Dodaj do ulubionych

ratunku! P. Moniko! nie udaje się...

24.09.05, 00:46
witam, nie udaje się rozszerzanie diety mojego 6cio mies. synka. dokonałam
już wielu prób i ...porażka. 10tego września mały skończył pół roku i na
zalecenie pediatry zaczęłam (juz od 3ch tyg.) wprowadzanie nowych smaków. do
pracy wracam za 3 mies. i chyba nie ma pośpiechu, ale lekarz stwierdził, że
potem dziecko w ogóle nie będzie chciało nic oprócz maminego mleka. na
wszystko synek reaguje kupkami fluorescencyjnymi (po nich zaczerwienienia),
nocnym niepokojem, napiętym brzuszkiem.ale wykazuje duże zainteresowanie tym,
co jedzą inni.chciałam też,co wygodne podczas spacerów,wprowadzić jakieś
soczki,herbatki itp., ale nic mu nie smakuje z kolei. próbowałam już: kleik
ryżowy na wodzie/z dod. mojego mleka, kaszkę kukurydz. j.w.,
jabłko, "robioną" zupkę z ziemniaka i marchewki, samego ziemniaka, kaszkę
smakową na wodzie. muszę dodać, że synek miewał kolki, a wzdęcia i ulewania
zdarzają się do teraz, gdy zjem coś nieodpowiedniego (dieta ograniczona, ale
nie zauważyłam, żeby jakaś konkretna grupa produktów mu szkodziła). nie wiem,
co dalej, liczę na Pani podpowiedź.
Obserwuj wątek
    • frajba drogie emamy 24.09.05, 19:48
      a może Wy przeżyłyście podobną sytuację...
    • monika_staszewska Re: ratunku! P. Moniko! nie udaje się... 26.09.05, 17:42
      Czasami tak jest, że wprowadzenie nowości musimy odsunąć w czasie. U niektórych
      dzieci jest to kwestią tylko i wyłącznie dojrzałości przewodu pokarmowego, u
      innych współistniejącej alergii pokarmowej. Ma Pani dwie drogi albo dać spokój
      na najbliższe 2-4 tygodnie z nowościami, albo nadal próbować stopniowego,
      pojedynczego wprowadzania nowości unikając tym czasem produktów, których synka
      organizm na razie nie zaakceptował.
      Trudno mi się zgodzić ze stwierdzeniem, ze jak dziecku nie wprowadzimy wcześnie
      nowości to później nie zaakceptuje innego jedzenia. Dzieci są tak różne, maja
      tak różne upodobania, że nie pokuszę się o takie uogólnienie. Jest mnóstwo i
      takich maluchów, które swoją przygodę z "dorosłym" jedzeniem rozpoczęły pod
      koniec pierwszego roku życia chętnie i bez problemów (albo chętnie byle w
      jakieś konkretnej postaci), i takich które mimo wczesnego wprowadzenia nowości
      w ogóle niechętnie jedzą, albo chętnie wcinają tylko papki itd..
      Proponuję spokojnie podejść do kwestii jedzenia. Jeśli Młody ma ochotę np. na
      kilka ziaren groszku z maminego czy tacinego talerza to niech zje - jeśli
      później okaże się, że mamy problem ze skórą, brzuszkiem czy kupką będzie
      nauczka żeby przez kilka tygodni groszku unikać. pozdrawiam
      monika staszewska

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka