czy to sie moze udac?

21.04.06, 22:07
Witajcie!
Jestem tu nowa, chociaz czytam was od dawna. Mam 34 lata, jestem w 7 m-cu
ciazy. Z moim partnerem jestem od wielu lat, zawsze byl to zwiazek burzliwy,
nalog, jego zdrada, wlasciwie nie chce tu juz opisywac szczegolow. Ja
niestety zawsze i nadal bardzo go kochalam i wybaczalam, odchodzilam i
wracalam. Teraz postanowilam odejsc juz ostatecznie, chociaz to bardzo boli.
Wiem jednak, ze musze to zrobic, dla dobra swojego i dziecka. Wiem, ze
zrobilam wszystko, aby ten zwiazek ratowac, a teraz moge juz tylko ratowac
wlasna godnosc. Ale wiem, ze dziecku potrzebna szczesliwa, pogodna matka. Czy
ktoras z Was ma poczucie, ze sobie w takiej sytuacji radzi, ze jej dziecko
jest szczesliwe. Wiem, ze mam wspaniala rodzine, ktora bedzie mi pomagac, po
ojcu dziecka spodziewam sie, ze pomoze mi finansowo, i ze bedzie mial kontakt
z dzieckiem, ale nieregularny, glownie z powodu bardzo zaawansowanego
alkoholizmu. Napiszcie, czy Wam udaje sie dac dziecku sensowne dziecinstwo,
czy ja mam taka szanse? Prosze nie piszcie o tym, zeby z nim porozmawiac,
mamy tych rozmow za soba tysiace, i zeby sie leczyl, bo on sie nigdy na to
nie zgodzi. A ja mam juz dosc siebie takiej ciagle placzacej z tego powodu.
    • 5aga5 Re: czy to sie moze udac? 21.04.06, 22:54
      Podobno dobra matka, to szczęśliwa matka.
      Dbaj o swoje dzieciątko, bo ono jest w tej chwili najważniejsze. Stres nie jest
      wskazany.
      Ja za miesiąc też zaczynam oddzielne życie, z dwójką dzieci, a też wybaczałam
      kilka razy.
    • tarzynka Re: czy to sie moze udac? 22.04.06, 02:14
      Znam dorosłego, wspaniałego, normalnego faceta wychowanego zupełnie bez ojca.
      Przez matkę, przy wsparciu jej rodziny. Żywy, chodzący przykład na to, że jak
      najbardziej może się udać. Pewnie, że lepiej jest, żeby "wszyscy byli zdrowi i
      bogaci", a dzieci rodziły się i wychowywały w pełnych, szczęśliwych rodzinach.
      Co wcale nie znaczy, że gdy jest inaczej, nie ma szansy na szczęśliwe, sensowne
      dzieciństwo i wychowanie na wartościowego, umiejącego sobie radzić w życiu
      człowieka.
      Bądź szczęśliwa, ciesz się maluszkiem i jak najmniej martw. Uda się. Teraz
      musisz zająć się sobą i dzieckiem, faceta bym sobie na Twoim miejscu zupełnie
      odpuściła - niech się sam o siebie troszczy wink.
    • redtower Re: czy to sie moze udac? 22.04.06, 08:09
      Wiesz... z teg oco widzę wszytkie samodzielne, które znam odczuwają wielką ulgę
      kiedy w końcu uda im się "uwolnić". Myślę, że jak poczujesz, że już nie musisz
      się męczyć, to wszelkie płacze Tobie przejdą smile
      Jeżeli mówimy o szczęściu dziecka... pamiętaj, że dziecko będzie szczęśliwe
      kiedy będziesz potrafiła pokazać mu jak można być szcześliwym smile
      Moje rozstanie z mężem zaoszczędziło mojemu maluszkowi wysłuchiwania mnóstwa
      kłótni, ciągłej walki, widoku ludzi, którzy niestety nie potrafią siebie, z
      różnych względów, nawzajem szanować...I pomimo tego, że Eks nie mieszka z nami
      od jakiś 7 miesięcy mój synek jest bardzo wesołym i ciekawym świata
      dzieckiem smile
      Pozdrawiam,
      Towerek
      • maria515 Re: czy to sie moze udac? 22.04.06, 09:45
        Dziekuje za wsparcie. Moje dziecko tez podobno jest chlopcem i przyznam, ze to
        mnie dodatkowo stresuje, ze nie bede umiala wprowadzic go w meski swiat ( w
        mojej rodzinie akurat mezczyzn tez niewielu), ze bedzie bardziej potrzebowal
        ojca niz dziewczynka, ze bede bezradna w takich kwestiach jak kupno fajnego
        roweru i innych meskich spraw, ale pewnie ogarnia mnie czarnowidztwo i wszystko
        wyolbrzymiam.
        I jeszcze jeden problem, jak Was czytam to czesto mam wrazenie,ze nadal zyjecie
        tymi bylymi mezczyznami, ze oni ciagle sa super wazni i boje sie,ze mi tez on
        strasznie dlugo, jesli wogole obojetny nie bedzie.
        • czerwone_korale Re: czy to sie moze udac? 22.04.06, 09:56
          I jeszcze jeden problem, jak Was czytam to czesto mam wrazenie,ze nadal zyjecie
          tymi bylymi mezczyznami, ze oni ciagle sa super wazni i boje sie,ze mi tez on
          strasznie dlugo, jesli wogole obojetny nie bedzie.
          __
          wiesz na czym to polega moim zdaniem?
          może nie tyle na tym,że była to wieeeelka miłość życiawink (choć może i w wielu
          przypadkach była),ale o to,że nie jest to zwykłe zerwanie typu: żegnam,zyczę
          powodzenia.Tutaj połączyło Was dziecko.Żegnasz się z facetem,ale wychowujesz
          jego dziecko.Z czasem przestaniesz o nim myśleć (jeśli teraz kochasz),ale
          przecież wszelkie sprawy urzędowe czy przy zapisywaniu do przedszkola-to będą
          sie pytać o ojca dziecka.Czy go wpiszesz w papiery czy nie-nie ma to znaczenia.
          NIe wymażesz go całkowicie ze swojego życia bo jest dziecko-prawda?
          na tym to więc polega.
          pozdrawiam i życzę dużo uśmiechów
        • kai_30 Re: czy to sie moze udac? 22.04.06, 16:28
          Kochana!

          Ja mam dwóch chłopaków, obecnie w wieku 5,5 i 7,5, jak odchodziłam od męża mieli
          2 i 4 lata. Naprawdę, nie ma problemu. Jesli chodzi o tzw męskie wzorce - od
          tego jest dziadek, wujkowie, moi koledzy, a od niedawna mój mężczyzna. A kto
          powiedział, moja droga, że kobieta nie poradzi sobie z kupowaniem roweru dla
          synka? A kto powiedział, że gdybyś została z tym facetem to on byłby
          zainteresowany czymś tak przyziemnym jak wybór roweru? A kto powiedział, że tata
          "dochodzący" nie może pójśc z dzieckiem po ten rower? Sama widzisz - nie ma co
          hipotetyzować i snuć czarnych myśli. Będziesz z małym sama - to jest fakt. Ale
          dasz sobie radę, bo kobiety to potrafią wink

          Głowa do góry. Będzie ciężko, ale satysfakcja przebija wszystko!
    • annes67 Re: czy to sie moze udac? 22.04.06, 17:22
      hej, trzymam za kciuki ciebie i twoje smutki.
      ja na tym forum wystapiłam premierowo jakieś 2,5 roku temu, też na tym etapie
      ciąży i w twoim blisko wieku i też podobnej sytuacji z partnerem.
      mój synek urodził sie i wszystko inne odeszło w cień. do teraz jest ślicznym ,
      mądrym ,pogodnym chłopcem.
      to ,że płaczesz , to normalne w ciąży; ja płakałam bez przerwy, i brałam cały
      czas zapisane relanium .płakałam jeszcze przy dziecku bo było mi strasznie
      ciężko , głównie fizycznie, lecz ty masz kochają rodzinę bądz pewna , będzie ci
      o wiele , wiele lżej.

      jest to niezwykłe ile można trudów znieść, być może bedąc tylko kobietą, ale to
      umacnia więz dzieckiem....i daje doświadczenie życiowe...ech, co ci tu będę
      mówić, to trudno przekazać, sama zobaczysz.

      a uczucie do niego ci minie , bądz pewna i jeszcze sama bedziesz tym
      zaskoczona.!
      pozdrawiam serdecznie,( zawsze możesz do mnie napisać na priv)

      • maria515 Re: czy to sie moze udac? 22.04.06, 18:18
        Bardzo Wam dziekuje. Powiedzialabym, ze powialo tu prawdziwym optymizmem. Ja
        taka pelna entuzjazmu nie jestem, ale wiem ze czas moze tu pomoc.
        • mirabelka00 Re: czy to sie moze udac? 28.04.06, 15:33
          zaawansowany alkoholik na pewno nie jest dobrym męskim wzorcem dla dziecka,
          więc dobrze robisz,że ochodzisz.
        • ddanna Re: czy to sie moze udac? 28.04.06, 23:05
          TAK, może się udać!
          Odeszłam w 6 m-cu ciąży. Potem była jeszcze próba "powrotu" po urodzeniu
          córki, ale na szczęście szybko się skończyła.
          Moja córka na pewno ma się lepiej w obecnej sytuacji niż gdybym została z jej
          biologicznym ojcem - ja bym się wykończyła w ciągu parunastu miesięcy.
          Wiem że ma potrzebę posiadania ojca - ale kiedy pyta o niego to normalnie
          rozmawiamy, zresztą powoli sama zaczyna dużo rozumieć (ma 7 lat). Stary nie
          dzwoni (raz na rok, wtedy się wykłóca o przysłowiowe święta lub wakacje), nie
          przyjeżdża, alimenty ściąga komornik.
          Ale moja córka jest wesoła, super rozwqinięta, często się śmieje - jest OK.
          Pozdrawiam, życzę dużo sił i optymizmu
          Dana
    • elaw2 Re: czy to sie moze udac? 28.04.06, 15:55
      Staram się od kilku lat, żeby nam się z córką udało. Odeszłam od męża
      alkoholika. Kilka lat zmarnowałam na prośby, ucieczki i powroty. Na poniżanie,
      modlenie się żeby trzeźwy wrócił, żeby z miłości nie "podduszał" i takie tam.
      Odeszłam a właściwie zwiewałam co sił w nogach, razem z dzieckiem. I co? Mamy
      spokój. A rowerek właśnie przedwczoraj kupowaliśmy smile))
      Dasz radę!!!!
      • anka611 kai_30 duzy uklon w twoja strone 29.04.06, 09:21
        jestem pod wrazeniem, dwoch synow w wieku 2 i 4, ja bym nie dala rady....napisz
        jak to zrobilas na poczatku, kto pomogl ci podjac decyzje?
Inne wątki na temat:
Pełna wersja