brenda29
22.06.09, 11:49
witam. wszyscy tak nadają na kapturki: a to że hamuja laktacje, a to
ze niewygodne bo trzeba myc i wyparzac a to ze trudno jest karmic
przez to dziecko na spacerze, etc. a ja Wam powiem ze
mnie "uratowaly zycie". mam dosc plaskie brodawki i na poczatku
synek probowal ssac (przez 2 tyg.) gola piers ale ciagle
mu "uciekala". przez to ja mialam poranione brodawki, prawie
plakalam z bolu przy karmieniu, synek jadl niespokojnie, etc.
generalnie karmienie to byla trauma dla nas obojga. w koncu
siegnelam po kapturki - po raz pierwszy moje dziecko spokojnie
zassalo piers, najadlo sie do syta i szczesliwe zasnelo slodko a
mnie nie bolalo przy karmieniu i moglam z blogoscia obserwowac jak
maly dzielnie je. jesli chodzi o mycie i wyparzanie - coz to za
problem? ja mam kilka par kapturkow tak wiec myje je raz dziennie i
gotuje wszystkie a potem mam zapas na kilkanascie karmien. na
spacery tez zabieram czyste katurki w sterylnym pudeleczku i po
prostu wjak mam synka karmic to wyjmuje piers, nakladam kapturek i
przystawiam synka - nie ma zadnego problemu. i tak na prawde jestem
szczesliwa ze w ogole karmie piersia, ze synek dostaje cenne mleczko
a ze je przez silikownowe kapturki to trudno, skoro matka natura
poskapila mi odpowiednich do karmienia brodawek. wazne ze karmie
(przez kapturki juz 4 miesiace), synek przybiera ladnie na wadze, ja
mam mleka pod dostatkiem, nie miala zadnych zastojow ani zapalen
piersi... dziekuje producentom kapturkow :)