Dodaj do ulubionych

Piers do uspokajania

26.01.08, 22:56
Czesc Dziewczyny,
zastanawia mnie jedna rzecz...
moja Kicia (2,5 mies) jest karmiona tylko piersia, ale piers sluzy
jej takze do usypiania i uspokajania - lubi sobie tak tylko
pociumkac. To tez jedyny sposob zeby przerwac "wieczorne
odrykiwanie". Czasem spedzamy tak godziny z cycem w dziobie dla
swietego spokoju.
I tu sie zastanawiam - jak uspokajaja swe dzieci matki ktore nie
karmia piersia???
Bo chyba nic nie zastapi tego wyjatkowego kontaktu matki i dziecka...
A moze ja w ten sposob rozpieszczam Kicie?
Pozdrawiam :-)
Obserwuj wątek
    • basiak36 Re: Piers do uspokajania 26.01.08, 23:18
      Dla mnie to nie rozpieszczaniem tylko zaspokajaniem najbardziej podstawowych
      potrzeb dziecka:) To tak jakbym rozpieszczaniem nazywala przytulenie mojego 5
      letniego synka na dobranoc - potrzeby dzieci sie zmieniaja i tak jak moja prawie
      4 miesieczna coreczka potrzebuje piersi czesto, tak moj 5 late lubi jeszcze sie
      czasem przytulic (ale generalnie woli kolegow i lego:))) Kiedys tez tak lubil
      wisiec sobie przy piersi, ale to juz wydaje sie tak dawno temu.
      Co do mam karmiacych butelka, moja przyjaciolka od poczatku karmi butelka i
      uspokaja synka dajac mu smoczka i lulajac go.
    • mika_p Re: Piers do uspokajania 27.01.08, 00:05
      Nie rozpieszczasz, w pewnym momencie człowiek uczy się innych form uspokajania i
      wyciszania, a jak jest taki malutki, to pierś jest dobra prawie na wszystko.
      • kadewu1 Re: Piers do uspokajania 27.01.08, 00:13
        Nie rozpieszczasz... mój dwulatek nadal tak ma. Jak trwoga albo coś
        boli, to do piersi. To chyba najnaturalniejsza rzecz na świecie. Ale
        kiedyś się skończy :-)))
        KmJ
    • achazet Re: Piers do uspokajania 27.01.08, 01:38
      Ktoś kiedyś powiedział, że trzeba rozpieszczać dzieci, bo życie tego
      nie robi:)
    • karolina33331 Re: Piers do uspokajania 27.01.08, 08:44
      co do piersi to ja jestem odmiennego zdania. Pierś to nie smoczek i
      nie można pozwoli dziecku, aby siedziało przy piersi ciągle...Moją
      pierwszą córkę karmiłam n żądanie często bo w nocy nawet po 10 razy,
      ale nigdy nie cmokała piersi i miałam czas, zeby np. póść do wc,
      zjść kanapkę itp. Moja 6 tygodniowa Jula też tak jadła na pocżątku
      co 2 godziny ssała a potem do łóżeczka albo spała na kolanach.
      Kiedy zaczęły się wzdęcia pozwoliłam na siedzenie non stop przy
      piersi i "trzymanie" sutka i ukręciłąm na siebie bicz. Bo teraz jak
      nie ma w buzi piersi kiedy chce spać too wyje jak zarżnięty świniak.
      Terroryzuje całą rodzinkę :)Oprócz małej mam starszą córeczkę, która
      też mnie potrzebuje, dlatego próbuję małą nauczyć, ze pierś służy do
      jedzenia.
      • basiak36 Re: Piers do uspokajania 27.01.08, 09:53
        Piers nie sluzy tylko do jedzenia, maluchowi pomaga rowniez jako zrodlo
        bezpieczenstwa, znieczulacz kiedy cos boli i ma dzialac jako smoczek, bo niby co
        lepszego dla dziecka jest w ssaniu kawalka gumy ?:))
        Moja coreczka ssie piers kiedy ma ochote, bywaly dni ze pobijala rekordy ssania,
        ciagle na kolanach i ssala. A teraz nagle, majac prawie 4 miesiace, ssie rowno
        co 3h w dzien i robi sobie 7-8h przerwy w nocy, bez checi ssania pomiedzy.
        No ale przy drugim dziecku przyjelam zasade ze to dziecko decyduje ile czasu i
        kiedy chce ssac piers, nie ja. Na poczatku bylo ciezko, no i mam starsze
        dziedcko ktorym tez musze sie zajac, ale teraz sie ciesze ze tak postawnowilam:)
        Byc moze z perspektywy mojego 5 latka widze ze to naprawde krotki czas w naszym
        zyciu ze mamy takie dziecko przyssane non stop.
        Aha, karmie tez w chuscie, pomaga, moge zrobic w ten sposob obiad:)
      • bathilda Re: Piers do uspokajania 27.01.08, 10:09
        karolina33331 napisała:

        > co do piersi to ja jestem odmiennego zdania. Pierś to nie smoczek

        A mnie się wydaje że jest na odwrót - smoczek to nie pierś. Przecież smoczek
        jest tylko gumową protezą piersi. Z definicji, potrzeby które zaspokajamy
        smoczkiem miały być zaspokajane piersią.

        Ale każda mama musi zdecydować czy ma czas i chęci pobyć przez parę miesięcy
        smoczkiem czy woli uciec się do zastępcy.
        • zilka9 Re: Piers do uspokajania 27.01.08, 10:38
          Zgadzam się z bathildą.
          Smoczek to nie pierś.
          Jeżeli dziecko potrzebuje ssać o dlaczego mam mu nie pozwolić?
          Mój synek ma 8.5 miesiąca.Karmie go piersią.Jak był mniejszy jadł co
          1-2h.Teraz je cyca 1-2 dziennie.Chodzi do niani także trochę czasu
          spędza beze mnie.Cyca ssie tylko do usypiania.
          W ciągu dnia już nie ma czasu na ssanie cyca.Serio!Złapie brodawkę i
          pociągnie 3 razy i to jego jedzenie.
          A kiedyś cycek był totalnym smokiem.Zawsze i wszędzie gdzie
          chciał.Nie żałuje.Maluch nauczył się(ok.4 miesiąca)uspokojać bez
          cyca.Sam,w nic nie ingerowałam.
          Teraz patrząc z perspektywy czasu żałuje,że nie je chociać do 3h.Bo
          bardzo lubię go karmić.Nie ma nic milszego niż rączka gładząca moją
          twarz i wtulanie się w cyca jak najbardziej można.
          Pozdrawiam Zosia.
          • basiak36 Re: Piers do uspokajania 27.01.08, 11:49
            Oj ja tez zaluje ze moja juz tak krotko ssie i tak rzadko! Uwielbialam to
            wiszenie na piersi, moglam przy kompie posiedziec przynajmniej:)))
            Krotki ten czas bycia smoczkiem, ale dobre i to:)
          • hot_spring Re: Piers do uspokajania 27.01.08, 12:35
            No i wlasnie dlatego zastanawialam sie co robia kobiety ktore nie
            karmia piersia (szczegolnie te z wyboru).
            Ja tez uwazam ze nic nie zastapi blogosci wiszenia z cycem w buzi.
            To wyjatkowe uczucie tak dla dziecka jak i dla matki. Dlatego nie
            zaluje Kici piersi i ona o tym wie.
            Pozdrawiam :-)
            • kadewu1 Re: Piers do uspokajania 27.01.08, 13:45
              Ale żeby nie było tak różowo, przygotuj się, że któregoś dnia
              dziecię Cię np. zdzieli łapką... Ile razy oberwałam, trudno
              policzyć. I skopana byłam, i włosy straciłam. I to jeszcze, jak Jan
              był niemowlęciem, czyli poniżej roku.
              Słodko spogląda w oczy i nagle BAM, czołem w czoło.
              KmJ
    • karolina33331 Re: Piers do uspokajania 27.01.08, 14:42
      Niezrozumiałyście mnie dziewczyny! Chodziło mi o to, że dziecko nie
      powinno wisieć na piersi kiedy tylko cmoka a nie ssie. U mnie to
      powoduje ból w piersiach(nie w sutkach) i zniecierpliwienie, bo mam
      1000 obowiązków a nikt mi w niczym nie pomaga. Oczywiście kiedy mała
      chce jeść może zawsze jeść do woli.
      • alajna2 Re: Piers do uspokajania 27.01.08, 15:32
        Karolina rozumiem Cię, i dziewczyny powinny zrozumieć, że nie kazda
        kobieta ma czas lub chęć bycia smoczkem dla dzidzi. Nie wszystkim
        karmienie piersia przychodzi łatwo, co nie oznacza, ze glodzą
        dziecko lub sa złymi matkami. Sa matki Polki karmicielki, całym
        cycem oddane i chwała im za to, ale są tez matki, którym niełatwo
        przychodzi oddanie sie bezgranicznie, co oznacza bycie smokiem-
        uspokojaczem dla dzidzi. kazda z nas jest inna i to tworzy nas
        pięknymi. Pozdr.
        • karolina33331 Re: Do Alajna2 27.01.08, 16:22
          Dzięki serdeczne za zrozumienie :) Właśnie ja do karmienia nie
          dorabiam jakiejś ideologii. Starszą córkę karmiłam z powodzeniem 2
          lata to i młodszą wykarmię. Ale...nie znaczy to, ze mała będzie
          cycować 24 /dobę. Muszę mieć czas, zeby starszą zawieść do szkoły
          np., zrbić coś do jedzenia dla córki i dla mnie, bo aby egzystować
          po nieprzespanych nocach nie wystarczą mi suche bułki, ale
          potrzebuje gotowanego jedzonka. Któraś z dziewczyn pisała, ze można
          karmić w chuście, ale ja sobie tego nie wyobrażam. Moja mała zawsze
          się wierci przy piersi i wymaga podtrzymywania piersi, żeby jej nie
          poddusić(mam spory biust) a poza tym wolę karmić świadomie a nie
          mieszając w garnkach. Pozdrawiam
          • jadzia.orbitrek zasypianie przy piersi 27.01.08, 17:39
            my własnie odstawilismy dwa tygodnie temu smoczka i od tego czasu
            córka nie zaśnie inaczej, jak przy piersi. i dziś juz był koszmar.
            chcieliśmy zostawic mała u dziadków na 2 godzinki,ale niestety
            musielismy zawrócić z drogi, żeby uspokoic córeczkę. może i jest to
            pewnego rodzaju porażka,że nie umiem inaczej uspić dziecka.naprawdę
            mnie to męczy. chce,żeby córcia potrafiła zasnąć w inny sposób.
            pewnie każde dziecko da sie nauczyć samodzielnego zasypiania,ale
            mnie idzie to opornie. chyba w ogóle mi nie idzie:(
            szkoda,że mój mąż nie ma piersi(takich fajnych, do cycania jak mama).
        • basiak36 Re: Piers do uspokajania 27.01.08, 18:37
          Ale mama ktora daje piers jako smoczek wcale nie oznacza ze nie ma poza
          dzieckiem zycia:)) Wcale tak nie jest, ja znajduje czas na wyprawe do spa,
          bieganie, basen i wyjscia z kolezankami, prawie codziennie:))
          Ale wlasnie dzieki temu ze moje dziecko na poczatku ssalo ile chcialo, teraz
          sobie ssie juz mniej bo tak dobrze nauczylo sie ssac.
          Moge ja spokojnie zostawic na godzine w mini-przedszkolu w moim klubie sportowym
          i isc na basen i tak robie:)
          Zalezy co komu pasuje.
          • jadzia.orbitrek Re: Piers do uspokajania 27.01.08, 18:42
            jak Ty to robisz? naucz mnie:)
            • kadewu1 Re: Piers do uspokajania 27.01.08, 22:38
              Mojemu maluchowi nie odmawiałam piersi, nie miał smoczka, ssał, ile
              chciał i... jest zupelnie nienasycony do dziś (za 27 dni dwa latka).
              Usypia zwykle przy piersi (najpierw ssie, potem udaje), często woła
              MAMO, MAMO, DAĆ MLEKO :-). I mimo tych wszystkich mądrych
              poradników 'jak nauczyć dziecko.." itd. uważam, że mały jest taki,
              bo... jest. Bo geny. Bo osobowość. Bo wrażliwość. Przyzwyczaiłam
              się, nie narzekam. Chodzę do pracy 2 dni w tygodniu, wtedy
              oczywiście doskonale sobie radzi beze mnie i zwykle nie chce wyjść
              ze żłobka. Jest BARDZO samodzielny (jedzenie, sprzątanie, zabawki),
              tym niemniej jeśli chodzi o ssanie, jest na etapie noworodka.

              Napisałam to nie z powodu megalomanii, tylko żeby pokazać, że dzieci
              nie da się podzielić na 2 kategorie: ssacze - niessacze, smoczkowe -
              niesmoczkowe. To nie jest aż tak proste.

              KmJ
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka