Dodaj do ulubionych

skąd pieniądze???

16.06.04, 20:24
witajcie
jestem studentką, nie pracuje i wychowuje 3 latkę. Nie mam męza, a ojciec
dziecka jest uznany, widuje sie z małą ale alimentów nie widziałam już od
dawna. Alimenty nie sa zasądzone.
czy cokolwiek należy mi się od państwa???
do tej pory utrzymywała nas moja mama, no ale coraz bardziej zaczyna ją to
uwierać. Juz mam dosyć wysłuchiwania jak bardzo powinnyśmy być jej wdzięczne
itede
Ojciec małej pracuje sezonowo - ma umowe tylko do końca lipca.
Czy ktos dostaje alimenty od dziadków? dodam tylko że córka jest
niepełnosprawna (ale nie dostaje dodatku dla niepełnosprawnych)
Bardzo proszę o odpowiedz, bo nie mam pomysłu jak to dalej rozegrać (i czy
wogóle cos da sie zrobić...)
;-(((((
Obserwuj wątek
    • virtual_moth Re: skąd pieniądze??? 16.06.04, 20:46
      Przede wszystkim powinnaś wnieść pozew o alimenty. Dlaczego tego nie zrobiłaś?
      To podstawa.
      Od państwa należy Ci się zasiłek rodzinny - 43 zł, dodatek z tytułu samotnego
      wychowywania dziecka - 170 zł oraz dodatek pielęgnacyjny - nie wiem ile.
      Idź do urzędu gimy w Twoim mieście i dowiedz się wszystkiego.

      Pozdrawiam

      P.S. Sorry, że tak zdawkowo, ale do dziś nie dostałam decyzji w sprawie
      przyznania świadczeń i jestem drażliwa w tym temaciewink
    • szymon1975 Re: skąd pieniądze??? 16.06.04, 23:18
      napisze to samo co napisałem na forum ojca, za co zostałem zbluzgany; Państwo
      nie jest do utrzymywania naszych dzieci, nie rozumiem dlaczego kwestie
      aliementów nie są u Ciebie uregulowane, to nie wymaga aż tak wielkiego wysiłku,
      prosty dokument, prosta sprawa i tyle.

      wzór pozwu o alimenty znajdziesz na każdej stronie prawniczej, jeśli ojciec
      okaże się nie wypłacalny, obowiązek przechodzi na dalsze osoby spokrewnione z
      dzieckiem czyli dziadków czy to z Twojej strony czy ojca

      pozdrawiam
      • igga-81 szymonie... 17.06.04, 09:47
        ...Państwo
        > nie jest do utrzymywania naszych dzieci,

        bardzo chciała bym móc samodzielnie utrzymać i nie prosić sie państwa o marne
        grosze. Ale obecnie wyjścia nie mam. Bardzo ci zardroszcze że możesz tak o tym
        pisac, bo zapene swiadczy to o tym, że problemów z budżetem domowym nie masz.

        A dopóki aborcja jest nielegalna, państwo MUSI znaleźć fundusze na pomoc
        samotnym matkom. Zresztą z tego co mi wiadomo wszystkie cywilizowane kraje mają
        instytucje, które pomagają w trudnych sytuacjach. A ja za rok kończe studia i
        mam nadzieje że ta pomoc nie będzie mi dłużej potrzeba.
        Co do nieuregulowanej mojej sytuacji... hmm poprostu nie miałam ani czasu ani
        ochoty pomyśleć o tym, za dużo problemów na głowie po prostu. I jakos kwestia
        finansów zeszła na dalszy plan...
        • agatled Re: szymonie... 17.06.04, 11:43
          Igga - nic złego nie zauwazylam w tym co napisał Szymon, wręcz przeciwnie.
          Jestes studentką ale to nie znaczy że nie możesz pracować, zresztą piszesz o
          pomocy mamy, pewnie przypilnuje dziecka jak będziesz w robocie. Nic nie
          słyszałam żeby studiowanie było przeszkodą w zarabianiu, a jeśli nie dasz rady
          pogodzić nauki z praca to przenieś się może na zaoczne? może zasuwaj w weekendy?
          poza tym równiez po raz pierwszy słyszę że tylko ojciec ma utrzymywać dziecko -
          ten obowiązek spoczywa kochanie na obojgu rodzicach. i nie pisze tego dlatego
          że być może nie mam problemów z budżetem domowym, ale dlatego że również jestem
          samotną matką która owszem, pobiera alimenty, ale bardzo, bardzo, bardzo dużo
          pracuje żeby zapewnić dziecku fajne życie, nie licząc na pomoc babci czy
          państwa. poza tym - czy ta pomoc w wysokości 170 zł to wszystko co chcesz dać
          swojemu maluchowi. wnioskując z tego jak luźno mówisz o aborcji - głęboko chyba
          w d.. masz dobro swojego dziecka, no bo skoro państwo nie pozwala na aborcję to
          niech się martwi. Osłabiłaś mnie tym postem. mam dla ciebie jeszcze fajniejszą
          propozycję - skoro to za trudne dla studentki dowiedzieć się jak załatwić
          alimenty, zarobić na własne dziecko które powstało przy twoim udziale również -
          oddaj je może do ochronki. alternatywnie - wyjedź do jednego z cywilizowanych
          krajów, a propos - skad czerpiesz wiedzę o owych instytucjach w innych krajach -
          jak sie dowiedzialaś? na forum? no, ale pewnie na to też nie będziesz miała
          czasu i ochoty...
          pozdrawiam, mama 2 letniego Maćka, była pracująca studentka, rodzice na
          emeryturze, alimenty regularne od taty Maciusia, 3 etaty, bardzo szczęśliwa że
          moze liczyć na siebie też i że w życiu nie pomyślała o aborcji.
          • mikawi agatled... 17.06.04, 11:55
            brawo, chylę czoła
            • virtual_moth Re: agatled... 17.06.04, 12:09
              W ramach postawy uczciwości społecznej proponuję oprotestowanie instytucji
              pomocy społecznej dla samotnych matekwink. Oczywiście zaraz po tym, jak same
              zrzekniemy się przysługujących nam praw do świadczeńsmile
              Toż to skandal, że wyciągamy ręce po budżetowe pieniądze!
              Nadszedł czas rozdarcia szat. Dajmy zarobić paniom pracującym w żłobkach, a
              mądre książki o dobroczynnym działaniu osobistej opieki nad dzieckiem do lat 3
              wyrzućmy do kosza.
              Studiujesz medycynę i nie możesz podjąć pracy? Rzuć studia (bardzo nam przykro,
              że nie ma zaocznej medycyny) i zatrudnij się w pobliskich delikatesach
              całodobowych. Bądź doskonałym przykładem samodzielności i rzetelnej postawy
              społecznej!
              Kto się przyłącza?smile))
              • agatled Re: agatled... 17.06.04, 12:27
                no skoro pomoc społeczna ma być dla zdrowych studentek którym zachciało się
                dziecka - to ok. ja myślałam że dla chorych, bez rodziny, bez wykształcenia,
                itd, itp.
                Akurat na medycynie to najłatwiej o pracę, np. przedstawiciela medycznego, może
                kolejna Pani o tym nie słyszała? I nikt nie mówi o rezygnacji z przysługujących
                świadczen - gdybym ja mogła jeszce pobrac zasiłek i dodatek za trudy samotnego
                macierzynstwa to bym to zrobiła, zapewniam.
                Nie chodziło mi o demonstrowanie rzetelnej postawy społecznej - ale postawy
                rzetelnego kochającego odpowiedzialnego wykształconego i mądrego rodzica.
                • virtual_moth Re: agatled... 17.06.04, 12:46
                  agatled napisała:

                  > no skoro pomoc społeczna ma być dla zdrowych studentek którym zachciało się
                  > dziecka - to ok. ja myślałam że dla chorych, bez rodziny, bez wykształcenia,
                  > itd, itp.

                  Ależ oczywiście. Antykoncepcja zawiodła, tatuś się wystraszył, trzeba ponieść
                  konsekwencje uprawiania seksu podczas studiów (a fe!) z facetem, który ma
                  jeszcze mentalne mleko pod nosem. Jeśli zatem studia są przeszkodą w podjęciu
                  pracy, należy je rzucić. Delikatessen rulez! Widziały gały co brały, każdy jest
                  kowalem swego losu - oto propozycje tekstów na transparentysmile

                  > Akurat na medycynie to najłatwiej o pracę, np. przedstawiciela medycznego,
                  może kolejna Pani o tym nie słyszała?

                  A czy Pani nie słyszała, że na medycynie to się studjuje od 8.00 do 20.00 i
                  jeszcze egzaminy trzeba zdawać? Kiedy zatem jeździć samochodem (jak rozumiem,
                  służbowym?) po aptekach i przychodniach? Zdaje mi się, że nocą są zamknięteuncertain

                  > I nikt nie mówi o rezygnacji z przysługujących
                  > świadczen - gdybym ja mogła jeszce pobrac zasiłek i dodatek za trudy
                  > samotnego macierzynstwa to bym to zrobiła, zapewniam.

                  A fe!

                  > Nie chodziło mi o demonstrowanie rzetelnej postawy społecznej - ale postawy
                  > rzetelnego kochającego odpowiedzialnego wykształconego i mądrego rodzica.

                  Acha. Jeśli zatem studiuje się medycynę, prawo czy też architekturę, to nie ma
                  szans na zostanie rzetelnym, kochającym a zwłaszcza wykształconym rodzicemuncertain
                  Przecież żeby w ramach odpowiedzialności pójść do roboty, to trzeba te studia
                  po prostu rzucić.
                  No, co innego bibliotekoznawstwo, historia sztuki, kulturoznawstwo czy inne
                  mniej prestiżowe uniwersyteckie kierunki. Przepisujemy się na zaoczne i huzia
                  na kasę do supermarketu.
                  Zasiłkom mówimy stanowczo - nie!
                  • mag_p Re: agatled...- ja pytanie - bo slabo zorganizowan 18.06.04, 16:24
                    • mag_p Re: agatled...- ja pytanie - bo slabo zorganizowa 18.06.04, 16:29
                      Za szybko eter. Pytam jak pracujesz ns 3 etatch. Ja pracuje na jednym wychodz
                      z doomu o 7:30 wrazcam - jak dobrze idzie o 17:30 Drugi etata - to moze w
                      weekendy i to nie zabardzo - bo czesto trzeba dodatkowo cos skonczyc. Więc
                      zostaja tylko noce, ..
                      i tak bym trzech nie wyrobila.
                      Biorąc pod uwage , ze pracuje 24 godziny na dobe i nie mam czsu na sen - o
                      odpoczynku nie mowie , i nie widzac wogóle swego dziecka- a nawet swego domu -
                      jestem w stanie wyrobic co najwyzej 2 .. Ale to przy zalozenie , ze nie spie w
                      nocy. jak wyrabiasz trzy?

                      Pozdrawiam
                      mag
              • mikawi Re: agatled... 17.06.04, 12:29
                ale z drugiej strony - kto kazał studentce medycyny (skoro to takie cięzkie
                studia) decydowac się na dziecko? wiadomo, że dziecko to obowiązki i wydatki,
                więc było do przewidzenia że trudno będzie to pogodzić z ciężkimi studiami
                • nilka13 Re: agatled... 17.06.04, 12:45
                  mikawi, a ty może piszesz o jakiejś 100% pewnej metodzie antykoncepcyjnej? To
                  podziel się, proszę, swoją wiedzą...
                  Bo w innym kontekście to mi zabrzmiało, jakby studentki medycyny miałyby mieć
                  jakieś alternatywne możliwości "niezdecydowania się" na dziecko? Ty chyba nie o
                  aborcji?


                  • mikawi Re: agatled... 17.06.04, 14:33
                    Nie, nie o aborcji. Ale (zwłaszcza) studentki medycyny powinny wiedzieć że
                    istnieją mniej lub bardziej skuteczne sposoby antykoncepcji i lepiej wybrać te
                    bardziej niż mniej, a i połączyć kilku nie zaszkodzi.
                • virtual_moth Re: agatled... 17.06.04, 12:55
                  No właśnie, napisałam o tym Agatled. No po prostu skandal, dziewczyna brała
                  piguły, wpadła, to niech teraz ponosi konsekwencje swej skandalicznej
                  lekkomyślności! Dlaczego nie założyła sobie spirali, nie podwiązała jajowodów?
                  Ma za swoje po prostu. A tej jeszcze się zachciewa studia kończyć - i to na
                  nasz, podatników koszt!
                  Dla nas będzie lepiej, jeśli rzuci te swoje studia, pójdzie do roboty w sklepie
                  mięsnym i sama zatroszczy się o swój los. A że po studiach zarabiałaby 2 razy
                  więcej niż w mięsnym, a jej dziecko miałoby lepszy los? A co nas to obchodzi!

                  Normalnie w głowach się tym samotnym, zdradzonym matkom poprzewracało.
                  • agatled Re: agatled... 17.06.04, 13:06
                    virtual_moth napisała:

                    > No właśnie, napisałam o tym Agatled. No po prostu skandal, dziewczyna brała
                    > piguły, wpadła, to niech teraz ponosi konsekwencje swej skandalicznej
                    > lekkomyślności! Dlaczego nie założyła sobie spirali, nie podwiązała
                    jajowodów?
                    > Ma za swoje po prostu. A tej jeszcze się zachciewa studia kończyć - i to na
                    > nasz, podatników koszt!
                    > Dla nas będzie lepiej, jeśli rzuci te swoje studia, pójdzie do roboty w
                    sklepie
                    >
                    > mięsnym i sama zatroszczy się o swój los. A że po studiach zarabiałaby 2 razy
                    > więcej niż w mięsnym, a jej dziecko miałoby lepszy los? A co nas to obchodzi!
                    >
                    > Normalnie w głowach się tym samotnym, zdradzonym matkom poprzewracało.
                    Wirtual moth - polubiłam cię, szybka jesteś, moze siedzisz w chacie na
                    zasiłku smile sorry za ironię, ale tak mi przyszło do głowy.
                    • virtual_moth Re: agatled... 17.06.04, 13:25
                      agatled napisała:

                      > Wirtual moth - polubiłam cię, szybka jesteś, moze siedzisz w chacie na
                      > zasiłku smile sorry za ironię, ale tak mi przyszło do głowy.

                      No cóż, wyszło szydło z worka - ale obiecuję, poprawię się!

                      Co prawda Ala ma dopiero roczek, babcia pracuje, ale przecież żłobki nie gryzą.
                      Dość tego roztkliwiania się nad swoimi pociechami. Toż to niedopuszczalne, aby
                      podatnicy płacili na komfort jakiegoś tam cudzego bachora.
                      Od jutra idę roznosić ulotki, a że zarobię akurat na żłobek + pieluchy, to nic.
                      Dla idei wartosmile
                      • agatled Re: agatled... 17.06.04, 14:50
                        no pewnie -lepiej siedziec w domciu i czytać forum. ooo - mam mnóstwo takich
                        przykładów wokół - mam pracowac w szkole za jakieś marne 700 zł? - w życiu,
                        wolę w domu siedziec z dzieckiem. I żłobki faktycznie nie gryzą, moze poczytaj
                        o tym , przejdź sie do paru, popytaj znajomych. I nie dla idei a własnego
                        samopoczucia - jestes tak rozgoryczona że przydałoby Ci się wyjście z domu do
                        ludzi, dziecko tylko na tym skorzysta, zapewniam
                        • virtual_moth Re: agatled... 17.06.04, 15:03
                          Myślisz, że praca w mięsnym dobrze by mi zrobiła?smile

                          Łatwo wyciągasz wnioski na temat innych ludzi. Jeśli kiedyś stracisz pracę, nic
                          się nie martw. Będziesz świetną jasnowidzkąsmile
                          • agatled Re: agatled... 17.06.04, 15:08
                            wyciąganie wniosków to nie jasnowidztwo.
                            straciłam pracę juz nie raz, ale zaraz znajdowałam nowa - ot, farciara ze mnie.
                            • virtual_moth Re: agatled... 17.06.04, 15:26
                              agatled napisała:

                              > wyciąganie wniosków to nie jasnowidztwo.
                              > straciłam pracę juz nie raz, ale zaraz znajdowałam nowa - ot, farciara ze
                              mnie.

                              Wiesz, wydaje mi się, że te wnioski wyciągasz w sposób tzw. życzeniowy tudzież
                              wybiórczy.
                              Ja Cię oczywiście troszeczkę podpuszczam, bo wbrew pozorom lubię się zabawićwink

                  • agatled Re: agatled... 17.06.04, 13:17
                    Virtual Moth - polubiłam cię, szybka jesteś, czy może siedzisz w chacie na
                    zasiłku? sorry za ironię, ale tak mi się nasunęło..
                    duzo dopowiadasz - nikt nie mówił że brała piguły i wpadła; nikt nie porusza
                    kwestii kosztów studiowania (przeciez nawet nie wiesz co ona studiuje, moze na
                    prywatej uczelni, sądząc po postawie to tak); dlaczego jedyne przykłady pracy
                    które podajesz związene są z robotą w sklepie?! naprawdę nie słyszałas o innych
                    sposobach zarabiania, np. przez internet, skoro już Igga nie moze wychodzic
                    zbyt często z domu? moze zamieńmy te pustą dyskusję w merytoryczne poradnictwo.
                    Chyba że Igga nie chce, jesli chciała tylko dowiedziec sie jak to załatwić to
                    odpowiedź już dostała, zresztą trąbiły o tym niedawno wszystkie środki masowego
                    przekazu i nawet ja jako niezainteresowana wiem o drodze załatwiania tych 170
                    zł wszystko.
                    A - mówisz tez o zdradzonej matce - czy Igge ktos zdradził? tez nie doczytałam.
                    • igga-81 Re: agatled... 17.06.04, 13:24
                      nikt nie mówił że brała piguły i wpadła; nikt nie porusza
                      > kwestii kosztów studiowania (przeciez nawet nie wiesz co ona studiuje, moze
                      na
                      > prywatej uczelni, sądząc po postawie to tak); dlaczego jedyne przykłady pracy

                      Sądząc po postawie... a w którym miejscu ta "postawa" sie uwidacznia???
                      studia są dzienne, na uniwerku bez odpowiednika zaocznego

                      taaaaaaaak kobiety na traktory!!! młode matki do roładunku wagonów!!!
                      • agatled Re: agatled... 17.06.04, 14:43
                        Igga - odwagi, zdradź wreszcie co studiujesz!
                    • virtual_moth Re: agatled... 17.06.04, 13:48

                      Ja niejako na przykładach przez siebie podawanych prezentuję błędy Twojego
                      rozumowania. Tu już naprawdę nie chodzi o tę konkretną sytuację - studiująca
                      samotna matka chorego dziecka. Dla mnie oczywiste jest to, że powinna skończyć
                      studia i ma prawo do zasiłku. Ja podaję Ci przykłady wbrew pozorom mniej
                      oczywiste. Jeśli na ich podstawie udowodnię Ci, że czegoś się NAPRAWDĘ nie da
                      zrobić, to tym bardziej będzie miało rację bytu w przypadku sytuacji autorki
                      wątku, dla mnie skrajnie niekorzystnej dla rodzica.

                      Co do przykładów pracy - ja przynajmniej je podałam, a Ty?
                      Praca przez internet? Masz na myśli klikanie w bannery? A może ja się nie znam
                      i właśnie jakaś super robota przechodzi mi koło nosa, bom głupia? Uświadom
                      mniesmile

                      Co do czepiania się słówek - masz rację. Samotna matka to pewnie nie to samo co
                      samotna zdradzona matka. Bo jeśli tylko samotna, to na pewno sama zapracowała
                      na ten paskudny lossmile

                      No cóż, kończę chyba tę dyskusję. Ja tu szaty rozdzieram, zacietrzewiam się, a
                      Ty sobie siedzisz wyluzowana i chyba bawisz się moim kosztem. Może jakiś żarcik
                      na temat samotnych zapodasz? Z chęcią się trochę rozerwę.
                      • agatled Re: agatled... 17.06.04, 14:33
                        Wirtual Moth - nie sądzę że ty umiesz się rozerwać więc nie będę się wysilać.
                        Za nerwowa jesteś jak dla mnie. Swoje rozumowanie opieram na własnym
                        doświadczeniu, sądzę że bogatym w kwestii samotnego wychowywania dziecka,
                        zdrowego, co przyznaję.
                        ktoś kiedyś na tym forum powiedział ze samotne/samodzielne matki tyle mają w
                        sobie żalu i pretensji do świata że trudno się je czyta i trudno w ogóle
                        wychylić się z odmienną od ogółu uwagą. Teraz widzę że tak jest. W dalszym
                        ciągu jednak nie zgadzam się że sytuacja samotnej matki tak bardzo odbiega od
                        standardu. Nie zgadzam się z postawą bezradności, nawet w obliczu choroby
                        dziecka. Ani nie mówiłam że ma nie konczyć studiów, ani ze rezygnowac dla idei
                        z zasiłku. Zanegowałam tylko postawę tata zrobił, państwo zabrania aborcji -
                        więc wykładam się i proszę o wsparcie bo sama studiuję i nie mam juz ochoty
                        słuchac mamy która mówi ze powinnysmy być jej wdzięczne. To potępiam. I na
                        razie żegnam, wracam do pracy i zarabiania na dziecko.
                        • igga-81 Re: agatled... 17.06.04, 15:30
                          Zanegowałam tylko postawę tata zrobił, państwo zabrania aborcji -
                          > więc wykładam się i proszę o wsparcie bo sama studiuję i nie mam juz ochoty
                          > słuchac mamy która mówi ze powinnysmy być jej wdzięczne.


                          piekne uproszczenie!!! zdążyłam juz zauważyc, że typowo w twoim stylu...
                          na przyszłość więcej empatii życzę.
                          Nie masz prawa oceniać kogokolwiek po kilku zdawkowych zdaniach, które
                          bynajmniej nie odzwierciedlaja całości sytuacji.
                          Też wolała bym móc pracowac, po piętnastej odbierać młodą ze złobka i żyć sobie
                          długo i szczęśliwie.

                          Ty masz taką mozliwość i ciesz sie z tego...
                          i prosze byś nie zabierała wiecej głosu w tej sprawie, bo to do niczego nie
                          prowadzi
                        • pelaga Re: agatled... 17.06.04, 17:16
                          agatled napisała:

                          > Nie zgadzam się z postawą bezradności, nawet w obliczu choroby
                          > dziecka.

                          Nie masz pojecia o chorobie dziecka. Nie masz pojcia o codziennej rehabilitacji
                          i o wiecznych pobytach w szpitalu przez prawie dwa lata. I wyobraz sobie, ze
                          wlasnie z tego powodu ja np. przenislam sie na zaoczne. I jakos nie wystarczylo
                          mi czasu na prace, a gdyby nie moi rodzice to zdechlabym z glodu, a moje
                          dziecko do dzis bylo kaleka.
                          A swoje rady...
                          Ktos ma tu taka sliczna sygnaturke i rozwazeniu "slowa czopek" czy cos w tym
                          stylu...
                • mietowe_loczki Re: agatled... 17.06.04, 17:36
                  mikawi napisała:

                  > ale z drugiej strony - kto kazał studentce medycyny (skoro to takie cięzkie
                  > studia) decydowac się na dziecko?

                  naprawdę ręce opadają, dziewczyna wpadła, urodziła dziecko, niech sobie sama
                  radzi, sama sobie winna, mogła nie stawać w przeciągu, wtedy by nie zaszła ...


                  > wiadomo, że dziecko to obowiązki i wydatki,
                  > więc było do przewidzenia że trudno będzie to pogodzić z ciężkimi studiami

                  nad tym też trzeba się zastanowić przed urodzeniem następnego dziecka swojemu
                  partnerowi, prawda?


                  igga, powinnaś złożyć podanie o przyznanie stypendium socjalnego w maksymalnej
                  wysokości, w razie czego pisz odwołania do skutku, w jasny sposób opisz swoją
                  sytuację, panie urzędniczki może na początku tego nie przeczytają, ale przy
                  odwołaniu raczej tak, może też powinnaś się postarać o kredyt studencki,
                  najważniejsze, żeby skończyć studia, jeżeli będziesz lekarzem, może nie będzie
                  Ci aż tak trudno go spłacić, przy okazji łap też każdą dorywczą pracę,
                  wytrwałości życzę
            • pelaga Re: agatled... 17.06.04, 13:15
              mikawi napisała:

              > brawo, chylę czoła

              Az mi glupio, ze bylo mi Cie zal, ze znajdujesz sie w podlej sytuacji. Kazdy ma
              zyciu widac to, na co zaluguje. Nie oczekuj od ludzi zrozumienia i empatii,
              jesli sama nie potrafisz ani przez chwilke wczuc sie w polozenie drugiego
              czlowieka.
              Ale przeciez to jest SAMOTNA matka, mozna ja tylko skrytykowac, bo one sa
              wszystkie do bani.

