Dodaj do ulubionych

jak dzieci tesknia za mama?

21.09.04, 16:28
Mam takie znowu lekkie pytanko

Jak dziecko/dzieci, ktore ma "wizyte" weekendowa u tatusia przezywa
rozstanie z mama?
teskni, mowi o tym, placze, ze chce do mamy, uzywa specjalnego, ustalonego z
mama szyfru, dzwoni, esemesuje?
wiem, ze to zalezy od wieku dziecka i dlugosci wizyty
nie napisze jeszcze jak to u nas jest bo moze jestem przewrazliwiona
dlatego mam pytanie jak to jest u Was?
Obserwuj wątek
    • kamila77 Re: jak dzieci tesknia za mama? 21.09.04, 16:47
      Dziewieciolatek, poki co jeden weekend u ojca ze mna "pod reką" i
      jeden "normalny", czyli zupelnie samodzielny. Moze i teskni, ale bez
      rozpaczliwych placzow, szyfrow nie uzywamy (bo niby co mialby szyfrowac?).
      Zachowuję się tak, jak podczas każdej naszej rozłąki: umawiamy sie przy
      rozstaniu na telefon o konkretnej godzinie, podczas rozmowy na kolejny itd.
      Bezproblemowo sie to odbywa i cale szczescie.
    • chalsia Re: jak dzieci tesknia za mama? 21.09.04, 17:17
      Jak niespełna dwulatek przeżywał wyjazdy na sobotę i całą noc u ojca - możesz
      sobie przeczytać w moim wątku "Co byście zrobiły" (sorry, nie mam teraz czasu
      podrzucać Ci linki).

      Pozdrawiam,
      Chalsia
    • sokka Re: jak dzieci tesknia za mama? 21.09.04, 17:32
      moj niespelna dwoletni synek spotyka sie z ojcem (i jego kobitka) u mnie, lub
      jest zabierany na spacer (najwyzej 3 godziny rozlaki). mysle, ze w ogole za mna
      nie teskni przez ten czas, bo nie zdarzy. jesli byly bedzie chcial, moze
      zwiekszyc czestotliwosc wizyt, poki co, spotykaja sie mniej-wiecej raz w
      miesiacu. na wydluzanie nie pozwalam. moj byly jest w miare rozumny chlop (z
      odchylami, coraz rzadziej) i nie nalega, wie ze jego relacja z dzieciokiem jest
      za slaba, zeby go zabierac na dluzej.
      pozdr.
    • pelaga Re: jak dzieci tesknia za mama? 21.09.04, 22:21
      lubstej napisała:

      > Jak dziecko/dzieci, ktore ma "wizyte" weekendowa u tatusia przezywa
      > rozstanie z mama?

      Moj syn mial najwiekszy kontakt z ojcem, kiedy Next byla w ciazy (pisalam o
      tym, to byla "bron" do sadu). Spedzal tam zazwyczaj sobote od 9 do 19 jeden raz
      na 1-2 miesiace. Nie odczuwal ZAZWYCZAJ potrzeby dzwonienia do mnie, kilka razy
      zadzwonil sam, "po cos tam", ale bez przesady. Ja natomiast prosilam zawsze o
      telefon po dotarciu na miejsce (choc to tylko 25 km, ale jakos wolalam
      wiedziec, ze juz dojechali) i czasami dzwonilam w ciagu dnia, po poludniu
      zazwyczaj, zeby sie dowiedziec, czy wszystko w porzadku. Chyba jestem
      nadopiekuncza wink)) A moze to zwyczajnie wynika to z tego, ze te kontakty nigdy
      wczesniej nie byly regularne, poza tymi magicznymi dziewiecioma miesiacami...
      Kiedys zostal na noc u exa i wtedy sam chcial dzwonic wieczorem. Nie mowil, ze
      teskni, ale ja powiedzialam mu, ze ja tesknie, bo tak bylo i ze go kocham i ze
      zobaczymy sie nastepnego dnia.
      Zawsze mowilam dziecku, ze gdyby chcial, ma dzwonic i ja po niego natycjmiast
      przyjade, bo chcialam, zeby czul sie bezpieczny, ze ja jestem pod reka.
      Nexia rodzila jakos po wakacjach wiec ex wymysli, ze zabierze Mlodego na
      tydzien do siebie w czasie wakacji (ladnie by w sadzie brzmialo, ze zabral
      dziecko na wakacje), nie sprzeciwialam sie, bo Mlody chcial, zreszta bylo mi to
      na reka, bo oznaczalo to, ze bede mogla o tydzien krocej zatrudniac opiekunke
      do Mlodego. Cieszylam sie nawet, ze te kontakty sie wreszcie unormowaly i ze
      Mlody zlapal wiez z ojcem. W tym czasie kontaktowalam sie z Mlodym okolo 2 razy
      dziennie. Trzeciego dnia Mlody zadzwonil z wielkim placzem, ze on chce do domu.
      Przywiozlam go, zgodnie z jego zyczeniem. Widac nie da sie w ciagu kilku
      miesiacy nawiazac wiezi, nawet, jak odwiedziny staja sie regularne (co w naszym
      przypadku oznaczalo raz na 1-2 miesiace).
      Ex byl wsciekly, ze po Mlodego przyjechalam, bo "poplakalby i przestal", jakos
      nie widzialam sensu eksperymentowac na dziecku, czy naprawde teskni, czy ma
      fochy.
      Mysle, ze podczas nieobecnosci Mlodego to ja bardzoej tesknie za nim, niz on za
      mna, ale on jest juz duzy i nie potrzebuje mnie miec wiecznie w zasiegu reki,
      to ja jeszcze nie przecielam pepowiny wink)))))
      Pozdrawiam
      • lideczka_27 Re: jak dzieci tesknia za mama? 22.09.04, 00:10
        "Ex byl wsciekly, ze po Mlodego przyjechalam, bo "poplakalby i przestal", jakos
        nie widzialam sensu eksperymentowac na dziecku, czy naprawde teskni, czy ma
        fochy."

        CIERPLIWY i kochający ojciec zamieniłby tę porażkę w motywację, by następnym
        lub naaaastępnym razem dziecko już nie zapłakało i nie chciało wracać wcześniej
        do mamy. Człowiek to nie komputerek, zaprogramować się nie da...


        Pelaga, ja normalnie nie mogę czytać Twoich postów, cholernie mnie
        przygnębiają...

        I co Ty dziewczyno wypisujesz nt. regularnych, częstych kontaktów - raz na
        miesiąc czy dwa? Koń by się uśmiał... Co za człowiek...
        A w temacie coś ruszyło?

        pozdrówka
        lidka
        • pelaga Re: jak dzieci tesknia za mama? 22.09.04, 11:18
          lideczka_27 napisała:

          > CIERPLIWY i kochający ojciec zamieniłby tę porażkę w motywację, by następnym
          > lub naaaastępnym razem dziecko już nie zapłakało i nie chciało wracać
          > wcześniej do mamy. Człowiek to nie komputerek, zaprogramować się nie da...

          Ja to wiem Lideczko,a le on nie. Malo tego, ja jestem pewna, ze jego wersja
          wygladalaby inaczej, pewnie tak, ze ja (skoro powiedzialm dziecku, ze tesknie,
          czy, ze zadzwonilam wieczorem, przypominajac o swoim istnieniu) "wywolalam" ten
          atak tesknoty i wzbudzilam chec powrotu do domu. Ja oczywiscie takich zmiarow
          nie mialam, bo i opiekunke musialam szybko zalatwiac, choc ja wczesniej
          odwolalam i poplanowalam sobie generwalne porzadki w chalupie (co bez dziecka
          wiadomo latwiej zrobic), ale nie wyobrazam sobie nie zadzwonic do dziecka,
          kiedy nie mam go w domu. Nawet jak zostaje z moja mama to kontrolnie dzwonie,
          zeby sie dowiedziec, czy wszystko w porzadku, choc wiem, ze jest pod najlepsza
          opieka i to tylko kilka godzin, a opieki takiego ojaca nie uwazam
          za "bezpieczna", wiec sie martwie.

          > Pelaga, ja normalnie nie mogę czytać Twoich postów, cholernie mnie
          > przygnębiają...

          Mnie tez ta cala sytuacja przygnebia sad((

          > I co Ty dziewczyno wypisujesz nt. regularnych, częstych kontaktów - raz na
          > miesiąc czy dwa? Koń by się uśmiał... Co za człowiek...

          No w porownaniu ze znikaniem na 6-8 miesiecy, to raz na 1-2 miesiace to bylo
          bardzo regularnie, Mlody zaczal za nim tesknic, dzwonic do niego, zaczelo mu na
          tych kontaktach zalezec. Wiesz ja msyle, ze gdyby one byly nawet TYLKO raz na 2
          miesiace, to dla Mlodego byloby lepiej, niz teraz, zupelnie bez kontaktow.
          Mysle o sprawie o pozbawienie wladzy rodzicielskiej i o jeszcze kilku rzeczach,
          ale pewnie NIESTETY sad "da mu szanse" sad((( Jak to zwykle na sprawach w
          sprawie odebrania wladzy rodzicielskiej sad(((

          > A w temacie coś ruszyło?

          Nic sad

          Lideczko wysylam Ci maila na gazetowy priv.
          Pozdrawiam
          • chalsia Re: jak dzieci tesknia za mama? 22.09.04, 11:24
            > Ja to wiem Lideczko,a le on nie. Malo tego, ja jestem pewna, ze jego wersja
            > wygladalaby inaczej, pewnie tak, ze ja (skoro powiedzialm dziecku, ze
            tesknie,
            > czy, ze zadzwonilam wieczorem, przypominajac o swoim istnieniu) "wywolalam"
            ten
            >
            > atak tesknoty i wzbudzilam chec powrotu do domu

            Jestem na bank przekonana, że dokładnie tak samo przedstawiał by sprawę mój
            eks. Przede wszystkim nawet by mi nie powiedział, czy mały tesknił, chciał do
            domu, etc (to akurat wiem już z doświadczenia bo nie mówił, że dziecko chciało
            do domu). No i oczywiście NIE WIERZĘ, by zgodził się bym w takiej sytuacji
            zabrała małego do domu. Bo dla niego nie liczy się, co dobre dla dziecka, tylko
            to, że teraz jest jego czas i on ma prawa, no przecież "przecież dziecko
            przezyje, wielka krzywda mu się nie dzieje".

            Pozdrawiam,
            Chalsia
            • new_live Re: jak dzieci tesknia za mama? 22.09.04, 11:32
              To tak jak u mnie. Maly juz nauczyl sie , ze nie ma co mowic , ze chce do
              mamay.. A wrecz wie , ze lepiej tego nie mowic....


              Pozdrawaim
    • new_live Re: jak dzieci tesknia za mama? 22.09.04, 08:24
      Jak teskni.. Czesm slysze zale A"Aciebie tam nie bylo...""Nie pomoglas mi","nie
      blo Ciebie tam...". Czekanie na weekdn- by spedzic go zemna juz od
      poniedzialku , W nocy sprawdzeni co 2 godziny czy jestem...

      Pozdrawiam
      • new_live Re: jak dzieci tesknia za mama? 22.09.04, 08:46
        Co do konataktu. Mysle , ze to zalezy jakie sa stsouniki pomiedzy rodzicami-
        jesli zle. Dziecko nie wyraza wprost emocji - bo boi sie.
        Daltego wiem , znam z zycia (koleznaka) przyklad uzywania szyfrow. Bo jak
        dzwonil telefon od mamay to zawsze ktos stal kolo dzieckai kontrolowal
        rozmowe...
        Wiec dziecko mialo szyfr z matak. Mialo tez umowe. Matak obiecywala kiedy
        bedzie dzwonila i nie wynikalo to z tego ze Ona tak chciala tylko z prosby
        dziecka.

        Roznie to bywa.


        Pozdrawaim

    • limon_ka Re: jak dzieci tesknia za mama? 22.09.04, 08:45
      Moje dzieci przeżywają to strasznie - nie wizyty i rozstania, ale noce. Dodam,
      że ojciec widuje je często - 2 x w tygodniu odbiera po przedszkolu do 18.30 i
      co drugi weekend, ale wizyty weekendowe od pół roku nie istnieja. Odkąd zrobiły
      się starsze i bardziej świadome ex nie może je "zmusić" do zostania u niego -
      są płacze, spazmy, telefony i koniec końców urocze zdanie ex "mam tego dosyć".
      Ale mam świadomość, że gdybym ja byla w takiej sytuacji do czegoś takiego bym
      nie dopuściła. A potrzeba do tego więcej zainteresowania, ciepła, czułości
      (czyli cech kobiecych hahaha). On z jednej strony chciałby, a z drugiej jest mu
      z tym wygodnie, (ale on ma inną sytuację, bo ma już nowe dzieci, więc chyba
      rekompensuje sobie braki moich dzieci)
    • new_live Lubstej- mama pytanie 23.09.04, 10:08
      Skoro dzieci bez podsluchu spokojnie - w prywatnosci - czli np. u mnie byla
      siostrzenica na wakacjach - i jak dzwonila jej mama- to ja zawsze posowalam jej
      miejsce gdzie byalaby sama - aby mogal bez skrepowania wze ja cos slysze
      wszystko jejepowiedzieci bez obawy ze np. mnie urazi..
      W takiej sytuacji ja nie slysze o co pytan mama- nie wiem co Ona jeje odpowiada-
      nie wiem o czym rozmaiwaj , jakie pytatnia zadje i w jakiej intencji..
      Mam pytanie wy dziecim tego nie dajecie?? Stoice kolo nich??
      I dziwice sie, ze np.co innego mowi w domu co innego przy Was...

      Pozdrawiam
      • lubstej Re: Lubstej- mama pytanie 23.09.04, 10:30
        new_live
        specjalnie dla Ciebie rozpisze dokladnie, choc i tak pewnie zakwestionujesz
        moja wersje (dlatego mam sygnaturke wink

        nikt dzieciaka nie podsluchuje
        czesto jak dzwoni mama to dziecko wychodzi do .... lazienki

        wczesniej zdarzalo sie tez, ze jak dzwonila a dzieci byly razem to Mlody
        wlaczal glosno mowiacy zeby Mala tez mogla slyszec, wiec sila rzeczy
        slyszelismy rozmowe - ostatnio sie to zdarza zadko od kiedy eks sie
        zorientowala
        nie przeszkadza to jednak zeby rozmowy taty z dziecmi/dzieckiem zawsze byly na
        glosnomowiacym i byly brutalnie przerywane w dowolnym momencie wink

        zdarza sie tez ze odbiera w naszej przytomnosci (nie widze powodu, dlaczego
        mamy usuwac sie do drugiego pokoju, kiedy dzwoni mama, zawsze moze wyjsc do
        lazienki wink i po odpowiedziach Mlodego mozna sie zorientowac jakie padlo pytanie

        i ostatnia rzecz, ona dosyc glosno mowi wiec, hm, po prostu ja dobrze slychac

        dlaczego ciagle wyczuwasz w tym co pisze zla wole?
        • new_live Re: Lubstej- mama pytanie 23.09.04, 10:38
          Wiesz- dzieci sa malo pomyslowe w tym temacie.
          1. Jesli wlacza glosne mowinie- wyszla bym - to daje prywatnosc- dzieci do
          konca nie rozumieja Twojego podejscia do sprawy i nie wiedza..
          2. Po drugie ja , jak ktos dzwoni w mojej obecnosci i slysze rozmowe- oddalam
          siea jzu zzwlaszcza jak wiem, ze to jest dziecko i ono takich rzeczy jeszcze
          nie kontroluje.
          3. Ja rozmawiam o tym jak Wy to robicie - nie Ona...

          Czemu zle intecjecj?
          A czemu Ty dopatrujsesz sie zlych intencji w pytanie"gdzie jestesc". Ktor
          zadala by pwneie co druga matak, albo kazda - dzwoniac do niego w momencie gdy
          jest pod opieka osoby - osob - ktorym nie ufa.. i tak naprawde nie wie gdzie
          jest.....

          Moze moje wyplywaja z tego samego....

          Pozdrawiam
          • triss.m Re: Lubstej- mam pytanie 23.09.04, 16:35
            new_live napisała:
            > A czemu Ty dopatrujsesz sie zlych intencji w pytanie"gdzie jestesc". Ktor
            > zadala by pwneie co druga matak, albo kazda - dzwoniac do niego w momencie
            gdy
            > jest pod opieka osoby - osob - ktorym nie ufa.. i tak naprawde nie wie gdzie
            > jest.....
            >
            > Moze moje wyplywaja z tego samego....

            hmm, mnie z kolei zastanawia ta generalizacja - "jest pod opieka osoby, ktorej
            nie ufa (matka)" taaa, znaczy ojciec matce ma ufac ale odwrotnie juz nie ? nie
            mowie tu o zwyrodnialcach, stanowiacych potencjalne zagrozenie dla dziecka, ale
            o normalnych ojcach, ktorym przyszlo sie kontaktowac z dziecmi w wyznaczonym
            przez sad czasie. a tak ladnie sie mowi (pisze) 'to, ze nie sprawdzil sie jako
            maz, nie oznacza ze nie sprawdzi sie jako ojciec' itede itepe ale to tylko
            slowa, prawda?
            • new_live Re: Lubstej- mam pytanie 24.09.04, 07:50
              Zakladam , ze nie uffa skoro dzwoni- zresta z tego co pisze lubstej- wynika ze
              sa wrogi i zel nastawienia z obu stron. Nie stwwirdzialm nigdzie , ze ojciec
              musi ufac . Gdzies tak napisalam. Ma prawo nie ufac...
              I ma prawo dzwonic do dziecka...

              Pozdrawaim
              • lubstej Re: Lubstej- mam pytanie 24.09.04, 09:27
                "> Zakladam , ze nie uffa skoro dzwoni- zresta z tego co pisze lubstej- wynika
                ze
                > sa wrogi i zel nastawienia z obu stron."

                byc moze eksia nie ufa
                ale nie dlatego ze ma podstawy, tylko raczej dla czystej zlosliwosci i dokopania

                tak, wystepuje miedzy nimi antagonizm tylko ze z jednej strony jest on bierny z
                drugiej czynny
                wiesz, trudno sie usmiechac do kogos kto cie kopie
                • new_live Re: Lubstej- mam pytanie 24.09.04, 09:34
                  > wiesz, trudno sie usmiechac do kogos kto cie kopie
                  >
                  Nikt tego Od nikogo nie wymaga.
                  Wybacz Lubstej ale czytajac Twoje posty ja mam zdanie ze z obuc czynny.

                  Co do nieufnosci- coz to jest Twoj poglad. Ja nie jestem z noia tak blikos jak
                  Ty ( ze tak zapytam ile razy z nie rozmawuials - jak dobrze sie znacie, ) zebym
                  umiala ocenic co czuej lub co jest motorem jej uczuc.
                  Wiesz moj e eks wycinal, i pewnie bedzi mi wycinal rozne numery - ale nigdy nie
                  jbede w stanie powiedziec jednoznacznacznie- BO jest zloliwy glupi czy jaki
                  tam..
                  Zawsze pzostanie watpliwosc i cos czego inna ososba nie jest wstanie
                  sprawdzic - uczucia i mysli drugiej ososby - do ktorej nie mamy dostepu..
                  I ta czesc pozostaw jeje. zakladanie ze ktos moze nieufac bo jest zlosliwy-
                  jest moim daniem bezpodstawen i stronnicze i jednoznacznie wskazujace na to ze
                  co by tamata kobieta nie zrobila , nie czula - to tyTy i tak potrafisz to
                  zinterpretowac tylko w jeden sposob.
                  Wybacz - takie jest moje zdanie.
                  • lubstej Re: Lubstej- mam pytanie 24.09.04, 09:39
                    wybaczam wink

                    moje zdanie jest zupelnie inne, kiedys przeprowadzilysmy na ten temat burzliwa
                    dyskusje, chyba wystarczy, reszta: patrz sygnaturka
                    pozdrawiam
                • new_live Re: Lubstej- mam pytanie 24.09.04, 09:36
                  Ach musze to jeszcz napisac. I wisze zastanaiwa mnie BAZCZELNOSC.. Tak
                  doslownie BAZCZELNOSC. Neztx- ktore zrozliczaje esk z peinedzy , z zycia i smia
                  jeszcz twierdzic ze wiedz a cota kobieta mysli i czuje..
                  WIsz moza choc w tym wzgledzie pozwol sobie jej nie oceniac...
            • new_live Re: Lubstej- mam pytanie 24.09.04, 07:55
              Jeszcze jedno - inaczej kreauje sie wiez z ludzmi z ktorymi mieszkamy na
              codzien a inaczej z tymi ktorych odwiedzamy . I tak samo inaczej wygladaja
              relacje rodzic dziecko- z tym rodzice z ktorym mieszka a inaczej z tym z
              ktorym tylko odwiedza...
              I to tez trzeba wziasc pod uwage.


              A ojciec- wiesz jak nie ufalam swem eksi nie zgodzilam sie by miejsce
              zamieszkania i opieke codzienna sprawal on- nie wyobrazam sobie - choc bylo mi
              bardzo zle w malzenstwei i w domu , ze spakowalabym walizke i wyprowadzila sei
              zosatwiajac z nim dziecko - On to zrobil - czyli mial jakies zaufanie do mnie
              jesli chodzi o dziecko..

              Pozdrawiam.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka