pola22
08.10.04, 18:42
Prosze powiedzcie jak sobie radzic (glownie sama ze soba). Mam 22 lata i 2
miesiace temu urodzilam coreczke. Dla dobra Malej wrocilam do domu, do
Warszawy, z Krakowa, gdzie od 3 lat studiowalam na dwoch kierunkach. Teraz
dojezdzam tam na 1 dzien (musze studiowac, zeby utrzymac rente rodzinna,
która dostaje po zmarlym tacie). Tata jest Ukraincem, tez studentem i po
trzech miesiacach wakacji wrocil do Krakowa. Zniknela troska, bie dzwonio,
jest zupelnie nieuchwytny i nie spieszy sie specjalnie, zeby do nas
przyjezdzac. Takie zachowanie zdarzalo sie juz podczas ciazy, ale zawsze
przepraszal i zapewnial, ze bardzo kocha. Jestem zrozpaczona, bo mala wymaga
rehabilitacji (zle sie uklada i ma wygiety kregoslup).
Trudno mi opisac cala nasza skomplikowana sytuacje - prosze napiszcie o
swoich przejsciach i przede wszystkim jak walczyc z poczuciem osamotnienia,
beznadziei i utraty poczucia wlasnej wartosci. Przeciez moja coreczka bedzie
czerpac sile ze mnie, wiec pomozcie mi te sile znalezc w sobie.