niezabutka
23.08.05, 14:54
słuchajcie..jestem po urlopie.....trzeba było wrócić do pracy..o urlopie już
zdążyłam zapomnieć..przypominają o nim tylko rozliczne długi i debety..nic to
spłacę a za rok zaciągnę nowe..urlop nieudany, same straty zarówno finansowe
jak i no, rzec można, psychofizyczne (cokolwiek to znaczy)..ale wiecie co
najdziwniejsze? ja jestem zadowolona i szczęśliwa cała....mały wreszcie się
rozgadał, pada słowo mama w róznych wariantach i odmianach, tulilam się do
niego przez całe bite trzy miesiące, było cudo..bo mielismy siebie. I
najważniejszy wniosek: nawet z najpodlejszego wypadu mozna wyciągnąc
pozytywną naukę i wnioski, jestem jakoś takoś optymistycznie naładowana, i po
raz kolejny widzę że mój syn...to najwieksza przygoda mojego życia! a
wszystko inne - to pestka i pryszcz..mało wazne..wszystkim życzę więcej
optymizmu. Rzadko tu bywam, ale jakoś mnie natchnęło, trzymajcie się
dziewczyny (i niwe tylko), nawet jak jest źle to zawsze można znaleźć
pozytywne strony każdej sytuacji.....Uszy do góry i na fali,
Kalina i Mikołaj 1 rok 8 miesięcy i 3 dni