Dodaj do ulubionych

Ciaza,facet i WIELKI DOL...

07.05.05, 18:01
Potrzebuje Waszego wsparcie i rad.Czy ktoras z Was miala problem z
reakcja partnera na ciaze?
Rozmawialismy ze soba duzo na ten temat(nie jestesmy malzenstwem).
Myslelismy, ze bedziemy miec z
tym wielki problem, poniewaz jestem chora. Nagle zaszlam w ciaze a jego jakby
sparalizowalo.
W naszych wczesniejszych rozmowach slyszalam zapewnienia, ze poradzimy sobie
z problemem z moim zdrowiem i bede na pewno mama, ze bedzie wszystko dobrze i
damy sobie ze wszystkim rade, ze bede miala jego wsparcie i
zaczniemy "pracowac"nad dzieckiem, jak tylko ja bede gotowa i sie zdecyduje
(on juz podjal decyzje ze chce). Nawet przed lustrem przytulal mnie i
zastanawial sie jak bedzie wygladal moj "duzy brzuszek", ale to bylo zanim
sie okazalo ze jestem w ciazy...

Teraz (11tc)uslyszalam, ze on nie chcial tego dziecka, ze zle go zrozumialam
(co jest bzdura, bo pewne wypowiedzi byly klarowne i nie podlegaly mojej
emocjonalnej interpretacji). Postrzega to jako tragedie. Twierdzi, ze to go
tak zaskoczylo (w najgorszym koszmarze sie nie spodziewal ze to sie wydarzy),
ze nawet nie stac go teraz na jakiekolwiek glebsze uczucia...W zwiazku z czym
on nie widzi szans, ze miedzy nami sie ulozy.
Powiedzial, ze moge zawsze liczyc na jego pomoc(bedzie zawsze ze mna
wychowywal dziecko), ale na nasz temat nie chce zbytnio rozmawiac.
Powiedzial, ze nie zostawi mnie, chyba ze ja sama zdecyduje sie odejsc. Nie
rozumiem takiego podejscia.....To strasznie doluje.
Doszedl do wniosku, ze juz byl w takiej sytuacji i drugi raz nie chce sie w
niej znalezc(ma za soba malzenstwo z rozsadku i dwoje prawie doroslych
dzieci, rozstali sie wiele lat temu).On chcial teraz poukladac sobie wszystko
po kolei a znowu mu sie plany pokomplikowaly i teraz juz nic z nich nie
bedzie...
Nie wiem, co mam o tym myslec. Mieszkamy ze soba od kilku miesiecy,
dogadywalismy sie, bardzo duzo rozmawialismy na wszystkie tematy, ale teraz
czuje sie tak jakbym wczesniej slyszala to, co jemu sie wydawalo ze trzeba
bylo powiedziec(chociaz nigdy do zadnych deklaracji go nie naklanialam, on
sam mowil).
Nie wiem, co mam robic, co myslec.... Nie wolno mi sie denerwowac, a budze
sie zlana potem i ze lzami w oczach. Boje sie przyszlosci.
Mam zagrozona ciaze i nie wolno mi wstawac (mialam juz krwotok). On sie mna
bardzo zajmuje, ale co bedzie dalej skoro on ma takie podejscie i praktycznie
nas przekreslil...?

Jak mam mu pomoc przejsc przez to, zeby zmienil podejscie, zeby sie
odblokowal..?

Napiszcie prosze, czy doswiadczylyscie czegos podobnego i jak sobie z tym
poradzic.

Dziekisad
11tc
Obserwuj wątek
    • jayin Re: Ciaza,facet i WIELKI DOL... 07.05.05, 18:17
      Ech. Żaden facet nie lubi, jak mu się "plany komplikują":] Nieważne, że ON TEŻ TAM BYŁ. Nieważne, że najczęściej nei da się wsyztskiego zaplanować tip top. A już tym bardziej dziecka. Plany skomplikowane, ma facet teraz stress, a ty potrzebujesz dużo spokoju...

      Powiem ci tylko tyle, że nie da rady "odblokować" faceta, jeśli on sam nie zmieni zdania. Co w tym przypadku wyglada na "twarde postanowienie", że on nie chce z rozsądku, a do uczucia to jeszcze wam wg niego brakuje. Niestety, słabo widzę szansę na "zmuszenie" go do nagłej euforii i planowania waszego związku (on chyba jakiś planista jest?wink, tak jak ty tego chcesz.
      Ale bardzo dobrze dla ciebie i dla dziecka - że z własnej woli chce się wami opiekować i zostać z tobą, nawet z rozsądku (co jednak bywa negatywne w skutkach najczęściej) - dając TOBIE możliwość decyzji o tym , co dalej chcesz zrobic ze swoim życiem. Chyba postawił sprawę na tyle jasno. Wg mnie - trafiłaś na odpowiedzialnego faceta. I przynajmniej o to możesz być spokojna. To naprawdę sporo problemów "zdejmuje" z głowy..

      A związek i miłość - no, tego to niestety nie da się wymusić sad

      Trzymaj się ciepło i trzymam kciuki za jak najlepsze rozwiązanie tej sytuacji dla całej waszej trójki. Dbaj o siebie.

      J.
      • biankha Re: Ciaza,facet i WIELKI DOL... 09.05.05, 11:34
        Masz racje w tym co piszesz.
        Wierze w to, ze jesli potrafilismy o wszytskim gadac i pogadywalismy sie bez
        trudu to i teraz ten zly okres przejdzie a on pojdzie do jakis sensownych
        wnioskow.
        Nie robie sobie specjalnie nadziei. Musze tylko odnalezc jakis spokoj
        wewnetrzny, bo ostatnio zaczelam sie czuc gorzej nic na poczatku, kiedy kazali
        mi lezec w lozku i wcale mi sie nie poprawia. Wiem, ze nerwy tu odgrywaja duza
        role. Musze znalezc sposob, zeby sie z nimi uporac. on mi w tym pomaga (tzn
        procz dwoch powaznych rozmow jakie mielismy...), tylko ze ciezko jest zapomniec
        slowa, ktore tak strasznie zabolaly i ktore rokuja bardzo zle na przyszlosc i
        stanowia dla szczescia mojego dziecko zagrozenie.
        dziekuje, 3maj sie cieplutko,
        pozdrawiam,
    • leeya Re: Ciaza,facet i WIELKI DOL... 08.05.05, 01:39
      Chcialoby sie powiedziec, ze masz szczescie... Takie szczescie w nieszczesciusad
      Facet sie nie wypial na Ciebie, nie uciekl zostawiajac Cie bez srodkow do zycia
      i sluch po nim nie zaginal...

      Zdaje sobie sprawe, jak bardzo potrzebujesz teraz milosci, czulosci i
      okazywania uczuc. A tego nie ma.. I wiem, jak cierpisz. Dbaj o siebie, Kochanie
      i staraj sie nie denerwowac. Pamietaj, ze Twoj maly "lokatorek" czuje to co Ty
      i musisz dbac o niego/niasmile A swoja droga, to wolalabys chlopca czy
      dziewczynke?? wink

      A co do reakcji facetow na ciaze... Roznie to bywa. Nie wiem, ile Twoj partner
      ma lat, ale moze to sa jakies watpliwosci, obawy, ktore jednak mina z czasem??
      Moze wlasnie jego wiek jest jakims tam elementem stresujacum dla niego? Moj ex
      jak sie dowiedzial o mojej ciazy, powiedzial, ze bedzie baaardzo starym ojcem i
      ze sie tego boi. Fakt, to jego pierwsze dziecko, a mial wtedy 38 lat. I nie
      jego wiek byl powodem naszego rozstania..

      Nie trac nadziei i dbaj o siebiesmile))))

      Leeya
      • biankha Re: Ciaza,facet i WIELKI DOL... 09.05.05, 11:40
        hej Leeya,
        Wiem, ze mam szczescie w nieszczesciu, bo on nigdy nie pozwoli, zeby mi albo
        dziecku stalo sie cos zlego. Nawet jak nie bedziemy razem to bedziemy dla niego
        wazni (wiem, bo obserwuje jak bylo w przeszlosci w jego rozbitym wiazku z
        dwojgiem dzieci).
        Kiedys czulam, ze bede miec chlopczyka, ale teraz chyba wolalabym dziewczynke,
        bo tak sobie pomyslalam, ze latwiej mi by bylo samej ja
        wychowac...Najwazniejsze zeby byla zdrowa i zeby moja ciaza wytrzymala...
        Staram sie dbac o siebie, ale nerwy mnie czasem wykanczaja. Nie umiem
        zapomniec, nie myslec o tym co bedzie jak bedzie i czy w ogole bedzie.
        Takie glosy jak Twoj pomagaja. Zmieniaja troche podejscie, daja nadzieje, ze
        jakby nie bylo to bedzie dobrze. tego sie trzymam
        Bardzo Ci dziekuje za Twoja odpowiedz,
        pozdrawiam serdecznie i zycze wszelkiego powodzenia.
    • sm30 Re: Ciaza,facet i WIELKI DOL... 09.05.05, 11:02
      Ja już się niczym nie źdiwię. Oglądaliście wczesniej przed
      lustrem "teoretyczny" brzuszek, ehccc..... Ja wcześniej się leczyłam na
      bezpłodność, zawoził mnie do lekarza ( jak wyszło, że nie mogę mieć dzieci był
      zły i załamany ). Po krótkiej terapi zaszłóam w ciążę, na jego twarzy szok i
      przerażenie (za szybko czy co ?, facetów nie rozszyfrujesz). Potem awantury
      przeplatane deklaracjami miłości i pomocy.... hmmm...pomaga się tym, z którymi
      sie nie jest. Potem teksty, że to nie jego dziecko, że będę musiała robić
      badania genetyczne i tym podobne bzdury. Suma sumarum : większość ciąży byłam
      sama i tak jest do teraz, na dziecko nie dostałam ani złotówki ( maluch ma juz
      pare miesięcy ) a ojca szukaj jak wiatru w polu. Im szybciej zdasz sobie
      sprawę, że możesz liczyć tylko na siebie, może na swoją rodzinę tym lepiej.....
      jak będzie inaczej to po prostu będzie to miła niespodzianka
      • biankha Re: Ciaza,facet i WIELKI DOL... 09.05.05, 11:28
        Dzieki, takie slowa otwieraja troche oczy. Przykro mi jedynie, ze ty musisz
        przez to przechodzic.
        Problem w tym, ze on staje na glowie opiekujac sie mna. Nie robi mi awantur,
        wyrzutow, ani nic podobnego (jego obrona na problemy jest olanie wszystkiego
        emocjonalnie co wlasnie idealnie zrobil tzn mowi, ze nie stac go na glebsze
        uczucia i nie widzi naszej przyszlosci itd, ale zachowuje sie po jego
        zachowaniu tego kompletnie nie widac). Kiedy zle sie czuje to pedzi do mnie na
        zlamanie karku. powtarza jedynie, ze nie ma pojecia jak to wszystko
        poukladac...czasem mam nadzieje, ze te wszystkie zle slowa byly mowione pod
        wplywem emocji. Przy mojej rodzinie mowi i zachowuje sie tak ajkby wszytsko
        bylo praktycznie OK. Sugeruje, ze to dziecko to przypadek i jakis problem, ale
        nic wiecej. Odklada tylko wszelkie decydowanie na za jakis czas(kiedy z ciaza
        bedzie OK) Pwtarza ze jest jest sporo czasu i mam go wiele do porodu, zeby
        wszytsko poukladac (tylko, ze to moze i tak isc w jego myslach w dwie strony--
        albo zeby mnie zostawic, zebym nie robila sobie nadziei, albo zeby postarac sie
        jakos to razem poukladac).
        On zupelnie nie zdaje sobie sprawy, ze to moze ranic. Potem potrafi sie mnie
        spytac, czemu mam zly humor. Powtarza, ze poukladamy wszytsko jak bedzie juz
        wszystko wiadomo (nie poronie) i bedzie juz w miare bezpiecznie (ciaza nie
        bedzie zagrozona)...boje sie wlasnie tego, ze teraz tak sie mna opiekuje, a jak
        poczuje sie lepiej to wtedy on powie, co ma do powiedzenia...i wtedy znowu mi
        sie przez nerwy pogorszy..
        Teraz nic nie zakladam, nic nie planuje. Zyje z dnia na dzien i zobacze co
        przyniosa kolejne tygodnie...
        trzymaj sie, pozdrawiam goraco.
    • azk5 Re: Ciaza,facet i WIELKI DOL... 13.05.05, 00:23
      Hmm... Twoja historia przypomina mi moją,choć z jedną drobną różnicą. Mój mąż
      ne wspierał i nie pomagał, no chyba że pomoca można nazwać zawiezienie do
      lekarza, a wiadomo że w ciąży jest ich znacznie więcej i dużo bardziej
      osobistych (potem trudno jest założyć np. buty). Jedno co mogę Ci poradzić to
      nie zastanawiac się nad tym co on zrobi gdy Twoja ciąża będzie bezpieczna, bo w
      ten sposób nie będzie bezpieczna nigdy. Mój synek ma 3 miesiące i zaufaj mi,
      gdybym potrafila wyłączyć się z myślenia byłby dzić 100% zdrowym dzieckiem, a
      nie jest. Stres to największy wróg naszych maluszków (wykluczając jakieś
      poważne patologie). Jeżeli Twój partner ciągle Cię wspiera i jest z Wami, to
      ciesz się tym i skup się na dzidziusiu, on Cię teraz najbardziej potrzebuje. A
      Panem zajmiesz się jak będziesz tuliła swoje maleństwo w ramionach i będziesz
      wiedziała że jest bezpieczne. Poszukaj może dobrego psychologa,ktory pomoże Ci
      przez to przejść. Jeżeli będziesz potrzebowac wsparcia,zawsze możesz odezwać
      się do mnie na GG.
      Pzdr
      Azk
      GG 3921822
      • biankha Re: Ciaza,facet i WIELKI DOL... 13.05.05, 17:14
        Dziekuje Ci za te slowa.
        Problem w tym, ze ja nie moge wstawac jak na razie z lozka, wiec psycholog
        odpada, a problemow przybywa...Jak sie posypalo to doslownie wszystko. Wiem, ze
        musze bys silna, ale jest tak strasznie ciezko.
        Staram sie nie stresowac, ale to nie jest mozliwe jezeli caly czas jest przy
        mnie to co wywoluje moj stres. Pocieszam sie, ze on sie mna zajmuje, opiekuje,
        ale majac przed soba powazna rozmowe w najblizszym czasie jest strasznie ciezko.
        Pozdrawiam i zycze usmiechu.
        Ucaluj swoja Kruszynke, mam nadzieje, ze szybko wroci do zdrowia.
        Trzymajcie sie cieplo,

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka