Wczoraj dzwonila na moj telefon komorkowy moja byla tesciowa, nie odebralam
telefonu... Nie mialam ochoty z nia gadac po prawie dziewieciomiesieczniej
rozprawie o obnizenie alimentow, zalozonej przez jej synka. Dzis dodzwonila
sie do mojej matki i zlozyla jej zyczenia dla Witusia (ktorego bardzo kocha i
o nim pamieta). On stal obok, ale do telefonu go nie chciala i dobrze,
przynajmniej nie rozwali mi znowu psychicznie dziecka. Zarowno ona, jak i
ojciec mojego syna nie widzieli sie z nim od czasu zalozenia sprawy, czyli od
pazdziernika 2003 r., po drodze byly swieta, jedne i drugie, a oni sie nie
odezwali w ogole

A teraz na Dzien Dziecka extesciowa przypomniala sobie,
ze ma wnuka... Strasznie sie zdenerowawalam

Moja mama powiedziala mi, ze powinnam zadzwonic do niej o powiedziec jej
jakie jest zdanie psychologa, czyli, ze : odwiedziny regularne albo wcale, a
ja nie mam sily, nie mam po prostu mocy, bo ja jej to juz mowilam ponad rok
temu i to nic nie dalo

(( Do nich zupelnie nie dociera, ze moje dziecko ma
problemy emocjonalne, ze nie mozna sie nim bawic, jak zabawka

Chce mi sie wyc czasem z bezsilnosci...

Bo przeciez najlepiej dla
wszystkich byloby, gdyby te odwiedziny byly regularne, ale ja nic nie moge
zrobic

((((((((
Pozdrawiam nieco zdolowana...
Byle do weekendu...