              Ciaze sie nie zawsze planuje, ale odpowiedzialnosc najlepiej zrzucic na jedna
              ze stron.
              A co do pracy na studiach, to czy takie same rady dajesz
              dzieciatym "macochom"??? Nie zauwazylam jakos sad

              Gratuluje logiki, jak to "Wy" mowicie Kalego sad((
              • mikawi Re: agatled... 17.06.04, 14:44
                > Az mi glupio, ze bylo mi Cie zal, ze znajdujesz sie w podlej sytuacji

                cała przyjemność po moje stronie

                > Ciaze sie nie zawsze planuje, ale odpowiedzialnosc najlepiej zrzucic na jedna
                > ze stron.

                ależ skąd, oboje rodzice mają obowiązek pracować na swoje dziecko, dotyczy to
                ojca tego dziecka, od którego należy dochodzić alimentów, dotyczy to też matki
                tego dziecka, a zasiłki powinny być na drugim miejscu a nie odwrotnie

                > A co do pracy na studiach (...)
                co do pracy na studiach - aż nadto wiem jak to smakuje, teraz również wiem jak
                smakuje praca od rana do wieczora a dziecko to dla mnie decyzja niosąca za sobą
                odpowiedzialność materialną rodziców a nie państwa i właśnie dlatego nie
                zdecydowałam się na dziecko na studiach (bo te musiałam godzić z pracą, może
                dlatego że moi rodzice się nie rozwiedli i nie mogłam liczyć na alimenty od
                ojca?)
                • agatled Re: agatled... 17.06.04, 15:06
                  Mikawi - dzięki za rozsądek!!
                  Wirtual Moth - ty chyba naprawdę masz za dużo wolnego czasu. No i słysze że
                  1500 to dla Ciebie malo? klikasz z Paryża? da się żyć, a moze nie próbowałaś?
                  ambitn ajesteś, podziwiam i chylę czoła. oby wiecej młodych z takim podejściem
                  wkoło!
                  • virtual_moth Re: agatled... 17.06.04, 15:20
                    Agatled, nigdzie nie napisałam, że 1500 zł to mało. Wręcz przeciwniesmile

                    A propos siedzenia na forum, pracy, zarobków i zacietrzewienia: do tego
                    wszystkiego zaczynam Ci zazdrościć wspaniałej, satysfakcjonującej pracy.
                    Takiej, która pozwala na ciągłe monitorowanie forum i pisanie postówsmile Dlatego
                    też wybaczam ich pobieżne czytanie i wysnuwanie pochopnych wniosków - w końcu
                    robienie przynajmniej dwóch rzeczy na raz (praca i rozrywka) to dość trudna
                    sprawa.

                    A tak z ciekawości - skąd wniosek, że nie pracuję? Czy Twoim zdaniem siedzenie
                    w domu z dzieckiem wyklucza pracę tzw. zarobkową?
                    Uuuups.... Zaraz jakaś strażniczka czy strażnik uczciwych postaw społecznych
                    zruguje mnie za robotę na czarnowink
                • pelaga Re: agatled... 17.06.04, 18:49
                  mikawi napisała:

                  > cała przyjemność po moje stronie

                  Masz racje, drwij sobie z ludzi, ktorzy wczuli sie w Twoja sytuacje i Ci
                  wspolczuli. Do woli. Ja bede madrzejsza nastepnym razem. I chyba zaczynam
                  rozumiec podzialy "my, wy, oni", bo skoro Ty ZADNEJ samotnej zrozumiec nie
                  potrafisz, to nic dziwnego, ze i Ciebie nikt nie ma ochoty zrozumiec.

                  > ależ skąd, oboje rodzice mają obowiązek pracować na swoje dziecko,

                  I oboje maja go obowiazem wychowywac i co z tego wynika ????? Slownie NIC, bo o
                  swoich obowiazkach niektorzy ojcowie jakos zapominaja.
                  I ciekawa jestem bardzo, czy jak urodzisz swoje dziecko, to wrocisz do pracy
                  prosto pomacierzynskim (i to koniecznie do takiej od rana do wieczora) i oddasz
                  go do zlobka, czy dopiero wtedy zrozumiesz, ze dziecko potrzebuje matki, orzez
                  troche wiecej niz godzina dziennie.
                  > a zasiłki powinny być na drugim miejscu a nie odwrotnie

                  Zgadzam sie z Toba i pewnie kazdy, kto moze zarabiac zarabia. Jakbym ja miala
                  zarabiac 800 zl, a niance placic 600 (spiesze poinformowac, ze mojego dziecka
                  do zlobka nie przyjeli, z powodu choroby, przedszkole wyzebralam), na dojazdy
                  100, to tez do pracy bym nie poszla. I nie widze w tym nic zlego, zawsze trzeba
                  zrobic bilans zyskow i strat.

                  > co do pracy na studiach - aż nadto wiem jak to smakuje, teraz również wiem
                  > jak
                  > smakuje praca od rana do wieczora

                  Moze jak sie dowiesz co znaczy wychowywac dziecko to zrozumiesz jeszcze wiecej.
                  I zycze Ci, zeby bylo to zdrowe dziecko.

                  > a dziecko to dla mnie decyzja niosąca za sobą
                  > odpowiedzialność materialną rodziców a nie państwa

                  Tak to prawda przede wszystkim rodzicow. Ale kazde cywilizowane panstwo pomaga
                  swoim obywatelom, to sie nazywa zdaje sie pomoc socjalna i nalezy sie, skoro
                  jest takie prawo.

                  > i właśnie dlatego nie
                  > zdecydowałam się na dziecko na studiach

                  Ja sie nie zdecydowalam i nie czuje sie winna, ze firma farmaceutyczna
                  przereklamowala srodki antykoncepcyjne, a ginekolog je polecil. Szkoda, ze nie
                  miesci Ci sie w glowie, ze niektorzy nie planuja ciazy. A moze dla pewnosci nie
                  powinno sie seksu uprawiac przed 30 rokiem zycia???

                  > może
                  > dlatego że moi rodzice się nie rozwiedli i nie mogłam liczyć na alimenty od
                  > ojca?)

                  Wspolczuje Ci tego nieszczescia. Dzieci rozwiedzonych rodzicow sa zazwyczaj
                  szczesliwsze sad(((((((((((((

                  Moze jakbys miala w sobie mniej jadu, to bylby Ci w zyciu latwiej...
                  Nie kazda samotna matka jest wrogiem spolecznym, chociaz... dla Ciebie pewnie
                  jest sad(((((((((((
    • igga-81 Re: skąd pieniądze??? 17.06.04, 12:47
      koniec dyskusji w stylu ; czemu studentka pigułki nie wzieła... bo temat mojego
      postu był zgoła inny.
      pracować nie mogę z wielu względów. Chociażby niepełnosprawności dziecka. I nie
      mam ochoty przed nikim się tłumaczyć.
      Jeśli 170,- nalezy mi się jako matce samotnej to nie wiem dlaczego miała bym z
      tego rezygnować???
      • virtual_moth Re: skąd pieniądze??? 17.06.04, 12:56
        Igga, dla idei, dla ideiwink

      • agatled Re: skąd pieniądze??? 17.06.04, 13:01
        ja nie mam ochoty się tutaj zacietrzewiac, sorki, nie w moim stylu. skonczyłam
        bardzo trudne studia a rodziców nie stac było na utrzymywanie mnie - pracowałam
        od rana do wieczora w weekendy, nie w delikatesach. udzialałam korepetycji,
        sprzatałam w domach w całej dzielnicy, robiłam ludziom zakupy i pomagałam w
        sklepie. gdyby nie to - musiałabym rzucić studia. Moze Igga powie co studiuje
        to skonczymy czepianie sie studentek medycyny. może mogłaby w inny sposób
        zarobic pare groszy.
        Wirtual moth - wyluzuj, idź na kawę. nikt nie mówi o niemożliwym, jak sądzę. to
        dyskusja.
        Igga - nikt nie mówi że masz z czegoś rezygnowac, po prostu rozczuliła mnie
        twoja bezradność, a z drugiej strony teskt w stylu - 'nie miałam ochoty'. no
        sorry - dla mnie to żaden argument. na seks miałas. i dziewczyny - czy naparwde
        to problem antykoncepcji? czy tak łatwo zajśc w ciążę? nowy wątek się szykuje
        więc dajmy spokój metodom zapobiegania.
        • igga-81 no no agatled 17.06.04, 13:13

        • virtual_moth Re: skąd pieniądze??? 17.06.04, 13:15
          agatled napisała:

          > skonczyłam bardzo trudne studia a rodziców nie stac było na utrzymywanie
          > mnie - pracowałam od rana do wieczora w weekendy.

          Dziecko zostawiałaś babci, czy też gro Twoich zarobków szło na opiekunkę? A
          może dziecko urodziłaś dopiero po studiach?smile

          > Moze Igga powie co studiuje
          > to skonczymy czepianie sie studentek medycyny. może mogłaby w inny sposób
          > zarobic pare groszy.

          Ja Ci powiem, że dla mnie nie ma najmniejszego znaczenia, co studiuje. Nawet
          gdyby nie studiowała jej sytuacja jest 100 razy trudniejsza niż sytuacja
          niesamotnych ze zdrowymi dziećmi. Ja jakoś jestem w stanie zrozumieć, że nie
          mając wykształcenia po prostu NIE MOŻNA zarobić na opiekę dla takiego dziecka,
          nie mówiąc o innych potrzebach.

          Masz rację, jestem wkurzona i zacietrzewiona. Dostaję po prostu białej
          gorączki, gdy zdrowa, wykształcona mamusia mówi tej jeszcze niewykształconej i
          opiekującej się chorym dzieckiem, że prezentuje bezradność życiową. I do tego
          oburza się, że taka matka ma czelność starać się o zasiłek.
          • igga-81 Re: skąd pieniądze??? 17.06.04, 13:27

    • nilka13 Re: skąd pieniądze??? 17.06.04, 12:55
      Staraj się o wszystkie możliwe zasiłki, także na dziecko niepełnosprawne. To
      oczywiste,że na obojgu rodzicach spoczywa obowiązek utrzymania dziecka, ale też
      oboje odpowiedzialni są za jego wychowanie i opiekę. Igga wychowuje dziecko, w
      dodatku niepełnosprawne, dodatkowo studiuje- ja nie widze możliwości, żeby
      jeszcze zajęła sie pracą. A babcie NIE MAJĄ obowiązku się wnukami zajmować.
      Skoro ojciec nie ma swojego wkładu w wychowanie i opiekę nad dzieckiem, to
      powinien przynajmniej zatroszczyć się o fundusze.
      A ty, igga, nie przepraszaj za to, że żyjesz, że masz dziecko i upominasz sie o
      świadczenia na nie. Należą ci się jak psu micha. Ja ci swoich składek nie
      żałuję. Na pracę przyjdzie czas, najpierw skończ w spokoju studia. Twoja mama
      też na pewno to zrozumie, przecież kiedyś jej sie odwdzięczysz. Pozdrowienia
    • renifer7112 Re: skąd pieniądze??? 17.06.04, 14:03
      Od 1 maja zmieniła się ustawa o zasiłkach rodzinnych i możesz się zgłosić do
      urzędu miasta o taki zasiłek. Myślę że będziesz miała parę groszy. Jeżeli
      dzicko jest chore to możesz tez otrzymywać zasiłek pielęgnacyjny w wys.144 zł
      miesięcznie , a może nawet świadczenie pielęgnacyjne a to jest ponad 400 zł,
      ale dziecko musi mieć orzeczenie o niepełnosprawności. Wszystko razem to juz
      jakaś sumka, ale musisz za tym troche pochodzić, a ojca też nie oszczędzaj, nie
      ma sensu, nie weźmie dziecko na miesiąc to się przekona jakie są wydatki.
    • igga-81 Re: skąd pieniądze??? 17.06.04, 17:57
      dziękuję wszystkim życzliwym ... już rozmawiałam z pania doktor która opiekuje
      się moim maleństwem. Muszę złożyć odpowiednie papiery, ona wyda opinie o stanie
      zdrowia małej i może bedziemy mogły dostać dodatek pielęgnacyjny (zdecyduje o
      tym komisja)chociaż podobno wydaja bardzo niechętnie - odmówili nawet matce
      dziecka z ZD

      stypendium odpada - mam za niska srednią, socjalne także, bo mama moja zarabia
      za dużo.
      Dotychczas nie upominałam sie o dodatek dla samotnych rodziców ze względu na to
      że tata dziecka płacił jakis czas ( ok 200 zł). No jednak teraz mu się
      znudziło wink) i dlatego będę zmuszona oddać sprawe do sądu
      • igga-81 Re: skąd pieniądze??? 18.06.04, 15:07
        i kończąc ten temat jeszcze jedna kluczowa rzecz mi przyszła do głowy... otóż
        chcę zamknąć usta wszystkim tym, którzy drwili z mojej "bezradności". Z tatą
        mojego dziecka rozstałam sie pół roku temu. Przedtem
        • igga-81 epilog 18.06.04, 15:24
          przedtem mieszkaliśmy razem ponad dwa lat, no a potem wróciłam do mamy, bo
          szpital, rehabilitacja no i tak jest do dziś.

          Cała prawda o mnie i moim leniwym żywocie!!!!
          • martaglowacka Re: epilog 18.06.04, 16:38
            To jeszcze ja wtrącę dwa słowa. Nie uważam aby osoba, która może sobie pozwolić
            na studiowanie i zaglądanie do internetu (ma na to czas i pieniądze, bo choć
            rozumiem, że studia dzienne to i tak kosztują) nie mogła znaleźć czasu na
            dorywczą pracę... Nie wiem jakie to studia, ale wiem, że niezależnie od tego
            można wymyślić cokolwiek aby dorobić - wystarczy chcieć i mieć odrobinę czasu.
            Skoro masz dostęp do internetu może zajmij się jakimś drobnym handlem itp.
            Serwisy aukcyjne rosną jak grzyby po deszczu a zająć się sprzedażą np.
            kosmetyków nic prostszego. Oczywiście aby zarobić tu 170 zł trzeba się trochę
            poświęcić....można natomiast zarobić o wiele więcej. I nie są to słowa rzucone
            ot tak, bo sama to robię. Przez dwa lata z drobnej sprzedaży udało mi się
            zarobić na utrzymanie (byłam na wychowawczym), a później otworzyć firmę.
            Wystarczy chcieć...a skoro Mama Twoja zarabia sporo, może zamiast Cię
            utrzymywać pożyczy Ci trochę grosza na start.
            • virtual_moth Re: epilog 18.06.04, 16:50
              Moim zdaniem to KONSTRUKTYWNA krytyka. No i wreszcie dowiedziałam się, jak
              można zarabiać przez internetsmile)) Uważam, że to całkiem sensowne i warto tego
              spróbować.

              Pozdrawiam

              P.S. Może zrobię sobie małą przerwę od tego forum?wink

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka