Dodaj do ulubionych

ODDAJMY DZIECI TATUSIOM

07.10.05, 17:36
a ja tak z innej strony. może jak niektóre samodzielne sobie nie radzą z
katastrofalnie niskimi alimentami zasądzonymi jakże często od niewypłacalnych
tatusiów, ale przecież chętnie napewno chcących widzieć swoje ukochane
dzieci, to może by tak im (tzn. tatusiom) oddać owe dzieci. niech się oni
martwią co dać dziecku jeść, w co je ubrać, za co kupić długopisik, jak
zabawić maleństwo etc, etc.
nie byłoby wam łatwiej i przyjemniej?
Obserwuj wątek
    • leeya Re: ODDAJMY DZIECI TATUSIOM 07.10.05, 17:47
      Buahahahahahahahahahahahahahahahahahaha

      Moj nie zajmie sie Kulka w przypadku mojej smierci, o czym rozmawialismy w
      zwiazku z moja choroba, wiec nie ma co liczyc, ze teraz chcialby "wziac" ja do
      siebie.

      Leeya
      • mrs_ka Re: ODDAJMY DZIECI TATUSIOM 07.10.05, 18:09
        Przeczytałam Twój post, Tato Adriana, trzykrotnie. Albowiem byl krótki, co nie
        znaczy: zrozumiały.
        Wyczuwam w nim wyraźne ostrze ironii, ale mam trudności ze zrozumieniem, w kogo
        wycelowałeś tym ostrzem. Teoretycznie zawsze kąsasz samotne matki, który to
        wątek naturalnie pojawił się i w tym poście. Z drugiej jednak strony zdanie o
        tatusiach, którzy na dzieci nie płacą, a mimo to owe dzieci pozostają
        "ukochanymi" jest- być może bez intencji autora- całkowicie szydercze. Fragment
        o długopisikach jest takoż ironiczny.
        Sugerowałabym większą spójność, chyba, że przyświeca Ci potrzeba nabicia sobie
        ilości postów. Wątek naturalnie niczemu nie słuzy poza zaspokojeniem masochizmu
        autora oraz przemożnej potrzebie bycia w centrum zainteresowania. Niech więc
        ten, kto chce zaspokoi TatęAdriana.
        Mnie zaś zastanawia, czy ludzie naprawdę się nudzą przed monitorem, że az muszą
        takie pierdoły wypisywać?

        a.
        • scania81 Re: ODDAJMY DZIECI TATUSIOM 07.10.05, 18:22
          ładnie ujętewink
          a ja przepraszam, za moja walniętą kablówkę... chyba jest w zmowie z autorem
          wątku, hihi...
          dałam juz te dwa moje posty niepotrzebne do skasowaniawink
        • scania81 Re: ODDAJMY DZIECI TATUSIOM 07.10.05, 18:22
          ładnie ujętewink
          a ja przepraszam, za moja walniętą kablówkę... chyba jest w zmowie z autorem
          wątku, hihi...
          dałam juz te dwa moje posty niepotrzebne do skasowaniawink
      • kini_m Re: ODDAJMY DZIECI TATUSIOM 09.10.05, 19:53
        leeya napisała:
        > Moj nie zajmie sie Kulka w przypadku mojej smierci, o czym rozmawialismy...
        > Leeya
        Tak, tak...
        ...a moja twierdziła że nie zamierza utrudniać mi i córce kontaktów, nawet
        kiedys twierdziła że ona sama się o te kontakty córki i ojca sama starała.
        Słowa sobie, wykonanie sobie...
        Jeśli bym tu sobie pozwolił na równie seksistowskie podejście to bym rzekł że -
        kobieta zazwyczaj słyszy to co chce usłyszeć, a drugie tyle sobie dopowie i
        dointerpretuje.
        Ale w życiu zawsze należy mieć rezerwę do słów. Nie dosłuchiwać tych przykrych,
        a czasem wbrew wypowiedzianym negatywnościom iść na opak w stronę pozytywną: że
        ta druga strona umie, że da radę, że i tak gdy stanie w tej sytuacji to i tak
        nie będzie miała innego wyoboru jak sobie poradzić z problemem. Nawet jesli
        wszystko co postrzegaMY wskazyje przeciwnie. (Bo trzeba pamiętać że
        postrzeganie to rzecz subiektywna a nie obiektywna).
        Co do tematu wątku - uderz w stół a odezwą się ... grabie.
        Temat był oczywiście nt matek które z niechęcią otwierają się na współpracę z
        exem (a takie tu są), a nie tych matek których exowie się wypinają.
    • scania81 Re: ODDAJMY DZIECI TATUSIOM 07.10.05, 18:05
      taaaaak...
      i mała będzie z nim przez 2o minut drogi autobusem do jego matki, potem jak
      zwykle ją tam zostawi i pójdzie do kolegów...

      Tatoadriana, ty chyba na prawdę nie jesteś tenteges.... myslisz że ja mu Wiki
      nie dam, bo nie sprawdził się jako mąż? otóż nie, a powód jest taki, ze nie
      sprawdził sie jako ojciec!
    • scania81 Re: ODDAJMY DZIECI TATUSIOM 07.10.05, 18:05
      taaaaak...
      i mała będzie z nim przez 2o minut drogi autobusem do jego matki, potem jak
      zwykle ją tam zostawi i pójdzie do kolegów...

      Tatoadriana, ty chyba na prawdę nie jesteś tenteges.... myslisz że ja mu Wiki
      nie dam, bo nie sprawdził się jako mąż? otóż nie, a powód jest taki, ze nie
      sprawdził sie jako ojciec!
    • magdmaz Re: ODDAJMY DZIECI TATUSIOM 07.10.05, 18:23
      TAK, tatoadriana, i zaproponowałam to ojcu moich dzieci. Niestety, nie był
      zachwycony pomysłem. Mimo i ż dołożyłabym po stówce na dziecko i płaciłabym mu
      pełne 500,- a nie 300,- jak dostaję na naszą dwójkę.
      Myślisz, ze chciał?
      Tatoadriana, cały wic polega na tym, że ojciec moich dzieci, który jest
      zupełnie niezłym tatą, bardzo chętnie zoapiekuje się nimi, kiedy ma akurat
      wolne - święta, ferie, przerwa w pracy. (Z tym, że gotuje, pierze i prasuje
      oraz dużo finansuje Teściowa!!!). Ale pogodzić obowiązki wychowawcze z pracą
      zawodową?? Przecież to jest NIEMOŻLIWE. Matkom, zwłaszcza tym samotnym,
      oczywiście łatwiej, bo... one są do tego stworzone, poza tym te kobiety po
      prostu takie SĄ. No i ostatecznie po to dostają te kilkaset złotych, zeby sobie
      radziły, no nie???
      • yuna Re: ODDAJMY DZIECI TATUSIOM 12.10.05, 17:18
        jeeezu, wydaje mi się, że dzieci zrobił nam ten sam facet smile)))
    • agamagda Re: ODDAJMY DZIECI TATUSIOM 07.10.05, 20:02
      BuahahahahahahA powtórzę za Leeya
      Dobre, dobre,
      Głupie, ale śmieszne...
    • ashan ROTFL nt 07.10.05, 21:36
    • tsunami05 Ha! 07.10.05, 21:44
      Mój nawet kiedyś chciał. A teraz nie chce. I taka jest różnica między tatusiem
      a mamusią, z grubsza rzecz ujmując. Nie żebym chciała oddać. al enawetgdybym
      chciała, to nie mam komu... to że ty akurat teoretycznie jestes gotów na
      wychowywanie swojego dziecka nie oznacza,że każdy ojciec. Generalnie oni mają
      to gdzieś.
    • pusi06 Re: ODDAJMY DZIECI TATUSIOM 07.10.05, 21:44
      każdy zechce, ale jak dostanie to już ucieknie
    • jane795 Re: ODDAJMY DZIECI TATUSIOM 07.10.05, 21:50
      Witajcie!Mi tam do śmiechu nie jest bo te słowa to jakbym słyszała mojego
      eksa.Zaznaczę,że mimo,że to obcokrajowiec nie mogę za duzo złego powiedzieć o
      nim jako o ojcu Sylwii.Płaci mi regularnie dobrowolne alimenty,niewielkie ale
      zawsze.Mam dobre kontakty z nim i z eksią.Ale niestety to pracoholik i nie moze
      zrozumiec,że ojciec powinien jak najwięcej czasu spędzac z dzieckiem.Jak Sylwia
      jechała do niego (a mieszka w Wawie my w Poznaniu)-zaznaczam,ze przyjeżdza po
      nią sam albo autem albo pociągiem i sam ja odwozi-to on jest w pracy a Sylwia
      siedzi z eksią i bratem.I nie chce jezdzic do niego bo obiecuje basen,kino i
      nic nie dotrzymuje.Sylwia nigdzie nie chodzi,nie zwiedza nic nie widziała w
      Wawie.
      A jak ja czasami troszke narzekam,że mi ciężko-to mowi dokładnie te słowa
      przecież Sylwia może mieszkać ze mną a Ty będziesz mi płacić alimenty.Nie widzi
      zadnego problemu.
      Rzadko piszę bo jak widzę Wasze problemy z eksami to nie mam o czym pisaćsmile))
      problem mojego eksa leży raczej w wyrazaniu uczuć-bo Sylwię bardzo kocha-i
      zrozumieniu potrzeb dziecka.A te słowa tatyadriana to cytat!! jakbym go
      słyszała!brrr
      Pozdrawiam
    • kasia_kasia13 Tatusiu Adriana 08.10.05, 10:12
      Czytam Twoje maile regularnie i musze Ci to napisac: przypominasz mi mojego
      ojca (to nie jest komplement). Tez byl taki zaklamany. W tym momencie zadne z
      jego 4 dzieci (splodzonych z dwoma kobietami) nie utrzymuje z nim kontaktu.
      Oczywiscia wersja tatusia jest taka, ze to wina matek, nastawiajacych dzieci
      przeciw niemu (ta wersje podzielala rowniez matka nr 2 przez jakis czas, do
      czasu gdy razem ze swoimi dziecmi nie podzielia losu poprzedniczki).
      Jak Adrian dorosnie, tez oceni Twoje postepowanie. O ile nie wczesniej.
      Bez pozdrowiem i bez odbioru, nie musisz mi odpisywac.
    • kammik Re: ODDAJMY DZIECI TATUSIOM 08.10.05, 11:45
      Btw, tatoadriana, wykazujesz hiperaktywnosc w rozpisywaniu sie o alimentach,
      czy mozesz zatem nam zdradzic, jakąż to oszałamiającą sumę płacisz na swojego
      niewatpliwie ukochanego syna?
      • zakreta1881 ODDAJMY DZIECI TATUSIOM 08.10.05, 15:06
        no tak i bedzie dla nas dobrze. spokoj i cisza w domu.wreszcie przespana noc.
        wypad gdzies ze znajomymi. pracowac bedzie mozna, a nie tylko siedziec w domu z
        dzieckiem calymi dniami i jeszcze mowic ze sie jest zmeczonym. przeciez to nie
        takie ciezkie. tylko ciekawe w jakim czasie otworzymy drzwi i zobaczymy nasza
        pocieche z eksem , bo juz mu sie nie chce ....
    • nilka13 Re: ODDAJMY DZIECI TATUSIOM 08.10.05, 15:55
      ja się zgłaszam jako pierwsza na ochotnika. Pracy nie mam, złóżmy, więc na
      dwójkę dzieci, policzmy, 200 zł, to bedzie całkiem niezła kwota jak na
      możliwości bezrobotnej. Na czarno, owszem, pracować będę, nie zmuszona
      opiekować się dziećmi, wysiadywać na zwolnieniach, tracić czasu na placykach
      zabaw, dowozić na baseny, kursy i rehabilitacje, wystawać w kolejkach do
      lekarzy- pracy bedę mogła poświecić cały dzionek. To i zarabiać będę dużo,
      bedzie mnie stać na ciuchy, kosmetyki, kupię sobie samochód, wyskoczę na
      wczasy, samczyka młodego poderwę. zamiast tyłki podcierać, będę sobie tipsy
      malować. Dzieciaki odwiedzi się raz na miesiąc, jak stary będzie emarudził, że
      mało, to mu jescze powiem, że kontakty utrudnia i sprawę założę. Jak ex będzie
      marudził, że dzwonię do dzieci z obietnicami odwiedzin, a potem się na nie
      wypinam, to powiem: " o co, ci, chłopie, chodzi znowu, idź ty się lepiej lecz".
      Smarkaczy się przekupi prezentami- mnie będzie stać, samotna osoba z zarobkami,
      które poświęca tylko na siebie- co to za problem.
      Problemy ze zdrowiem i szkołą? chciał mieć dzieci- niech się martwi sam. Ja
      dzieci kocham i to wystarczy. Koniec kropka, kto się ze mną sprzecza ten
      głupcem jest, cierpi na syndrom chorobowy, albo nieporadny jakiś.
      Oke?
      nilka


      PS Tatusku_adrianka, to ile płacisz na Adrianka? tak z grubsza chociaż?
      • kammik Re: ODDAJMY DZIECI TATUSIOM 08.10.05, 16:03
        nilka13 napisała:


        > tak z grubsza chociaż?

        Raczej z cienka smile
    • tataadriana Re: ODDAJMY DZIECI TATUSIOM 10.10.05, 21:31
      niewątpliwie temat oddania dziecka drugiemu rodzicowi - w tym wątku akurat
      ojcu - wzbudził wiele radosnych emocji. podsumowując, może oprócz 2-3 osób,
      pozostałe nie są wg mnie zainteresowane dobrem dziecka. już nie chodzi o sam
      fakt oddania dziecka - jeśli od urodzenia jest tylko z matką, nie ma kontaktu z
      drugim rodzicem, może taka "operacja" po prostu się nie udać. może
      wystarczyłaby sama chęć do tego, aby w konsekwencji pooprawić z czasem relacje
      ojca z dzieckiem czy też na odwrót, albo nawet własne relacje między obydwoma
      rodzicami.
      napewno jest wielu ojców niewykazujących zainteresowania swoimi potomkami - ale
      jest też wielu, którzy wykazują zainteresowanie, a w mniejszy czy większy
      sposób jest to im utrudniane.
      sama idea oddania ojcom dzieci nie jest zła - gorzej z świadomością niektórych
      osób, a nawet społecznym przekonaniem o naturalnym stworzeniu kobiety do roli
      opiekuna dziecka.

      ps. jeśli chodzi o pytanie ile dostaje matka adriana pieniędzy - ostatnie
      postanowienie zapadło 2 lata temu, co okazało się zupełnym blamażem matki,
      mocno jest zdezaktualizowane, więc wysokość nic nikomu nie powie, a mówić o
      kwocie przyznanej w sądzie nie ma sensu smile
      pzdr
      • agamagda Re: ODDAJMY DZIECI TATUSIOM 10.10.05, 22:27
        Odniosę się tylko do PS, bo innych głupot nie chce mi się i nie warto
        komentować.
        Jeśli dwa lata temu zapadł wyrok, w którym zostały zasądzone niskie alimenty, a
        Ty ich spontanicznie nie podniosłeś, mimo tego, ze syn urósł, i pomimo
        zmieniajacych sie warunków, to te fakty wystarczą, żeby obiektywnie ocenić
        twoją postawę jako ojca i ogrom tzw "miłości" ojcowskiej i chęci zapewnienia
        dobra swojemu synowi.
        Jestes żenujący...
      • natasza39 Pytanko do tatyadriana 10.10.05, 22:35
        a ja mam do Ciebie pytanie inne........

        JAk sąd przyznałby Ci dziecko, to jakich zażądałbyś na dzieciaka alimentów od
        matki (i nie mówmy o sumach):
        1.Nie żądałbyś ich wogóle?
        2.W takiej samej kwocie jaką płacisz?
        3.Wyższych?
        4.Niższych?

        Wybierz opcję jaką byś wybrał.

        Ps.Dla ścisłości, nie należę do grupy zwanej "huzia na józia" (w domysle józio
        to Ty), ale obiektywnie czytając te przepychanki dziewczyn i Twoje, dałeś się
        im wypuścić jak dziecko i lekko odsłoniłeś podbrzysze, więc nie dziw się, że
        cie teraz w niego kopią....

        • tataadriana Re: Pytanko do tatyadriana 10.10.05, 23:07
          najpierw załatw ustalenie miejsca pobytu przy mnie adrianowi. później ci
          powiem...
          • natasza39 Re: Pytanko do tatyadriana 10.10.05, 23:25
            tataadriana napisał:

            > najpierw załatw ustalenie miejsca pobytu przy mnie adrianowi. później ci
            > powiem...


            hehehe, zasłoniłeś podbrzusze?
            Masz rację i barchanowe gacie jeszcze załóż, bo zima idzie!
    • madziulec Re: ODDAJMY DZIECI TATUSIOM 11.10.05, 10:48
      Super pomysl. Chcialam to zrobic dzis. Poniewaz tatus deklarowal wczoraj, iz
      wzial urlop od poniedzialku, by zajmowac sie dzieckiem w ciagu dnia do konca
      tygodnia.
      Wczoraj go nie bylo, dzis rano rowniez sie nie pojawil.
      Oddam dziecko i co? - tatus nei ma pojecia co dziecko zjada. W momencie gdy
      porzucil swoje dziecko to maly zaczynal akurat przestawiac sie na normalne
      jedzenie, wiec tatus nei ma pojecia ani w jakich porach ani ile dziecko zjada.
      Z uporem maniaka twierdzi, ze malec zjada kaszke (1,5 roczne dziecko!!!).
      Nie widzi potrzeby wychodzenia na spacer, widzi za to szkodliwosc piaskownicy i
      lasu...

      Oddac.. jasne...

      Po przedstawieniu zaswiadczenia, ze tatus wykazujacy sie agresja w stosunku do
      mnie, mowiacy dziecku, ze nienawidzi mamusi, ze powinna ona pojsc do piacu -
      zaraz mu dziecko oddam, o ile go wczesniej nie zamkna na przymusowe leczenie ;-
      ))

      Pozdrawiam cieplutko.
    • pusi06 Re: ODDAJMY DZIECI TATUSIOM 11.10.05, 11:10
      po przeczytaniu tego co pisałyście, jak zadzwonił ,,tatuś,, i chciał porozmawiać
      z dzieckiem, to mu powiedziałam, ze nie chcę, bo już narobił dzieciom obietnic i
      mam dość tych kłamstw, bo on obiecuje i obiecuje, a to ja potem muszę dzieciom
      tłumaczyć i powiedziałam, że nie będę kłamać i podeszła córeczka i prosiła, żeby
      kupił dla niej -nie ważne co, a on, ze mam ją podać do teleffonu, a ja
      powioedziałam, córeczce, że nie kupi Ci, bo po co mam kłamać, i odeszła, nie
      była zła.
      A on z pretensjami, to ja na to, że jak chce to zawołam dzieci i powiem, że dziś
      nic nie dam im do jedzenia bo niby za co, skoro tatuś jak zwykle nie chce dać.
      Bo i niby z kąd ja mam wziąść.
      A on by tylko obiecywał.
      Trele morele, obiecankami dzieci się nie wyżywi.
      Powiedziałam mu ,. że skoro tak, to może mi powie co ja mogę kupić za te
      pieniądze, które mam.
      To nawe na jedzenie nie starczy a co z resztą.
      Powiedziałam, że jak chce z dziećmi porozmawiać, to może niech powie dzieciom,
      czemu to uważa, że nie musi nic im dawać, że to i tamto nie muszą mieć, że nie
      jest im potrzebne wiele rzeczy.
      Żebyśćie słyszeli co on potrafi powiedzieć, i jeszcze uważa się za porządnego
      człowieka.
      Nie twierdzę, że wszyscy Panowie tacy są , bo i matki takie też są, ale
      wybaczcie.....
      Jak ja bym mu dzieci na chwilkę dała, ...he!he!
      On nawet jak był to nie wiedział jak dziecko ubrać, co dać jeść, a mówiłam co
      może dziecko jeść, czego nie, ale co go to obchodzi.
      Dziecko nawet do zwerówki może nie chodzić, nie musi się rozwijać, czasu mu
      poświęcać nie trzeba, samo się uczy wszystkiego.
      Jak szedł z wózkiem, tpo po środku ulicy-bujająć się, i jeszcze wózek pchał
      przed siebie jak chciał przejść przez ulicę, i twierdził, że moze, nich inni
      uważają....awanturę mu urządziłam i wyszłszłam na gorszą.Powiedziałam, że jak mu
      życie nie miłe to jego sprawa, ale to moje dzieci!
      Wybaczcie, ale nawet na pasach nie można wymuszać zatrzymania się samochodu
      wózxkiem z dzieckiem.
      Tylko raz mu dałam wózek, za namową rodzinki, więcej tego nie zrobię, a i tak
      zrobiłam to wtedy pod presją.

      Ja trafiłam na idiotę, nikomu nie życzę tego coi on mi i dzieciom zrobił i robi.
      A wiecie co jest najgorsze....to, że się wybiela, bo on uważa, że winny nie jest.

      I jak tu takiemu dać dziecko.
      Ja chcę p[ozbawić go praw do dziecka bo to co zrobił ,......ja się go boję, boję
      się o to, że coś sie może stać z dziećmi

      Wiecie co, jak by dostał choć na 1 dzień moje córeczki, to zaraz by mi je
      odwiózł, jak córeczka chwilę pomaruudziła, to już był wściekły i wogóle, a co po
      1 dniu.
      • maria_rosa Re: ODDAJMY DZIECI TATUSIOM 11.10.05, 15:00
        Wiecie, z jednej strony rozumiem ojców, którzy naprawdę kochają,dbają o dzieci
        a mają ograniczone kontakty ze swoimi pociechami.Matki też niewiele
        reprezentują sobą manipulując dziećmi itd.

        Ale...z doświadczeń jakie miały forumki, na podstawie tego co przeżyły: jakim
        prawem mówi się matce, która nosiła pod sercem swoje dziecko,która wychowuje
        swoje dziecko ( dzieci )sama że ojciec ma takie same prawa.Do czego i
        dlaczego? Tylko dlatego że jest dawcą nasienia?Równouprawnienie co? buuuhaha
        Powalone to nasze prawo,niestety.
        Kobieta, która to przeżyła wie o czym piszę.

        pozdrawiam wszystkich serdecznie,
        ps. zaznaczam,że nie chciałam nikogo urazić i proszę dobrych rodziców aby nie
        brali do siebie bezpośrednio tego co przeczytali powyżej.
        • kini_m Re: ODDAJMY DZIECI TATUSIOM 12.10.05, 17:03
          maria_rosa napisała:
          > Ale...z doświadczeń jakie miały forumki, na podstawie tego co przeżyły: jakim
          > prawem mówi się matce, która nosiła pod sercem swoje dziecko,która wychowuje
          > swoje dziecko ( dzieci )sama że ojciec ma takie same prawa.Do czego i
          > dlaczego? Tylko dlatego że jest dawcą nasienia?
          > Kobieta, która to przeżyła wie o czym piszę.
          Mario = omijajmy w tym temacie powoływanie sie na doświadczenia. Bo Ty chyba
          nie przeżyłaś jeszcze brutalnego oderwania własnego dziecka od Ciebie, dziecka
          które wychowywałaś, kochałaś. Możemy tak się licytowac bez końca, starając
          wydzierac sobie prawo do wartości zabieranego głosu.

          W ogóle mówienie o prawach ojca i prawach matki jest dla mnie bezsensem. Bo
          wtedy traktuje się dziecko jako łup do którego przysługują jakieś prawa. Stając
          po stronie takiego rozumowania (a tym bardziej przewagi któregoś rodzica), wg
          mnie uznajesz właśnie takie podejście.
          Jedyny sens ma dla mnie mówinie o prawach dziecka - odczytywanie potrzeb
          dziecka: ile dla normalnego funkcjonowania potrzebuje matki, a ile ojca.
          (Odpuścmy juz tu temt wypinania się któregoś z rodziców).
          Już kiedyś pisałem to co mi powiedział ginekolog gdy zobaczyłem moją córeczkę
          na ekraniku w brzuszku mamy:
          (ja) - "To teraz widzę że ta dzidzia to moja."
          (lekarz) - "Nie, to nie jest pańskie. To całkiem samodzielna istota."
          To jest jedyna słuszna postawa - dotyczy i matek, i ojców.
          Mogę zrozumieć że o wiele trudniej jest to poczucie "niewłasności" zrozumieć
          matkom, które noszą dzidzię przez ileś miesięcy w brzuszku. Ale jeśli tego nie
          zrozumie, to znaczy że poza instynktem macierzyńskim ma poważne problemy z
          dojrzałą miłością. Bo miłość to coś znacznie innego niż tylko opiekuńczość.
          • maria_rosa Re: ODDAJMY DZIECI TATUSIOM 14.10.05, 23:52
            Mario = omijajmy w tym temacie powoływanie sie na doświadczenia. Bo Ty chyba
            nie przeżyłaś jeszcze brutalnego oderwania własnego dziecka od Ciebie, dziecka
            które wychowywałaś, kochałaś.

            Przeżyłam,dlatego to napisałam...
            Moja głowa miała śladowe ilości włosów gdyż to one ciągnęły mnie z trzeciego
            piętra na parter.
            Moja głowa za pomocą silnych męskich rąk próbowała rozwalić krawężnik.
            Mój syn był siłą zabierany z moich ramion a jak kopana na środku ulicy na jego
            oczach.
            Mój syn pamięta to wszystko do dziś, ja się nie liczę.
            Wybacz, ale nie jestem w nastroju do dalszego pisania o mojej przeszłości.Może
            tyle ci wystarczy.
            Z pewnością też nie ty masz prawo oceniać co przeżyłam a czego nie.

            ps. prosiłam aby normalni rodzice nie brali sobie do siebie tego co napisałam.
            Twój wątek chyba świadczy przeciwnie.

            pozdrawiam,

    • pusi06 Re: ODDAJMY DZIECI TATUSIOM 13.10.05, 13:56
      kini....ja uważam, że to co napisałeś nie ma w sobie za bardzo sensu.
      Ja faktycznie uważam, że moje córeczki są moje, ale uważam, że to cxzłowiek i
      też mają prawo do swoich chumorków, zdania,....po prostu mają swoje prawa.
      Nie dam jednak krzywdzić dzieci.
      Bo jak mam wytłumaczyć za każdym razem dziecku czemu tatuś znowu je
      oszukał...przecież gorszą krzywdę robi się dziecku wymyślając coraz to lepsze
      kłamstwa.Nie mam zamiaru wmawiać dzieciom, że to co tatuś obiecuje to dostaną i
      nie pozwolę mu na to.On obiecuje i na tym koniec.Obiecuje i okłamuje je tak jak
      mnie-osobę dorosłą.
      Powiem jedno łatwo radzić i krytykować, ale nikt nie wie, co czuje w danym
      momęcie ta druga osoba.
      A w moim przypadku to ja zawsze byłam, z dziećmi, nie tatuś, który się tylko
      mądrzy co i jak zrobić.
      Najłatwiej dzieciom naopowiadać bajek-to tatuś moich dzieci robi świetnie, ale
      się nie zastanawia jak nas krzywdzi, bo to dzieci cierpią.
      On ma prawo denerwować mnie....Nie myśli o tym co będzie , jak krzywdzi dzieci
      Wkurzają mnie osoby, które nie mają sumienia.
      Nikt ideałem nie jest, ale co powiedzieć o ludziach, którzy nie chcą być choć
      trochę lepsi.
      Moje dzieci są tylko moimi dziećmi, ale to ludzie i kiedyś będą decydować o
      swoim życiu....mają swoje prawa a ja staram się je szanować.
      Za to ich tatuś wykorzystuje swoje niby prawa do swoich celów.
      Tatuś sam kiedyś powiedział....,,nie ten co zrobił, ale ten co wychowuje jest
      ojcem,,....tak...czyli sskoro on nie wychowuje ....
      Zresztą tatuś uważa, że dziecko nie musi mieć zabawek, książek, butów....itp....
      A jak mam dziecku wytłumaczyć, że nie mam za co kupić mleka, ba niczego.
      Niech w końcu sam jakoś choć raz to jakoś wytłumaczy, a nie tylko obiecuje kupię.
      Nie każdy tatuś jest zły, a każda matka dobra, ale trzeba umieć zrozumieć tę
      osobę która na codzień boryka się z trudami wychowawczymi....to ona myśli co i
      jak zrobić, martwi się jak widzi dziecko chore...przecież ktoś , kto nie widzi
      całej sytuacji nie umie tego zrozumieć dosłownie.
      To tak jak ze stratą bliskich-śmiercią, jak nie przeżyjemy tego sami to nie
      możemy powiedzieć, że wiemy co to znaczy.
      Nikogo nie można oceniać pochopnie
      • kini_m Re: ODDAJMY DZIECI TATUSIOM 15.10.05, 19:49
        pusi06 napisała:
        > kini....ja uważam, że to co napisałeś nie ma w sobie za bardzo sensu
        Więc prościej:
        (Piszę z pozycji rodziców skonfliktowanych, a nie olewających opiekę nad
        dzieckiem)
        Po wpisie mari_rosy odniosłem się do tego, że dopóki oboje rodzice (a zwłaszcza
        to które sprawuje pieczę nad dzieckiem, brzydko mówiąc: trzyma łapę na
        dziecku) - nie zrozumieją:
        - autonomi psychiki dziecka (psychiki mającej inne "priorytety" niż rodzic)
        - i tego że nie jest ono własnością któregokolwiek z nich
        dopóty wszelkie dyskusje będą bezpłodne oraz zapewne będa się rozmijały.

        > Nie dam jednak krzywdzić dzieci.
        Twoje zdanie wypowiadane w ustach mojej b.Pani znaczy tyle że: nie zezwoli się
        spotkać własnej córce z jej ojcem. (Długo by tu mówić o jej kryzysie wypaczenia
        spojrzenia na świat, o tym że z uporem maniaka chyba próbuje zobaczyć we mnie
        swojego ojca pijka, że odziedziczyła po własnej matce bardzo agresywny
        apodyktyzm.)
        Przepraszam, ale nie znam Cię na tyle aby wiedzieć czy przypadkiem Ty równie
        patologicznie nie traktujesz tej treści słów. Więc mówię szczerze, że jeśli
        słyszę takie słowa, to mam bardzo złe skojarzenia.

        Krótko jeszcze powiem że mamy dośc podobne doświadczenia:
        > A w moim przypadku to ja zawsze byłam, z dziećmi, nie tatuś, który się tylko
        > mądrzy co i jak zrobić.
        Po 0,5rocznym jej urlopie ona wróciła do szkoły, a ja zostałem z dzieckiem w
        domu. Dzisiaj próbuje wmówić sądowi, że jej koleżanki które czasem nas
        odwiedzały (jak każdy znajomy) musiały mi pomagać bo ja sobie nie radziłem.
        Bajdu, bajdu...
        > Najłatwiej dzieciom naopowiadać bajek-to tatuś moich dzieci robi świetnie, ale
        > się nie zastanawia jak nas krzywdzi, bo to dzieci cierpią.
        Właśnie, moja córka dała sobie w pewnym momencie wmówić od mamy bajkę, że: "do
        kibelka to można tylko z dużymi dziewczynkami."
        To szczyt manipulacji dzieckiem, który odbija się na dziecku tym, że jak
        chciała siusiu a byłem sam z córką to nie przyjęła mojej pomocy, tylko zmoczyła
        się w majtki. A każde dziecko przyjmuje jako naturalność słowa rodzica,
        zwłaszcza po kilku miesiącach systematycznego odcinania od ojca. To matka???
        maria_rosa napisała:
        > Mój syn był siłą zabierany z moich ramion
        W moim i mojej córki przypadku też. Gdy ubierałem córkę a mamie się nie
        spodobała jakaś rzecz, którą na nią zakładałem aby była córka była ubrana
        stosownie do warunków = to matka umiała agresywnie wyrwać córkę siłą z rąk.
        >a ja kopana na środku ulicy na jego oczach.
        To też mieliśmy. Zepsuła nam takim zachowaniem wyjazd na wakacje. Zdążyłem
        jeszcze zrobić unik przed jej ciosem w głowę. Ale od kopniaków już nie dałem
        rady uciec. U mnie to też mała próbka jej zachowań, wymieniłem tylko te zbieżne.
        Tylko dlatego że ona nie jest facetem, nie udało jej się bardziej brutalnie
        mnie i córki traktować. Ale dobrze posmakowałem co to jest żyć z kimś o
        neurotycznej osobowości.
        • kini_m > Nie dam jednak krzywdzić dzieci. 16.10.05, 12:58
          Jeszcze co do zdania:
          > Nie dam jednak krzywdzić dzieci.
          Bez urazy, ale wg mnie mądry rodzic nie używa takiego zdania, bo:
          - Znaczy że utożsamia wprost swoje cierpienia z cierpieniami dziecka.
          (Musiałbym wtedy uwierzyć że np. partner mari ciągał jej dziecko za włosy przez
          trzy piętra, rozbijał głowę dziecka o krawężnik - nie użyłem tu Twoich przeżyć
          Pusi - bo ich jasno nie opisałaś.)
          - Chce uczynić niebo z życia dziecka, nie dając mu potknąć się w życiu. A
          nadopiekuńczość jest wadą. Niestety wielu rodziców już samo potknięcie się
          traktuje jak ciężkie pochratanie.
          - Czy Ty napewno nie używasz kłamstw do dziecka? Ja wiem że aby nie kłamać jest
          potrzebna bardzo wysoka moralność (na każdym kroku bez wyjątków), pełna
          otwartość na świat dziecka i bardzo wysokie poczucie podmiotowości-autonomi
          dziecka.
          Krótki przykład: jeśli matka mojej córki odpowiada jej że nie może się teraz
          spotkać z tatą, to jest ewidentne kłamstwo (bo dobrze wie że dla mojej córki
          jestem do dyspozycji w dzień i w nocy, bo to ja biegałem w nocy do płaczącego
          dziecka żeby mama mogła się wyspać na rano). Kłamstwo to zawsze kłamstwo, bez
          podziałów na niewinne i poważne, na ojcowskie czy matczyne.
          - Jeśli przyjmę ww zdanie jako jedynie słuszne i wyznaczające moje
          postępowanie, znaczyć to będzie że córka już po pierwszych odwiedzinach do mnie
          więcej nie wróci do swej matki (oczywiście zapewniłbym matce obszerną ilość
          kontaktowania, co wiem że ona usiłuje wmówić jako próbę manipulacji jej życiem -
          jako próbę zbliżenia się do niej poprzez dziecko, ale to bujda). A jestem w
          stanie bardzo przyjrzyście wykazać krzywdzenie naszej córki przez nią i jej
          rodzinę.
          Więc czy też mam być stanowczy i uparty i nie dać jej więcej skrzywdzić naszej
          córki przez matkę, jak tylko już będę miał możliwość uchronienia jej????
          • maria_rosa do kini_m 16.10.05, 15:37
            Kini_m, swojego synka wręcz wypychałam do ojca aby miał z nim jak najlepszy
            kontakt.Przez to w sądzie dowiedziałam się, że chciałam się pozbyć dziecka za
            wszelką cenę aby się k...ićsmile
            Ojciec mojego syna nie mógł znieść tego, iż nie robię scen, awantur o brak
            alimentów itd.
            Nie mógł znieść też tego,że syn płakał za mamą.
            Cała manipulacja dzieckiem, wpajanie mu jaką to jestem złą matką odbiła się na
            jego zdrowiu psychicznym.
            Ponadto 4,5 letni już chopiec potrafi świetnie wyczuć fałsz i wie co jest
            prawdą a co kłamstwem.
            Zawsze broniłam tatę ale ile mogłam?Syn po pewnym czasie sam zapytał:dlaczego
            zawsze go bronisz.
            I do czego doprowadziło manupulowanie moim dzieckiem przez jego ojca i jego
            rodzinę?he...
            Spróbuj powiedzieć na mnie złe słowo a w oczach mojego syna będziesz
            największym wrogiem.

            ps. nadal potrzymuję mój pierwszy wpis w tym watku.

            pozdrawiam,
            • maria_rosa Re: do kini_m 16.10.05, 19:07
              > Znaczy że utożsamia wprost swoje cierpienia z cierpieniami dziecka.
              >cryingMusiałbym wtedy uwierzyć że np. partner mari ciągał jej dziecko za włosy
              >przez
              ?trzy piętra, rozbijał głowę dziecka o krawężnik -

              Ty może czytaj ze zrozumieniem.
              Gdzie ja napisałam, że to moje dziecko było bite?
              Gdzie?
              Moje dziecko było świadkiem tego co robił mi jego ojciec.


              Znaczy się, że jesteś wtórnym analfabetą, gdyż masz problemy ze zrozumieniem
              czytanego tekstu.
              Ja p......ę.
              Wiesz szkoda słów.....
    • kobajano Re: on prowokuje a... 17.10.05, 14:59
      ...a Wy się dajecie w to wciągnąć.
      Przecież nie chodzi o to żebyśmy my miały łatwiej tylko żeby dzieci nie miały
      stresu!!!
    • pusi06 Re: ODDAJMY DZIECI TATUSIOM 17.10.05, 16:11
      ...jak można oddać dziecko komuś, kto jak słyszy, że dziecko chore, to nie spyta
      co jak i dlaczego, co z dzieckiem, ...itp, a zmienia szybko temat na bardziej mu
      odpowiadający.
      Obiecał mi tatuś pieniądze na zycie, ale jakoś ich nie widzę, potem, że nie
      ma....rany dzieci ciągle chore, teraz też, a ja nie mam za co kupić leków, nawet
      nie mam na taryfę do lekarza, ale ....
      tatuś wie,że nie mam pieniędzy, i nawet nie raczy zapytać co z dzieckiem, jak ja
      zdobędę leki, czy jedzenie....
      Co go to int. , przecież mogę pożebrać, zawsze jakoś sobie załatwiłam....

      Chciałabym tylko, zeby panowie nie uważali, że mogą z kimś zrobić sobie dzidzię,
      a potem uznać, że oni muszą tylko jakieś ochłapy dać na dziecko i to z łaski.

      Przecież są panowie, którzy, choć nie są w dobrych stosunkach z matką a potrafią
      dziecku choćby kupić coś od siebie , bez proszenia, upominania się.

      Mi chodzi o to, że niektórzy powinni pomyśleć, ajk ciężko jest osobie , która na
      codzień jest z problemami.
      Jak się przychodzi z wizytą to się nie widzi tych złych stron z życia
      dzieci...wiadomo, że jak są goście, dziecko ma zainteresowanie, i nie nudzi
      się....wtedy jest inne, nie marudzi, i....

    • zkhanna Re: ODDAJMY DZIECI TATUSIOM 17.10.05, 16:22
      ja to nawet bym się bała oddać dzieci pod opiekę ich tatusia, bo co on może
      wiedzieć o nich jak przez 3 lata ich nie widział. Nie widział bo nie wykazywał
      checi żeby do nich przyjechać. Nie, nie wcale mu nie utrudniałam kontaktów,
      tylko z jego strony nie było żadnej inicjatywy.
      Teraz po tych trzech latach to chłopcy (mimo że sa juz duzi - 9 i 12 lat) wcale
      nie garną się do niego, a wręcz kiedy powstał pomysł by pojechali do ojca na
      święta bożonarodzeniowe nie chcą jechać, bo się trochę boją. Kiedy ojciec
      widział ich ostatni raz - wrzesień 2002- to mały szedł do przedszkola. Teraz
      jest w trzeciej klasie- nie trzeba nikomu uświadamiać jaka to wielka przemiana
      z przedszkolaka w trzecioklasistę. Starszy staje się zbuntowanym nastolatkiem.
      I gdzie był ich ojciec jak chłopcy rośli.
      Gdzie ?????
    • alina66 Re: ODDAJMY DZIECI TATUSIOM 18.10.05, 09:28
      hmmmm
      Mój syn ma 17 lat i jest dużo starszy od większości dzieci, o których
      rozmawiamy na tym forum.
      Chętnie widzi się ze swoim tatusiem, ale nie zawsze może się z nim spotkać.
      Tatuś mojego syna jest chory, jest alkoholikiem. Kiedy jest w ciągu, nie dzwoni
      i nie chce widziec syna, którego zresztą kocha. Synowi jest wtedy przykro, mimo
      że jest prawie dorosły.
      Moja najbliższa koleżanka też samotnie wychowuje syna. Jego tatuś widział go
      raz w życiu - kiedy go uznawał w USC (chłopiec miał 14 lat), potem mimo, że
      moja koleżanka i jej syn wiele razy prosili, żeby spotkał się z chłopcem,
      zawsze odmawiał.
      Przeczytałam wypowiedzi taty adriana i tak sobie myślę, ja to chyba z innej
      bajki jestem.....
      Oddać? A komu?
      • szafa3drzwiowa Re: ODDAJMY DZIECI TATUSIOM 18.10.05, 09:51
        a to może inny przyklad damy
        rodzina-żona,mąż ,3 dzieci(w tym w jedno wrobiony-mamusia się puścila i nie
        przyznala,a jednak wyszlo...)
        mąż zarabia sporo,mamusia dzieci podrzuca dziadkom ,sama baluje z koleżankami
        mąż odchodzi(wcale nie do innej kobiety,odchodzi od żony,bo ma już jej
        dosyć,nie ma w niej oparcia a wręcz przciewnie)
        rozwód-dzieci zostają przy niej,mają 17,15 i 9 lat
        z czasem dorastają,zaczynają balować jak mamusia,tatuś jest przedstwiany jako
        najgorszy ch...-no bo odszedl(a nie ma znaczenia dlaczego)
        zaczynają się klopoty w szkole,wagary,kradzieże,narkotyki
        mamusia skrzętnie to wszystko ukrywa
        tatuś się dowiaduje o calej sytacji i chce pomóc mamusi w wychowaniu,chce
        dzieci na jakiś czas zabrać do siebie
        NIE MA MOWY-mamusia bylaby bez alimentów w kwocie ok,3 tyś pln
        i tak dwojka najsatrszych jest juz w zasadzie na najgorszej drodze,najmlodszy-
        wlasnie na tę drogę wszedl-bo już ma 14,a nie 9 lat
        mamusia nic sobie z tego nie robi,nie czuje się w ogóle winna
        • kammik Re: ODDAJMY DZIECI TATUSIOM 18.10.05, 10:33
          Yyyy w jaki sposob mozna ukryc przed ojcem klopoty w szkole, kradzieze itd?
          Szkola przestala udzielac informacji czy jak? Ojciec wniosl o przejecie opieki
          nad dziecmi czy po prostu wrzasnal raz "oddawaj dzieci" i na tym sie skonczylo?
        • agamagda Re: ODDAJMY DZIECI TATUSIOM 18.10.05, 12:16
          Takie luzne pytanie, a gdzie był tatuś, przez pierwszych 17 lat życia
          najstarszego, na emigracji wewnętrznej? Bo wychowanie to nie kwestia pół roku,
          zasady wpaja się przez lata. Czy też się obraził, i odszedł od dzieci, bo już
          mu się niepodobały?
          Ale tak naprawdę to Twój post to rodzaj schematycznego myślenia i wylewania
          swoich wewnętrznych złości na jakąś blizej nieokreśloną grupę ludzi. Każdy
          człowiek, zna podobne przykłady, u sąsiadki, koleżanki z pracy, czy u szwagra.
          Tylko, że są to wyjątki potwierdzające ogólną regułę,ze bycie samotnym rodzicem
          jest bardzo ciężkie.
          To tak, jak powtarzenie, że wszyscy Murzyni mają długie penisy.
          A widziałaś penisa Murzyna?
          Nie, ale wiem, bo mi szwagierka powiedziała.
          A ona widziała?
          Nie, ale jej kuzynka powiedziała, bo była na wycieczce zagranicznej.
          Ok. proste to, w ten sposób, powstają mity i stereotypy.
          Czy zastanowiłaś sie nad faktem, ze coś takiego jak "typowa samotna matka", nie
          istnieje?
          Każda sytuacja jest inna, jedyną wspólną cechą jest to że wychowują samotnie
          dzieci.
          A teraz droga szafo, włącz opcje myślenie i zastanów się drugi raz, zanim coś
          napiszesz.
        • pelagaa Re: ODDAJMY DZIECI TATUSIOM 18.10.05, 12:36
          > tatuś się dowiaduje o calej sytacji i chce pomóc mamusi w wychowaniu,

          Coz za dobrodusznosc! A niby gdzie byl wczesniej??? Przed ojcem uczestniczacym
          w zyciu wlasnych dzieci nie da sie ukryc narkotykow, kradziezy i wagarow.
          • szafa3drzwiowa Re: ODDAJMY DZIECI TATUSIOM 18.10.05, 13:22
            Yyyy w jaki sposob mozna ukryc przed ojcem klopoty w szkole, kradzieze itd?
            Szkola przestala udzielac informacji czy jak? Ojciec wniosl o przejecie opieki
            nad dziecmi czy po prostu wrzasnal raz "oddawaj dzieci" i na tym sie skonczylo?
            ////////////////
            jeżeli pracuje się dużo i ciężko,często w terenie,to bardzo latwo coś przeoczyć
            dzieci byly na tyle cwane,że umialy się dobrze przy ojcu zachowywać,bo czuly
            respekt
            ale bywalo,że jak ojciec kazal dziecku-(lat 17 to dziecko?silny byk 190 cm
            wzrostu)wynieść śmieci,matka mówila "a ty co?sam nie możesz?"
            uważasz,że to pedagogiczne?
            poza tym,nie wrzasnąl,tylko dzwonil,ale slcuhawka byla odkladana
            a do swojego bylego domu nie byl wpuszczany dalej niż do domofonu
            //////////////////////////






            Takie luzne pytanie, a gdzie był tatuś, przez pierwszych 17 lat życia
            najstarszego, na emigracji wewnętrznej? Bo wychowanie to nie kwestia pół roku,
            zasady wpaja się przez lata. Czy też się obraził, i odszedł od dzieci, bo już
            mu się niepodobały?
            //////////////////
            odpowiedz jest powyżej
            /////////////////////////
            Ale tak naprawdę to Twój post to rodzaj schematycznego myślenia i wylewania
            swoich wewnętrznych złości na jakąś blizej nieokreśloną grupę ludzi.

            ////////////////////nie.to nie żadne żale,ale coś dla kontrastu
            nie zawsze to ojciec jest beeee//////////////////

            Każdy
            człowiek, zna podobne przykłady, u sąsiadki, koleżanki z pracy, czy u szwagra.
            Tylko, że są to wyjątki potwierdzające ogólną regułę,ze bycie samotnym rodzicem
            jest bardzo ciężkie.
            To tak, jak powtarzenie, że wszyscy Murzyni mają długie penisy.






            > tatuś się dowiaduje o calej sytacji i chce pomóc mamusi w wychowaniu,

            Coz za dobrodusznosc! A niby gdzie byl wczesniej??? Przed ojcem uczestniczacym
            w zyciu wlasnych dzieci nie da sie ukryc narkotykow, kradziezy i wagarow.

            //////////////////////
            ojciech chcąc zapewnić rodzinie życie na na dobrym poziomie,musial pracować
            i to ciężko
            nie mówgl przcież podać swoich rodziców o alimenty i z tego życ,prawda?
            dlatego tyral ile się dalo ofając żonie,że on mysliwy ,a ona opiekunka domowego
            ogniska/////////////////
            • agamagda Re: ODDAJMY DZIECI TATUSIOM 18.10.05, 13:50
              Szafo, wiem ze to dla ciebie trudne, ale włącz myslenie, zanim napiszesz - 17
              lat był w terenie?? i ani razu nic nie zauważył? A dzieci to takie cwaniaki od
              urodzenia, po prostu genetycznie spaczone, tak? To moze niech tatuś juz sie nie
              rozmnaża. A moze są to zaniedbania w wychwaniu? Bo widzisz zbyt łatwo jest
              wszystko zwalić na jednego rodzica. Zawsze wina w takich sytuacjach leży po obu
              stronach.
              Tak naprawdę z twojego postu nie wynika, że ojciec jest w porzadku. Wynika
              tylko, że matka jest beee a to nie synonim.
              To ze zycie jest cieżke jak wychowujesz samotnie dziecko nie jest to nie to
              samo. Dlaczego? bo ciężar rozkładany tradycyjnie na dwojgu rodzicach spoczywa
              teraz na jednym.
              Ale ty tylko widzisz 3.000 alimentó i to w dodatku, nie twoje.
          • kini_m Aga, Pela, Kammi... 21.10.05, 20:32
            agamagda napisała:
            >Takie luzne pytanie, a gdzie był tatuś, przez pierwszych 17 lat
            >życia najstarszego, na emigracji wewnętrznej? Bo wychowanie
            >to nie kwestia pół roku
            No szlag mnie chyba weźmie.
            Agamagda - a gdzie ja niby byłem dla swojego dziecka przez ostatnie 10 mies
            tego roku, które niby twierdzę że kocham.
            Powiem krótko: CAŁOWAŁEM KLAMKĘ (i te 2 wizyty wymuszone przez sąd + 1 w Rodk +
            1 ze zgody mamusi nie zmienia faktu że w wychowaniu swej córki nie mogłem mieć
            udziału).
            Aga - skończ kręcić niedowiarkę że tak się nie dzieje.
            Albo odpowiedz mi jak długo jak będzie trwała taka sytuacja mojej córki:
            kolejne 10 mies, 3 lata, 13 lat??????

            pelagaa napisała:
            >A niby gdzie byl wczesniej??? Przed ojcem uczestniczacym
            >w zyciu wlasnych dzieci nie da sie ukryc narkotykow, >kradziezy i wagarow
            To już dalszy ciąg powyższego kretynizmu.
            I co mam pójść za plecami matki do przedszkola, w którym exia napewno u
            przedszkolanek oczerniła mnie że uciekła od takiego a takiego ojca, który
            rzekomo robił to a to, i nie wpuszczajcie go w przedszkolu do dziecka bo
            spróbuje je porwać. A później do szkoły to niby jak ma się dowiedzieć o dacie
            wywiadówki - przeciez daty wywiadówek przekazuje dziecko temu rodzicowi który
            się nim opiekuje.
            Drogie mamusie - nie przeżyłyście tego, więc nie stawiajcie tu wizji ojca w
            takiej sytuacji.
            Niestety ale praktycznie we wszstkich warstwach społecznych dziecko uchodzi za
            własność matki. Mogę tylko ubolewać.
            Wg Waszej (Pelagaa, Agamagda ,Kammik) wizji prawidłowa postawa ojca - to
            całować latami wiecznie i wytrwale klamkę do mieszkania własnego dziecka, aż
            łaskawie uzyska np wiadomośc o dacie wywiadówki. Jeśli znacie choć jedną taką
            osobę spełniającą Waszą wizję to z chęcią proszę o przykład!!!!
            Tylko odpowiedzcie mi jeszcze: co to da, jeśli już ojciec się dowie o
            problemach wychowawczych własnych dzieci? Jakie ma wtedy możliwości wpłynięcia
            wychowawczego na dzieci jesli jest nadal od nich odcinany?? (czemu praktycznie
            nawet by służyła rozmowa z wychowawcą - poza tym że nie dającej się praktycznie
            przełożyć informacji).
            • agamagda Re: Aga, Pela, Kammi... 25.10.05, 16:55
              > Drogie mamusie - nie przeżyłyście tego, więc nie stawiajcie tu wizji ojca w
              > takiej sytuacji.
              > Niestety ale praktycznie we wszstkich warstwach społecznych dziecko uchodzi
              za
              > własność matki. Mogę tylko ubolewać.
              > Wg Waszej (Pelagaa, Agamagda ,Kammik) wizji prawidłowa postawa ojca - to
              > całować latami wiecznie i wytrwale klamkę do mieszkania własnego dziecka, aż
              > łaskawie uzyska np wiadomośc o dacie wywiadówki. Jeśli znacie choć jedną taką
              > osobę spełniającą Waszą wizję to z chęcią proszę o przykład!!!!
              Tiiiaaaa, odpowiem za siebie, aczkolwiek chyba nie jest wielką tajemnicą jaki
              stosunek do kwestii odwiedzin mają Ex Kammik i Ex Pelagi, mój Ex widuje się
              regularnie z synem. Nie awanturuje się, nie zmusza dzieciaka do bycia świadkiem
              scen dantejskich między rodzicami. Był na komunii syna, ze swoją aktualną
              partnerka, płaci alimenty i dzwoni raz dwa razy w tygodniu. Jest po prostu
              normalnym człowiekiem, znającym swoją rolę jako rodzica i znajdującym się w
              sytuacji "rodziny" po rozwodzie. Mój Ex w przeciwieństwie do twojego zachowania
              nigdy nie przedkładał swojego Ego, nad dobrem syna. Ja zresztą też nigdy nie
              utrudniałam kontaktów. Ale rola rodzica wg mnie nie ogranicza sie do
              zaspokajania swoich uczuciowych potrzeb, ale o dbanie o potrzeby dziecka.
              Pomijając fakt, że dydkutujemy tu o wymyślonej historii stworzonej przez
              jakiegoś trolla, nigdy nie uwierzę, że kochający i oddany ojciec "nie zauważył"
              przez 17 lat problemu z dzieckiem.
            • pelagaa Naruszenie netykiety 26.10.05, 07:47
              Tak uwazam ten post za obrazliwy. Szkoda, ze tylko ja.
              • pelagaa Re: Naruszenie netykiety 26.10.05, 07:52
                Zeby byla jasnosc moze jeszcze zacytuje co mam na mysli:

                > To już dalszy ciąg powyższego kretynizmu.

                Tylko co to da??? Pewnie i tak nic.
                • kini_m Re: Naruszenie netykiety 26.10.05, 16:03
                  pelagaa napisała:
                  > Tylko co to da??? Pewnie i tak nic.

                  A powiem Ci, że coś da.
                  Składam przeprosiny, że użyłem tak emocjonalnego słowa na Twój tekst, który
                  napisałaś. Będę próbował omijac takie inwektywy. Winienem był wtedy uzyc
                  wyrażenia: "Okropnie mnie to wzburza."
                  Przyjęte Pela????
                  • pelagaa Re: Naruszenie netykiety 27.10.05, 08:19
                    Przyjete.
                    Choc liczylam na reakcje moderatorow, ale jak zwykle reakcja zerowa.
    • darcia73 Re: ODDAJMY DZIECI TATUSIOM 18.10.05, 13:53
      moja opinia:
      biorąc pod uwage normalnego ojca i normalną matkę - matka zawsze będzie lepsza
      jako opiekunka dziecka.
      niestety zdecydowana większość ojcow porzucająch rodzinę jest nieodpowiedzialna
      i nie nadaje się do wychowania dzieci, chociaz im samym wydaje się inaczej
      • czesia-z-butiku Re: ODDAJMY DZIECI TATUSIOM 18.10.05, 14:24
        Szafo, wiem ze to dla ciebie trudne, ale włącz myslenie, zanim napiszesz - 17
        lat był w terenie??
        ///////
        przede wszystkim nie obrażaj mnie,bo ja tu żadnej z Was nie obrazilam
        podalam przyklad,dobrze mi znany,niestety z autopsji ,bo jestem dzieckiem
        wlaśnie tych rodziców
        szukam blędow swoich i ich
        i niestety wina wychodzi mi na matkę,a ze storny ojaca-niedopatrzenie
        żaluję tego jak potoczylo się do tej pory moje życie,ale wiem też że to matka
        nami grala i serowala nami
        ciągle go za coś chciala niszczyć ojca
        niszczyc za to,że skonczyl się jej swobody doplyw gotówki

        i ani razu nic nie zauważył? A dzieci to takie cwaniaki od
        urodzenia, po prostu genetycznie spaczone, tak?

        ///////////nie mogl zauważyc,bo dobrze się czaliliśmy
        nigdy nie zrobilas niczego zlego?nie probowals tego ukryć?nie bylismy
        narkomanami z rynsztoka,tylko takimi o jakich czasem nawet matka nas nie
        podejrzewala,
        dobrzy stydenci też niezle cpają,wiesz?
        a jak juz wiedziala,to tez kazala siedziec cicho,zeby się nie wydalo

        To moze niech tatuś juz sie nie
        rozmnaża.
        //////////
        to też chamskie podejscie do sprawy
        powiesz tak do ojca swojego dzicka?gdyby nie ojciec nie byloby towjego
        dzicka,mnie ,innych....
        /////////

        Tak naprawdę z twojego postu nie wynika, że ojciec jest w porzadku. Wynika
        tylko, że matka jest beee a to nie synonim.

        ///////////tak-ojciec jest w porządku,ale jeszcze nie potrafię mu tego
        powiedziec//////////

        Ale ty tylko widzisz 3.000 alimentó i to w dodatku, nie twoje.
        /////////te alimenty już nie istnieją,bo nawet uczyć nam się nie chcialo//////
        musialam przejsc dobrą szkolę,obcy ludzi pokazali mi prawdę o mnie samej
        i powiem wam,że krzywdzicie swoje dzieci,jezeli nimi tak manipulujecie jak moja
        matka nami



        moja opinia:
        biorąc pod uwage normalnego ojca i normalną matkę - matka zawsze będzie lepsza
        jako opiekunka dziecka.

        ///////a dlaczego?/////////////
        • agamagda Znowu troll 18.10.05, 14:34
          Co jest z tym forum, że tak przyciąga trolle?
          Szafa, która okazuje się czesią, bardzo wiadrygodna, poza tym w swoich
          przemysleniach.
          od początku do końca.
          Po prostu ręce opadają.
          Znikam, mam dosćsad(((
    • czesia-z-butiku Re: ODDAJMY DZIECI TATUSIOM 18.10.05, 15:20
      Chcialabym wyjaśnić,że ktoś używal mojego komputera.Tam bylam zalogowana,użyto
      mojego nicka.Konkretnie szfa to zrobila.
      Sprawa się wyjaśnila,przynajmniej u mnie.
      Nie jestem ani samotną matką ani samotnym ojcem,ani dzieckiem ani nikim
      takim.Nie udzielam się z Waszym forum,mam swoje-prywatne.
      Szafie3drzwiowej zostawiam wyjaśnienie calej sprawy,bo nie ukrywam-wkurzylam
      się.
      Za zamieszanie przepraszam i spadam.
      • kini_m do marii 20.10.05, 20:23
        maria_rosa napisała:
        >Gdzie ja napisałam, że to moje dziecko było bite?
        >Gdzie?
        Przepraszam, że za bardzo zakręciłem logikę w mojej poprzedniej wypowiedzi.
        Oczywiście chodziło mi o to, że nie chcę się tego dopatrywać, i tak samo być
        jak najdalszym od utożsamiania własnych krzywd z krzywdami dziecka.
        >Moje dziecko było świadkiem tego co robił mi jego ojciec.
        Moje także! (niektóre niemal te same przykłady co u Was wymieniłem)
        >Ojciec mojego syna nie mógł znieść tego, iż nie robię scen,
        >awantur o brak alimentów itd.
        >Nie mógł znieść też tego,że syn płakał za mamą.
        Ja też do podobnego wniosku doszłem. W pewnym momencie myslałem, że ona lepiej
        by się czuła z kimś kto na nią będzie wrzeszczał, kto ją zwyzywa. Bo mi takie
        rzeczy praktycznie nie przechodziły przez usta - a nadal czyniła domowe
        piekiełko.
        O tym jak córka za mną płakła po rozstaniu juz nie raz pisałem, nie chcę do
        tego wracać, bo do mało przyjemne w opisie.
        >Ponadto 4,5 letni już chopiec potrafi świetnie wyczuć fałsz
        >i wie co jest prawdą a co kłamstwem.
        Z tym się nie do końca zgodzę - myślę że to bardziej Twoje oczekiwanie że syn
        już myśli podobnie jak Ty.
        Ja stoję na przekonaniu że tak mały człowiek z jednej strony jest co prawda
        bardzo spostrzegawczy, ale z drugiej odbiera jeszcze każde zachowanie wokół
        niego jako "normalne". Jego własną ocenę kształtują jego potrzeby, a raczej nie
        jescze normy społeczne, które dopiero poznaje.
        I tę ocenę także odbiera pozytywnie lub negatywnie na zasadzie kto się zachował
        przyjacielsko a kto niemiło. (Zresztą to dotyczy także dorosłych - patrz
        chociażby wciąganie ludzi do sekt)

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka