krysiastach
15.09.08, 12:03
Pani Moniko i dziewczyny - ratujcie! Grześ ma 4,5 miesiąca, jest
karmiony piersią, od tygodnia wprowadziłam kaszkę i obiadek -
oczywiście w ilościach maleńkich. W zasadzie od samego początku noce
nie stanowiły problemu, mimo, że budził się kilkakrotnie na
karmienie - ale były to w miarę normalne przerwy - od 2 do 4 godzin.
Spi ze mną, więc nie sprawiało mi to żadnych trudności. Równoczesnie
jednak podawałam mu Gripe Water, z powodu kolek. Ok. 3 tygodnie temu
odstawiłam GW, bo wydawało mi się, że chyba za długo już to
stosujemy (3 miesiące, ale w dawkach 4 razy dziennie, potem 3 razy
dziennie po 5 ml) i początkowo wydawało się, że jest dobrze. Ale po
kilku dniach od odstawienia zaczęły się nocne koszmary - mały budzi
się co 45 min - 1 godzinę, a w zasadzie nawet nie budzi się tylko
płacze albo marudzi przez sen, wygina się, pręży, czasami popierdzi,
dłuższe okresy snu są sporadyczne. Najpierw myślałam, że to skok
rozwojowy, potem, że troszke zapchany nosek, ale nos już ok, a to
trwa już trzy tygodnie!!! Mam wrażenie, że to jednak bóle brzuszka,
bo jak go w czasie tych wybudzen przystawiam do piersi (to zawsze
pomaga), to zwykle wypuści pierdziochy i zasypia na... 45 min. Ja
już padam! Jeszcze jedno - nie widzę specjalnych zależności pomiędzy
moją dietą a zachowaniem synka, które powtarza się codziennie,
niezaleznie od tego co zjem. Proszę o jakieś rady oraz odpowiedź na
kilka pytań: czy to - tak częste - przystawianie do piersi ma sens,
czy nie powoduje tego, że mały już w ogóle rozregulował sobie rytm
jedzenia z powodu tego, że nie zdąży być głodny, bo w zasadzie bez
większych przerw dostaje pierś, czy mogę wrócić do Gripe Water i jak
długo można to stosować. Problem jest dla mnie znaczący, bo za 1,5
miesiąca wracam do pracy i nie wyobrażam sobie funkcjonaowania na
takich zasadach. Będę wdzięczna za wszelkie rady i sugestie.