Dodaj do ulubionych

mąż chce odejśc-boję się:(((

29.07.04, 10:22
Trzy miesiące temu mąz oświadczył mi,ze ma mnie dość i rozwodzi się ze mną.
Zaczął oskarżać mnie o rózne rzeczy, m. in. o to, że naciągnęłam go na
dziecko 12 lat temu, jestem wyrachowana, wykorzystuję go, wymyśliłam sobie
depresję, zeby nim manipulować,od kilku lat mam byc moze kochanka/ów, bo nie
miałam ochoty na seks, nie sprzątam tak jak powinnam, nie pracuję, źle
zajmuję sie dziećmi itd. To był szok. Niedowierzanie, łzy, strach. Prosiłam
go o szansę na ratowanie naszego małżeństwa i tak w jeden dzień ratowaliśmy
na drugi on twierdził, ze to bez sensu i rozwodzimy się. Gdy emocje opadły
postanowiliśmy ratować, było przez kilka dni cudownie, aż do pewnego
czwartku, gdy wrócił o pierwszej w nocy. Na drugi dzień okazało się, ze
wieczór spędził z kobieta. Wtedy bomba pękła. Okazało się, ze od ponad roku
prowadzi bardzo intymne, erotyczne rozmowy z była dziewczyną (sprzed 13 lat),
wspominaja dawne czasy, skarżą się na swoich współmałżonków, rozważają
wspólne pójcie do łóżka, spotykają się potajemnie od pół roku. Boże myślałam,
ze umrę, jak to odkryłam. Powód chęci rozwodu? "Koleżanka otworzyła oczy"
mojemu męzowi i pokazała jaką ma wstretną, wyrachowaną i złą żonę, w
przeciwieństwie do niej. Dzielnie podtrzymuje go w jego wątpliwościach i
wtyka mu nowe. To bardzo bolało. Chciałam ratowac te małżeństwo, chciałam
walczyć. Trzy tygodnie temu wyjechaliśmy, ustaliliśmy, ze będziemy jednak
ratować, spróbujemy, choć on musi odnaleźć miłość do mnie w sobie, musi się
zastanowić czy chce byc ze mną itp.
A ja? Ja teraz zastanawiam się coraz częściej czy chcę być z nim. Nie umiem
mu zaufać, nie potrafię byc blisko z nim jak dawniej, jakaś szyba stanęła
między nami, niby się widzimy, a jednak... W niedzielę była nasza rocznica.
Róze, kolacja, łóżko, ale nie było bliskości, i nie było słowa Kocham cię z
jego strony. Znów bolało. I boli tak bardzo, ze jak wczoraj kolega zartem
powiedział do mnie słoneczko to się rozpłakałam, bo ja wciąż czekam kiedy
znów usłyszę to od męża. Nie ma czułych słów, gestów, jest szara
rzeczywistość i seks.
Najgorsze jest to, ze ja nigdy nie pracowałam, w trakcie małżeństwa zrobiłam
studia, nie mam pracy ani doświadczenia. Jeśli on albo ja odejdę jak sobie
poradzę? Za co będę żyła z dwójką dzieci? Gdzie mieszkała? Co robić? Bo tak
zyć się nie da.
A dzieci? Córka 12 lat i synek 5. Mąż w kółko poza domem, z dziećmi mały miał
kontakt. Córka o wszystkim wie i stwierdziła, ze nie czuje potrzeby
mieszkania z ojcem, jak chce odejśc niech idzie. Ale to nieprawda. NAgle
zaczęła się starać, zaczęła dbać o swój pokój (do czego nie szło jej nigdy
zagonić), często rozmawia z ojcem, nawiązali jakiś bliższy kontakt ze sobą.
Synek nie wie i nie rozumie, ale czuje. Stał się nadpobudliwy, krzyczy bez
powodu, płacze, trudno się z nim dogadac, jest niegrzeczny. Ostatnio zaczął
sikać w różnych miejscach, np. w pokoju do wiaderka, do samochodu na
korytarzu ...I wciąż dopytuje sie o ojca, chodzi za nim, chce z nim rozmawić,
cieszy się jak tata wraca do domu. Boze to niesamowite jak takie dzieci mają
instynkt samozachowawczy! One robią wszystko, zeby tatę zatrzymać w domu!
Jesli się rozejdziemy jak one to zniosą? Jak ja sobie poradzę? Czy warto
ratowac to wszystko?

Przepraszam za długi post, ale musiałam sie wygadać. Boję się.
chryzokola
Obserwuj wątek
    • ewik25 Re: mąż chce odejśc-boję się:((( 29.07.04, 18:58
      Nie wiem czy jest dla Was jeszcze szansa.Jedyne co mi przychodzi do glowy to
      zaproponuj mezowi terapie rodzinna.Zgloscie sie do poradni,tam napewno
      uzyskacie pomoc i ewntualne wyjscie z tej sytuacji.Twoj maz musi jednak
      zdecydowac sie czy jest mono czy bigamista.Tak zyc sie dalej nie da a
      najbardziej szkoda dzieci.Beda sie obwiniac za wasz rozpad.Jezeli nie ma miedzy
      Wami milosci to powinniscie sie rozstac bynajmniej ze wzgledu na dzieci,bo
      dzieci wyczuwaja jak barometr co czuja do siebie rodzice a utrzymywanie takiego
      zwiazku jest wielkim bledem i bardzo zle odbija sie na rozwoju emocjonalnym
      dzieci.Powodzenia i pomysl o tej terapii,to jedyna chyba deska ratunku.
    • jj1974 Re: mąż chce odejśc-boję się:((( 30.07.04, 15:17
      Witam cię Chryzokola!

      Słuchaj! Czytam Twój post i już jestem zła. Z jednej strony na twojego męża ,
      ze taki słaby, nie wie co jest w życiu najważniejsze, z drugiej strony wiem co
      cię czeka jak nie podejmiesz szybko decyzji. Jeżeli się rozstaniecie to będzie
      ból dla ciebie dla dziecka dla wszystkich dla męża też . jeśli zostaniecie ze
      sobą to też będzie ciągły ból, ciągłe rozterki szarość dnia powszedniego i
      przede wszystkim nie będziesz pewna niczego. Najwyżej zawrę tu optymistyczny
      wariant twój mąż zacznie się starać nad wyraz. Dbać o ciebie wasze małżeństwo i
      wtedy jest szansa na dojście do równowagi. Padło tu słowo terapia. Ja osobiście
      nie korzystałam ale wiem od ludzi, że pomaga. Tylko jeden szkopuł. Oboje
      musicie tego chcieć . Razem pracować nad związkiem jeśli tylko jedna osoba ma
      ten wózek ciągnąc to nic z tego. Teraz ci powiem co będzie jak twój mąż nie
      zechce pracować tylko być z Tobą dla dzieci. Nigdy nie będziesz go pewna,
      będzie ci robił różne przykrości, nie będzie wobec ciebie szczery, będzie miał
      swoje tajemnice, będzie miał sprawy o których ty nie będziesz miała zielonego
      pojęcia. Tak będziesz dziewczyno cierpiała. Wiem coś o tym. Jestem w podobnej
      sytuacji od roku. Tez powiedział, ze nic nie czuje już do mnie i chce odejść.
      Tyle ,z e tak odchodzi już długo , szarpiemy się oboje i jest nam bardzo
      przykro. Sex bez miłości nie ma sensu już odkryłaś jak sama piszesz że jest
      zimno. Beznadziejnie. Jak każda kobieta masz nadzieję, ze to się zmieni, ze te
      chwile miną. Może tak ale pozostawią po sobie jakieś piętno . Nie chcę ci tutaj
      robić wykładów ani cię dołować , nie chcę radzić bo nie znam dobrej recepty na
      przyszłość. Sama nie umiem siebie uleczyć i patrzę na to wszystko przez pryzmat
      swojego dziecka i męczę się tak dla niego. Wyobraź sobie że będziesz się tak
      męczyć w miłości bez miłości np. 15 lat. Czy to jest sens. Zachęcam cię do
      zwiedzenia głębi siebie i odpowiedzi na pytanie czego chcesz . Jest to bardzo
      trudne, ja zadaje sobie to pytanie bardzo często i już nie wiem. Nie wiem.
      Jeśli chcesz pogadać to podam numer GG. Pytanie też bardzo ważne czy jesteś w
      stanie wybaczyć te intymne rozmowy z tą dziewczyną.

      Pozdr. jj

      • chryzokola Re: do jj 30.07.04, 15:57
        podajsmile
    • maskotka_diabla Re: mąż chce odejśc-boję się:((( 30.07.04, 21:53
      Chryzokola,
      dostalas tysiace madrych odpowiedzi,wsparcia na forum "psychologia".Dlaczego z
      nich nie skorzystasz?
      Dlaczego uparcie pytasz..szukasz odpowiedzi mimo,ze tak wiele ich dostalas.
      Wiesz dlaczego? Boisz sie zrobic tak jak Ci podpowiadaja i jak podpowiada Ci
      rozsadek..
      Sledzilam Twoj watek jednym tchem..Nie wypowiadalam sie wczesniej..
      Ale teraz chyba powinnam. Osobiscie uwazam,ze bedziecie razem ,ale jest
      warunek: "zimny prysznic" dla meza..mam na mysli seperacje. Uzmyslowi sobie jak
      bardzo wazna jest dla niego rodzina..Ty..dzieci..
      Jestescie 13 lat po slubie, przechodzi "glupi" wiek dla faceta, szuka nowej
      drogi..
      Rozmowy, Twoje starania tu nic nie pomoga.
      Masz dwoje cudownych dzieci, to o nich powinnas teraz myslec,to bedzie dla
      Ciebie najlepsza terapia.Chcesz zeby Twoja corka szukala pozniej pomocy na
      forum bo "wspomnienia" beda ciazyc na jej dalszym zyciu, tak jak w Twoim
      przypadku?
      Moze to okrutne co pisze,ale jedynym wyjsciem dla Ciebie jest wziac sie w
      garsc..
      Jezeli bedziesz miala ochote porozmawiac napisz..adres mam taki jak login.
      Pozdrawiam Cie
    • jj1974 Re: mąż chce odejśc-boję się:((( 31.07.04, 20:43
      do chryzokoli
      GG3821728

      Pozdrawiam
      JJ

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka