stynka
16.06.04, 08:49
Odszedł dziadek mojego dziecka. Zmagał się niecały rok z chorobą, która
dopadła go z każdej strony. Jeszcze rok temu pracował zawodowo. Był naukowcem.
Cudowny, ciepły, mądry, kochający, wspaniały Człowiek.
Nawet nie był z Jaśkiem spokrewniony. Był tylko (i aż!) mężem babci - mamy
Jachowego 'taty'. Kochał wnuczka jak rodzonego i pięknie potrafił tę miłość
okazać. My też go kochaliśmy, szanowaliśmy i pamięć o nim będziemy
pielęgnować w sercach.
"My tez pójdziemy daleko, daleko do dziadka" - powiedział wczoraj Jaś.
Pójdziemy, synku, każde w swoim czasie...
stynka