Rodzina mieszana

28.05.04, 17:01
Dziewczyny pewnie niektore z Was maja juz nowych partnerow, a inne maja juz
nawet nowe rodziny. Tak sie zastanawiam, jak sie uklada w nowych rodzinach???
Czy jest mozliwe, aby nowy facet pokochal nasze, a nie swoje dzieci??? Czy to
tylko tolerancja, akceptacja??? Mam swojego "ksiecia z bajki", nie jakiegos
wysnionego, tylko zwyklego z wadami i zaletami, upierdliwosciami i cudownymi
zachowaniami wink On oczywiscie akceptuje Malego, swietnie sie razem dogaduja,
ale my spotykamy sie weekendowo na razie. Wiadomo, ze jak sie razem zamieszka
to pojwawiaja sie codzienne problemy. Boje sie np. tekstow: "nie jestes moim
ojcem" i tym podobnych sad(( Jak sobie z tym radzicie??? Wiadomo, ze taki
facet niejednokrotnie ma lepszy kontakt z dzieckiem niz biologiczny ojciec,
przynajmniej w moim przypadku tak jest, nie stara sie jednak z nim
rywalizowac, ani go zastapic. A moze powinien???
A jak maja sie sprawy jesli w rodzinie pojawia sie drugie dziecko??? Juz
wspolne z tym ukochanym ksieciem??? Czy potraficie traktowac jednakowo jedno
i drugie dziecko??? A jak to wyglada ze strony nowych partnerow??? Czy
potrafia byc sprawiedliwi???
Tak sie ostatnio nad tym wszystkim zastanawiam.

Pozdrawiam serrrrdecznie smile
    • iziula1 Re: Rodzina mieszana 28.05.04, 22:29
      > Czy jest mozliwe, aby nowy facet pokochal nasze, a nie swoje dzieci???
      A czemu nie,nasze dzieci są przecież najcudniejsze,jak można je nie kochać?
      Jeśli ze strony partnera to byłaby tylko akceptacja lub tolerancja to ja
      takiemu panu powiedziałabym-nie,dziękuje.
      Nie mam nowej rodziny,nie odpowiem Ci jak to jest gdy pojawia się
      drugie"wspólne" dziecko bo brak mi doświadczenia.Podziele sie tylko swoją
      opinia i oczekiwaniami.
      Od pewnego czasu w Naszym życiu pojawił się ON.Znaliśmy sie wczesniej ale tak
      naprawde wszystko zagrało dzięki Młodemu.To nie była miłość od pierwszego
      wrażenia ani fascynacja poprostu znaliśmy sie i lubiliśmy.Ale Mego synka
      traktował rewelacyjnie.Potrafił z Nim być,rozmawiać,słuchac.Młody za Nim szalał.
      I to zdecydowało,że spojrzałam na Niego inaczej,dostrzegłam Jego
      ciepło,troskliwośc zaangażowanie.
      Dziś wiem,że On kocha Młodego nie dla mnie,nie dla potrzeby zaspokajania
      instynktu ojcowskiego.Kocha Go tak jak ja z potrzeby serca.Poprostu.

      Wiadomo, ze taki
      > facet niejednokrotnie ma lepszy kontakt z dzieckiem niz biologiczny ojciec,
      > przynajmniej w moim przypadku tak jest, nie stara sie jednak z nim
      > rywalizowac, ani go zastapic. A moze powinien???

      Nie wiem.Nie mamy kontaktu z biolog.ojcem Młodego.Więc brak tu rywalizacji.
      Ale chciałabym by moj Młody miał pewnego dnia pełną rodzine.Może pewnego dnia
      przestane się bać i zaczne ufac tak do końca.Młody to potrafi ja nie.

      > A jak maja sie sprawy jesli w rodzinie pojawia sie drugie dziecko??? Juz
      > wspolne z tym ukochanym ksieciem??? Czy potraficie traktowac jednakowo jedno
      > i drugie dziecko??? A jak to wyglada ze strony nowych partnerow??? Czy
      > potrafia byc sprawiedliwi???
      > Tak sie ostatnio nad tym wszystkim zastanawiam.
      >
      > Pozdrawiam serrrrdecznie smile
      • iziula1 Re: Rodzina mieszana 28.05.04, 22:32
        coś poszło nie tak,za wcześnie mi się klikneło.Cóż, jestem blondynką.
        Wierze,że nad nami zawsze Ktoś czuwa i wierze że wszystko dobrze się ułoży.Tego
        Ci życze i nie martw się na zapas.
        Pozdrawiam i życze słodkich snów.
    • pelaga Re: Rodzina mieszana 31.05.04, 20:43
      Wiecie co dziewczyny??? Rozpisujecie sie o klotniach, a jak zadalam pytanie na
      konkretny temat, dotyczacy nurtujacego mnie problemu, wazny dla mnie, to
      odpowiedzi jak na lekarstwo (dziekuje Iziula smile.
      Na pewno wiele z Was wie wiecej o sytuacji, o ktora pytam, a jednak jakos nie
      widze checi pomocy. I pytanie to nie bylo skierowane tylko do samodzielnych, bo
      wiem, ze czytaja to forum rowniez te dziewczyny, ktore maja juz nowych
      partnerow, jak rowniez "Macochy". Ja chcialam wlasnie poznac opinie osob z obu
      stron. Chcialam wiedziec jak czuje sie moj ksiaze z bajki, kiedy slyszy nie
      zawsze mile rzeczy (bo niestey dzieci nadpobudliwe potrafia zachowywac sie
      okropnie). Chcialam wiedziec, jeju... tyle rzeczy chcialbym wiedziec...

      Pozdrawiam
    • sokka Re: Rodzina mieszana 31.05.04, 22:28
      Wlasciwie mam jeszcze za malo danych, ale postaram sie cos naskrobac. U mnie to
      wyglada tak: kiedy moj synek mial pol roku zaczelam sie spotykac z moim obecnym
      mezem. Na poczatku martwilam sie bardzo, teraz (rok pozniej) martwie sie czasami
      i tylko troszke. Widze ze sa ze soba bardzo zwiazani, kochaja sie. M. jest dal
      synka taki akuratni, troche wymagajacy, troche poblazliwy smile. M. wszelkie
      uciazliwosci ojcostwa (nieprzespane noce glownie mam na mysli) znosil od
      poczatku bez szemrania, chyba lepiej niz ja, bawil sie z nim rano (od 5 do 7),
      zebym mogla troche pospac smile, no kochany jest ten moj M.
      Teraz jestem w ciazy z M., bardzo chcialam, zeby synek mial rodzenstwo, jestem
      dobrej mysli, ale zobaczymy... Musimy byc oboje madrzy i bedzie dobrze smile
      • edzieckokarenina Re: Rodzina mieszana 31.05.04, 22:33
        sokka napisała:

        > Wlasciwie mam jeszcze za malo danych, ale postaram sie cos naskrobac. U mnie
        to
        > wyglada tak: kiedy moj synek mial pol roku zaczelam sie spotykac z moim
        obecnym
        > mezem. Na poczatku martwilam sie bardzo, teraz (rok pozniej) martwie sie
        czasam
        > i
        > i tylko troszke. Widze ze sa ze soba bardzo zwiazani, kochaja sie. M. jest dal
        > synka taki akuratni, troche wymagajacy, troche poblazliwy smile. M. wszelkie
        > uciazliwosci ojcostwa (nieprzespane noce glownie mam na mysli) znosil od
        > poczatku bez szemrania, chyba lepiej niz ja, bawil sie z nim rano (od 5 do 7),
        > zebym mogla troche pospac smile, no kochany jest ten moj M.
        > Teraz jestem w ciazy z M., bardzo chcialam, zeby synek mial rodzenstwo, jestem
        > dobrej mysli, ale zobaczymy... Musimy byc oboje madrzy i bedzie dobrze smile
        *******
        szczęściara z Ciebie!!!! smile))
        gdzie Ty znalazłaś tego faceta?
        no i oczywiście gratuluję Ci,że po raz drugi będziesz mamą!
        • sokka Re: Rodzina mieszana 31.05.04, 22:38
          od dawna byl w poblizu, ale ja bylam zajeta naprawianiem relacji z moim bylym, a
          i M. nie byl zainteresowany moja skromna osoba... dopiero na dzieciaka go
          wyrwalam wink
          • edzieckokarenina Re: Rodzina mieszana 31.05.04, 22:42
            sokka napisała:

            > od dawna byl w poblizu, ale ja bylam zajeta naprawianiem relacji z moim
            bylym,
            > a
            > i M. nie byl zainteresowany moja skromna osoba... dopiero na dzieciaka go
            > wyrwalam wink
            *****
            super wink))
            cieszę się
    • iziula1 Re: Rodzina mieszana 31.05.04, 22:58
      Mój Młody potrafi byc zazdrosny o mnie lub o mego partnera.Zdarzaja się dni
      kiedy faworyzuje i ostentacyjnie słucha tylko mnie i powtarza"tylko Ciebie
      kocham"patrząc jednocześnie na Tomka.Owszem,potrafi byc niemiły i
      powiedzieć"jestes wstretny,nie chce Cie"A za 5 minut przybiega"kochasz mnie?"
      Powiem Ci,Pelago że to cudowne uczucie widzieć Młodego w objeciach mego
      faceta,widzieć troske w jego oczach gdy Młody kaszlnie.
      Ale z rękę na sercu się przyznam,że ja czasem trace cierpliwość do Młodego a
      Tomek ma żelazną wytrzymałośc.W tym roku planujemy wyprawe w góry.Chcemy z
      Pietunią oprowadzić Tomka po Naszych miejscach.Myśle,że troche odstresujemy sie
      od pracy.
      Obydwoje nie mamy doświadczenia w byciu rodzicem,ja odczuwam to od 7 lat Tomek
      od prawie 2.To ciężki kawałek chleba i myśle że nigdy do końca nie będziemy
      wiedzieli jak wychować i postepować z dziećmi.Kieruje nami miłośc do Młodego i
      to utrudnia każde racjonalne podejście w rozwiązywaniu problemów.Ale 7-latek to
      trudny orzech do zgryzienia.uff!

      Pozdrawiam!
      • pelaga Re: Rodzina mieszana 01.06.04, 07:46
        iziula1 napisała:

        > Mój Młody potrafi byc zazdrosny o mnie lub o mego partnera.

        Moj ma wlasnie ta faze teraz.

        > Powiem Ci,Pelago że to cudowne uczucie widzieć Młodego w objeciach mego
        > faceta,widzieć troske w jego oczach gdy Młody kaszlnie.

        Chyba wlasnie zaczynaja sie u nas takie zachowania smile Ostatnio wyszlam z
        wanny, Maly juz spal a moj G. byl u niego w pokoju i przykrywal go, bo Maly
        rzucal sie przez sen smile))) Bardzo to bylo mile smile)))

        > Ale z rękę na sercu się przyznam,że ja czasem trace cierpliwość do Młodego a
        > Tomek ma żelazną wytrzymałośc.

        O to to smile))))))))))))))))))))))))))))))
        Ja tez czasem wysiadam, a G. jest zawsze anielsko spokojny i zawsze probuje
        tlumaczyc, no i ja tez staje sie przy nim spokojniejsza smile))

        > W tym roku planujemy wyprawe w góry.Chcemy z
        > Pietunią oprowadzić Tomka po Naszych miejscach. Myśle,że troche odstresujemy
        > sie od pracy.

        Na pewno smile)) Milego wyjazdu zycze smile

        > Obydwoje nie mamy doświadczenia w byciu rodzicem,

        Szkoda, ze dzieci nie rodza sie z instrukcja obslugi, nie??? wink

        > Ale 7-latek to trudny orzech do zgryzienia.uff!

        Moj osmiolatek, na dodatek nadpobudliwy tez daje czasem w kosc wink

        Dziekuje wszystkim za odpowiedzi smile

        Pozdrawiam
    • podenka Re: Rodzina mieszana 01.06.04, 00:41
      A ja mam taką mieszana rodzinkę, jesteśmy we czwórkę: poza mną moja córka z poprzedniego związku-14 latka Majka(z jej ojcem rozstałam sie jak miała 8 lat), mój nowy mąż(pobraliśmy się 2 lata po rozstaniu z ojcem Maji)i nasz 15 miesięczny synek Jeremi. U nas nie było tak cudnie, że mój mąż kochał moje dziecko z pierwszego małżeństwa od razu, akceptował i tolerował, na przemian. Początkowo super, potem długi rok walk, kiedy wystapiłam do sądu o alimenty na Maję i walka niestety z tamtej strony toczyła się też przez dziecko, mój nie wytrzymaywał tego a ja uczyłam się jak zachować neutralność! Majka cały czas jednak marzyła o rodzeństwie a my też chcieliśmy. I urodził się Jeremek, nagle mój mąż zrozumiał co to znaczy mieć dziecko, wybaczać mu i tolerować różne wybryki, Majka "wskoczyła" na jakieś logiczne miejsce, jest SIOSTRĄ jego synka a tym samym kimś do kochania. I tak na koniec happy end.
    • burza4 Re: Rodzina mieszana 01.06.04, 09:47
      Mam nową rodzinę. Jak się układa? różnie... Po pierwsze nie oczekiwałam nigdy,
      że mój facet pokocha moje dziecko jak własne, bo dla mnie to mało realne.
      Biologia robi swoje. Jest różnica. Sama nigdy nie byłabym w stanie czuć tego
      samego do obcego dziecka, co do własnego. Nie bez znaczenia też jest tu fakt,
      kiedy pojawia się facet. Tzn. myślę, że łatwiej jest, jeśli dziecko jest
      jeszcze małe. Moja córka była już duża, miała swoje nawyki, charakterek, była
      już ukształtowana. Na poczatku było super, świetnie się dogadywali. Problemy
      pojawiły się wraz z codziennym życiem, nakazami i zakazami. Nie da się tego
      uniknąć mieszkając pod jednym dachem. Moja córka weszła w okres dojrzewania i
      bywa nieznośna, czepliwa, krnąbrna itd. I bardzo mocno wpłynęło to na ich
      dotychczasowe relacje. Mój mąz niby ojca nie zastępuje, bo córka ma z
      biologicznym świetny kontakt, ale siłą rzeczy on jest na miejscu, to on
      przypomina o obowiazkach domowych i nie jest to mile widziane. Trudno się
      odnaleźć, a do niedawna młoda za nim przepadała, nie mogła się doczekać aż
      wróci z pracy, jemu chętniej się zwierzała, teraz obchodzi go szerokim łukiem.
      Inny aspekt to to, że mamy trochę inne podejście do wychowania. I widzę
      radykalną rożnicę w podejściu męża do mojej córki i do jego syna. Własnemu
      dziecku łatwiej się wybacza, chętniej usprawiedliwia. Nie jest sprawiedliwy, od
      własnego syna zawsze przyjmie jakieś wykręty, co do mojej córki ma większe
      wymagania, i łatwiej mu przychodzi tzw. konsekwencja. Co do tekstów "nie jesteś
      moim ojcem" to są raczej normalne w tego typu rodzinach (szczególnie
      w "trudnym" wieku) - bo dzieci szukają usprawiedliwienia dla własnego
      postępowania. Mój mąż powiedział jasno, że faktycznie nie jest ojcem i świetnie
      o tym wie. Ale to nie znaczy, że nie ma nic do powiedzenia i że można go
      olewać. Długo by pisać...
      • pelaga Re: Rodzina mieszana 01.06.04, 09:55
        burza4 napisała:

        > I widzę
        > radykalną rożnicę w podejściu męża do mojej córki i do jego syna. Własnemu
        > dziecku łatwiej się wybacza, chętniej usprawiedliwia. Nie jest sprawiedliwy,
        > od własnego syna zawsze przyjmie jakieś wykręty, co do mojej córki ma większe
        > wymagania, i łatwiej mu przychodzi tzw. konsekwencja.

        Jak sobie z tym radzisz????? Ja sie czegos takiego wlasnie panicznie boje.
        Witek jest moim oczkiem w glowie i wszelka niesprawiedliwosc (rzeczywista i
        wydumana przeze mnie) wywoluje moje ostre reakcje. Nie czujesz sie z tym zle,
        skoro to dostrzegasz?????? Nie masz pretensji do swojego M.??????
        Strasznie to wszystko trudne...

        Pozdrawiam
        • burza4 Re: Rodzina mieszana 01.06.04, 10:49
          Jak to jak sobie radzę??? normalnie, awanturuję się ile wlezie smile))
          na serio - napiszę do ciebie na priva, to dłuższa historia, nie chcę zaśmiecać
          forum...
          • chalsia Re: Rodzina mieszana 01.06.04, 10:56
            Burza, jeśli nie chcesz pisać na forum bo to zbyt prywatne, to OK. Ale
            jeśli "nie masz oporów", to podziel się z nami - nie ważne jak długa to jest
            historia.

            Pozdrówko,
            (zmęczona nocnym dwugodzinnym malowaniem laurki dla synka na Dzień dziecka)
            Chalsia
          • sokka Re: Rodzina mieszana 01.06.04, 12:23
            u mnie w domu rodzinnym (z powodu niewielkiego doswiadczenia z wlasnymi
            dziecmi, musze pisac o rodzenstwie) mama faworyzowala swojego pierworodnego w
            sposob kliniczny, a nie bylismy rodzina mieszana... chce powiedziec, ze problem
            nie dotyczy tylko rodzin mieszanych, ale bynajmniej go nie umniejszam. I mysle,
            ze wszystkie dzieci na tym cierpia, ale ostatecznie to chyba najbardziej
            faworyt...
            zupelnie sie nie zgadzam, ze nie mozna pokochac swojego niebiol. dziecka jak
            swojego biol. (troche to nie po polsku, przepraszam), nie mam na to zadnych
            argumentow ani przykladow z zycia, ale tak wlasnie czuje. I mam nadzieje, ze
            nie przekonam sie, ze jest inaczej smile
            serdecznie pozdrawiam
            Sokka
    • m-m-m Re: Rodzina mieszana 01.06.04, 12:10
      Być moze jest mozliwe by nowy partner rodzica pokochał dziecko jak własne.
      Niestety sa to zapewne wyjatki. Mieszkam z pasierbem pod jednym dachem i sadzę,
      że przy całej mojej wiedzy życiowej i doświadczenich z czasów kiedy sama
      ojczyma miałam uważam, ze jest to bardzo złożona sytacja. Ja pasierba nie
      kocham, choć chcę dla niego jak najlepiej to jednak nie mam dla niego takiej
      tolerancji jak mój M. Zresztą jako macocha nie mam praw rodzicielskich, nie mój
      to obowiazek wychowywać cudze dziecko. Mogę mu pomóc, wskazać, poradzić, ale
      odpowiedzialność ma mój M.
      Rozumiem punkt widzenia rodzica biologicznego, ze chciałby tej miłosci dla
      swojego dziecka od partnera nie bedącego rodzicem, ale miłość rodzicielska jest
      dana przez naturę i raczej szanse na jej powstanie u osoby z zewnątrz są małe.
      Oczywiście można sie starć, ale rodzicowi bilogicznemu dziecko więcej wybaczy
      niż przybranemu, dotyczy to nakazów i zakazów na codzień.
      Czy dziecko zaakceptuje i w jakim stopniu nowego "rodzica" zależy od jego
      osobistych kontaktów z rodzicem zastępowanym, tzn. jeśli nie utrzymuje
      kontaktów z ojcem, nie lubi go, ten ojciec też się nie stara być z nim w
      kontakcie, to ojczym ma większe szanse na zastępstwo.
    • nooleczka Re: Rodzina mieszana 01.06.04, 20:59
      Pelago,

      Swojego czasu wałkowałam już dokładnie ten sam temat na forum macochy.
      Tu jest link:
      forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=14479&w=9638585&v=2&s=0

      Pozdrawiam
      • pelaga Re: Rodzina mieszana 01.06.04, 21:48
        nooleczka napisała:

        > Pelago,
        >
        > Swojego czasu wałkowałam już dokładnie ten sam temat na forum macochy.
        > Tu jest link:
        > forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=14479&w=9638585&v=2&s=0
        >

        Dziekuje bardzo za ten link smile Przeczytalam z zainteresowaniem smile
        A jak Twoja sytuacja??? Udalo sie unormowac stosunki dzieciatka z facetem i
        jego synem?????? Jak sobie poradzilas???

        Pozdrawiam
        • nooleczka Re: Rodzina mieszana 02.06.04, 12:10
          Pelago,

          stosunki mojeggo lubego z moim synkiem są teraz tak dobre że aż doskonałe smile
          Mały opowiada mu o wszystkich swoich zabawkach, o wszystkich sprawach
          przedszkolnych, o kolegach itd. Dogadują się bez problemu smile Myślę, ze prawie
          całkowity brak stosunków małego z ojcem biol. miał na to duży wpływ.
          Co nie przeszkadza mu oczywiście faworyzowac swego syna, gdy spotykamy się we
          czwórkę. Tak widać musi być.


          Pozdrawiam
          • pelaga Re: Rodzina mieszana 02.06.04, 13:19
            nooleczka napisała:

            > stosunki mojeggo lubego z moim synkiem są teraz tak dobre że aż doskonałe smile

            Ciesze sie bardzo razem z Toba smile Czyli w rodzinach mieszanych sa problemy ale
            mozna je rozwiazac jesli sie tego chce smile

            Pozdrawiam
Pełna wersja