Dodaj do ulubionych

Odpowiedz do Jayin na temat wat. Eks_next

21.09.04, 13:12
Przepraszm ze tu, ale tam nie pisze- to znaczy na macochach.
Jayin- pieknie to rodzielislas. Sparwy dziecko i eks..
Jedeno niedopatrzenie. Dzieckoi wiele spraw z nim zwiaznych jest zwiazne
bardzo mocna z matak dziecka i tego sie nie da juz rodzielic. Nie mozna
powiedziec dzicko ojciec - gruba sciana, zadnych realcji, zadnych wzajemnych
zobowiazani Dziecko matak.. Tak sie nie da. jakw swiecie doroslych wlasnie
tworza sie wzajemne powiazania wlasnie na tej zasadzie , tak i tu te
poowiazania bede i eks zona ( matak dzieci) nigdy nie bedzie po prostu eks
dziewczyna z przedszkola.
I co najwazniejsze- nie da sie pomagac i wspierac dziecko nie pomagajc i
wspieracj rodziny w ktorej sie wychowuje. A rodzine te tworzy matak o
dziecko..
Nie da sie tego podzielic tak pieknie jakbys chciala. Moze gdzies w idealnym
swiecie.. Ale nie w zyciu.
Obserwuj wątek
    • kamila77 Re: Odpowiedz do Jayin na temat wat. Eks_next 21.09.04, 13:15
      Rękami i nogami się podpisuję pod new_live.
    • new_live Re: Odpowiedz do Jayin na temat wat. Eks_next 21.09.04, 13:17
      I widzis. Jak mijam eksz przedszkola- to sobie czes powiemy - pogadamy , na
      piwko skoczymy. jego zdanie na wiele temtwo wyslucham - apomysle co pomysle.
      A eks - ma wplyw na moje zycie - bo ma wplyw nazycie mojej rodziny i tym samy
      i na zycie mego partenra i odwrotnie ja ma m taki sam wplyw na zycie jego
      rodziny ( mego eksa) i tym samy na pewen rzeczy z zyciea nexti tak jest i
      bedzie i lepiej to zaakceptowac
      • kuku-007 Re:nie na temat 21.09.04, 13:36
        Fajnie piszesz, new-live, szkoda tylko, że tak trudno Cię rozczytać... naprawdę
        trzeba dużo cierpliwości. Robisz tak charakterystyczne błędy ("matak") że
        zmiana nicka na nic... smile Pisz pisz, bo miło się czyta, tylko może... troche
        wolniej?
        pozdrawiam, kuku
        • new_live Re:nie na temat 21.09.04, 13:38
          Wiesz ja nie zmienialam nucku zeby sie ukryc- aleto temat na dlugo rozmowe...
          • lubstej Re:nie na temat 21.09.04, 14:09
            a ja mam pytanie troche techniczne
            dlaczego new_live nie piszesz na forum macochy?
            wiem, ze jako "Mag_p" poprosilas o usuniecie z listy ale teraz
            jestes "new_live" wiec moglabys sie od nowa zapisac smile

            pisze to dlatego, ze widac ze jestes stala czytelniczka naszego forum i czesto
            zakladasz watki o sprawach forum macochy lub robisz odniesienie do watkow z
            tamtad
            mysle wiec, ze bylo by czytelniej gdybys pisala co myslisz tez u nas
            w kazdym razie zapraszam smile

            • new_live Re:nie na temat 21.09.04, 14:17
              To jest forum ogolnego dostepu . Mam prawo zakaldac watki jakie chce- byle nie
              byly obrazliwie i czytac mam prawo tez co chce. A pisac tam nieb ede - bo nie
              jest ogolnie dostepne.
              Dzieki temu ja moge naspiac co mysle, a Wy odpowiedziec + dochodza ososby ktore
              tam pisac nie moga- co jest tez istotne.
              Za zaproszeni dziekuje smile))
              Moze w nastepnym wcieleniu.

              Pozdrawaiam



            • jayin new_live :-) [długie] 21.09.04, 14:36
              New_live
              To się chyba nie zrozumiałyśmy za bardzo smile

              To jest MÓJ prywatny podział.
              I jakkolwiek nie neguję tego, że matka dziecka ma olbrzymi wpływ na nie, a
              przez to i pośrednio - wpływ ten przenosi się na ojca dziecka w jakiś sposób -
              i w żadnym wypadku nie umniejszam tego wpływu - to dla mnie to powiązanie Ex-
              Osobisty jest naprawdę nieistotne z MOJEGO punktu widzenia, no bo niby jak ma
              ono na mnie wpływać?smile Nie wpływa w żaden sposób. I majac na względzie ten
              BRAK wpływu widocznego na moje życie i na życie nasze "wspólne" - nie
              interesuję się ani Ex, ani tym co robi. Bo nie robi nic, co by było dla MNIE
              odczuwalne. Ani w temacie moim ani w temacie Osobistego.

              To jak ON odbiera, albo Ex - ich wspólne powiązanie obecnie poprzez
              dziecko/wspólne życie i małżeństwo kiedyś - to ich sprawa.

              Ja piszę ze SWOJEGO miejsca - i nie wnikam jak to dla nich wygląda.
              Jak dla mnie - Ex nie ma żadnego powiązania z Osobistym. Dziecko natomiast - ma
              to powiązanie z nim mocne. JAK DLA MNIE...wink I to jest dla mnie sytuacja OK.

              I nie, nie mam żadnych problemów z zaakceptowaniem faktu istnienia Ex, czy ich
              dziecka, czy czegokolwiek, co gdzieś tam między wierszami sugerujesz mi jak
              widzę - wręcz przeciwnie, mam to "szczęście" nie mieć ŻADNYCH problemów ani na
              punkcie Ex, ani jej ingerencji w moje/nasze życie (której to ingerencji nie
              ma), ani na punkcie dziecka, ani alimentów, ani ani ani...
              I akurat takie a nie inne podejście moje bardzo mi w tym swego czasu pomogło.
              Akceptacja przeszłosci, istnienia wspomnien i faktow KIEDYŚ, a obecnie powiązan
              ścisłych i obecnosci w NASZYM zyciu DZIECKA (ktore, oczywiscie, ma matkęsmile
              Ale nie demonizuję roli Ex w MOIM życiu. Nie stawiam jej roli na równi z rolą
              dziecka, no sorry, new_live. ALE NIE. Nie znam jej, żadna z nas nie pała żądzą
              poznania się na siłę smile (chyba, że przy okazji) - więc JAK może mieć
              jakiekolwiek dla mnie znaczenie to czy ona jest, czy nie?

              Dla dziecka ma. Bo to mama.
              DLa Osobistego ma. Bo to mama jego dziecka i jego Była Żona.
              Ale dla mnie?smile

              I o ile obchodzi mnie to co się dzieje z dzieckiem, jak zyje, jak w szkole, czy
              zdrowe, jak bylo jak gdzies razem wyszli z Osobistym, rozmawiamy o tym, o tyle
              temat Ex nie jest poruszany i w ogóle nie jest brana pod uwagę w rozmowach O
              NAS.

              Wolałabyś, zebym przyjęła EX za osobę obecną w MOIM życiu i się przejmowała jej
              obecnością tak jak niektóre macochy, które np. mają problemy z akceptacją
              przeszłości swojego faceta, albo z tym, ze Ex robi im jakies problemy
              aktualnie?...smile Dlaczego? Bo to "standardowa" postawa MACOCHY?smile Być w
              opozycji do Ex i mieć problemy różnego typu, związane z samym jej istnieniem?
              Bez sensu. Zupełnie. Zupełnie nie rozumiesz mojego podejścia do "statusu" Ex,
              które wyrobiłam sobie na podstawie WŁASNYCH doświadczeń. Nie uznaję powiązań
              między MOIM/NASZYM życiem a Ex. Bo ich nie widzę. Nie odczuwam. Ale może ty
              widzisz lepiej np. smile
              Jest natomiast dziecko. A że dziecko ma matkę, to już naturalna sprawa.
              Zdziwiłabym się niepomiernie, gdyby było inaczej smile
              Nie jest może standardowe, bo nie mam żadnych problemów w tym względzie.
              Czy to jest nienormalne aż tak?
              Czasem mam wrażenie, że jak piszę o tym, że fajnie, że jest dziecko, ale Ex
              MNIE nic nie obchodzi i nie mam żadnych problemów w związku z byciem Next - to
              trafiają się Ex wręcz "obrażone"smile, że jak to, że jak mogę nie interesować się
              swoją EX, że jak ona moze nie miec na mnie wplywu, ze jak mogę nei odczuwac
              żadnego dyskmfortu w związku z istnieniem Ex?!...wink Ja nie wiem. Zazdrosne są
              czy jak? Że nie martwię się nimi? Że nie mam problemów z tym "KIM JESTEM"?smile)

              Ja naprawdę nie mam nic przeciwko (Boże, jak to brzmi, ho ho...wink Ex ani Exom.
              Nie oceniam ludzi po tym jak się ich nazywa, bynajmniej smile Tylko po tym, co
              robią.

              Pe.Es.
              Mogłaś równie dobrze odpisać na "moim" forum smile Tutaj nie zaglądam tak często.

              pozdrawiam

              Joanna
              • new_live Re: new_live :-) [długie] 21.09.04, 14:46
                Wiesz - mozna mowic - Next nie ma na mnie zadnego wplywu.Nie wiem jak wyglada ,
                nie inetresuje mnie , nie mama zna nic wsplnego z eks laczy mnie tylko
                dziecko. Wiec jaki ona moza miec wplyw??
                Widzisz i tu sie mylisz. Bo wiele decyzji w zyciu codziennym zwiaznych jest z
                dzieckiem a posrednio z decyzjami ziwaznymi z dzieckiem. Dla Ciebie dziecko
                jest wazne - eks nie..
                Oczywiscie- tak jak dla mnie wazne jest dziecko nie next - ale nie ma co
                udawac , ze ma wplyw i na moje zycie i na zycie mego dzieckai tak samo ja mam
                wplyw. Bo Twoj eM nie zyje w prozni - podejmujac pewne decyzje - musi sie
                liczyc z decyzjami matki dziecka , ktore maja wply an jego zycie i tym samym na
                wsasze. Moze tweirdzic ze tyak nie jest i mozesz sieprzytym upierac- ale rownie
                dobrze ja moge powiedziec ze nie obchodzi mnie staw w ktorym ta rybka plywa -
                tylko sama rybka i ona jest dla mnie wazna. Tylko jedna uwaga rybka - bez stawu
                zdechnie...

                Pozdrawiam
                • jayin Re: new_live :-) [długie] 21.09.04, 15:00
                  new_live napisała:

                  > Wiesz - mozna mowic - Next nie ma na mnie zadnego wplywu.Nie wiem jak
                  wyglada , nie inetresuje mnie , nie mama zna nic wsplnego z eks laczy mnie
                  tylko dziecko. Wiec jaki ona moza miec wplyw??

                  Na ciebie - spory. bo to TWOJE dziecko. Jesli ma z nią kontakt - to dziecko
                  przenosi pewne wpływy na ciebie siłą rzeczy.
                  A jesli to nei jest moje dziecko - to ten wpływ nie występuje.
                  Dla mnie to oczywiste.

                  > Bo Twoj eM nie zyje w prozni - podejmujac pewne decyzje - musi sie
                  > liczyc z decyzjami matki dziecka , ktore maja wply an jego zycie i tym samym
                  na wsasze.

                  Nie jestem przekonana.
                  Jedyny wpływ na decyzje Osobistego ma dziecko i jego sytuacja.
                  Jedyną "związaną" do tej pory z Ex i dzieckiem sytuacją - była sytuacja, kiedy
                  ona miała operację w szpitalu i wówczas Osobisty poświecał siłą rzeczy więcej
                  czasu dla syna, przejmując obowiązki Ex.

                  Powiesz pewnie: "a! widzisz! jednak miała wpływ na ciebie! (bo Osobisty miał
                  mniej czasu dla ciebie np.)". A jednak się mylić będziesz...wink
                  Bo to nie EX, tylko sytuacja.
                  Gdyby Ex nie było - to przeciez Osobisty i tak by się zajmował 24 h na dobę
                  młodym (chociaz podejrzewam, ze młody wolałby zając się sobą w większosci sam :-
                  ) To jest jedna z rzeczy różniących Next od "First". Obecność dziecka.
                  Gdyby nie było dziecka - Ex w ogole nie miałaby wpływu na nas.
                  Tak więc widzisz sama, ze jedynym "czynnikiem" decydującym o jakimkolwiek
                  wpływie jest wyłącznie dziecko.

                  I to jest to o czym mówiłam - że przyjęłam i zaakceptowałam, że DZIECKO będzie
                  miało wpływ na nas. I takie sytuacje jak ta powyzsza - uznalam za "mogące się
                  zdarzyć". I nie mam z przyswojeniem sobie tego problemu. Ze ojciec zajmuje sie
                  dzieckiem, kiedy matka nie moze. I odwrotnie.

                  >Moze tweirdzic ze tyak nie jest i mozesz sieprzytym upierac-

                  Upieram się smile

                  > ale rownie dobrze

                  Oczywiscie, że możesz.

                  >ja moge powiedziec

                  ..i upierać się... smile

                  >ze nie obchodzi mnie staw w ktorym ta rybka plywa - tylko sama rybka i ona
                  > jest dla mnie wazna. Tylko jedna uwaga rybka - bez stawu zdechnie...

                  Och tam. Od razu zdechnie....
                  W akwarium też nieźle się hoduje wink))

                  J.
                  • new_live Re: new_live :-) [długie] 21.09.04, 15:09
                    Tak sytuacja- sytaucja ktora jest zwiazna z eks i takich sytuacj jest duzoi
                    nawet nie wiesz ile decyzji bylo ziwaznych z eks - bo czlowiekpodejmuje je
                    machinalnie. i uwzglednia od rzau punkty stale.

                    Rozniw dobrze moge powiedziec na mnie neks nie ma wplywu - ma dziecko.. A
                    dziecko ma wplywna Twojego M a On ma wplywa na wasze wsplne zycie a wiec i na
                    ciebie. Ta relacja jest przechodnai. Tak sam jak next nba mnie,.. Bo jesli
                    przyjmiemy Twoje zalozenia to nik na nikogo nie ma wplywu i wszystkojest
                    sytuacja - ale jakby nie at sytaucja to inna..
                    A tak naprawde to ludzie Tworza sytuacje I wzajemne odzialywanie ludzi jet
                    Tworzy.

                    Niektorych ryb - nie mozna przeniesc do akawrjum- lub podczas przenoszenia -
                    lub zaraz po gina..

                    Twoj M - nie moze podejmowac samodzielnie wszystkich decyzji o dziecku - bo nie
                    jest jedynm rodziecmi podejmujac pewne decyzje - musi uwzgledniac chocby czas
                    chcloplac spedzany z matak i to juz ma wplyw na jego decyzje...

                    Pozdrawim
              • new_live Re: new_live :-) [długie] 21.09.04, 14:53
                Twierdzenie ze tylko Ty masz wplywna swoje zycie - jest dla mnie smieszne. atak
                mozna pomyslec czytajac Twoj watek. I z iwleoma decyzjami eks - nie jedna
                dziewczyna musiala sie pogodzic i nie jedna next musiala sie dostoswoac do
                decyzji next - bo ludzie nie zyja w prozni- bo na podstawie wpsolnych powiazan
                odzialywuja na siebie i maja na siebie wplyw. A napewno dziej sie to przy
                relacjch- rodzice ich partenrzy - dzii dziecko.. I uwiez- nawet moga sie nie
                znac.

                Zadziwiajace jest jak bardzo starasz siebbagatelizowac matke dziecka- nawte
                idac do paradoku - ze ono Cie interesuje - jesliono to i warunki jakie ma w
                domu , to i rodzina w jakiej sie wychowuje- bo to jest podstawa - a potem jest
                wazna dopiero szkola itd..
                Czyli mimo waznosci dziecka te aspekty cie nie interesuja??? Bo te aspekty
                wlasnie scicle sa powiazane z matak dziecka. Tak samo jak prawidlowy rozwoj
                dobyrmi relacjami rodzicow- na ktore Ty tez masz wplyw..
                Wiec nie mozna sie odciac..
                • jayin Re: new_live :-) [długie] 21.09.04, 15:07
                  new_live napisała:

                  > Twierdzenie ze tylko Ty masz wplywna swoje zycie - jest dla mnie smieszne.

                  To już nie mój problem.

                  > atak mozna pomyslec czytajac Twoj watek. I z iwleoma decyzjami eks - nie
                  jedna
                  > dziewczyna musiala sie pogodzic i nie jedna next musiala sie dostoswoac do
                  > decyzji next - bo ludzie nie zyja w prozni- bo na podstawie wpsolnych
                  powiazan
                  > odzialywuja na siebie i maja na siebie wplyw. A napewno dziej sie to przy
                  > relacjch- rodzice ich partenrzy - dzii dziecko..

                  A tego to już nie pojęłam. Wybacz. Chyba zmęczona jestem, albo mało
                  ynteligĘtna...;]



                  > I uwiez- nawet moga sie nie znac.

                  I uwierz, że równie dobrze mogą NIE MIEĆ na siebie wpływu.
                  Tak jak ja na "moją" Ex (wg tego co mówi Osobisty), albo ona na mnie. Chociaż
                  wiemy o swoim istnieniu. A nie znamy się.
                  Aż szkoda, ze ona nie może się wypowiedzieć...wink

                  > Zadziwiajace jest jak bardzo starasz siebbagatelizowac matke dziecka

                  Ale z ciebie uparciuch...
                  Ja bagatelizuję EX ŻONĘ . Nie MATKĘ DZIECKA.
                  W życiu bym się nie odważyła smile
                  Dla ciebie moze jest nie do pojęcia rozdzielenie tych pojęc, ale dla mnie jak
                  najbardziej.

                  > nawte
                  > idac do paradoku - ze ono Cie interesuje - jesliono to i warunki jakie ma w
                  > domu , to i rodzina w jakiej sie wychowuje- bo to jest podstawa - a potem
                  jest wazna dopiero szkola itd..
                  > Czyli mimo waznosci dziecka te aspekty cie nie interesuja??? Bo te aspekty
                  > wlasnie scicle sa powiazane z matak dziecka. Tak samo jak prawidlowy rozwoj
                  > dobyrmi relacjami rodzicow- na ktore Ty tez masz wplyw..

                  Dopóki Osobisty albo jego dziecko nie sygnalizują problemów w kwestii sytuacji
                  materialnej w domu młodego, to nie mam z tym związku. A mam mieć?
                  Od tego jest ojciec i matka, żeby się tym zająć i zapewniać dziecku to co
                  potrzeba. Psychicznie i materialnie. Mi wystarczy wiedzieć, że jest w porządku
                  i nikt się nie skarży na to, oraz nie wchodzić w układ rodzice-dziecko.

                  > Wiec nie mozna sie odciac..

                  Można.
                  Jesli nie, to dlaczego mi to tak ładnie wychodzi W RZECZYWISTOŚCI, a nie teorii
                  ogólnejsmile)i WSZYSCY są zadowoleni z takiego a nie innego układu?smile
                  • new_live Re: new_live :-) [długie] 21.09.04, 15:15
                    Nie .Zrozum , ze to nie musi chodzic o finanse.
                    Sa inne aspekty zycia.
                    TY bezposredninie masz wplywu na eks ani Eks na Ciebie , ale posrednio tak . Z
                    prostego faktu - czescia zycia dziecka jest ojciec - a on jest zwiazny z matak
                    i na jego zycie matak ma wplyw. Chocby - spsosbem wychowania i to dziekco
                    oodzailywuje naswego ojca i dogaduje sie z nim- tak samo Ty. A ojcie wplywa
                    zarowno na dziecko jak i na ciebie. I to jest siec wzajmenych zaleznosci .
                    Chocby uczuciowych za co za tym idzie pwenych pwoaizan i wplywow.
                    Co do odzielenia eks i matki dziecka. Dzobe to mowmy Matak dziecka ma wplyw-
                    Ale nigdy nie bedzie po prostu taka samo eks - bo mial z nia slub , bo miel
                    dziecko- pierwsze- o dziwo uwierz to istotne, Bo to dziecko bedzi miedzy nimi i
                    juz nie bedzie zwykla eks dzeiwczyna - Zawsze bede nimi juz wieksze emocje -
                    nie koniecznie pozytywne...
                    • jayin Re: new_live :-) [długie] 21.09.04, 15:30
                      new_live napisała:


                      > Co do odzielenia eks i matki dziecka. Dzobe to mowmy Matak dziecka ma wplyw-
                      > Ale nigdy nie bedzie po prostu taka samo eks - bo mial z nia slub , bo miel
                      > dziecko- pierwsze- o dziwo uwierz to istotne, Bo to dziecko bedzi miedzy nimi
                      i juz nie bedzie zwykla eks dzeiwczyna - Zawsze bede nimi juz wieksze emocje -
                      > nie koniecznie pozytywne...

                      Na szczęście są pozytywne - i mam nadzieję, że to się nie zmieni.
                      Ja w tej sytuacji jestem od kilku lat "wsadzona" i jak dotąd jest OK.
                      Tyle do emocji.

                      Co do dziecka - oczywiscie, ze pierwsze jest wazne w specjalny sposob i zadne
                      inne nie jest w taki sposob waznesmile Sama jestem "pierworodna" z trojki
                      rodzenstwa wiec cos o tym wiem. I oczywiscie, ze dziecko łączy rodzicow. Nawet
                      jesli nie są ze sobą.

                      Ale... To nie ma wpływu na mnie.. Bo.. Ja nie jestem o to zazdrosna. I nie jest
                      dla mnie zadnym problemem akceptacja tego powiązania między Ex a Osobistym
                      ("DZIECKO").

                      Byc moze niebagatelne znaczenie ma fakt, ze Osobisty jak dotad z powodzeniem
                      balansuje na równi - podejmując wszelkie decyzje czy to związane z dzieckiem,
                      czy z nami. I ani ja, ani Ex ani jego syn - nie odczuwamy w związku z tym
                      jakichs negatywów.
                      Tu duzy plus chyba dla niego. Bo nie kazdy facet tak potrafi.
                      (w sumie od faceta duzo zalezy jak sie ulozy w czasie i miejscu taka sytuacja w
                      ktorej istnieją Ex i Next, a Ex i Next często zapominają, że to facet powinien
                      przede wszystkim starac sie o rownowage w tych układach związanych z soba
                      obecnoscią dziecka. a same mogą jedynie albo mu w tym pomoc albo przeszkadzac.
                      i tyle.)

                      pozdrawiam.
                      J.
                      • new_live Re: new_live :-) [długie] 21.09.04, 15:33
                        Na szczęście są pozytywne - i mam nadzieję, że to się nie zmieni.
                        > Ja w tej sytuacji jestem od kilku lat "wsadzona" i jak dotąd jest OK.
                        > Tyle do emocji.

                        Byc moze niebagatelne znaczenie ma fakt, ze Osobisty jak dotad z powodzeniem
                        > balansuje na równi - podejmując wszelkie decyzje czy to związane z dzieckiem,
                        > czy z nami. I ani ja, ani Ex ani jego syn - nie odczuwamy w związku z tym
                        > jakichs negatywów.
                        > Tu duzy plus chyba dla niego. Bo nie kazdy facet tak potrafi.
                        > (w sumie od faceta duzo zalezy jak sie ulozy w czasie i miejscu taka sytuacja
                        w


                        I o to chodzi nie odczuwasz wpluw bo utorzsamiasz go z negatywnym. Aja mowie
                        jakimkolwiek I chocby fakt , ze Twoj M podejmujac decyzej tak madrze balansuje
                        pomiedzy wami wszystkimi - wykazuje ze eks ma wplyw chocby przez istenienie na
                        jego decyzje i tym samysm na wasze zycie roznwie- bo i na niego...
                        O to mi chodzilo. A ze sa pozytywne - to ich nie czujesz i nie widzisz i nie
                        zastanwiaja cie..
    • jayin One more 21.09.04, 14:52
      new_live napisała:
      > I co najwazniejsze- nie da sie pomagac i wspierac dziecko nie pomagajc i
      > wspieracj rodziny w ktorej sie wychowuje. A rodzine te tworzy matak o
      > dziecko..

      Nie wiem jak u ciebie, bo z twoich postów wszystkiego nie da się wyczytać - tak
      jak z postów każdej z nas się też nie da - ale "u nas" rodzicielstwo wobec
      dziecka Osobistego ani przez niego ani przez Ex nie jest traktowane
      jako "pomoc" dla dziecka (co mi się kojarzy wybitnie w tym temacie z
      częściowym, drobnym wspomaganiem, najczęściej finansowym wyłącznie...), tylko
      jako pełne wywiazywanie się z obowiązków rodzicielskich wobec dziecka - tak jak
      przed rozwodem. O tyle jest to możliwe, że wszyscy mieszkają w jednym mieście,
      młody (kilkunastoletni) ma do "dyspozycji" zarówno dom taty jak i mamy -
      zresztą niedaleko od siebie położone, rytm życia "dziecko-ojciec" nie uległ
      zaburzeniu (Osobisty ma taką pracę specyficzną że i przed i po rozwodzie parę
      lat temu - czas, jaki spędza z synem - wychowawczo/rozrywkowo - i sposób w jaki
      sobie te spotkania obaj "urządzają" jest identyczny i jak widzę, dla obu jest
      to OK), sprawy finansowe nie są "odbębniane" na zasadzie "spłacę i mam z głowy
      na ten miesiąc" - tylko na bieżąco i właściwie bez większego wnikania na co
      albo Ex albo młody je wydają - jak trzeba, to się daje $ i tyle.

      Sytuacja finansowa Ex i Osobistego jest taka sama - więc o jakimkolwiek
      poprawianiu "dobrobytu", wynikającym z "alimentów" nie ma raczej mowy smile
      Albo jest to tak niezauważalne, że wręcz nie brane pod uwagę.

      > Nie da sie tego podzielic tak pieknie jakbys chciala.

      Oczywiście, że się da. Tak "pięknie" ("ironia" mode onsmile - własnie. Ja to
      podzieliłam tak własnie NA SWÓJ UŻYTEK. Wg swoich poglądów.
      Nie sądzę zresztą, żeby istniał jakiś optymalny lub wręcz obiektywny i JEDYNY
      SŁUSZNY podział czegokolwiek smile
      Podziałów jest wiele. Każdy z nich ma swoich zwolenników i przeciwników.
      Normalne.


      > Moze gdzies w idealnym
      > swiecie.. Ale nie w zyciu.

      Nie ma idealnych światów. A mój podział jest taki jaki jest. I mam prawo
      uważać, ze jest słuszny jak dla MNIEsmile
      Oczywiście, oponenci w dyskusji mają swięte prawo nie zgadzać się ze mną.
      Taka kolej rzeczy.

      J.
      • new_live Re: One more 21.09.04, 14:58
        Wiesz to co piszesz przypomina mi dziecko zakrywa raczakmi oczka i mowi "nie
        mam mnie".
        Powiem , ze nie ma pewnych Faktow dla mnie to ich nie bedzie.
        Najwazniejszy jest dom -rodzinny dziecka- a ten jako taki ma jeden. A nawet
        jesli przyjmiemy , ze w relacjach miedzy ojcem a dzieckiem nic sie nie zmienilo-
        to dla prawidlowych relacji - potrzebne sa jeszcze dobre relacje pomiedzy
        rodzicami do ktorych oboje powinni darzyc. Nie mozan powiedzie w moim domu ma
        to i tamat, placemu dorba szkole itd.. wiec wypelniam swoje obowiazki
        rodzicielskie.
        Dla rozwoju dziecka , jego psychiki i tego co najwazniejsze - poczucia
        bezpieczenstwa, poczuia wsparacia- Musi ojca intereswoac dom zwiazny z matak ,
        uklady tam panujac wpsarcie dla tej rodziny. Jest to tak samo konieczne jak
        pokoj w domu ojca...

        Brak i odcieice sie od tamtych relacji p[owoduje - ze odcinasz sie z jedych z
        wazniejszych sfer zycia swego dzieckai nie wypelniasz juz obowiazkow
        rodzicielskie..
        • jayin Re: One more 21.09.04, 15:21
          new_live napisała:

          > Wiesz to co piszesz przypomina mi dziecko zakrywa raczakmi oczka i mowi "nie
          > mam mnie".

          No dobra. Przejrzałaś mnie. Tak naprawdę Mam 12 lat...

          > Powiem , ze nie ma pewnych Faktow dla mnie to ich nie bedzie.

          Uparta jesteś. Ale twoje prawo.
          Ty widzisz to tak jak widzisz. Ja widzę to tak jak ja widzę.
          Biorąc pod uwagę, że w MOJEJ sytuacji to ja tkwię, a ty patrzysz na to z
          daleka - zastanów się, która z nas widzi tą sytuację lepiej smile

          > Najwazniejszy jest dom -rodzinny dziecka- a ten jako taki ma jeden.

          Oczywiście.

          > A nawet
          > jesli przyjmiemy , ze w relacjach miedzy ojcem a dzieckiem nic sie nie
          zmienilo to dla prawidlowych relacji - potrzebne sa jeszcze dobre relacje
          pomiedzy rodzicami do ktorych oboje powinni darzyc.

          Oczywiście.
          Tak jest w tym przypadku.
          ICH relacje są jak najzupełniej w porządku. A nawet przyjacielskie.


          > Nie mozan powiedzie w moim domu ma
          > to i tamat, placemu dorba szkole itd.. wiec wypelniam swoje obowiazki
          > rodzicielskie.

          A co oznacza wg ciebie "wypełnianie obowiązków rodzicielskich"?
          Dla mnie - jeśli za czasów małżeństwa oni te obowiazki podzielili tak, a nie
          inaczej - wg tego jaką pracę mieli (oboje dość specyficzną) - i TAKI Podział
          został zachowany po rozwodzie - to oboje nadal wypełniają je. i tyle.(jakby się
          doszukiwać, to nawet liczba godzin spędzanych z dzieckiem jest taka sama ze
          strony każdego z rodziców, albo i nawet mniejsza, bo młody teraz jest starszy i
          ma swoje własne zajecia "pozadomowe" i zostawia rodzicow samych sobie częstosmile

          I w tym przypadku naprawdę nie jest tak, ze Osobisty ogranicza się do tego, że
          płaci za cos (szkole, ubrania) i tyle. Moze ciężko to pojąć nei znając ich
          osobiscie - ale nadal aktywnie uczestniczy w zyciu syna.
          I dla całej trójki (ich) jest to w porządku i OK. Więc czemu ja mam to oceniac,
          albo ty - jako niezupełnie dobre?

          > Dla rozwoju dziecka , jego psychiki i tego co najwazniejsze - poczucia
          > bezpieczenstwa, poczuia wsparacia- Musi ojca intereswoac dom zwiazny z
          matak , uklady tam panujac wpsarcie dla tej rodziny. Jest to tak samo konieczne
          jak pokoj w domu ojca...

          Ależ ojca to interesuje smile Praktycznie i aktywnie się interesuje tym.
          A mnie - tyle co informacyjnie. Przeciez ani za to nie płacę, ani nic.

          > Brak i odcieice sie od tamtych relacji p[owoduje - ze odcinasz sie z jedych z
          > wazniejszych sfer zycia swego dzieckai nie wypelniasz juz obowiazkow
          > rodzicielskie..

          Nikt się od niczego nie odcina w TYM "naszym" przypadku.
          Dlaczego z uporem stoisz jak nasi pod Kircholmem przy zdaniu, że w mojej
          sytuacji nie jest dobrze i pewnie ojciec nie jest dobrym ojcem, dziecko ma złą
          sytuację, albo nadającą się do poprawy koniecznie, matka z ojcem nie mają
          dobrych układów, a ja mam ukryte problemy z tym wszystkim...wink

          WSZYSTKO JEST OK, NIKT NIE WNOSI OBIEKCJI, KAŻDY W TEJ SYTUACJI MA SWOJE
          MIEJSCE I NIE NARZEKA, RODZICE DZIECKA ŻYJĄ W ZGODZIE, DZIECKO Z RODZICAMI TEZ.

          Staram się ciebie pojąć... NAPRAWDĘ.
          Ale nie mogę.
          Sorry.

          Z mojej strony EOT smile Bo obie możemy tak pisać w nieskończoność.
          • new_live Re: One more 21.09.04, 15:27
            To dobrze , ze jest OK. To znaczy ze superukladI nie wchodzice sobie w drog ale
            miom wszystko minimlane wplywy sa
            Chocby przez dziecko.
            Dobrze ze jestescie zgodliwiw i ojciec sie interesuje- ale skor on sie
            ineteresuje to co tam sie dzieje i nawet ich wzajemne relacje mamaj wplywn a
            niego i tym sammy na ciebie. Bo on ma na ciebie. nawet nie musice rozmawiac na
            te tematy..

            Widzisz moze dlatego ze tak dobry uklad to tobie sie zdaje ze nie ma wplywu -
            bo jest pozytywny i nie dostrzegasz go. Wplyw nie musi byc negatywny...

            Moze jakby sie zle dzilao - zrozumaialbys zejest. Cos jak ktoras sygnatura..
            teraz nie pamietam ale cos z jablkiem i pooje. Chyba nie zauwazsyz , ze pokoj
            jest caly bialy dopuki nie ma w nim czerwonego jablka- czy cos takiego..

            Pozmysl o tum
    • new_live Re: Na koniec 21.09.04, 15:22
      Rzoumiem ze piszesz , Dla mnie, Jaj moge tak t rozumiec, dla mnie to mozliwe.
      Wiesz oczyiwscie mozesz .
      Ja tez moge powiedziec "dla mnie niebo ma kolor zielony" - oczywiscie moge- i
      nic nikomu do tego - powstaje tylko pytanie - ajka to sie ma do rzeczywistosci.

      Ale zostawmy to jako retoryczne.

      Pozdrawiam

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka