justinka_s
04.02.04, 14:29
chyba jestem w gorącej wodzie kąpana noo..i napewno mam zmienne humory
moja historia po krótce, najbardziej kochany mąż opuścil mnie 10 mies. temu z
córką 7 mies., tak nagle...jakby życie się urwało
ale szybko stanęłam częsciowo na nogi ( przynajmniej w najważniejszych
kwestiach) wzięlam się w garść, jakoś żyję
teraz od kilku mies. jestem z kimś, jest dobrze, ale nie cudownie bo nie mogę
zapomnieć zalu i przeszłości
ciągle coś powraca...chociaż naprawdę twarda jestem
między nami różnie jest, generalnie mój obecny to dobry chłopak, wrażliwy
opiekuńczy itp, ale nie wiem czy we mnie jest uczucie
niby miał być między nami koniec bo ja już nie wiedzialam czego chcę, trochę
męczyła mnie sytuacja rozdarcia...ale postanowiłam zacząc od nowa, dał mi
wiele, byl przy mnie w trudnych chwilach, pomagał, pomyslałam, ze dam mu
szansę i sobie i siebie więcej do tego związku
ale ciąglę powracaly myśli o mężu, a dziś eks zadzwonil, albo dobrze gra,
albo zrozumiał coś
były jego slowa, nie placz, mi jest źle, bardzo go boli jak słyszy, ze mi
jest dobrze, że podobno ja się w końcu od niego uwolniłam ( nigdy tego nie
mówiłam, ale "przyjazne dusze" mu to powiedziały)
i takie tam próby dobroci, niby chęci pomocy a jednak trochę kłamstw,
tlumaczenia bez sensu, ze chcial pomoc kiedyś ale nie może mi podsuwac
wszystkiego pod nos ( prosiłam o 3 rzeczy w ciągu 10 mies. żadnej nie zrobil)
i...ja płacze, łzy ciągle napływają do oczu, jakieś wspomnienia, chęci
porozmawiania, może powrotu, chociaż on nadal mieszka ze swoją kochanką
powiedzcie mi : jak zapomnieć? co ja mam robić? jak się nie rozklejać?
myślalam , że dam rade zawsze a tu nie do końca
zaraz chyba zwiariuję