Dodaj do ulubionych

karmienie przez kapturek

18.10.06, 21:07
Witam drogie mamy
Chciałabym zasięgnąć rady od Was odnośnie karmienia piersią przez kapturek
Początki nauki ssania piersi były u nas koszmarne.
W ich wyniku brodawki były popękane i bolące. Zaczęłam karmić przez kapturek
by zminimalizować ból i nie przestawac karmić naturalnie. Moje dziecko
nauczyło się ssać tylko przez kapturek a gdy próbuje karmić bez, dziecko
bezskutecznie szuka piersi a jak już się mu udaje złapać to łapie nieprawidłowo.
Czy dłuzsze karmienie przez kapturek może mieć jakieś negatywne skutki?
Obserwuj wątek
    • dorcia_87 Re: karmienie przez kapturek 18.10.06, 22:46
      ja musiałam zacząć karmić przez kapturek, bo mały nie potrafił chwycić
      brodawki, w szpitalu przezywałam koszmar, bo nie potrafiłam wykarmic synka -
      choć pokarmu miałam mnóstwo - nawał mleczny, dzieki tym nakładkom mały ładnie
      pił, gdzies po 2 tydoniach próbpwałam od czasu do czasu go "przechytrzyć" i
      rozpoczynajac karmienie w nakładce, po chwili wyciagałam, wtedy moja brodawka
      miała juz inny krztałt (mały przez te chwile ja wyciagnał do przodu) i nauczył
      sie uchwycić sama brodawkę!po jakichś 3 tygodniach przejściowych do teraz
      karmie bez tych nakładek, ....może sie jeszcze przydadzą kiedy mały będzie miał
      ząbki :P pozdrawiam
      • luna333 Re:kapturki - odp pani Moniki 19.10.06, 15:18
        forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=570&w=44817295&a=44848335
        • agaiartur Re:kapturki - odp pani Moniki 20.10.06, 11:20
          ja zeczełam karmić moją córkę w kapturkach juz w szpitalu bo miałam płaskie
          brodawki.bałam sie bardzo że nie dam rady wyciągnach brodawek i bede musiała
          przy nich pozostac.
          ale udało sie - mała teraz bez problemu pije bez.
          czesto masowałam brodawki, starałam sie ja przystawiac do piersi bez nich -
          mimo wielkiego płaczu - robiłam to tylko w dzien gdy byłam bardziej wypoczeta i
          mniej sie denerwowałam.zaczełam nawet recznym laktatorem odciagac odrobine
          pokarmu by brodawki sie w ten sposób bardziej wyciagły.
          troszkę pracy nas to kosztowało ale warto było kombinować.
    • kuchareczka5 Re: karmienie przez kapturek 20.10.06, 17:22
      uważam że karmienie przez kapturek równa się z kłopotami i praktycznie z
      zaprzestaniem karmienia ponieważ kapturki powodują poważne zaburzenia laktacji.
      pierwszą córcię karmiłam przez kapturki ponieważ była wcześniakiem i nie miała
      na tyle siły żeby złapać sutka i pracować przy ssaniu, więc w szpitalu polecono
      mi kapturki i to był początek końca karmienia. zapalenia ,źle odciągany pokarm
      którego było tak dużo że mogłam wykarmić pół oddziału noworodkowego, cała
      historia, no ale ja na dźwięk kapturki mówię NIE, później moja córcia też nie
      chciała cycusia. karmiłam jedynie 3 miesiące i to jeszcze dokarmiałam butlą.
    • nyn Re: karmienie przez kapturek 20.10.06, 20:31
      W moim przypadku kapturkow zaczelam uzywac w drugim dniu w szpitalu, bo mala
      nie umiala złapac piersi. karmilam w kapturkach 3 tyg. potem na zmiane troche w
      kapturku a reszte normalnie podawalam piers.po 2 dniach nauczyla sie i zaczela
      ssac prawidlowo.Probuj do skutku. Bedzie dobrze. powodzenia
    • aga_sama Re: karmienie przez kapturek 21.10.06, 00:17
      Ja przez 2 dni w szpitalu karmiłam w taki sposób i w tym czasie Młody bardzo
      stracił na wadze. Po fakcie doradca laktacyjny wyjaśniła, że niektóre dzieci
      tylko "piją" przez kapturki, nie ściągają tłustszego mleka.
      Kontroluj wagę dziecka i bardzo uważnie obserwuj popękane brodawki. Moja
      koleżanka karmiła w kapturkach i ranki nie mogły się wygoić (za mało powietrza).
      Ciągle się jej to paprało i w rezultacie zrobił się ropień, który usuwali jej
      operacyjnie. Karmi do tej pory, córa ma 9 m-cy :)
    • helenaaa Re: karmienie przez kapturek 21.10.06, 09:49
      Kurcze próbuje sposobem jakim karmiła dorcia_87 ale mały nie umie złapać sutka.:(
      Dla niego on jest za mały. Może jeszcze popróbuję, bo nie chciałabym przestać
      karmić.
      • ola_225 Re: karmienie przez kapturek 21.10.06, 21:41
        Ja mam dokładnie ten sam problem. Mój synek nawet jak złapie brodawkę i troche
        pociągnie, to potem jak sie odczepi to juz drugi raz nie potrafi sie "zaczepić"
        Nie wiem co mam robić. On bez tych kapturków wogóle sie nie najada, mnie cały
        czas bolą piersci, mam popekane brodawki, denerwuje się itp. Bede jeszcze
        próbowac, ale czasami nie mam juz siły.
        • helenaaa Re: karmienie przez kapturek 22.10.06, 09:18
          ola_225 mam DOKŁADNIE to samo. Mały złapie sutek to pociągnie 2 razy i puszcza.
          I nie wiem czemu tak robi.
          Ja się męczę bo boli okropnie a on płacze bo nie umie złapać.
          Jak próbuję przez jakis czas to i tak później zaprzestaję, bo i on i ja się
          denerwujemy :(
          • luna333 Re: karmienie przez kapturek 22.10.06, 09:20
            może spróbujcie tej metody opisanej przez ekspertkę
            naszą:
            Autor: monika_staszewska
            Data: 07.07.06, 14:17
            Karmienie przez nakładki silikonowe może (ale nie musi) zmniejszać produkcje
            mleka czy tez być przyczyną problemów z piersiami takimi jak np. zastoje czy
            zapalenia piersi. Ssanie kapturka (podobnie jak smoczka) powoduje nieco inne
            uwypuklenie podniebienia niż ssanie samej piersi.
            Kapturki cieszą się nienajlepsza sławą przede wszystkim z powodu wpływu na
            wysokość produkcji mleka. Ale osobiście znam dwie Panie, które karmiły przez
            kapturki ponad rok i były to udane karmienia, bez problemów z piersiami. Ale
            być może to tylko wyjątki potwierdzające regułę, bo trochę więcej znam Pań,
            które miały jednak problemy. U Pani na razie nic złego się nie dzieje, więc
            można tym czasem pozostać przy kapturkach. Gdyby chciała Pani z nich
            zrezygnować proponuję metodę stopniową, raz na kilka dni odcina się fragmencik
            kapturkowej brodawki (najpierw samą tareczkę, w której są dziurki, a następnie
            milimetrowe czy dwumilimetrowe okręgi) i jak już cała zniknie podaje się samą
            pierś. Taką stopniową zmianę dzieci zwykle aprobują, bo jej właściwie nie
            zauważają.
            pozdrawiam :)
            monika staszewska
          • ola_225 Re: karmienie przez kapturek 22.10.06, 18:26
            Wczoraj wieczorm się zawziełam i się UDAŁO. Karmie z sukcesem juz bez
            kapturków. Pomógł mi w tym troche mój mąż. On zauważył że ja źle przykładam
            synka do piersi, tzn. pod kątem a nie prostopadle do sutka. Zaproponował tez
            żebym, spróbowała spod pachy i tez się udało. Teraz juz mi idzie. Jakoś mały
            zaskoczył i nam idzie. Nawet jak sie "odłączy" to udaje nam się ponownie
            załapać poraz kolejny. Badź wytrwała a myśle ze bedzie ok. Ja byłm juz załamana
            a sie udało i bardzo sie cieszę.














            • julia30bb Re: karmienie przez kapturek 26.10.06, 09:41
              Kobieta która ma wklęsłe brodawki lub bardzo małe zazwyczja karmi przez
              kapturek. Dla mnie niestety ten kaptutek był niezbędny przez prawie rok.

              Pozdrawiam
              Julia
    • emilka1981 Re: karmienie przez kapturek 22.10.06, 17:35
      Ja tez karmilam przez te nakladki,bo nie mialam "sutkow",jednak moj maluszek ok
      4 miesiaca z nich zrezygnowal i teraz karmie normalnie.Wydaj mi sie,ze uzywanie
      naladek nie ma zadnego negatywnego wplywu poza tym,ze trzeba go ze soba
      wszedzie zabierac :).Moje sutki poprawily sie gdy zaczelam sciagac mleko
      laktatorem.Pozdrawiam
    • helenaaa Re: karmienie przez kapturek 22.10.06, 19:16
      ola_225 ciesze się z Twojego sukcesu.
      Ja nadal próbuję choć idzie nam to opornie :(
      Sutki bolą okropnie. Jak juz nie umiem wytrzymac to nakładam kapturek.


      emilka1981 cieszę sie z Twojego postu bo to dla mnie jakaś pociecha jest.
      Dla mnie nie jest problemem noszenie kapturka ze sobą tylko karmienie w miejscu
      publicznym. Do tej pory sie nie odważyłam i nie wiem czy sie odważę, bo wstydzę
      się okropnie.
    • muchacz Dla mnie kapturki były zbawieniem:) 23.10.06, 11:44
      Przez pierwsze dni po cc nie mialam pokarmu, a Małego przystawiaam regularnie.
      On się wkurzał i zmasakrował mi rodawki. Płakałam przy każdym karmieniu,a na
      samą myśl, że synek się obudzi i będzie chciał pierś dostawałam
      drgawek.Walczylam przez 2 tygodnie, ale jak pewnego dnia Jacek zwymiotował
      krwią, ktrą wypił z mojej piersi powiedzialam, ze to koniec. Od tej pory (już 6
      tyg) karmię tylko przez kapturki. Podkreślę jednak, że nigdy nie byłam
      fanatyczką karmienia. Ile będę miała pokarmu, tyle dam dziecku.Butlę czasami
      daję ponieważ synek je bardzo dużo rano i wieczorem, bo przesypia juz noce. Nie
      przejmuje się jednak tym, że podaję tez sztuczne mleko, bo najwazniejsze jest
      to, że Jacek jest najedzony i szczęśliwy, a ja nie muszę się męczyć. Dodam
      jeszcze, że nie miałam zastojów, zapaleń i tego typu problemów.
    • helenaaa Re: karmienie przez kapturek 26.10.06, 21:01
      julia30bb i nie miałaś żadnych problemów z laktacją?
    • fergie1975 Re: karmienie przez kapturek 24.11.06, 01:42
      kapturki sa super, pomagaja na początku bardzo, a po pewnym czasie (2-3 tyg od
      urodzenia) po prostu nie były mi już potrzebne, a także po pewnym czasie maluch
      też już więcej potrafi, jak narazie po ich uzyciu z moimi brodawkami wszystko
      ok :). Ja karmiłam za pomoca kapturków z powodu ran i małych brodawek. Bardzo
      to pomagało dziecku chwytać, a potem się nauczył bez. Co jakiś czas po prostu
      próbowałam i pewnego razu chwycił i zaczął ssać bez. Na początku też było
      koszmarnie i tez mi odradzano, ale kapturki są rewelacyjne !!!
      • helenaaa Re: karmienie przez kapturek 24.11.06, 08:43
        fergie1975 cieszę się, że Ci się udało zrezygnmować z kapturków.
        Ja się poddałam. Młody nie chwyta brodawki a jak juz chwyci to za chwilę puszcza.
        Zresztą juz się przyzwyczaiłam do nich.
        Wbrew moim obawom mleka mam aż nad to :)
        • fergie1975 Re: karmienie przez kapturek 24.11.06, 23:31
          Helenaaa a dlugo już karmisz, tzn ile ma maluszek? Ja co prawda uzywałam
          kapturka tylko do jednej piersi. Może dlatego łatwo poszło je rzucić, bo raz
          było z a raz bez. Podobno kobiety praworęczne mają problem z karmieniem prawą
          piersią, chodzi o to że gorzej się przystawia dziecko (i na odwrót). Dlatego
          problem z jedną piersią tylko miałam pewnie. Ogólnie też chwytał i puszczał i
          były nerwy. A po prostu potrzeba dać sobie czas na naukę :).
          Ale moja znajoma karmiła kilka miesięcy i była bardzo zadowolona. Tzn. nie
          wpędzała się z tego powodu w "doły". Pewnego dnia też po prostu odstawiła.
          Myślę że to jest kwestia też sprawności i mamy i dziecka. A z ilością mleka to
          przynajmniej raz na 3 dni mówię do męża, że chyba mi się kończy... więc chyba
          należy przestać się tym przejmować. pozdrawiam !!
          • fergie1975 Re: karmienie przez kapturek 24.11.06, 23:42
            Tak mi się jeszcze przypomniało, że znam jeszcze jedną znajomą, która karmiła
            przez kapturki i miała wręcz płaskie brodawki, a nie że małe. I te kapturki
            kazał jej zakładać lekarz. Jeżeli chodzi o rany to ja stosowałam bepanthen (nie
            trzeba zmywać przed karmieniem) i mleko własne i leżałam często z gołym
            biustem, co bardzo podobało się mojemu mężowi :). I też mi pomagał przystawiać
            jak tylko był w pobliżu, podawał synka i wtedy mały "przyczepiał" się lepiej
            niż jak ja sama go brałam. Będzie dobrze. Nie martw się, ja zawsze sobie myślę,
            że są to jedyne takie chwile, bo za chwile, te kolejne będą takie jedyne :).
            • helenaaa Re: karmienie przez kapturek 27.11.06, 09:17
              fergie braodawki mam bardzo małe ale piersi za to ogromniaste i miękkie.
              Młody nie umie chwycić brodawki bo jej poprostu nie znajduje! Nawet jak
              przycisne palcami brodawkę żeby mu włożyć to mu ucieka z buzi.
              A kapturek jest wielki i łapie od razu.
              • fergie1975 Re: karmienie przez kapturek 27.11.06, 19:33
                no właśnie! i dlatego BARDZO DOBRZE, że używasz kapturki, ale probuj od czasu
                do czasu bez, może sie uda (na pewno !) :).
    • helenaaa Re: karmienie przez kapturek 27.11.06, 21:38
      fergie1975 dzieki za podtrzymywanie mnie na duchu. z początku rzeczywiście
      bałam się że mi mleko zaniknie ale jak narazie nic złego sie nie dzieje.
      Mam tylko nadzieje, że młody sam zrezygnuje z kapturka jak to napisała kilka
      postów jedna z mam.
      A próbowac próbuję ale z marnym skutkiem
      Grunt to się nie poddawać :)
      • fergie1975 Re: karmienie przez kapturek 27.11.06, 22:54
        Mleko na pewno nie zaniknie. Ale nie próbuj za często , tylko co 2 dni np. Nie
        ma za co dziękować, ja pamietam jak sama miałam niedawno ten problem i że był
        to dla mnie wielki stres i miałam żal do całego świata, że mam takie a nie inne
        piersi. Używałam kapturków - dla niewtajemniczonych - to też sztuka, umieć
        sobie taki kapturek przytrzymać. A teraz Moja Droga, mogę wziąść bobasa i iść
        do kuchni zrobić sobie kawę cały czas karmiąć. Tak się chłopak nauczył !!!
        • plochaczek Do Helenaaa 15.12.06, 12:04
          Moj synek ma 2 miesiace. Caly czas karmie przez kapturki, co wcale mnie juz nie
          cieszy bo musze je przytrzymywac, a w nocy ciezko mi "namacac" gdzie je zalozyc :)
          Niestety takie mam beznadziejne brodawki, malutkie i plaskie. Do tego cycki jak
          arbuzy!! Maly wiec podobnie jak u Ciebie nie ma jak zlapac, biedaczek.Niby
          byloby ok ale zaczynaja mi pekac brodawki, boli jak diabli :( Myslalam na
          poczatku karmienia ze po pewnym czasie mi sie zahartuja, beda uodpornione i nie
          bedzie to tak bolalo. Gdy po miesiacu karmienia (wciaz przez kapturki) przestalo
          bolem uznalam ze to juz, ze sie udalo ale niesety sie pomylilam.. :( wprawdzie
          nie jest to az taki bol jak na poczatku ale jest :( Teraz juz zglupialam bo
          przeciez karmienie przez kapturki nie powinno bolec!! wyczytalam na forum ze to
          takie zle, ze powietrze nie dociera.. hmm ja juz nie wiem co robic. moze cos
          robie nie tak?! ...
          • malusiaxl Re: Do Helenaaa 15.12.06, 20:00
            ja również karmie przez kapturki od samego poczatku (3,5 m-ca)i nigdy mnie nie
            bolało, bolało wtedy jak przystawiałam synka bez (co jakis czas próbuje )i
            wtedy to mnie boli nawet i przez kapturki i to kwestia kilku dni i
            przestaje.kamrmiąc przez kapturki czuje lekki ból w sumnie to nie bol nie wiem
            jak nazwac ale po tym wiem ze maluszek ssie cyca. uwzam ze jesli odczuwasz bol
            to nie wina kapturków jest tylko moze dzidzius zle chwyta?
            ja przykladajac kapturek zawsze troszku slinie i wtedy lepiej sie trzyma.
            a wogole to ciesze sie ze sa te kapturki i dzieki temu moge karmic piersia i
            nie traktuje tego jako zło koniecznie.rozmawialam wielkorotnie z lekarka na
            temat tych kapturków i ona mi zawsze powtarza ze najwazniejsze zeby karmic
            piersia a ze przez kapturki no cuz taki moj urok jak inaczej sie nie da.
            a maluszek jest zdrowy dobrze przybiera na wadze i jest swietnym dzieckiem i
            to najwazniejsze :)
            wiec głowa do gory dziewczyny "kapturkowe" ,trzymajcie sie ciepło
            • plochaczek Re: Do Helenaaa 15.12.06, 21:18
              czasem mam wrazenie ze maly po prosu tak mocno "sie zaciaga", jakby mi te
              brodawki z korzeniami wyciagal :)
              • fergie1975 Re: Do Helenaaa 15.12.06, 21:56
                hej, a boli Cie caly czas podczas ssania, czy tylko pierwsze sekundy?
                • plochaczek do fergie1975 16.12.06, 17:31
                  Tylko na poczatku, ale nie sa to sekundy, tak do 3-4 minut :( maly ciagnie jak
                  odkurzacz na najwyzszych obrotach.. wlasnie zamowilam sobie PureLan, podobno
                  niezly do pekajacych brodawek.
                  • fergie1975 Re: do fergie1975 16.12.06, 21:27
                    aha, skoro tak, tzn skoro to nie sekundy to nie wiem, ja (na szczęscie) tak nie
                    miałam, bolało jedynie przy zasysaniu max 1 minutę. Teraz już nie, chyba się
                    piersi uodporniły.
                  • plochaczek do fergie1975 18.12.06, 12:16
                    Apropos brodawek jeszcze - rzeczywiscie chyba lekko przesadzilam ze tak dlugo
                    boli, najgorsze sa pierwsze zassania, mysle ze trwa to tak do minuty, ale niezle
                    przy tym krwawi z jednej piersi :( maly wczoraj po kalacji mial umorusana buzke
                    i spiochy na ramieniu moja krwia a po nocy tez na pieluszkach (ktore podkladam
                    mu pod buzke na noc) zostaly krwawe slady.
                    • fergie1975 do Plochaczek 18.12.06, 20:13
                      no wiec tak, ten bol przy zasysaniu mijapo pewnym czasie, dokladnie nie powiem
                      kiedy bo nie zwrocilam uwagi, ale juz od 3 miesiaca chyba nic nie czuje.
                      zaciskalam zeby, jakos wytrwalam.
                      na samym poczatku od urodzenia do jakis 3 tygodni mialam tez krwawiace rany
                      (nie wiem jak dlugo to u Ciebie trwa), robilam tak po karmieniu: smarowalam
                      mlekiem (ma wlasciwosci kojace i przeciwzapalne) zaraz po karmieniu, chodzilam
                      bez stanika w domu zeby wysychaly (co nie bylo latwe bo caly czas lecialo, wiec
                      owijalam sie w recznik..:) ), a w miedzy czasie uzywalam b-panthen i jako sie
                      wszystko zagoilo.
                      pozdr.
                      Anita
                      • plochaczek do fergie1975 19.12.06, 10:04
                        a powiedz jak dlugo tak wietrzyc biuscik?? 10 minut wystarczy??
                        • fergie1975 Re: do fergie1975 20.12.06, 00:45
                          myślę że kilka razy dziennie po 10 minut wystarczy. Ja wietrzłam kiedy się da,
                          mężowi to nie przeszkadzało, wręcz przeciwnie :). Dobra nawet 1 minuta. Albo
                          wieczorem po kąpieli tak sobie poleżeć na łóżku i np film można obejrzeć. :)
    • fergie1975 do mam kapturków 15.12.06, 22:01
      czy ja dobrze odbieram że czujecie sie gorsze bo karmicie przez kapturek?
      jakos tak mam wrażenie?
      Bo mnie to ogólnie denerwowało, że z kapturkiem musiałam chodzić i to jeszcze
      sterylnym, ale byłam bardzo wdzięczna kapturkom za to że są! :)
      • helenaaa Re: do mam kapturków 16.12.06, 20:43
        Widzę, że nie jestem sama w kapturkowym karmieniu :)
        To dobrze. Bo jakoś lżej z tą myślą.
        fergie1975 masz rację: ja przez pewnien czas czułam sie gorsza, że karmię przez
        kapturek.
        Ale jak napisała któraś z dziewczyn powyżej: ważne że karmię mlekiem naturalnym
        a to jest wazniejsze a nie sposób w jaki to robię.
        Poprostu piersi mam bardzo wrażliwe i te kapturki ratuja mi życie.
        Miałam wybór: albo karmię tak jak teraz albo rezygnuje i przechodzę na mleko
        sztuczne. Chyba nie warto rezygnować z naturalnego karmienia z powodu kawałka
        gumy? No nie :)
        • malusiaxl Re: do mam kapturków 16.12.06, 21:15
          Miałam wybór: albo karmię tak jak teraz albo rezygnuje i przechodzę na mleko
          > sztuczne. Chyba nie warto rezygnować z naturalnego karmienia z powodu kawałka
          > gumy? No nie :)

          Pewnie że nie warto rezygnować z karmienia !!!!!!!!! Trzymaj sie
          ciepło ,serdecznie pozdrawiam wszystkie Mamy :-)
          • fergie1975 Re: do mam kapturków 16.12.06, 21:29
            Oczywiście że nie!
            trzymam kciuki i pozdrawiam
            • loorien Re: do mam kapturków 16.12.06, 21:43
              też mi się wydaje że trochę demonizowane są kapturki, też karmiłam od początku
              w nich, mały ma 2,5 miesiąca i do dziś czasem jak mam wrażenie że jedna
              brodawka się schowała to czasem używam, małemu jest obojętnie jak je, czasem
              daje kapturek bo mały się denerwuje jak mu za mocno leci - na początku
              karmienia leci mi kilka strumieni bez zatrzymania , dzięki kapturkom mały to
              sobie reguluje - mleko zbiera się w kapturku i potem dopiero jest połykane,
              także mamy karmcie zdrowo
    • mycha214 Re: karmienie przez kapturek 16.12.06, 22:24
      Witam Was drogie mamy!
      Ja na szczęście karmię od początku bez kapturków, ale też miałam wielkie
      problemy z karmieniem bo moja córcia jadła tylko z jednej piersi, a jadła
      baaardzo dużo... Więc po jakichś 4 dniach moja pierś była popękana i krwawiła a
      położne w szpitalu zamiast pomóc mi przystawić małą do drugiej piersi, karmiły
      ją z butli :(
      Ale na szczęście wszystko wróciło do normy i mała nauczyła się jeść normalnie z
      obu piersi.
      Mam do Was jednak pytanie... Czy kiedy dzidzi będzie miała ząbki musze zakładać
      kapturki? Bo teraz często zdarza jej się ścisnąć brodawke że nie wyobrażam sobie
      co by było gdyby miała już ząbki!!! Boje się tego... Myślicie że powinnam się
      zaopatrzyć w kapturki?
      Pozdrawiam cieplutko..
      • helenaaa Re: karmienie przez kapturek 17.12.06, 10:27
        mycha214 u nas jeszcze ząbków nie ma.
        Niektóre dziewczyny w późniejszym czasie rzeczywiście karmią przez kapturek
        kiedy dziecko ma juz ząbki.
        Ale jak to jest na pewno, to nie wiem. Każde dziecko jest inne. Jedne może gryść
        drugie nie.
        Może bardziej doświadczone mamy sie wypowiedzą?
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka