Dodaj do ulubionych

Niby-babcia

02.06.04, 20:17
Wczoraj dzwonila na moj telefon komorkowy moja byla tesciowa, nie odebralam
telefonu... Nie mialam ochoty z nia gadac po prawie dziewieciomiesieczniej
rozprawie o obnizenie alimentow, zalozonej przez jej synka. Dzis dodzwonila
sie do mojej matki i zlozyla jej zyczenia dla Witusia (ktorego bardzo kocha i
o nim pamieta). On stal obok, ale do telefonu go nie chciala i dobrze,
przynajmniej nie rozwali mi znowu psychicznie dziecka. Zarowno ona, jak i
ojciec mojego syna nie widzieli sie z nim od czasu zalozenia sprawy, czyli od
pazdziernika 2003 r., po drodze byly swieta, jedne i drugie, a oni sie nie
odezwali w ogole sad A teraz na Dzien Dziecka extesciowa przypomniala sobie,
ze ma wnuka... Strasznie sie zdenerowawalam sad
Moja mama powiedziala mi, ze powinnam zadzwonic do niej o powiedziec jej
jakie jest zdanie psychologa, czyli, ze : odwiedziny regularne albo wcale, a
ja nie mam sily, nie mam po prostu mocy, bo ja jej to juz mowilam ponad rok
temu i to nic nie dalo sad(( Do nich zupelnie nie dociera, ze moje dziecko ma
problemy emocjonalne, ze nie mozna sie nim bawic, jak zabawka sad
Chce mi sie wyc czasem z bezsilnosci... sad Bo przeciez najlepiej dla
wszystkich byloby, gdyby te odwiedziny byly regularne, ale ja nic nie moge
zrobic sad((((((((

Pozdrawiam nieco zdolowana...

Byle do weekendu...
Obserwuj wątek
    • kamila77 Re: Niby-babcia 02.06.04, 20:33
      Nie doluj sie (latwo powiedziec). Rady zadnej nie dam, przeciez nie bede
      powtarzac tego, co sama doskonale wiesz.
      Odetnij sie moze zupelnie od "babci". Trudno, wyjdziesz na jędzę, ale
      ważniejszy jest spokój Twój i młodego. Telefonów nie odbieraj, do domu nie
      wpuszczaj (bo nie musisz).
    • iziula1 Re: Niby-babcia 02.06.04, 20:44
      Ja tez tak mówiłam-albo regularne wizyty albo wcale. Ale to nie wiele dało.
      Ostatnio zapominaja nawet o świętach.Gdzieś podświadomie czekam,że kiedyś znów
      się odezwa z żądaniem wizyty.Jak gdyby nigdy nic.Jakby tej przerwy nie było.I
      bedą się nazywać babcią i dziadkiem.I wkurza mnie to.I to,że za każdym razem
      mówili Młodemu,że tatuś go pozdrawia,że masz tu prezent od tatusia,masz kartke
      z życzeniami...
      Czasem mam ochote wygarnąć tej babci wszystko ale mam jakąś dziwna blokade.Nie
      umiem być nieuprzejma,niegrzeczna szczególnie do ludzi starszym wiekiem.To
      skrzywienie osobowości.Ale ja tak mam.I jest mi z tym żle.

      Nie wiem,Pelago czy powołanie się na opinie psychologa cos da.Czasem myśle,że w
      tego typu babciach rodzi się święte przekonanie,że to co robią jest właściwe i
      że tak bardzo kochaja,że tym razem bedzie lepiej a potem to mija.Słomiany zapał.


      "...wiem,że jedna rzecz nie istnieje
      Zapomnienie..."
    • cartoon_network Re: Niby-babcia 02.06.04, 21:11
      Cześć smile
      Powinnaś jednak posłuchać rady mamy. Tym bardziej, że informowanie o sprawach
      zdrowotnych dziecka, kontaktach z psychologiem, itd, należy do Twoich
      obowiązków względem ojca. Jeżeli tego nie robisz to może to kiedyś zostać
      wykorzystane przeciw Tobie.
      Widzisz, to wszystko nie jest takie proste. Gdzieś wyczytałem, że to Ty
      odeszłaś. Skoro tak, to przyjęłaś konsekwencje tego kroku dla Twojego dziecka i
      Ciebie samej. Przynajmniej, jak sądzę, tak myśli "druga" strona. Oni Ciebie
      postrzegają jako tą, która zniszczyła związek. Lub ewentualnie uwierzyli w taką
      wersję. To ich "oczyszcza" etycznie we własnym mniemaniu. Jest dużo
      niekonsekwencji w tym co piszesz. Odejście od męża oznacza zielone światło dla
      niego na założenie nowej rodziny, i zdaje się, on tak zrobił. A nowa rodzina
      źle znosi "stare" alimenty. Tak więc, nie miej do niego pretensji, że stara się
      je zmiejszyć, bo, jak życie znam, on ma spore kłopoty z związku z nimi w
      relacjach z nową żoną. Facet się miota, bo tamta go naciska, i szumi za uszami.
      i to naturalne jest, bo dla niej to jednak obce dziecko. To są konsekwencje
      odejścia po prostu.
      Jeżeli, chcesz spokoju, ew. regularnych wizyt, to zgódź się na obniżkę
      alimentów. Inaczej zacznie się spirala nienawiści, a to wyniszczająca choroba,
      na której najbardziej straci dzieciak.
      • sokka Re: Niby-babcia 02.06.04, 21:21
        To nie ma znaczenia kto podjal decyzje o rozstaniu. Na ogol jest to duzo
        bardziej zlozone, niz "znudzilo mi sie i odchodze" i na rozstanie pracuja obie
        strony. Z reszta moze nie powinnam uogolniac, bo skad moge jak jest na ogol,
        jednak nie powinno to wplywac w zaden sposob na regularnosc odwiedzin. Po prostu
        nie widze zwiazku.
        Pozdrawiam
      • kamila77 Re: Niby-babcia 02.06.04, 21:22
        To jest nieetyczne, stawiac sprawe tak, jak zrobił to eks pelagi: uzależniać
        odwiedziny u dziecka od tego, czy matka zgodzi sie na obnizke alimentow. Tak
        sie po prostu nie robi. Panie Kreskowkowy, niechże pan przeczyta dokladnie
        posty pelagi, zwlaszcza te, w ktorych pisze ona, jak wygladaja kontakty jej
        dziecka z jego ojcem.
        Dlaczego ona (i mlody) ma ponosic finansowe skutki tego, ze ojciec jej dziecka
        zalozyl nowa rodzine?
        • pelaga Re: Niby-babcia 02.06.04, 21:42
          kamila77 napisała:

          > To jest nieetyczne, stawiac sprawe tak, jak zrobił to eks pelagi: uzależniać
          > odwiedziny u dziecka od tego, czy matka zgodzi sie na obnizke alimentow. Tak
          > sie po prostu nie robi.

          Ale to jest nadinterpretacja Pana Wspanialego Samotnego Tatusia. Moj ex
          niezaleznie od obecnej sytuacji nigdy nie byl prawdziwym ojcem dla mojego
          dziecka (nawet, jak mieszkalismy razem). On nie ma wiezi emocjonalnej z
          dzieckiem i od tego zaleza jedo konatkty z dzieckiem, a raczej ich brak sad((

          Pozdrawiem serrrrrdecznie
          • edzieckokarenina cartoon 02.06.04, 21:51
            hej-mnie w Twojej wypowiedzi nie podobało się tylko to,co napisałam wyzej-
            chodzi mi o relację:alimenty-odwiedziny.
            Poradziłeś,zeby pelaga obniżyła alimenty,to moze wtedy ex mąż będzie odwiedzał
            dziecko.mi się wydaje,że jeśliby kochał dziecko to od niczego by tych odwiedzin
            nie uzależniał.
            Wiesz jakie alimenty z reguły sądy przyznają na dziecko?...
            ja mam np.300zł, moja znajoma 150zł..z czego tu obniżać?
            • cartoon_network Re: cartoon 02.06.04, 21:55
              może ja nieprecyzyjnie się wyraziłem. Sorry.
              Chodziło mi o to, że wysokość alimentów zdaje się być tutaj źródłem konfliktu i
              zaciećwierzenia obu stron. Oczywiście, uzależnianie od tego odwiedzin, jest
              skurwysyństwem, ale co ważnejsze: dobro małego czy spirala nienawiści?
              Poza tym, to była tylko lekka dygrasja, a tu czytam, iż zamach stanu zrobiłem...
              • edzieckokarenina Re: cartoon 02.06.04, 22:01
                cartoon_network napisał:

                > może ja nieprecyzyjnie się wyraziłem. Sorry.
                > Chodziło mi o to, że wysokość alimentów zdaje się być tutaj źródłem konfliktu
                i
                >
                > zaciećwierzenia obu stron. Oczywiście, uzależnianie od tego odwiedzin, jest
                > skurwysyństwem, ale co ważnejsze: dobro małego czy spirala nienawiści?
                > Poza tym, to była tylko lekka dygrasja, a tu czytam, iż zamach stanu
                zrobiłem..
                ******
                widzisz-pewnie miałeś dobre intencje,ale jak kazdy facet podeszłeś do tematu
                strasznie konkretnie,a kobiety często chcą sie po prostu wyżalić.
                • cartoon_network :-)))))))))))))))))))))))) ________________nt 02.06.04, 22:04
              • iziula1 Re: cartoon 02.06.04, 22:06
                To chyba nie tak.Bo w tym przypadku każdy pretekst by wymigać sie od odwiedzin
                bedzie dobry.Czy to zbyt wysokie alimenty,czy adres zamieszkania,czy cokolwiek
                innego.Zawsze coś sie znajdzie.
                Chodzi o to by pozbyc sie ciężaru.Niestety ale tak jest.Wiem,że to okropne ale
                w większości przypadków samodzielnych mam oni nie chcą czuć się ojcami,nie chcą
                żadnych obowiązków.I cieszą się gdy unosimy się falszywą duma i niczego od nich
                nie chcemy.
                • cartoon_network Re: cartoon 02.06.04, 22:13
                  z tym, że ja chcę uświadomić, iż on pewnie zupełnie inaczej postrzega tą
                  rzeczywistość. Dlatego też należy odłożyć emocje, wydzielić trochę empatii, i
                  zastanowić się nad konkretami.
      • iziula1 Re: Niby-babcia 02.06.04, 21:25
        Z całym szacunkiem do twej osoby ale skąd ty możesz wiedzieć co mysla inni a w
        szczególności Były i jego rodzina?!
        I czy obniżenie alimentów to pomysł na udane kontakty ojciec-dziecko-dziadkowie?
        Gdyby udało się nam samodzielnym mamom w ten sposób kupic miłość ojca to może
        powinniśmy wyrzec sie alimentów całkowicie?
        Nie rozumiem jak możesz mówić że decyzja podjęta przez kobiete o odejściu może
        świadczyć o tym,że ojciec nie chce utrzymywać z własnym dzieckiem kontaktu?To
        efekt tzw.naturalnych konsekwencji?!
        Czy któraś z nas odeszła bo miała taki kaprys czy dlatego,że musiała?
        Poniosło mnie troche.Ale obniżenie alimentów?Czy wiesz jakie każda z nas
        otrzymuje kwoty co miesiąc na wyżywienie,ubranie,książki,zapewnienie dziecku
        dachu nad głową i leki?Chyba nie skoro radzisz obniżenie.
        I nie rozumiem dlaczego zarzucasz niekonsekwencje.

        Pozdrawiam.Z całym szacunkiem dla samodzielnego taty.
        • cartoon_network dziewczyny spokojnie 02.06.04, 21:38
          rzecz w tym, że druga strona inaczej zawsze ocenia sytuację. Gdyby pojwił się
          tu on, to pewnie przedstawiłby zupełnie odmienny, bo widziany przez niego,
          obraz. Takie jest po prostu życie, i nie ma co się burzyć, tylko trzeba się
          zastanowić, co by tu było najlepsze dla małego.
          A o alimentach napisałem dlatego, że zdaje się, to one są prawdziwym
          przyczynkiem aktualnej sytuacji. Albo wymyśli się jakiś sposób, albo pójdzie
          się na wojnę.
          Dobro dziecka jest najważniejsze.
        • pelaga Re: Niby-babcia 02.06.04, 21:45
          iziula1 napisała:

          > Czy wiesz jakie każda z nas
          > otrzymuje kwoty co miesiąc na wyżywienie,ubranie,książki,zapewnienie dziecku
          > dachu nad głową i leki?Chyba nie skoro radzisz obniżenie.

          Co moze wiedziec czlowiek, ktory nie potrafi gospodarowac zarobkami 7 razy
          wiekszymi od moich o problemach fiansowych??????????
          Raczej nic sad((

          Pozdrawiam serrrrdecznie
      • pelaga Re: Niby-babcia 02.06.04, 21:33
        cartoon_network napisał:

        Na poczatek Ci napisze, ze niedobrze mi sie zrobilo jak przeczytalam Twoj post

        > Powinnaś jednak posłuchać rady mamy. Tym bardziej, że informowanie o sprawach
        > zdrowotnych dziecka, kontaktach z psychologiem, itd, należy do Twoich
        > obowiązków względem ojca. Jeżeli tego nie robisz to może to kiedyś zostać
        > wykorzystane przeciw Tobie.

        Wyobraz sobie, ze zostal o tym poinforowany i mam na to swiadkow najlepszych z
        mozliwych, bo to sad. Tak sa spiasne moje zeznania. I wyobraz sobie, ze jego to
        zupelnie nie obchodzi. WALI go to, czy dziecko jest zdrowe, czy chore. Moje
        dziecko choruje od urodzenia i on mi w niczym nie pomogl, NIGDY!!! DOTARLO to
        do Ciebie ?????????????????

        > Widzisz, to wszystko nie jest takie proste. Gdzieś wyczytałem, że to Ty
        > odeszłaś. Skoro tak, to przyjęłaś konsekwencje tego kroku dla Twojego dziecka
        > i Ciebie samej.

        Taaaaakkkk???? Dziwne. Ja tak nie uwazam. Nie odchodzi sie od faceta dla
        fanaberii, nie uwazasz, ze cos musialo byc nie tak???? On aniol dobroci, a ja
        dla fanaberii sie wyprowadzam. Oj ja zla, musze poniesc konsekwencje.
        Taaaakkkkk....

        > Przynajmniej, jak sądzę, tak myśli "druga" strona. Oni Ciebie
        > postrzegają jako tą, która zniszczyła związek. Lub ewentualnie uwierzyli w
        > taką wersję. To ich "oczyszcza" etycznie we własnym mniemaniu.

        A to, czy oni czuja sie oczyszczeni to mi rowno LATA. Ja nie zniszczylam
        zwiazku, nigdy jedna strona go nie niszczy (to taka dygresja jakbys jeszcze
        tego nie wiedzial) Czyzby Twoja zonka dala od Ciebie noge???????????????

        > Jest dużo
        > niekonsekwencji w tym co piszesz.

        Tak a co na przyklad?????????? Poprosze o konkrety!!!!!!!!!

        > Odejście od męża oznacza zielone światło dla
        > niego na założenie nowej rodziny, i zdaje się, on tak zrobił.

        Alez ja mu ani przez chwile nie bronilam tego robic. Rozwiedlismy sie, kazde z
        nas ma prawo do ukladania sobie zycia. Ale rozwiedlismy sie MY, nikt nie dal mu
        rozwodu z dzieckiem, to tak, jakbys o tym nie wiedzial.

        > A nowa rodzina
        > źle znosi "stare" alimenty.

        A to juz nie jest moj problem, tylko exa i jego zony.

        > Tak więc, nie miej do niego pretensji, że stara się
        > je zmiejszyć, bo, jak życie znam, on ma spore kłopoty z związku z nimi w
        > relacjach z nową żoną. Facet się miota, bo tamta go naciska, i szumi za
        > uszami.

        A czy przez to moje dziecko zaczelo mniej jesc??? Czy moze mniej drze
        ubrania??? A moze terapia mniej kosztuje, czy rehabilitacja?????????

        > i to naturalne jest, bo dla niej to jednak obce dziecko.

        Zwiazala sie z facetem z obciazeniami, z dzieckiem i jesli tego nie akceptowala
        mogla znalezc sobie wolnego i bez zobowiazan. On dziecka przed nia nie ukrywal,
        jak sadze, wiedziala co robi, dorosla byla. Nikt jej nie kaze kochac mojego
        dziecka, wychowywac go, zajmowac sie nim, ani zapisywac mu swojego majatku.
        Natomiast prawo narzuca na niego jako OJCA obowiazek utrzymywania i
        wychowywania dziecka w rownej czesci, co matce, niezaleznie od rozwodu. On sie
        z obowiazku wychowywania nigdy nie wywiazywal, dlaczego mialabym go dobrowolnie
        zwalniac z obowiazku utrzymywania dziecka??????

        > To są konsekwencje
        > odejścia po prostu.

        Czyli wedlug Ciebie sama sobie to dziecko zrobilam i dlatego musze poniesc tego
        konsekwencje??? Nie dziwie sie, ze opuscila Cie zona. Twoje szowinistyczne
        podejscie zwalilo mnie z nog. I jak sadze nie tylko mnie sad

        > Jeżeli, chcesz spokoju, ew. regularnych wizyt, to zgódź się na obniżkę
        > alimentów.

        Na nic godzic nie mam sie zamiaru. Ja tych alimentow nie podwyzszalam ani razu
        od zasadzenia, a wizyty nigdy nie byly regularne i nie ma to wiekszego wplywu
        na wizyty i poczucie odpowiedzialnosci ojca mojego dziecka.

        > Inaczej zacznie się spirala nienawiści, a to wyniszczająca choroba,
        > na której najbardziej straci dzieciak.

        Moj dzieciak traci na tym, ze ojciec traktuje wizyty z nim jako zabawe i bron
        do sadu, ale Ty i tak tego nie rozumiesz, bo u Ciebi solidarnosc plemnikow
        bierze gora nad zdrowym rozsadkiem.

        A jak chcesz o mnie wiedziec wiecej to przeczytaj sobie moje posty, gdzie jest
        opisane jak wygladaja kontakty mojego dziecka z jego ojcem.

        Ale Ty niczym sie nie roznisz od niego, bo skoro dla Ciebie alimenty sa powodem
        do niewidywania dziecka to prezentujesz ten sam poziom umyslowy.

        Niedobrze mi, ble sad((
        • edzieckokarenina Re: Niby-babcia 02.06.04, 21:40
          pelaga- zawsze znajdą sie osoby,które będą myslały tak jak cartoon i będą
          świecie przekonane o swojej racji.
          Ps.wiesz co?-od jakiegoś czasu zadziwia mnie jedno...że dość spora liczba
          facetów tak podchodzi do tematu:odwiedziny-alimenty.
          albo alimenty-albo odwiedziny i jeszcze myslą,ze to Ty jesteś wariatka i zła.
          mam koleżankę-tez samotna mama,niestety bez dostepu do neta- facet dzwonił do
          niej jak była w ciąży kilka razy.jak spytała,czy mógłby jej pomóc finansowo to
          ślad po nim zaginął.
        • cartoon_network Pelaga 02.06.04, 21:46
          Posłuchaj, ja nie miałem zamiaru ani Cię atakować, ani krytykować. Chciałem Ci
          tylko zwrócić uwagę, iż on zupełnie inaczej widzi sytuację. Bo tak jest w
          życiu!!!
          Pisząc tak jak napisałem chciałem Ci pomóc, bo pogłaskanie w takiej sytuacji
          jest może miłe, ale nie merytoryczne. Dziwię się, że tak pejoratywnie odebrałaś
          mój post.
          Natomiast to co Ty napisałaś, taka chcęć dokopania, pieniactwo, osobiste
          wycieczki, dużo o Tobie mówi. Ten facet pewnie nie jest taki zły, skoro tak go
          przedstawiasz.
          • sokka Re: Pelaga 02.06.04, 22:05
            ech, zrobila sie z dyskusji awantura sad
            pieniądze są zawsze drażliwym tematem, zwlaszcza kiedy ich brak... a matka musi
            kierowac sie dobrem dziecka i dbac rowniez o jego materialne, a nie tylko
            emocjonalne potrzeby. Nie mozna tego lekcewazyc, o co nietrudno, gdy problemy
            finansowe sa nam obce.
            • cartoon_network Re: Pelaga 02.06.04, 22:10
              dokładnie tak!
              I tak też myśli jego obecna żona. No i facet jest w kleszczach. To i miota się
              między nową żoną, dziećmi, sądem, i mamą.
              I jak on może złapać pion? Przecież cokolwiek zrobi to zrobi źle dla kogoś.


              sokka napisała:

              > ech, zrobila sie z dyskusji awantura sad
              > pieniądze są zawsze drażliwym tematem, zwlaszcza kiedy ich brak... a matka
              musi
              > kierowac sie dobrem dziecka i dbac rowniez o jego materialne, a nie tylko
              > emocjonalne potrzeby. Nie mozna tego lekcewazyc, o co nietrudno, gdy problemy
              > finansowe sa nam obce.
              • sokka Re: Pelaga 02.06.04, 22:19
                ale wiesz, nadmiar empatii tez czasami szkodzi... w koncu trudno zeby Pelaga
                cale dnie analizowala jak moze wesprzec swojego bylego, by sie biedak nie miotal
                miedzy przeszloscia a terazniejszoscia. ona ma prawo od niego WYMAGAC by nie
                krzywdzil ich dziecka, a nieregularne odwiedziny niczym innym nie sa.
                alimenty, jak sie juz chyba wszyscy zgodzilismy sa kwestia osobna.
              • pelaga Re: Pelaga 02.06.04, 22:45
                A tu mozesz poczytac o moim podejsciu i probie empatii, jak masz ochote
                znac jeszcze pelniejszy obraz mojego punktu widzenia

                forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=571&w=13023193
                Watek jest dosc dlugi, mam na mysli post "Re: do mikawi
                pelaga 31.05.2004 19:11"
          • pelaga Re: Pelaga 02.06.04, 22:17
            cartoon_network napisał:

            > Chciałem Ci
            > tylko zwrócić uwagę, iż on zupełnie inaczej widzi sytuację. Bo tak jest w
            > życiu!!!

            Alez ja wiem, jak jest w zyciu i wiem, ze on zupelnie inaczej widzi sytuacje. Z
            jego puktu widzenia ja odeszlam i skrzywdzilam go tym. Ale, ze on nie chcial
            nic zrobic zeby ratowac malzenstwo to tego juz nie widzi. Z jego punktu
            iwdzenia on nie mial nigdy obowiazku odwiedzac dziecka. A teraz z jego punktu
            widzenia placi za duze aliemnty. Ja znam jego punkt widzenia.

            > Pisząc tak jak napisałem chciałem Ci pomóc,

            Piszac, ze skoro odeszlam, to musze sama ponosic konsekwencje??? Ze ja mam sie
            przejmowac, czy jemu zona za uszami suszy glowe, czy nie??? A niby czemu??? To
            ja za taka pomoc dziekuje bardzo sad

            > bo pogłaskanie w takiej sytuacji
            > jest może miłe, ale nie merytoryczne.

            Twoje rady byly bardzo merytoryczne. Obniz alimenty, bo to glowne zlo w tym
            wszystkim, sama nie wiem skad ten pomysl, bo ja tak nie uwazam.

            > Dziwię się, że tak pejoratywnie odebrałaś

            A jak mialam odebrac przeczytaj sobie moje komentarze pod Twoimi fragmentami.
            Te zlosliwe mozesz pominac, moze wtedy zlapiesz sens moich wypowiedzi lepiej.
            Bo nie ukrywam, ze jadu mi sie nieco ulalo.

            > Natomiast to co Ty napisałaś, taka chcęć dokopania, pieniactwo, osobiste
            > wycieczki, dużo o Tobie mówi.

            Swietnie, wiec nie dawaj mi wiecej dobry rad. Nie warto marnowac Twojego
            cennego czasu.

            > Ten facet pewnie nie jest taki zły, skoro tak go
            > przedstawiasz.

            Istny aniol dobroci. Jak wszyscy mezczyzni na tym swiecie. Ideal.

            A jak masz ochote na lekture to sobie poczytaj, choc to tylko moj punkt widzenia

            forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=571&w=12778995
            • cartoon_network Re: Pelaga 02.06.04, 22:28
              pelaga napisała:

              > Piszac, ze skoro odeszlam, to musze sama ponosic konsekwencje???

              Nie sama, ale też. Jesteś po prostu współwinna sytuacji. Walenie w niego jak
              małpa w bęben nic nie da. Przecież tu chodzi o dobro małego, a Ty popełniasz
              błędy.
              Teściowa do Ciebie dzwoni, i to jest idealna sytuacja aby ich wyregulować bo to
              ona dzwoni a nie Ty, ale Ty nie odbierasz. Zastanów się dziewczyno!
              • pelaga Re: Pelaga 02.06.04, 22:59
                cartoon_network napisał:

                > Nie sama, ale też.

                Problem polega na tym, ze to ja ponosze prawie wszystkie konsekwencje. Jego
                konsekwencje ograniczaj sie do finansow. Dalej tego nie rozumiesz????

                > Jesteś po prostu współwinna sytuacji.

                I nie twierdze, ze tak nie jest. Rozwiedlismy sie. Jestesmy oboje winni.

                > Walenie w niego jak
                > małpa w bęben nic nie da.

                W kogo??? O co Ci chodzi??? Ja nie rozumiem, moze jesniej mi to wytlumaczysz.

                > Przecież tu chodzi o dobro małego, a Ty popełniasz
                > błędy.

                Bledy popelnia kazdy, nie tylko ja. A o dobro Malego to ja caly czas walcze.
                Czy Ty czytales przytoczony przez mnie link i pierwotny post??? Ja nie
                ograniczam kontakatow, na razie. Ojciec ich nie chce.
                A pani psycholog wyraznie mi powiedziala ze niergularne konatkty wywoluja
                wiecej szkody u mojego dziecka niz pozytku. I co mimo to mam do nich
                dopuscic??? Czy to nadal bedzie walka o dobro dziecka???

                > Teściowa do Ciebie dzwoni, i to jest idealna sytuacja aby ich wyregulować

                Moja tesciowa jak juz sie w koncu dodzwonila to nawet z dzieckiem gadac nie
                chciala, choc bylo w poblizu, tylko przez moja mame przekazala zyczenia, czy to
                jest sposob kochajacej babci??? Co tu regulowac??? A opinie psychologa znaja
                oboje i nic sobie z niej nigdy nie robili, ani moj ex, ani jego matka.

                > bo
                > to ona dzwoni a nie Ty, ale Ty nie odbierasz.

                Bo wolalam sobie oszczedzic sluchania tego, jak ona kocha moje dziecko,
                nasluchalam sie tego przez ostatnich osiem lat srednio 3 razy do roku i jak dla
                mnie to wystarczajaco duzo. Milosc do dziecka to nie slowa przez telefon, to
                czyny. Ich nie bylo kiedy moje dziecko ich potrzebowalo i nie ma ich nadal.

                >Zastanów się dziewczyno!

                Ja sie zastanawiam caly czas, bo dla mnie dobro dziecka i nie wywolywanie
                kolejnych atakow jest priorytetem. Ty tez sie zastanow, czy Twoj poglad jest
                jedynym slusznym na tej ziemi, szczegolnie, ze nie znasz mojej sytuacji. A
                odnosze wrazenie, ze i tak wiesz lepiej.
      • chalsia Re: Niby-babcia 02.06.04, 23:45
        > Powinnaś jednak posłuchać rady mamy. Tym bardziej, że informowanie o sprawach
        > zdrowotnych dziecka, kontaktach z psychologiem, itd, należy do Twoich
        > obowiązków względem ojca. Jeżeli tego nie robisz to może to kiedyś zostać
        > wykorzystane przeciw Tobie.

        O wizytach u lekarza (jesli nie dzieje się nic "dużego") a już zwłaszcza u
        psychologa (jeśli nie jest to psychoterapia mająca na celu "leczenie" czegoś
        dużego a tylko kwestia konsultacji, poradzenia się) nie ma obowiązku
        informowania drugiego rodzica, nawet jeśli oboje mają pełne prawa
        rodzicielskie. Bo takie rzeczy należą do tzw. (kurcze, zapomniałam prwaniczego
        określenia) spraw "nieistotnych", czy też "codziennych".
        Wiem, bo czytałam o tym i rozmawiałam z prawnikiem.

        Pozdrawiam,
        Chalsia
    • cartoon_network errata 02.06.04, 22:19
      Może to mój błąd jest. Po prostu moja percepcja nie obejmuje faceta, który nie
      chce kontaktów z dzieckiem. Ja wiem, że tacy są, ale ja tego tak naprawdę nie
      rozumiem. I dlatego szukam innych przyczyn.
      • iziula1 Re: errata 02.06.04, 22:29
        Cartoon,może faktycznie mnie poniosło a Ty może faktycznie widzisz wszystko ze
        strony ojca oddanego bezgranicznie córce.Każdy z nas bez względu czy tego chce
        czy nie ocenia innych wedle siebie.Raz mocniej raz słabiej.Nie miej Nam,mi za
        złe żem Cię zaatakowała.Nie mam dobrych wspomnien i przykładów.Ani dobrego
        słowa o mym byłym i poniosło mnie...!!!
        Bo trudno zrozumiec brak miłości,trudno zgodzić sie na obniżenie alimentów
        które "wydarło"się siłą przez sąd.Bo tatuś się nie poczuwa.
        A tu nagle padaj twoje słowa o konsekwencjach,zrozumieniu itp.I niekonsekwencji.
        My samodzielne przeszłyśmy ciężką droge dla tego czasem zastanów się co Nam
        chcesz powiedzieć.Słów co ranią mamy dość.
        Pozdrawiam.
        • cartoon_network Re: errata 02.06.04, 22:34
          dzięki za ten post smile
          Wiesz, ja też swoje przeszedłem, wątpiłem widząc jak inni inaczej postrzegają,
          oczywistą wydawałoby się, rzeczywistość. I to mnie nauczyło pragmatyzmu. Po
          prostu, żalenie się w takich sutuacjach jest bezowocne, chociaż... być może
          lepiej pozwala przetrwać smile

          pozdrawiam smile
      • kamila77 Re: errata erraty 02.06.04, 22:33
        Aha. To przyjmij do wiadomosci, ze takich jednak jest sporo. Nie
        odwiedzajacych, nie dzwoniacych, nie wysylajacych kartek z zyczeniami
        urodzinowymi. Pojawiajacych sie po kilku latach i oczekujacych entuzjazmu
        i "dobrej woli". I, cholera jasna, tak sie nieszczęsliwie sklada, ze
        większość "naszych" dzieci takich ma wlasnie ojcow.

        Lektury moich archiwalnych postow nie polecam wink))))))))))0
        • cartoon_network Re: errata erraty 02.06.04, 22:36
          ja to przyjmuję do wiadomości, ale ja tego nigdy nie zrozumiem.

          pozdrawiam
          • cartoon_network to jest straszne co komputery z nami robią :-) 02.06.04, 22:41
            te błędy jakie robię w pisaniu to chyba wtórny analfabetyzm, albo komputerowa
            dyslekcja smile))
          • kamila77 Re: errata erraty 02.06.04, 22:44
            My to tez przyjelysmy do wiadomosci i tez nie rozumiemy.

            I sie odczep od pelagi bo Ci dam fange w nos wink ("fanga" to slowo, ktorego moj
            syn ostatnio namiętnie używa)
            • cartoon_network Re: errata erraty 02.06.04, 22:49
              fangę w nos? smile
              Ja waćpanna nie damski bokser, ale to raczej Pelaga się...
              Kurcze, zupełnie zapomniałem, że mam jakieś problemy smile))
              • kamila77 Re: errata erraty 02.06.04, 23:10
                Pelaga sie wqqqqqrwila i jej prawo. Badz dzentelmen i przeproś.

                pi-es: moze zalozysz forum "Samodzielny tata"? tata_malolata tez pewnie chętnie
                zajrzy.
      • virtual_moth Re: errata 02.06.04, 22:40
        No, Mr Perfect, to był mały chrzest bojowywink

        A tatusiowie?
        Tatuś mojego dziecka stosuje odpowiedzialność wybiórczą, zależną od statusu
        prawnego Ali. Uważa bowiem, że tylko nosząc jego nazwisko zasługuje na
        alimentysmile A fakt mszczenia się za alimenty na ex i dziecku jest tak banalny,
        że aż zwyczajowywink

        Pozdrawiam
        • cartoon_network Re: errata 02.06.04, 22:46
          w sprawach alimentów to najlepszym sposobem było by się porozumieć ugodowo. Ja
          wiem, że to marzenia, ale dopóki jest taka możliwość, to należy z niej
          korzystać.
          Ja tu za dużo widzę radosnych tekstów typu "do sądu go!". To najgorsze
          rozwiązanie, ale czasami konieczne.
          Z tym, że ja znam i inne przypadki. Niejeden facet płaci nie na swoje dziecko.
          • virtual_moth Re: errata 02.06.04, 22:54
            cartoon_network napisał:

            > w sprawach alimentów to najlepszym sposobem było by się porozumieć ugodowo.
            Ja
            > wiem, że to marzenia, ale dopóki jest taka możliwość, to należy z niej
            > korzystać.

            Zaproponowałam... 100 zł. Nie zgodził się. Albo zgodzę się na dobrowolne
            uznanie Ali, albo nie mam co liczyć na alimenty (to oczywiście bezdyskusyjne,
            że będę kupować sobie za nie kieckismile.


            > Ja tu za dużo widzę radosnych tekstów typu "do sądu go!". To najgorsze
            > rozwiązanie, ale czasami konieczne.

            Tak, ale nie w moim przypadku. Wolę, aby ojciec Ali nie miał do niej żadnych
            praw. Widzeń nie zabraniam.
            Ech, szkoda gadać...


          • kamila77 Re: errata 02.06.04, 22:55
            Taaa, tekst typu "do sądu go" jest bardzo radosny. My wprost marzymy o tym,
            zeby o kazdą duperelę użerać się w sądzie. Panie Kreskówkowy, "porozumienie
            ugodowe" w moim przypadku wygladalo tak: najpierw eks ugodowo chcial mi placic
            400,500 zl, pozniej w sadzie zadeklarowal 300 zl plus splacenie zaleglosci w
            ciagu miesiaca. To bylo trzy i pol roku temu. Pierwsze alimenty od eksa
            dostalam przed dwoma tygodniami.
            Przepraszam, co ma do tego wszystkiego sugestia, ze "niejeden facet placi na
            nieswoje dziecko"? Moj Boze, kwestia przeprowadzenia badan i zwolnienia z
            obowiazku alimentacyjnego.
            Tiaaa, ja juz widze te pogaduszki w pubach. Zwiesza koleś łeb i żeby sie
            wybielic w oczach kumpli, że olewa wlasne dziecko mowi zbolalym głosem, ze się
            rogów dorobił.
            • cartoon_network Re: errata 02.06.04, 23:11
              mam na imię Tomek.
              Widzisz, świat nie składa się tylko z poszkodowanych mam. Faktem jest, że nie
              jeden gość rozbryka się, i nie płaci. Z tym, że bądźmy poważni. Ja widzę po
              waszych tekstach, że nie jesteście pensjonarkami, i hece typu: "uwiódł i
              rzucił" raczej są nie z tej bajki. Przecież powinnyście wiedzieć jakiego
              kalibru jest facet z którym decydujecie się na dziecko. Ja rozumiem, jeden, dwa
              przypadki, ale całe forum naiwnych i poszkodowanych mam?!
              Widzę, że nie wierzysz , iż kobieta może być zupełnie cyniczna i żądać
              alimentów od nie-ojca? Poszperaj w sprawach sądowych. Ja kiedyś miałem
              starszego kolegę w pracy. Po 7 latach małżeństwa zastał wystawione przez żonę i
              teściową swoje rzeczy na progu. Nie widział żony trzy lata aż dostał wezwanie o
              alimenty, bo ona właśnie urodziła. Na nic jego tłumaczenia, że trzy lata nie
              widział (wtedy nie było jeszcze badań DNA, a przy tamtych badaniach facet miał
              25% szans tylko). Dostał alimenty. Żona na stronie mu mówiła, że wie kto jest
              ojcem, ale to on będzie płacić. Po roku płacenia zaczął kojarzyć. 7 lat
              małżeństwa bez dzieci. W dzieciństwie miał jakiś poważny wypadek. Poszedł do
              specjalisty i okazało się, że nigdy nie mógł mieć dzieci. Oczywiście alimenty
              mu cofnię to, ale pieniędzy żona nie zwróciła.
              Perfidia bywa z różnych stron.
              • pelaga Re: errata 02.06.04, 23:27
                cartoon_network napisał:

                > Ja widzę po
                > waszych tekstach, że nie jesteście pensjonarkami, i hece typu: "uwiódł i
                > rzucił" raczej są nie z tej bajki.

                I co to ich zwalnia z odpowiedzialnosci???? Z obowiazku wychowywania i
                utrzymania dziecka??????

                >Przecież powinnyście wiedzieć jakiego
                > kalibru jest facet z którym decydujecie się na dziecko.

                Mozna sie pomylic. Ty tak dokladnie znales matke swojego dziecka???

                > Ja rozumiem, jeden,
                > dwa przypadki, ale całe forum naiwnych i poszkodowanych mam?!

                I kto pisal, ze poszkodowanych???? Ja sie nie czuje poszkodowana!!!
                Poszkodowane jest w tym wszystkim moje dziecko i to wlasnie staram Ci sie
                wytlumaczyc!!! Pierwsza moja odpowiedz byla zlosliwa, ale rezta raczej juz nie.
                Ale Twoje poglady tak rozmijaja sie z moimi, ze wzbudzasz moja agresje.

                > Widzę, że nie wierzysz , iż kobieta może być zupełnie cyniczna i żądać
                > alimentów od nie-ojca?

                Alez moze. Moze byc tez podla, moze nastawiac dziecko rpzeciwko ojcu, moze
                zabraniac kontaktow. Moze robic wiele innych podlych rzeczy.

                > Perfidia bywa z różnych stron.

                A czy ktos napisal, ze tak nie jest???

                Twoje posty skierowane do mnie odbieram jako zwalenie calej winy za zaistaniala
                sytacja na mnie, bo jestem kobieta, bo powinnam byla wiedziec z kim sie wiaze,
                bo sama odeszlam, to powinnam poniesc konsekwencje. Tlumaczysz facetow
                niezaleznie od tego, czy maja racje czy nie, ot i co sad((

                I nadal nie odpowiedziales mi w czym ja jestem niekonsekwentna, a bardzo mnie
                to interesuje i z przyjemnoscia przeczytam sobie o tym jutro rano.


                Dobranoc wszystkim smile
                • cartoon_network Re: errata 02.06.04, 23:47
                  pelaga napisała:

                  > I co to ich zwalnia z odpowiedzialnosci???? Z obowiazku wychowywania i
                  > utrzymania dziecka??????

                  nie, nie zwalnia. Ale skoro wiedziałaś, że jest nieodpowiedzialny to czemu się
                  teraz dziwisz?

                  > Mozna sie pomylic. Ty tak dokladnie znales matke swojego dziecka???

                  tak, znałem dobrze.

                  > I kto pisal, ze poszkodowanych???? Ja sie nie czuje poszkodowana!!!
                  > Poszkodowane jest w tym wszystkim moje dziecko i to wlasnie staram Ci sie
                  > wytlumaczyc!!! Pierwsza moja odpowiedz byla zlosliwa, ale rezta raczej juz
                  nie.
                  > Ale Twoje poglady tak rozmijaja sie z moimi, ze wzbudzasz moja agresje.

                  agresja potrafi w dyskusji być twórcza.
                  A jakie są właściwie Twoje poglądy?


                  > Twoje posty skierowane do mnie odbieram jako zwalenie calej winy za
                  zaistaniala sytacja na mnie,

                  ależ kobieto, ja nie jestem sędzią. Jaką ja winę mogę na Ciebie zwalić? Po
                  prostu jestemm adwokatem diabła smile Forum to taki Hyde Park.

                  > Tlumaczysz facetow

                  tłumaczę ludzi


                  > I nadal nie odpowiedziales mi w czym ja jestem niekonsekwentna, a bardzo mnie
                  > to interesuje i z przyjemnoscia przeczytam sobie o tym jutro rano.

                  no przecież cały czas Ci pisałem w czym.

                  > Dobranoc wszystkim smile

                  Dobrej nocy smile
              • kamila77 Re: errata 02.06.04, 23:44
                cartoon_network napisał:

                > mam na imię Tomek.

                Dzieńdobry wieczór Tomku.

                > Widzisz, świat nie składa się tylko z poszkodowanych mam.

                Serio? A ja myslalam, że tylko. Powtorze za pelagą, co to niżej napisala prawie
                to samo co ja teraz: to nie jest forum "Zdradzona żona" ani też "Porzucona w
                ciąży", ani tez "Odeszłam, bo to debil" itp. itd. Forum nazywa sie Samodzielna
                Mama, a zatem porusza kwestie zwiazane z samodzielnym macierzystwem,
                niezależnie od powodow, dla ktorych taka sytuacja zaistniala.

                > Faktem jest, że nie
                > jeden gość rozbryka się, i nie płaci.

                Słodkie to "rozbryka się i nie płaci". Rozbrykać to się może dziecko na
                podwórku albo chwilę przed pójściem spac.

                > Z tym, że bądźmy poważni. Ja widzę po
                > waszych tekstach, że nie jesteście pensjonarkami, i hece typu: "uwiódł i
                > rzucił" raczej są nie z tej bajki.

                "Przypadkowych" w sensie ojcostwa dzieci jest "tu" baaardzo malo, sporadycznie
                pojawiaja sie tego typu wątki.

                > Przecież powinnyście wiedzieć jakiego
                > kalibru jest facet z którym decydujecie się na dziecko.

                W miarę przyzwoitego zazwyczaj są. Aha, ale ludzie albo się czasem zmieniają
                albo pod wpływem jakichś sytuacji "wychodzi szydło z worka".

                >Ja rozumiem, jeden, dwa przypadki, ale całe forum naiwnych i poszkodowanych
                mam?!

                Nie poszkodowanych mam, ale poszkodowanych dzieci.

                > Widzę, że nie wierzysz , iż kobieta może być zupełnie cyniczna i żądać
                > alimentów od nie-ojca?

                Alez wierzę. Poza tym, nie lubię dzielenia rodzaju ludzkiego na kobiety i
                mężczyzn (no, poza jedna sytuacją). Wole ich dzielić na mądrych i głupich,
                przyzwoitych i mniej, dobrych i mniej dobrych. Po jaką jasną cholerę
                przytaczasz te historyjki? Chcesz nam jak dzieciom we mgle zagubionym
                tłumaczyć, że ludzie bywają różni?

                > Perfidia bywa z różnych stron.

                Tajes, panie Tomaszu. Amęt.
              • cheddar Re: errata 03.06.04, 00:00
                > Przecież powinnyście wiedzieć jakiego
                > kalibru jest facet z którym decydujecie się na dziecko. Ja rozumiem, jeden,
                dwa

                No tak, powiastka z cyklu "wiedziały gały co brały". Wiesz jaki był mój,
                jeszcze niedawno, zanim nie stanął na nogi po tym, jak go utrzymywałam?
                Otóż mój drogi, pisał do mnie cudowne listy, mówił do mnie "Darlinczku,
                Koteczku, Hanulku" - potem zdarzało mu się mówić nawet "gnoju śmierdzący,
                prymitywie"

                gdy wyjechałam do rodziny do Częstochowy, zadzwonił o pólnoczy z Warszawy, po
                czym o 3 nad ranem zadzwonił do domu moich wujków, bo chciał mnie zobaczyć, jak
                trafił, do tej pory nie wiem - teraz musi czasem odpocząć psychicznie i spędza
                sobie weekend w Łazienkach albo

                Gdy się kochaliśmy, wstawał zakrywając jak się dało dłońmi swoje skarby (dobrze
                że łapy ma dużesmile) - teraz ostatnio powiedział do mnie że go "wyruchałam",
                mając na myśli że go wystawiłam do wiatru.

                Kiedyś, gdy się pokłóciliśmy, potrafił razem ze mną płakać - od pewnego momentu
                płakałam tylko ja, gdy raz w rozpaczy rzuciłam o podłogę kubkiem z herbatą,
                wycedził "sama to posprzątasz".

                Mówić Ci jeszcze? A mówią, że to kobietę ciąża zmienia. Ja nawet dawne wymiary
                odzyskałam.
                • cartoon_network Cheddar 03.06.04, 00:15
                  przepraszam Cię, ale to są jakieś podmiejsko-meliniarsko-lumpiarskie klimaty.
                  Cóż chcesz nieboże aby Ci na to odpisać?
                  • cheddar Re: Cheddar 03.06.04, 00:19
                    Nic kartonie, już nic.
                  • nilka13 Re: Cheddar 03.06.04, 08:56
                    takie klimaty bywają i u profesorów, niebożę. Życia nie znasz, czy co?
    • jo_jo17 Re: Niby-babcia 02.06.04, 23:11
      Pan Cartoon napisał: "...Tym bardziej, że informowanie o sprawach
      zdrowotnych dziecka, kontaktach z psychologiem, itd, należy do Twoich
      obowiązków względem ojca. Jeżeli tego nie robisz to może to kiedyś zostać
      wykorzystane przeciw Tobie."
      A gdzie taki obowiązek jest zapisany??? I czy to oznacza, że jeśli szanowny pan
      tatuś nie wydaje sie byc zainteresowany zdrowiem, opiniami psychologa itp. to
      czy ja mam na siłę za nim biegac i te inormacje przekazywać???? Pozdrawiam
      • cartoon_network Re: Niby-babcia 02.06.04, 23:16
        jo_jo17 napisała:

        > tatuś nie wydaje sie byc zainteresowany zdrowiem, opiniami psychologa itp. to
        > czy ja mam na siłę za nim biegac i te inormacje przekazywać???? Pozdrawiam

        To jest problem. Po prostu, przy jakimś kontakcie należy to powiedzieć.
        Najlepiej przy świadku.
      • cheddar Re: Niby-babcia 02.06.04, 23:31
        Kamila, a co Ty tu tak odważnie o tych kwotach? NIe boisz się, że ktoś wie
        lepiejsmile)
        Mogę mówić Kreskówkowy? Tak mi się spodobało, proszę proszę.
        Nie zgadzam się na usprawiedliwianie faceta kleszczami nowego i starego
        związku. Takim co się migają, co mają w zadzie emocje dzieci, naprawdę nie są
        potrzebne kleszcze, żeby zachować się tak jak oblubieniec (były) pelagi.
        Mój misio-pysio, osobiście zrezygnował ze związku ze swoją żoną. Jak go
        poznałam zaczęły się sprawy o alimenty. Tak się zapienił kwotą 650 pln, że
        postanowił ją ukarać niewidzeniem się z dzieckiem. To była jego osobista
        decyzja, pomimo, że ja go zachęcałam aby sie jednakowoż z synem widział.
        Oczywiście, w kontekście jego nagłego bezrobocia bałam się tej kwoty, ale
        wiedziałam, że gdybym miała dziecko, to na pewno chciałabym wydać na nie
        conajmniej 2 razy tyle (czyli mama+tata). Potem sama mu zaczęłam tłumaczyć,
        dlaczego tyle, i że powinien wziąć się ostro do roboty. Bezskutecznie. Mimo
        świetnych zarobków mam kilka tysięcy zaległości, komornika, a syna widuje raz
        na kilka miesięcy. Teraz zgodził się "zrzec" dzieciaka, jak mu odpuszczą
        komornika.
        Ja owszem od niego odeszłam, i choć na moją córkę chętniej płaci (moja ciężka
        praca polegająca na zagryzaniu zębów - zgryz mnie już poszedł - i oswajaniu go
        z dzieckiem), każda nasza kłótnia kończy się odstawieniem od dzieciaka.

        A natomiast nowy Ajlowju mojej koleżanki, pomimo, że jego była żona to
        świrnięta histeryczka, zafundował jej po odejściu mieszkanie, które kupił na
        kredy (żeby dziecko miało gdzie mieszkać) oraz 1.500 alimentów. Moja koleżanka
        i owszem trochę się wqurwia, bo zdaje sobie sprawę, kto ich (w sensie ją i
        Ajlowju) będzie musiał przez kilka dobrych lat utrzymywać, ale kolo jej płacze,
        że syna kocha najbardziej na świecie i po prostu umarłby, gdyby działa mu się
        krzywda.

        Tak więc są ludzie i taborety, jak to mówią złemu i kościół nie pomoże, dobremu
        wojsko nie zaszkodzi.

        Pelaga, współczuję Ci serdecznie, bo doskonale Cię rozumiem, też mam dosyć
        głupiego udawania, że babcia i dziadek kochają. Może na szczęście dla mojej
        córki, zapewniam jej w ogóle dość koczowniczy tryb życia, więc może nie odczuje
        aż tak bardzo, że jej rodzina odstaje od normy (a odstaje, oj odstaje, pod
        wieloma względami). Babcia na razie się o nią osobiście nie upomniała, ale jak
        się upomni, to chyba ją dopuszczęsmile



        • cheddar Re: Niby-babcia 02.06.04, 23:34
          cheddar napisała:

          >Mimo
          > świetnych zarobków mam kilka tysięcy zaległości, komornika, a syna widuje raz
          > na kilka miesięcy.

          Oczywiście nie ja mam te zaległości tylko on, taki freudowski bledzik.
        • chalsia Re: Niby-babcia 03.06.04, 00:04
          Cheddar, pisz więcj bo masz dar. Uchachałam się Twoim postem, mimo, że temat do
          radosnych nie należy.

          smile))

          Pozdrawiam,
          Chalsia

          PS. Rodzice eksa od 6 miesięcy nie odezwali się do swojego pierwszego wnuczka,
          nawet na urodziny do niego nie zadzwonili.
        • pelaga Re: Niby-babcia 03.06.04, 09:22
          cheddar napisała:

          > Mogę mówić Kreskówkowy? Tak mi się spodobało, proszę proszę.

          Tak smile)) Mnie sie tez spodobalo Mr Perfect smile

          > Nie zgadzam się na usprawiedliwianie faceta kleszczami nowego i starego
          > związku.

          Ani ja smile

          > Teraz zgodził się "zrzec" dzieciaka, jak mu odpuszczą
          > komornika.

          Ja bym mojemu odpuscila wszystko (kase mam na mysli, bo nic innego nie robi) za
          zrzeczenie sie praw rodzicielskiech i zmiane nazwiska dziecka.

          > Pelaga, współczuję Ci serdecznie, bo doskonale Cię rozumiem, też mam dosyć
          > głupiego udawania, że babcia i dziadek kochają.

          A no wlasnie takie sprawy rozumieja osoby, ktore maja podobna sytuacje, jak to
          w zyciu...

          > Babcia na razie się o nią osobiście nie upomniała, ale jak
          > się upomni, to chyba ją dopuszczęsmile

          Moja sie jeszcze tez osobiscie nie upomniala o zadne odwiedziny, wiec raczej
          mnie juz ten problem ominie. Gdyby widywala dziecko regularnie i od poczatku to
          nie mialabym nic przeciwko wizytom dziecka u niej.

          Moje podejscie jest niezmienne, rodzice powinni wspolnie wychowywac dziecko,
          nawet po rozwodzie, a dziadkowie moga uczestniczyc w zyciu swoich wnukow, jesli
          tego chca (glownie w ich rozpieszczaniu wink

          Przepraszam Drogie Kolezanki, ze mnie wczoraj ponioslo i wylalam cala cysterne
          jadu, mialam kiepski dzien, rozbil mnie psychicznie ten telefon sad((
          Jednak wypowiedzi Kreskowkowego zwalily mnie z nog sad(( Nie bede dalej z nim
          dyskutowac (przynajmniej w tym watku wink, bo jakos nie potrafie zachowac zimnej
          krwi i ze stoickim spokojem czytac jego wypowiedzi ;P

          Pozdrawiam serrrrdecznie smile
    • nilka13 zrozumieć nieszczęsnego cd. 03.06.04, 09:05
      ja się starałam być empatyczna, ponad miarę nawet. Ja te brednie na co dzień
      łykałam zamiast małej czarnej. Moje możliwości wchłaniania uwiędły przy
      tekście: "Kiedy ja mam najważniejszą sprawę w życiu (czyt. zakładanie swojej
      firmy), to ty mi taki numer wycinasz (czyt. urodzenie dziecka)"
      ja poproszę pana adwokata diabła o tłumaczenie, bo mnie mózg w poprzek stanął.
    • nilka13 pelaga 03.06.04, 09:08
      twój były to @#$#@%& , nic go nie tłumaczy. Niestety na babcie sposobu nie mam,
      moje tez tylko deklarują uczucia. A mały wciąż o nie pyta.
    • chalsia Do Pelagi 03.06.04, 09:22
      Pelaga, bardzo cenie Twoje wypowiedzi oraz wyważenie. Jednak akurat w tym watku
      rzeczywiście Cię poniosło. Oczywiście to Twoje uczucia.
      Nie zgadzam się z Tobą jednak, że posty Kreskówkowego (hi, hi strasznie mi się
      to podoba, mam nadzieję, że wybaczy, że go przechrzciłyśmy) przedstawiają, jak
      twierdzisz, szowinistyczne stanowisko.
      Dodoatkow ja nie odebralam tonu jego postów jako atakującego, doradczego, etc.
      Były grzeczne i, jak dla mnie, równiez wyważone. I trzeba pamiętać, że on jest
      tu nowy i nie zna i nie kojarzy historii wielu z nas.
      W moim mniemaniu po prostu "wsiadłaś" na Kreskówkowego z miejsca i pojechałaś
      na nim jak na łysej kobyle.
      Przykro i tyle. Bo w tym co pisze jest dużo mądrych rzeczy, a to, że nie każda
      może tak podchodzić do sytuacji (albo już wyczerpała pokłady empatii i
      tłumaczenia drugiej strony na plus), to już inna kwestia.

      Pozdrawiam,
      Chalsia
      • paradise_lost Re: Do Pelagi 03.06.04, 09:44
        Bardzo ładnie i obiektywnie to napisałaś smile) Popieram ...
        • ayelet Re: Do Pelagi 03.06.04, 09:59
          Pelaga: chyba Cię poniosło. Wydaje mi sie, że wypominanie Kreskowemu to co
          napisał we wczorajszym poście to zachowanie poniżej Twojego poziomu smile
          Jego post nie był w żaden sposób atakujący, powiedziałabym nawet, że na tle
          Twoich wypowiedzi nawet bardzo wyważony. To, że ktoś pisze na tym forum coś
          innego niż byśmy oczekiwały nie znaczy, że należy go od razu "przeganiać" i
          nie "życzyć" sobie Jego komentarzy.
      • pelaga Re: Do Pelagi 03.06.04, 10:12
        chalsia napisała:

        > Pelaga, bardzo cenie Twoje wypowiedzi oraz wyważenie.

        Dziekuje z wzajemnoscia smile

        > Jednak akurat w tym watku
        > rzeczywiście Cię poniosło.

        Ponioslo, to prawda sad(( Niepotrzebnie.

        > Nie zgadzam się z Tobą jednak, że posty Kreskówkowego przedstawiają, jak
        > twierdzisz, szowinistyczne stanowisko.

        No coz nie we wszytskim mozna sie zgadzac wink Dla mnie takie to stanowisko jest
        nadal, co wcale nie tlumaczy tego, ze jednak mnie ponioslo sad(

        > Dodoatkow ja nie odebralam tonu jego postów jako atakującego, doradczego,
        > etc.

        A ja odebralam je jednak zle. Zreszta to bylo widac, po moich odpowiedziach sad(

        > Były grzeczne i, jak dla mnie, równiez wyważone.

        Nie wszystkie chyba jednak, przynajmniej do mnie odpowiedz do Cheddar o
        podmiejsko-meliniarsko-lumpiarskich klimatach byla co najmniej cyniczna, a juz
        na pewno nie byla grzeczna.

        > I trzeba pamiętać, że on jest
        > tu nowy i nie zna i nie kojarzy historii wielu z nas.

        To prawda, tego nie wzielam pod uwage, moja wina, bije sie w piersi...

        > W moim mniemaniu po prostu "wsiadłaś" na Kreskówkowego z miejsca i pojechałaś
        > na nim jak na łysej kobyle.

        Teraz sie bede tlumaczyc wink
        Wyniknelo to z odbioru przez mnie jego wypowiedzi o tym, ze:

        1. powinnam przejac sie problemami mojego exa z Next (bo mnie to nie obchodzi,
        a oni sie moimi problemami nie przejmuja, powiem wiecej, on sie problemami
        dziecka nie przejmuje)
        2. skoro ja odeszlam to powinnam poniesc tego konsekwencje (w pierwszym poscie
        wszystkie, potem juz tylko czesc)
        3. powinnam byla z gory widziec, ze wychodze za nieodpowiedzialnego czlowieka i
        przewidziec jego zachowania do konca zycia, moze i powinnam, ale nie
        wiedzialam, tez zaluje
        4. no i zarzucanie mi niekonsekwncji mnie zdziwilo zupelnie, bo czytam, czytam
        to wszystko dzis jeszcze raz i niekonsekwencji nijak dostrzec nie umiem (jestem
        oczywiscie subiektywna)
        5. tekst, z ktorego potem sie wycofal piszac, ze aliemnty nie powinny miec
        wplywu na regularnosc kontaktow "jeżeli, chcesz spokoju, ew. regularnych wizyt,
        to zgódź się na obniżkę alimentów. Inaczej zacznie się spirala nienawiści" jest
        taki typowo meski... I ja naprawde nie jestem wojujaca feministka, tak to po
        prostu odczulam sad((
        6. no i mnie oslabilo to, ze to ja mam byc ta empatyczna, ja mam wiecznie
        wyciagac reke, ja mam wymyslic sposob, dla mnie to bylo zwalenie calej
        odpowiedzialnosci za to "dobro dziecka" tylko i wylacznie na mnie.
        7. wywazenia nie dostrzega w tekstach o pensjonarkach i tych co widzialy, co
        braly.
        8. nienawidze kiedy ktos proteksjonalnym tonem zwrac sie do mnie "kobieto", oj
        nienawidze, "nieboze" tez by mnie zirytowalo


        > Przykro i tyle.

        Przepraszam, ze sprawilam Ci przykrosc sad((

        > Bo w tym co pisze jest dużo mądrych rzeczy,

        Za madre uwazam, ze:
        1. najwazniejsze jest dobro dziecka (ale co to jest dokladnie??? czy
        nieregularne kontakty nimi sa??? zadna z nas tego na dzien dzisiejszy nie wie i
        ja tez mam watpliwosci, co robie dobrze, a co zle, zreszta pisalam o tym juz
        wczesniej)
        2. popelniam bledy (jak kazdy czlwowiek, nie jestm idealna)
        3. i jesli sie da to trzeba zalatwiac sprawy poza sadem
        4. obie strony widza sprawe zupelnie inaczej
        5. perfidne potrafia tez byc matki, nie tylko ojcowie

        > a to, że nie każda
        > może tak podchodzić do sytuacji (albo już wyczerpała pokłady empatii i
        > tłumaczenia drugiej strony na plus), to już inna kwestia.

        Ja chyba wyczerpalam wlasnie, moze stad ta agresja???

        Pozdrawiam serrrdecznie smile
    • judytak Re: Niby-babcia 03.06.04, 09:52
      ja tylko chciałam powiedzieć, że ojciec to ojciec, a babcia to babcia

      z babcią wiele dzieci ma kontakt nieregularny, taki "od przypadku do
      przypadku", o różnej intensywności, często taki "grzecznie, ale nic poza", i
      mieści się to w normie

      dla dziecka taka babcia też się przyda

      pozdrawiam
      Judyta
      • calvados_s Re: Niby-babcia 03.06.04, 10:30
        właśnie skończyłam czytać wasze wypowiedzi, nie będę opowiadać się za żadną
        opcją, po prostu napiszę jak jest u mnie.
        Finansową sytuację mam kiepską, gdyby nie pomoc rodziny nie dałabym sobie rady.
        Ich pomoc z koleii ma najczęsciej charakter materiany, maja swoję obowiązki
        zawodowe i życie więc też są ograniczeni czasowo.
        Alimenty, mam na papierze. Początkowo próbowałam dogadac się z ex, dogadaliśmy
        się ale niestety i tak nie płacił więc sprawa trafiła do sądu. Było kilka
        wpłat, zgodziłam się potem na ich obniżenie ale i tak nic z tego nie wynika.
        Czy ex ma pracę, czy nie ma ja alimentów i tak nie dostaję. No może
        przesadziłam w ciągu ostatniego roku dostałem jedne (zgadzac się na obniżenie,
        zainteresowane niech ocenia same, u mnie niczego to nie poprawiła). Kontakty
        ex z dzieckiem są sporadyczne (ostatnia wizyta 7-8 miesięcy temu. Rozumiem, że
        ma nową rodzinę, że tam jest zaangażowany. Przypuszczam że jego nie płacenie to
        też może być efekt działań obecnej partnerki. Nie wiem dokładnie, ale wiedziała
        że wiąże się z osobą która ma rodzinę, sami mają dziecko więc tym bardziej
        powinna zdawać sobie sprawę że oprócz pieniędzy na utrzymanie bardzo ważne są
        kontakty ojca z dzieckiem.
        Rodzina ex, to też odrębny temat. Bez przerwy słyszałam żale pod moim adresem,
        było wiele spięć i konfliktów. Odwiedzin wnuczątka prawie nie ma, ostatnie pół
        roku temu. Gdyby dziadkowie chcieli odwiedzać nas nie stawałabym na drodze ale
        jak widać niezależnie od kwestii finansowych sami nie czują takiej potrzeby.
    • serengetti Re: Niby-babcia 03.06.04, 11:07
      Witam. Tak sobie czytam wasze wypowiedzi i oczywiście znalazłam wiele
      podobieństw do mojej sytuacji typu: jak podwyższysz alimenty, to ja przestanę
      odwiedzać dziecko – niestety, przerabiałam to już tyle razy, że szkoda słów.
      Mój ex nadal nic nie rozumie...
      Ale uderzyło mnie jedno: jak bardzo różnimy się my, kobiety, od mężczyzn
      sposobem myślenia i postrzegania. Czytałam ostatnio bardzo ciekawą i mądrą
      książkę pt. „Dlaczego mężczyźni nie słuchają a kobiety nie potrafią czytać map”
      Barbary i Allana Pease i polecam ją wam z czystym sercem. Ta dyskusja jest
      wręcz klasycznym przykładem niezrozumienia płci. Mężczyźni bowiem nastawieni są
      na myślenie jednotorowe i głównie na rozwiązywanie problemów, tak więc gdy
      Pelaga napisała o swoim problemie, to nic dziwnego, że Kreskówkowy (świetne
      określenie wink)) odebrał to jako sygnał, że jest problem do rozwiązania. I to
      rozwiązanie podał. Natomiast my, kobiety, najczęściej potrzebujemy po prostu
      się wygadać, wypłakać, usłyszeć od innych, że ten ex to drań i szuja i od razu
      nam się robi psychicznie lepiej. I wcale nie oczekujemy podawania gotowego
      rozwiązania – w dodatku z męskiego punktu widzenia. Zauważcie, że na tym
      sfeminizowanym forum praktycznie każdy mężczyzna wskakuje jak Filip z Konopi z
      niechcianymi radami... I każdy dostaje za to po uszach. Myślę, że lektura tej
      książki wyjaśni również wiele dawnych nieporozumień z naszymi exami. I może
      pomoże nam do nich dotrzeć – dla dobra dzieci, oczywiście.
      Hi hi, i muszę powiedzieć, że przewija się tam ciągle jedno zachwycające
      zdanie: „Mężczyźni potrafią robić tylko jedną rzecz naraz” – czy to nie
      tłumaczy prawie wszystkiego???
      Katarzyna
      • judytak Re: Niby-babcia 03.06.04, 11:13
        serengetti napisała:

        > głównie na rozwiązywanie problemów, tak więc gdy
        > Pelaga napisała o swoim problemie, to nic dziwnego, że Kreskówkowy (świetne
        > określenie wink)) odebrał to jako sygnał, że jest problem do rozwiązania. I to
        > rozwiązanie podał. Natomiast my, kobiety, najczęściej potrzebujemy po prostu
        > się wygadać, wypłakać, usłyszeć od innych, że ten ex to drań i szuja i od
        razu
        > nam się robi psychicznie lepiej. I wcale nie oczekujemy podawania gotowego
        > rozwiązania

        qrka wodna, to ja jestem mężczyzną ;o)

        pozdrawiam
        Judyta
        • serengetti Re: Niby-babcia 03.06.04, 11:45
          Hm, interesujące spostrzeżenie wink)) A tak serio, możesz mieć po prostu trochę
          bardziej zmaskulinizowany sposób myślenia - w tej książce masz test na płeć
          swojego mózgu. Fascynujące doznanie... Ja jestem pośrodku - trochę męska,
          trochę kobieca. Czy to znaczy, że dogadam się zarówno z mężczyzną, jak i z
          kobietą, czy raczej że nie dogadam się z nikim? wink)) Oto jest pytanie...
        • chalsia Re: Niby-babcia 04.06.04, 00:22
          > qrka wodna, to ja jestem mężczyzną ;o) napisała Judytak

          Mnie też dużo bliżej do faceta. Propozycjami jak coś zrobić/załatwić sypię jak
          z rękawa, no i świetnie czytam mapy i plany. smile)

          Pozdrawiam,
          Chalsia
      • virtual_moth Re: Niby-babcia 03.06.04, 11:28
        serengetti napisała:

        > Witam. Tak sobie czytam wasze wypowiedzi i oczywiście znalazłam wiele
        > podobieństw do mojej sytuacji typu: jak podwyższysz alimenty, to ja przestanę
        > odwiedzać dziecko – niestety, przerabiałam to już tyle razy, że szkoda sł
        > ów.
        > Mój ex nadal nic nie rozumie...
        > Ale uderzyło mnie jedno: jak bardzo różnimy się my, kobiety, od mężczyzn
        > sposobem myślenia i postrzegania. Czytałam ostatnio bardzo ciekawą i mądrą
        > książkę pt. „Dlaczego mężczyźni nie słuchają a kobiety nie potrafią czyta
        > ć map”
        > Barbary i Allana Pease i polecam ją wam z czystym sercem. Ta dyskusja jest
        > wręcz klasycznym przykładem niezrozumienia płci. Mężczyźni bowiem nastawieni

        >
        > na myślenie jednotorowe i głównie na rozwiązywanie problemów, tak więc gdy
        > Pelaga napisała o swoim problemie, to nic dziwnego, że Kreskówkowy (świetne
        > określenie wink)) odebrał to jako sygnał, że jest problem do rozwiązania. I to
        > rozwiązanie podał. Natomiast my, kobiety, najczęściej potrzebujemy po prostu
        > się wygadać, wypłakać, usłyszeć od innych, że ten ex to drań i szuja i od
        razu
        > nam się robi psychicznie lepiej. I wcale nie oczekujemy podawania gotowego
        > rozwiązania – w dodatku z męskiego punktu widzenia. Zauważcie, że na tym
        > sfeminizowanym forum praktycznie każdy mężczyzna wskakuje jak Filip z Konopi
        z
        > niechcianymi radami... I każdy dostaje za to po uszach. Myślę, że lektura tej
        > książki wyjaśni również wiele dawnych nieporozumień z naszymi exami. I może
        > pomoże nam do nich dotrzeć – dla dobra dzieci, oczywiście.
        > Hi hi, i muszę powiedzieć, że przewija się tam ciągle jedno zachwycające
        > zdanie: „Mężczyźni potrafią robić tylko jedną rzecz naraz” –
        > czy to nie
        > tłumaczy prawie wszystkiego???
        > Katarzyna

        Ja myślę, że to co napisałaś to nadinterpretacja. Moim zdaniem sytuacja jest o
        wiele prostsza: Pelaga chciała się wygadać, ale też z pewnością nie
        pogardziłaby dobrymi radami. Problem w tym, że rady Mr Perfecta nie były dobre.
        Nie dlatego, że "nie umie się skupić na dwóch rzeczach na raz" czy też że
        jest "taki konkretny". Ktoś napisał, że zdanie Mr Perfecta jest cenne, bo
        poznajemy zdanie tej "drugiej, męskiej strony". Ja się nie zgadzam, ponieważ Mr
        Perfect nie reprezentuje zdania "drugiej, męskiej strony". Nie da się przecież
        stać po stronie faceta, który nie interesuje się swoim dzieckiem i widzenia z
        nim uzależnia od wysokości alimentów. Mr Perfect, jeśli już kogoś broni, to
        broni faceta idealnego, który ma problem ze swoją parszywą i złośliwą ex, która
        chce od niego wyciągnąć kasę. A przecież to nie ta sytuacja...

        Reasumując (żeby nie było, że kobiety tylko analizują, bez wyciągania wniosków;-
        ), rady Mr Perfecta były kopletnie bezużyteczne, nie wniosły do sprawy nic poza
        słusznym, moim zdaniem, oburzeniem Pelagi. To, że jest facetem nie ma tu
        kompletnie żadnego znaczenia.

        Pozdrawiam
        • serengetti Re: Niby-babcia 03.06.04, 11:42
          Możliwe, że lekko nadinterpretuję, ale zauważ pewną prawidłowość: Mr Perfect
          nie odpowiedział Peladze tak, jak większość z nas, kobiet - porównując do
          swojej sytuacji, użalając się nad jej losem czy po prostu przytakując i
          starając się pocieszyć. On podał rozwiązanie ze swojego punktu widzenia, na
          zimno i bez zbędnych emocji. Błędne czy rozsądne to sprawa względna, ale
          zachował się po prostu klasycznie - bo zresztą inaczej nawet by nie potrafił.
          Myślę, że nie ma co tu analizować kazdej wypowiedzi, chodzi o ogólny obrazek,
          zresztą zauważyłam podobną prawidłowość już przy postach Taty_małołata, tyle że
          nie czytałam jeszcze wtedy tej książki. A główny punkt mojej wypowiedzi jest
          taki, że polecam tę lekturę, bo jest po prostu świetna i bardzo wiele mówi o
          męskich zachowaniach. Kobiecych też... Polecam szczególnie tym z was, które
          wychowują synów. Ja swój egzemplarz pożyczyłam właśnie koleżance, która ma 12-
          letniego syna i powiedziała mi, że bardzo jej to rozjaśniło w głowie.
          Pozdrawiam
          • virtual_moth Re: Niby-babcia 03.06.04, 11:54
            serengetti napisała:

            > zachował się po prostu klasycznie - bo zresztą inaczej nawet by nie potrafił.

            Nadal uważam, że kobieta w analogicznej sytuacji mogłaby się zachować podobnie.
            płec nie ma tu nic do rzeczy.
            Jest forum dla samotnych facetów. Wchodzi babka, a tam facet narzeka na ex.
            Babka nie zagłębiając się w temat zaczyna bronić ex. Potem dopiero dowiaduje
            się od forumowiczów, że owa ex to zwykła zdzira, która opuściła rodzinę, pije
            jabcoki i co miesiąc ma nowego utrzymanka.

            Oczywiście nie chcę negować Twojego zdania na temat tej książki.

            Pozdrawiam
            • serengetti Re: Niby-babcia 03.06.04, 12:09
              Hm, no i sama napisałaś: "zaczyna bronić ex" - nie znając realiów. Czyli
              zadziałała impulsywnie, po kobiecemu. Mężczyźni działają zupełnie inaczej.
              Vide "Kreskówkowy", który raczej nie bronił exa Pelagi (wiem, że Pelaga
              odebrała to inaczej, ale ona jest osobiście zainteresowana, więc inaczej też na
              to patrzy), tylko próbował wytłumaczyć i zrozumieć istotę konfliktu i podać
              ewentualne rozwiązanie.
              No cóż - nie ma co roztrząsać tego problemu, po prostu po lekturze książki
              sporo mi się w głowie rozjaśniło i pewne rzeczy zaczęłam postrzegać inaczej...

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka