boję się samotności...

14.06.04, 12:33
Moja historie znacie z wątku "Mój mąż ode mnie odchodzi...". Myślę, ze juz
blisko mi do pogodzenia się z tym smutnym faktem,ze zostane samodzielna mamą.
Wiele rzeczy mnie przeraża, tych wielkich i tych smiesznie małych.... Ale
chyba najbardziej boje się samotności...

Wiem, nie będę sama, bo będzie ze mną dziecko. Ale nie o taką samotnośc mi
chodzi. Chodzi mi o to przysłowiowe życzliwe męskie ramię. Boje sie
wieczorów, samotnych spacerów. Weekendów. Wakacji. Boje się,ze nikogo juz nie
spotkam, nikogo, kto pokocha mnie i moje dziecko. Że w pewien sposób zostane
napietnowana pietnem rozwódki.... A nawet jeśli kogos spotkam, nawet jeśli
zaiskrzy, to przeraża mnie ten cały proces wzajemnego poznawania się.
Zwłaszcza po nieudanym związku, kiedy tak ufałam i wierzyłam...

    • spyrogyra Re: boję się samotności... 14.06.04, 13:20
      To tak jakbym czytała o sobie. Ja samotność przerabiam od przedwczoraj, kiedy
      jestem sama z moim małym pysiem...
      Nie jest tak żle. Jest samotnie, wiem, ale jest spokojnie...Dziecko jest
      spokojniejsze... Nie słucha awantur, nie czynisz mu tym samym ran na całe zycie.
      Ja też się boję, bardzo, bardzo...
      Ale wierzę w siebie i wierzę w Ciebie
      no i jest forum...
      pozdr
      Maja
    • niccola3 Re: boję się samotności... 14.06.04, 13:31
      Wiem o czym mówisz. Mnie uczucie samotności "dopadło" całkiem niedawno, ale
      niestety nie opuszcza. Staram sie nie tracić wiary i nadziei, że znajdę swoją
      połówkę i moje szczęście będzie też szczęściem mojego dziecka. Na szczęście
      obowiązków i ważnych spraw jest tak dużo, że nie mam czasu na myślenie, chociaż
      wieczory są najtrudniejsze.
      Serdecznie pozdrawiam
      Niccola
      PS Oby liczba słów "szczęście" w moim poście przełożyła się na realne
      szczęście, czego wszystkim życzę.
      • jarka2 Re: boję się samotności... 14.06.04, 14:05
        Pociechą jest,ze nie ja jedna mam takie obawy....

        A może odezwą się te z samodzielnych mam, którym juz ułożyło sobie zycie...
        Moze to jest możliwe?
    • iziula1 Re: boję się samotności... 14.06.04, 20:14
      Ja też długo byłam sama z synkiem.5lat.Samotność mi dokuczała,pamietam jak
      płakałam na dokumencie"Pierwszy krzyk".Widziałam ojców dbających o przyszłe
      mamy,ich łzy kiedy brali swoje maleństwa na ręce.A ja co?Sama,mój syn bez
      ojca,ja bez wsparcia.
      Najbardziej brakowało mi tego ciepła,dotyku.Nie miałam do kogo się przytulic
      więc tuliłam synka jak najczęsciej.Ten głód dotyku był najgorszy.
      I tez sie bałam,że już zawsze będe sama.Mimo tego nigdy nie szukałam swej
      drugiej połówki.Poprzedni mój wybór był pechowy i pomyślałam że kolejne też
      takie moga byc.Nie potrafiłam nikomu zaufac.
      Teraz jestem w stałym związku.Poznaliśmy sie w pracy.Był nowy i świetnie sobie
      radził.Tak szczerze to lekko działał mi na nerwy.Czemu?Nie wiem.
      Zaczeliśmy stopniowo zaprzyjazniać sie a potem wspólne wyjście na kawe,wspólny
      sylwester(Boże,pierwszy od 6 lat) i spacery z Młodym.To on mnie przekonał,że to
      ten.I dopiero wtedy zaczełam sie bac,spraw małych i dużych.A co jeśli...?
      Bałam się,że mnie oszukuje,że kłamie,że udaje takiego dobrego,że może pije,bije
      i mnóstwa innych rzeczy.To był najgorszy etap w naszym związku.Ciesze się,że
      mamy go za soba.
      Nawet jesli coś Nam nie wyjdzie ciesze się z czasu jaki z Nim
      spędziłam.Odzyskałam wiare,ufność(no może nie na 100%) i w końcu nauczyłam się
      być z ludzmi.Chociaż,moje obawy podpowiadają czarne scenariusze jeśli mnie
      zawiedzie chyba ten czas potraktuje jako stracony.Odpukać w niemalowane.
      Najważniejsze jest to, że w ten związek weszłam jako kobieta pewna swej
      wartości i siły i przekonania,że dam sobie rade.Bo jestem dzielna.Bo jestem
      wyjątkowa.Ten związek nie jest lekiem na samotnośc jest testem mojej
      dojrzałości.
      Droga Jarko,życze Ci mnóstwa uśmiechów na codzień i dostrzegania radości w
      najmniejszych jej przejawach.
      Pamietaj,Twój mąż nie zasługuje aby byc ostatnim facetem w Twym życiu.
      Pozdrawiam.
      • asiulka.l Re: boję się samotności... 14.06.04, 20:32
        Jestem samotna od ponad 3 lat i chyba zaczęłam sie do tego przyzwyczajać i
        przestałam tak bardzo tęsknić za kimś i marzyć o wspólnych wieczorach...bo
        przecież nie ja jedna jestem sama a przynajmniej mam pociechę (z którą śpię
        razem by mieć się do kogo przytulićsmile
        Iziula, Twoje słowa podniosły mnie trochę na duchu że może jednak...kiedyś...
        może nie jestem na straconej pozycji...skoro Tobie się udało to do innych też
        szczęście się uśmiechnie...
        Życzę sobie i innym samotnym spacerów w trójkę już tego lata...
        • iziula1 Re: boję się samotności... 14.06.04, 20:42
          Asiulaka,nawet nie wiesz jak się ciesze,że moje słowa wklepane w klawiaturke
          chociaz troche Ci pomogły.Zawsze marzyłam aby miec dar pocieszania ludzi.By
          miec taką madrość w sobie by zawsze wiedziec jak pomóc innym.Niestety takiego
          daru nie mam.Musze sie tego uczyć,uczyc,uczyć.
          Ja tez długo spałam z moim synkiem.Był taki słodki,i czułam jego
          ciepełko,spokojny oddech.
          Asiulko,szczescie jest wszedzie.Uśmiechaj sie mimo wszystko a i świat sie do
          Ciebie uśmiechnie.I trenuj pozytywne myślenie o sobie.Jesteś wyjątkowa i
          niepowtarzalna.Od tego zdania zacznij każdy dzien,i chwal się za każdy drobiazg.
          Za każdy mały sukces.
          Pozdrawiam.
    • ania.bb Re: boję się samotności... 15.06.04, 09:12
      też się boję panicznie, nocy samotnych, wakacji i spaecrów w miejsca w których
      byliśmy razem, szczęsliwi, cholernie się boję...
    • fikusia Re: boję się samotności... 16.06.04, 23:01
      Też cholernie się boję!
      Że nigdy nie przestanie boleć, to że ukachana nad życie osoba tak zawiodła, że
      już nigdy nie pokocham, a JEGO będę prawdopodobnie będę widywać ze względu na
      dziecko i cały czas cierpieć.
      Samotnych wieczorów, nocy, weekendów, wakacji, samodzielnego borykania się z
      codziennymi problemami, małymi i dużymi, samotnej starości, widoku szczęśliwych
      rodzin dookoła...
      Boję sie bo juz wiem, jak boli samotność w ciąży, boję się, że to uczucie bycia
      niechcianą, niekochaną, braku bliskości drugiego kochającego człowieka nigdy
      mnie nie puści.
      Boję się bardzo wielu rzeczy związanych z byciem samotną.
      Nie chcę byc sama... i mam tak maleńko nadziei...
    • m_o_k_o Re: boję się samotności... 17.06.04, 08:14
      Oj ja też się cholernie boje wszystkiego, a najbardziej boje się, ze nie dam
      sobie rady, boje się ze będe żałowac wszystkiego, boje sięsad
    • soleilrouge Re: boję się samotności... 17.06.04, 10:11
      Nie jest łatwo, ale są też plusy. W moim przypadku to spokój, wreszcie. Mozna
      poradzic sobie z samodzielnym remontem i innymi "męskimi" zadaniami, ale GŁÓD
      DOTYKU, to jest to Iziula, czego brakuje najbardziej. Aż boli czasem ta pustka.
Pełna wersja