Dodaj do ulubionych

Już nie mogę:-(

21.06.04, 19:14
Tatuś właśnie mnie korespondencyjnie poinformował, że będzie składał pozew o
ustalenie ojcostwa.
Dodam, że nigdy nie płacił na Alę, podczas tych 4 miesięcy odkąd się
rozstaliśmy odwiedził ją dwa razy i wziął na godzinny spacer (pierwszy raz ze
mną).
Nie chcę dobrowolnej rejestracji, bo obawiam się, że będzie mi utrudniał
podejmowanie jakichkolwiek formalnych decyzji dotyczących dziecka.

Teraz mi mówi, że jak się nie zgodzę, to złoży pozew. Po tym jak nie zgodzę
się na badania są przyznaje ponoć jakiegoś kuratora (???????) i tym próbuje
mnie zastraszyć.

Napiszcie jak to jest, bo już nie mam siłysad
Obserwuj wątek
    • lubstej Re: Już nie mogę:-( 21.06.04, 19:21
      niestety nie mam dobrych wiesci
      ojciec ma 6 miesiecy (od urodzenia dziecka lub dowiedzeniu sie o dziecku) na
      zaprzeczenie ojcostwu
      a w swietle ostatnich zmian w prawie bez ograniczen czasowych moze sie domagac
      ustalenia ojcostwa
      • virtual_moth Re: Już nie mogę:-( 21.06.04, 19:30
        lubstej napisała:


        > ojciec ma 6 miesiecy (od urodzenia dziecka lub dowiedzeniu sie o dziecku) na
        > zaprzeczenie ojcostwu

        Tatuś nie pofatygował się przez 9 miesięcy po porodzie do USC, aby to ojcostwo
        w ogóle ustalić, nie jest moim mężem i nigdy nie był. Teraz dopiero mu coś
        odwaliłosad(((
        > a w swietle ostatnich zmian w prawie bez ograniczen czasowych moze sie
        domagac
        > ustalenia ojcostwa

        Nie wiem o czym piszesz, jakie ograniczenia czasowe?

        Błagam, niech się wypowie ktoś znający się na rzeczysad(((
        • lubstej Re: Już nie mogę:-( 21.06.04, 19:48
          no wlasnie, nie wiesz a sie ciskasz

          link do info ktore cie moze interesowac

          www.gazetaprawna.pl/dzialy/29.html?numer=1227&dok=1227.29.3.2.18.3.0.1.htm
    • szymon1975 Re: Już nie mogę:-( 21.06.04, 20:07
      Nie masz o co się marwtić, póki co nie ma podstawy prawnej do wnoszenia przez
      domnienaego ojca pozwu do Sądu o ustalenie własnego ojcostwa. Pomimo wyroku
      Trybunału Konstytucyjnego stwierdzającego niekonstytucyjność art. 77 i 84 KRiO,
      jednak ta legitymacja czynna na dochodzenie ojcostwa przed sądem nie
      przysługuje domniemanemu ojcu. Powyższy wyrok TK jest jedynie sugestią prawną
      dla ustawodawcy, który te artykuły powinnien zmienić.

      Jedynie droga jaka mu pozostaje na dzień dzisiejszy to załawtiać problem przez
      prokuratora, zgodnie z art. 86 KRiO

      sprawa załatwiana przez kuratora: to sprawy w wyjątkowych okolicznościach, np.
      jakbyś była umysłowa chora lub nagle zszedła z tego świata.

      A jak będzie w przyszłości i jak jest na dzień dzisiejszy: to proszę przeczytać
      mój post pod tytułem " z chęcią poznam Wasze zdanie.... z innej beczki"

      pozdrawiam

      PS. przemyśl to dokładnie, zanim podejmiesz decyzję, to sprawa dla dziecka, a
      nie miejsce na wendetę osobistą.
      • virtual_moth Re: Już nie mogę:-( 21.06.04, 21:41
        Szymon, serdecznie ci dziękujęsmile

        • ninaninanina Re: Już nie mogę:-( 22.06.04, 08:32
          W związku z tym,iź Trybunał Konstytucyjny orzekł niezgodność art. 84 krio z
          Konstytucją w kwietniu 2003, w życie wejdą pewne zmiany, które dadzą tzw.
          legitymację procesową domniemanemu ojcu biologicznemu dziecka ( dotychczas
          pozew o ustalenie ojcostwa i roszczenia z tym związane, mogła składać matka i
          dziecko, oraz prokurator lub kurator sądowy ).Prezydent ma podpisanie
          nowelizacji tychże art. 14 dni ( teraz już chyba tydzień ) i za 6 miesiecy
          domniemany ojciec moze składac pozew o ustalenie swego ojcostwa.
    • angel_73 Re: Już nie mogę:-( 22.06.04, 08:48
      Tym linkiem niestety Cie zmartwie:

      www.gazetaprawna.pl/dzialy/29.html?numer=1227&dok=1227.29.3.2.18.3.0.1.htm

      Ale ten Cie chyba pocieszy smile

      users.nethit.pl/forum/read/tata/2482717/
      Czas dziala na Twoja korzysc.
    • burza4 Re: Już nie mogę:-( 22.06.04, 09:02
      > Nie chcę dobrowolnej rejestracji, bo obawiam się, że będzie mi utrudniał
      > podejmowanie jakichkolwiek formalnych decyzji dotyczących dziecka.
      >

      Virtual, nawet gdyby coś wywalczył, to czym ty się tak przejmujesz? jakie niby
      formalne decyzje będzie mógł podejmować na równi z tobą? skoro nikt go przecież
      nie będzie pytał o zdanie? nie martw się na zapas, bo tak naprawdę nie będzie w
      stanie ci zbytnio bruździć. W mojej 6 letniej praktyce samodzielnej jedynie w
      przypadku paszportu ktoś eksa pytał o zgodę, co do reszty spraw - to decyzja
      jest moja, i wyłącznie moja...

      nie daj się sprowokować... ten twój eks to chyba więcej ryczy niż mleka daje smile)

      • pelaga Re: Już nie mogę:-( 22.06.04, 09:36
        burza4 napisała:

        > Virtual, nawet gdyby coś wywalczył, to czym ty się tak przejmujesz?

        A mnie sie wydaje, ze skoro tatus niezrownowazony jest, to warto jednak
        dopilnowac, zeby wladzy nie mial zadnej.

        > nie martw się na zapas, bo tak naprawdę nie będzie w
        > stanie ci zbytnio bruździć.

        To chyba zalezy od jednostki, niektore sa wyjatkowo upierdliwe.

        > W mojej 6 letniej praktyce samodzielnej jedynie w
        > przypadku paszportu ktoś eksa pytał o zgodę, co do reszty spraw - to decyzja
        > jest moja, i wyłącznie moja...

        Niektorzy exowie tez bywaja normalni, albo chociaz nie do konca porabani wink))
        Ja mysle, ze z paszportem bede miala teraz tez problem sad((
        A moj ex zlosliwie i z wyjatkowa glupota powiedzial, ze nie wyrazi zgody na
        zabieg dziecka (u lekarza z dzieckiem nie byl oczywiscie, wiedzial lepiej, ze
        zabieg nie jest potrzebny!!!), jak go poinformowalam, ze ma sie takowy odbyc i
        jego podpis w szpitalu jest potrzebny. No coz, prawo zlamalam (bo czasu na
        korowody sadowe moje dziecko nie mialo) i zabieg sie odbyl bez jego podpisu,
        choc bylismy jeszcze wtedy malzenstwem i mial tak, jak i teraz pelnie praw. I
        straszyl mnie potem, ze mnie do sadu poda, jakos nie podal...
        Nie chcialam zalamac!!! Ale naprawde warto walczyc o ograniczenie, albo
        pozbawinie praw rodzicielskich nieodpowiedzialnych ojcow, sama tez o tym mysle,
        tylko musze troche odsapnac po ostatnich korowodach sadowych.

        Pozdrawiam
    • virtual_moth Re: Już nie mogę:-( 22.06.04, 09:27
      Dziękuję wszystkim za odpowiedzi.

      Wiem już, że mój ex czyta to forum, tymbardziej dziwię się, że straszy mnie
      procesem o ustalenie ojcostwauncertain
      Oczywiście, krowa, która dużo ryczy, mało mleka daje - wiem.

      Burzo, nie wiem czy mogę się z tobą zgodzić - no bo może ten paszport to na
      tyle poważna sprawa, żeby się tego obawiać. Załatwienie chrztu mam już za sobą
      (on by się nie zgodził), to w zasadzie zostaje tylko ten ewentualny paszport. A
      co np. z przedszkolem, czy nie potrzebna jest zgoda obojga rodziców? Co z
      zapisaniem do szkoły? Napiszcie, bo po prostu nie wiem.

      Obawiam się też innej rzeczy - jego chęci zabierania Małej do siebie. Malutka
      ma 13 miesięcy, jest jeszcze po prostu mała. Ojcec mieszka 70 km od nas i
      będzie chciał ją zabierać. Nie ma samochodu, a ja po prostu dostaję białej
      gorączki na myśl, że Ala miałaby spędzić weekend zdala ode mnie i swojego
      łóżkasad(((
      Nie jestem przewrażliwiona, nie mam nic przeciewko temu, aby w przyszłości to
      robił - ale nie wcześniej niż skończy 3 lata.

      Mogłabym się zgodzić na tę rejestrację, ale po prostu boję się tego zabierania,
      tych problemów, które mógłby mi robićsad Na kasie zalezy mi najmniej.

      Napiszcie, czy mam się czego obawiać.
      • burza4 Re: Już nie mogę:-( 22.06.04, 10:10
        Paszport możesz załatwić już teraz dla niej osobno, albo wpisać ją do swojego -
        tam zdaje się nie ma zdjęcia, więc się nie dezakutualizuje tak szybko (nie
        wszędzie urzędy to praktykują, ale czytałam na jakichś stronach, że nadal jest
        to możliwe). Sprawdź u siebie. Tym sposobem jedną (o ile nie najważniejszą)
        sprawę będziesz miała z głowy. Co do reszty to małe są możliwości utrudniania
        życia... uff, naszukałam się, ale masz:
        www.mazowsze.uw.gov.pl/news.php?id=958#h4_3
        z tego co piszesz, na razie wystarczy ci akt urodzenia, więc załatwiaj póki
        możesz...

        Przedszkole i szkoła - cóż ja po prostu wypełniałam rubrykę dane ojca a
        podpisywałam się sama i nigdy nie miałam z tym problemów, również dlatego, że
        byłam bojowo nastawiona wobec zbędnej biurokracji. Ewentualne pytnia kwitowałam
        krótko, że jestem samotną matką, nikt nie wnikał w szczegóły. Szkoła rejonowa
        ma obowiązek przyjąć dziecko i nie może robić tego typu przeszkód. Nie widzę tu
        pola do konsultacji dla ojca. Chyba że np. chce zasponsorować prywatną
        szkołę... naprawdę nie musisz prosić się o zgodę w takich kwestiach.

        Zabieranie małej do siebie to zupełnie inna kwestia i uznanie dziecka w USC nie
        oznacza automatycznie przyznania mu wizyt, musialby wystapić osobno na drogę
        sądową, no i w przypadku tak małego dziecka zazwyczaj praktykuje się wizyty w
        domu matki, a nie zabieranie dziecka na kilka dni do siebie. Małe dzieci
        powinny mieć uregulowany tryb zycia i sądy raczej podchodzą do tego racjonalnie.

        No i weź pod uwagę to, że TERAZ może ci na kasie nie zależeć, ale sytuacja może
        się zmienić, zawsze lepiej mieć coś w zapasie niż nie mieć. Bo przecież może
        się tak zdarzyć, że nagle będziesz potrzebować tych pieniędzy a sprawa o
        alimenty tez się ciągnie przy obłożeniu naszych sądów. Nie wiem, jak sądy
        podchodzą do alimentów w takich kwestiach, ale jak rozwodził się mój znajomy
        (mama poszła w Polskę) to mimo że o alimenty nie występował, to sąd mu na
        rozprawie powiedział, że alimenty MUSZĄ być zasądzone wraz z ustaleniami
        odnośnie praw rodzicielskich i sprawowania opieki nad dzieckiem. Nie wiem
        tylko, czy istotnie taka jest praktyka, czy sąd był tak nadgorliwy...

        Tak naprawdę to jeśli załatwisz sobie paszport dla małej, to możesz spać
        spokojnie (no, prawie), z resztą sama sobie poradzisz...
        • virtual_moth Re: Już nie mogę:-( 22.06.04, 10:32
          Dziękuję Ci Burzo za tę odpowiedź.

          > uznanie dziecka w USC nie
          > oznacza automatycznie przyznania mu wizyt, musialby wystapić osobno na drogę
          > sądową,

          Jeśli jest tak jak piszesz, to w zasadzie nic nie stoi na przeszkodzie, abym
          się zgodziła.
          Tylko w takim razie po co mu to uznanie? Co mu się lęgnie w tej chorej głowie?
          Czego mogę się obawiać? Musi chyba sobie zdawać sprawę z tego, że będę mieć
          ułatwione pole do działania: mogę w każdej chwili złożyć pozew o alimenty (w
          tym momencie będzie to już tylko formalność), a jeśli nadal będzie olewał córkę
          i odwiedzał ją raz na 2 miesiące, to mogę równie łatwo wystąpić o odebranie
          władzy.
          Co on w takim razie kombinuje?
          • burza4 Re: Już nie mogę:-( 22.06.04, 11:13
            Mi się wydaje, że on po prostu jest na etapie chęci utrudniania ci życia po
            prostu. Tylko watpię, czy tak naprawdę coś zwojuje... A co kombinuje?
            podejrzewam, że taka akcja dobrze to wygląda przed ludźmi - bo na pierwszy rzut
            oka to kawał drania, skoro zostawił dziewczynę z dzieckiem; ale jak będzie
            opowiadał jak teraz sam walczy o dziecko, to taki zły pewnie nie jest... i co
            śmieszniejsze, sam może być przekonany, że robi to w imię dobra dziecka i że
            taki jest fajny, i musi walczyć o swoje dziecko z całym wrednym światem i
            złośliwą matką...

            Eks przyjaciółki tez przechodził tak etap, sam nie widywał się z dzieckiem pół
            roku, po czym wystąpił do sądu o ustalenie wizyt, straszył ją sprawą że niby mu
            ogranicza kontakty (wymiana listów poleconych), blokował wydanie paszportu, ale
            ponieważ trafił na małe zainteresowanie z jej strony, to szybko się z tego
            wyleczył... tzn. oczywiście ciśnienie jej skakało, ale na zewnątrz prezentowała
            opanowanie . W odpowiedzi na list złożyła propozycję spotkań, po czym w sądzie
            wypunktowała ile razy nie przyszedł, to samo z paszportem - nie stawiał się na
            rozprawy, aż pani sędzina przyznała jej paszport pod jego nieobecność. Źle
            wypadają w sądzie tacy troskliwi tatusiowie, którzy nie łożą na dziecko, a
            prezentują niby taką troskę o jego prawidłowy rozwój..

            i na twoim miejscu nie wdawałabym się w rozmowy z nim, tylko zostawiła to na
            zasadzie "a rób co chcesz", albo sama zaproponuj listownie (albo mailem czy
            faksem) terminy wizyt, będziesz miała potem jakiś dowód, ze proponowałaś, a on
            nie skorzystał...
            • virtual_moth Re: Już nie mogę:-( 22.06.04, 11:55
              Burzo, zgadzam się z tobą co do jego pobudek. Odstawia teatrzyk dla
              zainteresowanych. Nie wierzę w to, że chce mi zaszkodzić czy się mścić, chce
              tylko zagłuszyć wyrzuty sumienia.

              Terminy wizyt już dawno ustaliliśmy. Jemu nie pasuje to, ze nie może jej
              zabierać do siebie (a pewnie chciałby, abym to ja była "dostarczycielem"),
              tylko musi drałować pociągiem tylko po to, żeby móc zabrać ją na spacer. Nie
              zgadza się np. na przebywanie u mnie w domu razem z Alą.

              Pewnie złoży pozew o ustalenie kontaktów, ja nie mam nic przeciwko w takim
              układzie, gdy sądy nie przyznają prawa do zabierania na weekendy tak małych
              dzieci.

              No i chyba się zgodzę.

              Pozdrawiam i czekam na opinie, jeśli ktoś ma ochotę się wypowiedzieć.
              • burza4 Re: Już nie mogę:-( 22.06.04, 12:34
                virtual_moth napisała:

                > Terminy wizyt już dawno ustaliliśmy. Jemu nie pasuje to, ze nie może jej
                > zabierać do siebie (a pewnie chciałby, abym to ja była "dostarczycielem"),
                > tylko musi drałować pociągiem tylko po to, żeby móc zabrać ją na spacer. Nie
                > zgadza się np. na przebywanie u mnie w domu razem z Alą.

                Potwierdź te ustalenia pisemnie na wszelki wypadek...

                > Pewnie złoży pozew o ustalenie kontaktów, ja nie mam nic przeciwko w takim
                > układzie, gdy sądy nie przyznają prawa do zabierania na weekendy tak małych
                > dzieci.

                Pamiętaj, że nie ma gwarancji że sąd tak to będzie widział, nigdy nie ma
                pewności... ale masz za sobą mocne argumenty, dziecko potrzebuje stabilnej
                sytuacji, częste zmiany otoczenia maluchowi nie sprzyjają, nie ograniczasz
                wizyt u siebie, a do tej pory jak rozumiem ojciec nie miał doświadczenia we
                własnoręcznym zajmowaniu się dzieckiem całodobowo.

                > No i chyba się zgodzę.

                Najpierw załatw paszport... i spytaj, jak widzi sprawę alimentów (no bo
                skoro "a" to i "b"), może się okazać, że to skutecznie ostudzi jego zapał...

                • virtual_moth Re: Już nie mogę:-( 22.06.04, 13:21
                  burza4 napisała:

                  > Potwierdź te ustalenia pisemnie na wszelki wypadek...

                  Wszystko mam na papierze w postaci maili - nie wiem czy to wystarczy?

                  > Pamiętaj, że nie ma gwarancji że sąd tak to będzie widział, nigdy nie ma
                  > pewności... ale masz za sobą mocne argumenty, dziecko potrzebuje stabilnej
                  > sytuacji, częste zmiany otoczenia maluchowi nie sprzyjają, nie ograniczasz
                  > wizyt u siebie, a do tej pory jak rozumiem ojciec nie miał doświadczenia we
                  > własnoręcznym zajmowaniu się dzieckiem całodobowo.

                  No nie miał.
                  Ech, zasiewasz wątpliwości... No i co ja mam o tym wszystkim myślećsad

                  > Najpierw załatw paszport... i spytaj, jak widzi sprawę alimentów (no bo
                  > skoro "a" to i "b"), może się okazać, że to skutecznie ostudzi jego zapał...

                  Mówi, ze będzie płacił, ale ja mu nie wierzę. Zawsze jednak wtedy mogę złożyć
                  ten pozew o alimenty.

                  Ech, nie wiem już co mam robić.
          • pelaga Re: Już nie mogę:-( 22.06.04, 11:57
            virtual_moth napisała:

            > Jeśli jest tak jak piszesz, to w zasadzie nic nie stoi na przeszkodzie, abym
            > się zgodziła.

            Jesli nawet zamierzasz sie zgodzic, to zostaw swoje nazwisko i nie wyrazaj
            zgody, aby posiadal prawa rodzicielskie. Choc ja majac dzisiejsze doswiadczenie
            nie zgodzilabym sie na uznanie dziecka.

            > Tylko w takim razie po co mu to uznanie?
            > Co mu się lęgnie w tej chorej głowie?

            Zlosliwosc??? Chec ytrudnienia Ci zycia??? Chora ambicja??? Nie wiem.

            > Musi chyba sobie zdawać sprawę z tego, że będę mieć
            > ułatwione pole do działania: mogę w każdej chwili złożyć pozew o alimenty (w
            > tym momencie będzie to już tylko formalność),

            To prawda mozesz, ale jak on nie bedzie chcial placic, a nie pracuje w jakims
            panstwowym zakladzie, gdzie wykazuje sie faktyczne zarobki, to i tak plaicic
            nie bedzie.

            > a jeśli nadal będzie olewał córkę
            > i odwiedzał ją raz na 2 miesiące, to mogę równie łatwo wystąpić o odebranie
            > władzy.

            No i tu pojawia sie problem, bo odebrac prawa to juz nie jest tak latwo w
            Polsce sad(((( Niestety sad((( Ograniczyc mozna owszem, ale odebrac to naprawde
            musza byc powody. Nieodwiedzanie dziecka nie jest jeszcze samo w sobnie powodem
            do odebrania wladzy rodzicielskiej, bo zawsze moze zaczac dziecko odwiedzac, a
            wtedy ustaje przyczyna sad(((

            > Co on w takim razie kombinuje?

            Moze jakis klega mu cos podoradzal???
            Ciezko wyczuc sad
            Ale przemysl kazda swoja decyzje kilka razi i poradz sie najlepiej dobrego
            adwokata.

            Pozdrawiam
            • jogo2 Re: Już nie mogę:-( - pyt. do pelagi 22.06.04, 14:53
              pelaga napisała:

              > Choc ja majac dzisiejsze doswiadczenie
              >
              > nie zgodzilabym sie na uznanie dziecka.

              Hej, Pelaga,

              Dotykasz tutaj problemu, który jest dla mnie bardzo istotny. Wychowuję synka
              sama, jest nieuznany, w związku z tym dostaję zero kasy od jego ojca. Swoją
              sytuację opisywałam kilkakrotnie na tym forum. Niedawno zaświtało mi w głowie,
              że tata chyba dlatego powstrzymuje sie od wszelkich kontaktów, bo nie chce
              płacic.
              >
              > To prawda mozesz, ale jak on nie bedzie chcial placic, a nie pracuje w jakims
              > panstwowym zakladzie, gdzie wykazuje sie faktyczne zarobki, to i tak plaicic
              > nie bedzie.
              Ojciec mojego synka wykazuje. Przepraszam za osobiste pytanie, ale pierwsze z
              cytowanych stwierdzen sformułowałaś jak przypuszczam, ponieważ i tak pieniedzy
              od ojca swojego dziecka nie moglas sciagnac, tak? Wowczas twoja wypowiedz jest
              dla mnie jasna.
              Natomiast wracajac do rzeczy. Nieraz mi ciezko na duszy i nie jestem pewna czy
              dobrze robie nie ubiegajac sie o alimenty (i co z tym sie wiaze: wyrazenie
              zgody na uznanie ojcostwa i przyznanie wladzy rodzicielskiej), bo wiadomo, ze
              na wiecej rzeczy byloby mnie stac (obecnie zyjemy bardzo skromnie), jakkolwiek
              czy byloby to duzo, trudno powiedziec. Z drugiej strony, wlasnie te dwie rzeczy
              opisane w nawiasie mnie powstrzymuja. Nie wiem, czy (zgodnie z moimi
              przeczuciami) atmosfera wojny miedzy mna a ojcem i jego matka i zwiazane z tym
              nerwy bylyby z korzyscia dla mojego synka. Natomiast, o ile wiem, sprobowac jak
              bedzie i ewentualnie, jezeli sie okaze ze jest nie do wytrzymania to sie
              wycofac, nie moge, wlasnie ze wzgledu, ze wyrazenie zgody na uznanie ojcostwa
              jest raczej nieodwracalne. I tak sie mecze ze swoimi watpliwosciami.

              Pozdrawiam,

              >
              • pelaga Re: Już nie mogę:-( - pyt. do pelagi 22.06.04, 18:19
                jogo2 napisała:

                > Hej, Pelaga,

                Hej hej smile

                > Dotykasz tutaj problemu, który jest dla mnie bardzo istotny.

                Jesli chodzi o wladze rodzicielska, to jest istotny dla wielu z nas smile

                > Wychowuję synka
                > sama, jest nieuznany, w związku z tym dostaję zero kasy od jego ojca. Swoją
                > sytuację opisywałam kilkakrotnie na tym forum. Niedawno zaświtało mi w
                > głowie,
                > że tata chyba dlatego powstrzymuje sie od wszelkich kontaktów, bo nie chce
                > płacic.

                Jak czytam takie rzeczy to brak mi slow sad(( Przykro mi, ze masz taka sytuacje,
                ze trafilas na takiego nieodpowiedzialnego faceta sad Moj ex niestety niewiele
                rozni sie od Twojego sad((


                > Ojciec mojego synka wykazuje.

                Ojciec mojego tez na szczescie wykazuje.

                > Przepraszam za osobiste pytanie, ale pierwsze z
                > cytowanych stwierdzen sformułowałaś jak przypuszczam, ponieważ i tak
                > pieniedzy
                > od ojca swojego dziecka nie moglas sciagnac, tak? Wowczas twoja wypowiedz
                > jest dla mnie jasna.

                Ja mam to niesamowite szczescie, ze moj ex pracuje w duzym, jeszcze panstwowym
                zakladzie i wykazuje rzeczywiste zarobki. Jest platnikiem regularnym, z racji
                tego ze wyrok zlozylam w jego zakladzie pracy i aliemty odcinaja mu od pensji i
                przelewaja na moje konto. Ale moja kolezanka borykala sie z niesciaglanoscia
                alimentow od faceta, ktory prowadzil dzialalnosc na nowa zonke a sam byl
                bezrobotny w swietle prawa. I komornik nic nie sciagnal. Zreszta jest wiele
                dziewczyn na tym forum, u ktorych komornik w niczym nie pomogl.

                > Nieraz mi ciezko na duszy i nie jestem pewna czy
                > dobrze robie nie ubiegajac sie o alimenty (i co z tym sie wiaze: wyrazenie
                > zgody na uznanie ojcostwa i przyznanie wladzy
                > Z drugiej strony, wlasnie te dwie rzeczy
                > opisane w nawiasie mnie powstrzymuja

                Kazda sytuacja jest inna, bo inni ludzie ja ksztaltuja. Gdybym ja dzis miala
                wybor, majac to doswiadczenie, ktore mam, nie pozwolilabym na uznanie dziecka,
                choc bez alimentow przyznam byloby mi jeszcze trudniej. Ale to moja sytuacja,
                znam ja az za dobrze i wiem, jakim nieodpowiedzialnym czlowiekiem jest moj ex.
                Kazdy takie decyzje musi podjac samodzielnie, bo to trudne decyzje i rzutyja na
                cale zycie dziecka.

                Pozdrawiam
    • szymon1975 Re: Już nie mogę:-( 22.06.04, 18:59
      ja właśnie widzę kobitki, że powoli zaczyna się manipulacja czyjmś
      rodzicielstwem, a nie działaniem na rzecz dobra dziecka

      szkoda Virtual_moth, bo podałem Ci tą lukę prawną, ale zaraz mogę tą lukę
      zapełnić i w bardzo szybki sposób napisać jak Twój eksiu, może nadać swoje
      nazwisko dziecku i w bardzo prosty i szybki sposób mieć władzę rodzicielską bez
      żadnego procesu w sądzie

      lub

      zablokować Ci tą ową manipulację raz na zawsze na Twoje własne życzenie.

      pozdrawiam
      • virtual_moth Re: Już nie mogę:-( 22.06.04, 19:15
        szymon1975 napisał:

        > ja właśnie widzę kobitki, że powoli zaczyna się manipulacja czyjmś
        > rodzicielstwem, a nie działaniem na rzecz dobra dziecka
        >
        > szkoda Virtual_moth, bo podałem Ci tą lukę prawną, ale zaraz mogę tą lukę
        > zapełnić i w bardzo szybki sposób napisać jak Twój eksiu, może nadać swoje
        > nazwisko dziecku i w bardzo prosty i szybki sposób mieć władzę rodzicielską
        bez
        >
        > żadnego procesu w sądzie
        >
        > lub
        >
        > zablokować Ci tą ową manipulację raz na zawsze na Twoje własne życzenie.
        >
        > pozdrawiam

        Szymon, sorry, ale komleptnie nie rozumiem co masz na myśliuncertain Możesz to
        napisać innymi słowami?

        Pozdrawiam
      • jogo2 Re: Już nie mogę:-( 22.06.04, 19:57
        szymon1975 napisał:

        > ja właśnie widzę kobitki, że powoli zaczyna się manipulacja czyjmś
        > rodzicielstwem, a nie działaniem na rzecz dobra dziecka

        Szymonie,>
        jeżeli masz mój post na myśli, to faktycznie, w chwili, kiedy jedno z rodziców
        zachowuje się jak nieodpowiedzialny szczeniak i na dodatek nie potrafi
        porozumiewać się w sposób kulturalny, a także nie wiadomo jeszcze do jakich
        kroków potrafi się posunąć, to drugie z rodziców zastanawia się, czy podjęcie
        takich a nie innych kroków prawnych jest takie oczywiste i czy rzeczywiście
        byłoby to również z korzyścią dla dziecka. Ponieważ jednak drugi rodzic rozumie
        jednak, że każdy kij ma dwa końce i nie ma bezwzględnie dobrego rozwiązania,
        więc już drugi rok ma mniej więcej raz na tydzień, albo częściej głowę
        kwadratową ze zmartwienia i roztrząsania wszelkich za i przeciw, po czym
        później czyta, iż Szymon 1976 napisał, iż widzi, że zaczyna się manipulowanie
        cudzym rodzicielstwem.
        Tak Szymonie, jeżeli to mnie miałeś na myśli, to tak właśnie wygląda owo
        manipulowanie. Widać jakaś masochistka jestem.
      • pelaga Re: Już nie mogę:-( 22.06.04, 20:03
        szymon1975 napisał:

        > ja właśnie widzę kobitki, że powoli zaczyna się manipulacja czyjmś
        > rodzicielstwem, a nie działaniem na rzecz dobra dziecka
        >

        Nie Szymon, to nie tak. To wszystko zalezy od sytuacji.
        Wyobraz sobie taka sytacje, ze ojciec nie zgadza sie na zabieg operacyjny
        dziecka. Dziecko jest po dlugiej rehabilitacji, ktora nie przyniosla efektow i
        lekarz twierdzi, ze zabieg jest konieczny. Ojciec sie nie zgadza cytuje: "bo
        nie, bo sa inne metody" Jakie nie wie, ale sa. Dzieckiem sie nie zajmuje, na
        rehabilitacje nie chodzil, do lekarzy tez nie, odwiedzal od przypadku do
        przypadku, czasem raz na pol roku, albo osiem miesiecy. Ale ma pelnie praw
        rodzicielskich wiec moze. Pojscie do sady opozni zabieg, ktory jest konieczny,
        matka lamie prawo i robi zabieg bez zgody ojca w tajemnicy. Kto dzialal dla
        dobra dziecka?????
      • pelaga Re: Już nie mogę:-( 22.06.04, 20:10
        Przepraszam, za szybko mi sie wcisnelo wink))))))))))


        I po takim czyms nie ma sie prawa odebrac ojcu wladzy rodzicielskiej, bo nie ma
        dowodow, ze dzialal na szkode dziecka sad((
        A brak zainteresowania dzieckiem nie jest powodem do odebrania wladzy
        rodzicielskiej, a jedynie mozna ja ograniczyc.
        Takze prawo dziala niesprawiedliwie w wielu kwestiach sad((
        I nie wszystkie matki, ktore chcialby odebrac ojcom wladze rodzicielska sa z
        gruntu i z zalozenia zle i msciwe.

        Pozdrawiam serrdecznie
    • rubi21 Re: Już nie mogę:-( 22.06.04, 19:02
      virtual piszesz ze mogłabys sie zgodzić na ustalenie ojcostwa, tylko tutaj jest
      pewien problem, w momencie uznania dziecka przez ojca musiałby on również wydać
      zgodą na paszport, a przecież mozesz sie spodziewać problemów z jego strony w
      tym zakresie. Dopóki figurujesz w dokumentach w tym w akcie urodzenia tylko ty,
      dopóty mozesz o paszport starac sie sama.
      • szymon1975 Re: Już nie mogę:-( 22.06.04, 21:42
        Virthual, nie mi komentować Twoją decyzję, ani zachowanie Twojego byłego, gdyż
        to Ty go znasz najlepiej i jego zachowanie, nie my.

        A wypowiedzi innych oraz Twoje, wyglądają mi na jawne manipulartwo. A to już
        nie dobrze. Wystarczyła mi jedna Twoja wypowiedź "zgodziłabym się, ale...". To,
        że Ci to prawo daje, to nie znaczy, że masz tym dysponować według własnego
        widzimisi. Pozostałe wypowiedzi, to albo paszport, albo alimenty, jakby Ci się
        nóżka podwinęła. Bez kometarza pozostwiam to.

        Aha, po ustaleniu taki paszporcik można cofnąć, a jak się nie uda cofnąć
        paszporciku to zablokować decyzję o wyjeździe dziecka zagranicę.

        A o resztę czyli przedszkole czy lecznie, tu sąd ogranicza współdecowanie
        najczęściej ojcom, nawet po rozwodach, gdzie z tymi dziećmi obcowali przez
        kilka lat. Podczas dymu wnosisz o ograniczenie władzy w kwestii szkoły i
        leczenia i sąd to Ci da.

        A nawet przy pełnej władzy jego, możesz sama podejmować takie decyzję bez jego
        zgody.

        Jakoś na forum ojca, żadna swojego ex nie pyta się o takie sprawy, wyprowadzają
        się gdzie chcą, robią co chcą i nikt im nic nie robi. Virthual mało sprytna
        jesteś.

        Ty nie zastawiaj się nad tym w czym może on Ci zaszkodzić, bo póki co Twoja
        zgoda jeszcze będzie ważna przez 6 m-cy, bo po tym ojciec będzie mógł
        występować przed sądem o ustalenie własnego ojcostwa. A tu Virthual, takie
        powyższe porady już Ci nie bedą potrzebne.

        A reszta wypowiedzi, może kochane kobitki i macie rację, ale zacznijcie
        wypowiadać się co dzeicko zyska przez ojcostwo, a nie co straci. Bo jej zgoda w
        niedalekiej przyszłości już nie będzie aż tak ważna i wypowiedzi Wasze w tej
        sytuacji stają się krótkowzroczne.

        pozdrawiam

        • burza4 Re: Już nie mogę:-( 22.06.04, 22:55
          Szymon, nie dziw się... z mojego punktu widzenia to wygląda taK: dziecko może
          zyskać jedynie alimenty, bo ojca tak czy inaczej ma, czy je uznał, czy nie,
          papier uczuć nie zmienia. Uznanie to nie wpłynie (poza obowiązkiem świadczen na
          rzecz dziecka) w żaden inny pozytywny sposób, chyba że ktoś jest pruderyjny i
          przeszkadza mu brak nazwiska ojca w dokumentach. I teraz - uznanie w zaden
          sposób nie wpłynie ani na chęci ojca do spotkań i opieki nad dzieckiem, ani na
          uprawnienia do nich. W tym aspekcie dziecko nic nie zyskuje, bo Virtual tak czy
          inaczej przeszkód mu nie robi. Jeśli będzie chcial być ojcem, to nim bedzie z
          papierkiem czy bez, a z tego co wcześniej pisała Virtual, do tytułu ojca roku
          trochę mu brakuje...

          Potencjalnie zaś dziecko może stracić, jeśli np. przez czystą złośliwość ojciec
          będzie ciągał matkę po sądach, to odbije się to pośrednio również na dziecku,
          bo nerwówka się udziela. Że o kosztach takich perypetii nie wspomnę.

          I na dwoje babka wróżyła...
          • chalsia Re: Już nie mogę:-( 22.06.04, 23:32
            O to, to.
            Burza to świetnie podsumowała.

            Pozdrawiam,
            Chalsia

            PS. A swoją drogą Szymonie - opisz proszę "kontr-ruchy" o jakich wspomniałeś.
            • burza4 Re: Już nie mogę:-( 23.06.04, 18:17
              mi się wydaje, że co do paszportu to działa na analogicznej zasadzie - ojciec
              musiałby wystapić do sądu, tylko wtedy na nim ciązyłby obowiązek udowodnienia,
              że posiadanie paszportu i wyjazdy zagranicę dziecku są dla dziecka szkodliwe.

              Że już nie wspomnę o drobiazgu - od maja jakoś ani razu nie sprawdzali nam na
              polskiej granicy dokumentów (mowa rzecz jasna o wyjeździe samochodem, bo na
              lotnisku to sprawdzają na pewno). Naturalnie zapewne od czasu do czasu to robią
              ale raczej chyba wyrywkowo...
          • virtual_moth Acha 23.06.04, 09:06
            Nie oczekuję korzyści w postaci alimentów. Tatuś jest niewypłacalny, pracuje na
            czarno.
            Obecnie nie płaci, bo przeszkadza mu brak papiera i to, że dziecko nie nosi
            jego nazwiska. Po rejestracji nie będzie płacił, bo
            - nie będzie miał pieniędzy
            - nie tylko pieniądze się liczą
            - nie będzie zamierzał MI płacić
            - milion innych powodów.

            Ech, jaką mam gwarancję na to, że będzie ojcem... Teraz ma wymówkę, że nie może
            nim być, bo nie ma papiera. Jaką wymówkę będzie miał po rejestracji?
        • virtual_moth Re: Już nie mogę:-( 23.06.04, 08:56
          szymon1975 napisał:

          > Virthual, nie mi komentować Twoją decyzję, ani zachowanie Twojego byłego,
          > gdyż to Ty go znasz najlepiej i jego zachowanie, nie my.

          Nie podjęłam jeszcze żadnej decyzji.

          > A wypowiedzi innych oraz Twoje, wyglądają mi na jawne manipulartwo. A to już
          > nie dobrze. Wystarczyła mi jedna Twoja wypowiedź "zgodziłabym się, ale...".

          Tak, manipuluję nim, szantażuję, stawiam warunki. Miesiąc temu postawiłam taki
          warunek: jeśli pokażesz mi, że ci zależy na dziecku, ja zgodzę się na
          rejestrację. On, zapewne dla "dobra dziecka", bez jakichkolwiek dyskusji, nie
          wyraził zgody. Nie ja przecież będę mu mówić co ma robić i nie ja mam mu
          stawiać warunki. Po czym powrócił do okazywania mi jawnej nienawiści, z hasłem
          na ustach: "najpierw rejestracja, potem kasa".
          Dlaczego odmawia mi się stawiania warunków, DECYDOWANIA o rejestracji, skoro
          tatusiowi jakoś wcześniej nie zależało na rejestracji? Miał na to 9 miesiący,
          podczas których byliśmy razem. Dlaczego ma być zwolniony z odpowiedzialności za
          swoje czyny??? Czy ja tak dużo żądam??? Chcę tylko, aby mi pokazał, że mu na
          dziecku zależy. Czy to nie jest naturalne, że gdy nie robi komletnie NIC, ja
          mam wątpliwości? Czy to nie jest naturalne, że gdy mnie straszy prokuratorem,
          grozi, mam prawo obawiać się, że za tą rejestracją kryje się coś innego niż
          tylko chęć współdecydowania o córce?
          Mam chyba prawo do strachu nie tylko o córkę, ale także O SIEBIE???

          > To, że Ci to prawo daje, to nie znaczy, że masz tym dysponować według
          > własnego widzimisi. Pozostałe wypowiedzi, to albo paszport, albo alimenty,
          > jakby Ci się nóżka podwinęła. Bez kometarza pozostwiam to.

          NIe rozumiem, dlaczego wymaga się ode mnie tego bezkrytycyzmu i bezwolności i
          to dla błędnie pojmowanego "dobra dziecka". Wszyscy sobie tych cholernym dobrem
          twarz wycierają, a ja pytam: czy ktoś wie na 100% co jest dla tego dziecka
          najlepsze???? Gdyby to było takie oczywiste, nie spędzało by mi to snu z powiek.

          > Aha, po ustaleniu taki paszporcik można cofnąć, a jak się nie uda cofnąć
          > paszporciku to zablokować decyzję o wyjeździe dziecka zagranicę.

          Dziękuję za ostrzeżenie. Do tej pory myślałam, że tatuś absoluitnie nie będzie
          miał nic przeciwko wyjeździe dziecka za granicęuncertain

          > A o resztę czyli przedszkole czy lecznie, tu sąd ogranicza współdecowanie
          > najczęściej ojcom, nawet po rozwodach, gdzie z tymi dziećmi obcowali przez
          > kilka lat. Podczas dymu wnosisz o ograniczenie władzy w kwestii szkoły i
          > leczenia i sąd to Ci da.

          Kompletnie nic nie rozumiesz. Chcę uniknąć dymów, chcę NORMALNIE, WSPÓLNIE z
          nim decydować o córce. Potrafię iść na kompromis. Wiem jednak, ze ON nie
          potrafi. Po co mam zgodzić się na rejestrację? Żeby zafundować sobie właśnie te
          DYMY?

          > A nawet przy pełnej władzy jego, możesz sama podejmować takie decyzję bez
          > jego zgody. Jakoś na forum ojca, żadna swojego ex nie pyta się o takie
          > sprawy, wyprowadzają się gdzie chcą, robią co chcą i nikt im nic nie robi.
          > Virthual mało sprytna jesteś.

          Nie jestem mało sprytna, tylko mam dobrą wolę doprowadzenia do tej rejestracji,
          doprowadzenia do zaprzestania wojny i szarpaniny. Co mnie spotyka??? Kolejne
          straszenie. Chcę się dogadać, więc tłumaczę, podejmuję rozmowę, zasięgam
          opinii. Wiesz, co mnie spotyka za to? Straszenie pozwem o ustalenie ojcostwa!!!
          On oczywiście nie ma zielonego pojęcia o prawie. Ja mu muszę wszystko tłumaczyć
          a on mi i tak nie wierzy! Daje mi "10 dni na zastanowienie się", a potem ma mi
          zafundować piekło. I wiesz co, I JA JESZCZE Z NIM GADAM.

          > Ty nie zastawiaj się nad tym w czym może on Ci zaszkodzić, bo póki co Twoja
          > zgoda jeszcze będzie ważna przez 6 m-cy, bo po tym ojciec będzie mógł
          > występować przed sądem o ustalenie własnego ojcostwa. A tu Virthual, takie
          > powyższe porady już Ci nie bedą potrzebne.

          Mam to gdzieś, on nie jest w stanie sam sobie tyłka podetrzeć, a co dopiero
          złożyć pozew do sądu.


          Nie wiem po co odpisuję na Twój post. Może dlatego, że Cię szanuję, dużo
          pomagasz tutaj na forum, a może dlatego, żeby się wygadać i wyrzucić z siebie
          ten żal. Burza ujęła to najlepiej.

          Pozdrawiam
          • szymon1975 Re: Już nie mogę:-( 24.06.04, 20:39
            Virtual, po przeczytaniu Twojego następnego postu pt. "Chce mi się wyć" - to
            szkoda mi trochę Ciebie - tej sytuacji w jakiej się znalazłaś, również cieszę
            się, że wyżaliłaś się i rozjaśniłaś swoją sytuację i to mi facetowi, dziękismile

            Ale mogę jedynie pomóc Ci tu na forum i tylko ze strony prawnej, gdyż nie umiem
            udzielać komentarzy typowo psychologicznych lub rad co masz robić, raz, ze nie
            umiem, dwa, nie chcę źle radzić. Mam umysł nie co ścisły.

            Ale życzę Ci wszystkiego najlepszego i spełnienia Twoich marzeń i oby Twoje
            życie ułożyło się po Twojej myśli.

            pozdrawiam

            pozdrawiam

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka