Dodaj do ulubionych

Mama na studiach

08.10.04, 18:42
Prosze powiedzcie jak sobie radzic (glownie sama ze soba). Mam 22 lata i 2
miesiace temu urodzilam coreczke. Dla dobra Malej wrocilam do domu, do
Warszawy, z Krakowa, gdzie od 3 lat studiowalam na dwoch kierunkach. Teraz
dojezdzam tam na 1 dzien (musze studiowac, zeby utrzymac rente rodzinna,
która dostaje po zmarlym tacie). Tata jest Ukraincem, tez studentem i po
trzech miesiacach wakacji wrocil do Krakowa. Zniknela troska, bie dzwonio,
jest zupelnie nieuchwytny i nie spieszy sie specjalnie, zeby do nas
przyjezdzac. Takie zachowanie zdarzalo sie juz podczas ciazy, ale zawsze
przepraszal i zapewnial, ze bardzo kocha. Jestem zrozpaczona, bo mala wymaga
rehabilitacji (zle sie uklada i ma wygiety kregoslup).
Trudno mi opisac cala nasza skomplikowana sytuacje - prosze napiszcie o
swoich przejsciach i przede wszystkim jak walczyc z poczuciem osamotnienia,
beznadziei i utraty poczucia wlasnej wartosci. Przeciez moja coreczka bedzie
czerpac sile ze mnie, wiec pomozcie mi te sile znalezc w sobie.
Obserwuj wątek
    • iziula1 Re: Mama na studiach 08.10.04, 21:28
      Jak sobie radzic?Sama ze soba? Tylko cierpliwość! No i czasem warto traktować
      sie jak małą dziewczynke i sie samej porozpieszczać! smile
      Co do nauki i radzenia sobie.Nikt nam nie obiecywał,że bedzie łatwo.Poza tym
      czasem mam wrażenie,że wszelkie trudności mobilizują do działania i walki,że mi
      sie uda!
      Też studiowałam gdy mój syn miał dwa latka.Skończyłam je z b.dobrym
      wynikiem.Dwa kolejne lata zbierałam sie do mgr i jutro zaczynam zajecia.
      Wierze,że i Tobie sie uda.Najważniejsze iśc i nigdy sie nie zatrzymywać.
      Napewno są wokół ciebie życzliwi ci ludzie, którzy pomoga w opiece nad
      dzieckiem.
      Życze powodzenia i wytrwałości.
    • lea2004 Re: Mama na studiach 18.10.04, 21:36
      cześć Pola smile
      Tez mam 22 lata, mój synek ma 2,5 roku, urodziłam go miesiąc przed maturą i
      dałam sobie radę, zdałam nawet na dobre ocenywink Nie jestem z ojcem mojego
      dziecka, pomagają mi rodzice. Od razu po maturze poszłam na studia(zaoczne), na
      które dojeżdżam co tydzień do Warszawy, a to jest 280 km od mojego miejsca
      zamieszkania.Nie jest łatwo, ale powiem Ci, że trudna sytuacja zmobilizowała
      mnie do bardziej efektywnej pracy. Potrafię teraz lepiej rozplanować sobie
      czas i im mam go mniej, tym wiecej rzeczy jestem w stanie zrobić winkI o ile
      większa satysfakcja z dobrze zdanego egzaminu, kiedy masz swiadomość że mimo
      trudnej sytuacji się udało smile
      Jesli masz jakieś pytania to napisz do mnie maila (lea2004@gazeta.pl)
      Pozdrawiam i życzę powodzenia, z pewnością dasz sobie radę smile

      Lea
    • morficja Re: Mama na studiach 18.10.04, 23:03
      Pola,

      Ja przerwalam studia przed sama meta. Na poczatku 10 semestru. Teraz planuje
      wrocic i w koncu sie obronic. Jestes w lepszej sytuacji ode mnie, masz tylko 22
      lata, ja mam 27 i bagaz caly plotek na uczelni... Dbaj o corcie i nie poddawaj
      sie! Teraz musisz skonczyc studia dla niej, zebyscie obie mialy lepiej. Ja tez..

      m.
    • martka21 Re: Mama na studiach 19.10.04, 14:10
      witaj! ja mam 21 lat, a moja Zuzanka 15 miesięcy; jak Zuzia miała niespełna 3
      miesiące zaczełam studia dzięki wielkiej pomocy rodziny; teraz jestem na 2 roku
      studiów zaocznych; powiem szczerze, że teraz mam większy pęd do wiedzy niz
      wcześniej - dziecko mobilizuje, dobrze mi idzie, chociaz mam sporo zmartwień :
      tata Zuzi tez się nie sprawdził i czeka mnie rozwód! więc radzę Ci spróbuj za
      bardzo sie nie martwic, iść do przodu, a z czasem Twoja córcia zrozumie ze ma
      bardzo mądra i dzielna mamę! pamietaj, że nie jestes sama! jak masz ochote z
      kimś pogadać to napisz na moja pocztę; ja tez jestem z Warszawy! trzymaj się!
      pozdrawiam wszystkie mamy studentki!
    • tymka21 Re: Mama na studiach 01.11.04, 09:21
      WITAM POLA. W ŚRODE 27.10. MÓJ SYNEK SKOŃCZYŁ 1 ROK! JA MAM 21 LAT I RWNIEŻ
      JESTEM STUDENTKĄ, A ZARAZEM SAMOTNĄ MAMĄ. PRZEZ OSTATNI ROK PRZEŻYŁAM WIĘCEJ
      NIŻ PRZEZ CAŁE MOJE ŻYCIE! ALE OSTATNIA MOJA DECYZJA - O ROZSTANIU Z OJCEM
      MOJEGO DZIECKA - BYŁA TRAFNA W 100%!ZACZĘŁO SIĘ PIĘKNIE . POSZŁAM NA WYMARZONE
      STUDIA DZIENNE DO WROCŁAWIA, MÓJ ''UKOCHANY'' CHŁOPAK ZOSTAL W NASZYM RODZINNYM
      MIEŚCIE (PRZEMYŚL),ABY CZEKAĆ NA MNIE WIERNIE I DOŁĄCZYĆ ZA ROK.PRZYJEŻDZAŁ
      PRAWIE CO DWA TYGODNIE I WAŚNIE W CZASIE JEDNEJ Z TAKICH WIZYT POCZĄŁ SIE NASZ
      SYN.POSTANOWIŁAM DOKOŃCZYĆ 1 ROK STUDIÓW.WRÓCIŁAM DO DOMU, A PO PORODZIE
      ZAMIESZKALIŚMY Z JEGO MATKĄ.JEDNAK STEREOTYP O UPIORNEJ TEŚCIOWEJ SPRAWDZIŁ SIE
      W JEJ PRZYPADKU W 100%.PO DWÓCH MIESIĄCACH WYPROWADZIŁAM SIE DO MOICH RODZICÓW.
      I WTEDY ZACZĘŁY SIĘ KŁOPOTY Z TATUSIEM. MIANOWICIE TATUŚ POCZUŁ WOLNOŚĆ I
      ZACZĘLI SIĘ KOLEDZY (KTÓRZY ZRESZTĄ BYLI ZAWSZE NA PIEDESTALE).W SKRÓCIE:
      ZREZYGNOWAŁ Z RODZINY NA RZECZ DOTYCHCZASOWEGO - ROZRYWKOWEGO ŻYCIA. TERAZ
      TATUŚ DALEJ IMPREZUJE , A JA WYCHOWUJĘ SAMA DZIECKO JEDNAK MAM OGROMNĄ POMOC ZE
      STRONY CAEJ MOJEJ RODZINY ( JEGO RODZINA CHYBA O NAS ''ZAPOMNIAŁA'').ZACZĘŁAM
      STUDIA ZAOCZNE , DALEJ WE WROCŁAWIU. MIMO TEGO ,ŻE DOJEŻDŻAM 513 KM ,CHCĘ JE
      SKOŃCZYĆ ,A MÓJ SYN DODAJE MI SIŁ-I TO W OGROMNYCH POKŁADACH.MAM DALEJ PROBLEMY
      ZE SOBĄ - CHODZI O UCZUCIE DO MOJEGO EX , ALE POWOLI PRZYZWYCZAJM SIE DO TEJ
      MYŚLI , ŻE BÓG NAS ''TYMCZASOWO'' POŁĄCZYŁ , ABY MÓGŁ POJAWIĆ SIĘ NASTĘPNY
      CZŁOWIEK NA TYM ŚWIECIE. MÓJ SYNEK RÓWNIEŻ WYMAGA REHABILITACJI I TWARDO NA NIĄ
      UCZĘSZCZAMY. MYŚLE OPTYMISTYCZNIE. WKOŃCU JESTEM MŁODA I CAŁE ŻYCIE MAM PRZED
      SOBĄ (TAK SAMO JAK I TY ).TERAZ NIE JESTEŚMY JUŻ SAME, TYLKO MAMY TOWARZYSZY I
      TO DO KOŃCA ŻYCIA smile. NIE ZAŁAMUJ SIĘ. BIERZ SIĘ W GARŚĆ, BO NIE MA CZASU NA
      ZMARTWIENIA! PAMIĘTAJ: LEPIEJ TWORZYĆ DWU-OSOBOWĄ SZCZĘŚLIWĄ RODZINĘ, NIŻ TRZY-
      OSOBOWĄ NIESZCZĘŚLIWĄ. NAPISZ DO MNIE NA ADRES E-MAIL: a.glowacka@op.pl PA
      • o1la Re: Mama na studiach 05.11.04, 14:34
        moj synek ma sie urodzic 17 listopada..takze studiuje we wroclawiu na studiach
        dziennych- nie zamierzam ich przerywac, choc na pocztaku ciazy takie mysli
        pojawialy sie w mojej glowie (zaczelam dopiero 3 semestr)
        mam nadzieje dam rade.
        moj problem jest troszeczke podobny do twojego,Tymka..a przynajmniej widze u
        siebie pocztaki tego, co Ty opisujesz
        tatus dziecka mieszka daleko- 300 km ode mnie:tam pracuje (nie jest to az tak
        wspaniala praca zeby jej nie rzucic i nie sprowadzic sie do mnie, mam
        wlasne,samodzielne mieszkanie) odejmujac koszty podrozy,ktore musial do tej
        pory ponosic kazda parca we wrolcawiu by mu sie oplacala- do tego jest
        informatykiem, sadze ze nie mialby problemu z jej znalezieniem
        no wiec termin mam za niecale dwa tygodnie, siedze zupelnie sama..
        mial dzisiaj przyjechac, ale podobno musi zostac jutro w pracy( nie pracuje w
        soboty)
        dwa tygodnie temu byl i po niecalych 24 godzinach stwierdzil, ze ma prace i na
        niedziele musi wrocic (byly moje urodziny,planowalam je zupelnie inaczej niz
        samotnie przed telewizorem)..
        jak mu sie nie przypomni to potrafi sie kilka dni nie odzywac..
        mam wrazenie ze tylko mi na tym wszytskim zalezy
        do niego jechac nie moge- mieszka w domu z rodizcami, ktorzy mnie nie akceptuja-
        ..zostalam juz tam bardzo niegrzecznie raz potraktowana, mocno to przezylam,
        nie chce sie narazac na cos podobnego w przyszlosci- dziecka tez nie

        zapewnia ze kocha, ze mnie potrzebuje, mysli non stop- ale co z tego skoro
        nawet nie potrafi przyjechac..
        teraz naparwde nie powinnam byc sama, nawet ze wzgldow bezpieczenstwa- na
        szczescie juz w srode jade do domu rodzinnego i do porodu juz tam zostane

        mialo byc tak pieknie..ciaza niby byla wpadka, ale oboje sie ucieszylismy..
        juz teraz czuje sie samodzilna mama- bo jak inaczej to nazwac- od lipca
        widzialam sie z nim dwa razy..
        a moze tak kocha swoja parce ze nie potrafi zrozumiec ze sa rzeczy
        wazniejsze?
        do tego uwaza, ze to ja mam nieuzasadnione pretensje. ze jestem nadwrazliwa i
        sie czepiam

        najgorsze, ze on npaarwde nie widzi problemu w calej sytuacji..
        sama sie w to wpakowalam..

        Ola
        • nejmlez Re: Mama na studiach 08.11.04, 21:02
          tez jestem na 3 semestrze we wroclawiu, córeczka ma 3 tyg. ja jednak wzielam na
          pol roku dziekanke. zastanawiam sie jak to rozwiazac od lutego (ja neimam
          mieszkania we wrocku a mieszkam 100km dalej) - w jaki sposob ty zamierzasz
          rozwiazac sprawe? tj co robic z malutkim dizeckiem, kiedy ty bedizesz na
          zajeciach? takie malenstwo za male jest do zlobka, opiekunka to kupa kasy.. moi
          rodzice zaproponowali mi ze diecko bedzie u nich, ale jakos nei pasuje mi to
          zbytnio, wolalabym miec ja ze soba. zdaje sobie jednak sprawe ze trudno mi sie
          bedzie uczyc z dzieckim, nie bede wyrabiac sie z czasem... zastanwiam sie jak
          sobie inne osoby radza w tej sytuacji...
    • chuda20 Re: Mama na studiach 11.11.04, 11:25
      Hej :o)
      Ja urodziłam moją córke pod koniec pierwszego roku!!.Mialam 20 lat i byłam na
      studiach dziennych.Na początku chciałam wziąźć dziekankę ale hmmm szczerze to
      potwornie podobał mi się ktoś z mojego roku i to mnie powstrzymało :o)
      Mieszkałam u rodziców i mieszkam nadal.Nadal studiuję na dziennych-już na 3
      roku.Gdy jestem w szkole małą zajmują się moi rodzice, babcia albo siostra.
      Z ojcem dziecka rozstalam sie rok gdy mała miała niecałe pół roku.
      Teraz jestem z tym który właśnie tak mi się podobał i jest super.
      Nie jest łatwo ale bardzo pomaga mi rodzinka.Na ojca małej nie mogę liczyć-
      utrzymuje ją całkowicie sama, czasami jego mama da mi jakies pieniązki.Widują
      ją rzadko ale to chyba dlatego ze ja o te kontakty nie dbam.
      A co do szkoły do najgorzej jest przed sesją-mała szaleje do 23, więc ucze się
      w nocy.Kilka kaw i już nie zasypiam-egzamin zdany a to najważniejsze :o)
      Przed urodzeniem małejj miałam same poprawki a teraz żadnej-lepiej pouczyć się
      raz a porządnie :o)
      Nie warto przerywac nauki bo później jest trudno wrócić.Ja teraz zapisałam się
      jescze na dodatkowy kurs.
      Heheh ale się rozpisałam.
      Trzymajcie się cieplutko.Pozdrawiam-Agata

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka