llalluna
09.06.07, 09:57
Moja córeczka ma niecałe 11 miesięcy. Niedługo planuję powrót do pracy, chcę
też rozpocząć kurację związaną z nawracającą wciąż infekcją wirusową, nie
mogę tego robić, dopóki nie przestanę karmić piersią. Moja córeczka budzi się
wciąż w nocy, domagając się piersi, w dzień, czy w nocy nie jest w stanie bez
miej zasnąć. Jest coraz gorzej, ostatnio doszło do tego, że chce spać tylko
trzymając pierś w buzi - mimo, że dawno jest już najedzona i nie ssie, nie
chce jej puścić, gdy ją odkładam do łóżeczka śpiącą, natychmiast się budzi i
znów jest to samo. Jestem już wyczerpana brakiem snu i rolą żywego smoczka.
Moje dziecko nie chce smoczka pod żadną postacią, nie ssie też palców chce
tylko moją pierś. Próbowałam już wszystkiego, butelek ze smoczkiem imitującym
pierś, kubeczków z różnymi ustnikami, smoczki o różnych kształtach, gryzaczki
i nic.
Ostatnio postanowiłam odstawić ja od piersi stanowczo i konsekwentnie, ale
skończyło się czterogodzinną histerią, rzucaniem się, szlochami,
rozregulowaniem całego cyklu drzemek i posiłków i nienawiścią do innych
napojów w kubkach i butelkach. W końcu zasnęła z wyczerpania bez jedzenia i
picia. Teraz nie chce nic pić. W nocy jej pielucha była sucha, co dodatkowo
mnie przeraziło, bo boję się, że jeśli będę chciała dalej być konsekwentna
ona się po prostu odwodni. Wczoraj zjadła tylko trochę zupki, kaszkę manną na
mleku modyfikowanym 180 ml. (je tylko łyżeczką), parę łyżeczek śliwek
suszonych gerbera i 70 ml. soczku jabłkowego. Niestety po wczorajszej nocy
kubek niekapek i butelka są już znienawidzone, więc nie wiem, czy
kiedykolwiek będę mogła ją czymś - po za moim mlekiem prosto z piersi -
napoić. W nocy byłam przerażona, czułam się okropnie winna, że tak ją męczę,
bałam się, że ona naprawdę się zagłodzi i odwodni, więc pękłam i podałam jej
dwa razy pierś.
Błagam o pomoc. Może są jacyś doradcy, którzy pomagają matkom w takich
sytuacjach. Ja jestem przekonana, że jeśli bym byłam konsekwentna i nie
dawała jej piersi przez dwa trzy dni, skończyłoby się to bardzo źle dla jej
zdrowia. Ona nie chce nic pić, raz nawet zwymiotowała z powodu płaczu i
stresu, a na razie odstawiałam ją od piersi dopiero jeden dzień. Jestem
naprawdę zrozpaczona i nie wiem, co mam robić.
Myślę, że to wszystko przez to, że dostosowałam się do rady doradcy
laktacyjnego ze szkoły rodzenia, który twierdził, że niemowlętom karmionym
piersią nie wolno podawać butelki, bo to zaburzy laktację i sprawi, że
dziecko zrezygnuje całkowicie z piersi. Dziś chętnie zaskarżyłabym go do
sądu, za takie rady, a wszystkim mamom radzę, nie rezygnujcie z butelek,
podawajcie swoim maluszkom jakiś napój w butelce (choćby w postaci
odciągniętego mleka) chociaż raz dziennie, bo potem będziecie miały problem
taki jak ja.