Dodaj do ulubionych

gdybym wiedziała, to chyba nie zdecydowałabym sie

11.03.08, 13:13
chodzi o karmienie piersią. Mój synek to pierwsze dziecko, ma teraz
prawie 7 m-cy. Karmienie u nas to od początku udręka. Miałam cc,
pokarmu było mało, pierwsze 6 tyg nie wychodziłam z łóżka, a mały
leżał tylko przy "cycu" - o bólu i poranionych brodawkach nie
wspomnę... Do tego ciągły wrzask dziecka - było głodne, (tak myślę),
trzeba było dokarmiać. Z butelki dojadał chętnie, ale...tylko do 2-
go miesiąca, potem całkowicie butelkę odrzucił i ssał tylko pierś. O
smoczku nie było mowy - dostawał szału - a nazwa: smoczek
uspokajający możnaby zamienić na:smoczek rozwścieczający i tak jest
do dziś. Podobno dzieci na piersi często tak mają, ale oczywiście
nikt mnie o tym nie uprzedził. W zimowe dni nie dało się wyjść na
spacer, bo darł się przy ubieraniu i smoczkiem buzi nie dało się
zatkać (miał wrzeszczeć na mrozie i łapać to zimne powietrze?
Dziękuję, taka odważna nie jestem)Do tego te nieprzespane noce.
Rodzinka pocieszała: "będzie starszy, to nie będzie się tak często
budził". Guzik prawda - co 1,5-2 godz nadal i jeszcze się kręci w
międzyczasie, jestem zupełnie niewyspana, mój organizm już tego nie
wytrzymuje. Butli z mieszanką lub kaszką na noc też nie mogę mu dać,
bo gumowy smoczek rozpoznaje nawet przez sen. Wszystkie nowości
podaję łyżeczką, nawet herbatkę, bo z kubka-niekapka też nie chce
pić. Jestem totalnie wyczerpana, z domu nie wychodzę, czuję się jak
w klatce. Z małym nikt nie chce zostać, bo nigdy nie wiadomo kiedy
zażąda piersi, a jak nie dostaje to jest dzika histeria- kto sobie
zechce wziąć taki kłopot na głowę? Gdybym to wszystko wiedziała,
chyba karmiłabym butelką. Moja znajoma ma dziecko też 7-miesięczne.
Od razu po wyjściu ze szpitala dała butelkę. Gdy widzę jaka
jest "czasowa" - wychodzi gdzie chce, w końcu butelkę może podać
każdy, dziecko naje się na noc, przesypia z 6-godz przerwą, to coś
mnie bierze. Zadbana, nie to co ja - rozkopaniec bez wyglądu. Jej
dziecko ciągle ma smoczek w buzi, a ja jak mam uspokoić mojego syna?
Jak inaczej niż piersią go uśpić? W efekcie 3/4 dnia jest noszony na
rękach. Na karmienie piersią jest kładziony duży nacisk, ale mało
informacji z czym się musisz liczyć, z jakimi wyrzeczeniami, ile to
kosztuje. Dzieci "butelkowe" też przecież żyją, prawda? Powiecie, że
to najlepsze dla dziecka, że zaprocentuje w przyszłości. Tylko czy
ja tego doczekam, czy prędzej nie zjędzą mnie nerwy i nie padnę z
przemęczenia? I co Wy na to?
Obserwuj wątek
    • martusia_25 Re: gdybym wiedziała, to chyba nie zdecydowałabym 11.03.08, 14:34
      Nie chcę ferować pochopnych wyroków, ale mam wrażenie, że Twoje
      dziecko nie wrzeszczy dlatego, że jest głodne, tylko dlatego, że Ty
      jesteś ciągle zdenerwowana i zmęczona.
      Co do ubierania w zimowe dni - bardzo często dzieci nie lubią
      ubierania i płaczą przy tym a zdenerwowanie mamy jeszcze pogłębia
      ich stres i płacz. Trzeba ubrać i wyjść, w wózku się szybko uspokoi.
      Karmienie piersią nie ma tu nic do rzeczy.
      Co do nocnego budzenia - wiele kobiet na tym forum nie karmi w nocy,
      po prostu dzieci są różne i jedne wcześniej zaczynają przesypiać
      noce, inne później. Wyobraź sobie za to siebie, kiedy Twoje dziecko
      budzi się w nocy głodne a Ty zamiast wyjąć pierś i je nakarmić,
      pędzisz do kuchni szykować mleko i tak 4 razy w ciągu nocy (moja
      mama miała takiego butelkowego nocnego wyjca). Co do usypiania w
      dzień - dlaczego chcesz na siłę usypiać dziecko? Nie lepiej
      poobserwować kiedy robi się rzeczywiście śpiące i wtedy położyć je
      spać? Dzieci mają różne rytmy i nie każde chce spać wtedy, kiedy
      mama uważa, że powinno, szczególnie w dzień. Zmuszanie małego
      dziecka przynosci z reguły taki skutek, że zaczyna ono bardzo źle
      reagować na to, do czego się próbuje je przymusić. Dajesz na siłę
      smoczek - zaczyna ryczeć na sam jego widok. Na siłę usypiasz - ryczy
      jak tylko zobaczy, że je niesiesz w kierunku łóżka.
      Kaszek nie powinno podawać się butelki tylko właśnie łyżeczką.
      Herbatke możesz spróbować podawać z normalnej szklanki
      (przezroczystej, żeby było widać poziom płynu), tylko ostrożnie i
      trzeba podłożyć coś grubego i chłonnego pod brodę bo na początku
      duża część się wylewa. Mój syn ma 8 miesięcy i od półtora miesiąca
      pije z normalnej szklanki - coraz lepiej mu idzie.
      Co do zostawania dziecka z inną osobą - mały ma już 7 miesięcy, może
      podczas Twojej nieobecności dostać łyżeczką kaszkę zamiast piersi. Z
      tego co zauważyłam, kiedy mamy nie ma w pobliżu, dzieci bardziej
      skłonne są akceptować inne jedzenie niż pierś, a także smoczek i
      butelkę (przetestowane na moim synu). Więc może zostaw małego komuś
      na próbę, a sama weź komórkę na wszelki wypadek i idź na spacer
      blisko domu. Jak to się uda, to możesz powolutku przedłużać swoje
      wyjścia i obserwować, jak dziecko będzie na to reagować. Co
      do "czasowości" mam dzieci butelkowych - nie rozumiem, skąd u nich
      niby tyle czasu? Przecież kiedy dziecko nie je, to też trzeba się
      nim zajmować, bawić się z nim, pilnować, żeby nie zrobiło sobie
      krzywdy, dawać mu zabawki itd.?
      Pozdrawiam!
      • reno77 droga martusiu 11.03.08, 16:19
        Kilka słów wyjaśnienia: pisząc, że synek wrzeszczał miałam na myśli
        jego pierwsze 2 m-ce życia i na pewno było to z głodu, bo lekarz nie
        stwierdził żadnej innej przyczyny. Natomiast jeśli chodzi o wyjścia
        na spacer to chodziło mi o to, że mały przyzwyczajony do piersi nie
        chce wziąć smoczka do ust. Niestety po wyjściu wcale nie uspokajał
        się, tylko dalej krzyczał. Na siłę nie chcę go usypiać, źle mnie
        zrozumiałaś - po prostu on bez "cyca" nie zaśnie, będzie krzyczał,
        tarł oczy, będzie półprzytomny, ale nie zaśnie i to czy w dzień czy
        w nocy. Piszesz,że w nocy niektórzy też muszą wstawać i robić butlę
        głodomorowi. Tak, tylko ja nie jestem pewna,że moje dziecko budzi
        się z głodu - często wygląda to tak, że possie minutke i już śpi,
        tak jakby budził się tylko po to poczuć pierś w buzi.
        Co do mojej "czasowej" koleżanki - mieszka z teściami (chętnymi do
        opieki nad dzieckiem), mąż codziennie w domu 0 15-tej, dziecko
        spokojne, jak go posadzi w foteliku to siedzi 2 godz i patrzy co ona
        robi. Spokojnie ugotuje obiad i ze wszystkim się wyrobi. W moim
        przypadku - nierealne.
        Za pozdrowienia i pozostałe rady dziękuję. Zawsze warto podyskutować
      • ms_ania Re: gdybym wiedziała, to chyba nie zdecydowałabym 12.03.08, 22:08
        Zgadzam się w wielu punktach z martusią_25, zwłaszcza jeśli chodzi o
        wpływ nerwów/chandry/dołka psychicznego mam na zachowanie dziecka -
        sama to przerabiałam... Mi pomogło zdanie położnej: "Gdybym wzięła
        Pani dziecko [ryczące przy piersi] i podała je innym kobietom na
        oddziale, to przy każdej zachowywałoby się inaczej". Weszła mi na
        ambicję, postanowiłam złapać nerwy na postronek. Ale pierwsze
        tygodnie były ciężkie (hormony, niewyspanie etc.). Życzę Tobie, abyś
        znalazła pomoc w codziennych obowiązkach i sama sobie także w wielu
        rzeczach odpuściła, znajdując radość z tych pierwszych miesięcy
        życia dziecinki.

        I słowo do martusi_25: podbudowała mnie Twoja informacja, że tak
        wcześnie nauczyłaś synka picia ze szklanki, bo właśnie zaczęłam
        tracić zapał i rozważałam podawanie wody butelką, no ale dziś znów
        spróbowałam i jest lepiej:-) Zastanawiam się jednak, czy z tą
        szklanką to dobry (=bezpieczny) pomysł? Czy dziecko nie nadgryzie
        szklanki? Ja używam przezroczystego plastikowego kubeczka do
        niemowląt Medeli za 4,5 zł ze specjalnie wyprofilowanym brzegiem,
        polecam.
        Pozdrowienia!
        • lubie.garfielda Re: gdybym wiedziała, to chyba nie zdecydowałabym 12.03.08, 22:50
          ms_ania napisała:

          Zastanawiam się jednak, czy z tą
          > szklanką to dobry (=bezpieczny) pomysł? Czy dziecko nie nadgryzie
          > szklanki?

          Z własnego doświadczenia moge powiedzie, że dziecko JEST w stanie
          ugryźć szklankę. Sama gryzłam szklanki. Ostatnią załatwiłam jak
          miałam około 3 lat. Nie wiem czy w niemowlęctwie gryzłam szklanki,
          no ale byłam butelkowym dzieckiem więc mama nie miała problemu w
          czym podać mi picie :]

          Remont sygnaturki
    • basiak36 Re: gdybym wiedziała, to chyba nie zdecydowałabym 11.03.08, 14:46
      Z tego co piszesz wyglada na to ze opieka nad dzieckiem spoczywa wylacznie na
      Tobie. A jaka role w tym wszystkim gra tata dziecka? Czemu nie zostawisz synka z
      tatusiem, lyzeczka i butelka na jeden dzien i nie pojedziesz na zakupy?
      Najgorsza wersja jest taka ze dziecko zje niewiele, nic sie nie stanie.
      Dzisiaj zajmowalam sie dzieckiem kolezanki, na butelce, i wcale nie bylo latwiej
      niz zajmowanie sie moja coreczka ktora jest wylacznie na piersi. To nie butelka
      czy piers jest problemem tylko to ze poza dzieckiem nie masz chyba zadnej
      odskoczni...
      Ja wieczorami wychodze do kolezanki, ide biegac itp. W weekendy maz czesto
      zostaje sam z dziecmi, a ja ide np na zakupy. Nie czuje sie uwiazana. Z coreczka
      w tygodniu tez ciagle gdzies chodze, do biblioteki, do kolezanki itp.
      • midla Racja! 11.03.08, 14:54
        A często dziecko, które jest marudne w domu, bo mu się nudzi - a
        przy tym wyczuwa zdenerwowanie i chandrę matki jak najczulszy
        barometr - na „wyjściu” będzie grzeczne, bo je świat zaciekawi. A że
        domaga się karmienia - karmienie poza domem jest naprawdę wygodne.
        Jak pierwszy raz miałam karmić w restauracji, to się wstydziłam, bo
        siedzieli tam sami młodzi mężczyźni. Ale jak już mała zaczęła ssać,
        to się rozejrzałam i okazało się, że nikt na mnie uwagi nie zwraca :-
        )
      • reno77 droga basiak36 11.03.08, 16:28
        Trafiłaś. To ja głównie zajmuję się maluszkiem. Tata pracuje całymi
        tygodniami, w domu bywa tylko na weekendy, takie czasy... Jak już
        przyjeżdża, to niewiadomo w co najpierw ręce włożyć. Do opieki nad
        synkiem jest bardzo chętny, ale nie trudno zgadnąć, że dziecko jest
        nejbardziej przyzwyczajone do mnie i niestety, chce być u mnie na
        rękach, ja muszę go usypiać itp. Jest ciężko. A może porostu jestem
        słabo zorganizowana i sobie nie radzę?
        • basiak36 Re: droga basiak36 11.03.08, 20:42
          Nie pisz ze sobie nie radzisz, ja Ciebie podziwiam za to ze sama tak sobie ze
          wszystkim radzisz.
          Moze przydaloby sie troszke zdrowego egoizmu i zorganizowanie aby ktos
          przynajmniej zabieral synka na spacery, albo na 2h w ciagu dnia, zebys nie czula
          sie taka uwiazana? Moze jakies wyjscia wieczorem z mezem?
    • sabciass Re: gdybym wiedziała, to chyba nie zdecydowałabym 11.03.08, 16:08
      Mi też się wydaje, że dużo twoich problemów nie wynika z karmienia
      piersią. Moje dziecko też nie chce butelki, fakt, troszkę to
      ogranicza, ale tylko do czasu jak maluch zacznie jeść więcej innych
      posiłków, moja ma obecnie osiem m-cy i zewzględu na to że właśnie
      wracam do pracy ograniczyliśmy dzienną pierś do dwóch, a w
      miedzyczasie zupki deserki i serki. W nocy też budzi się trzy razy.
      Nie musisz przecież używać piersi do uspokoajania malucha, możesz go
      spróbować zagadać, zabawić jak zaczyna marudzić, moja tez nie chce
      smoczka, a potrafię ją uspokoic bez piersi. Też zawsze marudzi przy
      ubieraniu, ale wystarczy ruszyć wózkiem i już jest spokuj. Smoczek
      naprawdę nie jest do niczego potrzebny.
    • agmani Re: gdybym wiedziała, to chyba nie zdecydowałabym 11.03.08, 16:21
      A to nie jest ogolne przemeczenie, depresja albo sfrustrowanie sytuacja? Jezeli
      maly ma 7 miesiecy, to chyba je juz cos oprocz mleka, w dodatku mozna go juz
      nakarmic lyzeczka, kubeczkiem (nawet takim malym normalnym, nie niekapkiem, np.
      Medela takie ma) itp. Sprobuj z nim wychodzic np. na jakies spotkania mam z
      dziecmi; a oprocz tego przyucz rodzine do zostawania z malym, a Ty np. na
      aerobik czy do kosmetyczki. Da sie, zobaczysz. Pierwszy raz mozesz powiedziec,
      ze to absolutnie konieczna wizyta u lekarza ;), nawet jesli lekarz ma sie
      nazywac centrum handlowe Arkadia ;).
      Moa corka niestety dostawala smoczka od urodzenia (bo mi wmowili, ze trzeba), a
      mieszanka byla dokarmiana od 3 miesiaca i wierz mi, na ile mam juz porownanie,
      to wcale to nei bylo latwiejsze. Synek swiadomie zostal pozbawiony smoczka (o
      jak sie o to wyklocalam w szpitalu, chyba do dzisiaj mnie pamietaja, hehe) i po
      nauczeniu go ssania (pierwsze dwa tygodnie byl butelkowy, inkubator itp.) rownie
      swiadomie unikamy butelki. I wiesz co? Latwiej jest. A na dworze jestesmy prawie
      codziennie (no dzisiaj wlasnie nie, bo taki wiatr, ze glowy obrywa). W nocy maly
      przesypia juz ok. 5 godzin. 20 marca wybieramy sie w podroz ponad 1000 km, tyle
      ze na dwa dni rozlozylismy...ale tez sie da.
      WEz rodzine zaprzegnij do pomocy, to Ci sie od razu humor poprawi.
      • reno77 Re: gdybym wiedziała, to chyba nie zdecydowałabym 11.03.08, 16:35
        Dzięki za odzew drogie mamy. Może rzeczywiście jestem sfrustrowana.
        Jeśli przeczytacie moje odpowiedzi do martusi i basiak36, to może to
        trochę rozjaśni Wam moją sytuację. Niestety rodzina do zajmowania
        się małym nie jest taka chętna - każdy ma swoją pracę, dom na głowie
        itp. Za rady dziękuję i pozdrawiam
        • biomona Re: gdybym wiedziała, to chyba nie zdecydowałabym 11.03.08, 16:53
          Reno, a nie dałoby się załatwić jakiejś opiekunki choćby na 2 godzinki raz w
          tygodniu (np studentki - )? U mnie jest podobnie jak u Ciebie (do pomocy nikt
          się za bardzo nie garnie, mąż zapracowany, a Młoda uwieszona na mnie prawie cały
          czas). Dziewczyna przychodzi, zabiera Kasiula z moich rąk i zajmuje się nią a ja
          spokojnie sobie ugotuję, ogarnę (jak Kasiul piszczy "do mamy" to siedzą ze mną w
          kuchni - ale to nie ja się Mlodą zajmuję). Jak sie Młoda bardziej z Moniką oswoi
          to będą chodziły na spacer (albo ja gdzieś). A na spacery to może chustę
          spróbuj? Młode wtedy cały czas blisko Ciebie a Ty możesz do ludzi wyjść (nawet
          buty czy spodnie przymierzyć w sklepie).
        • agmani Re: gdybym wiedziała, to chyba nie zdecydowałabym 11.03.08, 16:59
          Przeczytalam. I jak sama piszesz, butelkowa mama ma pomoc, ktorej Tobie brakuje.
          byc moze bez tesciow i meza codziennie by dawno juz utonela w chaosie. Nie
          porownuj sie z nia. A sfrustrowana masz byc prawo, bo to naprawde nie jest
          komfortowa sytuacja. Ja bym po 7 miesiacach chyba gryzla i wyla.
          To ze maly nie funkcjonuje bez Ciebie moze byc prostym przelozeniem faktu, ze ma
          Ciebie obok ZAWSZE. Nie masz jakiegos prywatnego zlobka na godziny,
          jakichkolwiek zajec dla dzieci, czegokolwiek, zeby nauczyc malucha przebywania z
          innymi osobami? Albo w najgorszym wypadku pilne i konieczne wyjscie, a jak tata
          raz sobie z synem poradzi (jakos bedzie musial...), to potem pojdzie juz z
          gorki, bo bedzie wiedzial, ze oboje przezyli. My tez nie mamy rodziny na
          miejscu, ale poniewaz core prowadzalam na rozne zajecia, zostawialam z
          opiekunka, moja mama brala ja na rozne wyjazdy, to dziecko potrafi sie
          zaadaptowac do roznych sytuacji.
          • reno77 Re: gdybym wiedziała, to chyba nie zdecydowałabym 11.03.08, 17:30
            Agmani! Rodzina jest, nawet dość blisko. Pomagają robiąc zakupy i
            obiady, doceniam to, ale dzieckiem zajmują się "5 min" i uciekają.
            Mały ma swój charakterek, nie jest łatwy, a mnie chodzi o to,żeby po
            prostu czasem zająć się czymś innym. I WYSPAĆ SIĘ. Martusia25
            napisała, że butlę też czasem trzeba robić 4 razy w nocy. OK - ale
            mógłby ją zrobić mąż chociaż raz w tygodniu, a ja mogłabym nawet o
            tym nie wiedzieć, prawda? Mogłabym spać w innym pokoju, prawda?
            Zawsze byłam śpiochem, brak snu noc w noc jest dla mnie prawie
            kataklizmem. Niestety w dzień nie mogę odespać, mały śpi po pół
            godzinki, w tym czasie to ja biegiem robię zaległe rzeczy
            • kam.xt Re: gdybym wiedziała, to chyba nie zdecydowałabym 11.03.08, 18:42
              A ja mam sąsiadkę - butelkową mamę i serdecznie jej wspólczuję... Ze
              spaceru musi często biec do domu z wywieszonym językiem bo mały
              głodny ( butli ze sobą nie ma co brac bo mały ostygłego mleka nie
              wypije a termopojemnik w zimie nie bardzo ciepło trzymał) Ja zawsze
              mogłam moją pod kurtkę wsadzić i nakarmić...
              A w nocy jak siedzę na necie to przez ścianę słyszę jak jej synek
              budzi się na butlę i jej mąż biegnie do kuchni bluzgając po drodze.
              A moja już od dawna noc przesypia...
              Jej synek wiecznie chory. Moja jeszcze nigdy...
              jej - 15kg po ciąży zostało. U mnie- 2kg mniej niż przed ciążą...
            • jadzia.orbitrek Re: gdybym wiedziała, to chyba nie zdecydowałabym 11.03.08, 20:44
              jak bym czytała o sobie. moja córka tez zadecydowała,że butelki nie
              chce. a ja poki co nie wyobrażam sobie podawanie jej wieczornej
              kaszy łyżeczką.dziś próbowałam-odpada.butla też.
              ja chodzę padnięta,ale liczę,że jest to jakieś zimowo-wiosenne
              przemęczenie. a ja uwielbiam spać,a tu klops.
              trzymaj się ciepło i napisz,ajk rozwiązałaś swój problem
              jadzia
            • aga8382 Re: gdybym wiedziała, to chyba nie zdecydowałabym 11.03.08, 22:11
              Hm , rozumiem ja tez nie wytrzymalabym braku snu. Moj synek budzi
              sie w nocy co 2 godziny - ale spimy razem i karmie go na wpol
              swiadoma - polecam - od dnia porodu nieprzespalam jedynie kilka
              pierwszych nocy - ale to z wrazenia.
              • kadewu1 Re: gdybym wiedziała, to chyba nie zdecydowałabym 11.03.08, 22:26
                Pamiętaj, zawsze mozesz PRZESTAĆ (karmić). Naprawdę.

                Ja tak sbie mówiłam. I w efekcie karmię dwa lata i dwa tygodnie.
                Nigdy bym w to nie uwierzyła, a jednak.

                Ta świadomośc bardzo pomaga.

                Bo jednak dajesz dziecku coś wyjątkowego, mimo ciężkich nocy i dni.
                NIe chodzi tylko o przeciwciała, ale zapobieganie cukrzycy,
                niektórym nowotworom, nadwadze, chorobom serca... Sama taką listę
                sobie powtarzałam. DZiecko mam też, jak napisałaś, trudne. Pierwszą
                noc (6 h) przespał w ZESZŁYM tygodniu, mając już ponad dwa latka.
                Jestem zmęczona. Dodatkowo niektórzy traktują długie karmienie jak
                zboczenie. Ale - jestem uparta.

                Jeżeli takie argumenty już rozważałaś i je znasz, a nadal czujesz,
                że jesteś na nie - to przestań karmić.

                Aczkolwiek - nie ma gwarancji, że małe na butelce zacznie dużo
                lepiej spać. Zwykle tak jest, ale nie zawsze.

                No i wstawanie w nocy, żeby zrobić mleko. No i ceny mleka...
                Wyparzanie butelek. To też są fakty.

                Życzę podjęcia dobrej decyzji,
                KmJ
    • mika_p Re: gdybym wiedziała, to chyba nie zdecydowałabym 11.03.08, 22:28
      reno77 napisała:

      > Moja znajoma ma dziecko też 7-miesięczne.
      > Od razu po wyjściu ze szpitala dała butelkę. Gdy widzę jaka
      > jest "czasowa" - wychodzi gdzie chce, w końcu butelkę może podać
      > każdy, dziecko naje się na noc, przesypia z 6-godz przerwą, to coś
      > mnie bierze. Zadbana, nie to co ja - rozkopaniec bez wyglądu.

      No, ale statystycznie rzecz biorąc to ty masz większe szanse na uniknięcie
      osteoporozy :))

      > Jej
      > dziecko ciągle ma smoczek w buzi, a ja jak mam uspokoić mojego syna?

      Wejdź na forum Małe dziecko i poczytaj, ile jest postów na temat "jak odzwyczaić
      dziecko od smoczka?!!!". Tobie już się nie opłaca do smoczka przyuczać, więc
      problem późniejszego oduczania masz z głowy.
    • netka007 Re: gdybym wiedziała, to chyba nie zdecydowałabym 11.03.08, 22:38
      jesli chodzi o spanie to przeczytaj post bathildy "o samodzielnym
      zasypianiu". u nas przed zastosowaniem tej metody bylo dokladnie tak
      samo jak u Ciebie, pobudki co godzine albo i czesciej. i jestem
      pewna ze nie chodzilo o glod. uwierz mi tez bylam zdesperowana. ale
      bedzie lepiej, trzymaj sie!!!
    • mama40_2007 Re: gdybym wiedziała, to chyba nie zdecydowałabym 11.03.08, 22:59
      Trochę Cię rozumiem (przy drugim dziecku-butelkowym, byłam sama i po 6 miesiącach bliska obłędu)
      Myślę, że powinnaś zacząć od siebie...wyciszyć się i złagodzić emocje... wiem, łatwo sie mówi, ale życzę Ci żebyś znalazła kogoś do pomocy choć na chwilę,tak jak sugerują dziewczyny- musisz złapać oddech
      skoro rodzina pomaga przy zakupach i obiadach to resztę na jakiś czas odpuść... spróbuj wsłuchać sie w rytm dziecka... jakoś tak nieskładnie mi idzie, ale czuję,że jesteś wyczerpana... na to składa się nie tylko problem karmienia piersią ale samotności... mam nadzieję że chociaż mąż docenia to że jesteś właściwie samotną matką... dokonujemy różnych wyborów w życiu, bo ono nas do tego zmusza, najważniejsze żeby konsekwencje naszych wyborów nie były tylko bolesne
      tak jak wspomniałam pierwsze i drugie dziecko miałam dość szybko tylko butelkowe, ale wcale nie było łatwiej niż teraz... karmię piersią bo bardzo tego chciałam, na początku bardzo często, stopniowo ustalił się jakiś rytm, potem zaczęłam wprowadzac zupki i owoce, mala ma prawie 9 m-cy i też właściwie nie przespałam calej nocy już ponad rok- w ciaży nie mogłam spac, teraz mam tą komfortową sytuację, że mogę od czasu do czasu położyć się spać 0k. 20:00 jak mała zasypia pierwszym snem i śpię do 1-2 , potem budzi sie co 2 godziny
      naprawdę sie nie wymądrzam... ale przekonałam się ze spokojna mama to i spokojniejsze dziecko... no tak, ale jak mama ma być spokojna jak dziecko wrzeszczy???..... skąd jesteś??? może zaczniesz spotykać się z mamami karmiącymi piersią- to zawsze bardziej wspólne tematy niż z butelkowymi
      a do noszenia dziecka polecam wspomnianą przez którąś z dziewczyn chustę wiązaną
      trzymam kciuki!!!!!!!!!
      spróbuj nie rezygnować z karmienia piersią... to oprócz wygody(MIMO WSZYSTKO)również ZDROWIE dziecka
      • reno77 Wasze słowa wsparcia są nieocenione 12.03.08, 08:30
        Jak to dobrze znaleźć trochę zrozumienia. Niespodziewałam się.
        Generalnie pisząc swój post, chciałam zaznaczyć, że mało jest
        informacji na temat "ciemnej strony" karmienia piersią. A przecież
        to nam się należy, żeby świadomie podjąć decyzję, albo przynajmniej
        nie być zaskoczonym jak to wygląda. Pozdrawiam!
      • martusia_25 Re: gdybym wiedziała, to chyba nie zdecydowałabym 12.03.08, 09:21
        Podpisuję się pod tym, co powiedziała mama40_2007. Reno, skąd
        jesteś? W moim mieście są żłobki na godziny (naprawdę są fajne,
        wcale nie są to paskudne przechowalnie dla dzieci, jak się mogłoby
        wydawać, ale miłe, kolorowe miejsca z ciepłymi "ciociami"), w
        niektórych miejscowościach są też organizowane "banki czasu". Mój
        syn, odkąd wróciłam do pracy, chodzi do takiego żłobka i dopóki jadł
        samo mleko, dostawał moje odciągnięte mleko w butelce, i ciocie
        jakoś sobie radziły z namówieniem go do jedzenia, karmienie łyżeczką
        też im świetnie wychodzi.
        • reno77 martusiu 12.03.08, 11:19
          Masz dobre pomysły, ale w moim przypadku niestety odpadają. Mieszkam
          w niewielkiej miejscowości, w pobliżu brak takich wspaniałych
          wynalazków... Ale dostałam tu kilka podpowiedzi, pewnie niektóre
          dałoby się wykorzystać. Już nad tym pracuję
    • olenka_a karmię butelką 12.03.08, 10:28
      Droga reno77, na karmienie butelką możesz przejść zawsze. To super, że Twój
      maluszek chce ssać pierś. Mój nie chciał i dlatego po 2 dobach (odkąd wróciliśmy
      ze szpitala)walki podałam mu butelkę. Dziecko prawie cały czas płakało, nie
      chciało ssać dłużej niż 5 sekund. Jeżeli już wziął sutek do piersi to płytko i
      zaraz zasypiał. Wiele połoznych próbowało mi pomóc i nic. Tak więc zdecydowałam
      się podac butelkę, tym bardziej, że mam bardzo mało pokarmu.
      Od tamtej pory nasze życie się ustabilizowało. Robienie mleka wcale nie jest
      uciążliwe, nie wiem co tu demonizować - zalanie wodą kilku łyżeczek proszku
      zabiera parę sekund!
      Fakt, że mam trochę wyrzuty sumienia, że mały nie je mojego pokarmu (odciągam
      tylko na 2 posiłki dziennie), bo wszędzie jest kładziony nacisk na to jakie to
      zdrowe. Mam złe samopoczucie z tego powodu, ale co zrobić?
      Plusem jest to, że mały się wreszcie najada, nasze życie nie stało się
      koszmarem, a odkąd zrobiłam się spokojniejsza to i więcej pokarmu jestem w
      stanie odciągnąć.
      • reno77 do olenki 12.03.08, 11:15
        Kochana - no właśnie nie bardzo mogę przejść na butelkę (albo
        chociaż podać mu ją na wieczorny posiłek), młody po prostu nie wie
        co zrobić z tym smoczkiem, próbowałam go nauczyć przez ok 3-m-ce i
        nic. Nie miej wyrzutów sumienia i tak 2 razy dziennie dajesz
        dzidziowi swój pokarm - zawsze coś. A dzieci karmione butelką też
        żyją i mają się dobrze.
      • myroad Re: karmię butelką 13.03.08, 10:34
        Dobrze pamietam okres gdy mój Bartek miał 7 miesięcy i był karmiony
        piersią . Przeżywałam takie same rozterki co ty , generalnie czułam
        że cały obowiązek najedzonego dziecka jest na moich barkach .
        Buntowałam sie , chciało mi sie płakać gdy mały co godzine domagał
        sie cyca , a 7 miesiecy u dziecka to okres wzmozonej ciekawosci
        swiata , gdzie leżenie plackiem w łóżeczku albo spokojne siedzenie
        na kanapie to starata czasu ;) Ja w tym okresie biegałam z małym po
        całym mieszkaniu , musiałam mu wszystko pokazywać , nazywać ,
        dostarczac coraz to nowych atrakcji. Mały najczesciej siedział wtedy
        na blacie kuchennym bawiac sie garnkami , przyprawami , lyżeczkami
        itd...generalnie wszystko co nie było przeznaczone dla jego małych
        raczek było dla niego niemała atrakcja. Gdzies w tym czasie zaslinił
        mi 3 komorki , które dziwnym trafem traciły łączność ;p Po
        prostu ...taki cięzki etap w rozwoju dziecka , bo sam nie jest
        jeszcze w stanie sie przemieszczac a wszystkiego jest ciekawe. Myśle
        że jak zacznie raczkować to poczujesz ulge bo wtedy bedziesz musiała
        za nim wszedzie chodzic ale odciąży sie kregosłup i zmordowane
        rączki :) A jak juz zacznie chodzić to ja ten etap moge nazwać
        przełomowym.
        7 miesiecy to także etap w którym dziecko zaczyna budzic sie
        czesciej na karmienia nocne bo jego mozg potrzebuje duzej
        ilosci "paliwa" do intesywnego rozwoju ( gdy bedziesz miała już
        serdecznie dosc wstania do niego 5 raz tej samej nocy pomysl sobie
        po co to robisz...a naprawde warto )
        Twoj maluszek juz za niedługo przejdzie rewolucje w sprawie
        karmienia tzn bedzie dostawał coraz wiecej nowych potraw co bedzie
        miało takze duze znaczenia na jego odczuwalnosc głodu .
        Hmmm...ja w tym okresie chodziłam na zajecia i moje dziecko tez nie
        ułątwiało mi zadania bo nie akceptował smoczka i nie umiał przez
        niego pić . Gdy miałąm 20 minut wolnego urywałam sie i pedziłam go
        karmic i tak co dzien...da sie wytrwac :)
        Twoim problemem jest brak odpoczynku :/ Mi bardzo pomagała mama i
        cięzki mi sobie wyobrazic że nie masz mozliwosci wyjscia bez dziecka
        nawet na zakupy. To naprawde trudna sytuacja. Gdybym sie w takiej
        znalazła nie wiem czy nie odczekałabym az dziecko skonczy roczek i
        nie posłala go na 2 godziny dziennie do złobka. Wiem że łątwo tak
        pisac a co innego rzeczywiscie dziecko tam posłac ale przez te 2
        godziny ty mogłabys odrzyc a dziecku nic by sie nie stało , miało by
        kontakt z innymi dziecmi , uczyło samodzielnosci i co najwazniejsze
        zyskałoby zadowoloną mame :) Ale to musi byc twoja decyzja.


    • ela_kj Re: gdybym wiedziała, to chyba nie zdecydowałabym 13.03.08, 09:11
      Witaj
      Mój synek również ma niespełna 7 msc,też karmiłam go piersią.
      Smoczka kauczukowego nie tolerował, ale co się okazało że gdy
      podałam mu butelkę firmy Avent ze smoczkiem silikonowym(smoczek
      imituje pierś)od razu załapał i bardzo ją lubi.
      Niewiem czy próbowałaś podawać mu butelke tej firmy ale warto
      spróbować.
      • reno77 Re: gdybym wiedziała, to chyba nie zdecydowałabym 13.03.08, 12:15
        Ponieważ synuś nadal nie chce pić z kubeczka-niekapka, spróbuję tej
        butelki. Dzięki za podpowiedź
    • alajna2 Re: gdybym wiedziała, to chyba nie zdecydowałabym 13.03.08, 16:55
      u mnie jak w tytule. Dobrze Cie rozumiem, choc karmie tylko 4mce.
      Kolezanki butelkowe-pełen luz-kino, zakupy, kawiarnia, a ja uwiazana
      z cycem w domu, niby mozna odciagnac, ale niby kiedy? Mam egzemplarz
      mało-śpiący, wymagajacy, płaczacy, kolkowy. Masz prawo, pełne prawo,
      być zła, zmęczona itd. Bo czasem trudno tryskać humorem i energią.
      Mi pomogły spacery, choc nie raz zasuwałam jak szalona do domu, bo
      Mała w płacz nagły i dramatyczny, a ja w trasie... Łatwo mówic wyjdz
      z dzieckiem, kiedy nigdy nie wiadomo, kiedy właczy ono syrenę nie do
      ukojenia, no chyba, ze cyc, więc wyciagam go gdzie sie da.
      U mnie wybawieniem była i jest butla z Nutramigenem, jak mnie nie ma
      to nie bedzie płakac z głodu. Nikogo do dokarmiania nie namawiam,
      piszę, co mi dało wolność na te kilka godzin od czasu do czasu. No i
      pomoc nieoceniona mamy i męża-wezmą na spacer itd.
      A karmienie piersia to duza wygoda, choć też uwiązanie, to radość
      choc czasem przez łzy, to zdrowe dla dziecka.
      Trzymaj się ciepło i pomyśl, ze my wszystkie mamy czasem załamkę! :)
      PS. czekam na dzień, kiedy moje piersi odzyskają wymiar
      seksualny :)))
      • reno77 do alajna2 14.03.08, 10:26
        Alajna2! Widzę,że dobrze wiesz, o czym mowa. Ja też mam
        trudny "egzemplarz". Fajnie że Twoja dzidzia chce również pić z
        butelki ( mój nie), fajnie że pomaga Ci mąż (mojego nie ma w domu),
        fajnie że możesz liczyć na mamę (ja od swojej usłyszałam że się nie
        nadaję...)Doceń to i trzymaj się!
        PS. A co to jest seks?????
        • efkamarchefka2 Re: reno77 - ja Cie rozumiem 14.03.08, 10:53
          moja corka, tez karmiona piersia, ma 5,5 miesiaca. marze o 5
          godzinach ciaglego snu i nie wiem jak dlugo bedzie to nadal tylko
          marzenie. wstaje po 5-7 razy w nocy, bo moja corcia budzi sie co
          godzine-dwie. wieczorem daje jej lyzeczka kaszke ryzowa, czasami spi
          wtedy 4 godziny, ale czasami normalnie godzine lub dwie. smoka nie
          chce. tzn. nawet go lubi, ale uzywa bardziej jak gryzaka na dziasla,
          czy do zabawy, a nie do uspokojenia. butelki nie akceptuje. moj maz
          stara sie pomagac, zabiera ja na spacery (rzeczywiscie na spacerze
          jest spokojna i usypia), zebym mogla troche odpoczac, ale czasami
          nie wiem za co sie wtedy zabrac, bo tyle spraw sie wtedy nagromadzi,
          ze brak czasu, zeby usiasc i odpoczywac. mieszkam w Holandii, tu
          kobiety zaraz po porodzie wystawiaja lozeczko z dzieckiem do
          drugiego pokoju i ucza, ze noc jest do spania, a nie do jedzenia.
          podobno dziecko kilka nocy przeplacze, a potem sie nauczy. jestem
          traktowana jak dziwolag przez znajome i lekarzy, kiedy mowie, ze
          karmie w nocy i to tak czesto.
          moj maz ok. 4 miesiecy spedza w terenie, bo taka ma prace. wlasnie
          zaczyna wyjezdzac. nie mam w poblizu ani mamy, ani tesciowej, ani
          kolezanki, ktora zajelaby sie dzieckiem, zebym ja mogla pojsc po
          zakupy czy do fryzjera. jestem zmeczona, niewyspana i czasami nie
          mam na nic sil i przekonalam sie, ze rady znajomych czsami nadaja
          sie do du.... nie ma dzieci identycznych. dlatego naprawde Cie
          rozumiem.
          pozdrawiam cieplo i zycze Tobie i sobie, zebysmy sie wreszcie mogly
          wyspac, bo wtedy latwiej zmagac sie z trudnosciami.
          Efka
      • 1r1 Re: gdybym wiedziała, to chyba nie zdecydowałabym 14.03.08, 11:27
        ja tez miałam takie chwile...ale przełamywałam się kolejny miesiąc i
        kolejny...dla dziecka wszystko!!!cóż to jest poswiecic taki rok
        czasu dla malucha. to jak pstryknięcie.miałam doły .najpierw po
        szpitalu wiszenie na cycku,dokarmianie waga dziecka , porykiwania
        wieczorne, kupy ze sluzem, alergia dziecka, nie spanie w nocy
        (budzenie co 1h , co 45 min.)i inne cuda. aprzedewszystkim brak
        czasu dla siebie -KOMPLETNY brak.ale juz minęło 11 mies. i dzicko
        robi mi inny numer bo nie chce nic tylko cycka...i tak mi sie
        dostaje. ale cóż -to jest najlpesze dla córki . tyle mogę jej dać od
        siebie-rośnie ze mnie człowiek ...krew z krwi. teraz kombinuje jak
        tu zrobić ,zeby córka zaczeła jeśc nowości... już prawie nie
        pamiętam tych trudnosci na początku-ale jestem dumna z tego ,ze mimo
        tych złych chwil karmię do tej pory. mamom butelkowym tez
        zazdrosciłam , ale teraz utwierdzam sie w tym ,że dałam dziecku to
        co najlepsze i poświeciłam mu trochę czasu i siebie -to i tak kropla
        w morzu w stosunku do mojego zycia i dziecka.gdyby cofnięto czas
        zrobiłabym to samo z premedytacją i z jeszcze większą detreminacją.
        no nic córka mi przeszkadza w pisaniu...kończe i pozdrawiam
        serdecznie i zyczę pozytywnych myśli.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka