Dodaj do ulubionych

Powrót do pracy - moc pytań

18.12.05, 20:32
Ach, napiszcie proszę jak sobie radzicie z odciąganiem mleka i karmieniem z
butli. Za półtora miesiąca wracam do pracy (synek ma 3 miesiące) i mam w
związku z tym sporo obaw i pytań. Po pierwsze nie najlepiej wychodzi mi
odciąganie pokarmu (mój rekord to 100ml, ale tyle było tylko raz). Używam
Aventu. Zauważyłam, że podczas odciagania nie czuję wypływu pokarmu, który
jest zawsze, gdy karmię synka i pewnie dlatego zwykle udaje mi się odciągną
zaledwie 10-20ml.
Czy odciąganie wymaga treningu? Czy z czasem powinno być lepiej?
Kiedy najlepiej odciagać (nie chciałabym mieć pustych piersi jak młody
zgłodnieje)?
Ile pokarmu powinnam zostawiać dziecku na 3 karmienia w ciągu dnia?

Bardzo proszę o pomoc, bo coraz cześciej zastanawiam się nad wprowadzeniem
sztucznego pokarmu na wypadek, gdybym jednak nie nauczyła się ściagać.
Przecież musiałabym go do tej zmiany w porę przyzwyczaić.
Inny problem dotyczy tego, że symek nie chce jeść z butelki od nikogo innego
poza mną.

Będę bardzo wdzięczna za słowa otuchy.
Pozdrawiam
Obserwuj wątek
    • polka222 Re: Powrót do pracy - moc pytań 19.12.05, 18:38
      Witaj!
      Niestety nie moge Ci pomóc, bo mam te same niepewności, co Ty. Zaczynając od tego, że też jestem marcelową mamą :) i mój synek ma 3,5 miesiąca. W lutym wracam do pracy i nie mam pojęcia od czego zacząć przygotowania do tego. Ty już masz laktator, a Twoje trudności mi uświadamiają, że mogę nie zdążyć wszystkiego przygotować. Jedno wiem na pewno: nie rezygnuj! i nie przestawiaj małego na sztuczne mleko. Cierpliwie odciągaj mleczko i wierzę, że będzie coraz lepiej i sprawniej, a Twojego mleka nic nie zastąpi.
      A ja niecierpliwie czekam, aż ktoś bardziej doświadczony odpowie na Twoje pytania.
      Pozdrawiam. Mama Marcela :)
    • lideczka.b Re: Powrót do pracy - moc pytań 19.12.05, 19:26
      Mam za sobą dwa powroty do pracy, więc wiem doskonale co czujesz. Napiszę Ci
      jak ja sobie poradziłam. Kiedy zaczęłam ściągać mleko i zobaczyłam tak małe
      jego ilości miałam wątpliwości, czy uda mi się przygotować mleko choć na jeden
      dzień mojej pracy. Dlatego zaczęłam ściągać mleko w trakcie karmienia. Kiedy
      karmiłam syna, a w 6 lat później córkę ściągałam mleko z drugiej piersi.
      Używałam elektrycznej Medeli, która tak warczy, że przykrywałam ją poduszką w
      trakcie ściągania pokarmu. Ściągnięte mleko mroziłam w woreczkach Aventu (każdy
      worek opisywałam datą i godziną ściągnięcia mleka). W zamrażarce miałam jedną
      szufladę, w której nie trzymałam mięsa. Mleko z woreczkami umieszczałam w
      pudełku plastikowym, po to by nie stykało się z niczym innym. Zbieranie pokarmu
      zaczęłam mniej więcej póltora miesiąca przed powrotem do pracy. Do pracy
      wróciłam kiedy mój syn miał 4 miesiące, a córka 5 miesięcy. Do końca 6 miesiąca
      ich życia oboje byli karmieni tylko moim mlekiem. Jak byli karmieni, kiedy ja
      byłam w pracy? Łyżeczką. Od razu byli przyzwyczajani do łyżeczki. Mleko po
      rozmrożeniu było podgrzewane i niania cierpliwie karmiła łyżeczką. Ja sama
      karmiłam tylko piersią. Łyżeczką karmił tata, niania, babcie. Syna i córkę
      zaczęliśmy uczyć łyżeczki 3 tygodnie przed powrotem do pracy. Efekt był taki,
      że moje dzieci nigdy nie używały smoczka. Po skończeniu 6 miesiąca wprowadzałam
      pierwszej jedzenie. Najpierw dawałam ziemniaka wymieszanego z moim lekiem.
      Potem dodawałam inne warzywa. Córka jest uczulona na marchewkę, więc zawsze
      miałam zapasy dyni (na tą nie jest uczulona). Kupowałam gotowe zupki. 2
      tygodnie po warzywkach podawałam banana (gniecionego widelcem, nie
      miksowanego). 4 tygodnie po wprowadzeniu warzyw zaczęłam podawać mięsko - też
      ze słoiczka. W międzyczasie doszła kaszka ryżowa i kukurydziana na wodzie. W
      trakcie pracy ściągałam pokarm, najczęściej w toalecie, bo nie było pokoju dla
      matki karmiąej. Mleko trzymałam w lodówce w styropianownym pokrowcu na butelki,
      żeby innym użytkownikom lodówki nie rzucać go w oczy. Do domu wracałam: przy
      synu po 9 godzinach, przy córce po 9-10 godzinach. Zapasy mleka ściągniętego w
      pracy wystarczały na kolejny dzień. Kiedy wracałam do domu i karmiłam maluszki
      piersią do drugiej przysysałam laktator. I najważniejsze: syna karmiłam 22
      miesiące, córkę 18 miesięcy.
      • marcelowamama Re: Powrót do pracy - moc pytań 19.12.05, 20:18
        Bardzo dziękuję za odpowiedź, bo już się bałam, że nikt na tym forum nie ma
        doświadczenia ani z odciąganiem pokarmu, ani z powrotem do pracy...
        Spróbuję zastosować to odciaganie podczas karmienia, chociaż mam laktator ręczny
        i pewnie będzie to dość karkołomne przedsięwzięcie. A tak w ogóle to gratuluję
        takiego długiego karmienia!!!
        Dziś zaczęłam szukać niani, ale chyba okres przedświąteczny nie jest najlepszym
        momentem. Zobaczymy co będzie dalej.

        Pozdarwiam i życzę spokojnych, rodzinnych świąt

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka