lilla_veneda
25.08.06, 21:41
Mój syn ma sześć tygodni. Od początku karmię go piersią, ale jest to dla mnie
ogromnym stresem. Pierwsze dziecko karmiłam 14 miesięcy i miałam identyczne
doświadczenia jak teraz. Nie wiem, co robię źle, ale po kilku minutach
karmienia syn robi się niespokojny, zaczyna szarpać brodawkę, krztusi się,
dławi, zaczyna wypluwać sutek, potem znów łapczywie chwyta i tak w kółko.
Pierś podaję mu głęboko do buzi, staram się mieć wygodną pozycję, nie
dokarmiam, nie podaje smoczka, karmię na żadanie ( bardzo często). Moja mama
twierdzi, że powinnam go odstawić albo zacząć dokarmiać, ale według mnie
dziecko nie jest głodne – przybył 1550 g przez pierwsze 4 tygodnie i 700 g
przez 2 następne. Syn często jest niespokojny, płaczliwy – generalnie albo
je, albo spi albo płacze. Brak fazy spokojnego czuwania, spi tez jak zając 10-
15 min., i jedna dłuższa drzemka. W nocy ssie b. ładnie, równo i spokojnie
ale nad ranem znowu sytuacja się powtarza. Robi kilka kup dziennie – czasem
to wzorcowa „ jajecznica” a czasem rzadkie, pieniste i śluzowate. Bardzo
płacze tuż przed oddaniem gazów. Jestem na diecie ( nabiał) i uważam na to,
co jem. Starszy syn jest alergikiem pokarmowym , ale moja dieta nie
przynosiła poprawy zachowania dziecka. Tu też obserwuję, że wyeliminowanie
nabiału nic nie dało. Czy to możliwe, że skład mojego mleka jest niewłaściwy
(np. za dużo laktozy)? Dlaczego dwoje dzieci karmionych piersią tak samo
męczy? To raczej nie jest przypadek. Może rzeczywiście powinnam przejść na
nutramigen, bo przy pierwszym dziecku upierałam się przy naturalnym karmieniu
i oboje się męczyliśmy (płakał dzień i noc, a ja byłam wykończona fizycznie i
psychicznie). Proszę o jakąś radę.