Dodaj do ulubionych

Prośba o wsparcie

29.12.11, 12:21
Witam serdecznie. Podczytuję forum odkąd przyszłam do domu z maleństwem i próbuję ogarnąć się z karmieniem piersią. To moje pierwsze dziecko, więc do tej pory temat był mi znany tylko teoretycznie. Naprawdę nie wiem co ja sobie wcześniej myślałam, chyba że przyjdzie mi to tak łatwo, naturalnie, płynnie i że wystarczy tylko chcieć karmić piersią. W tej chwili to ja mam już bardzo ambiwalentne odczucia i sama dobrze nie wiem czego chcę ani co byłoby lepsze dla mojej córeczki, więc przyszłam poszukać wsparcia i bardzo na was dziewczyny liczę :) Spróbuję opisać naszą sytuację.

Początki były bardzo trudne bo: poród zakończył się cięciem (2.10), które bardzo źle zniosłam, a dolegliwości mam jeszcze do tej pory. Pokarmu nie miałam wcale, dziecko dostałam po kilku godzinach, oczywiście nakarmione. W szpitalu żadnej pomocy jeśli chodzi o podanie dziecka czy przystawienie do piersi. To była dla mnie główna bariera, bo nie chodziło o to, że nie wiedziałam co i jak mam robić, tylko zwyczajnie nie potrafiłam z bólu zrobić tego co powinnam. Ponieważ pokarmu nie było wcale - pracowałam laktatorem uciagając za każdym razem po kilka kropelek. Piersi napełniły się dopiero w 8 dobie i ściągnęłam raptem 20 ml. Cały czas starałam się przystawiać małą do piersi, co też nie było łatwe, bo zołza jedna ciągle mnie kąsała i płytko cycka łapała, więc ból, poranione brodawki etc. Do tego wszystkiego doszły problemy z serduszkiem u małej - cięcie było ze względu na tachykardię, potem po porodzie wysokie tętno utrzymywało się, ekg było nieprawidłowe i podejrzewano zespół wydłużonego QT (co na szczęście z czasem w innym szpitalu wykluczono).

Sytuacja z cyckaniem poprawiła się w domu, gdy odeszły szpitalne stresy, ciągle jednak dokarmiałam MM i niestety butelką. Tak od początku robiłam w szpitalu, bo niestety nie miałam siły czy woli a może jednego i drugiego na zabawy w strzykawki, pipetki, kubeczki etc. W domu też nie starczało mi czasu ani rąk, żeby co 3 godziny przystawiać do piersi, dokarmiać i ściągać. Zabawa ze ściąganiem skończyła się po miesiącu, gdy pies podczas mojej nieuwagi radośnie wychłeptał z laktatora mleczko a potem go przegryzł. Sądzę jednak, ze wyszło nam to na dobre, bo częściej przystawiałam dziecię do cyca, a karmienie zaczęło robić się bezbolesne, przyjemne i relaksujące. Wtedy przyszły długie godziny cyckowania i myślałam, że wszystko będzie dobrze. Niestety zawsze, ale to zawsze długie godziny na cycku kończyły się strasznym rykiem, prężeniem, protestem i odpychaniem przy próbie kolejnego przystawienia, zmiany piersi, pozycji etc. mimo, iż w piersi były jeszcze krople mleka. Krople, bo nie znam prawie wcale uczucia pełnych piersi tryskających mlekiem. Ponieważ tętno małej ciągle było podwyższone pediatra stwierdziła, że dziecko męczy się przy ssaniu i żeby nie ociągać się z dokarmianiem. Tak też robiłam, po każdym cyckowaniu podawałam 100 ml MM i zwykle część lub całość znikała z pola widzenia - chyba w zależności od tego ile udało się z piersi wyciągnąć. Mam to szczęście, że moja mała (w przeciwieństwie do mamusi) do łakomych nie należy i zdecydowanie preferuje cycka nad butlę. Wtedy wpadłam na pomysł, że aby nie katować dzieciaka męczącym ssaniem, będę podawać MM ale nie więcej niż 100 ml, a w miarę wzrostu i rozwoju resztę zapotrzebowania pokryją piersi.

Metoda sprawdzała się do momentu, gdy zapotrzebowanie dziecia wzrosło, nauczyło się opróżniać pierś do ostatniej kropelki i wściekle awanturować o dokładkę. Broniłam się ze dwa dni, ale w końcu z ciężkim sercem podałam 120 ml MM zwłaszcza, że zbiegło się to w czasie, gdy po porodzie dostałam miesiączkę, co mnie kompletnie dobiło, bo im więcej widziałam krwi tym mniej mleka z cycków leciało. Niby wiem, że miesiączka teoretycznie nie ma związku z efektywnością karmienia, no ale....czy nie mówi się tak kobietom po prostu, żeby nie traciły ducha? Jest miesiączka to mało prolaktyny, mało prolaktyny to mało mleka i już - zresztą widziałam to po sobie i żeby nie było - wcale nie mam na tym punkcie obsesji, ale laktacja mi siadła.

A moje dziecię jak już dostało 120 ml to zaczęło nockę przesypiać. Z tym przesypianiem to od początku problem, bo ona od urodzenia przesypiała jedno karmienie, ale nie stresowało mnie to dopóki ładnie przybierała na wadze. Teraz jest trochę gorzej, bo wychodzi na to, że często gęsto przesypia w nocy dwie pory karmienia albo wystarcza jej cycek, przy którym odlatuje i nie ma potrzeby podawania butli. Jeszcze kilka dni temu po takiej przespanej nocy to chociaż czułam, że mam cycki pełne mleka, a teraz już w zasadzie nic nie czuję, tylko normalne miękkie piersi. Niby fajnie tak nockę przespać, ale trochę się niepokoję, bo mi malutka ostatnio słabo przybiera na wadze. Na flachę się krzywi, a z cycków nie leci. No i co ja mam z tym teraz zrobić?

Twarde fakty są takie:
1. Majka ur. 2.10 przez CC (nieprawidłowy zapis ktg) w 40+1 t.c. 3370 g
2. Najniższa waga 3150
3. Waga z 10.11 - 4637 g, waga z 21.12 - 5200 g
4. Nieprawidłowości kardiologicznych mimo usilnych starań nie znaleziono
5. Okiem neurologa tez wszystko ok
[choć niepokoiła mnie trochę jej nadpobudliwość i nadaktywność, wprawdzie w nocy śpi jak zabita, to w dzień prawie wcale - wykazując ciągła gotowość do zabaw wszelakich, ćwiczeń, rozmów, zachwytów, przebieranek, spacerków, chustowania, kąpieli etc. A kiedy już matka przy niej pada na pysk to leży sobie i sama przebiera rączkami i nóżkami]
6. Aktualny system karmienia to: MM o 9, 13, 17, 21, 1, 5 - z czego 1 i 5 jest w głębokim śnie, tudzież zadowala się cyckiem o dowolnej porze w nocy. KP przed każdym MM i na każde żądanie, co za dnia wychodzi co ok. 2 godziny, a w nocy 1 raz albo wcale. Mleka robię jej 120 ml z czego wypija całość lub większość ale czasem tylko 40-60 i nie mam pomysłu od czego to zależy. Po nocy wcale nie domaga się jedzenia, trzeba ją zachęcać tak samo do cycka jak i do butli. Zużywa 5-6 pieluszek na dobę. Kupki nie rzadziej niż co drugi dzień, a czasem 2 razy na dzień.
7. Powrót do pracy planuję 01.03.2012, Rezygnować z karmienia wcale nie chcę, ale utrzymanie pełnej laktacji przy obecnych problemach uważam za niemożliwe. Dobrym rozwiązaniem byłoby karmienie mieszane jak do tej pory, tylko czy nie zgubie całkowicie pokarmu, którego i tak mam mało?
8. Dziecię jest bezsmoczkowe - wyłącznie na cycku jako uspokajaczu i tu cienko widzę swój powrót do roboty.
9. Krwawienia po połogu: 10.11, 7.12 i od dzisiaj - długie i obfite z plamieniami w międzyczasie ale gin twierdzi, ze tak może być i wsio jest ok.

No to poddaję się publicznej krytyce i otwieram na rady mądrzejszych od siebie :)
Obserwuj wątek
    • matka_karmiaca Re: Prośba o wsparcie 29.12.11, 13:01
      > 1. Majka ur. 2.10 przez CC (nieprawidłowy zapis ktg) w 40+1 t.c. 3370 g
      > 2. Najniższa waga 3150
      > 3. Waga z 10.11 - 4637 g, waga z 21.12 - 5200 g

      Czy jesteś pewna tego pomiaru z 10.11? Bo tu przybrała baardzo dużo, a potem faktycznie mało. Natomiast jakby liczyć średnią od najniższej do obecnej, to przybiera tak akurat. Czy jest możliwość, że tamten wynik jest zawyżony?

      Nie chcę Cię dołować, ale zerknęłam na schemat dla dzieci karmionych sztucznie i tego mm to ona wciąga prawie tyle, co w schemacie (tam jest 6 x 130ml), wiec z piersi chyba wypija naprawdę niewiele...
      • poszukiwaczka_przygod Re: Prośba o wsparcie 29.12.11, 16:24
        Hej, dziecię było 2 razy ważone w szpitalu, ale na różnych wagach. Własnej nie posiadam, ale wychodzi na to, że powinnam kupić. Ta pierwsza wartość to akurat czas kiedy kiedy jeszcze myślałam, że moja laktacja całkiem dobrze się rozwija, bo z butli wypijała zwykle nie więcej niż 100 ml a całą stówkę raczej rzadko. Mam wrażenie ze dokładnie od tego momentu wszystko powoli zaczęło się sypać (tego samego dnia dostałam miesiączkę) i dalej stopniowo było już tylko coraz gorzej, początkowo niezauważalnie, ale jednak....

        Coś jednak musi z tych piersi wyciągać, bo w szpitalu, kiedy z piersi nie leciało w ogóle nic robiła kupki twarde jak plastelina, a teraz na tym samym MM są żółte rzadkie i pachnące. Myślę że jest to zasługa mojego mleka. Czasem też spływają jej po policzku krople mojego pokarmu nawet wtedy, kiedy kontrolnie ściskam brodawkę i prawie nic nie leci.
    • womysia Re: Prośba o wsparcie 29.12.11, 13:14
      bardzo chciałabym ci pomóc, bo sama ma podobne refleksje związane z KP - nikt mnie nie przygotował, że może być czasem aż tak ciężko!!! uważam, że powinna w polsce być cała kampania, nie tylko "karm piersią", ale "karm piersią mimo problemów", bo nie wystarczy mówić, że to ważne i potrzebne, trzeba przygotować psychicznie pierworódki do pokonywania przeciwności. tylko w ten sposób nie będzie epidemii kończących karmienie po 6 tygodniach, względnie w 3 miesiącu. na zachodzie nie jest tabu rozmawianie o cyrkach przy piersi, strajkach piersiowych, bolesności piersi - u nas z obawy o zniechęcenie do samego KP za bardzo się je idealizuje moim zdaniem.

      ale nie bardzo rozumiem twój problem - rozumiem, że dziecko nie ma problemów kardiologicznych szczęśliwie? czyli argument "nie męczyć ssaniem" jest kompletnie nietrafiony? w związku z tym powinnaś przestać dokarmiać MM stopniowo zmniejszając porcje, aby dziecko więcej ssało pierś, aż do karmienia wyłącznie piersią.

      karmienie mieszane nie jest najlepszym wyjściem - wchłanianie się z mleka matki wszystkich dobrodziejstw działa najlepiej jak jest to jedyny pokarm podawany dziecku aż do końca 6 miesiąca jego życia.
      • poszukiwaczka_przygod Re: Prośba o wsparcie 29.12.11, 17:15
        Hej, mój problem polega na tym, że próbowałam już kilka razy przez te 3 miesiące przetrwać z dzieckiem WYŁĄCZNIE na cyckach po ok 2 doby, ale za każdym razem kończyło się porażką i moją kapitulacją. Pokarmu nie przybywało, tylko brodawki były kompletnie zmacerowane, bo nawet nie było kiedy i jak ich wietrzyć, co w konsekwencji prowadziło do bolesności i koło się zamykało, nie mówiąc już o krzyczącym i wijącym się dziecku. Ponieważ obecnie córka słabo przybiera na wadze nawet będąc solidnie dokarmiana MM - boję się po raz kolejny fundować jej takiej sesji.

        Ja już w ogóle rzuciłabym to całe karmienie piersią w cholerę, gdyby nie fakt, że moje dziecię w cyckach jest zakochane i jak widzę ten błogostan i zachwyt na jej buźce, kiedy już widzi, że może się przyssać i kiedy składa rączki jak do modlitwy podczas cyckowania, kiedy się śmieje jak tylko zobaczy gołe piersi, to tak mnie to rozczula, że nie mogę jej tego zabrać. Jednocześnie narasta mi frustracja, bo nie mogę jej dać tyle ile ona potrzebuje. A kiedy widzę, że przetrąca butle rączką i woli cycka, nawet wtedy kiedy nic już nie leci to już w ogóle łapię doła. Wydaje mi się, że robię wszystko co trzeba a to i tak jak krew w piasek (a przynajmniej robiłam póki nie zaczęłyśmy przesypiać nocy, ale po prostu zaczęłam wymiękać i trochę się poddałam)

        Co mnie jeszcze bardziej martwi - dopiero od kilku dni tak nerwowo reaguje na MM, wcześniej nie było aż tak źle. Teraz to naprawdę zaczynam się bać, że zagłodzę dziecko.

        Ja już nawet nie jestem pewna czy jest sens rozkręcać maksymalnie laktację mając w perspektywie powrót do pracy, bo jak to będzie? Znów zestresuję dziecko odstawieniem i problem wróci... Sama. nie wiem co zrobić i trochę się miotam.

        A tak w ogóle to pełen szacunek dla mam, którym się udało. Nie wiem jak wy to robicie. Cały czas myślę, że może mogłabym i powinnam dać z siebie jeszcze więcej, ale ktoś w tym domu do cholery musi sprzątnąć, wyjść z psem, ugotować od czasu do czasu i zrobić zakupy. Wiem, że są wśród was dziewczyny, które niejedno dziecko piersią wykarmiły. Nie wyobrażam sobie takich nakładów mając więcej przychówku. Czy to ja jestem jakaś felerna?
        • mruwa9 Re: Prośba o wsparcie 29.12.11, 17:26
          Ale na jakiej podstawie twierdzisz, ze pokarmu nie przybywalo? Tu dziala bardzo prosty mechanizm: jest ssanie. jest pokarm. Nie ma innej mozliwosci, bo ssanie jest najsilniejszym bodzcem pobudzajacym laktacje. Pod warunkiem, ze ssanie jest efektywne, prawidlowe. Jedynie waga pokazuje, czy pokarm jest, Twoje subiektywne odczucia nijak sie nie maja do rzeczywistej produkcji. Bol podczas/po karmieniu moze za to wskazywac na problemy z technika ssania, moze dziecko chwyta piers za plytko, stad bol i nieefektywne ssanie. Sprobuj karmic pod gorke, rozbierzcie sie, badzicie obie topless, poloz dziecko na swojej klatce piersiowej i pozwol mu przejac inicjatywe. Nie boj sie, nie udusisz dziecka.
          • womysia Re: Prośba o wsparcie 29.12.11, 17:40
            popieram ostatni wpis mruwy - na jakiej podstawie twierdzisz, że masz mało pokarmu? naciskanie brodawki twoje nijak się ma do porządnego przyssania się dziecka. tak samo laktator nie mówi nic o ilości pokarmu. wiele matek z powodzeniem karmiących nie wyciśnie laktatorem więcej niż 10 ml. jeśli twoje dziecko na piersi jest odprężone i zadowolone to znaczy że pokarm JEST. uwierz, gdyby mleko jej nie leciało, nie uśmiechałaby się na sam widok piersi - już ona by ci dała znać, że nic jej nie leci. a to, że pije w butelki po karmieniu piersią - z butelki leci bardzo lekko i szybko, większość dzieci nawet sytych napije się z butelki bo to nie kosztuje wysiłku żadnego...

            na twoim miejscu przeszłabym na samą pierś i zaczęła wprowadzać kaszki, jarzyny i owoce w momencie powrotu do pracy.
            • poszukiwaczka_przygod Re: Prośba o wsparcie 29.12.11, 17:52
              Dziecko jest odprężone i zadowolone gdzieś do 15 minut ssania w porywach do pół godziny, potem robi się coraz bardziej i bardziej nerwowa. Właśnie NERWOWA, a nie ZMĘCZONA jak sugerowała pediatra. Potem dochodzi do scen bo ani butli ani cyca i tak się bujamy raz z cyca raz z butli póki nie dopadnie jej taki kryzys, że jednak wciągnie z butle (to jak jest więcej czasu, bo jak mniej to jedna pierś, potem druga i butla - to wszystko i tak ok. godziny zajmuje, a nie chcę jej za długo przetrzymywać, bo wtedy z kolei zaburzają się pory karmienia MM i już nie doszłabym do tego kiedy i ile ona jadła)

              Skoro tak ładnie jej leci z cyca i wciąga jeszcze butlę to dlaczego tak słabo przybiera na wadze? Pisałam wcześniej zresztą, że do łakomych dzieci moja córka nie należy.
          • poszukiwaczka_przygod Re: Prośba o wsparcie 29.12.11, 17:45
            Właśnie na podstawie słabego przyrostu wagi, wcześniej to podejrzewałam, ale nie chciałam pyskować ani zawczasu ważyć dziecka, żeby nie popaść w paranoję, ale faktem jest, że w ostatnim miesiącu nie przybrała za dużo.

            Poza tym - ten przełomowy moment, kiedy zdecydowałam się podać 120 ml, bo na setce dziecię już nie wyrabiało, a ja nie byłam w stanie więcej wyprodukować - to już mi dało do myślenia. Spodziewałam się płynnego przejścia przy swoim maksymalnym zaangażowaniu a tu lipa.
          • poszukiwaczka_przygod Re: Prośba o wsparcie 29.12.11, 18:05
            Wydaje mi się, że nie mamy problemu z techniką ssania mimo podawania butelki. Nic mnie zresztą szczególnie nie boli, a jeśli pojawia się większy dyskomfort to raczej ze względu na wyduśdane i zmacerowane brodawki, które też przecież potrzebują odpoczynku. Jedyną dokuczliwością przy KP jest dla mnie końcówka, kiedy moja mała zołza ze złości, że nie leci boleśnie zagryza sutek i daje potężnego szczypa z dużym zakrętasem.

            SNS w tym wypadku wydaje mi się bezcelowy bo dziecko chętnie, dobrze i często przystawia się do piersi (mam nadzieję). Łyżeczka lub kubkiem mogę spróbować, żeby wyeliminować ewntualne błędy techniki ssania.

            Ogólnie mam wrażenie, że dopadła mnie autentyczna plaga egipska, czyli za mało pokarmu - tak tak to chyba naprawdę istnieje.
            • malwina.okrzesik Re: Prośba o wsparcie 29.12.11, 21:38
              Zrobiła Pani dużo aby karmić córeczkę piersią, to ważne. Pomysł z SNSem jest dobry, chodzi o to aby malutka ssała pierś ale była też dokarmiana, bo z tego co Pani pisze wynika że ilość pokarmu nie jest wystarczająca. Być może dzięki temu laktacja się rozkręci, ale czasem nie jest to możliwe na 100%. Dokładny wywiad mógłby wyjaśnić przyczyny zmniejszonej laktacji (np. wcześniejsze problemy hormonalne)
              Jeszcze można zrobić wiele, aby mogła Pani karmić tylko piersią, skoro córeczce tak się to podoba :-)
              • poszukiwaczka_przygod Re: Prośba o wsparcie 19.01.12, 11:01
                Dzień dobry, spróbowałam z SNS, ale tak jak myślałam wcześniej (nie byłam do tej formy przekonana) kolejny niewypał. Wydaje mi się, że chodzi raczej o smak mojego mleka vs MM, które małej nie do końca odpowiada. Teraz to jednak bez znaczenia, bo okazało się, że mam dużą torbiel na jajniku, którą trzeba będzie leczyć hormonalnie, a co za tym idzie odstawić dziecko od piersi. No i po prostu nie wiem jak mogę jej to zrobić. Odkąd wiem o torbieli trochę wyluzowałam z karmieniem, już się tak nie napinam, żeby się udało, ale mimo wszystko często podaję pierś, bo jeżeli nie to mała ssie kciuka. O smoczku nie ma mowy - od razu wypluwa. Pokarmu jednak w tej chwili naprawdę - tyle co na lekarstwo. Stąd moje następne pytanie - jak bezstresowo odstawić dziecko od piersi i opanować to ssanie kciuka przy całkowitym braku akceptacji smoczka?

                Co do problemow hormonalnych - owszem to moja bolączka od lat, hiperandrogenizm, trądzik, hirsutyzm, ale nie bardzo wiem w jaki sposób wpływa to na produkcję pokarmu (o ile wpływa) i chętnie coś na ten temat przeczytam również z fachowej literatury, jeżeli Pani Ekspert i dziewczyny mogą coś polecić. Dzieki za odpowiedzi. Pozdrawiam.
                • mad_die Re: Prośba o wsparcie 19.01.12, 11:40
                  Słuchaj, przeczytałam cały watek i szczerze? Ty już malej nie karmisz piersią, Ty jej dajesz pierś do possania, a karmisz sztucznym mlekiem.
                  Dopytaj koniecznie o te hormony na torbiel, może da się je tak dobrać, żebyś mogła podawać małej pierś?
                  Jesli chodzi o sztuczne mleko - może zmień na inne? Bo mała musi coś jeść, nie?
                  Podobnie ze smoczkiem - podaj jakiś inny lub zajmij dziecko tak, żeby kciuka nie ssało.
                  • poszukiwaczka_przygod Re: Prośba o wsparcie 19.01.12, 12:05
                    A czym różni się podanie piersi do possania od podania piersi do jedzenia, bo tego nie ogarniam?
                    Od 2,5 tyg wiem o torbieli i rzeczywiście trochę zwątpiłam, co nie zmienia faktu, że podaję cycka co 3-4 godziny. Mogłabym z ta torbielą chodzić i kontynuować KP, ale mnie to kurcze trochę pobolewa. Ja się właśnie zastanawiam nad tymi hormonami, bo wydaje mi się, ze samo karmienie powinno być własnie lekarstwem na te torbiel, ale może się mylę...Czytałam też, ze przy problemach hormonalnych metformina moze mieć wpływ na produkcję pokarmu. Ja ją kilka lat temu przed ciążą przyjmowałam, ale krótko, bo nie było spektakularnego efektu. Lepiej było po tabl. anty a najlepiej po spironolaktonie, ale to już chyba całkiem odpada.

                    Co do kciuka- w dzień oczywiście robię co trzeba, ale przyuważyłam ją w nocy...

                    Jesli chodzi o mleko spróbowałysmy tez bebilon, ale zmiany zadnej nie zaobserwowałam, wiec wróciłam do Nan, bo smaczniejsze (tzn. mi sie tak wydaje) dziecko nie jest kolosem, ale powoli jednak przybiera na wadze, bo wyrasta z ubranek i na zabiedzona nie wyglada. Wagi nie kupiłam.
    • mruwa9 Re: Prośba o wsparcie 29.12.11, 17:21
      Na razie wyglada na to, ze karmisz sztucznie, a dokarmiasz piersia, biorac pod uwage proporcje piers-mieszanka. Nie nam wyrokowac, na ile kondycja dziecka pozwala na wysilek zwiazany ze ssaniem piersi, byc moze nigdy, ze wzgledu na stan ogolny dziecka, nie da sie przejsc na wylaczne karmienie piersia, ale myslalas o tym, zeby sprobowac SNS? Wowczas dokarmianie odbywaloby sie podczas ssania piersi, wilk (niemowlak) syty i owca cala.
      Gdyby przyrosty wagi byly bardzo dobre, mozna by probowac redukcji udzialu mieszanki na rzecz piersi (czyli- zamiast butli po karmieniu - piers, druga, trzecia, itd, do skutku). Ale przy przyrostach wagi na granicy (zakladam, ze nie ma mowy o bledzie pomiaru) sama nie wiem, jakie postepowanie jest sluszne... Ja bym jednak zaczela od eliminacji smoczka ( butli) , na rzecz dokarmiania bezsmoczkowego, np. SNS lub kubek, lyzeczka. Jesli przyrosty beda bezpieczne, zmniejszylabym ilosc mieszanki o polowe, oczywiscie kontrolujac wage, jesli nadal przyrosty bylyby ok, zlikwidowalabym co drugie dokarmianie, na rzecz piersi do woli. Moze stopniowo uda sie w ogole zlikwidowac dokarmianie mieszanka ( a niedlugo bedzie mozna rozszerzyc diete o niemlecznosci, wzwlaszcza w zwiazku z powrotem do pracy), a moze nie. Ale moze dzieki SNS uda sie wypracowac kompromis ?








Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka