Dodaj do ulubionych

i pojechała...

17.08.11, 17:08
W końcu się dowiedziałam gdzie tata chce zabrac córkę na wakacje i pojechali.

Zaczęło się już po dwóch dniach. Córka dzwoni i płacze, że chce wracać. tatuś oczywiście nie chce wrócić wcześniej bo powiedział,że nie bedzie marnował pieniędzy.
Córka budzi się o 9 rano a tatuś śpi i ma w nosie,że dziecko jest głodne. Młoda dzwoni do mnie z płaczem, że jest głodna a tatuś robi śniadanie o 12!! surprised
Potem zamiast iść na plaże, tatuś odpoczywa po śniadaniu, obejrzy jakiś film i posiedzi na portalu randkowym sympatia.pl.
Jak juz są na plaży to tatuś śpi a dziecko samo w morzu :o
Potem obiad(pod wieczór), poobiedzie tatuś znowu odpoczywa a dziecko się nudzi na podwórku.
Wieczorem wyciągnie Ją na miasto, żeby połazić a o kolacji zapomni(bo przeciez dziecko nie prosiło).

Dodam, że oczywiście tatuś obraża się na córkę, że mi wszystko mówi. Co więcej mówi córce same złe rzeczy o mnie.

Nie wytrzymuje juz tego. Więcej córka z tatą nigdzie nie pojedzie.... i mam gdzieś,że ma prawa.
Obserwuj wątek
    • zawsze_zielonatrawka Re: i pojechała... 17.08.11, 17:41
      wypisz-wymaluj moj ex.
      tez ma gdzies ze dziecko glodne, ze chcialoby pojsc gdzies pobawic sie np na plac zabaw (nie pojdzie sam, bo to dosc daleko-ze 2 km). on wie, ze ma urlop i musi odespac zarwane poranki. wiec spi do 11, potem nos w telewizor (nadrabia zaleglosci kulturalno-rozrywkowe), a wieczorem pada na nos po "wyczerpujacym" dniu.
      na dziecka szczescie sam juz sobie kanapke zrobi, gorzej z czyms do picia (np herbata, kakao itp), ale mowi ze mineralna tez smakowalasmile
      na plazy dziecko sie smazy bez olejku, bez czapy na glowie, a tatus pije chlodne piwko pod parasolem. na proby wyegzekwowania jedzenia, tatus odpowiada sakramentalne "no juz, zaraz, tylko JA najpierw wypije"
      ot, to wlasnie opiekunczosc tych walczacych o kontakty z dzieci tatusiow (moj walczyl jak lew)
      • harell Re: i pojechała... 17.08.11, 18:15
        jedynie co potrafią to walczyć o prawa!!
        • harell Re: i pojechała... 17.08.11, 18:16
          przepraszam... potrafią jeszcze walczyć o mniejsze alimenty!!!
      • od.czasu.do.czasu Re: i pojechała... 17.08.11, 19:06
        W życiu bym dziecka z takim typem nie puściła.
    • od.czasu.do.czasu Re: i pojechała... 17.08.11, 19:06
      Nie wiedziałaś jaki tatuś jest?
      • harell Re: i pojechała... 17.08.11, 21:26
        Nie wiedziałam, że nie będzie go interesować, że dziecko jest głodne.

        Córka chciała jechac z tatą... ale więcej już nie pojedzie.
        • zapalniczka5 Re: i pojechała... 17.08.11, 21:36
          Mój ex jest tak samo nieodpowiedzialny. Walczyłam jak lew w sądzie aby nie mógł zabierać dziecka na wakacje, poki dziecko nie podrośnie i nie będzie bardziej samodzielne. Ale niestety..... ojcowie mają prawa (zabrać dziecko) a matki mają obowiązki (puścić dziecko). I mimo wielu dowodów, że ojciec nieodpowiedzialny wystarczyło, że tatuś powiedział, że kocha syna i sędzina zgodziła się na to czego on chciał. Tym sposobem zjawia się na pare co kilka miesięcy, odstawia chore dziecko i tyłek zwija na kolejne miesiące.
          Dziecko notorycznie wraca głodne, chore, zaniedbanesad
        • baltycki Re: i pojechała... 17.08.11, 22:41
          harell napisała:

          > Córka chciała jechac z tatą... ale więcej już nie pojedzie.
          Nawet jak bedzie chciala?
        • wrzesniowamama07 Re: i pojechała... 18.08.11, 10:30
          A jak będzie chciała? Mimo wszystko? Nie powinnaś tego wykluczać... Postawiłabym raczej na przygotowanie dziecka do samoobsługi (śniadanie np.) i wyjaśnienie, że tatusiom (nie tylko temu akurat) trzeba jak krowie na rowie, jak chcę kolację to mówię. No oni tak mają, w większości. Moje dziecko (małe) u ojca nie je cały dzień, mimo że dostaje propozycje, bo tata nie umie zorganizować dziecku przestrzeni do jedzenia, nie wie że trzeba nalać zupę, usiąść z dzieciakiem, zagadać go - a tak, to mały zawsze ma tysiąc innych pomysłów na spędzenie dnia.

          A teraz jadą sami na parę dni i jakoś nie mam obaw, że syn padnie z głodu...

          Zgadzam się, że opis nie świadczy dobrze o ojcu, ale ja bym nie stawiała sprawy na ostrzu noża. Twoje dziecko jest już starsze, jak nie będzie chciała to nie pojedzie. Zostaw jej decyzję a nie nakręcaj się jak bączek
          • harell Re: i pojechała... 18.08.11, 11:39
            Po pierwszetongue_outisałam wcześniej, że córka zgodziła się na wyjazd "bo tatuś by się obraził"
            Po drugie: nie ważne ile dziecko ma lat, ojciec powinien dziecku zrobić śniadanie i iść na plaże
            Po trzecie:dziecko mówi ojcu, że chce jeść a tatuś ma to gdzieś
            Po czwarte: córka juz mi zapowiedziała, że więcej z tatą nigdzie nie pojedzie
            • wrzesniowamama07 Re: i pojechała... 18.08.11, 20:20
              A jak następnym razem powie, że pojedzie bo tatuś się obrazi?

              Niedawno czytałam fajny wywiad z psychologiem, apropos sprawy Piotrusia odebranego matce, w którym przytoczony był przykład matki, która założyła sprawę o odebranie ojcu praw rodzicielskich na podstawie relacji syna z wyjazdów z ojcem. Jakież było zdziwienie matki, sądu i nie tylko, jak przed sądem chłopak zeznał, że matce mówił to co myślał, że chce słyszeć - że ojciec go zaniedbuje, że jest mu z nim źle, że on chce wcześniej wracać do matki ale ojciec się nie zgadza. A z ojcem funkcjonował normalnie, lubił te wyjazdy. Tylko matka miała w sobie tak widoczne dla dziecka nastawienie antyojcowskie, że chciał jej pokazać, że jest z nią, nie z tatą, nawet jak z ojcem wyjeżdża.

              W tamtej historii się dogadali, porozumieli w sprawach dziecka, jak zobaczyli "naocznie", do czego dzieciaka oboje doprowadzili (bo tata też nie był bez winy).

              Nie porównuję historii, może Twoja jest całkiem inna. Jednak ja bym nie pogłębiała rowu między ojcem a dzieckiem, dla dobra dziecka.
              • harell do wrzesniowamama07 18.08.11, 22:04
                no własnie... nie porównuj historii.
                • wrzesniowamama07 Re: do wrzesniowamama07 18.08.11, 22:10
                  no właśnie napisałam, że nie porównuję ale znać inną historię - cóż to szkodzi?
            • liz-beauty Re: i pojechała... 22.08.11, 10:59

              > Po drugie: nie ważne ile dziecko ma lat, ojciec powinien dziecku zrobić śniadan
              > ie i iść na plaże

              Ciekawe gdzie taki obowiazek jest zapisany? Zwlaszcza to o plazy... Pietnastolatkowi tez trzeba sniadanie robic? Zawsze? Mamusia mojego Pasierba robi mu obiad raz na cztery dni, jak u niej jest. A wlasciwie nie robi, tylko dziadek zaprosil. wink
              • harell Re: i pojechała... 23.08.11, 08:58
                liz-beauty napisała:
                > Ciekawe gdzie taki obowiazek jest zapisany? Zwlaszcza to o plazy... Pietnastola
                > tkowi tez trzeba sniadanie robic? Zawsze? Mamusia mojego Pasierba robi mu obiad
                > raz na cztery dni, jak u niej jest. A wlasciwie nie robi, tylko dziadek zapros
                > il. wink

                Nigdzie nie jest zapisany taki obowiązek. Jak się zabiera dziecko na wakacje to powinno się robić wszystko tak aby dziecko było zadowolone czytaj:np. chodzić na plaże jak dziecko bardzo chce.

                Widać nie bardzo lubisz mamusię swojego pasierba.
                Pozdrawiam
                • liz-beauty Re: i pojechała... 23.08.11, 10:59
                  Ciekawe, ciekawe. Ja z moim pasierbem spedzilam juz kilka razy wakacje, zreszta mieszka z nami. Dlaczego niby mam robic zawsze to, na co dziecko ma ochote? To juz nie sa moje wakacje i mojego meza? Placimy po polowie... Za chwile beda to rowniez wakacje naszego wspolnego dziecka, wtedy co? Do ktorego sie dostosowujemy? Do niemowlecia, czy do nastolatka? Bo ja mysle, ze kazdy powinien byc zadowolony. Z czego wniosek, ze nie lubie matki Mlodego? Nie gotuje obiadow, ale co mnie to w koncu obchodzi?
                  • harell Re: i pojechała... 23.08.11, 12:16
                    skoro jesteś szczęśliwą mężatką to po co dajesz rady na forum "samodzielna mama". z nudów?
                    • liz-beauty Re: i pojechała... 23.08.11, 12:44
                      Nie daje porad, tylko pytam. Troche z nudow, fakt. smile Jestem nie tylko mezatka, ale rowniez macocha (na macochach jest kilka samodzielnych i nikt ich nie przegania) i wkrotce zostane mama. Nie udzielisz mi zatem odpowiedzi, do ktorego dziecka mamy sie dostosowac w czasie nastepnych wakacji? wink Albo: co Ty sama zrobisz, jesli zostaniesz mama po raz kolejny (domyslam sie, ze corka jest jedynaczka)? Albo jesli pojedziesz na wakacje z kims jeszcze oprocz corki, np z kolezanka, facetem, czy chocby innym dzieckiem do towarzystwa corki?
                      • harell Re: i pojechała... 23.08.11, 13:20
                        Nie udzielę odpowiedzi, do którego dziecka macie się dostosować bo to Wasza decyzja. I zupełnie nie rozumiem dlaczego pytasz o to na tym forum.

                        Wakacje zawsze spędzałam z córką i kimś np. facet, znajomi albo rodzina. Nigdy nie miałam problemu do kogo musze się dostosować. Jak dziecko było głodne to wstawałam i robiłam śniadanie( bo to główny temat wątku), jak chciałyśmy iść na plaże to szłyśmy a jak ktoś chciał sobie pospać to spał i dołączał do nas później.
                        Ale jak ojciec zabiera dziecko na wakacje i chcę miło spędzić czas to powinien słuchać co dziecko mówi a nie spać do południa a potem siedzieć przy komputerze.
                        Współczuję Ci jeśli Twoje dziecko, które się urodzi będzie musiało się do was dostosować jak będziecie chcieli spać do południa( bo przecież to wakacje i nie trzeba dziecku robić jeść) smile
                        • liz-beauty Re: i pojechała... 23.08.11, 13:58
                          harell napisała:

                          > Nie udzielę odpowiedzi, do którego dziecka macie się dostosować bo to Wasza dec
                          > yzja. I zupełnie nie rozumiem dlaczego pytasz o to na tym forum.

                          Pytam, bo napisalas, ze trzeba isc na plaze, skoro dziecko chce. A drugie dziecko moze przeciez spac albo miec inne potrzeby.

                          > Wakacje zawsze spędzałam z córką i kimś np. facet, znajomi albo rodzina. Nigdy
                          > nie miałam problemu do kogo musze się dostosować. Jak dziecko było głodne to ws
                          > tawałam i robiłam śniadanie( bo to główny temat wątku), jak chciałyśmy iść na p
                          > laże to szłyśmy a jak ktoś chciał sobie pospać to spał i dołączał do nas późnie
                          > j.

                          No i u nas tak samo. Mlody nie chcial na wycieczke - czytal sobie Thorgala. Z tym, ze to juz gimnazjalista. To raczej on spi do poludnia i maz sie wsciekal, ze dzien ucieka, chcemy sie gdzies ruszyc, a on spi... wink A jak wstawal, to robil sobie sniadanie, sam.

                          > Ale jak ojciec zabiera dziecko na wakacje i chcę miło spędzić czas to powinien
                          > słuchać co dziecko mówi a nie spać do południa a potem siedzieć przy komputerze
                          > .

                          Jasne, ze tak. smile

                          > Współczuję Ci jeśli Twoje dziecko, które się urodzi będzie musiało się do was d
                          > ostosować jak będziecie chcieli spać do południa( bo przecież to wakacje i nie
                          > trzeba dziecku robić jeść) smile
                          Nie pisalam, ze dziecko ma sie dostosowac, a zwlaszcza niemowle. Tylko pytalam, z ciekawosci, do ktorego Twoim zdaniem mamy dostosowac sie my, dorosli. Ale tak sie zacietrzewilas, ze nie udzielilas zadnej sensownej odpowiedzi.
                          • harell Re: i pojechała... 23.08.11, 14:46
                            Myslę, że sama musisz sobie poradzic z tym problemem. Mam tylko jedno dziecko i nie mam męża smile
                            • liz-beauty Re: i pojechała... 23.08.11, 21:35
                              A ja nie mam problemu. smile Chcialam tylko sprowokowac Cie do myslenia troszeczke innego niz Twoje - moje dziecko najwazniejsze, zawsze musi byc tak, jak ono sobie zyczy, inni ludzie sa po to, by je obslugiwac. Dodam, ze nie znam wieku Twojej corki.
                              • miaowi Re: i pojechała... 23.08.11, 21:38
                                No, tu się zgodzę, nie należy przyzwyczajać do obsługi .
                                Ale olewka w stylu spania do południa i wdupiemania, czy dziecko je czynie, to już gruba przesada.
                                • altz Re: i pojechała... 23.08.11, 22:27
                                  miaowi napisała:

                                  > No, tu się zgodzę, nie należy przyzwyczajać do obsługi .
                                  Dziecko zazwyczaj nie chce obsługi, tylko rodzice dziecku to wpierają.
                                  Chce, żeby mam upiekła tort, ale już kanapki same sobie chętnie szykuje, gdy ktoś pokroi wędlinę, posprzątają swoją półkę, czy ustawią buty, wrzuci ubrania do pralki, powiesi mokre. Ale dziecko, zupełnie jak dorosły, nie lubi jeść samo, więc wypada wstać i towarzyszyć.
                                  • harell Re: i pojechała... 23.08.11, 23:20
                                    moja dziecko umie dużo rzeczy zrobić samo i nawet bardzo lubi robić coś samo.

                                    Chodziło mi to w tym wątku, że ojciec ma wszystko w dupie. I po raz pierwszy zgodzę się z altz, że dziecko nie lubi jeść samo smile
                                    • he_xe Re: i pojechała... 24.08.11, 21:13
                                      Kurcze, tu raczej nie chodzi o to co dziecko potrafi zrobić w kuchni, na ile jest samodzielne itp ale o to, że pojechała z "niedzielnym" tatą na wakacje. Z racji tego, że ojca widuje raz na jakiś czas i ma wakacje tatuś powinien się trochę postarać i sprawić dziecku przyjemność pójściem na plażę oraz przygotowaniem raz na 100 lat śniadania.
                                      • harell Re: i pojechała... 24.08.11, 22:42
                                        dzięki he_xe smile
                                        mało kto rozumie o co tu chodziło smile
                                        • altz Re: i pojechała... 26.08.11, 07:26
                                          > mało kto rozumie o co tu chodziło smile
                                          Ja rozumiem, powinien traktować córkę jak gościa, jak królową angielską. wink
                                          Ja lubię rano wstać i mi to nie przeszkadza, a niektórzy wręcz tego nienawidzą i to jest ta zasadnicza różnica. smile
                                          • harell Re: i pojechała... 26.08.11, 13:01
                                            altz napisał:

                                            > > mało kto rozumie o co tu chodziło smile
                                            > Ja rozumiem, powinien traktować córkę jak gościa, jak królową angielską. wink
                                            > Ja lubię rano wstać i mi to nie przeszkadza, a niektórzy wręcz tego nienawidzą
                                            > i to jest ta zasadnicza różnica. smile

                                            I dalej nie rozumiesz smile no cóż, nic na to nie poradzę, że mężczyźni mają problem z rozumowaniem wink
                                            Pozdrawiam
                                            • altz Re: i pojechała... 26.08.11, 16:06
                                              > I dalej nie rozumiesz smile no cóż, nic na to nie poradzę, że mężczyźni mają probl
                                              > em z rozumowaniem wink
                                              > Pozdrawiam

                                              Ale ja tak szczerze myślę, nie żartuję sobie wcale.
                                              Dorosłej kobiecie potrafię czasami powiedzieć że mi się nie chce, a małej nie umiem, chłopakowi też nie odmawiam, taki jestem, że lepiej traktuję dzieci, niż dorosłych. wink
                                              Rozumiem, o co Ci chodziło.
                                              • harell Re: i pojechała... 26.08.11, 17:35
                                                altz napisał:
                                                Ale ja tak szczerze myślę, nie żartuję sobie wcale.
                                                > Dorosłej kobiecie potrafię czasami powiedzieć że mi się nie chce, a małej nie u
                                                > miem, chłopakowi też nie odmawiam, taki jestem, że lepiej traktuję dzieci, niż
                                                > dorosłych. wink
                                                > Rozumiem, o co Ci chodziło.

                                                to cieszy mnie to smile
          • ciociacesia tak tak 18.08.11, 13:56
            nie sie uczy od najmlodszych lat ze 'oni tak majom i to normalne'
            • ona3010 gdzie obrońcy tatusiów??? 18.08.11, 18:34
              jak tu teraz brakuje altz i baltyckiego.... jaka szkoda...
              • altz Re: gdzie obrońcy tatusiów??? 22.08.11, 12:28
                > jak tu teraz brakuje altz i baltyckiego.... jaka szkoda...
                Facet jest głupi, bo nie umie sobie z dzieckiem poradzić, a się bierze za to, może nigdy nie musiał się zajmować dzieckiem? Matka była głupia, bo dziecku wzięła takiego bałwana na ojca.
                Ja sobie radzę, w końcu to żadna sztuka, skoro prawie każda kobieta daje sobie radę z opieką nad dzieckiem. Potrafię się zorganizować nawet na ekstremalnie trudnych wyjazdach. Ale dość już tej reklamy. big_grin
                Trochę się dziwię facetowi. Po co bierze dziecko, że sobą, skoro przebywanie z dzieckiem nie sprawia mu żadnej przyjemności?
                • harell Re: gdzie obrońcy tatusiów??? 23.08.11, 08:42
                  Matka nie była głupia. Jak nie było dziecka to facet nie był bałwanem. A może większość facetów staje się bałwanami jak pojawiają się obowiązki czyli dzieci.

                  altz napisał:
                  Ja sobie radzę, w końcu to żadna sztuka, skoro prawie każda kobieta daje sobie
                  > radę z opieką nad dzieckiem. Potrafię się zorganizować nawet na ekstremalnie tr
                  > udnych wyjazdach. Ale dość już tej reklamy. big_grin

                  Każdy potrafi ładnie mówić smile
                  • piotr-wwa Re: gdzie obrońcy tatusiów??? 23.08.11, 09:46
                    wymordowałyście....
                    • harell Re: gdzie obrońcy tatusiów??? 23.08.11, 09:57
                      Piotr... nie przesadzaj wink
                      • piotr-wwa Re: gdzie obrońcy tatusiów??? 23.08.11, 11:34
                        Ale co mam przesadzać.
                        Facet w domu siedzi i robi wszystko, a jak raz powie nie, to składacie o rozwód i mówicie, że był złym mężem i ojcem.
                        Same to przyznałyście w tym wątku.
                        To co mamy się odzywać - napisać, że święta racja.
                        Same to wiecie doskonale.


                  • altz Re: gdzie obrońcy tatusiów??? 23.08.11, 10:12
                    harell napisała:

                    > Matka nie była głupia. Jak nie było dziecka to facet nie był bałwanem. A może w
                    > iększość facetów staje się bałwanami jak pojawiają się obowiązki czyli dzieci.
                    Matka była głupia, takie rzeczy się zauważa. To nie pojawia się tak znikąd.
                    Chyba, że się jest tak mocno zakochanym, że się nie widzi takich rzeczy, albo liczy na to, że "on się zmieni po ślubie".

                    Tak to jest, że przed ślubem wybiera się takich "fajnych" facetów, bo oni tacy weseli i rozrywkowi, potrafią prawić komplementy itd., a potem marzy o takim nudniejszym gościu, który coś potrafi oprócz szczerzenia zębów.


                    > Każdy potrafi ładnie mówić smile
                    Ja nie potrafię, moje umiejętności są co najwyżej średnie, więc nie masz racji. smile
                    Za to potrafię wszystko zrobić w domu, zajmować się dziećmi i kobieta do tego nie jest mi potrzebna, w końcu mieszkało się trochę samemu, a nie szło w opiekę od mamusi do żonusi. smile
                    • harell Re: gdzie obrońcy tatusiów??? 23.08.11, 12:23
                      Altz z Tobą nie jest najlepiej, jak można zauważyć wcześniej, że tan oto facet będzie umiał się zajmowac dziećmi?!(wolę nie pisać, że jesteś głupi tak jak Ty to robisz).
                      I skoro kobieta do niczego nie jest Ci potrzeba to proponuję skupić się na sobie a nie ciągle na forum"SAMODZIELNA MAMA" krytykować kobiety. smile
                      • altz Re: gdzie obrońcy tatusiów??? 23.08.11, 16:25
                        harell napisała:

                        > Altz z Tobą nie jest najlepiej, jak można zauważyć wcześniej, że tan oto facet
                        > będzie umiał się zajmowac dziećmi?!(wolę nie pisać, że jesteś głupi tak jak Ty
                        > to robisz).
                        Ależ to widać po prostu. Mężczyzna czy kobieta, którzy nie łapią kontaktu z obcym dzieckiem, z własnym też będą mieli problemy, tak myślę. Nie powierzyłbym opieki nad dzieckiem osobie, która sama z siebie nie podejdzie pierwsza do dziecka, tylko najpierw będzie ustalać warunki.
                        Nie wierzę, że nie widać, że facet potrzebuje opieki, że sam się nie udziela. Chyba, że rodzice wybierali partnera? wink
                        Taki normalniejszy sam się włącza w życie i sam coś zaproponuje, choćby załatwienie sprawy umycie naczyń czy zrobienie zakupów.

                        Kobieta jest mi potrzebna, razem zawsze jest dużo fajniej, ale gosposi i obsługi nie potrzebuję, a nawet powiem, że czuję się z tym niezręcznie i muszę się nauczyć, że kobieta chce coś dla mnie zrobić, bo nie przywykłem do tego.

                        Za ostre słowa przepraszam, nie powinienem tak pisać, choćbym i był pewien, że kobiety sobie same takich pajaców wybrały i ja widzę od razu takie sprawy.
                        • harell Re: gdzie obrońcy tatusiów??? 23.08.11, 16:46
                          uff jak to dobrze, że jednak potrzebna Ci kobieta smile

                          altz napisał:
                          > Ależ to widać po prostu. Mężczyzna czy kobieta, którzy nie łapią kontaktu z obc
                          > ym dzieckiem, z własnym też będą mieli problemy, tak myślę. Nie powierzyłbym op
                          > ieki nad dzieckiem osobie, która sama z siebie nie podejdzie pierwsza do dzieck
                          > a, tylko najpierw będzie ustalać warunki.

                          Nie, po prostu tego nie widać. Facet był jak najbardziej normalny, potrafił załatwić sprawy, umyć naczynia i zrobić zakupy. A co najważniejsze bardzo pragnął dziecka.
                          Jak się okazało, że jestem w ciąży to zmienił zdanie i jednak nie chciał dziecka.

                          Piszesz, że kobiety sobie same wybierają takich pajaców. Czyli wszystko to nasza wina, że facet zakochuje się w innej i odchodzi albo nie chce dziecka i odchodzi albo nie kocha dziecka.

                          Altz, wydaje mi się, że ciężko Ci będzie być z jakąś kobietą skoro wszystkie uważasz za kretynki.

                          Ps. a może na świecie nie ma normalnych facetów tylko pajace wink


                          • altz Re: gdzie obrońcy tatusiów??? 23.08.11, 22:22
                            Ja znam mnóstwo fajnych kobiet, zazwyczaj od razu orientują się, kto jest jakim facetem, dlatego szczerze się dziwię, jak można dać się tak nabrać.
                            Ale fakt, ludzie potrafią się zmieniać.

                            Jak mnie ktoś zaprosi do znajomych i będą tam dzieci, to możesz mieć pewność, że za jakiś czas można mnie szukać z dziećmi, nie z dorosłymi. big_grin Taki jestem pokręcony, że dorośli mnie często nudzą, a dzieci nie.
                            Mam za to znajomego, który dzieci lubi, ale ma do nich dystans. Nie jest to zły chłop, ale zrobi przy dziecku tylko to, co jest konieczne.
                            Może ja po prostu jestem kobietą? :-o
                            • harell Re: gdzie obrońcy tatusiów??? 23.08.11, 23:24
                              Altz... ja mam to samo. Jak idę gdzies gdzie są dzieci to zajmuję się dziećmi smile po prostu uwielbiam dzieci i bardzo chciałabym pracować z dziećmi smile

                              Może rzeczywiście jesteś kobietą wink a taki mężczyzna co jest jak kobieta to skarb wink
                              • liz-beauty Re: gdzie obrońcy tatusiów??? 24.08.11, 09:36
                                Moj maz. Sam wychowuje Mlodego odkad ten mial chyba 20 miesiecy. smile Chlopak ma teraz 14 lat. Jasne, ze jak jest w domu kobieta, to jest inaczej, ale moi chlopcy dzielnie sobie radzili (i radza). Mam nadzieje, ze jak urodzi sie nasze dziecko, to obydwaj beda sie nim chetnie zajmowac. Mlody nie moze doczekac sie brata. smile
            • wrzesniowamama07 Re: tak tak 18.08.11, 20:13
              Nie dziecko ma się tego nauczyć, tylko matka - moim skromnym zdaniem. Przyjąć do wiadomości może nawet bardziej a nie kruszyć kopie, że tatuś nie jest taki sam dobry jak mamusia
              • harell Re: tak tak 18.08.11, 22:08
                wrzesniowamama07 napisała:

                > Nie dziecko ma się tego nauczyć, tylko matka - moim skromnym zdaniem. Przyjąć d
                > o wiadomości może nawet bardziej a nie kruszyć kopie, że tatuś nie jest taki sa
                > m dobry jak mamusia

                No wybacz ale nie przyjmę do wiadomości, że tatuś nie robi dziecku śniadania bo nie jest taki dobry jak mamusia
                Ty natomiast możesz się godzić na wszystko co robi tatuś Twojego dziecka nawet jeśli robi coś źle.
                • wrzesniowamama07 Re: tak tak 18.08.11, 22:12
                  Twoje dziecko już jest chyba w wieku samoobsługowym?
                  • harell Re: tak tak 18.08.11, 22:15
                    a według ciebie od kiedy zaczyna się wiek samoobsługowy?

                    a jak już jest w wieku samoobsługowym to wegług Ciebie dziecko ma cały dzień sobie radzić samo?!
                    żenada
                    • wrzesniowamama07 Re: tak tak 18.08.11, 22:27
                      odniosłam się do śniadania, o ktorym piszesz post wyżej, że dziecko głodne. To komentowałam, a nie cały dzień.

                      Śniadanie umie zrobić mój 7-letni siostrzeniec ze swoją 5-letnią siostrą

                      • harell Re: tak tak 18.08.11, 22:32
                        to mamusia ma z głowy dzieci i pewnie jest szcześliwa smile
                        • altz Re: tak tak 22.08.11, 12:34
                          harell napisała:

                          > to mamusia ma z głowy dzieci i pewnie jest szcześliwa smile
                          Dwulatki, a nawet młodsze dzieci bardzo lubią zmywać, tylko trzeba je po tym całkiem przebrać i przypilnować podczas zmywania.
                          Starsze dzieci lubią gotować, robić kanapki, naleśniki, lepić pierogi itd.
                          Przyjemność jest wtedy, gdy można coś zrobić samemu, ale zdecydowanie nie powinno to być obowiązkiem dzieci i powinny być dopilnowane.
                        • wrzesniowamama07 Re: tak tak 22.08.11, 20:42
                          wyobraź sobie, że bardzo... bo dzieci przygotowują rodzicom śniadanie w sobotę, taka niespodzianka. Niektóre dzieci, które nie mają dwóch lewych rąk, albo którym mamusia zawczasu pokazała, jak się rączkami posługiwać, potrafią wymyślić, że mamie i tacie będzie miło, jak zostaną zaproszeni do stołu...

                          • harell Re: tak tak 23.08.11, 14:54
                            wrzesniowamama07 napisała:

                            > wyobraź sobie, że bardzo... bo dzieci przygotowują rodzicom śniadanie w sobotę,
                            > taka niespodzianka. Niektóre dzieci, które nie mają dwóch lewych rąk, albo któ
                            > rym mamusia zawczasu pokazała, jak się rączkami posługiwać, potrafią wymyślić,
                            > że mamie i tacie będzie miło, jak zostaną zaproszeni do stołu...

                            I to jest wspaniałe smile
                            Gorzej jest jak mama albo tata wysługują się dzieckiem np. dzieci robią śniadanie,sprzątają, wstawiają pranie itp. bo przecież mają ręce
                            • ciociacesia e tam 23.08.11, 16:04
                              nie rozumiem czemu dzieci nie mialyby partycypowac w obowiazkach domowych na miare swoich mozliwosci
                              • harell Re: e tam 23.08.11, 16:15
                                ja napisałam "wysługiwać się dziećmi".
                                Moja córka sprzątnie swój pokój, pomoże w przygotowaniu sniadania czy obiadu i zrobi mi herbate jak źle się czuję.
                                Chodziło mi o to, że gorzej jak się rodzice wysługują dziećmi, żeby sami nic nie musieli robić- na pewno są tacy.
                                • miaowi Re: e tam 23.08.11, 21:10
                                  A ja sobie potrafię wyobrazić, że rodzic zmęczony wraca do domu i prosi na przykład, żeby dziecko sprzątnęło albo wstawiło pranie. Jeżeli dziecko jest duże, to powinno zrozumieć. Bo samo się nie domyśli, trzeba mu powiedzieć, uczulać od początku, że w domu są pewne rzeczy do zrobienia, i jeżeli mamy w domu 10-latka albo nastolatka, to jak najbardziej powinien się wdrażać do tego.
                                  • ciociacesia 10 lat? 24.08.11, 10:15
                                    to powinien juz byc dawno wdrozony. wdrazanie na tym etapie moze byc trudne i wyboiste. i nie mna zasadzie bo ja jestem zmeczony wiec poprosze cie zrob za mnie to i tamto. rodzic nie powinien potrzebowac usprawiedliwienia zeby dziecko pomagalo w domu. w koncu to tez jego dom, powinno miec obowiazki dopasowane do mozliwosci ale obowiazki a nie przyslugi na zasadzie, wyrecz mnie bo jestem zmeczona
                                    • altz Re: 10 lat? 24.08.11, 10:33
                                      > rodzic nie powinien potrzebowac usprawiedliwienia zeby dziecko pomagalo w domu.
                                      > w koncu to tez jego dom, powinno miec obowiazki dopasowane do mozliwosci
                                      Podpiszę się pod tym w pełni. Dzięki temu dziecko też z biegiem czasu czuje się u siebie, gdy jest coś do sprzątnięcia, to się po prostu za to weźmie, a gdy w przyszłości przyjedzie do rodziców, to nie będzie się krępowało zrobić sobie kanapkę i herbatę czy samo z siebie przygotować obiad.
                      • merrigold30 Re: tak tak 19.08.11, 17:21
                        Pod warunkiem ze mają z czego prawda?
                        Jeśli są np na prywatnej kwaterze i tatuś nie kupił nic na sniadanie?
            • miaowi Re: tak tak 18.08.11, 22:11
              No właśnie, bo będzie kolejne pokolenie kobiet, które toleruje lewe ręce u facetów.
              I nie "oni tak mają",tylko TEN TATUŚ tak ma. Bo ja znam dziesięciu innych, którzy potrafią wszystko zrobić i samodzielnie prowadzą normalny dom.
              • harell Re: tak tak 18.08.11, 22:21
                zgadzam się miaowi, nie "oni tak maja", tylko ten tatuś tak ma. Ja również znam wielu innych, którzy potrafią wszystko zrobić i nawet "samoobsługowym" dzieciom chętnie robią śniadanie smile
                • miaowi Re: tak tak 18.08.11, 22:32
                  Oczywiście. I nie możemy ich tak tłumaczyć, bo w ten sposób właśnie społeczeństwo toleruje takich lewusów i kolejne kobiety kończą z takim kamieniem u szyi.
                  Owszem, same miałyśmy pecha, ale chyba nie tego chcemy dla naszych córek?
                  • harell Re: tak tak 18.08.11, 22:37
                    zgadzam się z miaowi w 100% smile
              • wrzesniowamama07 Re: tak tak 18.08.11, 22:24
                Napisałam w większości tak mają, a nie - wszyscy wink

                ojciec mojego dziecka też wszystko umie sam zrobić, co nie zmienia faktu że nie umie sprawić, by dziecko zjadło porządny obiad. Bo nie jest z nim na co dzień. I nie wieszam na nim psów z tego powodu, bo nie ma o co. Młody wraca od taty szczęśliwy, tyle że zwykle pierońsko głodny.
                • miaowi Re: tak tak 18.08.11, 22:36
                  A dlaczego tata nie umie się nauczyć, jak zrobić dziecku obiad?
                  Skoro ja się musiałam nauczyć gotować, a nie umiałam ni dudu zanim nie urodziłam dziecka, to czy istnieje obiektywna przeszkoda, dla której on nie może wziąć kilku prostych przepisów?
                  Bo to, że "on tak ma", to nie jest tłumaczenie.
                  Ja też mogłam "tak mieć" i dziecko by po Mc Donaldach jadło do dziś.
                  • harell Re: tak tak 18.08.11, 22:41
                    tłumaczenie ojca"bo on tak ma" jest bardzo dziecinne.

                    Ja też musiałam się wielu rzeczy jak zostałam mamą smile
                    I mimo, że moje dziecko jest "samoobsługowe"(bardzo mi się nie podoba to określenie użyte przez wrzesniowamama07) to bardzo lubię wstać rano w niedziele i zrobić dla Nas śniadanie smile
                    • miaowi Re: tak tak 18.08.11, 22:42
                      Ja niespecjalnie lubię, ale jestem kurde obowiązkowa. I nie rozumiem, dlaczego ktoś inny miałby nie być.
                      • harell Re: tak tak 18.08.11, 22:47
                        miaowi napisała:

                        > Ja niespecjalnie lubię, ale jestem kurde obowiązkowa. I nie rozumiem, dlaczego
                        > ktoś inny miałby nie być.

                        dokładnie.
                  • wrzesniowamama07 Re: tak tak 19.08.11, 07:26
                    Ech, czytanie ze zrozumieniem jest chyba trudne

                    Tata (ten konkretny, mojego dziecka) umie ugotować przepyszny obiad. NIE UMIE sprawić, by synek go zjadł. Czaisz różnicę?

                    • miaowi Re: tak tak 19.08.11, 21:06
                      Nie pisałam o tacie Twojego dziecka, tylko raczej Harrell.
          • ciociacesia i nie to ze uwazam ze definitywnie ma nie jechac 19.08.11, 10:36
            tylko buntuje sie przeciwko wpajaniu dziecku ze 'oni tak maja'. bo to nie prawda. maja tak bo maja na to przyzwolenie. bo przeciez 'to facet - oni tak maja'.
            ten konkretny tak ma, to trzeba dziecku powiedziec. ze doroslego chlopa trudno wychoweac zwlaszcza kiedy juz mezem nie jest, bo jest sie srodkow nacisku pozbawionym, a i w malzenstwie rzadko sie to udaje. ale to nie jest normalne, nie jest usprawiedliwione, ma prawo odczuwac zal z tego powodu do ojca, ma prawo (moze nawet powinna mu8 o tym powiedziec) ale jesli chce jechac z tata musi brac pod uwage ze scenariusz moze sie powtorzyc, b niestety tata tak ma
            • wrzesniowamama07 Re: i nie to ze uwazam ze definitywnie ma nie jec 19.08.11, 10:45
              Mogę się z Tobą zgodzić, może to lepsze rozwiązanie niż uogólnienie jakie mnie przyszło do głowy. Zwłaszcza jak dziecko już jest starsze.

              • ciociacesia e tam starsze 19.08.11, 10:54
                od malego trzeba siac ziarno
    • pelagaa Re: i pojechała... 24.08.11, 11:16
      Gdyby moj 9-10 letni syn zadzwonil do mnie z placzem, ze jest glodny, bo tatus nie zrobil sniadania to by dostal ochran, ze sam sobie moze zrobic, zamiast marudzic. A to dziecieciu roczki do pupy przyrosly? Kiedy moj syn mial 9 lat uczestniczyl w wiekszosci prac domowych typu: odsniezanie, grabienie lisci, koszenie trawy, sprzatanie w domu, lacznie z myciem toalety, zakupy itd.
      Dzis na zakupach nosi torby nieproszony, a jak jakas wezme, to ja ode mnie odbiera i majac lat 15 jest totalnie samobslugowy.
      Polecam.
      • ciociacesia ale ja autorke rozumiem 24.08.11, 11:27
        oni pojechali na wczasy. pewniwe na kwatere. mialo to dziecko samo na zakupy pojsc i sniadanie sobie zrobic bo tata spi? samo mialo na plaze isc bo tata woli tv/komputer?
        • altz Re: ale ja autorke rozumiem 24.08.11, 15:38
          ciociacesia napisała:

          > oni pojechali na wczasy. pewniwe na kwatere...
          Ja też rozumiem kłopoty dziecka, sam też czułbym się nieswojo, gdyby ktoś mnie zaprosił i nie chciałbym grzebać po lodówkach czy kołatać do właścicielki kwatery z prośbą o jedzenie. Od tego jest rodzic, żeby dziecko miało zapewnione produkty, wtedy może powiedzieć: synu, jeśli wstaniesz wcześniej, a chcesz zjeść, to masz tu i tu, a o 8 jest śniadanie, na które pójdziemy razem.
      • harell do pelagaa 24.08.11, 16:32
        zupełnie nie zrozumiałaś wątku smile

        Tak jak napisała ciociacesia: Oni pojechali do obcego miejsca, na kwatere,gdzie sklep był ok500m od kwatery. Kuchnia natomiast znajdowała się na korytarzu gdzie przebywało dużo obcych ludzi. Jesli w takim przypadku Twoje dziecko by dostało ochrzan za to,że nie jest"samoobsługowe" to bardzo współczuje Twoim dzieciom.

        I zupełnie nie rozumiem po jaką cholere poruszany jest temat pomocy w domu.
        NIE O TYM PISAŁAM W TYM WĄTKU!! smile
      • zjm1111 Re: i pojechała... 25.08.11, 22:57
        A może 9letnie dziecko w obcym miejscu nie czuje się tak swobodnie jak we własnym domu?

        zakładam, ze dziewczynka spędzała wakacje z tatą poza miejscem zamieszkania...
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka