kas2 07.12.05, 16:41 sa tu takie mamy samodzielne ale majace kogos tam ale ten ktos jakos nie raczy isc z pomoca i itak sobie same ze wszystkim radzicie Odpowiedz Link Zgłoś czytaj wygodnie posty
anetina Re: samodzielne a nie same 08.12.05, 09:26 kas2 napisała: > sa tu takie mamy samodzielne ale majace kogos tam ale ten ktos jakos nie > raczy isc z pomoca i itak sobie same ze wszystkim radzicie rozumiem, że chodzio ci o to, że jest się jeszcze w związku część jest jeszcze w związku i chce z niego wyjść, aby nie wychowywać jedno dziecko więcej (czytaj: faceta) Odpowiedz Link Zgłoś
geve Re: samodzielne a nie same 08.12.05, 17:56 raczej o takiego niby-narzeczonego, który lubi miło i niezobowiązująco spędzić czas a niekoniecznie chce angażować się w życie mamy a tym bardziej dziecka... Odpowiedz Link Zgłoś
krytykantka1 Re: samodzielne a nie same 10.12.05, 08:16 a co będzie inny plemnik karmil?ma racje! Odpowiedz Link Zgłoś
atilka Re: samodzielne a nie same 09.12.05, 22:18 Własnie jestem taką przyszłą mamą. Jestem w zwiazku z facetem niedopowiedzialnym, niezaradnym i egoistycznym. W styczniu urodze naszego synka, ale okres ciazy był dla mnie ciagłym pasmem rozczarowań wobec niego i jego rodziny. Nie mogłam na nim wcale polegać, wyprowadziłam sie od niego, przez jakiś czas go utrzymywałam, nie dostałam od niego grosza na wyprawkę. On jest bez pracy, ale wcale jej nie szuka, ponieważ ciagle swita mu jakiś interes w głowie. Teraz wyjechał na pare dni zagranicę zrobić remont znajomemu, wraca przed świętami, zobaczymy jak się zachowa i jakie ma plany na przyszłośc. On niby chce byc ze mna i synkiem, ale ja juz jestem tak wypalona, że w tej chwili nic nie czuję. Boje się zostac sama (przeraża mnie perspektywa mieszkania z mamą, zawsze byłam niezależna, a nie stać mnie na wynajęcie czy kupno mieszkania), ale jak moge życ z kims na kim nie mogę polegać i komu nie ufam...? Zawsze liczyłam i licze tylko na siebie w tym zwiazku, nie planuję przyszłości z nim,bo on sam nie wie co zrobic ze swoim życiem i wszystkie moje plany biorą w łeb, bo on z dnia na dzień zmienia decyzję nie licząc się ze mną. Zobaczymy co z tego wszystkiego wyniknie. Sama niewiem co zrobić. Najgorsze, że czuje się zawieszona w prózni i nie mam siły podejmowac żadnych decyzji Odpowiedz Link Zgłoś
atilka Re: samodzielne a nie same 20.12.05, 11:05 I jest tak jak mówili mi przyjaciele, wyjechał, nie wraca i nie kontaktuje się ze mna wcale. Wykorzystał na maksa mnie i moja rodzinę, juz mnie nie potrzebuje i znika. Jak przez te 10 lat mogłam byc tak ślepa? Idiotka ze mnie! A najlepsze jest to, że od dawna chciałam odejść, ale było mi go żal, bo był bez pracy, pieniędzy, więc jak mogłam go zostawić. Przynajmniej mam czyste sumienie i wiem na czym stoję. Pozdrawiam i życzę wesołych i spokojnych świąt PS NIe twierdzę, że nie jestem przerazona czekajaca mnie samotnością i samotną odpowiedzialnością za nasze dziecko Odpowiedz Link Zgłoś
eva_05 Re: samodzielne a nie same 11.12.05, 20:49 własnie chciałam umieścic podobny wątek..jestem 7lat w zwiazku od roku mamy coreczke, ale to co teraz sie dzieje to pasmo łez i rozczarowań..moj niby narzeczny to zaprzeczenie wizerunku ojca i głowy rodziny..czasem wydaje mi sie ze ma rozłozone skrzydła wolnego ptaka..ja w domu zajmuje sie wszytkim , on niby pracuje, ale najsmiesznijesze jest to ze ciagle mi wypomina bark pieniedzy i tego ze nie pracuje..oh długo by opowiadac..ale teraz mam własnie okres na podjecie dezycji zczy byc samej czy z nim..i to jest pytanie do samotnych mam??? jak sobie radzic? jak przejsc rozczarowania? boje sie samotnosci i tego ze soebi nie poradze, czyje sie zagubiona Odpowiedz Link Zgłoś
edzieckokarenina Re: samodzielne a nie same 21.12.05, 10:29 dziewczyny-dacie radę-uwierzcie w to.Każda z nas tutaj na forum byla kiedyś na podobnym etapie życia.Nie będzie lekko,ale wyjdziecie z tego,może być tylko lepiej-i będzie.Zobaczycie Życzę wesołych świąt ps.a krytykantką się nie przejmujcie to sfrustrowany alimenciarz podszywający się pod 'kobietę".Zwrot o wychowywaniu innego pleminka jest typowy dla przygłupiego alimenciarza,który myśli że jego ex na zawsze zostanie sama z powodu "cudzesa" Odpowiedz Link Zgłoś
okruszek100 Re: samodzielne a nie same 26.12.05, 12:55 wypadałoby zapytać co tak naprawdę trzyma nas w takim związku o jakim tu mowa.Czy oprócz tego ,że wciąż dajemy - otrzymujemy coś w zamian? coś SENSOWNEGO, oczywiście.Bo nie o łzy idzie czy inne takie. Jeśli nie bardzo to odpowiedź nasuwa się sama... Może trzyma nas tylko lęk przed samodzielnym zyciem.Jak na budowanie związku to trochę za mało- moim zdaniem.To co nowe, nieznane budzi pewne opory.Ale pozwala tez wypłynąc na głębszą wodę..Trzeba jednak zrobić ten pierwszy krok. PS: Też się kiedyś bałam tego wszystkiego, miałam klapki na oczach i byłam głównie od rozwiązywania jego problemów, wycierania noska i pocieszania, bo przecież on taki mały biedny miś..Tyle ma dobrych chęci, kocha ..tylko jakoś tak...nie bardzo mu wychodzi...Ojej.... Dość.Byłam ostatnio na kilku pogrzebach.Na nowo odkryłam,że życie tak szybko mija, czasem za szybko."Drugi raz nie zaproszą nas wcale"Dziś szkoda mi juz czasu nawet na rozmowę z nim.I mówię to spokojnie- bez złości, zalu itd...Po prostu dużo bardziej szanuję swój czas, nie chcę go trwonić na coś co i tak nie ma już sensu.Bo jestem już zupełnie gdzie indziej... I w ten sposób samotność dać może mega power czego życze wszystkim , które się nad tym zastanawiają. Odpowiedz Link Zgłoś
melka73 Re: samodzielne a nie same 26.12.05, 17:49 Cześć, pierwszy raz pisze na tym forum ale czytam je już jakiś czas. Właśnie dziś wróciłam z 9mies. córeczką do moich Rodziców. Odeszłam od partnera, z którym byłam 12 lat z krótkimi przerwami. Jest mi strasznie smutno, nie umiem się pozbierać i nie wiem jak sobie poradzę. Musiałam się wyżalić Odpowiedz Link Zgłoś
lesna.a Re: samodzielne a nie same 26.12.05, 18:00 melka.. na pewno juz slyszalas to, co zaraz powiem: oczywiscie ze sobie poradzisz. rozstanie jest najbardziej trudna decyzja, jaka podejmuje kobieta majaca dziecko. ale w wielu wypadkach jest to decyzja poprostu konieczna - dla zdrowia, przede wszytskim psychicznego. ja mam za soba cztery powazne rozstania (z jednym facetem - Tata moich dzieci) i kazde kolejne boli bardziej, i kazde kolejne potwierdza, ze powrot byl zlym pomyslem. ale chyba nie jestem wyuczalna Wasze 12 lat to nie "drobiazg" "chwilowa zmiana" itd.. trzymaj sie wiec tego, co postanowilas. Obie - Ty i Malutka - najcudowniejsze chwile macie jeszcze przed soba w razie czego - pisz jesli masz ochote - rowniez na priv. pozdrawiam cieplutko, lesna Odpowiedz Link Zgłoś
nina73 Re: samodzielne a nie same 27.12.05, 10:13 Oj dziewczyny. Okres bycia samodzielną (ok 6 lat) dla mnie był lepszy niż okres bycia z takim facetem jak opisani przez was. Macie wiecej czasu dla siebie i dziecka. Przestajecie wysłuchiwać ze to przez was sie panu w życiu nie wiedzie. Nie musicie znosieć jego wzlotów i upadków. Ja przez te 6 lat : rozwidłam się, przeprowadziłam, zmieniłam pracę, skończyłam studia podyplomowe, zrobiłam certyfikaty językowe. Stanęłam na własnych nogach i to w innym mieście. Oczywiście korzystałam z pomocy (przede wszystkim w opiece nad dzieckiem) rodziny, przyjciół i znajomych. Raczej nie odmawiali, to było na zasadzie przysług wzajemnych. Istnieją też przedszkola i złobki, oraz swietlice szkolne, z których korzystałam. Dla mnie to był okres całkiem dynamicznego rozwoju. A od 3 lat jestem z właściwym facetem, czego i wam życzę. Odpowiedz Link Zgłoś
krytykantka1 Re: samodzielne a nie same 27.12.05, 11:28 ps.a krytykantką się nie przejmujcie to sfrustrowany alimenciarz podszywający się pod 'kobietę".Zwrot o wychowywaniu innego pleminka jest typowy dla przygłupiego alimenciarza,który myśli że jego ex na zawsze zostanie sama z powodu "cudzesa" karenina,ależ ty "szermlok" jesteś...a jakże się mylisz a może i psycholog domorosly))))) mylisz się bardzo,jestem kobietą Odpowiedz Link Zgłoś
melka73 Re: samodzielne a nie same 27.12.05, 19:36 LEŚNA napiszę jutro na priv. Dziś nie mam jak posiedzieć dłużej przy komputerze. Dzięki Odpowiedz Link Zgłoś
anna.lucyna Re: samodzielne a nie same 28.12.05, 08:46 Kbietą, kobietą, tylko brzydka, niedopchnięta,sfrustrowana "kobieta" (hie hie..) może pisać w ten sposób )) Odpowiedz Link Zgłoś