afroedyta
16.06.08, 23:48
Mam prawie 8 mies. córeczkę. Od ponad miesiąca wprowadzamy nowe produkty.
Ponieważ od połowy sierpnia muszę wrócić do pracy "proces wprowadzania" jest
dla mnie trochę stresujący.
Dochodzimy powoli do poniższego planu:
ok. 7 - pierś
ok. 9:30 - 10:00 kleik ryżowy owocowy (albo bananowy, albo jabłkowy) na wodzie
(córka nie toleruje produktów pochodzących od krowy więc wszelkie kaszki
mleczne odpadają)
ok. 13:00 "lunch" ;o) - kilka łyżeczek zupy (czasem jest to 4-8 czasem pół
słoiczka gerbera, który jest taką moją miarką, bo często zupy jej gotuję
sama), poprawione piersią
15-16:00 owoc - kilka łyżek, albo pół słoiczka, przy czym zdecydowanie
preferuje słoiczki niż np. tarte jabłko..
16:30 - 17:00 obiad - zupka (kilka łyżeczek do pół słoiczka), poprawione piersią
19:30 - kaszka ryżowa na wodzie (kilka czasem kilkanaście łyżeczek, poprawiona
piersią)
W miedzyczasie w ciągu dnia przegryzka - chrupki kukurydziane 3-5 szt.
Do tej pory córeczka po ostatnim posiłku odłożona do łóżeczka zasypiała w
ciągu max 20 min. Od jakiegoś czasu trwa to ponad godzinę i wygląda zupełnie
inaczej. Mała rozrabia w łóżeczku jak pijany zając w kapuście. Jest totalnie
pobudzona, wierci się, pokrzykuje, co chwilę zmienia swoje położenie, próbuje
podciągać się łapiąc za szczebelki łóżeczka. Nie ma jeszcze zębów, nie siada.
W końcu zasypia albo na boku albo na brzuszku (do tej pory spała wyłącznie na
plecach).
Czy może to być spowodowane np. tą wieczorną kaszą? Przejedzeniem się?
Mam wrażenie ze się męczy. Jest śpiąca ale nie może zasnąć i rozbija się po
tym łóżeczku. Czy można jej jakoś pomóc?