Dodaj do ulubionych

dieta karmiącej mamy

02.06.07, 18:00
Witam:) proszę o radę, bo już nie wiem sama i głupia jestem, co można jeść
karmiac piersią. Banany można? Awokado? Ogórki? Jagody? itd. itp. W szpitalu
położne mnie tak nastraszyły, że właściwie zabroniły wszystkiego. I teraz
boję się zjeść cokolwiek:(
Obserwuj wątek
    • kaeira Re: dieta karmiącej mamy 02.06.07, 18:40
      O matko, skąd ja to znam. Te położne szpitalne uwielbiają straszyć! I jeszcze z
      tego co słyszę wynika, że każda straszy tym, co jej "serce dyktuje", a co nie ma
      nic wspólnego z prawdziwymi zagrożeniami. Moja "strasząca" na przykład nie
      wspomniała nic o nabiale! (A mleko krowie to najczęstszy powód problemów.)

      Co do tych rzeczy, które wspominasz, akurat nigdy nie słyszałam, żeby "nie
      powinno" się ich jeść.

      Ja sprawę diety jeszcze przed porodem przestudiowałam, rozpytałam się kobiet,
      itp. i postanowiłam postępować według zaleceń z krajów anglosaskich - gdzie
      ogólnie zaleca się, aby matka karmiąca jadła *wszystko* to, co normalnie je, a
      dietę eliminacyjną stosować w razie problemów.
      Ale mimo tego, wykład położnej zrobił mi takie pranie mózgu (w stanie
      wyczerpania po 48-godz porodzie, ciężkim przeziębieniu i CC), że przerażona,
      wlaściwie przez tydzien potem NIC nie jadłam. Ale potem wróciłam do swoich
      przekonań, i zaczęłam jeść (prawie) wszystko. I to mi się sprawdziło.

      Oto cytat z eksperta forum p. Moniki Staszewskiej:
      "Kobieta karmiąca może jeść wszystko. Mało tego dobrze żeby miała jak
      najbardziej urozmaiconą dietę. Fakt, nie ma ani stuprocentowo pewnych
      produktów, ale na szczęście nie ma tez takich na sto procent niebezpiecznych,
      dlatego nie ma sensu ograniczenie diety na wszelki wypadek."

      Zobacz więcej w tych wątkach:
      forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=570&w=63263987&a=63271616
      forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=570&w=63470134&v=2&s=0



      • fergie1975 Re: dieta karmiącej mamy 02.06.07, 22:49
        no to właśnie róznie bywa z tymi teoriami.
        Na pewno można jeść wszystko ale w pierwszym okresie unikac rzeczy wzdymajacych
        groch, kapusta itp, smażonych i ciężkostrawnych.
        Podjecie decyzji powinno byc uzaleznione tez o tego co było w danej rodzinie,
        jakieś alergie? nietolerancje itp. Jezeli nikt na nic sie nie uskarżał to można
        jeść wszystko.
        ja osobiscie jadłam rozmaicie ale chudo, jadłam nabiał, z owoców tylko jabłka,
        przez pierwsze 3 tygodnie, potem stopniowo rozszerzałam dietę, nic sie nie
        działo, ale ja "bojaźliwa" jestem :)
        • magdasiemka Re: fergie1975 04.06.07, 11:45
          dzięki za odpowiedź:) Z tego, co wiem, w rodzinie były isą jedynie alergie
          skórne, czyli o prostu wrażliwa skóra na środki myjące, kremy itp. Ale nic nie
          wiem o alergiach pokarmowych. Mały dostał wysypki i lekarka kazała odstawić
          nabiał, ale wysypka przeszła dopiero po zmianie pieluszek. Mimo to dalej boję
          się napić mleka czy zjeśc jogurt:) Nie jesteś sama, też jestem bojaźliwa:)
          Pozdrawiam!
      • magdasiemka Re: kaeira 04.06.07, 11:36
        No właśnie, położne nie pozwoliły mi np. jeśc bananów, a tu czytam,że
        powinnam:) Poza tym w szpitalu cały czas była zupa mleczna, kawa zbożowa z
        mlekiem itp., a przecież za dużo mleka krowiego nie można:) I jeszcze zabroniły
        mi jeść jogurtów owocowych, tylko naturalne, chociaż nie wiem dlaczego. Matko,
        teraz boję się cokolwiek zjeść! Ale dziękuję za odpowiedź i radę, postaram się
        do niej dostosować ( z wielkim strachem w oczach:)))Pozdrawiam!
    • paulamalinka Re: dieta karmiącej mamy 04.06.07, 11:52
      ja też mam ten sam problem... Mój Maluszek ma 7 tygodni. Jadłam "wszystko"
      opócz: wzdymających, smażonych, ciężkostawnych, czekolady, truskawek,
      nowalijek, cytrusów, surowych owoców. Ok 4 tygodnia synek dostał krostki na
      buzi - diagnoza położnej i lekarza brzmiała: " Odstawić nabiał, a najlepiej
      całą KROWĘ". Odstawiłam. Nie jest mi z tym dobrze, ale jakioś się trzymam.
      Blokada jednak pozostała i boję się rozszerzać dietę.
      Sprawa diety mamy karmiącej okazuję się ematem bardzo złożonym i do każdej
      osoby należy podchodzić jak do odrębnego przypadku. Powodzenia.
      • magdasiemka Re: paulamalinka 04.06.07, 12:26
        No właśnie, "wszystko" :))) Czyli tak naprawdę nic. Co do blokady, to mam to
        samo, bo nie ma pewnosci, że mały miał wysypkę od białka, a ja nadal boję się
        jogurtu czy masła;// dziękuję za odpowiedź i pozdrawiam:)
        • kadziok Re: paulamalinka 04.06.07, 14:47
          u mnie na początku też była rygorystyczna dieta, ale z perspektywy czasu widzę,
          ze się opłaciło. Moja córka ma skazę białkową, więc nabiału wogóle nie jadam
          (wapń uzupełniam pijąć calcium), dodatkowo wystrzegam się czekolady, miodu,
          nowalijek i cytrusów. Czasami warto "pocierpieć" żeby później dzieciak był
          zdrowy - znajoma nie uważała i dziecko obecnie ma astmę jako powikłanie po
          alergii pokarmowej. Górą nasze Bąble :))
        • anna_belle Re: paulamalinka 06.06.07, 14:14
          Ja też trzymam ścisłą dietę "na wszelki wypadek" i też już zerkam niecierpliwie
          na nowe smaki. I tak się zastanawiam - pediatra powiedziała, że mam unikać
          wszystkiego krowiego (mleko i przetwory, mięso, w tym cielęcina) żeby malucha
          nie uczulić. Więc odstawiałam. Ale z jednym wyjątkiem - jem masło (i to wcale
          nie tak symbolicznie) bo bez niego nie wyobrażam sobie kanapki. I nic (znaczy
          mały nie ma żadnych objawów alergicznych). Czy jakby naprawdę miał skazę czy
          inne uczulenie na mleko to znosiłby spokojnie masło? Czy jak już masło przeżył
          to mogę ostrożnie próbować jogurt czy kefir a za jakiś czas w ogóle mleko? Mały
          ma 6 tygodni i pięknie przybiera.
          • kaeira Re: paulamalinka 06.06.07, 14:18
            Bywa tak, że masło nie uczuli, jogurt tez nie, ale mleko owszem.. Musisz próbować.
    • fergie1975 Re: dieta karmiącej mamy 05.06.07, 23:10
      to nie jest takie proste, bo każde dziecko reaguje inaczej , w innym tempie itd.
      Ale np. codziennie przez 3 dni można wypić jogurt i po tych 3 dniach przerwa,
      przez około 10 dni obserwować, jeżeli nie będzie wysypki to ok. spróbowac
      normalne mleko, po szklance tez przez 3 dni itp.
      Czasami z niektóymi rzeczami jest trudniej, alergen kumuluje sie w organizmie
      np pomidor (teoretycznie), powiedzmy że jemy go sobie sporadycznie 3 razy w
      tygodniu po jednej sztuce i nic dziecku nie jest, a tu nagle w okolicy 3
      miesiaca (teoretycznie) wyskakuje nie wiadomo skąd wysypka, a to dlatego ze
      alergen "zbierał się" i objawił dopiero aż jego stężenie w organizmie osiągnęło
      pułap po którym wywołała się reakcja.
      Więc po prostu trzeba próbować, robiąc zapiski co gdzie i jak.
      Inna sprawą są objawy "żołądkowe" typu: wczoraj ja jagody (teoretycznie),
      dzisiaj płacz i "nerwowość" i zero innego wytłumaczenia, albo tabliczka
      czekolady i kupka z głowy na 3 dni :).
    • drosophilka Re: dieta karmiącej mamy 07.06.07, 17:56
      W szpitalu powiedziano mi, żeby nie pić mleka samego w sobie, natomiast mogę
      jeść przetwory mleczne. Więc po wyjściu ze szpitala radośnie rzuciłam się na
      jogurt "naturalny", czyli bez owocowy. Efektem było kilka zielonych kup u mojego
      kochanego Noworodka, moje nerwy, płacz i niepotrzebne badanie krwi Małej (bo po
      kolejnej kupie lekarka wysłała nas na wszelki wypadek do szpitala). Na szczęście
      było prawie wszystko ok. Okazało się, że Mała nie jest uczulona na nic (jak do
      tej pory przynajmniej, a ma prawie 5,5 m-ca), jednak wtedy jej niedojrzały układ
      pokarmowy nie chciał "przetrawić" mleka w proszku, które w tym naturalnym
      jogurcie było. Odstawiłam zupełnie nabiał, jak się niedługo potem okazało
      zupełnie niepotrzebnie. Po 4 tygodniach spróbowałam masło, później twarożek,
      śmietanę, ser żółty. Córeczce NIC nie było. Do niedawna unikałam wszystkiego, co
      miało mleko w proszku. Aż któregoś dnia poczułam wewnętrzny "przymus" zjedzenia
      czekolady. Nie zastanawiałam się, co tam w sobie łakoć ma ;) Smakowało bardzo!
      Małej chyba też :) bo mimo mleka w proszku powszechnego w czekoladzie, nic jej
      nie było. Może jej układ pokarmowy dojrzał do takich pyszności. W każdym
      razie... nie dałam sobie wmówić skazy białkowej, czytałam skład wszystkiego, co
      jadłam. I sytuacja się nie powtórzyła. Wydaje mi się, że wmawianie nam alergii u
      naszych dzieci to wygoda lekarzy. Czasami po prostu trzeba unikać tylko
      niektórych rzeczy, sprawdzać reakcje dziecka i nie dać się zwariować :)

      Pozdrawiam

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka