jo-75
19.05.08, 21:13
wcześniej juz pisałam, że mam od ponad tygodnia miękkie piersi i mleczko już z nich nie tryska jak wcześniej. synek wczoraj skończył 11 tyg, a ja już nie mogę Go karmić piersią, bo nie mam czym...jestem zdruzgotana i przez chwilę nawet nie pomyślałam, że taka mogę być felerna...niestety nie pomaga nic...od tygodnia: laktatorem odciągam kilka kropli...piję zioła mlekopędne i nic....synka przystawiam często i długo i nic...biorę granulki homeopatyczne i też nic...myślę pozytywnie i nic...walczę od tygodnia i nic...dziś już tak rozpaczliwie płakał z głodu, że przed chwilą po raz drugi w dniu dzisiejszym podałam mu mleko sztuczne i jestem zdruzgotana...czy to juz naprawdę KONIEC??? już wiem napewno, że to nie jest kryzys 2-3 dniowy :((( czy musze się pogodzić z myślą o butelce??? pewnie tak, bo dziecko będzie głodowało:( brak mi słów