Dodaj do ulubionych

jak to zrobić ?

21.10.04, 20:24
Czytałam posty, w których większość z Was pisze, że zawsze bedzie się starała
mówić o ojcu dziecka pozytywnie, itp...ja bym za wszelka cenę chciała, aby
moj były wogole nie kontaktowal sie z dzieckiem......przez dwa lata jego
zycia nie interesował sie nim wogole....mimio, że mieszkalismy
razem......teraz, od rostania dzwoni, chcąc sie z nim widziec jak
najczęściej..doprowadza mnie to do szału...po pierwsze boję się, że są to
tylko pozory....że po rozprawie oleje go......a jesli nawet nie, to
zastanawiam sie, jakim prawem ingeruje w jego zycie po dwóch latach...według
mnie nie ma do tego żadnyhc praw.......zmierzam do tego, że podziwiam was za
to, że jesteście w stanie pozytwnie wyrażać sie o ojcu dziecka.....ja nie
umię.....chociaż sie staram.........
Obserwuj wątek
    • maminka_wiktorynki Re: jak to zrobić ? 21.10.04, 21:27
      Ja się bardzo boję,że mój ex jak kiedyś pojawi się w życiu Młodej to namąci Jej
      w głowie (tfu,tfu,tfu) tak jak to zrobił ze mną. No i po tym wszystkim jak miał
      ją i ma nadal w głębokim poważaniu boję się,że ona pokocha tatuńcia! Nie
      zasłużył na tę miłość! To ja zarywam noce, całuję stopki, przewijam itp, itd!
      Nie można kochać dziecka na odległość, gdy dobrowolnie mieszkając na sąsiedniej
      dzielnicy nie odwiedzaj się go! A dobrego słowa na jego temat na pewno nie
      usłyszy...no chyba, że dobre słowo to to,że nieźle kłamiebig_grin

      Pozdrawiam!
      --
      Łatwiej coś zacząć, niż z tym skończyć...
      • iizaa Re: jak to zrobić ? 21.10.04, 22:18
        Ja nie będę mówiła pozytywnie.Przekaże suche fakty i prawdę. Zadnych
        sentymentów. Bo jak o skończonym gnoju mówić dobrze?
    • zyletta Re: jak to zrobić ? 22.10.04, 09:34
      Ja sie wcale nie wyrazam, bo pozytywnie nie umiem.
    • eina Re: jak to zrobić ? 22.10.04, 09:50
      nie ma chyba co do samego końca dziecku mówić, co dokładnie myślimy o tym
      człowieku, lub co do niego czujemy (obecnie) - to może chyba dziecko
      niepotrzebnie obciążyć - przecież nie odpowiada ono za to, jakim ktoś tam jest
      człowiekiem... ja odpowiadam tylko, jeśli padają konkretne pytania i tylko na
      temat - fakty, nie emocje
      ale skoro ktoś mnie skrzywdził, nie będę udawała, że się nic nie stało i nie
      będę tworzyć "nieskazitelnego wizerunku" - nie chcę dziecka uczyć fałszu
      a czy go pokocha? no za to nie odpowiadam i nie moja to sprawa, tylko kwestia
      związku między dzieckiem a nim - odpowiadam tylko za to, co ja robię: czy
      dobrze dziecko traktuję, czy opiekuję się nim z miłością i poświęceniem
      "odwiedzający" będzie zawsze miał inny układ z dzieckiem (zwłaszcza, jak nie
      odwiedza...) a dziecko z dnia na dzień samo będzie czuło z kim ma jaki związek
      emocjonalny
      skoncentruj swoją uwagę na tym, jak wygląda Twoja relacja z dzieckiem - bo tu
      masz duże pole manewru - nie przejmuj się tym, na co nie masz wpływu
      pozdrawiam
    • sokka Re: jak to zrobić ? 22.10.04, 13:52
      moje złote zasady:
      * nie okłamywać dziecka - tzn nie mówić mu, że tatuś je kocha nad życie tylko
      bidulek nie może od pół roku znaleźć czasu na spotkanie, na pytania zadane
      wprost odpowiadać zgodnie z prawdą,
      * nie przekazywać dziecku (w miarę możliwości) naszych emocji,
      * nie czynić z dziecka powiernika.

      za 20 lat mogę napisać czy skuteczne wink
      • smallm Re: jak to zrobić ? 22.10.04, 15:00
        Hmmmm... Powiem szczerze, że córka ma teraz 5,5 roku i nie muszę już nic
        mówić... Sama wszystko rozumie. Co prawda na swój dziecięcy sposób, ale...
        Odkąd ona się urodziła druga babcia (mama exsia) wybiera się w odwiedziny i
        wybrać nie może... Od kilku miesięcy tato ją przywozi i ... Dowieźć nie może...
        Nie muszę nic mówić na ojca... Sama czasem coś powie...

        Problem był jak była mała. Teksty pt: "chyba byłam niegrzeczna i tato sie
        zdenerwował i sobie pojechał", "pewnie za dużo płakałam jak byłam bobasem" itp.
        rozdzierały mi serce. Wówczas mówiłam, że to nie jej wina, że ona zawsze była
        kochanym dzieckiem, tylko tato poprostu daleko mieszka i daleko pracuje. Jak
        pytała o ojca, to opowiadałam jej o nim. Starałam się sobie przypomnieć coś co
        spowodowało, że kiedyś się w nim zakochałam, żeby dziecko jednak miało
        pozytywny obraz ojca. Mówiłam, że tatuś z mamusią bardzo się kochali i chcieli,
        żebyś się urodziła (tak było, więc nie skłamałam, a fakt, że tatuś się
        rozmyślił jak już mamusia zaszła w ciążę przemilczałam). Opowiadałam o nim,
        pokazywałam zdjęcia. Na zasadzie wspomnień, bo przecież nie zawsze było źle. Na
        razie dziecko nie ma żadnych psychicznych urazów z bycia wychowywaną przez
        samodzielną mamę.

        Myślę, że kolejny problem pojawi się jak będzie już starsza i zrozumie skąd się
        biorą dzieci i jak to normalnie powinno wyglądać. Co jej wówczas powiem??
        Jeszcze nie wiem. Mam nadzieję, że nie zapyta. Jak zapyta, to też postaram się
        przedstawić jej suche fakty. Nie zamierzam go idealizować, ale też nie będę
        mówiła: bo ten (piiii) to taki (piii) był, że... itd. Po prostu sobie pogadamy
        jak kobieta z kobietą...

        Pozdrawiam,
        SmallM
    • california_dreaming Re: jak to zrobić ? 22.10.04, 22:00
      Od jakiegoś czasu największym bólem mojego dziecka jest to, że "tatuś" sie z
      nią nie kontaktuje. Inne dzieci maja coś, czego ona nawet nie pamieta. Ten
      ból ujawnił sie kilka miesiecy temu, kiedy powiedziała, że chciałaby aby on z
      nami mieszkał. Potem zapytała czy ja znam jego nr telefonu, czy mogłabym mu
      powiedzieć, że ona chciałaby żeby on był z nami.
      Wczoraj wróciła z przedszkola z wierszykiem "jeśli mama lub tata nie mieszka z
      nami to mam prawo sie a nią/ nim spotykać, czy to się komus podoba czy nie".
      Powiedziała to grobowym tonem.
      Spokojnie zgodziłam sie z treścia wierszyka (choć mam osobiście do niego pewne
      zastrzeżenia: co np. jak taki tatuś to pedofil z zabronionymi kontaktami, wtedy
      takie wierszyki tylko szkodzą) po czym wytłumaczyłam ,że ja nie mam nic
      przeciwko jej kontaktom z tatą tylko problem w tym, że on się nie odzywa.
      Moim największym bólem jest to, że nie moge nijak ukoić jej bólu. Nie mogę nic
      zrobić żeby on jednak sie poczuł.
      Moge tylko ją wysłuchać i zrozumieć. Powiedziec że nie wiem dlaczego on tak
      robi. I że robi zle.
      A gdyby kiedys sie zjawił w jej życiu to wbrew mojej wsciekłości na niego
      byłabym mu wdzięczna że spełnił jej marzenie.
      • olina2 Re: jak to zrobić ? 22.10.04, 23:39
        Mogę wam dziewczyny powiedziec jak u mnie jest po 17-stu latach, tyle teraz ma
        mój syn. Jego ojciec był...... Postarałam się nigdy, prawie nigdy nie mówić źle
        o jego ojcu.Rozeszłam się gdy mały miał 1,5 roku. Raz mi się wyrwało gdy nie
        wiedziałam, że jest obok w pokoju. Wypominał mi te słowa ze dwa lata. Tatuś nie
        płacił, nie widywał do czasu. Do czasu gdy nie poznałam swojego drugiego męża.
        Zaczęło się, sądy o widzenia, dalej nie płacił alimentów. Szarpanina, aż
        zobaczyłam po roku, że mój synek najbardziej cierpi. Podjęłam decyzję, to jego
        syn, będzie zawsze mógł go widywać, gdy tylko syn zechce. Przeżyłam szantaż,
        policję. Dziewczyny, warto zrobić to z klasą. Często miałam ochotę powiedzieć
        mu prawdę, ale się powstrzymałam, to była moja prawda. Cierpliwie czekałam aż
        on sam odkryje swoją prawdę. Trzy mniej więcej lata temu, syn powiedział-nie
        mogłaś mi lepszego ojca wybrać? Wyrósł na normalnego faceta (ma 184 cm wzrostu
        i nr 48 buta). Mój mały Kaj staje się facetem. Uczy się w jedynej tego typu w
        Polsce szkole, dlatego nie napiszę jakiej. Mój drugi mąż kocha go jak swego
        syna i uważa go za syna.Powstrzymajcie się przed złymi słowami o ich ojcach,
        zranicie swoje dzieci. Pamiętam jak Kaj powiedział( miał wtedy ok. 4lat), że
        jego tata jest taki biedny i czy mógłby zamieszkać z nami , w jego
        pokoju.Powiedziałam, że oczywiście jak tylko on się zgodzi. Albo jak tata
        odprowadzał małego (3 lata) i długo żegnał się w drzwiach. Mały po każdym takim
        pożegnaniu długo płakał i krzyczał. A jego ojciec robił tak specjalnie.
        Wreszcie nie mogłam tego dłużej znieść. Gdy synek wrócił ze spotkania z tatą i
        płakał, zaprowadziłam go do jego pokoju i zaczęłam pakować. Mówiłam , teraz
        będziesz mieszkał u taty, tak bardzo za nim tęsknisz. Zostawisz trochę zabawek,
        żebyś miał się czym bawić jak nas odwiedzisz. Mały patrzył z rosnącym
        przerażeniem.Ja miałam serce ściśnięte gdy to mówiłam, bałam się, że powie , że
        się zgadza.Wreszcie powiedział, że on niechce się wyprowadzac. Ja- że może
        zawsze odwiedzać swojego tausia, że wiem jak bardzo go kocha. Syn od tamtej
        pory już nie dał się wciągnąć w cyrk tatusia. Żegnał się z nim i biegł do nas.
        A tamten stał w drzwiach, aż przestał to robić. Wiele by jeszcze opowiadać...
        Pozdrawiam
        • eina Re: jak to zrobić ? 23.10.04, 04:31
          to chyba rzeczywiście mądre i pedagogiczne podejście - jak widać skutkuje
          dobrostanem psychicznym doroślejącego człowieka

          mogę powiedzieć z perspektywy własnych doświadczeń: moje mama wychowała mnie w
          świadomości, że mój ojciec biologiczny był kłamcą, miał kochanki, krzywdził ją
          i poniżał, przez niego straciła kilka kolejnych ciąż i w sumie, to lepiej się
          poczuła, jak w końcu umarł na zawał - brrrrr! smutno mi się z tym żyło i nie
          muszę opisywać, jakich problemów emocjonalnych mi to przyspożyło

          dlatego po rozstaniu ze swoim mężem powiedziałam starszemu tylko tyle,
          że "trudno się nam było porozumieć, musimy spędzić trochę czasu osobno, ale
          zawsze będziemy Waszymi rodzicami - mamą i tatą", którą to wersję potwierdził
          były-mąż - jesteśmy też pod stałą opieką psychologa rodzinnego
          na pytania "czy Tatuś cię bił, skrzywdził, czy jest złym człowiekiem...?"
          zawsze zgodnie z prawdą mówię, że nic takiego nie zaszło - nigdy mnie nie
          skrzywdził, tylko trudno nam było rozmawiać i potrzebujemy czasu

          dlatego dziś, po blisko 2 latach od rozstania i faktycznym rozwodzie, możemy
          myśleć o ponownym byciu razem: mamy "czyste konto" u dzieci, nie obrzucaliśmy
          siebie wzajem błotem przed nimi i one się nie dziwią, że chcemy być znowu
          razem - w ten sposób my nie musimy niczego "odkręcać", a dzieci nie czują się
          zmieszane i rozumieją (na tyle, na ile dzieci są emocjonalnie w stanie rozumieć)
          • olina2 Re: jak to zrobić ? Do eina 23.10.04, 06:35
            Wasze dzieci mają mądrych rodziców. Sprawy dorosłych nie są w całości dla
            dzieci. Życzę wszystkiego dobrego na nowej drodze życia. Pozdrawiam

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka