madzik744
22.11.06, 09:34
Gdy byłam w dziewiątym miesiącu ciąży mój wieloletni partner nawiązał romans
z koleżanką z pracy. Ich związek nabrał tempa, gdy leżałam w szpitalu przed
porodem i po porodzie. Miałam CC. Po powrocie ze szpitala nikt nam nie
pomagał, bo rodzina mieszka w innych miastach. Zostawałam więc sama, bo on ani
myślał wziąć urlop, a po pracy wychodził z domu pod różnymi pretekstami. Aż do
czasu, gdy przypadkiem natknęłam się na jej maila do niego. Namawiała, go aby
ode mnie odszedł i nie poświęcał się dla dziecka będąc ze mną. Doszło do kilku
poważnych rozmów. On mówił, że kocha ją i mnie i dziecko. Płakał, że nie wie
co robić. Wymieniłam z Tą panią maile - jest totalną egoistką. Ustaliłam z
moim partnerem, że on wyjedzie, odpocznie i przemyśli wszystko. On mówił, że
kocha dziecko i powinniśmy być razem, nawet jak będzie między nami źle.
Wyjechał, ze łzami w oczach, mówiąc, ze jestem dla niego ważna. Wyjechał - jak
się okazało - z nią. Ja zostałam z 7 tygodniowym dzieckiem. Zadzwoniłam do
niego, powiedziałam, że wiem, że jest z nią i jak wróci ma się wyprowadzić.
Nic nie odpowiedział - rozłączył się. Jak mnie to boli! Ile jest we mnie
złości, ile żalu! Już nawet nie wiem co mam robić.