Dodaj do ulubionych

Zrobiłam to

01.11.12, 15:06
Zagrałam dzieckiem.

Czuję się kompletnie bezsilna. Niby nic. Przyjechał ojciec. Powiedziałam mu, że nadal jest mi winny pieniądze za sprawę. Powiedział, że nie wie o czym mówię, wszystko zapłacił adwokatowi. Przywiózł też lekarstwa, niedostępne w Polsce. Co dalej? Czy najpierw ja zabrałam dziecko z powrotem do domu, czy on mi wyrwał torebkę z lekarstwami? Mała się rozpłakała. Powiedziałam jej, że pójdziemy po dokument - szybciutko się uspokoiła. Zniosłyśmy orzeczenie - twierdzi, że nie rozumie po polsku, do adwokata nie zadzwoni, bo nie będzie mu przeszkadzać w święcie (01/11). Ale sprawdzi. Nie jest złodziejem. Lekarstwa oddał. Dziecko poszło na spacer.

Tak, powiecie, do leczenia. Czemu to tak boli? Nie że sobie poszedł. Nie on jeden. Sama też odchodziłam. Chyba skopanie. Zabranie czegoś w co się wierzyło. Dlaczego boli tak, że nie jestem w stanie się podnieść? Wstać, otrzepać i pójść dalej. Czuć się wygraną - mam dziecko, alimenty, zasiłek (tak, są jeszcze normalne kraje...). Siedzę i ryczę. Z bezsilności. Bo czuję się wciąż atakowana, wykorzystana, zniszczona. Traktowana jak powietrze albo z pogardą, jak kto woli - jego matka przyjechała, nawet nie przyszła się przywitać, czeka gdzieś w pobliżu. Poczucie, że nikt mnie nie obroni, że sama muszę wszystko wydrzeć pazurami, bo przecież nikt nie usłyszy jak normalnie poproszę.
Obserwuj wątek
    • danaide Re: Zrobiłam to 01.11.12, 15:10
      Jeszcze jedno - powiedziałam, że mała chce, by ojciec i babcia przyszli do niej do domu pobawić się z nią - powiedział, tak dasz mi klucze. Gdy usłyszał, że ja z domu nie wyjdę to stwierdził, że nie musi spędzać czasu ze mną, nie do mnie przyjechał. Bardzo wiele kosztuje mnie wpuścić ich (zwłaszcza jego matkę) do domu. Ale zaprosiłam w imieniu małej, bo jej zależy. Co robię nie tak?
      • danaide Re: Zrobiłam to 01.11.12, 17:57
        Chrzanić to. Jest Marzyciel i Zaklinacz koni w TV, a ja mam kupę prasowania.
        • annes67 Re: Zrobiłam to 01.11.12, 19:17
          przypływy i odpływy.- czasem po tobie Spływa czasem czujesz si e dotkneta do żywego.
      • lilka_o Re: Zrobiłam to 01.11.12, 23:09
        nic nie robisz zle.
        on jako ojciec powinien przyjac zaproszenie - ze wzgledu na dziecko. Jego odpowiedz jest beznadziejna, bo ucierpi tylko mala na tym. Dla niej byloby super, gdyby wszedl chociaz do niej do pokoju i zobaczyl jak mieszka, zyje.
        jestescie tak skloceni, ze on juz nawet nie wchodzi do twojego mieszkania, tylko odbiera dziecko na ulicy? to chyba nie jest najlepsze wyjscie - ze wzgledu na mala. (nie znam sytuacji, nie oceniam!)
        pozdrawiam, trzymaj sie!
        • danaide Re: Zrobiłam to 02.11.12, 13:07
          Dziś ponowiłam pytanie - wiem, że babcia nie zamierza się ze mną spotykać, więc zapytałam czy ojciec przyjdzie do małej pobawić się z nią - odpowiedź w stylu "dzieci nie muszą mieć wszystkiego czego zechcą".

          On wie jak ona mieszka, nieraz tu wchodził, zostawał z nią mojej obecności. To raczej ja miałam obawy ze względu na jego matkę - taki model że jak mamusią się odwinęła to i synek - i stan mieszkania - bo zaraz będzie krzywienie się, że bałagan.

          Spotkanie na dole podyktowane w tym wypadku względami praktycznymi - domofon nieczynny, wózek do wyjęcia. Ale prawda jest taka, że nie mam motywacji do zapraszania do również mojego domu kogoś, ktoś odnosi się do mnie wrogo. W dodatku rozchodzi się o kasę - cały związek dawałam nie patrząc, a teraz mówię co i ile. Wchodzimy do urzędu paszportowego - zrobiłam małej zdjęcia, więc proszę by zapłacił za opłatę. Ale lepiej przecież nie mieć złotówek, prawda? Nie to że nie może, on celowo nie da. Nawet pomimo tego, że paszport jest potrzebny m.in. po to by mała go odwiedziła. Ręce opadają. Plus ciągłe wrogie odnoszenie się. Ja się od tego rozpadam psychicznie. Mówiłam to i będę powtarzać - nie potrafię dokładnie oddzielić dziecka od ojca, jeśli on mnie nienawidzi, ja mam problem z kochaniem dziecka.

          Czemu ktoś choć raz nie da mu w mordę, by zrozumiał, że tak nie wolno?
          • wrzesniowamama07 Re: Zrobiłam to 02.11.12, 13:36
            Dostajesz niemałe (choć też nieogromne) alimenty i jak sama napisałaś jeszcze belgijski zasiłek na dziecko - o ile dobrze zrozumiałam. Dlaczego oczekujesz, że ojciec będzie płacił dodatkowo nieduże kwoty typu opłata paszportowa? Tego nie rozumiem, bo sama ponoszę różne dodatkowe koszty, i nie wyciągam ręki o "dołożenie się". Niby mogłabym, np. wiozę małego do K., skąd ojciec go zabiera na dwa dni, koszt biletów to 120 pln mniej więcej, mógłby mi dać połowę. Ale uważam, że na to m.in. są pieniądze z alimentów. Nie rozliczam się co do złotówki z wydawanej kasy, na pewno są miesiące, kiedy koszty utrzymania dziecka są mniejsze niż alimenty, które płaci ojciec x 2 (no bo przecież ja tyle samo mam ponosić), więc zostaje na nieprzewidziane wypadki. Niby drobiazg, ale zaczynam od tego, bo być może taka "roszczeniowość" (którą nawet trochę rozumiem) jest przyczyną, albo dokłada się do wrogości?

            Druga sprawa nic dziwnego nie było w tym, że on swojemu adwokatowi nie chciał zawracać d. 1 listopada. Byłoby dziwne, gdyby zawracał.

            Moim zdaniem, z tego co piszesz, ex Cię wcale nie nienawidzi, tylko totalnie olewa. Jesteś dla niego obcą osobą, a że zachowujesz się momentami dziwacznie, to dystans, obcość i to co uważasz za wrogość i nienawiść się nasila. Nie znam gościa, ani mi brat ni swat, ale za Tobą trudno nadążyć, a faceci są słabsi w te klocki. A to, co napisałaś o problemie z kochaniem dziecka, to tylko kropka nad i.
            • danaide Re: Zrobiłam to 02.11.12, 14:19
              Czekałam, wrześniowa=)

              Sama nie wiem czemu to robię. Mówię o kasie. Z domu tego myślenia nie wyniosłam. Pewnie dlatego, że czuję się, czułam i nie wiem co zrobić, by nie czuć się oszukana. Na wszelkie możliwe sposoby - także na kasie. Zastanawiałam się czy to ma jakieś znaczenie - są SM, które chciały dziecka, choćby miały je chować same, takie, które mają dziecko z wpadki, zdarza się. Są też takie, które po prostu w coś uwierzyły, coś z siebie dały - ja uwierzyłam w bycie razem, rodzinę, przyszłość, bycie częścią czegoś - i czują że zostałam z niczym z tego w co wierzyłam. W tym sensie pewnie dobrze rozumiem rozwódki, choć ślub to jedna z rzeczy, której nie doczekałam - nie miałam parcia, a potem szast prast i nie ma=) To jest kwestia tego co zainwestowało się z siebie w związek. W tym sensie wolałabym dziecko z wpadki. Mniej boli.

              Co do rozliczeń - uczciwie, nie robiłam jeszcze rachunków od czasu sprawy (czekają), ale zawsze wychodziło więcej niż wpływało. Muszę popracować nad wydatkami=) Dobrze, że jest zasiłek, bo wtedy można lekką ręką wydać na przedszkole i wydatki z nim związane=). Ojca mam 2 razy w tym roku do pomocy. A brak pomocy odbija się na nas obu (mówię o sobie i małej).

              Nie, nie ma sprawy. Poprosiłam, by zadzwonił 2 listopada... Myślisz, że coś ruszyło?
              Właśnie sama się dodzwoniłam do kancelarii. Miły pan przekaże=)

              A mała... cieszy się jak głupia, że tata przyjechał, spędzi z nim każdą wolną chwilę. Potem wróci do mamy. Tyle że mama jest rozjechana więc i mała się rozjeżdża. Wczoraj płakała, była zmęczona, nie chciała za nic się położyć, tylko siedzieć na kolanach. Mały teatrzyk z ojcem, który normalnie rozmawia z mamą by jej nie zaszkodził. A tak - co ona ma z tego rozumieć?

              A która z Was pytała o picie ojca przed spotkaniem? No co ty, nie wypijesz troszeczkę, tylko na uspokojenie?
              • madmaddie90 Re: Zrobiłam to 03.11.12, 21:38
                moja kumpela sędzia w sądzie rodzinnym twierdzi, że skoro rodzice wspólnie powinni się przyczyniać do wychowania i utrzymania dziecka, to jeśli ojciec nie przyczynia się de facto do wychowania powinien się w większym stopniu przyczyniać do utrzymania. Ona zasądza w takich przypadkach 2/3 do 1/3. Rozumiem Cię, jeśli chodzi o kasę - bo to tak na prawdę chodzi o poczucie sprawiedliwości.

                jest też druga strona medalu - którą można streścić słowach Marka Aureliusza: "Boże, daj mi cierpliwość, bym pogodził się z tym, czego zmienić nie jestem w stanie. Daj mi siłę, bym zmieniał to co zmienić mogę. I daj mi mądrość, bym odróżnił jedno od drugiego." Spalasz się w tym wszystkim, a nic to nie zmienia. Wydaje mi się, że potrzebna jest taka wewnętrzna analiza, co jest absolutnie nie do przejścia z jego strony i próba olania reszty - dla własnego zdrowia psychicznego.

        • oliwija Re: Zrobiłam to 04.11.12, 15:53
          u mnie tez tak było.... najpierw ustalilismy ze on przyjezdza do małej do mnie do domu- potem zaczło mu to przeszkadzac bo mala czula sie za swobodnie w swoim domu buhahahah

          no to zgodzialm sie zby przyjezdzała do niego znaczy on ja zabierze i odwiezie, potem zaczeło sie kręcenie ze w jedną strone on w drugą ja.... naiwana sie zgodzialm,zeby tylko dziecko miało kontakt z ojcem. potem zaczeło mu sie juz i to niepodobac powiedziałm, ze jak chce aby sie spotykał z mała to mam mu ja przywieżć a potem zabrac.
          Kilka razy sie spotkali a potem sie juz tautsiowi odechciało.....

          a teraz coz.......
    • lilith76 Re: Zrobiłam to 02.11.12, 23:24
      No cóż danaide. Reagujesz na faceta dygotką wewnętrzną i cokolwiek nie powie, nie zrobi będzie big drama wink
      Jest w tym trochę racji. Dziecko chce pokazać dziecku swój dom. A po cholerę ci były w domu? A jak mała powie, że chce by rodzice byli razem - a na 80% taki pomysł jej wystrzeli kiedyś choć raz - to każesz mu do siebie wracać, "bo dziecko chciało!!!".
      Dzieci mają swoje małe marzenia, plany, ale to prawda, że nie zawsze się da.
      W tym przypadku się nie dało i jak widać, twoja córka zniosła to jak dorosły, ty jak dziecko.
      To tym dzieckiem w sobie się zaopiekuj, bo uruchomiło ci się coś z dzieciństwa.

      A z kasą się licz, bądź cierpliwa, drąż.
      • miaowi Re: Zrobiłam to 02.11.12, 23:51
        Jeżeli dziecko nigdy nie widziało rodziców razem, to może nie zapyta o nic takiego? Może faktycznie lepiej jej nie robić wody z mózgu? Jeżeli od początku będzie miała świadomość, że tata odwiedza, a z mamą mieszka, to jest szansa, że nie przyjdzie jej do głowy mozliwość, żeby rodzice byli razem.
        A z tym, że były nie przyjeżdża do ciebie - to akurat ma rację. Jak mój ex mi przyłaził do domu i nawet dziecka nie chciał wziąć na ręce, to mu od razu wyjasniłam, że nie do mnie przyszedł i ja z nim rozmawiac nie będę. Raz dwa się zawinął i poszedł, bo co to za zabawa spędzać czas z trzymiesięczną córką, nie?
        • lilith76 Re: Zrobiłam to 03.11.12, 00:27
          A takiej tam hiperboli użyłam smile
          Moja trzylatka, od zawsze na dwa domy, już raz zaczęła w swoim prostym polskim, że chce by mama była i tata była naraz. I trudno.
          • miaowi Re: Zrobiłam to 03.11.12, 17:31
            tja. moje dziecko co jakiś czas ma jazdę pt "chcę rodzeństwo", przy czym wie, że to niemożliwe i wcale nie umie wyjasnić po co niby jej to rodzeństwo.
    • danaide Re: Zrobiłam to 04.11.12, 23:40
      To chyba jakiś szok, za każdym razem gdy się zjawia (znowu?...). Potem jakoś mi przechodzi, stać mnie nawet na ludzkie odruchy (np. podzielę się jakąś anegdotką z życia małej). Sprawę pieniędzy omówię jeszcze z jego adwokatem.

      A mała... dziś powiedziała wieczorem, że chce do taty - wyjaśniłam, że spotka się z nim jutro, ale tata mieszkać z nami nie może, bo kiedyś mieszkał, ale zdecydował się odejść i odszedł.

      Wczoraj została u niego na noc. Obudziła się, płakała. Wróciła po 22giej do domu. Zaczęłam od szykowania kolacji - była głodna. Jakoś wyjazd małej do ojca oddala się w bliżej nieokreśloną i raczej mglistą przyszłość. No na szczęście jest przedszkolewink
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka