Witam wszystkich,
którzy mą skromną, opierzoną osobę jeszcze pamiętają. To ja, ta wredna,
złośliwa, nieobiektywna, niedouczona...itp., że o „kiślu” nie wspomnę.
Nie mam już neta w domu, więc umilkłam na jakiś czas... zapewne ku uciesze
niektórych.
Co u nas?... Wyrok prawomocny; komornik działa od czerwca; w sumie Olek
dostał 118,- (słownie: stoosiemnaście )!!! Nie wiem, co zrobić z taką
fortuną. Może zainwestujemy w jakąś nieruchomość.
Po wizycie komornika, szanowny p. tatuś obudził się i wystosował wniosek do
sądu o przywrócenie terminu apelacji, ponieważ, cytuję: „miał zanik pamięci i
przegapił”. Chyba daruję sobie komentarz. Dla niewtajemniczonych, tenże nie
stawił się na żadnej rozprawie, bo miał całą sprawę w "głębokim poważaniu."
15 października Przewodnicząca będzie to „cuś” rozpatrywać. A ja już
myślałam, ze po półtora roku wycierania sądowych korytarzy będzie spokój.
Nadziejo, matko moja, nie doceniłam po raz kolejny adwersarza mego!
Cieszę się, że znów Was widzę – „lizu, lizu”

.
Postaram się zajrzeć do Was czasami, koleżanki od mioteł z turbodoładowaniem.