zonkakrzysia1
21.07.06, 11:14
w moim małżeństwie chyba jednak bedzie rozwód ."mąż" pojechał na tydzień do
mamusi wczoraj zadzonił że dziś wraca, a wyszedł w poniedziałek nic nikomu
niemówiąc . z uwagi że dojerzdza do wawy do pracy byłam cała w nerwach może
coś mu sie stało ? a on wczoraj przysłał esemesa i dodał że mnie kocha gdzie
ta miłość docholery pytam sie go . jak mu powiedziałm przy ostatniej kłutni
że wystąpie o rozwód stwierdził że
" ALIMENTY POWINNA PŁACIĆ TA OSOBA KTÓRA ODCHODZI
" bo dla niego jest to krzywdzące, że sąd jest po mojej stronie i przyzna na
małego pieniądze , oczywiście z jego kieszeni . rozbawiło mnie to
stwierdzenie prubowałam mu wytłumaczyć że pieniądze nie są dla mnie tylko na
dziecko . i zaczeło sie
stwierdził zwolnie sie z pracy i niedostaniesz ani grosza . albo
inaczej "przecierz ty sie do niczego nie nadajesz wiec kto ciebie bedzie
słuchał .
a pozatym jak pójdziesz do sądu to narobie ci koło dupy tak że sie
niepozbierasz " zastanwiam sie co ja w nim widziałam jest porostu jak małe
dziecko zazdrosny o synka . jak go poprsze o pomoc np w trzepaniu chodników
mówi ze" popamietam to do końca życia i bede tego żałowała " czego
niepowiedział .....
niewytrzymam zastanawiam co jescze może zrobić jak mu powiem żeby nas
zostawił i sie wyprowadził.....