Dodaj do ulubionych

a co z dziećmi?

18.05.04, 12:10
Czytałam ostatnio sporo wypowiedzi na temat jak bardzo eks utrudniają wizyty
ojców swych dzieci.Poruszyło mnie to,że w tak zwanej wojnie nikt nie liczy
sie z dziećmi chociaż wszyscy podkreslaja że robia to dla ich
dobra.Przepychanki,próba sił:to przecież ja jestem ojcem a nie nowy partner
mamusi!O co chodzi?!O to kto wygra?Kto zgarnie wygrana,czyje bedzie na
wierzchu?Ciesze sie,że nie jestem już dzieckiem!Że nikt już nie może mną
popychać,przeciągac na swoją,słuszna strone i twierdzić,że DZIECKO ZACZYNA
ROZUMIEĆ KTO JEST PO JEGO STRONIE!Brrr......Koszmar!
Obserwuj wątek
    • virtual_moth Re: a co z dziećmi? 18.05.04, 13:18
      Taaaa...
      Sama wiem jak bardzo można się zacietrzewić zapominając o dzieckuuncertain Mamy głowy
      wypchane frazesami, ale i tak czasami emocje i własna urażona godność biorą
      górę.

      Ja na szczęście się opamiętałam. Wsadziłam głęboko do szafy swoją urażoną
      godność i nadstawiłam tyłek, po to tylko, by dziecko miało kontakt z ojcem.

      Czasami wydaje się nam, że dbając o własny interes równocześnie zapewniamy
      szczęście dziecku. Czyli: nie ma nic gorszego niż nieszczęśliwa, zgnębiona i
      sfrustrowana matka. Jednak to w tym wypadku nieprawda... Naszym psim
      obowiązkiem jest umozliwienie kontaktu dziecka z ojcem, jakikolwiek by on nie
      był. Koniec, kropka.
      A to, że nie płaci? Czy to jest dobry powód do tego, aby zakazać kontaktów?
      Moim zdaniem - na pewno nie. Wcześniej myślałam inaczej, ale min. dzięki temu
      forum otrzeźwiałam.
      BTW, znacie jakiś sposób, aby zmusić kochającego tatusia do płacenia
      alimentów?wink Wjeżdżanie na ambicje nie pomaga, sąd odpada...

      Pozdrawiam

      P.S. Przedwczoraj Mała miała pierwsze urodziny. Tatuś wczoraj pojawił się bez
      zapowiedzi wieczorową porą zdziwiony, że Mała śpi (mieszka 70 km od nas). Dał
      jej misia za 5 zł i zrobił zdjęcie przy pomocy nowej komórkismile

      • carlafehr Re: a co z dziećmi? 18.05.04, 13:58
        virtual_moth napisała:

        Wjeżdżanie na ambicje nie pomaga, sąd odpada...

        Dlaczego odpada?
        • virtual_moth Re: a co z dziećmi? 18.05.04, 15:22
          Nie mieliśmy ślubu, on nie uznał Małej. Teraz chce ją uznać, ale ja nie za
          bardzo chcę (chociaż nie podjęłam ostatecznej decyzji) - wiadomo, pełnia praw
          rodzicielskich. Postawił warunek: najpierw uznanie, potem kasa. Ja postawiłam
          warunek: kasa albo zabraniam widywania się. Teraz mi wstyd takiego postawienia
          sprawy, ostatecznie więc zezwoliłam na widywanie się, ale bez uznania.
          Mogłabym wnieść do sądu o ustalenie ojcostwa, odebranie władzy rodzicielskiej i
          przyznanie alimentów, jednak:
          a. Alimentów i tak bym nie dostała: ex pracuje na czarno
          b. Chcę najpierw spróbować porozumieć się z nim polubownie.

          Co o tym sądzicie?
    • iziula1 Re: a co z dziećmi? 18.05.04, 13:32
      Mi jest łatwiej.Przynajmniej teraz.Biologiczny ojciec mego syna zapomniał o
      Nim.Jego rodzina również.Od dwóch lat nie odwiedzają Nas.Płacą,owszem.Wyrok
      sądu zapewnił mi spokojne oczekiwanie na listonosza każdego miesiąca bez
      proszenia o łaskę.Były przestał interesować sie dzieckiem,kiedy ja przestałam
      stawać okoniem.Wtedy przestało mu zależeć.Bardziej chodziło tu o walkę ze mna
      niż o jego wielka ojcowską miłość.
      Rozumiem wszystkie eks walczące z byłymi.Rozumiem żal,gniew i dziką zazdrość o
      dziecko.Przeżyłam to i mimo tego wciąż te uczucią nie są mi obce.
      Nie potrafie zrozumieć tylko obecne partnerki owych byłych.Nie rozumiem o co im
      chodzi.O dobro dzieci,których nigdy by nie poznały gdyby nie ich związek,czy o
      pokazanie wszem i wobec-ten facet jest mój i wszystko twoje jest moje?!
      Wierze,że można pokochać każde dziecko,bo dzieci są cudem ale dlaczego za
      wszelką cene próbujemy udowodnić że macocha(bez obrazy)ma być lepsza od
      rodzonej?I uświadamianie dziecku,że to dla ich dobra sa te wzajemne oskarżenia?
      Czy zepsucie świąt,urodzin czy innych uroczystości rodzinnych lub kościelnych
      jest usprawiedliwione?
      • burza4 Re: a co z dziećmi? 18.05.04, 15:11
        > Czy zepsucie świąt,urodzin czy innych uroczystości rodzinnych lub kościelnych
        > jest usprawiedliwione?

        Z punktu widzenia "byłej samodzielnej" powiem, że to, czy uroczystość rodzinna
        będzie zepsuta, zależy również i od nas. Mój eks zawsze na urodziny dzwonił, i
        w najbliższym pasującym mi terminie się z dzieckiem umawiał. Gdy chciał wpaść w
        dniu urodzin konkretnie, to nie widziałam przeszkód. Umawiałam się po prostu
        tak, zeby nie kolidowało to z innymi gośćmi. Tortem tez go poczęstowałam i nie
        dodawałam cyjanku, choć powodów parę by się znalazło.

        W takich wypadkach wychodzę z założenia, to DZIECKU BYŁOBY MIŁO, mi nie
        musi...bo to dziecka święto i to jego pragnieniami powinnyśmy się kierować, a
        nie własnymi. Podobnie jak na urodziny dziecko powinno móc zaprosić te dzieci,
        które ono lubi, a nie te, które my uznajemy za odpowiednie towarzystwo. Tak
        samo jeśli chce - powinno miec możliwość spędzenia uroczystości z ojcem, jeśli
        jest mu bliski. Jeśli nie jest - to i dziecko nie będzie takiej potrzeby czuło.

        nawiasem mówiąc, choć pewnie w to nie uwierzysz, niektóre macochy są lepsze od
        rodzonych (mówię o przykładach spoza forum, żeby nie prowokować dyskusji).

        Co do uświadamiania dziecku - to lepiej mu uświadomić, że można kogoś nie
        lubić, mieć słuszny żal, ale też można się przy tym zachowywać bez słownej
        agresji, która do niczego nie prowadzi
    • iziula1 Re: a co z dziećmi? 18.05.04, 15:54
      Samo słowo "uświadamianie" jakoś nie przypadło mi do gustu.Przecież dzieciaki
      tak łatwo przekonać,nastawic,wmówic mu że ktos jest zły.Czy nie lepiej własne
      antypatie,uprzedzenia zostawić w swiecie dorosłych?I nie wciągać w to nasze
      dzieci?
      • chalsia Re: a co z dziećmi? 18.05.04, 17:40
        Oczywiście, że lepiej. Ale nie da się tego zrobić w 100%, bo nie mamy 100%
        (przynajmniej większość z nas) panowania nad własną mimiką, tonem głosu czyli
        całą kominukacją niewerbalną.

        Pozdrawiam,
        Chalsia
    • iziula1 Re: a co z dziećmi? 18.05.04, 22:23
      Z pewnością masz racje.Ale czy to nas zwalnia z próbowania bycia ponad to?!
      Dostaje dreszczy gdy czytam wypowiedzi Next typu:"dziecko wie kto jest po jego
      stronie".Pytam jeszcze raz po co walczycie o dzieci które nie sa wasze?
      Chcecie za wszelką cene być takie dobre,święte czy walczycie za waszych
      facetów,bo oni tacy biedni?!
      Nie rozumiem.
      • mag_p Re: a co z dziećmi? 19.05.04, 08:17
        Wg.mnie i jedno i drugie smile)))

        mag
    • mikawi Re: a co z dziećmi? 19.05.04, 10:22
      zgadzam się - po co te przepychanki, w ktorych kartą przetargową jest dziecko?
      ze strony ojca, ze strony matki? to przy okazji - dlaczego tyle problemów ze
      strony NIEKTÓRYCH matek o kontakty dziecka z ojcem i jego drugą żoną? zazdrość
      o dziecko? a w końcu czy to źle że wiele osób chce dobra i szczęścia dziecka?
      czy to źle że drugiej żonie ZALEŻY żeby mąż miał kontakt ze swoim dzieckiem?
      dlaczego to musi być taki problem? pomijam przypadki patologii i sytuacji
      zagrożenia zdrowia i życia dziecka
      • nilka13 Re: a co z dziećmi? 19.05.04, 11:20
        a ja mogę na to pytanie odpowiedzieć, tkwiąc jeszcze w związku i wiedząc, że
        nawet po rozstaniu jedyną partnerką mojego męża długi czas jeszcze będzie tylko
        jego mamasmile Bo ja nie chcę, zeby moje dzieci stały się
        własnością/zabawką/obowiązkiem/przekleństwem jakiejś potencjalnej samicy mojego
        męża. Ja je urodziłam i ja o nie dbam, podczas gdy tatuś tradycyjnie dał nogę.
        Co mnie obchodzi jakaś nieistniejąca jeszcze w moim życiu kobieta? Czy jeśli
        się pojawi, automatycznie mam zacząć się z nią liczyć i z jej potrzebami
        opiekuńczymi?


        (gdyby się kiedyś okazało, że zostałam szczęśliwą macochą- podrzućcie mi link
        do tego postu...)
        • mikawi Re: a co z dziećmi? 19.05.04, 11:39
          nilka, to nie chodzi o to że macocha zaspokaja swoje potrzeby opiekuńcze na
          twoim dziecku i ty masz się z tym liczyć! nie chodzi w żadnym wypadku o
          rywalizację z matką o uczucia dziecka! chodzi o to, że dobrze się dzieje, gdy
          macocha również stara się o to, by dziecko męża dobrze się czulo w domu ojca,
          by wiedziało że jest tam mile widziane, by czuło ciepło, akceptację, troskę i
          wszystko co się z tym wiąże ze strony ojca I JEGO ŻONY, by nie było persona non
          grata tylko dlatego że tata po raz drugi sie ożenił. Chyba lepsze to niż
          pielęgnowanie stereotypu macochy z kopciuszka? i tego nie zozumiem - dlaczego
          to przeszkadza tak bardzo matkom (niektorym, niekiedy)? czy to strach, że
          dziecko polubi żonę ojca? no to co z tego, że tak się stanie? chodzi chyba o
          NORMALNOŚĆ w życiu dziecka, które nie musi się zastanawiać czy mamie nie będzie
          przykro że on sie dobrze bawił u taty i jest zadowolony z pobytu u niego, że
          żona taty nie jest wiedźmą tylko można się z nią normalnie dogadać, i tak dalej
          i tak dalej
          • mag_p Re: a co z dziećmi? 19.05.04, 11:47
            Zgadzam sie z Toba Miakwi.
            Ale widzisz , nie chodzi o to zeby zona ojca byla nielubiana, ale o to, ze
            czesto zony , parteki ojcow (niektore) angazuja sie bardziej niz sami ocjowie,
            walcza za ojcow , chca rozmawiac i decydowac o wizytach, o waznych sprawach
            dziecka , o wychowaniu - slowem o tym o czy nie powinny.
            I tyle.
            Ja nie ma nic przeciwko temu ze moj syn spedzi ten czas nop. w trujke nie w
            dwojke..
            Ale mam przeciko jesli mialby spedzic tenb czas tylko z nia.. Bo widzenia z
            ojcem nie sa dla Niej tylko dla dziecka i ojca.
            Jesli ojciec nie moze zapewnic opieki - czyli wykorzystac tego czasu po to po
            co go dostaje nie powinie brac dziecka..
            Oczywiscie , ze bede momenty ze dziecko bedzie zostawalo z nia same, i to tez
            jest normalne, ale nie prawie cale wizyty...

            Druga rzecz. Oczywiscie onamoze doradzac ojcu dziecka, mowic swoje
            spostrzezenia itd.. Ale sprawy zwiazne z wychwaniem, ksztalceniem i td.
            omawiane sa przez rzodzicow i Ona nie powinna sie w to mieszca.

            Slowem - umiar.

            Mag
            • lubstej Re: a co z dziećmi? 19.05.04, 12:25
              mag
              wedlug ciebie nie umiar ale zupelne odsuniecie sie, najlepiej zebysmy
              wychodzily jak przychodzi dziecko, bo to dziecko ma byc wtedy najwazniejsze,
              nalezy mu wszystko podporzadkowac i zeby bron boze macocha nie osmielila sie
              powiedziec zeby dzieciak odlozyl naczynie do zlewu bo przeciez nie ma prawa go
              pouczac bo od tego sa rodzice!

              i jeszcze jedno
              to ze np ja duzo pisze na forum co sie dzieje u nas, co robi moj chlop nie
              znaczy ze to ja decyduje co on ma robic, nie ja rozmiawiam z eks i nie ja
              rozmawiam z dziecmi na drazliwe tematy i nie ja pisze pozwy i wystepuje do sadu

              pisze tu i czytam to forum zeby pomoc sobie zrozumiec sytuacje i starac sie
              wlasciwie postepowac jak rowniez czytam o problemach i rozwiazanich innych i
              przekazujac ta wiedze mojemu m wspieram go
              i to nie znaczy ze to ja jestem M i to nie znaczy ze jako macocha jestem twoim
              wrogiem, bo ty jestes eks
              • mag_p Re: a co z dziećmi? 20.05.04, 07:46
                Nie lubstej . Ja tegp nie napisalam - to jest Twoja nadinterpretacja i nie
                prubuj myslec czego ja cche , lub co mysle, tylko czytaj. Bo nie jestes w
                stanie zgadnac co ja mysle i czego chce. Nie naduiterpretowuj..
                Nigdzie nie napiaslam, ze chce zby wychodzial. naipsalam, zenormalne jest ze
                beda spedzac czaswe troje. Napislam tylkoze nienormalne jest ze ojcec zabiera
                dziecko a potem wogole sie nim nieinteresuje. i ze kwestie wychowania i decyzji
                wiazanych z dzieckiem sa kwestiami rodzicow . Nie macoch..
                I ego zdania nie zmienie.

                Mag
              • flowers_22 Re: a co z dziećmi? 25.05.04, 09:40
                lubstej napisała:

                > mag
                > wedlug ciebie nie umiar ale zupelne odsuniecie sie, najlepiej zebysmy
                > wychodzily jak przychodzi dziecko, bo to dziecko ma byc wtedy najwazniejsze,
                > nalezy mu wszystko podporzadkowac i zeby bron boze macocha nie osmielila sie
                > powiedziec zeby dzieciak odlozyl naczynie do zlewu bo przeciez nie ma prawa
                go
                > pouczac bo od tego sa rodzice

                wiesz, myślę, że dziecko już itak zostało skrzywdzone przez los, bo nie może
                wychowywać się z dwojgiem najbliższych mu osób, dlatego uważam, że w chwili
                jego odwiedzin to ono jest najważniejsze. Co do tych "naczyń" to oczywiście bez
                przesady...
                > i jeszcze jedno
                > to ze np ja duzo pisze na forum co sie dzieje u nas, co robi moj chlop nie
                > znaczy ze to ja decyduje co on ma robic, nie ja rozmiawiam z eks i nie ja
                > rozmawiam z dziecmi na drazliwe tematy i nie ja pisze pozwy i wystepuje do
                sadu
                > Wiesz, jednak macie duży wpływ na facetów. Nie musisz nic mowić, to
                wyczówalne czy coś ci pasuje czy nie. Oni często nawet nieświadomie robią to co
                i dla was wygodne. Bez urazy oczywiście. Tak poprostu jest.
                • lubstej Re: a co z dziećmi? 25.05.04, 09:51
                  zgadzam sie
                  i to samo dotyczy matek, ktore nienawidza swoich eks (i nie wazne czy slusznie
                  czy nie), lub maja duzo zalu do niego, lub sa zazdrosne,zlosliwe itp. twierdza
                  ze nie nastawiaja dzieci przeciw ojcu
                  bo nie musza mowic ze ojciec to skur... zeby dzieci wyczuwaly co mama o nim
                  sadzi i co by sobie zyczyla zeby robily
                  a jesli matka robi to otwarcie to tym wieksza tragedia dla dziecka
                  • flowers_22 Re: a co z dziećmi? 25.05.04, 10:11
                    Wiesz, moja matka nigdy złego słowa na ojca nie powiedziała. Jedyne co
                    widziałam to jej łzy, bo została sama z dwójką dzieci, a "tatus" poszedł robić
                    trzecie. Ja ją doskonale rozumiem bo strasznie ciężko jest wychowywać samotnie
                    dziecko i naprawdę ciezko zapanowac samotnie nad uczuciami. W tym
                    czasie "tatuś" świetnie się bawił w towarzystwie nowej paniusi.
                    Nie należy ukrywac przed dzieckiem swojej tragedii, ale trzeba ją umiejętnie
                    przekazac. Stosownie do wieku dziercka. Niestety nie zawsze da się ukryc swoją
                    frustrację. Bo uwierz mi zostanie samej z 2 dzieci jest strasznie ciężką sprawa.
                    Ty też nie cierpisz chyba matki dzieci Twojego faceta? Czy dzieci tego nie
                    wyczuwają?
                    • lubstej Re: a co z dziećmi? 25.05.04, 11:35
                      "Ty też nie cierpisz chyba matki dzieci Twojego faceta? Czy dzieci tego nie
                      > wyczuwają?"

                      jak slysze i widze co ona robi swoim dzieciom (w celu dokopania swojemu eks -
                      uderza w to co go najbardziej boli czyli dzieci a tak naprawde obrywaja one) to
                      naprawde nie jestem w stanie wykrzesac odbrobiny szacunku dla niej

                      czy wyczuwaja?
                      juz gdzies pisalam, ze staram sie traktowac ja neutralnie a nawet kiedys
                      robilysmy z mala "laurke" dla mamy lub wysylalysmy jej pocztowke z internetu -
                      ale to chyba ja tylko rozwscieczalo

                      kiedys mala powiedziala ze jej mama mnie nie lubi ale to pewnie dlatego ze mnie
                      nie zna smile))

                      seredecznie Ci wspolczuje przezyc z "ojcem"
                      • flowers_22 Re: a co z dziećmi? 25.05.04, 13:24
                        Takie sytuacje są niestety zawsze ciężkie. Mimo, ze bardzo cierpią pewnie obie
                        strony, to dziecko będzie to wszystko przezywało do konca życia.
                        Jednak czasem lepiej się rozstać niż dziecka ma patrzeć na ciągłe klótnie
                        rodziców. Niewiem co by było gdyby nie ta kobieta, bo ojciec odszedł do niej.
                        Być może znalazłby inną, a być może zostałby. Najlepsze jest to że oni się nie
                        kłócili do momentu pojawienia się owej pani. Dlatego apeluję do kobiet, które
                        dopiero wkraczają na drogę konkubinatu. Być może nastepna rodzina się nie
                        rozpadnie, ale jeśli nawet to nie bedzie to z ich powodu. (nie ujmując winy
                        ojca oczywiście)
                        A Tobie życzę, aby cała sytuacja stała się lepsza dla wszystkich.
              • domali Re: a co z dziećmi? 25.05.04, 10:09
                lubstej napisała:

                > i jeszcze jedno
                > to ze np ja duzo pisze na forum co sie dzieje u nas, co robi moj chlop nie
                > znaczy ze to ja decyduje co on ma robic, nie ja rozmiawiam z eks i nie ja
                > rozmawiam z dziecmi na drazliwe tematy i nie ja pisze pozwy i wystepuje do
                sadu
                >
                > pisze tu i czytam to forum zeby pomoc sobie zrozumiec sytuacje i starac sie
                > wlasciwie postepowac jak rowniez czytam o problemach i rozwiazanich innych i
                > przekazujac ta wiedze mojemu m wspieram go
                > i to nie znaczy ze to ja jestem M i to nie znaczy ze jako macocha jestem
                twoim wrogiem, bo ty jestes eks

                Jakoś tak poczułam, że post mag mógłby i o mnie traktować. I podpisuję się pod
                lubstej - pisanie na forum o sprawach męża nie jest załatwianiem czegoś w jego
                imieniu. Mną kierują identyczne pobudki, jak lubstej.
                Pojawił się też głos, że macochy próbują 'zastąpić' dziecku matkę,ze mają takie
                zapędy. Myślę, ze to stwierdzenie zdecydowanie zbyt daleko posunięte - chęć
                przebywania z dzieckiem męża nie oznacza, że to 'na nim' chce się realizować
                swe matczyne zapędy i potrzeby.
          • nilka13 Re: a co z dziećmi? 19.05.04, 12:19
            mikawi, ja to wszystko wiem i rozumiem. To chodzi o to, żeby być tak po ludzku
            w porządku. Ale coś się we mnie i tak buntuje.
            nawiasem mówiąc, już teraz współczuję ewentualnej next- zgadnijcie, czegowink
            • mikawi Re: a co z dziećmi? 19.05.04, 13:05
              mam nadzieję że nie eks-żony jej męża smile
          • eniga Re: a co z dziećmi? 19.05.04, 13:57
            a może prawdziwa matka dziecka boi się że dziecku z macochą będzie za dobrze,
            ze po powrocie do domu dziecko będzie jej wytykać a u tatusia to mogę to a żona
            tatusia to daje mi to i rozmawia ze mną a ty nie umiesz itd...
            ja bym chciała żeby obecna partnerka była normalną osobą a nie suką która
            odciąga ojca od dziecka i zachowuje sie w stosunku do naszej córki ze
            zwyczajnie bałabym sie samą z nimi obydwojgiem a tym bardziej z nią samą
            zostawić dziecko.

            oczywiście też jest możliwośc że zacznie nastawiać dziecko przeciwko matce lub
            wtrącać się w wychowanie czego robić nie powinna, ale umówmy sie że sama
            zadecydowała się wiązać z mężczyzną dzieciatym więc musi się liczyć z tym że
            nie będzie łatwo
            To nie daje jednak prawa nam matkom traktować jej jak psa, my kobiety mamy taką
            przywarę ze lubimy o głupstwa drzeć koty
            i nie daje to ojcu dziecka prawa do zaniedbwania dziecka gdy widzi że dwie baby
            chcą wzajemnie je sobie wydrzeć, a mężczyźni często tak postępują... po prostu
            umywają ręce
            nie ma mowy o konfilktach, obrazania się, mszczenia i innych negatywnych reakcji
            tak sie zachowują małe dzieci a nie dorośli ludzie którzy mają dawać poczucie
            bezpieczeństwa i dobry przykład
            miłoby było powiedzieć dziecku że teraż kocha je o dwie osoby więcej czyli nowa
            macocha i nowy ojczym jeśli taki jest niestet u mnie tak nie jest bo choc
            powtarzam córce że tatuś kocha to on ma to generalnie w dupie i łzy mi sie
            cisną do oczu jak mój obecny partner opiekuje się małą jak chodzi za nia i bawi
            się zawsze kiedy ona tego chce, odrywa się dla niej od każdej pracy choćby nie
            wiadomo co ważnego robił. Mało - jak ja o czymś zapomnę lub mi się nie chce
            pilnuje mnie żeby nic dziecku nie zabrakło
        • delfina6 Re: a co z dziećmi? 25.05.04, 09:48
          > jego mamasmile Bo ja nie chcę, zeby moje dzieci stały się
          > własnością/zabawką/obowiązkiem/przekleństwem jakiejś potencjalnej samicy
          mojego
          >
          > męża.
          naxt bedzie samicą? ale Ty nią nie jesteś?
          ZKLAMANIE
          • nilka13 ależ jestem 25.05.04, 09:59
            tylko, że z całą przyjemnością i ulgą przestanę wkrótce nią być.
            Słowo "samica" zostało użyte w kontekście głęboko ironicznym wyłącznie wobec
            mojego męża, który ludzi, zwłaszcza kobiety, traktuje utylitarnie -zwłaszcza w
            kontekście "naturalistycznym".
            To tylko taka intelektualna gierka słowna.
    • iziula1 Re: a co z dziećmi? 19.05.04, 17:36
      Musze przyznac,że wiele sie od Was i o Was dowiedziałam.Zastanawiałam się czy i
      ja bym potrafiła zachowac norme,tzn.uwzględnić dobro dziecka a zapomnieć o
      własnych urazach.Wierze,że "macochy" moga być drugimi matkami dla dziecka ale
      na to trzeba czasu,mnóstwo czasu i współpracy.Co zrobić gdy tej współpracy nie
      ma?Gdy obie strony drą ze soba koty?Lub co gorsza nagle tatuś sie wycofał razem
      ze swoją next?I nam zostaje nadwyreżone zaufanie i zagubiony dzieciak który nie
      wie o co chodzi?! Przecież my matki nie mamy gwarancji, szczególnie po
      przykrych doświadczeniach z przeszłości że tym razem bedzie lepiej.Rozumiem,że
      każdemu należy dac szanse, ale jakim kosztem.W tym wypadku ryzykujemy nie my
      ale dziecko.Owszem może next pokocha dziecko jak własne ale co zrobi gdy tatuś
      sie wycofa?Odejdzie?Lub poprostu mu sie już bycie tatusiem znudzi?
    • flowers_22 Re: a co z dziećmi? 25.05.04, 07:47
      A skąd wiecie czego chce Wasze dziecko? Moi starzy się rozwiedli jak miałam 5
      lat. Nie wyobrażam sobie, żebym mogła trktować dobrze kobietę, która zabrała mi
      tatę. Zrujnowała mi dzieciństwo i doprowadziła, że w teraźniejszym życiu jestem
      znerwicowana i niedowartościowana . Dobrze, że wkońcu i moj "kochany tatuś" o
      mnie zapomniał, bo kazda wizyta z nim spędzała mi sen z oczu na miesiąc.
      Przynajmniej mogłam się wyspać, jak mnie olał. A wizyt zabroniła ta "kochana
      macocha". Może właśnie dlatego tak nie lubie kobiet które rujnują małżeństwa,
      gdzie są dzieci.
      Nigdy nie byłabym w stanie traktować macochy lepiej niż mamy (więc o to się nie
      musicie chyba mattwić drogie mamusie). Ale ja to ja. Zapytajcie swoich dzieci,
      czego chcą. Wytłumaczcie spokojnie i powoli całą sytuację. Nie ma nic
      ważniejszego niż szczerość. Niech one same zadecydują jak chcą kogo traktować.
      Matka to zawsze matka i dziecko nikogo bardziej kochać nie będzie.
      Jednak nie utudniajcie też wizyt taty, bo dziecko go też kocha jaki by nie był.
      A co do macochy niech dziecko samo postanowi czy ma ochotę ją widywać.
      A Wy macochy nie utrudniajcie wizyt taty z dziećmi, bo nic gorszego zrobić nie
      możecie. Zresztą to też może się obrucić przeciwko Wam i oby tak się stało,
      jeśli będziecie to robić.Ale pokręciłam, czytajcie powoli to może coś
      zrozumiecie.
      • flowers_22 Re: a co z dziećmi? 25.05.04, 07:52
        A dzieci najlepiej czują się w towarzystwie samego taty na tkzw. wizytach.
        Bez mamy i macochy jest o wiele lepiej. Zastanowcie się nad tym, czy dziecku
        potrzebny jest kontakt bliski z obcą kobietą, która też może w koncu odejdzie?
        Skoro tatuś taki jurny to może w koncu znaleść nową macochę. Ile razy fundować
        dziecku taką burze mozgów? To naprawdę jest dla dziecka srtaszne.
        • lubstej Re: a co z dziećmi? 25.05.04, 08:50
          "A dzieci najlepiej czują się w towarzystwie samego taty na tkzw. wizytach."

          wiesz, u nas, pomimo silnej indoktrynacji dzieci przez matke, dzieciaki jak do
          nas przyjezdzaly zasze pytaly czy bede, dzwonili juz z samochodu i
          prowadzilismy sypatyczne pogawedki na glosnomowiacym (ja kontra zawartosc
          samochodu wink
          a jak kiedys nie chcialam z nimi jechac na dzialke bo sie kiepsko czulam to o
          malo mnie sila nie wyciagneli z domu

          jasne, ze za jakis czas moge zostac "wymieniona" przez tatusia - tu jak
          pokazuje doswiadczenie z tego forum nigdy miec pewnosci nie mozna - to nie
          rozumiem dlaczego ten, sympatycznie spedzony czas, ma byc dla nich stracony

          przeciez jak same po tysiackroc podkreslacie macocha to nie matka, to raczej
          przyjaciel, a nawet przyjaciele odchodza, czy sie zmieniaja
          • flowers_22 Re: a co z dziećmi? 25.05.04, 09:30
            Ja nie miałam dobrych doświadczeń z macochą, ale nie twierdzę, że takich mieć
            nie można. Jednak to dzieci powinny decydować o tym czy chcą czy nie chcą się
            z nią widywać.
            Dlaczego czas bez macochy ma być stracony? Czy uwazasz, że z samym tatą dziecku
            jest gorzej? Właśnie sam na sam z ojcem dziecko ma poczucie, ze jest
            najważniejsze dla niego. A z macochą też moze być fajnie, ale ona też musi
            wiedzieć kiedy się usunąć. Tata+dziecko też mają prawo do prywatności.
            • lubstej Re: a co z dziećmi? 25.05.04, 09:46
              "Dlaczego czas bez macochy ma być stracony?"

              ojej, nie zrozumialysmy sie
              pisze o tym ze nawet jesli dzieci spedza czas z macocha to tez moze byc fajnie
              i moga byc zadowolone
              i u nas jest tak ze ja sie widuje z nimi kiedy sa u nas w domu czyli w co drugi
              weekend a moj chlop widuje sie z nimi "sam" co tydzien (zabiera je do kina, na
              dzialke czy do babci itp. bo nie mieszkamy w tej samej miejscowosci)

              ale z tymi widywaniami jest coraz gorzej - mamusia mocno nad nimi pracuje
              (czyt. watek o kontaktach i policji sad(
              • flowers_22 Re: a co z dziećmi? 25.05.04, 10:02
                Jeśli tak jest, to matka źle robi. Zaraz zajrze na ten wątek.
                Gratuluję, mimo mojej niechęci do macoch, Twojego podejscia do sprawy.
                • lubstej Re: a co z dziećmi? 25.05.04, 14:07
                  pisalam o watku o tym samym tytule na macochach
                  w nim sa jeszcze, jakao watek poboczny, przejscia z komunia
      • burza4 Re: a co z dziećmi? 25.05.04, 10:57
        flowers_22 napisała:

        Nie wyobrażam sobie, żebym mogła trktować dobrze kobietę, która zabrała mi
        tatę. Zrujnowała mi dzieciństwo i doprowadziła, że w teraźniejszym życiu jestem
        znerwicowana i niedowartościowana . Dobrze, że wkońcu i moj "kochany tatuś" o
        mnie zapomniał, bo kazda wizyta z nim spędzała mi sen z oczu na miesiąc.

        Sorry - ale nie rozumiem, czemu ty masz do niej pretensję? do niej możesz miec
        tylko o to, że cię nie akceptowała, ale przecież to twój ojciec że tak powiem
        dał ciała - to dorosły facet, podejmował takie a nie inne decyzje, nie musiał
        bezwzględnie słuchać macochy... zabrała ci tatusia? piszesz tak, jakby to był
        pluszowy miś, który nie miał na to żadnego wypływu. Nie odnośmy się do facetów
        jak bezwładnych i bezwolnych marionetek!

        To nie ona zrujnowała ci dzieciństwo, ale nieodpowiedzialny ojciec!
        Niezależnie od jej osoby, to ojciec i tylko ojciec jest odpowiedzialny za
        jakość waszych kontaktów! i rozstanie twoich rodziców niekoniecznie musiało być
        dla was traumą kładącą cień na całe dorosłe życie - i nie byłoby, gdyby ojciec
        stanąl na wysokości zadania. Ale mu się nie chciało... i to on jest temu w 100%
        winny, a nie macocha

        nie zawsze też dzieci z tzw. rozbitych domów czują się tak pokrzywdzone przez
        los. Czasem jest to po prostu mniejsze zło. A jeśli obie strony są w stanie się
        dogadać, to dzieci nie mają takich urazów jak ty. Mają po prostu dwoje
        kochających rodziców, tyle że mieszkających osobno.


        • flowers_22 Re: a co z dziećmi? 25.05.04, 11:27
          Oczywiście popieram Twoje słowa w 100%.
          Poniosło mnie trochę. Poprostu jestem dorosłym dzieckiem ojca, którego mimo
          wszystko kocham. Nie sądzę, zeby dzieci(nawet te dorosłe) były w stanie
          obiektywnie to wszystko ocenić. Ale patrząc od strony kobiety masz 100% rację.
          • mag_p Re: a co z dziećmi? 25.05.04, 11:33
            Oczywiscie wiiny jest ojciec. Ale ...
            Wlasnie ta kobieta jak by nie patrec nie postepowala pozytywnie i jej
            postepowanie jest nawet patrzac obiektywnie- ZLE.
            Weszla w uklad w ktorym wiedziala ze jest dziecko i robila wwzystko by to
            dziecko dla ojca przestalo istniec. jako czlowiek dorosly i rozumiejacy
            sytuacje - postepowala zle. I flowers nie ma za co ja lubic. ma prawo byc na
            nia zla , czy darzyc ja takim czy innym uczuciem. Roznica jak dla mnie jest
            taka, ze mimo zlosci na ojca w jakis spsob zawsze bedzie go kochac , a do tej
            pani nie zywi uczuc , bo i dlaczego miala by.

            Pozdrawiam
            Mag
            • flowers_22 Re: a co z dziećmi? 25.05.04, 13:13
              Swięta prawda. Dziękuje za tak dobre ujęcie sytuacji.
    • iziula1 Re: a co z dziećmi? 25.05.04, 17:07
      Zastanawiałam sie dlaczego poruszyłam ten temat.I doszłam do wniosku, że sama
      jestem córką swego tatusia, który ma nowa żone.I mimo 30 lat na karku wciąż
      boli mnie to,że przestałam być dla Niego ważna.Zawsze walczyłam o Jego miłośc a
      przez jego obecną żone zostałam wykorzystana.Czy moge miec do niej żal że
      wykorzystała mnie by zbliżyć sie do Niego?I może tak naprawde nigdy nie byłam
      ważna skoro mój ojciec po ślubie z Macocha nie chce mnie znać?
      • flowers_22 Re: a co z dziećmi? 25.05.04, 17:48
        Też mnie to nurtuje. Jak będąc jego małą "żabką" z dnia na dzień przestałam się
        liczyć. Dziwne to jest. Tacy ludzie nie powinni miec dzieci, bo tylko im
        krzywdę wyrządzają. A najdziwniejsze jest to, że mimo upływu lat i żalu - ja
        nadal kocham tego drania. A lat minęło dużo od rozwodu, bo aż 21.
    • iziula1 Re: a co z dziećmi? 25.05.04, 18:08
      Najbardziej boli to,że może to nie Macochy wina a byłam poprostu Mu potrzebna
      do zeznań w sadzie.I tak sie złożyło,że wtedy miał tylko mnie. Wsparłam mego
      ojca w jego walce chociaż zapłaciłam za to wysoką cene.Teraz mnie nie ma w jego
      życiu.Na ich ślub zostałam nie zaproszona-może wstydzą sie mnie przy obcych.Nie
      mam prawa wstepu do ich,kiedyś jego domu,świeta spedzam samotnie z synem bo(to
      słowa mego ojca)mam gdzie mieszkać i mam swoją rodzine.Czy ma prawo boleć?
      Chyba tak.Szukam w sobie siły, która pomoże mi zrozumieć ich
      postępowanie.Czytam posty i zadaje pytania.I nie zdawałam sobie sprawy jak to
      we mnie siedzi.Wciąż jestem 7-letnią dziewczynka szukająca miłości swego ojca.
      Może gdybym miała matke,która walczyła by o mnie tak jak Wy byłoby mi łatwiej?
      • flowers_22 Re: a co z dziećmi? 25.05.04, 18:36
        A jak Ci się układa w życiu osobistym? Ja mam męża, dziecko i ciągle się boję.
        Sama niewiem czego, że zostanę sama?
        W każdym razie mam silne poczucie niższości, odrzucenia. Walcze z tym, ale to
        wciąż powraca.
        A mój "kochany tatus" założył sobie drugą rodzinę, ma córeczkę, ktorą bardzo
        kocha i też nazywa żabką. Nie cierpie go, bo o mnie zapomniał. Minęło tyle
        czasu a to cały czas powraca. Jak już trochę zapomnę to sen mi przypomina.I tak
        wkolko. Kiedys przyszedł do domu(ju ż po rozstaniu z mamą) i zabrał nam
        telewizor. Pozwolił dooglądać dziecku bajkę. Kochany tatuś. Ciągle wszystko
        zabierał. To okropne. Uchrońcie swoje dzieci przed oglądaniem takich scen.
        Choćby niewiem jak były małe, będą o tym pamiętać. A to powraca jak bumerang.
        Nie cvhciałabym nigdy zafundować rozstania swojemu dziecku. Nigdy! Ale gdyby
        miało oglądać takie rzeczy to lepiej odejść.
        Moja matka to bardzo kochana osoba, ale całe życie widziałam jak się męczy z 2
        dzieci. Samotna, bez pieniędzy, miłości. Było ciężko. Może to też jest powód,
        że czuję się tak jak czuję. Winna za to, że matka nie mogła przezemnie ułożyć
        sobie życia.
        Muszę wziąść się w garść, bo rozczulam się nad sobą.
        Ja święta spędzam z matką, ale z ojcem ani jednych Świąt nie pamiętam . Olał
        nas zupełnie, nie dzwoni, nie pamięta o urodzinach. Na 10 lat widziałam go z 5
        razy. Jak obieca, że przyjdzie to nie przychodzi. Ja już sobie też go
        darowałam, ale to trudne...
        Ale dużo napisałam. Pewnie pokrętnie, ale wreszcie trochę z siebie wyrzuciłam.
        Ulżyło.
        • edzieckokarenina Re: a co z dziećmi? 25.05.04, 18:59
          flowers-moi rodzice nie rozwiedli się formalnie,ale żyja obok siebie odkad
          pamietam.To też miało na mnie wpływ-negatywny rzecz jasna.Także poniekąd
          rozumiem Twoje obecne uczucia.Skoro masz takei problemy to nie myślałaś o
          wizycie u psychologa? ja zawsze sie wzbraniałam przed "czymś takim" myśląc,że
          to dla "czubków' wink ale wybieram się na terapię,zeby uleczyć sie z
          dramatycznych wspomnień.
          Pozdrawiam
        • iziula1 Re: a co z dziećmi? 25.05.04, 19:12
          Wiesz,najbardziej bałam się że zwiąże się z alkoholikiem.I tak się stało.Teoria
          samospełniajacych się życzeń.Przechodziłam wtedy okres samozniszczenia,na
          niczym mi nie zależało.Wiedziałam z kim sie wiąże a mimo to brnełam dalej.Mój
          syn sprawił,że zaczeło mi zależec na sobie.Bo kto nim się zaopiekuje gdy mnie
          zabraknie?
          Mam wyższe wykształcenie,dobra prace,własny dom(to dzieki mej
          śp.chrzestnej).Zaczeło mi zależeć.
          Nigdy nie odczułam prawdziwej miłości mojej matki.Może gdy byłam małym
          dzieckiem chociaż i wtedy coś było ze mną nie tak.Wyrzuciła mnie z domu zaraz
          po szkole średniej.Tak jak stałam.Byłam,wg niej już na tyle samodzielna ze
          poradze sobie sama.
          Może dlatego tak bardzo walcze o uczucia mego ojca.
          Moje życie osobiste-to mój syn i praca.Mam partnera,mój syn Go uwielbia a ja
          się boje.Jestem ostrożna.Nieufna.Nie potrafie uwierzyc że On po prostu jest
          taki.Czuły,troskliwy,wyrozumiały.Nie wierze,że mozna byc dobrym człowiekiem.Nie
          wierze,że Taki facet trafił się mi.I szczerze Ci powiem,że obawiam się że
          wkrótce nie zniesie moich napadów złości,odpychania,milczenia i braku ciepła z
          mojej strony.
          Masz racje mi też ulżyło.Wyrzuciłam to z siebie.Boje się tylko,że jak już
          zaczne się "otwierać" to mogę nie przestać.
          • flowers_22 Re: a co z dziećmi? 25.05.04, 20:24
            Ja też się tak dzisiaj otworzyłam, ze od rana siedze przy kompie. Ale naprawde
            mi pomogło. Fajnie, że czyta to ktoś kto rozumie moje uczucia.
            A co do psychoterapii. Wydaje mi się, że ja potrzebuję poprostu wygadać się.
            Wątpie czy psychoterapia moze mi pomóc, ale zastanowie się.
            Wiesz Iziula ja też mam kochającego męża i wspaniałego synka. Czasem się boję,
            że coś się wydarzy co mi to odbierze. Ale musimy myśleć pozytywnie. Po naszych
            przejściach zasłużyłysmy na to dobro, ktore nas spotkało.
            Trzymaj się.
            • iziula1 Re: a co z dziećmi? 25.05.04, 20:39
              Dziekuje za dobre słowo.Tak naprawde bycie tu uświadomiło mi,że tak naprawde
              nie miałam z kim porozmawiać o tym, ze jestem samodzielna mama.Pracuje w dużej
              firmie, tam jestem anonimowa.Wiem,że jest tam kilka samotnych mam ale nigdy
              nikt na ten temat tam nie rozmawia.To chyba obawa przed plotkami.Co do
              psychoterapi...w tej chwili nie mam zdania.Chociaż miałam taki etap,że myślałam
              że to mi dobrze zrobi.Ale nigdy nic takiego nie zrobiłam.Poza tym mój ojciec
              tym sie zajmuje.Rozumiesz,zamkniete środowisko,większość sie zna.
              Masz racje trzeba myśleć pozytywnie.Staram się.Ale czasem napada mnie jakiś
              smutek, którego żródła nie znam.
              Jestem dzielna.Bycie mamą zobowiązuje!


              • maminekb Re: a co z dziećmi? 25.05.04, 21:54
                Do Iziuli
                I tak podziwiam. Ja również jestem samodzielną mamą i tak jak Ty pracuję w
                dużej firmie. Tylko nie mam czasu usiąść w spokoju przed kompem i poczytać i
                popisać. Ale masz rację to forum to wspaniała rzecz, przynajmniej przestałam
                się zamartwiać dlaczego mnie itd. Wcale nie jesteśmy gorsze, brzydsze itp.
                Więcej powiem część samodzielnych mam to naprawdę super kobiety smile Mi również
                psychoterapia by się przydała ale nie mam czasu smile))
                • iziula1 maminekb dzięki 25.05.04, 22:11
                  Utuliłam Małego,ale przed snem obowiązkowa gra planszowa.Oszukiwał-pozwolił mi
                  wygrać!
                  Masz racje-nie jesteśmy gorsze.Jesteśmy bardziej dojrzałe,inne,samodzielne.Tak
                  ostatnio swierdziła bardzo bliska mi osoba.Zapomniała dodac,że takiej
                  samodzielnej i dojrzałej mamie zazwyczaj brakuje czasu na wszystko.Szczególnie
                  na myślenie o sobie.Pisałam już w innym poście,że znalazłam tu miejsce dla
                  siebie i naprawde to mnie cieszy.Zaglądam tu między wieczornymi obowiazkami-
                  kapiel Małego,prasowanie,kolacja....itp.
              • edzieckokarenina Re: a co z dziećmi? 25.05.04, 22:14
                iziula1 napisała:

                > Dziekuje za dobre słowo.Tak naprawde bycie tu uświadomiło mi,że tak naprawde
                > nie miałam z kim porozmawiać o tym, ze jestem samodzielna mama.Pracuje w
                dużej
                > firmie, tam jestem anonimowa.Wiem,że jest tam kilka samotnych mam ale nigdy
                > nikt na ten temat tam nie rozmawia.To chyba obawa przed plotkami.Co do
                > psychoterapi...w tej chwili nie mam zdania.Chociaż miałam taki etap,że
                myślałam
                >
                > że to mi dobrze zrobi.Ale nigdy nic takiego nie zrobiłam.Poza tym mój ojciec
                > tym sie zajmuje.Rozumiesz,zamkniete środowisko,większość sie zna.
                > Masz racje trzeba myśleć pozytywnie.Staram się.Ale czasem napada mnie jakiś
                > smutek, którego żródła nie znam.
                > Jestem dzielna.Bycie mamą zobowiązuje!
                >
                >*********
                no właśnie Izula, mnie też czasem-a ostatnio dość często(niestety) dopada
                smutek i też bez konkretnej przyczyny.I pamiętam,że było tak chyba zawsze u
                mnie.Dzisiaj kupiłam książkę "Dobra miłośc"-to dialogi znanych psychologów z
                jakąś babka(nazwiska nie pamiętam teraz); o tym ,jak sprawić,zeby nasze dzieci
                były szczęśliwe.Dziecko moje zasnęło-więc dzisiaj jeszcze zacznę czytać.
                Na dzień dzisiejszy wink humor mi się poprawił, ale i tak wybiorę się do
                psycholożki, chociaż mam pewne obawy, bo nie wiem czego się spodziewać.
                Pozdrawiam
                • iziula1 edzieckokarenina 25.05.04, 22:26
                  Ostatnio czytałam "Jak pokochać dziecko"Korczaka-naprawde polecam. Próbowałam
                  przebrnąć przez poradnik"Jak mówic by dzieci nas słuchały..."nic z tego.
                  Na smutki nie mam żadnej sprawdzonej recepty.Czasem oglądam "Ostatniego
                  Mohikanina"i płacze jak bóbr nad filmem.Bo jestem dzielna więc nie moge płakac
                  tak poprostu, bo mi smutno.
                  Pamietaj,że psycholog nawet najlepszy jest tylko człowiekiem.I dobre nadchodzi
                  powoli.Życze Ci mnóstwa spokojnych wieczorów z książką.W tęczowym nastroju.
                  • edzieckokarenina Re: edzieckokarenina 25.05.04, 22:31
                    iziula1 napisała:

                    > Ostatnio czytałam "Jak pokochać dziecko"Korczaka-naprawde polecam. Próbowałam
                    > przebrnąć przez poradnik"Jak mówic by dzieci nas słuchały..."nic z tego.
                    > Na smutki nie mam żadnej sprawdzonej recepty.Czasem oglądam "Ostatniego
                    > Mohikanina"i płacze jak bóbr nad filmem.Bo jestem dzielna więc nie moge
                    płakac
                    > tak poprostu, bo mi smutno.
                    > Pamietaj,że psycholog nawet najlepszy jest tylko człowiekiem.I dobre
                    nadchodzi
                    > powoli.Życze Ci mnóstwa spokojnych wieczorów z książką.W tęczowym nastroju.
                    *******
                    dzięki Izula smile
                    wiem,że psycholog też człowiekwink i w sumie sama już doszłam co mnie boli(z
                    przeszłości) i co chcę zmienić; ale moze taka wizyta bardziej mnie jeszcze
                    oswieci?wink no i może popchnie nieco do góry moje poczucie wartości?-bo z tym
                    ostatnim samemu sobie najtrudniej pomóc.
                    Pozdrawiam Cie

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka