Dodaj do ulubionych

Ale jestem zla.

03.10.06, 10:10
ale sie wkurzyłam! Właśnie dzwoniłam do komrnika i dowiedziałam sie, ze
trzeba składać u komornika w miesiecie w którym mieszka eks. szok, ale
ułatwili. On gdzie indziej jest zameldowany a gdzie indziej mieszka- super,
ale to jeszcze nic. A jak jakis wyjechał za granice, to gdzie te dziewczyny
maja szukać tych komorników? Skandal.
Obserwuj wątek
    • megan26 Re: Ale jestem zla. 03.10.06, 10:27
      całe nasze"prawo" wcale nam nie pomaga a wręcz wszystko utrudnia czsami mam
      wrażenie że toi za tymi "wspaniałymi tatusiami" którzy mają w nosie swoje
      dzieci i ich los. paranoja!!!! mnie też szlag trafia bo czasami czuję się
      bezradna w tym naszym dziadowskim kraju
      • kini_m Re: Ale jestem zla. 03.10.06, 10:43
        ale czemu skandal ?
        Operowanie przez urzędnika miejscem zamieszkania interesanta (a nie miejscem
        zameldowania) w gruncie rzeczy przyspiesza procedury. Gdybys złożyła w miejscu
        zameldowania, to i tak ostatecznie egzekucja musiałoby trafić do miejsca
        zamieszkania. Tylko że to przeniesienie odbywałoby się droga urzędniczą - co
        prawda dla Ciebie może wygodniej, ale przez to nie wiadomo jak długo. A tak to
        masz większy wpływ na tempo procedur. Oczywiście przy zamieszkiwaniu za granicą
        lub w jakiejś wypidówie na drugim końcu kraju tu nie ułatwia sprawy. Ale są i
        zalety i wady tego rozwiazania.
        _________________
        Bądź jak zegar słoneczny. Odmierzaj tylko pogodne godziny...
        • megan26 Re: Ale jestem zla. 03.10.06, 10:47
          zgadzam się z tobą ale ja patrzę na to z innego punktu widzenia jeżeli miałabym
          jeżdzić z moim dzieckiem bo nie mam jej z kim zostawic i szukać komornika w
          jakimś innym mieście i tłuc się pociągami, pks-ami a pan "tatuś może sobie
          wygodnie siedzieć w fotelu gdy za oknem szalejący mróz pozrdawiam
          • kini_m Re: Ale jestem zla. 03.10.06, 12:52
            Megan, toteż napisałem że przy dalszych odległość sam dostrzegam tu
            komplikacje. Ale zaraz... czy do komornika to trzeba osobiście koniecznie
            chadzać.
            Poza tym jedno przyznam że mnie intryguje: Od zarania dziejów ludzie się
            przemieszczali w najróżniejszy sposób, w najróżniejszych okolicznościach
            (zapewne również z dziećmi) - ale w dobie coraz większej cywilizacji zaczyna
            się grymasić o pokonanie wszelakich trudności i patrzeć na nie jak na rzeczy
            niemożliwe do pokonania. Czy to aż taki syzyfowy wysiłek żeby raz udać się w
            dłuższą podróż z dzieckiem (gdziekolwiek, nie tylko po alimenty).
            Czy spanie dziecka we własnym łóżeczku, codzienna kąpiel we własnej wanience,
            itp - jest aż tak bardzo nieprzekraczalnym "uwiązaniem do łańcucha".
            Czasem nie pozostaje nic innego jak się spiąć i to po prostu zrobić. Użalaniem
            nic do przodu nie popchniemy.
            _________________
            Bądź jak zegar słoneczny. Odmierzaj tylko pogodne godziny...
            • megan26 Re: Ale jestem zla. 03.10.06, 12:58
              nie no zgadzam się z tobą tylko najbardziej by mnie przeraziło jak musiałabym w
              ostry mróż o godz 5 rano sciągać moje dziecko by zdążyć na pociąg przecież
              czasami tak może się zdażyć a dlaczego niby moja mała musiała tak się poświęcać
              tylko dlatego że tatuś ją okrada i nie płaci no jak uważasz?
              • kini_m Re: Ale jestem zla. 03.10.06, 13:39
                No jasne, że to rozczarowujące że ktoś się miga od swojego obowiązku.
                Ale ja to traktuję jako okoliczność niezależną (tzn: sam nie mam wpływu na
                zmianę postwy drugiej strony, inaczej niż przez komornika), a nad
                okolicznościami niezależnymi nie zwykłem marudzić.

                (Tak jak aktualnie nie mam wpływu na postawę exi odgradzającej córkę, ale mogę
                próbować wpływać-przekonywać sąd - i to mnie bardziej zajmuje. Podobnie nie
                lubię biadolenia młodych rodziców którzy marudzą o konieczności rezygnacji z
                wakacji lub hobby... bo dziecko. Ja brałem swoją pierworodną na wyprawy, na
                swoje hobby w teren, na zawody -notabene wraz z exią- i w tym zakresie było
                git. No oczywiście było niby nieco łatwiej bo we dwoje rodziców -bo exia też
                była chętna na uczestnictwo w tych akcjach- ale samodzielnie też nie takie
                straszne. Dlatego piszę ogólnie o wyjazdach.)

                Mamo_Ameleczki, cóż zrobić... jak nie pozostaje inny wybór to inaczej nie
                zdziałasz.
                Ale weź najpierw sprawdź drogę listowną załatwienia sprawy, i tak musisz zdobyć
                adres komornika w miejscu zamieszkania ojca. A w tym celu może by najpierw
                pójść do najbliższego komornika i zapytać czy i jak tę sprawę załatwić
                listownie (wniosek , formularz, potrzebne dokumenty).
                Pozdrawiam
                _________________
                Bądź jak zegar słoneczny. Odmierzaj tylko pogodne godziny...
    • nieide Re: Ale jestem zla. 03.10.06, 12:23
      mama_ameleczki napisała:

      > A jak jakis wyjechał za granice, to gdzie te dziewczyny
      > maja szukać tych komorników? Skandal.

      Ja Ty to sobie wyobrażasz, żeby Polskie prawo sięgało za granicę? Czym Ty się
      bulwersujesz? To przecież prawo innych państw musiałoby w Polsce działać. A
      wtedy jak nic czekałaby Cię hłosta np. za to że chodzisz z odsłoniętą twarzą, bo
      w niektórych krajach to przestępstwo. Przestań się bulwersować bez sensu.
    • redtower Re: Ale jestem zla. 03.10.06, 14:04
      hymm...to bardzo dziwne... ja skłądałam w miejscu mojego zmaieszkania, podając
      adres Eksa i tyle.. to komornik ma go znależć nie Ty...komornik zapewne i tak
      odda sprawę innemu komornikowi ale to już powinno się dziac poza Tobą...
      Najlepiej pójdź do tego komornika i powiedz że nie wyjdziesz dopóki nie
      przyjmnie wniosku i tyle... smile
      Pozdrawiam,
      Towerek
      • mama_ameleczki Re: Ale jestem zla. 03.10.06, 14:48
        Dowiedzialam sie wszystkiego dokladnie.Trzeba zlożyć wniosek w miejscu
        zamieszkaniea dlużnika, ale mozna wysłać dokumenty poleconym. Może faktycznie
        takie rozwiązanie jest lepsze i może przyspieszyć sprawe.
        • jutta Re: Ale jestem zla. 03.10.06, 17:10
          Trzeba zlozyc w miejscu zameldowania dluznika, nie kazda wie przeciez gdzie tak
          naprawde mieszka ojciec dziecka. Adres komornika podac winien najblizszy
          komornik, znalezc mozna tez na stonach komorniczych. List polecony w zupelnosci
          wystarczy.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka