Dodaj do ulubionych

czy jest dla mnie nadzieja...

12.01.08, 12:07
.. że w końcu przestana bolec mnie brodawki i karmienie stanie się
czyms miłym i naturalnym?? Zaczynam się wsciekać gdzies tam w
środku, bo juz męczy mnie ta cała sytuacja.
Maciuś skończyl miesiąc, a brodawki bolą cały czas jak nie bardziej.
Mały dość ładnie i w miarę prawidłowo chwyta piers (w miarę - bo wg
mnie nie do końca tak jak powinien, sama to widzę,ale nie zmuszę go
do tego, żeby zaczął szeroko otwierać buzię, próbowałam także
pozycji spod pachy- chyba nawet gorzej było niż w kalsycznej:(
Byłam w poradni laktacyjnej, pokazalam jej te poharatane brodawki, a
pani powiedziała, że moje brodawki "nie są aż takie złe" (a jakie
byłyby te złe? gdyby krew tryskała z nich??), pomogła przystawić mi
dziecko i w sumie tyle. Za dużo nie pomogła, bo jak pisałam juz
kiedys , w teorii wiem jak to sie robi, podpowiedziała mi tylko zeby
pierś nieco wsunąć do buzi dziecka. Owszem, robię to, ale.. moje
dziecko niezbyt szeroko otwiera buzię, zauwazylam tez ze na pcozątku
ssania przysysa sie jak pijawka do niemal samej brodawki, nie ma
szans mu ją wyciągnać z buzi, bo próby graniczą z cudem (chyba że
ktoś jest masochostą), dopiero później szerzej otwiera buzię,
otaczając ustami niemal całą pierś. Acha, i jeszcze jedno - jak
probuję poczekać (jak radziła mi polozna w poradni laktacyjnej)aż
otowrzy szeroko buzię, to moje dziecko zaczyna siię niecierpliwić,
wkładac piąstki do buzi i tym samym utrudnia mi podanie mu piersi,
bo nic nie widzę, tak macha rączkami:(

I na koniec- moje brodawki, zwłaszcza jedna, ma już głębokie bruzdy
i to przez nie tak bardzo mnie to boli. Po wyciągnięciu z buzi
dziecka, widać 0,5 cm przestrzenie między jedną częścią skóry a
drugą.. to koszmarnie boli i nie wiem jak to można zagoić?
Musiałabym chyab przestać karmić (w szpitalu musialam przestac na 3-
4 dni , wtedy sciagałam pokarm, a brodawki trochę sie podgoiły).
Smarowałąm Bepanthenem, kończę tubkę PureLane i nic;( smaruję też
własnym mliekeim i ciągle chodże z gołym biustem..i NIC nie pomaga:(

i jak to się nie załamać i chciec nadal karmić???:(
Obserwuj wątek
    • basiak36 Re: czy jest dla mnie nadzieja... 12.01.08, 13:16
      Pierwsze pytanie: podajesz smoczek lub butelke?
      Co do przystawiania, mnie uczono zeby w miare mozliwosci nie wkladac dziecku
      piersi do buzi tylko pracowac caly czas nad tym aby otwieralo buzie szeroko,
      samemu mowiac 'o' aby dziecko widzialo co robimy (chca nasladowac), i delikatnie
      polozyc palec na brodzie, pokazujac ze ma otworzyc szerzej.
      Z tego co piszesz mam wrazenie ze twoje malenstwo lapie piers za plytko (sutek w
      buzi dziecka powinien byc na tyle gleboko aby dotykac podniebienia miekkiego,
      nie twardego).
      Byc moze dodatkowo przyplatala sie grzybica piersi: napisz dokladnie kiedy
      najbardziej boli, czy po karmieniach tez, czy tylko na poczatku i w trakcie.
      • midla Re: czy jest dla mnie nadzieja... 12.01.08, 15:19
        Na pewno łapie pierś za płytko. Ja mam ten sam problem i nie
        pozwalam jej ssać samego sutka, bo bym zwariowała z bólu. Tzeba
        odstawiać i próbować jeszcze raz. Jak nie chce oddać sutka, wsadź
        jej delikatnie do buzi mały palec, wtedy puści. Powodzenia
      • zgnisia basiak36 12.01.08, 17:21
        zadnej butelki nie podaję, smoczek chciałam podać, ale moje dziecko
        nie chce, wypycha go językiem. Czasami, bardzo, bardzo rzadko udaje
        mu się possać smoczek, ale bardzo krótko, więc na pewno to nie jest
        wina smoczka.
        Ja to wiem, tzn. domyslam się, ze ten ból i te popękane brodawki
        wzięły się z płytkiego ssania.
        Tez ostatnio pomyslalam, że może mam grzybicę piersi (przy starszym
        dziecku położna w poradni laktacyjnej powiedziała, że mam bardzo
        wrażliwe brodawki i daltego są takie zaczerwienione, a tym samym
        karmienie sprawia ból i poleciła mi smarowanie ich maścią
        clotrimazolum, dlatego od wczoraj zaczęłam tej maści używać).

        Pytasz kiedy najbardziej boli? W momencie kiedy dziecko przystawia
        się do piersi- wtedy mam wrażenie, ze na piekącą otwartą ranę ktoś
        sypie mi sól i kłuje szpilkami (przepraszam za dosadność, ale chcę
        przyblizyć tym, co moze myslą, że przesadzam; ja naprawdę jestem
        wytrzymała na ból...) po karmieniach tez boli czasami, zwłascza jak
        brodawka się "kurczy", wówczas na środku zostaje wyschnięta biała
        skórka i wtedy też piecze, ale na szczęście nie dzieje się to za
        każdym razem. Dzisiaj np. bolało mnie przez całe karmienie,
        myslalam, że zwariuję, do tej pory po kilku minutach ból stawał się
        do zniesienia, gdyby tak było, czułabym się w miarę ok, ale teraz
        nie jestem w stanie:(
    • mika_p Re: czy jest dla mnie nadzieja... 12.01.08, 15:36
      Ściśnij pierś za otoczką tak, zeby ją spłaszczyć - łatwiej będzie wcisnąć
      dziecku do buzi odpowiednio głęboko. Jak będzie dobrze ssał, to i brodawki
      powinny zacząć się goić.
      • zgnisia Re: czy jest dla mnie nadzieja... 12.01.08, 17:30
        mam wrażenie, że moje dziecko nie ssie samego sutka, bo zdążylam
        doswiadczyć tego uczucia przez kilka sekund, nie, to nie byłoby do
        wytrzymania. Wydaje mi się, że ssie tez otoczkę tylko ze dość
        płytko, a poniewaz mam okaleczone te brodawki, dlatego tak to
        wszystko boli. Do tej pory lewą miałam "całą" i tutaj karmienie było
        w miarę ok - nie sprawiało fizycznej przyjemności, ale tez nie
        bolało, ostatnio w tej brodawce zrobiła się "dziurka", ubytek w
        skórze, co doprowadza mnie już do rozpaczy:((
        Nie wyobrażam sobie teraz wyciągania brodawki z buzi dziecka, tak
        jak pisałam, ssie bardzo mocno i wkladanie palca w kącik ust nic nie
        daje... dziecko nie puszcza!!

        Acha, spłaszczam pierś, spłaszczam tak żeby łatwiej było dziecku
        uchwycić.. i guzik:(
        Czego to ja już nie robiłam... chyba wszystko już przerobiłam:(

        Przyszło mi też do głowy- czy osłonki pomogą zaleczyć brodawki?
        bardzo nie cchę je stosowac, ale chyba nie mam wyjscia.. karmilam
        raz w nich, brodawki nadal bolały, ale nie tak bardzo jak bez nich...
        • basiak36 Re: czy jest dla mnie nadzieja... 12.01.08, 21:08
          Oslonki problemu niewlasciwego lapania piersi nie rozwiaza... gdyby skorygowac
          technike ssania, od razu poczulabys ulge. Ja tak mialam kiedy przy pierwszym
          dziecku mialam 2h sesje u konsultantki laktacyjnej.
          Nie masz w poblizu jakies poradni laktacyjnej?
          • zgnisia Re: czy jest dla mnie nadzieja... 12.01.08, 22:04
            basia,

            ale te polozne w poradni laktacyjnej w moim miescie (konkretnie mam
            na mysli jedną panią) są bardzo miłe, ale... to one, nie ja pomagają
            dziecku uchywcić prawidłowo pierś. Nie robią tak, zebym to ja umiała
            własciwie przystawić tylko robią to one za mnie. I tak jak przy
            pierwszym dziecku, tak samo teraz nie czułam, żeby mi szczególnie
            pomogły. Może w innych poradniach położne "działają" lepiej, w moim
            mieście jest tylko jedna poradnia laktacyjna:(
            • dr_kaczusia Zgnisia, mam to samo! 15.01.08, 22:22
              od dwoch dni walcze o pokarm z radmi p.Moniki i chyba sie udaje!, ale lzy jak
              grochy mi leca. Duzo karmien i chyba zla technika chociaz w teorii tez niby wiem
              co robic. Maly tez nie chce szeroko ust otwierac i lapie lapczywie albo zaczyna
              sie szamotac. Jak tak dalej pojdzie to dlugo nie wytrzymam :( mnie nawet otoczka
              boli :( Niestety mam wrazliwa skore, a na poczatku kazali malego dokarmiac, wiec
              to tez moglo zaburzyc wszystko. Buuuuuuu :(

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka