kini_m
26.04.06, 17:48
To temat o samodzielnej od mniej pochlebnej strony.
Ale od początku:
Jako że orzeczeniu sądu w sprawie naszej córeczki zapadło w sierpniu (exia po
tym zezwoliła tylko 1 raz się spotkać), zaś uprawomocnienie nastapiło na
rozprawie apelacyjnej w grudniu (i znowu tyle samo spotkań) pozostało mi
wnieść sprawę o egzekucje orzeczenia. Exia grała na zwłokę: najpierw się nie
pojawiła na rozprawie, na drugiej wnosiła o zawieszenie postępowania - nie
udało jej się, sąd nie kupił jej bajki.
Zapadł wyrok w skrócie: "zobowiązuje się dłużniczkę do wykonania prawomocnego
orzeczenia w terminie 2 tyg. pod rygorem kary XXX zł".
Późnej dalej chcąc przedłużać wniosła jeszcze w ostatnim możliwym dniu o
uzasadnienie tego wyroku o egzekucji ale apelacji juz nie złozyła, więc wyrok
o egzekucji się uprawomocnił. W piątek mineły orzeczone dla niej 2 tyg. czasu
na podporządkowanie się. Oczywiście córki ani widu, ani słychu. Także dzisiaj
pocałowałem klamkę.
No i co teraz?
Wnosić o to ukaranie???
Bo przyznam że nie bardzo mam ochotę na karanie finansowe matki, tylko że sąd
wyznaczył akurat taki instrument egzekucyjny.
PS: Równolegle trwa postępowanie o zmianę pierwszego (już prawomocnego)
orzeczenia w sprawie córki.