Dodaj do ulubionych

ciaza - czy moge jakos wplynac na laktacje potem?

02.09.11, 14:57
Hi, dokladnie dwa miesiace przed porodem trezciego dziecka pojawilo mi sie mleko (kropeleczki po scisnieciu sutka). Dwa poprzednie karmienia to byla meka i tragedia. Obaj chlopcy powyzej 4 kg z silna zoltaczka, po 10 dni naswietlan ciaglych w szpitalu. Od poczatku (drugiego, trezciego dnia) dokarmiani, bo darcie, a wyjac ich spod lamp mozna bylo na pol godz co trzy godz. Ja w tym czasie karmilam piersia, po odlozeniu wisialam na dwoch laktatorach jednoczesnie, zeby pobudzic laktacje. Praktycznie zero efektow. W nocy polozna przychodzila mi mowic, ze w nocy to ja mam spac, a nie pompowac. Starszego karmilam mieszanie 4,5 m, mlodszego 2 m i odpuscilam, bo to byla meka i dla mnie i dla niego. Przy pierwszym doradczynie laktacyjne (wizyta co dwa dni) kazaly mi walczyc i "uruchomic mozg", przy drugim juz same powiedzialy, zeby odpuscic, zeby nie karmic, bo szkoda dzieciaka. Bo dzieciak wisial pol godz na jednym cycu, pol na drugim, potem znow przezrut na pierwszy, potem drugi, w koncu wrzask i butla, ktora znikala w ciagu minuty, a maly pompowal polikami jak zawodowy puzonista.
Pilam wylacznie karmi i fitomixa, lykalam jakies globulki homeo o najwyzszym stezeniu, pilam bawarke, przygaszalam swiatlo, puszczalam relaksacyjna muzyke i wogole wszystko, co tylko przeczytalam. A, za zadnym razem nie mialam nawalu, tylko lekkie uczucie napecznienia piersi. Ani razu kropla mleka sama ze mnie nie wyciekla, nie zuzylam ani jednej wkladki antyprzeciekowej. Laktataorem z obu piersi sciagalam po 20 ml. USG piersi - super.
No i co teraz? Da sie to jakos podpedzic, zeby przygotowac piersi jakos na karmienie po porodzie? Moze juz zaczas sciagac laktatorem? Tak bym sobie pokarmila ze trzy miesiace... :)
pozdr
Obserwuj wątek
    • mad_die Re: ciaza - czy moge jakos wplynac na laktacje po 02.09.11, 15:19
      Zadam Ci jedno pytanie:
      Czy domyślasz się, a może już wiesz, co było przyczyną poprzednich klęsk karmieniowych?

      Bo to od tego trzeba zaczać, poznac przyczynę, nie dac złapać się w te samą pułapkę i będziesz karmić, z pewnością dłużej niż 3msce.
      • d.o.s.i.a Re: ciaza - czy moge jakos wplynac na laktacje po 02.09.11, 15:23
        > Czy domyślasz się, a może już wiesz, co było przyczyną poprzednich klęsk karmie
        > niowych?

        No jak to co? Butelka! Podana przez wyrodna matke po tym jak dziecku "nie chcialo sie" ssac i bylo glodne.
        A na serio. Mysle, ze kolezanka jest przykladem tego kiedy nie wychodzi mimo tego, ze dziecko mialo nieograniczony dostep do piersi.
        • ariella Re: ciaza - czy moge jakos wplynac na laktacje po 02.09.11, 15:42
          nie ukrywam, ze nie jestem typem matki polki, ktora marzy o karmieniu do 3 r.ż. Nie uwazam tez, ze mleko matki to piaty cud swiata etc, ale zdaje sobie sprawe, jakie sa jego zalety. Nie czuje tez tego (bo i gdzie mialabym sie nauczyc) ze dziecko przy piersi to zachwyt i blogostan etc. MAm do karmienia stosunek racjonalny - sa piersi, robia mleko, to sie karmi :))) Czyli widok matki karmiacej mnie ani nie odrzuca ani nie zchwyca :)
          Szukam teraz sposobu, czy uda sie jakos teraz podgonic te laktacje, myslalam, zeby nawet juz sciagac i zamrozic zapas na po porodzie - czy to by mialo sens? Bo jak znowu po porodzie uslysze haslo "naswietlanie" to poddaje sie bez bicia.

          PS Pierwsze tygodnie, zanim zaczelam podawac mm w butli to jeszcze sie meczylam z karmieniem przez sonde przyklejona do sutka, zeby ciagnac mleko, ssali jednoczesnie piers, ale tez nici. Potem sonda przez palec, zeby nie przyzwyczajac do smoczka. Az w koncu butla i widok zasypiajacgo przy niej noworodka - bezcenny.
          To wymyslcie jak to zrobic, zeby tak "odpadal" przy piersi.
          A, przez pierwsze dni to dokarmianie bylo symboliczne, zeby nie przyzwyczajac, niestety tak lecieli z waga, ze kazano ich podkarmiac, bo nie chcieli mnie ze szpitala wypuscic :)
          A, oba porody to bylo cc - pierwszy 4300 posladki, drugi 4500 :). Teraz sila rzeczy tez cc, ale 4/5 moich kolezanek mialo cc, a mleko z nih lecialo strumieniami. Wiecej grzechow niepamietam juz naprawde.
          • d.o.s.i.a Re: ciaza - czy moge jakos wplynac na laktacje po 02.09.11, 15:59
            Ariella,
            Bez nerw. Ja z tej samej frakcji, a moj post to byl zart, bo mad_ie zawsze wini butelke i uwaza, ze dziecko ma wisiec i koniec, nawet jak ciagle glodne, bo kiedys (!) na pewno wyssie w koncu ile trzeba. Tylko dla niej nie jest problemem to "kiedys" nawet jesli oznacza glodzenie dziecka przez 3 miesiace.
            Ja Cie popre w tym co robisz - starasz sie, dajesz dziecku duzo czasu na ssanie, skoro to nie wystarcza to trzeba dokarmic - masz racje, ze sen dziecka jest bezcenny. Jedyne co, to popieram tu inne dziewczyny, ze sprobuj dokarmiac bezbutelkowo.
        • klarci Re: ciaza - czy moge jakos wplynac na laktacje po 05.09.11, 14:59
          ale z tego co ja zrozumiałam właśnie miało ograniczony dostęp do piersi.
    • mika_p Re: ciaza - czy moge jakos wplynac na laktacje po 02.09.11, 15:24
      20 ml w pierwszych dobach to jest absolutnie normalny wynik i nie ma co się dziwić.

      Bawarka nie ma wpływu na laktację, bo mleko nie robi się ze spożywanego mleka (krowy mleka nie piją ;)) ) Karmi i herbatki laktacyjne mają wpływ niewielki, ale niektórym mamom dobrze robią na psychikę. Jak ich nie lubisz, to nie pij, jak lubisz, to pij.

      Nie da się podgonić laktacji przed porodem.
      Natomiast zastanawia mnie ta silna żółtaczka u obu i tak długo leczona fototerapią. Karmiłaś piersią w pierwszej dobie? Macie konflikt serologiczny? Co lekarze mówili na ten temat?
      • ariella Re: ciaza - czy moge jakos wplynac na laktacje po 02.09.11, 15:49
        Hi, przeciez ja to wiem o tej bawarce :) po prostu robilam wszystko, co mi sie o uszy obilo, zeby nie bylo, ze cos przegapilam :)
        Taka silna zoltaczka jak w naszym przypadku jest wynikiem konfliktu, ale nie tego typowego, tylko jakiegos o duzo glebszym podlozu (tak mi powiedzial lekarz), bo grupy oboje mamy te same, ale we krwi sa nie tylko czynniki rH, ale jesczze wiele innych mniej znaczacych. I pewnie cos tam nam sie nie zgadza W kazdym razie jest duuuuuza szansa, ze to male co sie urodzi tez bedzie mialo zoltaczke. U obu chlopcow byla na granicy przetaczania krwi, u pierwszego nawet juz bylo wiadomo, ze bedzie "jutro" ale zaczela sie wlasnie cofac.

        • mika_p Re: ciaza - czy moge jakos wplynac na laktacje po 02.09.11, 16:52
          Chłopcy byli pewnie karmieni butelką w solarium i pewnie częściej niż piersią, więc mogli się nie nauczyć odpowiedniej techniki.
          Może nowe małe mogłoby być karmione bezsmoczkowo, nie wiem, strzykawką? Wtedy byłaby większa szansa, że wytworzy jedną, odpowiednią do piersi technikę ssania. I po zakonczeniu fototerapii łatwiej przejdzie na KP.
          Jak się nie uda, to powalcz o karmienie mieszane, nawet trochę mleka matki jest lepsze niż zero mleka matki :)
      • i.mika Re: ciaza - czy moge jakos wplynac na laktacje po 21.09.11, 09:41
        to marginalne, ale:
        bawarki tez robia nieswiadomym dobrze na psychike- co zawsze wywolywalo we mnie zazdrosc;)
        herbatki laktacyjne zawieraja ziola uspokajajace, wiec mama wyluzowuje, stosowalam(dodatkowo jeszcze bardziej chce sie dodatkowo jej spac, mimo nieprzespanych nocy;)). Niestety powoduja tez wzmozone lakninie u karmionych dzieci- ktore biedne dramatycznie ssa, bo pobudzono im apetyt- jak sie dowiedzialam, wywalilam badziewie.
        piwko karmi jest super:) Nie dosyc ze smaczne- zwlaszcza malina;) to:
        "- Badania udowodniły, że polisacharydy sodu jęczmiennego zawarte w tym napoju pomagają w wydzielaniu prolaktyny, a to hormon odpowiedzialny za wytwarzanie pokarmu - mówi "Gazecie Stołecznej" Monika Żukowska-Rubik z Komitetu Upowszechniania Karmienia Piersią, która pracuje w poradni laktacyjnej szpitala św. Zofii. Dodaje: - Zalecane jest oczywiście tylko piwo bezalkoholowe, i to najwyżej przez kilka dni po porodzie. Alkohol w dużych ilościach działa odwrotnie - wstrzymuje laktację" (cyt. ze strony www.kuchniappdladzieci.pun.pl/viewtopic.php?id=56) Karmi ma do 0,5% alkoholu- tyle co zjedzone 2 jablka, (mi pomogło na lepszy humor;)
        czy na laktacje? nie wiem, pewnie nie...ale dobry humor przy takiej burzy hormonow- bezcenny)
        Ale to wszystko to nic. Lepszy jest Metoproklamid;) A najlepsza matka natura, ktora sie nie ociaga;)

        A tak poza tym, moje tez bylo naswietlane i spalo non stop....grrr..
    • basiak36 Re: ciaza - czy moge jakos wplynac na laktacje po 02.09.11, 23:16
      Dwa poprzednie karmienia to byla meka i tr
      > agedia. Obaj chlopcy powyzej 4 kg z silna zoltaczka, po 10 dni naswietlan ciagl
      > ych w szpitalu. Od poczatku (drugiego, trezciego dnia) dokarmiani, bo darcie, a
      > wyjac ich spod lamp mozna bylo na pol godz co trzy godz

      W tym moze byc zrodlo problemu, tzn jak wygladala pierwsza doba po porodzie? Zoltaczka sie nasila jesli dziecko od poczatku tuz po porodzie nie ssie czesto i aktywnie tylko spi... wiec podstawa w nastepnej ciazy to budzenie i przystawianie non stop do piersi, dziecko obok i niech ssie. Jesli podsypia, odciaganie kropelek siary i podawanie strzykawka. Zero butelek.
      Jesli mimo tego bylby problem, dobrze sprawdzic czy mama nie ma anemii.
      I przystawiac do piersi ile sie da, jesli wagowo sa problemy, dokarmiac strzykawka.
      Znaczenie bawarki wylacznie mitologiczne:) Liczy sie oproznianie piersi, im czesciej i efektywniej oprozniana piers, tym szybsza produkcja mleka.

      nie ma sensu pobudzanie laktacji laktatorem a juz szczegolnie w ciazy, o wiele lepiej skupic sie na pomaganiu dziecku aby ssalo czesto i efektywnie. W ciazy lakatora nie uzywamy:)
      • ariella Re: ciaza - czy moge jakos wplynac na laktacje po 03.09.11, 08:21
        mika - pisalam, cwiczylismy sonde (rurke) przyklejona do piersi i po palcu - stryzkawki nie. Budzenie w ich zoltaczkach bylo ciezkie - rozbieranie do golca i kladzenie mokrej zimnej husteczki na twarz lub brzuch nie pomagalo :)))) Dopiero chyba ekstremalny glod ich wybudzal. o ile wiem, w szpitalu nie byli dokarmiani bez mojej wiedzy. Ze bede karmila mieszanie to wiem, ale wolalabym cos wymyslec zeby udalo sie choc troche tylko piersia.
        I wkurza mnie to. ze nie wiem, czy z moimi piersiami jest cos nie tak, czy to wina zoltaczki, czy jedno i drugie.
        • mruwa9 Re: ciaza - czy moge jakos wplynac na laktacje po 03.09.11, 09:04
          Nie, z piersiami na 100% wszystko jest ok.Brakuje ci wiedzy o laktacji (zachecam do lektury forum), wiec dalas sobie wcisnac kit o braku pokarmu itp.
          Jedyne, co trzeba zrobic, to pozwolic dziecku ssac piers. Bez ograniczen. jesli trzeba dokarmiac- to bezsmoczkowo. Byc moze wcale nie bedzie koniecznosci naswietlania, wcale nie jest takie oczywiste, ze problem musi sie powtorzyc.
        • basiak36 Re: ciaza - czy moge jakos wplynac na laktacje po 03.09.11, 11:21
          Samo to ze w szpitalu pozwalali na takie spanie ze dziecko budziło sie już ekstremalnie głodne budzi wątpliwości.. Jak wyglądała pierwsza doba, kied było pierwsze karmienie?
          W takiej sytuacji przystawia sie non stop, pobudzając do ssania np odciagnietym pokarmem ze strzykawki, budząc przez przewijanie itp.
          Potrzeba naswietlania to efekt tego ze dziecko za mało ssalo, nic wiecej.
          I na tym sie trzeba skupić. Nie ma powodu żeby nie karmić wyłącznie piersia, trzeba tylko doczytac jak laktacja dziala, etc
          Moja dwójka miała silna żółtaczke, pierwsze dzecko ssajace pierś gorzej przez smoczka dłużej z niej wychodziło. Drugie: bardzo szybko, byłam po cc ale przystawialam ja od razu i cały czas, ani razu do lożeczka na spanie w szpitalu nie odlozylam. Jak widziałam ze słabo ssie, odciagalam kilka kropel siary i dawalam ze strzykawki. Zero smoczkow.
        • mika_p Re: ciaza - czy moge jakos wplynac na laktacje po 03.09.11, 13:15
          Ariella, w pierwszym poście napisałaś:
          Od poczatku (drugiego, trezciego dnia) dokarmiani, bo darcie, a wyjac ich spod lamp mozna bylo na pol godz co trzy godz
          Teraz piszesz, że trzeba ich było agresywnie wybudzać do karmienia.
          Skup się i przypomnij sobie, jak to było. Bo 8 posiłków na dobę dla noworodka to jest minimum. A tyle wychodzi przy karmieniu co 3 h. Trzeba karmić częściej. Bilirubina rozpuszcza się w tłuszczu, dziecko ma jeść i robić kupy :) Więc pewnie dobrze by było obudzić stwora po półtorej godzinie i podać mu to, co uwalczysz laktatorem, skoro nie można wyjąć spod lamp. Po następnych 5 kwadransach do piersi na dozwolony czas.
          Więcej karmień to większa szansa na to, że żółtaczka szybciej zejdzie do bezpiecznego poziomu.
    • ajelonekk Re: ciaza - czy moge jakos wplynac...(długie :)) 04.09.11, 08:28
      Po pierwsze bardzo polecam Ci przeczytanie książki "Warto karmić piersią"
      www.kobiety.med.pl/cnol/index.php?page=shop.product_details&flypage=flypage.tpl&product_id=7&category_id=1&option=com_virtuemart&Itemid=38&vmcchk=1&Itemid=38
      Ja przeczytałam ją od deski do deski, ale dopiero jak mój synek miał 5 mies. i było "już pozamiatane". Wierzę, ze przy klejnym dziecku pójdzie mi znacznie sprawniej bo będę bogatsza w wiedzę z tej książki. Acha - jedyne z czym się totalnie nie zgadzam to mieszanie przed podaniem mleka matki z mm. W ten sposób musiałabym ciągle wylewać czesc mojego mleka a wtedy chyba bym się totalnie zniechęciła do ściagania, które i tak przez długi czas szło opornie.
      Odnośnie karmienia w moim przypadku wszystko posypało się przez dokarmienie, które było bezsmoczkowe, tak jak u Ciebie strzykawka i sonda przy piersi, a później sns. Ale i tak w ten sposób pociągnęliśmy 5 mies., a po podaniu butli w 5 mies. od razu zaczęła się totalna jazda i muszę ściągać pokarm bo inaczej mały nie je. (jedynie rano jak mam pełne piersi po długiej przerwie nocnej to ssie na śpiohca) Tak czy siak tak jak już dziewczyny pisały każde dokarmienie rozleniwia dzidzię i gdy maluszek podrośnie to już wie, ze nie musi pracować przy piersi, tylko czeka aż samo spłynie do buziaka, więc trzeba skupić się na nauce ssania. U mnie w przypadku dokarmiania z 90 ml mm na dobę na początku doszliśmy do 3x 180 ml w 5 mies., więc dostawał 50% mojego, 50 mm.
      Poza tym mój synek był typem śpiocha i sam prawie nigdy nie budził się na karmienie, ciągle przysypiał przy piersi a czasami dobudzenie go graniczyło z cudem, więc wiem co przerabiałaś. Pewnie też za wcześnie (po 3 mies.) zrezygnowąłam z budzenia go na karmienie w nocy co wpłynęło na zmniejszenie ilosci pokarmu.
      A wracając do tego co można zrobić dla laktacji jeszcze będąc w ciąży to myślę, ze przede wszystkim znaleźć fajnego, kompetentnego doradcę laktacyjnego z którym można się spotkać przed porodem, żeby omówić poprzednie karmienia - może w trakcie wywiadu jeszcze coś wyłapie i podpowie na co zwrócić szczególną uwagę. Poza tym zbada piersi - myślę, zę to ważne i też się z tym wybiorę jak będę w kolejnej ciąży. I może poszukaj wypożyczalni profesjonalnych laktatorów Medeli, tak na wszelki wypadek gdyby był potrzebny na początku
      • ariella Re: ciaza - czy moge jakos wplynac...(długie :)) 04.09.11, 10:16
        dziekuje za zyczliwe porady :) Posty typu - skup sie i przypomnij sobie jak bylo, bo sie mieszasz w zeznaniach) odbieram jako probe dyskredytacji, ale wyjasnie - bylo ich dwoch, jeden 6 lat temu, drugi 3,5 roku temu. Jeden wypuszczony ze szpitala z waga ponizej dopuszczalnosci i za trzy dni powrot, podejrzewana inna choroba, w koncu zdiagnozowana zoltaczka, z bardzo silna wspolpraca doradcy laktacyjnego. Mega stres, bo tak pieknie mialo byc ... :)
        Drugi od razu po porodzie najpierw na lampe w poporodowy, potem solarium na patologii, potem koncowka na lapmie. Z doradczynia, ktora co kilka dni zwiekszala ilosc mm, bo maly bardzo spadal. Nie pamietam, ktorego budzilam przykladajac mokra zimna szmatke na twarz, bo inne psosoby nie pomagaly. Chyba pierwszego, ale mi sie nakladaja wspomnienia. Nie wiem, czy mialyscie takie problemy, ale nie da sie obudzic dziecka, jak sie przelewa przez rece :) a podawane mm wycieka kącikiem :)
        Chlopcom moglam przynajmniej poswiecic wiecej czasu, zwlasczza pierwszemu. Teraz bedzie zdecydowanie gorzej - jeden zaczyna wlasnie szkole, drugi przedszkole, bed potrezbowali wiecej zaangazowania z mojej strony, nawet pomijajac kwestie nowej siostry. Nie zamierzam i nie moge ich odstawic, albo przekazac calkowicie mezowi, tylko dlatego, ze postanowilismy sobie zrobic kolejnego dzidziusia :) Dlatego szukam jakichs "cudownych" sposobow, ktore mi pomoga.
        Nie mam kolezanek, z podobnymi problemami, bo wszystkie, ktore maja dzieci mialy raczej odwrotny problem - przesiakajace bluzki i bolace obrzmiale piersi. I to juz wszpitalu. A ja nie mialam ani razu nawalu :) A! Piersi w ciazy tez mi sie nie powiekszyly. Teraz w 8,5 mc nosze te same staniki co przed. No moze ciut sa pelniejsze :)
        PS> Mialam wypozyczony profesjonalny laktataor Medeli :) Moze faktycznie umowie sie teraz do jakies doradczyni lakt. ?

        • ajelonekk Re: ciaza - czy moge jakos wplynac...(długie :)) 04.09.11, 11:29
          Musiało być Ci bardzo ciężko będąc tyle dodatkowych dni w szpitalu z synkami. U nas żółtaczka była "tylko" fizjologiczna, nawet nie był zbadany poziom bilurbiny, ale mały był strasznym śpiochem więc może jeszcze coś mogło być "na rzeczy". Wiem jak wygląda budzenie takiego szkraba - takie typowe rady jak przebieranie, zmina chusteczka na pupę nie zdawały egzaminu bo nawet po przebudzeniu i przystawieniu po 3-4 pociągnięciach mały odpływał i znowu zaczynała się zabawa - masaż pod brodą żeby pobudzić ssanie, masaz stópki itd., odkładanie do kołyski. W ten sposób z jednego karmienia przechodziło się w kolejne. Acha i dokładnie tak jak piszesz przy jednym dziecku jest łatwiej, ale jak w domu jest jeszcze rodzeństwo jest zdecydowanie pod górkę, więc nie będę się mądrzyć ;) Przy kolejnym dzidziusiu na pewno będę walczyć o karmienie, ale nie kosztem starszego dziecka.
          My też zaliczyliśmy na początku 4 wizyty u doradcy laktacyjnego i wtedy było ok, a później zamiast zmniejszać dokramienie mm, zgodnie z jego zaleceniami zaczęłam lekko zwiększać, po kilku razach gdy mały straszliwie wrzeszczał z głodu :(
          Myślę, że mimo wszystko do doradcy warto się przejść zeby sobie omówić możliwe scenariusze i żeby wiedzieć jak postępować jeszcze w szpitalu. Zapytaj kiedy najwcześniej rozpocząć odciąganie, gdy maluch nie będzie chętny do ssania. Wtedy wypożycz lactinę Medeli i pompuj bez względu na ilość, żeby w razie potrzeby dokarmiania mieć swoje mleczko i/lub zamiast mm. U mnie najczęściej było to 20 - 30 ml w trakcie odciągania systemem 775533. W pierwszych dniach po porodzie max 5-10 ml. Zauważyłam, że ilość podwaja się gdy lekko masuję/ uciskam pierś. Można też np. masować ją jak przed odciąganiem ręcznym co jest opisane w tej książce "warto karmić piersią". I picie karmi i bocianka, które na mnie zawsze działało, po kilu godz. było zdecydowanie więcej mleczka (ale działao na początku, teraz mogę pić hektolotrami ale organizm się już przyzwyczaił i nie reaguje).
          Mocno trzymam kciuki i wierzę, że się Ci uda :) Pozdrawiam serdecznie
        • basiak36 Re: ciaza - czy moge jakos wplynac...(długie :)) 04.09.11, 11:44
          Posty typu - skup sie i przypomnij sobie jak byl
          > o, bo sie mieszasz w zeznaniach) odbieram jako probe dyskredytacji

          No i zupelnie niepotrzebnie. Niby w jakim celu ktos mialby to robic? Jesli pytamy to dlatego ze te pierwsze 2-3 doby sa bardzo wazne, i ja osobiscie przypuszczam ze wlasnie to jak wygladaly te pierwsze karmienia zawazylo na calej reszcie, czyli wysoka zoltaczka i problemy z karmieniem.
          Problemy lepiej rozwiazywac od ich przyczyn:)

          Jeden wypuszczony ze
          > szpitala z waga ponizej dopuszczalnosci i za trzy dni powrot, podejrzewana inn
          > a choroba, w koncu zdiagnozowana zoltaczka, z bardzo silna wspolpraca doradcy
          > laktacyjnego. Mega stres, bo tak pieknie mialo byc ... :)
          Czyli byl ewidentny problem ze ssaniem i najadaniem. Zoltaczka jest czyms absolutnie normalnym u noworodkow, i dopoki dziecko ssie efektywnie, mija sobie spokojnie sama. Problem zaczyna sie wtedy jesli cos w tym procesie zostaje zaklocone.

          > Chlopcom moglam przynajmniej poswiecic wiecej czasu, zwlasczza pierwszemu. Tera
          > z bedzie zdecydowanie gorzej - jeden zaczyna wlasnie szkole, drugi przedszkole,
          > bed potrezbowali wiecej zaangazowania z mojej strony, nawet pomijajac kwestie
          > nowej siostry. Nie zamierzam i nie moge ich odstawic, albo przekazac calkowicie
          > mezowi, tylko dlatego, ze postanowilismy sobie zrobic kolejnego dzidziusia :)
          > Dlatego szukam jakichs "cudownych" sposobow, ktore mi pomoga.
          Wcale nie musisz nikogo odstawiac:) ja mialam drugie dziecko kiedy pierwsze mialo 4 lata, mialam cc a maz nie mial urlopu a rodziny tutaj nie mam. Wiec noworodka nosilam w chuscie i karmilam non stop, dzieki temu mialam dwie wolne rece do zajmowania sie starszym dzieckiem.

          > PS> Mialam wypozyczony profesjonalny laktataor Medeli :) Moze faktycznie um
          > owie sie teraz do jakies doradczyni lakt. ?
          Laktator mozesz miec, tylko lepiej byloby jednak skupic sie na wyeliminowaniu przyczyny problemu.
          Dlatego pytalysmy o te pierwsze doby, pierwsze 48h po porodzie, bo to jest podstawa i moze zawazyc na calym karmieniu. Jesli pamietasz, to napisz, bedzie latwiej cos wymyslec.
          • ninka_mm Re: ciaza - czy moge jakos wplynac...(długie :)) 04.09.11, 16:08
            Nóż się w kieszeni otwiera!

            Basiak - przyjmij do wiadomości - karmienie piersią nie chroni przed żółtaczką. Więc przestań za przeproszeniem pierniczyć, jako to wystarczy przystawiać przez pierwsze doby i będzie super. Po prostu, "znawczynie", nie miałyście dziecka z przedłużającą się żółtaczką, które było skrajnie apatyczne i non-stop spało, które było przez kilka dni na naświetlaniach w szpitalu. Ciężko jest rozhulać laktację po takim czasie - a głodzenie dziecka przez kilka dni (bo tak to w praktyce wygląda - dziecko płacze z głodu i przystawia się je i przystawia, dając minimalne ilości mm lub ściągniętego własnego) jest IMHO dyskusyjnym sposobem.

            Do autorki wątku - postaraj się faktycznie przystawiać i często stymulować laktatorem, jak dziecko będzie słabo ssało. A jak się nie uda - trudno - to naprawdę nie tragedia.
            • basiak36 Re: ciaza - czy moge jakos wplynac...(długie :)) 04.09.11, 20:02
              ninka_mm napisała:

              > Nóż się w kieszeni otwiera!
              >
              > Basiak - przyjmij do wiadomości - karmienie piersią nie chroni przed żółtacz
              > ką.
              Więc przestań za przeproszeniem pierniczyć, jako to wystarczy przystawi
              > ać przez pierwsze doby i będzie super.

              Po pierwsze, popracuj nad poziomem wypowiedzi:) Bo brzydko piszesz:)
              Po drugie, zoltaczka u noworodkow jest normalna wiec nie wiem skad wymyslilas ze gdzies napisalam ze karmienie piersia mialoby przed nia chronic:))
              Zadne karmienie nie bedzie przed nia chronic bo nie o to chodzi, zoltaczka fizjologiczna jest jak sama nazwa wskazuje:)
              Efektywne ssanie w pierwszych dobach redukuje prawdopodobienstwo ze zoltaczka osiagnie poziom wymagajacy interwencji medycznej. tutaj problemy sa dwa, jeden zwiazany z tym ze fakt iz dziecko wisi na piersi nie oznacza ze ssie efektywnie, drugi taki ze w niektorych szpitalach ingeruja zanim jest taka potrzeba.

              Po prostu, "znawczynie", nie miałyście d
              > ziecka z przedłużającą się żółtaczką, które było skrajnie apatyczne i non-stop
              > spało, które było przez kilka dni na naświetlaniach w szpitalu.
              Mialam dwojke dzieci z silna zoltaczka. Ale jesli ktos w szpitalu dopuscil do takiej sytuacji jak ta ktora opisujesz to wspolczuje opieki. Bo ta sytuacja raczej nie miala miejsca w ciagu pierwszych 12h? Zamiast sie denerwowac, mozesz napisac jak wygladaly pierwsze doby? Szybki spadek wagi powyzej 10%?

              Ciężko jest roz
              > hulać laktację po takim czasie - a głodzenie dziecka przez kilka dni (bo tak to
              > w praktyce wygląda - dziecko płacze z głodu i przystawia się je i przystawia,
              > dając minimalne ilości mm lub ściągniętego własnego) jest IMHO dyskusyjnym spos
              > obem.
              Jesli dziecko gloduje (co widac po tym ze spada ponizej 10% wagi urodzeniowej) to sie dokarmia, odciaganym albo mm. Najwazniejsze jest aby dziecko dostalo odpowiednia ilosc kalorii i mialo sily do ssania. Jesli jednak za glodowane uznaje sie wylacznie to ze czesto ssie, albo denerwuje sie przy piersi, to nie tedy droga.
              • ninka_mm Re: ciaza - czy moge jakos wplynac...(długie :)) 04.09.11, 20:32
                No cóż, forma może nie najładniejsza, ale jeśli poziom mierzyć treścią, to z niczego się nie wycofuję. Żółtaczka nie jest "normalna" - jak piszesz. U większości noworodków występuje podwyższony poziom bilirubiny szczególnie między 3-6 dobą, ale wartości, dynamika i przyczyny mogą być różne.

                Wiem, że fajniej byłoby zredukować świat do rady "Smoczki zna? Niech nie zna." i stwierdzić, że lekarze to idioci, bo nie rozumieją dobrodziejstw kp, ale świat jest bardziej skomplikowany. Ergo, Twoje rady, to anty-rady.
                • basiak36 Re: ciaza - czy moge jakos wplynac...(długie :)) 04.09.11, 22:19
                  Żółtaczka nie jest "normalna" - jak piszesz. U większoś
                  > ci noworodków występuje podwyższony poziom bilirubiny szczególnie między 3-6 do
                  > bą, ale wartości, dynamika i przyczyny mogą być różne.

                  Teoretycznie to ja powinnam sie wkurzyc jesli ktos pisze dziwne rzeczy:))
                  Nie bede sie powtarzala, pisalam o tym niedawno:
                  forum.gazeta.pl/forum/w,570,126676907,126729316,Re_Blagam_pomozcie_szybko_.html
                  Zoltaczka zaczynajaca sie 2-5 dnia, to akurat ma ponad polowa noworodkow., i dopoki dziecko ssie czesto i efektywnie, zwykle nie osiaga ona poziomow ktore wymagaja jakiejkolwiek ingerencji. Tutaj zwraca sie uwage na to czy dziecko jest spiace, jak przybiera, etc. Obserwuje sie dziecko i odpowiednio dobiera metody leczenia jesli takie sa konieczne.
                  I czesto wplywaja na to wlasnie pierwsze doby. Czesto. Nie oznacza 'zawsze'. Stad wczesniejsze moje pytanie o anemie matki.

                  > Wiem, że fajniej byłoby zredukować świat do rady "Smoczki zna? Niech nie zna."
                  > i stwierdzić, że lekarze to idioci, bo nie rozumieją dobrodziejstw kp, ale świ
                  > at jest bardziej skomplikowany. Ergo, Twoje rady, to anty-rady.
                  Tzn ktora? Ta zeby zminimalizowac prawdopodobienstwo problemow przez pilnowanie karmien w pierwszych dobach, ewentualne dokarmianie strzykawka? Obserwowanie dziecka, etc? Ktora rada konkretnie?
                  • d.o.s.i.a Re: ciaza - czy moge jakos wplynac...(długie :)) 05.09.11, 11:27
                    > Zoltaczka zaczynajaca sie 2-5 dnia, to akurat ma ponad polowa noworodkow., i do
                    > poki dziecko ssie czesto i efektywnie, zwykle nie osiaga ona poziomow ktore wym
                    > agaja jakiejkolwiek ingerencji.

                    W tym wypadku bylo inaczej i nie ma sensu dywagowac, czy szpital popelnil jakies bledy na poczatku, w pierwszych dniach, czy historia byla zupelnie inna. Czasu nie wrocisz, wiec skupianie sie na tym jest podstawowym bledem jaki popelniasz. Autorka pisala, ze obaj jej synowie mieli problemy z zoltaczka i bardzo trudno bylo ich dobudzic. Stop. Przyjmij do wiadomosci, zaproponuj rozwiazanie, a nie dywaguj co kto i kiedy powinien byl zrobic i dlaczego nie zrobil i dlaczego nie wyszlo tak jak w ksiazkach napisali o 90% dzieci. Skoro obaj mieli ten sam problem i zoltaczke tak silna, to nalezaloby sie raczej doszukiwac innej przyczyny (fizjologicznej) niz bledy popelnione w pierwszej dobie po urodzeniu i na tym sie skupic.

                    A prawda jest niestety brutalna (przynajmniej dla Ciebie). Bilirubine najlepiej wyplukuje mleko modyfikowane i jest ono polecane przez lekarzy w takich przypadkach jak u autorki przez okres 24-48 godzin w celu wyplukania zalegajacej bilirubiny, ktora w przypadku karmienia naturalnego (glownie bezresztkowego) nieustannie wchlania sie do krwi (zwiekszone krazenie jelitowo-watrobowe).

                    Byc moze wiec, u autorki, z zwiazku z jej poprzednimi doswiadczeniami z ciezka zoltaczka u obu synow, nalezaloby zaproponowac podawanie mleka mm w celu jak najszybszego ustabilizowania poziomu zoltaczki (jesli wystapi), a dopiero w nastepnej kolejnosci skupienie na powrocie do karmienia naturalnego, co bedzie prawdopodobnie bardziej mozliwe przy dobudzonych i silniejszych dzieciach.
                    • villemo86 Re: ciaza - czy moge jakos wplynac...(długie :)) 05.09.11, 12:32
                      Ja jestem autorką przywołanego wątku i chciałam napisać, że to właśnie dzięki radą dziewczyn z tego forum moja 2-miesięczna córeczka z silną początkowo żółtaczką właśnie pięknie ssie pierś. Fakt, że na początku było trudno a slady zootaczki zniknely dopiero w 6 tygodniu jej zycia, ale mleko mamy tez potrafi bilirubine wyplukac. Warto o karmienie zawalczyc. Poczytaj autorko moj watek, bo moze Ci sie przydac. A dla przypomnienia zabrano ja z bilirubina na poziomie 18, a nastepnego dnia bylo 11. Donosilam mleko co 2,5 do 3 godzin, dokazmiono tylko raz niecalymi 20 ml mm.
                    • basiak36 Re: ciaza - czy moge jakos wplynac...(długie :)) 05.09.11, 13:06
                      Czas
                      > u nie wrocisz, wiec skupianie sie na tym jest podstawowym bledem jaki popelnias
                      > z. Autorka pisala, ze obaj jej synowie mieli problemy z zoltaczka i bardzo trud
                      > no bylo ich dobudzic. Stop. Przyjmij do wiadomosci, zaproponuj rozwiazanie, a n
                      > ie dywaguj co kto i kiedy powinien byl zrobic i dlaczego nie zrobil i dlaczego
                      > nie wyszlo tak jak w ksiazkach napisali o 90% dzieci. Skoro obaj mieli ten sam
                      > problem i zoltaczke tak silna, to nalezaloby sie raczej doszukiwac innej przycz
                      > yny (fizjologicznej) niz bledy popelnione w pierwszej dobie po urodzeniu i na t
                      > ym sie skupic.

                      Aha czyli omijamy najczestsza przyczyne, czyli zbyt rzadkie i nieefektywne ssanie podczas pierwszych 24h-48h? I skupiamy sie na skutkach? Nie ma to jak byc urodzonym diagnostykiem:)
                      Rozwiazanie takiego problemu w wiekszosci przypadkow lezy wlasnie w pierwszych 2 dobach. Dopoki nie wiemy jak wygladaly ciezko cokolwiek doradzac. Jesli dowiemy sie ze dzieci pieknie ssaly, dostajac dzieki temu odpowiednie ilosci siary (jedna z podstawowych funkcji siary to wlasnie wyplukiwanie bilirubiny i dziala przeczyszczajaco), spadek wagi byl w normach, i mimo tego nagle zrobily sie spiace i zoltaczka poszla w gore: wtedy napisze ze przyczyny trzeba szukac gdzie indziej, i nastawic sie na podobny scenariusz i dokarmianie od poczatku aby uniknac tej samej sytuacji. Tylo wtedy.

                      > A prawda jest niestety brutalna (przynajmniej dla Ciebie). Bilirubine najlepiej
                      > wyplukuje mleko modyfikowane i jest ono polecane przez lekarzy w takich przypa
                      > dkach jak u autorki przez okres 24-48 godzin w celu wyplukania zalegajacej bili
                      > rubiny, ktora w przypadku karmienia naturalnego (glownie bezresztkowego) nieust
                      > annie wchlania sie do krwi (zwiekszone krazenie jelitowo-watrobowe).
                      Kolejny blad:) Wyplukuje najszybciej co nie znaczy ze tak jest najlepiej:) POczytaj troche o dyskusjach w miedzynarodowym srodowisku lekarskim, wlasnie o tym. Zdrowe tempo spadajacej bilirubiny wyznacza efektywnie i czesto ssajace dziecko karmione piersia. Taka jest norma. Nie to co sie dzieje z dzieckiem karmionym sztuczna mieszanka.
                      To ze niestety czasem bywa ze dziecko nie ssie dobrze a szpital przez pierwsze doby sie tym nie zamuje, i potem brak specjalistow ktorzy pokaza jak mozna skutecznie obnizac bilirubine utrzymujac karmienie piersia, za to potrafia podac butelke. to juz inny temat.

                      > Byc moze wiec, u autorki, z zwiazku z jej poprzednimi doswiadczeniami z ciezka
                      > zoltaczka u obu synow, nalezaloby zaproponowac podawanie mleka mm w celu jak na
                      > jszybszego ustabilizowania poziomu zoltaczki (jesli wystapi), a dopiero w naste
                      > pnej kolejnosci skupienie na powrocie do karmienia naturalnego, co bedzie prawd
                      > opodobnie bardziej mozliwe przy dobudzonych i silniejszych dzieciach.
                      Mozna, zawsze mozna:) Mozna w ogole nie karmic piersia. Mozna zaczac od konca, tak jak sugerujesz (z punktu widzenia kogos kto nie widzi roznic miedzy pokarmem matki czyli siara a modyfikowanym).
                      A jesli ktos chce karmic piersia, moze chciec dojsc do przyczyn problemu i probowac im zaradzic od poczatku. Mozna od poczatku odciagac niewielkie ilosci siary i je podawac, bo najlepiej pozbywaja sie bilirubiny z organizmu. Zamiast podawac od razu mm i pozbawiac dziecko tego co daje siara, czyli ogromnej dawki przeciwcial i przygotowania delikatnego ukladu pokarmowego na przyjscie wlasciwego pokarmu. Mozna podawac siare odciagana i mozna podawac mm jesli widac ze dziecko spada na wadze za duzo. Mozna obserowac i podejmowac decyzje na biezaco.
                      • d.o.s.i.a Re: ciaza - czy moge jakos wplynac...(długie :)) 05.09.11, 14:53
                        > Aha czyli omijamy najczestsza przyczyne, czyli zbyt rzadkie i nieefektywne ssan
                        > ie podczas pierwszych 24h-48h? I skupiamy sie na skutkach? Nie ma to jak byc ur
                        > odzonym diagnostykiem:)

                        A jak ma efektywnie ssac dziecko, ktorego nie da sie dobudzic? A nawet jesli sie je obudzi to, jak ma ssac, jesli nie ma sily ssac, bo dostalo za malo kalorii?
                        Nie mam zamiaru tu dywagowac na tematy pt. co bylo pierwsze jajko czy kura. Nie wierze w przypadek, nie wierze, ze akurat tak sie zdarzylo, ze w przypadku obu dzieci autorki popelniono mase bledow i to bylo przyczyna ich stanu. Czy w tym szpitalu zaobserwowano masowy wysyp dzieci z silna zoltaczka i to na przestrzeni lat? Nie sadze. Dlaczego wiec autorka mialaby byc wyjatkiem?

                        > Rozwiazanie takiego problemu w wiekszosci przypadkow lezy wlasnie w pierwszych
                        > 2 dobach.

                        Jest cale mnostwo dzieci, ktore nie mialy dostepu do piersi w pierwszych dobach, a mimo tego, ani z zoltaczka, ani z naturalnym karmieniem problemu nie maja. Wiec smiem twierdzic, ze te pierwsze 2 doby w przypadku dzieci autorki nie mialy najmniejszego znaczenia. Przepytywanie autorki jak na sledztwie, a ile razy budzila, a jak czesto, a dlaczego nie czesciej, a czy sie nie myli w zeznaniach, jest juz na pograniczu paranoi i oszolomstwa.

                        > Zdrowe tempo spadajacej bilirubiny wyznacza efektywnie i czesto ssajace dzieck
                        > o karmione piersia. Taka jest norma. Nie to co sie dzieje z dzieckiem karmionym
                        > sztuczna mieszanka.

                        Co nie zmienia faktu, ze w przypadku nienormalnych poziomow bilirubiny mieszanka wypluka je szybciej. Dodatkowo w przypadku dzieci autorki, ktore nie ssia efektywnie i czesto, Twoja metoda zwyczajnie nie dziala.

                        > To ze niestety czasem bywa ze dziecko nie ssie dobrze a szpital przez pierwsze
                        > doby sie tym nie zamuje, i potem brak specjalistow ktorzy pokaza jak mozna skut
                        > ecznie obnizac bilirubine utrzymujac karmienie piersia, za to potrafia podac bu
                        > telke. to juz inny temat.

                        No, ja nie mam watpliwosci, ze Ty pewnie bys tej butelki nie podala, nawet jakby dziecko sie pomaranczowe zrobilo. Za to wolalabys matce zrobic przesluchanie a nastepnie kazanie o tym co zle zrobila (bo to, ze ona zrobila, nie ulega watpliwosci, przeciez w ksiazkach pisza, ze ma byc... no wlasnie... ksiazkowo).

                        > A jesli ktos chce karmic piersia, moze chciec dojsc do przyczyn problemu i prob
                        > owac im zaradzic od poczatku. Mozna od poczatku odciagac niewielkie ilosci siar
                        > y i je podawac, bo najlepiej pozbywaja sie bilirubiny z organizmu.

                        Skad wiesz, ze autorka tak nie robila? Przeciez napisala wyraznie, ze dziecko bylo przystawiane na ile to bylo mozliwe, a ona sciagala pokarm laktatorem. Bo chyba nikt bez przyczyny dzieci pod lampy nie wstawil po to aby matce napsuc w laktacji, prawda?

                        > ko spada na wadze za duzo. Mozna obserowac i podejmowac decyzje na biezaco.
                        I oczywiscie jestes przekonana, ze w szpitalu nie bylo jednej osoby, ktora byla w stanie podejmowac takie decyzje...??? Rany, jaki swiat bylby prosty, gdyby tak wszystko cyckiem mozna bylo zalatwic.
                        • basiak36 Re: ciaza - czy moge jakos wplynac...(długie :)) 05.09.11, 15:30
                          > A jak ma efektywnie ssac dziecko, ktorego nie da sie dobudzic? A nawet jesli si
                          > e je obudzi to, jak ma ssac, jesli nie ma sily ssac, bo dostalo za malo kalorii
                          > ?

                          Nie w pierwszej dobie. Dziecku wtedy kalorii nie brak, bo ma je jeszcze od matki. Moze byc problem z sennoscia, szczegolnie jesli mamie podali np dolargan. Wtedy mozemy miec problem. Tak samo jesli matka ma silna anemie, albo np podczas porodu zostala nieusunieta czesc lozyska (te dwie rzeczy moga wplynac na laktacje w taki sposob ze mozemy sobie przystawiac i dziecko moze ssac super a i tak moze miec problem z wyssaniem) Dlatego pytam o te pierwsze 24-48h. Bo w zaleznosci od okolicznosci, mozna probowac szukac przyczyn.

                          > Nie mam zamiaru tu dywagowac na tematy pt. co bylo pierwsze jajko czy kura. Nie
                          > wierze w przypadek, nie wierze, ze akurat tak sie zdarzylo, ze w przypadku obu
                          > dzieci autorki popelniono mase bledow i to bylo przyczyna ich stanu. Czy w tym
                          > szpitalu zaobserwowano masowy wysyp dzieci z silna zoltaczka i to na przestrze
                          > ni lat? Nie sadze. Dlaczego wiec autorka mialaby byc wyjatkiem?
                          Bardzo mozliwe ze w tym szpitalu nie pilnuja ssania czestego u dzieci po porodzie. Albo stosja tlumnie dolargan jako znieczulenie, itp. Bardzo mozliwe sa rozne scenariusze, niektore szpitale maja takie praktyki szpitalne ktore pozwalaja jedynie super ssajacym noworodkom uniknac zwiekszonego poziomu bilirubiny. Moga nie miec odpowiednio ustalonych procedur co do obserowania zachowan noworodka w pierwszych dobach. Nie na darmo sa szpitale gdzie duzo mniej dzieci (w proporcjach do ogolu przyjmowanych) laduje na lampach i z mm na zoltaczke.

                          Co nie zmienia faktu, ze w przypadku nienormalnych poziomow bilirubiny mieszank
                          > a wypluka je szybciej. Dodatkowo w przypadku dzieci autorki, ktore nie ssia efe
                          > ktywnie i czesto, Twoja metoda zwyczajnie nie dziala.
                          To nie jest moja metoda, ja nie jestem matka natura:) W zupelnosci wystarczy jesli znajdzie sie specjalista ktory pokaze matce jak przystawiac, usiadzie i poprawi technike ssania, upewni sie ze dziecko albo jeszcze spada na wadze ale w normie, albo juz przybiera.. Jesli dziecko bedzie czesto i aktywnie ssalo, zoltaczka bedzie sobie schodzila we wlasnym tempie. Bo dopoki spada bilirubina, jest ok. Nie musi spadac szybko i tutaj dzialanie mieszanki jest w ogole niepotrzebne. A jesli dziecko nie ssie efektywnie i jest z tym widoczny problem, spada na wadze, nie przybiera, wtedy sie owszem dokarmia.

                          I mala notatka od pani Moniki:
                          "Re: bilirubina - prośba o pomoc
                          Autor: monika_staszewska
                          Może wyjasnijmy jeszcze jedna sprawę. Jeśli mimo wykluczenia
                          wszelkich możliwych przyczyn np. infekcja, stosowane leki, problemy
                          w karmienu piersią, działan typu bardzo czestsze karmienie,
                          naśiwetlanie, utrzymuja się bardzo wysokie poziomy bilirubiny
                          (wysokie to okolice 20 mg%), bywa, że rozważa się przerwę (12, 24,
                          48 godzinną) w karmieniu piersia i karmienie odciaganym,
                          podgrzewanym przrz 5 minut w 56 st. C mlekiem lub mieszanką. Ale
                          tylko wtedy, jeśli mamy do czynienia z tak zwaną późną żółtaczką
                          (która u ok. 1% noworodków jest zwiazana z nie w pełni jeszcze
                          poznanym czynnikiem obecnym w mleku) czyli taką która wystąpiła
                          doipiero w 5 dobie, jej szczyt był.ok. 10 doby. Taka zółtaczka może
                          się utrzymywać mniej więcej do 10-12 tygodni. Jeśli poziom
                          bilirubiny powoli, bo powoli, ale opada nie ma co rozważac przerwy w
                          karmieniu piersią. "

                          > No, ja nie mam watpliwosci, ze Ty pewnie bys tej butelki nie podala, nawet jakb
                          > y dziecko sie pomaranczowe zrobilo.
                          Oczywiscie ze nie, mieszkam od wielu lat w UK i tutaj nikt nie robi problemu ze dziecko jest zolte bo to normalny etap u noworodka. Tutaj rzadko dzieci karmione piersia laduja pod lampami bo sie pilnuje od poczatku zeby czesto ssaly. Dziecko moze byc zolte, dopoki ssie czesto, nie jest non stop spiace, zaczyna przybierac na wadze, etc. Czyli norma. Nie walczymy z norma:)

                          > Skad wiesz, ze autorka tak nie robila? Przeciez napisala wyraznie, ze dziecko b
                          > ylo przystawiane na ile to bylo mozliwe, a ona sciagala pokarm laktatorem. Bo c
                          > hyba nikt bez przyczyny dzieci pod lampy nie wstawil po to aby matce napsuc w l
                          > aktacji, prawda?
                          Pisala ogolnie, nie pisala o pierwszych karmieniach. To ze dziecko bylo przystawiane nie znaczy ze ssalo efektywnie.

                          > I oczywiscie jestes przekonana, ze w szpitalu nie bylo jednej osoby, ktora byla
                          > w stanie podejmowac takie decyzje...??? Rany, jaki swiat bylby prosty, gdyby t
                          > ak wszystko cyckiem mozna bylo zalatwic.
                          Nie bardzo rozumiem, co ma wspolnego personel szpitala z zalatwianiem problemow swiata poprzez piers?:)
                          • d.o.s.i.a Re: ciaza - czy moge jakos wplynac...(długie :)) 05.09.11, 15:46
                            > moze miec problem z wyssaniem) Dlatego pytam o te pierwsze 24-48h. Bo w zalezno
                            > sci od okolicznosci, mozna probowac szukac przyczyn.

                            I dostalas odpowiedz. Ja nie odnioslam wrazenia, ze szpital zawalil. Zrozumialam, ze dziecko bylo naswietlane od samego poczatku, najpierw na porodowce, potem na patologii - tak napisala autorka.

                            > ormie, albo juz przybiera.. Jesli dziecko bedzie czesto i aktywnie ssalo, zolta
                            > czka bedzie sobie schodzila we wlasnym tempie.

                            Aaaaaaa!!!!! Te dzieci nie ssaly ani czesto, ani aktywnie!!! Te dzieci mialy ciezka zoltaczke i ledwo dalo sie je budzic, a podawane mleko lalo sie im po policzkach!!!
                            Ja pinkole. Po co w ogole wynalezli lampy do naswietlania, po cholere w ogole sie leczy, jesli, jak piszesz, to sama natura, cud, miod i fizjologia?? Wez moze wyjdz choc na chwile poza swoja ciasna klateczke i pomysl, ze nie kazda zoltaczka przebiega ksiazkowo.

                            > czka bedzie sobie schodzila we wlasnym tempie. Bo dopoki spada bilirubina, jest
                            > ok. Nie musi spadac szybko i tutaj dzialanie mieszanki jest w ogole niepotrzeb
                            > ne.

                            A jesli nie spada, Einsteinie???


                            > ne. A jesli dziecko nie ssie efektywnie i jest z tym widoczny problem, spada na
                            > wadze, nie przybiera, wtedy sie owszem dokarmia.

                            Brawo, nareszcie zalapalas o co chodzi. A nie lepiej wylapac problem od razu, jesli jest problem, podac mieszanke, wyplukac bilurubine, dac dziecku energie i... dalej karmic piersia w najlepsze? Alez nieeeee. Bo butelka to zuo!!!

                            > Oczywiscie ze nie, mieszkam od wielu lat w UK i tutaj nikt nie robi problemu ze
                            > dziecko jest zolte bo to normalny etap u noworodka.

                            Brawo. Grunt to miec klapki na oczach i pod norme podciagac dzieci z problemami.

                            > ne piersia laduja pod lampami bo sie pilnuje od poczatku zeby czesto ssaly. Dzi
                            > ecko moze byc zolte, dopoki ssie czesto, nie jest non stop spiace, zaczyna przy
                            > bierac na wadze, etc. Czyli norma. Nie walczymy z norma:)

                            To zapytam jeszcze raz, bo jak widze dalej nie lapiesz: czy dzieci autorki to byla norma?
                            • basiak36 Re: ciaza - czy moge jakos wplynac...(długie :)) 05.09.11, 21:46
                              A nie lepiej wylapac problem od razu, j
                              > esli jest problem, podac mieszanke, wyplukac bilurubine, dac dziecku energie i.
                              > .. dalej karmic piersia w najlepsze? Alez nieeeee. Bo butelka to zuo!!!
                              To ja poprosze o diagnoze problemu ktory wylapalas:)) Poprosze o wyjasnienie co i jak sie dzieje w takiej sytuacji jaka byla opisana powyzej. Pomin temat butelki, tylko podaj mi dokladna analize tego co sie stalo od porodu i dlaczego bilirubina poszla w gore za wysoko. Z uzasadnieniem, bez rzucania hasel typu 'dziecko glodowalo' - zamiast tego napisz dlaczego, i jak to sie objawialo . I jakie sa procedury w takich sytuacjach i dlaczego

                              Pomijam juz cala reszte bo nie ma sensu. Ale choc raz wejdz na wyzyny i napisz dokladnie na czym polega problem. Konkretnie, z uwzglednieniem mechanizmow laktacji, hormonow poporodowych, etc. Bez zgadywania. Bo przeciez wiesz o co chodzi, prawda?:) Ja chetnie poczytam:)
                              • d.o.s.i.a Re: ciaza - czy moge jakos wplynac...(długie :)) 06.09.11, 11:51
                                Odwroce pytanie: dlaczego, Twoim zdaniem zoltaczka sie pojawila, skoro dzieci nie glodowaly i byly przystawiane do piersi? Czyzby najpierw matka zlosliwie ich nie karmila, a potem zle polozne odebraly jej dzieci, po to aby je zlosliwie wstawic pod lampe, mimo ze nie bylo takiej potrzeby? Moze jeszcze po to, aby zlosliwie zepsuc matce laktacje? Jak sobie odpowiesz na to pytanie, to moze wreszcie dojdziemy do sedna czyli do tego, dlaczego niektore dzieci nie sa ksiazkowe, tak jakbys chciala.

                                Moze wreszcie przyjmiesz do wiadomosci, ze czasem, pomimo wszelkich checi i staran, po prostu nie jest ksiazkowo, bo np. dziecka nie da sie tak latwo wybudzic (tak jak u autorki) i wreszcie konczy pod lampa z ciazka zoltaczka? Moze laktacja nie ruszyla w tych pierwszych dwoch dobach (co, zwazywszy na perypetie autorki, jest bardzo prawdopodobne) i dziecko zwyczajnie nie dostalo tyle pozywienia ile powinno.

                                Tylko, ze to co Ty proponujesz w tej sytuacji, to dalej dywagowac nad rozlanym mlekiem i probowac karmic dalej piersia (co w przypadku ciezkiej zoltaczki jest conajmniej dyskusyjne i standardy postepowania kaza karmic mieszanka przez dobe, dwie), czyli de facto pogarszac sprawe, bo dziecko na tym etapie nie ma juz ani kalorii, ani nie da sie dobudzic. Nie przyjmujesz do wiadomosci, ze wlasnie dla takich przypadkow wynaleziono standardy postepowania, ktore polega na podaniu mm, ktore lepiej wyplukuje bilirubine niz mleko naturalne. No, ale wiadomo. Lekarze neonatolodzy to banda idiotow, ktorzy o laktacji i zoltaczce maja zerowe pojecie.
                                • zawsze_zielona Re: ciaza - czy moge jakos wplynac...(długie :)) 06.09.11, 15:17
                                  Bardzo ladnie probujesz sie wywinac z odpowiedzi na pytanie, jakie zadala Basiak. Rasowy politk by sie nie powstydzil;))
                                  Zrozum, ze fizjologiczna zoltaczke" ma sporo dzieci. I dopoki dziecko ma sie ok, ssie piers, to bilirubina bedzie wyplukana i po mniej wiecej tygodniu sladu po zoltaczce nie bedzie. Problem jest wtedy, gdy dziecko zaraz po porodzie (1 doba) nie ssie, bo wtedy siara nie ma szansy wyplukac bilirubiny, ktora to sie kumuluje, dziecko robi sie coraz bardziej senne i slabe, nie ma sily ssac no i mamy bledne kolo. Dlatego, jak Basiak pisze, nie nalezy dopusci do sytuacji, gdy noworod przesypia pol dnia zamiast wisiec na piersi. Jesli juz taka sytuacja powstala, to oczywisice nalezy dokarmic (wlasnym mlekiem lub mm), by dziecko mialo sile ssac.
                                  Naprawde nie ma potrzeby naswietlac dziecko, ktore jest lekko zolte. Mnie polozne powiedzialy, by klasc mala blisko okna, w swietle slonecznym, duzo karmic i zoltaczka sama przejdzie. I przeszla. Nikt nie mowi, by zoltaczke ignorowac, tylko by miec swiadomosc skad sie bierze i jak reagowac.
                                  Inna sytuacja jest oczywisce przy konflikcie serologicznym, ale to jest patologia a nie fizjologia.

                                  Do autorki:
                                  Nie daj sobie wmowic, ze nie masz mleka, bo nie leci strumieniami. Siara nie leci strumieniami, ale jest jej tyle i noworod potrzebuje. Przystaw do piersi od razu po porodzie i potem proponuj nie rzadziej niz co 3h. Dziecko szybko zalapie o co chodzi z tym ssaniem.
                                  • d.o.s.i.a Re: ciaza - czy moge jakos wplynac...(długie :)) 06.09.11, 16:08
                                    > my bledne kolo. Dlatego, jak Basiak pisze, nie nalezy dopusci do sytuacji, gdy
                                    > noworod przesypia pol dnia zamiast wisiec na piersi.

                                    Ale przeciez to jest oczywiste! To nie jest przedmiotem dyskusji. Nigdzie nie napisalam, ze to nieprawda. Pisalam tylko i wylacznie o sytuacji, kiedy te ksiazkowe postepowanie nie dziala, a zoltaczka wychodzi! Jak obudzic dziecko, ktore sie nie budzi? Jak karmic piersia jesli w pierwszych dobach nie ma pokarmu - co prawdopodonie bylo przyczyna u autorki? Na te pytania Basiak nie odpowiada. I jak katarynka "no ale ksiazkowo to powinno byc to i tamto".


                                    Jesli juz taka sytuacja po
                                    > wstala, to oczywisice nalezy dokarmic (wlasnym mlekiem lub mm), by dziecko mial
                                    > o sile ssac.

                                    OK. Tylko Ty to mowisz. Basiak potwierdzila, ze ona butli/mm by nie nadala, chocby dziecko pasc mialo i obrazila sie ze slowami, ze "zawsze mozna w ogole piersia nie karmic". Ja postuluje tylko i wylacznie to, ze jesli ksiazkowo nie wychodzi, to podac to mm w cholere przez dobe, dwie, niechze to dziecko sie naje i wyjdzie z zoltaczki. A Basiak mi to kaze podpierac teoriami, badaniami i bog wie jeszcze czym.
                                    • zawsze_zielona Re: ciaza - czy moge jakos wplynac...(długie :)) 06.09.11, 17:21
                                      d.o.s.i.a napisała:

                                      > Ale przeciez to jest oczywiste! To nie jest przedmiotem dyskusji. Nigdzie nie n
                                      > apisalam, ze to nieprawda. Pisalam tylko i wylacznie o sytuacji, kiedy te ksiaz
                                      > kowe postepowanie nie dziala, a zoltaczka wychodzi!

                                      Nie rozumiem. Zoltaczka fizjologiczna wyjdzie, jesli ma wyjsc. Intensywne karmienie piersia pomoze w wyplukaniu bilirubiny.

                                      Jak obudzic dziecko, ktore
                                      > sie nie budzi?

                                      No ale zoltaczka fizjologiczna nie postepuje tak szybko, ze dziecka nie da sie obudzic jak tylko bedzie lekko zolte. Nie nalezy dopuscic do sytuacji, by spalo dlugo (i bilirubina sobie radoscie rosla) tylko proponowac piers.

                                      Jak karmic piersia jesli w pierwszych dobach nie ma pokarmu - co
                                      > prawdopodonie bylo przyczyna u autorki?

                                      No ja wlasnie o tym, nie wiem skad to przekonanie, ze w pierwszych dobach nie ma pokarmu? Jest siara i ona w zupelnosci wystarczy na samym poczatku dla takiego maluszka. U mnie prawdziwe mleko pojawilo sie gdzies 4 dni po porodzie, co nie przeszkodzile Celinie ssac piersi juz od pierwszych godzin po porodzie:D

                                      >
                                      > Jesli juz taka sytuacja po
                                      > > wstala, to oczywisice nalezy dokarmic (wlasnym mlekiem lub mm), by dzieck
                                      > o mial
                                      > > o sile ssac.
                                      >
                                      > OK. Tylko Ty to mowisz. Basiak potwierdzila, ze ona butli/mm by nie nadala, cho
                                      > cby dziecko pasc mialo i obrazila sie ze slowami, ze "zawsze mozna w ogole pier
                                      > sia nie karmic". Ja postuluje tylko i wylacznie to, ze jesli ksiazkowo nie wych
                                      > odzi, to podac to mm w cholere przez dobe, dwie, niechze to dziecko sie naje i
                                      > wyjdzie z zoltaczki. A Basiak mi to kaze podpierac teoriami, badaniami i bog wi
                                      > e jeszcze czym.

                                      Az przeczytalam caly watek jeszcze raz. IMO Basiak mowi, ze nie dalaby butelki, co nie znaczy, ze nie dokarmilaby.
                                      Pisze o tym
                                      forum.gazeta.pl/forum/w,570,128498757,128521520,Re_ciaza_czy_moge_jakos_wplynac_na_laktacje_po.html
                                      I jeszcze tu:
                                      forum.gazeta.pl/forum/w,570,128498757,128553705,Re_ciaza_czy_moge_jakos_wplynac_dlugie_.html
                                      • d.o.s.i.a Re: ciaza - czy moge jakos wplynac...(długie :)) 06.09.11, 18:09
                                        > Nie rozumiem. Zoltaczka fizjologiczna wyjdzie, jesli ma wyjsc. Intensywne karmi
                                        > enie piersia pomoze w wyplukaniu bilirubiny.

                                        O matulu. Teraz Ty sie uwzielas? Ja nie pisze o fizjologicznej zoltaczce, zrozumcie to wreszcie. Jesli dziecko trafia pod lampe, a potem lezy pod ta lampa, to to juz nie jest fizjologiczna zoltaczka.
                                        W takim wypadku masz do wyboru, albo dawac piers mimo, ze to dzialanie skazane na niepowodzenie, bo dziecka sie dobudzic nie da, a w dodatku nie pozwalaja go ruszyc spod lampy, wiec idea wiszenia na piersi upada, w dodatku zoltaczka sie nakreca, a laktacji nie ma co nakrecac. Albo... dac mm i opanowac sytuacje, dobudzic dziecko i dac cycka i uratowac laktacje, co bylo przedmiotem tego watku.

                                        > No ja wlasnie o tym, nie wiem skad to przekonanie, ze w pierwszych dobach nie m
                                        > a pokarmu? Jest siara i ona w zupelnosci wystarczy na samym poczatku dla takieg
                                        > o maluszka. U mnie prawdziwe mleko pojawilo sie gdzies 4 dni po porodzie, co ni
                                        > e przeszkodzile Celinie ssac piersi juz od pierwszych godzin po porodzie:D

                                        Sugerujesz, ze autorka siare miala, albo na zlosc dziecku nie dala? Czy zle polozne dziecko od razu pod lampla polozyly, zeby tylko oderwac je od matczynej piersi? No nie wiem, bo skoro nie skonczylo sie ksiazkowo, a nie przyjmujecie do wiadomosci, ze byc moze stalo sie to bez niczyjej winy, albo synowie autorki mieli niestandardowa zoltaczke, to naprawde pozostaje tylko scenariusz ze zla matka i zlymi poloznymi.

                                        > Az przeczytalam caly watek jeszcze raz. IMO Basiak mowi, ze nie dalaby butelki,
                                        > co nie znaczy, ze nie dokarmilaby.

                                        Nie napisala tego w tym watku. Ja nie mowie o butli. Ja mowie o dokarmieniu mm.
                                        • zawsze_zielona Re: ciaza - czy moge jakos wplynac...(długie :)) 06.09.11, 18:45
                                          d.o.s.i.a napisała:

                                          >
                                          > O matulu. Teraz Ty sie uwzielas? Ja nie pisze o fizjologicznej zoltaczce, zrozu
                                          > mcie to wreszcie. Jesli dziecko trafia pod lampe, a potem lezy pod ta lampa, to
                                          > to juz nie jest fizjologiczna zoltaczka.
                                          > W takim wypadku masz do wyboru, albo dawac piers mimo, ze to dzialanie skazane
                                          > na niepowodzenie, bo dziecka sie dobudzic nie da, a w dodatku nie pozwalaja go
                                          > ruszyc spod lampy, wiec idea wiszenia na piersi upada, w dodatku zoltaczka sie
                                          > nakreca, a laktacji nie ma co nakrecac. Albo... dac mm i opanowac sytuacje, dob
                                          > udzic dziecko i dac cycka i uratowac laktacje, co bylo przedmiotem tego watku.

                                          O matulu, ale Ty agresywna jestes. I idziesz w zaparte. Wedlug ciebie wyglada to tak: dziecko sie rodzi biale, w mgnienu oka zolknie, potem zapada w sen, z ktorego nie da sie obudzic i juz tylko lampy i mm moga go uratowac. I wszystko w pierwszej dobie zycia. Zaczynam watpic, czy Ty w ogole wiesz, jak wyglada porod i co sie potem dzieje.

                                          Noworod ma jesc, sikac i robic kupy. Bilirubina wychodzi z organizmu z moczem i kalem.

                                          > Sugerujesz, ze autorka siare miala, albo na zlosc dziecku nie dala? Czy zle pol
                                          > ozne dziecko od razu pod lampla polozyly, zeby tylko oderwac je od matczynej pi
                                          > ersi? No nie wiem, bo skoro nie skonczylo sie ksiazkowo, a nie przyjmujecie do
                                          > wiadomosci, ze byc moze stalo sie to bez niczyjej winy, albo synowie autorki mi
                                          > eli niestandardowa zoltaczke, to naprawde pozostaje tylko scenariusz ze zla mat
                                          > ka i zlymi poloznymi.

                                          Sugeruje, ze w wielu szpitalach panuje przekonanie "nie tryska, wiec nie ma". A siara nie tryska. Czemu siary mialoby nie byc? Naprawde, kobiet, ktore w ogole nie maja mleka jest napprawde malo. To patologia, nie fizjologia.
                                          >
                                          > > Az przeczytalam caly watek jeszcze raz. IMO Basiak mowi, ze nie dalaby bu
                                          > telki,
                                          > > co nie znaczy, ze nie dokarmilaby.
                                          >
                                          > Nie napisala tego w tym watku. Ja nie mowie o butli. Ja mowie o dokarmieniu mm.
                                          >

                                          Napisala, przeciez dalam Ci linka. Dla porzadku jeszcze raz:
                                          forum.gazeta.pl/forum/w,570,128498757,128553705,Re_ciaza_czy_moge_jakos_wplynac_dlugie_.html
                                          Cytat:

                                          "Jesli dziecko gloduje (co widac po tym ze spada ponizej 10% wagi urodzeniowej) to sie dokarmia, odciaganym albo mm. Najwazniejsze jest aby dziecko dostalo odpowiednia ilosc kalorii i mialo sily do ssania. Jesli jednak za glodowane uznaje sie wylacznie to ze czesto ssie, albo denerwuje sie przy piersi, to nie tedy droga."
                                          • basiak36 Do zawsze_zielonej 06.09.11, 21:49
                                            > O matulu, ale Ty agresywna jestes. I idziesz w zaparte. Wedlug ciebie wyglada t
                                            > o tak: dziecko sie rodzi biale, w mgnienu oka zolknie, potem zapada w sen, z kt
                                            > orego nie da sie obudzic i juz tylko lampy i mm moga go uratowac. I wszystko w
                                            > pierwszej dobie zycia. Zaczynam watpic, czy Ty w ogole wiesz, jak wyglada porod
                                            > i co sie potem dzieje.

                                            Zawsze_zielona, nie wdawaj sie w dyskusje, ja juz nie bede. Pani Dosia skutecznie pokazala poziom swojej wiedzy bo nie byla w stanie odpisac na moje pytanie i podac logicznego wytlumaczenia. Caly czas powtarza to samo.
                                            To tak jak rozmowa z jedna moja ciocia, totalnie uprzedzona w pewnym temacie, ktora mowi ze ja fakty nie interesuja bo ona swoje wie :) Nie da sie rozmawiac.
                                            Ja tutaj podalam rozne scenariusze, duzo na podstawie zalecen AAP etc, plus zalecenia pani Moniki, nie mowiac o tym ze podczas studiow laktacyjnych duzo czasu spedzilam wlasnie wczytujac sie w temat zoltaczki u noworodkow. Wiec do rzeczowej dyskusji jestem chetna. Jednak nie dostalam zadnej odpowiedzi na moje pytanie, poza kolejna wiazanka tych samych hasel.
                                            Ja juz sie w temat nie dopisuje:)
                                            • zawsze_zielona Re: Do zawsze_zielonej 06.09.11, 22:19
                                              basiak36 napisała:

                                              > > O matulu, ale Ty agresywna jestes. I idziesz w zaparte. Wedlug ciebie wyg
                                              > lada t
                                              > > o tak: dziecko sie rodzi biale, w mgnienu oka zolknie, potem zapada w sen
                                              > , z kt
                                              > > orego nie da sie obudzic i juz tylko lampy i mm moga go uratowac. I wszys
                                              > tko w
                                              > > pierwszej dobie zycia. Zaczynam watpic, czy Ty w ogole wiesz, jak wyglada
                                              > porod
                                              > > i co sie potem dzieje.
                                              >
                                              > Zawsze_zielona, nie wdawaj sie w dyskusje, ja juz nie bede. Pani Dosia skuteczn
                                              > ie pokazala poziom swojej wiedzy bo nie byla w stanie odpisac na moje pytanie i
                                              > podac logicznego wytlumaczenia. Caly czas powtarza to samo.
                                              > To tak jak rozmowa z jedna moja ciocia, totalnie uprzedzona w pewnym temacie, k
                                              > tora mowi ze ja fakty nie interesuja bo ona swoje wie :) Nie da sie rozmawiac.
                                              > Ja tutaj podalam rozne scenariusze, duzo na podstawie zalecen AAP etc, plus zal
                                              > ecenia pani Moniki, nie mowiac o tym ze podczas studiow laktacyjnych duzo czasu
                                              > spedzilam wlasnie wczytujac sie w temat zoltaczki u noworodkow. Wiec do rzecz
                                              > owej dyskusji jestem chetna. Jednak nie dostalam zadnej odpowiedzi na moje pyta
                                              > nie, poza kolejna wiazanka tych samych hasel.
                                              > Ja juz sie w temat nie dopisuje:)

                                              Jakos mnie dzis naszlo na dyskusje. To pewnie z powodu zblizajacych sie wyborow parlamentarnych w Danii- politycy mnie zarazili;)
                                              Tez juz mam dosc dyskusji z Dosia.
                                        • diuszesa Re: ciaza - czy moge jakos wplynac...(długie :)) 07.09.11, 12:46
                                          Dosiu, czy w ferworze tej dyskusji nie zapomniałaś czasem o tym, od czego ona się zaczęła?
                                          Albo konkretniej: od jakiego momentu zaczęłaś zwracać Basi uwagę?
                                          To może ja przypomnę, bo widzę, że Tobie (i może nie tylko Tobie, bo dyskusja jest zażarta ;-) to umknęło:
                                          zakwestionowałaś, jakoby niepotrzebne było doszukiwanie się przyczyn złego stanu dzieci począwszy od pierwszej doby po porodzie (co postulowała Basia). Gdyby to zbadać, to mogłoby (mogłoby, ale nie musiałoby) wyjść, że z tej żółtaczki możnaby było wyjść bez pomocy dokarmiania. Ale żeby to wiedzieć, to trzeba się przyjrzeć, jak wyglądało dokładnie karmienie w pierwszej dobie po porodzie. Dziwię się, że od razu zakładasz zbyt małą ilość mleka u matki jako przyczynę całych problemów.

                                          A w kwestii "złych intencji" matki i personelu. To nie jest tak, że ktoś coś robi złośliwie. To raczej brak wiedzy. W szpitalu często postępuje się rutynowo: lampa, karmienie co 3 godz. i koniec. Jak nie wychodzi, to dokarmić butlą i już. Taka rzeczywistość. Wiele kobiet w naszym kraju, zwlaszcza w l. 70 i 80, zaprzepaściło swoja laktację z powodu tego, jak z nimi i ich dziećmi postępował personel. I te położne też przecież nie działały ze szkodą i umyślnie. Po prostu - nie wiedziały o laktacji tyle, ile trzeba.
                                          • d.o.s.i.a Re: ciaza - czy moge jakos wplynac...(długie :)) 07.09.11, 14:04
                                            > zakwestionowałaś, jakoby niepotrzebne było doszukiwanie się przyczyn złego stan
                                            > u dzieci począwszy od pierwszej doby po porodzie (co postulowała Basia). Gdyby
                                            > to zbadać, to mogłoby (mogłoby, ale nie musiałoby) wyjść, że z tej żółtaczki mo
                                            > żnaby było wyjść bez pomocy dokarmiania.

                                            Ja nigdzie tego nie zanegowalam. Poddalam w watpliwosc po wielokrotnych zapewnianiach autorki, ze robila co mogla, zeby dzieci dobudzic. A Basiak dalej drazyla.

                                            > A w kwestii "złych intencji" matki i personelu. To nie jest tak, że ktoś coś ro
                                            > bi złośliwie. To raczej brak wiedzy. W szpitalu często postępuje się rutynowo:
                                            > lampa, karmienie co 3 godz. i koniec. Jak nie wychodzi, to dokarmić butlą i już
                                            > . Taka rzeczywistość. Wiele kobiet w naszym kraju, zwlaszcza w l. 70 i 80, zapr
                                            > zepaściło swoja laktację z powodu tego, jak z nimi i ich dziećmi postępował per
                                            > sonel. I te położne też przecież nie działały ze szkodą i umyślnie. Po prostu -
                                            > nie wiedziały o laktacji tyle, ile trzeba.


                                            Czyli mam rozumiec, ze wszystkie dzieci na swiecie z ciezsza zoltaczka (nie, nie ta fizjologiczna!) sa ofiarami niedouczonego personelu?
                                            Zalecenia towarzystw pedietrycznych na calym swiecie odnosnie leczenia zoltaczki (nie, nie tej fizjologicznej!) sa w ogole niepotrzebne, bo tak naprawde problem nie istnieje? Ciekawe, ze wczesniej nikt na to nie wpadl, tylko nasze najwieksze znawczynie na forum laktacyjnym.
                                            • diuszesa Re: ciaza - czy moge jakos wplynac...(długie :)) 07.09.11, 15:27
                                              d.o.s.i.a napisała:
                                              >
                                              > Ja nigdzie tego nie zanegowalam.

                                              Ależ przecież właśnie zanegowałaś. twoja wypowiedź z 05.09.11, 11:27

                                              W tym wypadku bylo inaczej i nie ma sensu dywagowac, czy szpital popelnil jakies bledy na poczatku, w pierwszych dniach, czy historia byla zupelnie inna. Czasu nie wrocisz, wiec skupianie sie na tym jest podstawowym bledem jaki popelniasz. Autorka pisala, ze obaj jej synowie mieli problemy z zoltaczka i bardzo trudno bylo ich dobudzic. Stop. Przyjmij do wiadomosci, zaproponuj rozwiazanie, a nie dywaguj co kto i kiedy powinien byl zrobic i dlaczego nie zrobil i dlaczego nie wyszlo tak jak w ksiazkach napisali o 90% dzieci.

                                              Autorka nie napisała dokładnie, jak było w pierwszej dobie po porodzie. Basia chciała się tego dowiedzieć. A Ty zaraz, że po co, że to przecież najwyraźniej za mało mleka itp.


                                              >
                                              >
                                              >
                                              > Czyli mam rozumiec, ze wszystkie dzieci na swiecie z ciezsza zoltaczka (nie, ni
                                              > e ta fizjologiczna!) sa ofiarami niedouczonego personelu?

                                              Nie.
                                              Ale chciałam zwrócić uwagę, że w Polsce zaniedbania personelu w dziedzinie laktacji są częste. (chociażby rutynowe karmienie dziecka co 3 godziny, co w przypadku dziecka z wyższym poziomem bilirubiny nie może mieć miejsca). Stąd pytanie: czy tak właśnie w pierwszej dobie było? Że nie pozwalali dziecka wyciągnąć? Że nie poinformowali, że można przystawić częściej? Pytanie: jak postępowano z dziećmi, zanim stały się ospałe? A może od razu takie były? To są właśnie pytania, na które warto sobie odpowiedzieć, żeby potem uniknąć ewentualnych błędów (jeśli takowe się pojawiły). A jeśli błędy się nie pojawiły, to można uznać, że pokarm matki nie wystarcza, i nie da się przy jego pomocy wypłukać bilirubiny. Tylko jak Ty chcesz to stwierdzić, nie widząc potrzeby zadania pytań, o to, co i jak było w pierwszej dobie?



                                              >
                                              • d.o.s.i.a Re: ciaza - czy moge jakos wplynac...(długie :)) 08.09.11, 13:54
                                                Autorka nie napisała dokładnie, jak było w pierwszej dobie po porodzie.
                                                > Basia chciała się tego dowiedzieć. A Ty zaraz, że po co, że to przecież najwyra
                                                > źniej za mało mleka itp.
                                                >

                                                OK. NIech bedzie. Tylko wytlumacz mi prosze w jaki sposob nawet najgorsze bledy w pierwszej dobie zawazyly na laktacji w dalszych miesiacach. Autorka wyraznie pisze, ze jedno dziecko karmila az do 4.5, a drugie do 2 miesiaca i mleko sie nie pojawilo. Mimo laktatora, mimo staran, mimo wiszenia dzieci na piersi. Dlaczego przemilczacie te konkrety, a dywagujecie na temat wyimaginowanej winy personelu?
                                                Ja przeczytalam posta autorki w calosci - i wlasnie dlatego uwazam, ze skupianie sie na tym pierwszym dniu jest akurat malo wazne, bo dalsza czesc posta sugeruje, ze przyczyna lezy prawdopodobnie gdzie indziej. Jesli autorka ma slaba laktacje, to se moze w tej pierwszej dobie karmic do woli. A i tak pewnie dziecko skonczy pod lampa z silna zoltaczka. I wraz nie dostala rady co z tym fantem zrobic.
                                                • diuszesa Re: ciaza - czy moge jakos wplynac...(długie :)) 08.09.11, 14:49
                                                  d.o.s.i.a napisała:

                                                  . Tylko wytlumacz mi prosze w jaki sposob nawet najgorsze bledy
                                                  > w pierwszej dobie zawazyly na laktacji w dalszych miesiacach.

                                                  Zaraz, zaraz. Na razie mówimy o żółtaczce, tak? Tego dotyczyła Twoja dyskusja z Basią i Zieloną, w którą śmiałam się wtrącić ;-) Błędy personelu mogły zaważyć na tym, jak dzieci wychodziły z żółtaczki. Czy tak było - do stwierdzenia poprzez pytania o częstotliwość karmienia w pierwszej dobie.
                                                  Ok.
                                                  Natomiast w kwestii poruszonego przez Ciebie tematu:

                                                  Autorka wyraznie
                                                  > pisze, ze jedno dziecko karmila az do 4.5, a drugie do 2 miesiaca i mleko sie
                                                  > nie pojawilo. Mimo laktatora, mimo staran, mimo wiszenia dzieci na piersi.

                                                  Autorka napisała, że karmiła mieszanie. Butelka mogła tu nie być bez przyczyny. Nie znaczy, że musiała. Pytanie: jak doszło do tego, że od początku dziecko zetknęło się z butelką? I znów cofamy się do początku.
                                                  Oczywiście, że możliwe jest, że taka po prostu "uroda" autorki wątku, że ona ma mleko, ale mało go jest. Albo ma trudny wypływ. Trudny wypływ na pewno, skoro laktator nie dawał efektów i przy obojgu dzieciach występowały trudności z karmieniem. Tym bardziej jest prawdopodobne, że przy tak trudnym wypływie butelka mogła namieszać i dzieci wolały ssać łatwiejszym sposobem. Jeśli zaś były duże ograniczenia w częstotliwości ssania piersi w pierwszych dobach po porodzie, ten scenariusz staje się bardziej prawdopodobny. Prawdopodobny, a nie jedyny słuszny i prawidłowy.
                                                  Ale też autorka prosiła o rady, a nie o nieomylne diagnozy. Czy wydadzą się jej te rady odpowiednie i czy je zastosuje, to jest już jej wybór.

                                                  >
                                                  • d.o.s.i.a Re: ciaza - czy moge jakos wplynac...(długie :)) 08.09.11, 15:23
                                                    > Autorka napisała, że karmiła mieszanie. Butelka mogła tu nie być bez przyczyny.
                                                    > Nie znaczy, że musiała. Pytanie: jak doszło do tego, że od początku dziecko ze
                                                    > tknęło się z butelką? I znów cofamy się do początku.
                                                    > Oczywiście, że możliwe jest, że taka po prostu "uroda" autorki wątku, że ona ma
                                                    > mleko, ale mało go jest. Albo ma trudny wypływ. Trudny wypływ na pewno, skoro
                                                    > laktator nie dawał efektów i przy obojgu dzieciach występowały trudności z karm
                                                    > ieniem. Tym bardziej jest prawdopodobne, że przy tak trudnym wypływie butelka m
                                                    > ogła namieszać i dzieci wolały ssać łatwiejszym sposobem.

                                                    Szkoda, zeby nie bylo butelki, skoro dzieci nie najadaly sie nawet po godzinie wiszenia, przy wczesniejszych problemach z wychodzeniem z zoltaczki itp. itd. W koncu cos jesc musialy, bez przesady. Zauwaz, ze autorka podresla, ze pozwalala wisiec na piersi do woli, butelka szla w uzycie dopiero po godzinach wiszenia.
                                                    Ale, wlasnie, zaraz i tak Basiak wyskoczy, ze pewnie smoczek byl wszystkiemu winien i dzieci ssaly nieefektywnie.
                                                    Nie chce mi sie juz pisac w tym temacie. Nie zrozumiemy sie i tyle. Dla mnie priorytetem w przypadku autorki byloby jak najszybsze wyjscie z zoltaczki - jesli z jakichs powodow nie karmila badz nie mogla karmic, to przegonic zoltaczke jak najszybciej podajac mm. A potem pracowac nad laktacja. Dziecko silne lepiej stymuluje laktacje, niz dziecko spiace i slabe. I tylko tyle postuluje.
    • klarci Re: ciaza - czy moge jakos wplynac na laktacje po 05.09.11, 14:57
      ja starszaka naświetlałam miesiąc czasu. w nosie miałam jak nie pozwolili mi głodnego wyciągać - przynajmniej w położniczym. jak nie był przy piersi, to leżał pod lampami - tak było w położniczym. w dziecięcym trochę inaczej, bo tam miał sztywno wyznaczone godziny - staraliśmy się jak mogliśmy, żeby nie płakał i żeby wkładać najedzonego.

      karmienie mieszane od 5 tygodnia, ale to z mojej 'winy', bo odstawiłam na jeden dzień przy zatruciu - to niestety u mnie wystarczyło, żeby zaburzyć laktację. potem było jak u Ciebie.

      nie piłam Karmi, a już na pewno nie tylko to :/
      karmiłam dziecko 2 lata.

      moim zdaniem gdzieś został popełniony błąd. przede wszystkim karmiłabym na żądanie, a nie według godzin - personel nie może przeginać z narzucaniem okrutnych jakby nie było metod przetrzymywania pod lampami.
      • ariella klarci - 05.09.11, 19:15
        u mnie wyleczenie zoltacki bylo prioryettem i rawde mowiaz nie smialabym wyciagac dziecka spod lamp, skoro mial okresone czasy i przerwy miedzy naswietlaniami :)
        A co do technik ssania - przy karmieniach obu byly doradczynie laktacyjne, jak pisalam chodilam potem na wizyty (z pierwszym, z drugim, przyznaje, duzo szybciej sie poddalam/olalam). Techniki ssania obu byly prawidlowy. I wgladaly tak (jak juz nie spali) - szeroko rozdziawione paszcze, rzut na cyca az im oczy na wierzch wycodzily, dwa, trzy zassania i ..... odplyw. Ktoras z was przypomniala mi jesczzce o tym masowaniu pod broda, zeby im slinianki pobudzic, tez to przerabialam.
        I nie kloccie sie, plis.
        Przeciez wiadomo, ze jak kobiety maja mleko, to zadną siłą woli sie go nie da zatrzymać, a jak nie ma, to tez umysł go nie wyprodukuje. Dlatego zastanowmy sie, jak tą moją laktacje podpędzic, zeby nawet jesli mala bedzie lezec pod lampami, to zebym miala ja czym karmic :)

        I w sumie to ja wlasciwie nie wiem, po co zazcelam sie tak upierac pzry tym kp. Sama bylam od urodzenia na butli (lata 70. taka moda), maz tez. Obaj chlopcy w gornych centylach, bez zadnych chorob poza zapaleniami gardla, bez alergii. Starszy uczy sie w szkole z wykladowym obcym jezykiem :) Moze wiec sie sama nakrecam????
        pozdr
        • mika_p Re: klarci - 05.09.11, 21:05
          Zew natury na ciebie działa :)
          Ariella, słuchaj, piszesz, że po 2-3 zassaniach odpływali - tak, żeby wypuścić pierś z buzi, czy ssąc dalej? Bo jak to drugie, to w miarę możliwosci (konkretnie: czasu, który macie do dyspozycji) można pozwolić na chwilę odpoczynku z piersią w buzi, a dopiero po chwili spróbować zaktywizować, łaskotaniem czy inną metodą. Chwila odpoczynku - chwila pracy. A w trakcie odpoczynku to delikatne ssanie też stymuluje pierś i jakieś tam krople mleka płyną.

          Im więcej będziemy wiedzieć, co się u was działo na początku, tym lepiej wywrózymy dobrą drogę dla nowej dziewczynki.
          • klarci Re: klarci - 06.09.11, 13:00
            dzieci z żółtaczką są zazwyczaj bardziej ospałe i to dość normalne, że przysypiają przy piersi - tym bardziej muszą być karmione na żądanie, nawet co pół godziny. my tak się karmiliśmy, bo syn chciał. pielęgniarki twierdziły, że go przekarmiam, bo bardzo dobrze przybierał (bez komentarza :/). tylko, żeby to było możliwe dziecko musi być na łóżeczku (wtedy nawet karmiłam nie wyjmując), albo inkubator w pokoju. jeżeli zabiorą dziecko na noworodki, to może niestety to źle wpłynąć na laktację - bo dziecko się dopaja glukozą, żeby się nie odwodniło i im nie płakało, a matkę woła co te rutynowe 3 godziny - to kiepski start dla kp :/
        • klarci ariella 06.09.11, 00:10
          w położniczym wyjmowałam. tak jak pisałam poza okresami karmienia, przytulania i ważenia był cały czas naświetlany. uważam, że poczucie bezpieczeństwa dziecka jest nie mniej ważne, niż naświetlanie. dlatego między innymi miałam go ciągle w sali - nie pozwoliłam zabrać na noworodki. nie wyobrażam sobie, żeby miał płakać 2 godziny :/

          w dziecięcym starałam się go utrzymać określony przez lekarza i pielęgniarki czas, bo były trochę inne zasady naświetlania.
          a itak widziałam bardzo złe skutki tego co z nim robiono w tym drugim szpitalu :/, ale to dłuższa historia.

          gdyby teraz miała wystąpić żółtaczka, też nie zgodzę się na zabranie małego, będę szukać jak najwięcej metod innych niż naświetlanie. ale fakt, dla mnie kp i manie dziecka ciągle przy sobie jest bardzo ważne. póki nie ma zagrożenia zdrowia lub życia nie zgodzę się na męczenie dziecka. nigdy więcej nie pozwolę też na traktowanie jak w dziecięcym.

          dodam, że ja mleko dostałam w przyzwoitym momencie po porodzie i 4 tygodnie miałam bardzo dobrego karmienia, właśnie póki nie odstawiłam na jeden dzień. nie miałam i nie mam siary, ani mleka przed porodem.

          wracając więc do tematu głównego - no moim zdaniem kp na żądanie ma ogromne znaczenie i chyba to był słaby punkt u Was.
          • klarci Re: ariella 06.09.11, 00:13
            oczywiście nie piszę, żeby nie naświetlać, czy się buntować. po prostu można pogodzić potrzeby dziecka i wymogi medyczne i ja jestem przykładem tego, że można - w położniczym się udawało 2 tygodnie.
            żółtaczka wróciła, ale my z tego co zauważyłam mieliśmy wyjątkowo oporną i wypuścili nas o jeden.dwa dni za wcześnie - brakowało im miejsc.
            • ariella klarci - 06.09.11, 13:51
              Skolatalam sie juz calkiem, co bedzie to bedzie. W zasadzie nei uwazam, ze jak sie nie uda, to bedzie jakis dramat. Moze nawet latwiej??? Ja i tak jestem matka "pelnoetetowa" wiec to nie bedzie tak, ze po miesiacu wroce do pracy, etc. Mysle, ze chyba masz jednak racje, ze to jakis zew natury sie odezwal. Od jakiegos czasu zaczelam obsesyjnie myslec o kp - nie jako o przyjemnosci, kontakcie, zdrowiu, przeciwcialach czy bla bla bla czym innym, tylko jako o... koniecznosci. Ze ja MUSZE. Ciut irracjonalnie, a moze sie okaze, ze wsyztsko bedzie ok i jakos sie ulozy.
              PS Mi lezenie chlopakow pod lampami wogole nie przeszkadzalo, i nie czulam ze im czegos brakuje, bo oni caly czas sobie smacznie spali. Okazyjnie sie zdarzalo ze polozna mnie wolala, bo placz :)
              Ale dzieki za wszystkie rady, wkrotce sie przekonam jak bedzie :)
              • klarci Re: klarci - 06.09.11, 21:17
                dla mnie sto razy łatwiejsze jest kp :P
                a mam porównanie bo 2 lata karmiłam mieszanie.

                ale może to zależy i od matki i od dziecka
              • malwina.okrzesik Re: może nie być pokarmu 09.09.11, 21:35
                Zrobiła Pani dużo, aby karmić dzieci piersią, mimo wielu czynników zakłócających. One są istotne, ale przecież wiele kobiet ma podobne doświadczenia i laktacja rozkręca się mimo wszystko.
                To co mnie zastanawia w Pani historii to dwa fakty, mogące mieć kluczowe znaczenie dla wyjaśnienia Pani problemów z laktacją:
                - piersi nie powiększyły się w czasie ciąży
                - nie miała Pani nawału pokarmu.
                Te procesy zachodzą w organizmie kobiety niezależnie od jej woli, nie maja nic wspólnego z nastawieniem do karmienia piersią, stymulacji piersi poprzez ssanie itp.
                Jeśli nie ma takich zmian to ważny sygnał, świadczący o jakiejś nieprawidłowości w funkcjonowaniu gruczołów mlecznych, problemach hormonalnych lub nieprawidłowościach funkcjonowania przysadki mózgowej. Może jest Pani tym rzadkim przypadkiem, gdy istnieją przyczyny medyczne zmniejszonej produkcji mleka ?
                Czy leczyła się Pani kiedyś horomonalnie?
                Czy miała Pani jakieś zabiegi na gruczołach mlecznych, naświetlania piersi we wczesnym dzieciństwie?
                PCOS?
                • klarci Re: może nie być pokarmu 09.09.11, 22:38
                  > - piersi nie powiększyły się w czasie ciąży
                  > - nie miała Pani nawału pokarmu.

                  ja też nie miałam tych dwóch punktów. no z nawałem to w sumie sporne, bo w 3 tygodniu miałam sporo pokarmu - piersi twardniały.

                  czy może to być wyjaśnieniem problemów z ilością pokarmu po jednodniowym odstawieniu i tego, że po ograniczeniu karmienia dwulatka pokarm zaniknął w maks tydzień?
                  pytam, bo teraz od początku będę musiała czasami wychodzić na kilka godzin i nie wiem, czy powinnam szczególnie uważać na odciąganie, żeby historia się nie powtórzyła.
                • ariella Pani Expert 11.09.11, 08:49
                  Dziekuje za odpowiedz.
                  Nie mialam zadnych naswietlan, etc. Hormonalnie sie nie leczylam, pomijajac ok 10 lat antykoncepcji hormonalnej przed. Mialam robione UGS piersi pod katem kanalikow, tkanki etc, ale wszytsko ok :) Nie wiem, jak z moja przysadka????
                  Piersi, poprzednio, jak i teraz powiekszyly mi sie, ale leciutko, takie sa "łdaniejsze", ale caly czas w obrebie tych samych staników.
                  Nawału - zero. Nawet sie cieszyłam za pierwszym razem, ze dziewczyny tak cierpia, okladaja sie kapusta, a ja luzik. Ani razu nie bolalay mnie piersi, nie mialam uczucia "kamienia". Po karmieniu z jednej piersi (albo odciagania) nigdy nie widzialam roznicy, ktora piers byla oprozniana. Zapamietywalam :) Nigdy nie udalo mi sie zrobic zapasu mleka. Do konca karmienia zawsze bylo to mniej wiecej w proporcjach pol mojego pol mm (wg norm dla karmienia sztucznego).
                  Moze gdybym wiecej czasu spedzila na przystawianiu chlopcow a mniej na probach odciagania byloby skuteczniej, ale i tak mielismy seanse po pare godzin przy piersi, az w koncu byl placz, wierzganie i butla i odplyw. Zawsze zaczynali ssac piers chetnie, nie bylo tak, ze nie chcieli i od razu dawalam butle.
                  Teraz bede miala zdecydowanie mniej czasu na rozdmuchanie laktacji. Naprawde nie ma na to jakiegos proszka ????
                  • jagusiia Re: Pani Expert 11.09.11, 11:24
                    Moim zdaniem błąd tkwić moze w tym (widzę, że robiłaś podobnie jak ja), że po porodzie trzeba przystawiać dziecko a nie odciągać mleka, odciaganie wtedy jest bez sensu, potem przystawiasz dziecko do pustej piersi i ryk, w ogóle żadnego odciągania na początku, tylko próbować normalnie. Myślę, że to naprawdę kwestia nastawienia. Te mamy, które odciągały mleko dzieciom potem miały problemy z przystawianiem, bo jak mozna było dziecko wziąć do karmienia po solarium, to one miały puste piersi, bo wszystko było odciągnięte. A potem butelka smoczek i już katastrofa. Odciąganie mozna chyba dopiero zacząć, jeśli nie uda się w ciągu pierwszych dni naturalne karmienie, lepiej skupić się na przystawianiu dziecka. I u nas był problem z tym, że mały dużo spał (ospały, przy żółtaczce tak jest) i gdy się budził był straszliwie głodny i już te kropelki mu nie wystarczały. A jak dziecko często ssie to chyba odbywa się bez takich akcji. Jeszcze w 1 dobie, gdy dziecko dużo śpi, wtedy ew. mozna odciągać jakimś ręcznym często, tak co godzinkę nawet tylko te 20 ml i wtedy po tym 1 dniu na drugi - już mleko będzie. Myślę, że w 1 dobie mozna ew intensywnie odciągać (ale nie dawac tego dziecku z butelki) a potem juz laktator odstawić i przystawiać dziecko do piersi pełnych mleka :-) Potem już nie używać laktatora. Tylko zdać się na dziecko i jego aptetyt. Ja tu popełniłam błąd.
                  • malwina.okrzesik Re: Pani Expert 21.09.11, 19:39
                    trzeba zrobić to co jest możliwe:
                    teraz: pozytywnie się nastawić- były wcześniej kłopoty, teraz niekoniecznie sytuacja musi się powórzyć, jak się nie uda na 100% to trudno- każda ilość mleka mamy jest cenna dla malucha, nawet gdy dostaje dodatkowo mieszankę

                    po porodzie:
                    1. ważny jak naszybszy kontakt z dzieckiem po porodzie "ciało do ciała", aby dziecko "zakochało się" w piersi, a pierś w dziecku :-). No i uaktywniają sie hormony odpowiedzialne za laktację
                    2. Częste przystawianie dziecka do piersi w pierwszych dniach po porodzie.
                    Gdy niemowlę ssie wrażliwe nerwy brodawki i otoczki zostają pobudzone. Impulsy przekazywane do podwzgórza i przedniego płata przysadki powodują wzrost stężenia prolaktyny w osoczu krwi i produkcję mleka w pęcherzykach mlecznych. Im wcześniej następuje uaktywnienie tego odruchu, tym jest więcej aktywnych receptorów dla prolaktyny w piersi i są one bardziej wrażliwe. Dlatego częste przystawianie dziecka do piersi, szczególnie w pierwszych dniach jest niezbędne do osiągnięcia wysokiego poziomu tego hormonu i łatwiejszego procesy wytwarzania mleka. U Pani mógł być to czynnik decydujący dla powodzenia laktacji.
                    3. Gdy coś będzie nie tak z karmienie bezpośrednio z piersi, zacząć odciągać mleko, najlepiej odciągaczem z podwójną końcowką. Bardzo skuteczne jest również odciąganie laktatorem naprzemian z odciąganiem ręcznym (inny rodzaj bodźców dla piersi).
                    4. można też wesprzeć laktację farmakologicznie, do tego potrzebna jest dobra diagnostyka i kontakt z lekarzem, znającym się na karmieniu piersią.

                    życzę powodzenia!
                • d.o.s.i.a Re: może nie być pokarmu 12.09.11, 14:33
                  > Zrobiła Pani dużo, aby karmić dzieci piersią, mimo wielu czynników zakłócającyc
                  > h. One są istotne, ale przecież wiele kobiet ma podobne doświadczenia i laktacj
                  > a rozkręca się mimo wszystko.

                  Warto, aby to zdanie Pani ekspert niektore dziewczyny wziely sobie do serca, zamiast dywagowac do znudzenia nad bledami popelnionymi przez autorke w pierwszej dobie.
                  Jak dobrze, ze Pani to napisala. Milo przeczytac cos madrego, w zalewie niezmiennie prawdziwych prawd niektorych forumowiczek, ktore lyknely troche wiedzy z dziedziny laktacji i wydaje im sie, ze wszystko wiedza.
    • jagusiia Re: ciaza - czy moge jakos wplynac na laktacje po 11.09.11, 11:13
      Powiem Ci, że ja miałam tak samo, z tym, że drugie karmiłam 7 miesięcy. I teraz urodziłam 3 dziecko. Wprawdzie nauczyło się ssać i do tej pory ssa, ale nauczyło się też zasypiać przy piersi zanim się porządnie naje ;) Ma 6 miesięcy, karmię je głównie mlekiem odciągniętym, wydałam ok 2 tysięcy na rózne laktatory w trakcie karmienia maluchów i teraz trafiłam na rewelacyjny, odciąga szybko i polecam Ci go, gdyby - odpukać - zdarzyły się ponownie jakieś tarapaty. Ameda Lactaline, 450 zł odciąga mleko szybciutko, a na początku miałam strasznie mało, przez pierwszy tydzień, moje dziecko było praktycznie na nutramigenie i dostawało tylko jakieś symboliczne ilosci mojego mleka tzn w pierwszym dniu odciągania 50 ml, w drugim 100, w 3 110, w 4 - 150, teraz odciągam około litra na dobę (900 ml), 4 do 5 razy na dobę, mały kończy pół roku, ale myślę, że jeszcze trochę "pokarmię", przynajmniej do zakończenia zimy, czasem jeszcze starszaki podchodzą i proszę o butlę mleka. W razie czego, gdybyś miała jakieś kłopoty, kup sobie ten laktator i się nie zadręczaj. Oczywiście, życzę, aby to nie były konieczne i aby tym razem się udało ! Ja po prostu myślę, że moje piersi na początku nie nadążały za aptetytem dziecka ? Miałam tak za każdym razem a gdy maluchy ryczały wniebogłosy, położne leciały z butlą i nie obchodziło ich moje zdanie na temat podawania butelki, niestety, rodziłam też w szpitalu, w który bardzo mało mam karmi piersią, więc i tak cieszę się, że zdobyłam się na odciąganie mleka. Z tym laktatorem nie jest to już taka mordęga, jak była na początku z innymi (avent, medela, tufi), polecam na czarną godzinę. Życzę udanego karmienia !
    • kasina7 Re: ciaza - czy moge jakos wplynac na laktacje po 20.09.11, 19:28
      Ja dokarmiałam przez 3 miesiące aż w końcu się rozkręciło.
      I też młoda wisiała non stop przy cycku, tak jak opisujesz. Zasypiała dopiero po butli na noc i spała 6h. W ciągu dnia nie spała w ogole po kilka minut przy piersi.
      Chyba niektóe dzieci tak maja
    • i.mika Re: ciaza - czy moge jakos wplynac na laktacje po 21.09.11, 09:42
      W ksiazce`Pierwszy rok z zycia dziecka, pisza zeby siary przed porodem nie sciagac, bo wydziela sie oksytocyna odpowiedzialna rowniez przeciez za skurcze macicy podczas porodu. Innymi slowy, mozna wywolac sobie w ten sposob porod.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka