gosia.nowak
13.02.07, 11:41
jestem zdruzgotna. w niedzielę wróciłam z synkiem (4m) ze szpitala po
tygodniowym zapaleniu płuc. przeżyliśmy to strasznie. ja spędziłam 7 nocy na
krześle (dosłownie) synek "zdziczał" do cna. hospitalizacja skończyła się
podaniem glukozy dożylnie z uwagi na wymioty. przez cały czas karmiłam
piersią (i całe szczęście gdyż to gwarnatowało mi bycie z dzieckiem całą noc,
mamy dzieci karmionych butelką o 20.00 musiały opuścić oddział). nasze
karmienia nigdy nie były idealne ale teraz to już porażka. bączek gryzie cyca
bez ssania. jest głodny ale nie sciąga mleka. jego nerwica sięga zenitu jak i
moja histeria. jeszcze tak blisko nie byłam butli, ciągle się łudzę, zę
bedzie ok. synek je beznadziejnie (1 minuta żółwim tempem co 2,3 h).
pieluszki są prawie suche a o kupkach nie wspomnę bo ich po prostu nie ma.
gdy przystawiam mały płacze i nerwowo ssie paluszki. wydaje mi się , zę jego
ssanie to typowy odruch po butli, choć nigdy jej nie miał. gdy ssie widzę w
kącikach języczek ale nie widze jego pracy (masowania piersi). proszę
radźcie co robić. coś skrzat jeść przecież musi. zrobiłam w szpitalu
prowokację i z kieliszka dałam tyci Bebilonu. kupka od razu była zielona i
mało pachnąca. Pomóżcie!!!!