Dodaj do ulubionych

Zdradził, gdy ja rodziłam

22.11.06, 09:34
Gdy byłam w dziewiątym miesiącu ciąży mój wieloletni partner nawiązał romans
z koleżanką z pracy. Ich związek nabrał tempa, gdy leżałam w szpitalu przed
porodem i po porodzie. Miałam CC. Po powrocie ze szpitala nikt nam nie
pomagał, bo rodzina mieszka w innych miastach. Zostawałam więc sama, bo on ani
myślał wziąć urlop, a po pracy wychodził z domu pod różnymi pretekstami. Aż do
czasu, gdy przypadkiem natknęłam się na jej maila do niego. Namawiała, go aby
ode mnie odszedł i nie poświęcał się dla dziecka będąc ze mną. Doszło do kilku
poważnych rozmów. On mówił, że kocha ją i mnie i dziecko. Płakał, że nie wie
co robić. Wymieniłam z Tą panią maile - jest totalną egoistką. Ustaliłam z
moim partnerem, że on wyjedzie, odpocznie i przemyśli wszystko. On mówił, że
kocha dziecko i powinniśmy być razem, nawet jak będzie między nami źle.
Wyjechał, ze łzami w oczach, mówiąc, ze jestem dla niego ważna. Wyjechał - jak
się okazało - z nią. Ja zostałam z 7 tygodniowym dzieckiem. Zadzwoniłam do
niego, powiedziałam, że wiem, że jest z nią i jak wróci ma się wyprowadzić.
Nic nie odpowiedział - rozłączył się. Jak mnie to boli! Ile jest we mnie
złości, ile żalu! Już nawet nie wiem co mam robić.
Obserwuj wątek
    • oliwija Re: Zdradził, gdy ja rodziłam 22.11.06, 09:40
      wystaw mu walizki za drzwi. nie jest ciebie wart . i nie zasługuje na twoje
      uczucia. załóż mu sprawe jeśli nie o pozbawienie praw (chyba ze jeszcze nie
      byłaś w urzędzie i nie dałaś dzieciątku nazwiska ojca)
      to chociaż o alimenty..
    • as99111 Re: Zdradził, gdy ja rodziłam 22.11.06, 09:41
      Boże, jak ja Ci współczuję. Przechodziłam przez coś podobnego. Wiem, ze w
      takiej sytuacji żadna rada nie będzie na miejscu, ani zadne słowa nie bedą
      mogły Cię uspokoić. Trzymaj się dziewczyno. Czas pokaże ile był wart.
    • madzik744 Re: Zdradził, gdy ja rodziłam 22.11.06, 09:51
      Najbardziej boli mnie to, że pozbawił nasze dziecko szans na posiadanie pełnej,
      normalnej rodziny.
      • oliwija Re: Zdradził, gdy ja rodziłam 22.11.06, 10:00
        magdzik nie on pierwszy i nie ostatni. zobaczysz znajdziesz faceta który jest
        was wart!!
      • lost_child Re: Zdradził, gdy ja rodziłam 07.12.06, 19:26
        moja rodzina też nie jest "pełna" ale uważam, że jest wspaniała. ojciec
        biologiczny porzucił nas zanim się urodziłam i nigdy się nami nie interesował,
        ale nie ma to dla mnie żadnego znaczenia, ponieważ moja Mama stworzyła mi
        wspaniałe warunki i dała więcej miłości, niż tamten obcy facet był sobie w
        stanie wyobrazić. wiem jak dużo Ją to kosztowało ale wierzę, że Ty też sobie
        poradzisz i wychowasz swoje dziecko na wspaniałego człowieka, który nigdy nie
        będzie w stanie nikogo skrzywdzić tak jak jego biologiczny ojciec. 3mam kciuki smile
    • marner4 Re: Zdradził, gdy ja rodziłam 22.11.06, 10:06

      współczuję bardzo ,ale zagryź zęby i wywal go ,najsmutniejsze to to,ze model
      rodziny teraz to "mama +dziecko " www.forum.gazeta.pl/forum/71,1html?f=621
    • pytelka Re: Zdradził, gdy ja rodziłam 22.11.06, 10:12
      zgadzam się z przedmówczyniami... Straszne, wiem że słowa "nie był wart,
      zapomnij" w tej chwili nie są w stanie podnieść na duchu, sprawić żeby człowiek
      lepiej się poczuł, ale... niech się buja - taki z niego cFaniak niech sobie
      będzie ze swoją niunią - kto wie, skoro raz już "łatwo" mu przyszło zostawić
      dwie ukochane osoby dla innej to może pójdzie "lawinowo" i skoro ma takie duże
      serce gotowe do kochania to może jeszcze jedną panią pokocha ... och w sumie to
      teraz widzę jaki on jest biedny - nie wie co robić... kocha i kocha , a serce
      nie sługa ... może czasami lepiej dać pole do popisu zdrowemu rozsądkowi niż
      penisowi, ups - przepraszam - sercu.
      3m się Mała! nie łam się - tego kwiatu to pół światu i nie wszyscy są ćwokami!
      • matylionek Re: Zdradził, gdy ja rodziłam 25.11.06, 22:40
        madzik, wiem co to znaczy, bo moj zdradzal mnie kiedy bylam w ciazy i kiedy
        nasze dziecko mialo zaledwie pare tygodni i to za kazdym razem z kim innym.
        Dzis jestem sama z coreczka (od dwoch miesiecy) i chociaz to ja podjelam
        decyzje o rozstaniu, bo nie moglam dluzej zniesc takiego ponizenia, zgodzic sie
        na to, zbey dziecko w przyszlosci obserwowalo jak prowadzi sie jej ojciec,
        mialam dosc przelanych lez, zawiedzionyc nadziei i uczuc....mimo to bol wcale
        nie jest mniejszy, ale wiem, ze podjelam sluszna decyzje, podobnie jak Ty.
        Wiem, jak bardzo jest Ci ciezko, bo ja do tej pory rpobuje sie pozbierac z
        roznym skutkiem.
        Jesli chcesz pogadac, to pisz maila albo na gg: 5090045

        trzymajcie sie
    • julia.68 Re: Zdradził, gdy ja rodziłam 22.11.06, 10:23
      Taaak, jakby moja historia. Z tym, że ja dowiedziałam się po 2 latach, i nie
      była to jedna kobieta, a co najmniej kilka na boku w tym samym czasie. I nie e-
      maila przechwyciłam, a SMS-a. Wiem co czujesz.
      Myślę, że podjęłaś słuszną decyzję. Ma zabrać swoje rzeczy i zniknąć z Twojego
      życia. Daj sobie czas na żałobę, żal, rozpacz, złość...
      Poukładaj sobie wszystko formalnie - jeżeli jeszcze nie uznał dziecka, pozwij
      go o ustalenie ojcostwa, alimenty, ustal sądownie kontakty. Nie zgadzaj się na
      żadne kompromisy, "dogadamy się" itp... Facet pozamiatał na amen, nie zgadzaj
      się na żadną "jeszcze jedną szansę", nie wierz w "zrozumiałem swój błąd". To
      tylko przedłuży agonię tego związku.
      Można wybaczyć zdradę po 10 latach małżeństwa, gdy ma się 3 dzieci, a facet
      jest świetnym ojcem i próbuje coś naprawić naprawdę.
      Takiej zdrady nie można wybaczyć.
      Ja jestem złą kobietą, odzyskałam spokój dopiero gdy narobiłam obciachu, i
      wydrenowałam kieszeń (no może nie do dna). Trzymałam sie tylko jednej zasady:
      nie mieszać dziecka i dziecku w głowie.

      Niebo gwiaździste nade mną....
    • nini6 Re: Zdradził, gdy ja rodziłam 22.11.06, 10:27
      Wspólczuję Ci bardzo.
      To straszne, co musisz teraz czuć.

      On mówił, że
      > kocha dziecko i powinniśmy być razem, nawet jak będzie między nami źle.
      > Wyjechał, ze łzami w oczach, mówiąc, ze jestem dla niego ważna.Wyjechał - jak
      > się okazało - z nią. Ja zostałam z 7 tygodniowym dzieckiem.
      Oczywiście Ty zrobisz to,co uznasz za najlepsze dla siebie ale ja nieodwołalnie
      wystawiłabym mu walizki. On chciałby mieć wszystko: ciebie z dzieckiem czekającą
      w domu i możliwość ekscytujacego wyjazdu z "koleżanką" jak go najdzie ochota.
      Pewnie rzeczywiście jesteś dla niego ważna, trudno mu sie pożegnać z
      dotychczasowym,wygodnym,poukładanym życiem. Jasne, jeśli bedzie między Wami żle
      to on zawsze ma odskocznię, z dzieckiem zostaniesz TY. Zaproponuj mu,że teraz Ty
      wyjezdżasz z kolegą na tydzień a on zostaje z dzieckiem, ciekawe co powie...
      Nieskładnie piszę, ale nóż mi się w kieszeni otwiera na takich (sorry)
      lekkomyślnych dupków.
      To Twoje życie i Ty podejmiesz decyzję. Tylko nie daj się stłamsić i
      wykorzystywać "dla dobra dziecka", zachowaj szacunek dla samej siebie.
      Zobaczysz, chociaż w tej chwili jesteś pełna żalu i złości,że będzie dobrze.
      Zasługujesz na kogoś, dla kogo będziesz Ty i dziecko-naprawdę ważna. A twój
      partner powinien ponieść konsekwencje swojego postępowania. Tchórz i krętacz.
      Trzymaj się, pozdrawiam cieplutko.
    • mira59 Re: Zdradził, gdy ja rodziłam 22.11.06, 10:35
      Z całego serca współczuję,ale czas goi rany.Nie wydaje mi się,byś była
      szczęśliwa mieszkając z nim i wiedząc,że on ma inną - a widać,że nawet miłość
      do dziecka nie przerwała romansu - pomimo,że dziecko miałoby "pełną
      rodzinę".Fakt,że w domu mieszka mama i tata nie oznacza,że tworzą oni
      rodzinę.Zdaję sobie sprawę z tego,że oczekiwałaś pocieszenia,lecz myślę,że tak
      naprawdę sama sobie doskonale poradzisz (sama zdecydowałaś,żeby się
      wyprowadził,a to świadczy o tym,że jesteś silna psychicznie).I pewnie poznasz
      kogoś,kto pokocha Twoje dzieciątko i Ciebie.Teraz może być mocno ciężko,ale to
      minie.
      A skoro wyjechał z nią to gdy wróci porozmawiaj z nim o obowiązkach względem
      dziecka,ureguluj prawnie kontakty ojca z dzieckiem,alimenty.
      Pozdrawiam serdecznie.Życzę spokoju i zadowolenia z macierzyństwa.
    • madzik744 Re: Zdradził, gdy ja rodziłam 23.11.06, 21:10
      Dzięki za wsparcie.
      • pietronela Re: Zdradził, gdy ja rodziłam 23.11.06, 22:16
        przerazajace jest ze drugi czlowiek (ta kolezanka z pracy) moze ze spokojem
        sumienia napisac do faceta, ktory czeka na dziecko, zeby zostawil kobiete w
        ciazy. Po prostu nie miesci mi sie to w glowie.
        Jakim sku..synem musi byc ten facet, zeby po porodzie wyjechac sobie na wywczas
        z taka laska i cieszyc sie zyciem, podczas gdy komus peka serce.

        Teraz bedziesz miala trudny czas, ale czas naprawde leczy rany i slonce
        wychodzi. Jak to w przyrodzie.
        Gdybys potrzebowala jakiejs pomocy czy pogadania daj znac.
        A.
    • mlodytatus Re: Zdradził, gdy ja rodziłam 23.11.06, 22:26
      ja nie bede nic mowic bo niawet nie wiem co. zle zrobil i nie rozumiem takich
      facetow. masz prwo sie zloscic, byc wkurzona itp.
      pogadaj o tym bo to musi wyjsc z ciebie.
    • jane795 Re: Zdradził, gdy ja rodziłam 23.11.06, 23:52
      Kochana,ja myślę,że facet,który zdradza będzie robił to dalej i na pewno tę
      panienkę zdradzi także,czego jej życzę z całego serca.Wierzę też w jakąś tam
      sprawiedliwość,która mu kiedys odpłaci za to,co zrobił.Mój eks też zdradzał
      mnie i teraz neksię też zdradza.Zawsze kiedy go widzę,mówię mu:jak ja ci
      dziękuję,że mnie zostawiłeś...
      Ja nie będe Ci radzić co masz zrobić,zrób tak,jak uważasz,że będzie
      najlepiej.Trzymaj się i ciesz się dzieckiem.Zobaczysz będzie jeszcze dobrze i
      na pewno będziesz szczęsliwa!!
      Pozdrawiam-Bogna mama Sylwii
    • madzik744 Re: Zdradził, gdy ja rodziłam 24.11.06, 21:51
      Wrócił. Twierdzi, że ona zrobiła mu niespodziankę, a on nie wiedział, że też
      wykupiła te wczasy. Kłamca. Jestem już strasznie zmęczona tymi rozmowami,
      stresem.Mam dość.Jednocześnie nie potrafię nic konstruktywnego zrobić.
      Najchętniej bym to wszystko przespała. Dziękuję za słowa otuchy.
      • e-utka Re: Zdradził, gdy ja rodziłam 24.11.06, 22:03
        Mężczyzna, który wyjeżdża na WCZASY, gdy w domu kobieta z 7-tygodniowym
        dzieckiem? Wyjeżdża z "koleżanką" - i co, nie wrócił, gdy tylko dowiedział się o
        "niespodziance" ze strony "koleżanki".
        Dziewczyno, nie złam się, nie daj się żalowi i zmęczeniu. Wystawiłabym takiemu
        walizki.
        Trzymaj się!
        • nanai11 Re: Zdradził, gdy ja rodziłam 24.11.06, 23:43
          cóż... chcesz spedzic z nim swoje życie dlatego że masz dziecko, totalny
          bezsens, bo ta jego pani tez zapewne bedzie chciała miec z nim dziecko o ile
          już go nie nosi,
          to bardzo cieżka decyzja ale nikt nie jest wart aż tylu łez dlatego że
          wsyztskie twoje łzy, kazda pojedyncza odbija sie na twoim dziecku
      • triss_merigold6 Re: Zdradził, gdy ja rodziłam 25.11.06, 07:36
        Bardzo Ci współczuję.
        Tia... taki zbieg okoliczności... nieprawdopodobne.
        Facet, który zostawia kobietę z kilkutygodniowym dzieckiem żeby wyjechać na
        wczasy nadaje się do odstrzału sanitarnego.
      • nini6 Re: Zdradził, gdy ja rodziłam 27.11.06, 08:22
        Dasz radę. Na 100% dasz radę. W sytuacjach ekstremalnych ( i nie tylko) kobiety
        potrafią mają niesamowitą siłę.
    • jarena2 Re: Zdradził, gdy ja rodziłam 26.11.06, 23:53
      Posłuchaj było tak: wyszłam za mąż bo kochałam, zaszłam w ciąże urodziła się
      córeczka, potem dowiedziałam się że mój ukochany ma romans który rozpoczął się
      jeszcze przed naszym ślubem, i nadal trwał, wyrzuciłam go z domu, ale nadal
      kochałam, wrócił, wybaczyłam, urodziła się druga dziewczynka, a kiedy miała 2
      latka zostawił mnie z dwojgiem dzieci. I właśnie się dowiedziałam że ma kolejne
      dziecko z inną.. Poświeciłam temu draniowi 15 lat mojego życia, i co mam z tego?
      Nie marnuj czasu dziewczyno, nie popełnij tych samych błędów, gwarantuję ci on
      się nie zmieni. Proszę zostaw go póki masz jeszcze czas na nowe życie. Ja wiem
      że to nie jest takie proste, bo to boli, ale będzie bolało jeszcze bardziej,
      kiedy w porę od tego się nie odetniesz.
    • martina.15 Re: Zdradził, gdy ja rodziłam 27.11.06, 20:15
      dla mnie facet kolejny zagmatwany i mowiacy jedno robiacy drugie.

      ALE!!! czemu jestes zdruzgotana? ciesz sie ze wreszcie opowiedzial sie po jednej
      stronie, wiem, ludzilas sie ze on zaraz przyjedzie, z kwiatami, lzami w oczach i
      wszystko magicznie sie odmieni. sama powiedzialas mu zeby sie wyprowadzil- tylko
      czy (wnioskujac z Twojego postu) naprawde tego chcialas? to po co to zrobilas?

      wiesz co uwazam ze powinnas moze sprowadzic do siebie bliskich albo sprowadzic
      sie na jakis czas do nich, zebys miala wsparcie. dam sobie glowe obciac ze za
      jakis czas dojdziesz do wniosku ze to ze kazalas mu sie wyprowadzic bylo
      najlepszym posunieciem w tej sytuacji. tylko teraz trzymaj sie!!! bedzie dobrze
      bo masz maluszka, bedzie dobrze bo masz w sobie sile- a w razie czego sluze
      internetowym ramieniem do wyplakania na priv smile
    • martina.15 madzik jeszcze jedno 27.11.06, 20:18
      oj ile ja lez wyryczalam jak Hanusia moja miala 2-3 tygodnie bo nie ma pelnej
      rodziny (ojciec jej wtedy w ogole nie przyznawal sie do niej).

      Hania nie ma 10ciu miesiecy a ja jestem z czlowiekiem ktory tak samo jak byc ze
      mna chce stworzyc malutkiej prawdziwy dom, chce byc dla niej prawdziwym tata.

      a czemu cos takiego nie mialoby sie Tobie przydarzyc, co?
      nawet ja musialam przynac- CUDA SIE ZDARZAJA smile
      • madzik744 Re: madzik jeszcze jedno 28.11.06, 09:53
        Masz rację - pewnie się łudziłam i łudzę nadal. Ale też wiem podświadomie, że
        to najlepsza rzecz jaką robię dla siebie i dziecka. I gdyby nie moja córka, to
        nie wiem czy dałabym radę. A muszę jej stworzyć normalny dom, pokazać zdrowe
        wzorce, a sama być kochana i szanowana. Miałaś szczęście, że życie Ci się
        ułożyło. Cieszę się razem z Tobą i kto wie, może mnie to też spotka...
        • julia.68 Re: madzik jeszcze jedno 28.11.06, 14:04
          madzik744 napisała:

          > ...muszę jej stworzyć normalny dom, pokazać zdrowe
          > wzorce, a sama być kochana i szanowana.
          Chyba coś przeoczyłam, albo głupia jestem???
          Jakie wzorce ma jej pokazać ojciec, który zdradza kobietę z dzieckiem przy
          piersi i kłamie w żywe oczy? Czego Ty ją nauczysz? Że chłopa trzeba się
          trzymać rękami i nogami, wybaczać w imię stworzenia pełnej rodziny?
          Kobieta JEST pełną rodziną dla swojego dziecka, ojciec MOŻE należeć do rodziny
          jeżeli....zasłuży. Mężczyzna jest dawcą materiału genetycznego i potencjalnie
          ojcem. Twój zdradził Was obie.
          • maria515 Re: madzik jeszcze jedno 28.11.06, 15:24
            Ja chyba juz nie rozumiem co czytam. Uwazasz, ze bedac z tym czlowiekiem robisz
            cos dobrego dla dziecka?! Ja moze nie jestem az tak radykalna jak julia.68,
            uwazam ze ojciec nalezy do rodziny dziecka, ale jesli jest niedojrzaly,
            destrukcyjny, to niech z tym dzieckiem nie mieszka. Wybacz, ale uwazam, ze nie
            zostalas z nim dla dziecka, tylko dla siebie, zapewne glownie z powodu leku
            przed samotnoscia. Bardzo denerwuje mnie taki egoizm matek! Wiesz mi, zycze Ci
            jak najlepiej, ale jestem przekonana, ze nie bedziesz z nim szczesliwa, Twoje
            dziecko tez nie. Sama bardzo duzo przeszlam, mam malutkie dziecko i wiem czego
            sie boisz. Ale zapewniam, straszne sa poczatki w samotnym macierzynstwie, a
            potem jest juz duzo lepiej. Ja bardzo ciesze sie moim dzieckiem, mam spokoj,
            duzo pogody ducha, ale na etapie kiedy rozchodzilam sie z jego ojcem tez bardzo
            plakalam, ze nie bedzie mial pelnej rodziny. Teraz ma niepelna, ale szczesliwa,
            plus kontakt z ojcem. Nie jest zle, moge sie cieszyc synkiem a nie bac czy on
            pije, zdradza czy tym podobne. Pozdrawiam
    • danamat Re: Zdradził, gdy ja rodziłam 30.11.06, 19:04
      Czasami wydaje nam się że nasze problemy to już koniec świata...
      A potem czyta się coś takiego...
      • alicja611 Re: Zdradził, gdy ja rodziłam 03.12.06, 12:26
        nie, to nie koniec swiata-to dopiero poczatek nowego.
    • krissia1 Re: Zdradził, gdy ja rodziłam 08.12.06, 01:42
      Czytam Twoja historię i czytam o sobie.Zostałam zdradzona w 9-tym miesiącu
      ciąży.W czasie kiedy miałam urodzić ,pod pozorem spotkań służbowych mój mąż
      zostawiał mnie samą i jechał 300km w jedną stronę do NIEJ nad morze,gdzie była
      na urlopie,po czym wracał w środku nocy i kładł się jak gdyby nigdy nic obok
      mnie.W kiedy leżałam na porodówce i walczyłam z bólem na który podobno nie mógł
      patrzeć,zostawił mnie i wiesz gdzie pojechał?-do fryzjera,bo ONA nie lubiła gdy
      miał za długie włosy.Ostatecznie urodziłam przez cesarskie cięcie.Miałam
      pojedynczą salę,na którj mogliśmy być razem przez cała dobę i cieszyć się ze
      wspólnych pierwszych chwil.Co zrobił mój mążą? Oświadczył,że ma obowiązkowe
      szkolenie w firmie,po czym wyjechał z NIĄ na weekend,do jej ,o
      zgrozo,ciężarnej przyjaciółki.W dniu,w którym Synek skończył trzy tygodnie
      zjawiła się w moim domu ONA.Moge być jej tylko wdzięczna.Nie wiedziała o moim
      istnieniu.Mojego męża poznała przez internet na jednym z portali
      randkowych.Grał przed nią wolnego człowieka.Spotykał się z jej rodziną,woził
      jej babcię na cmentarz żeby pomóc podlać kwiatki...Powoli zaczynali mieć
      wspólne plany.Kiedy odkryła prawdę zjawiła się u mnie.Wspólnie doprowadziłyśmy
      do konfrontacji.Nie mógł niczemu zaprzeczyć.Zarządałam żeby się wyprowadził i
      wierz mi,była to jedyna słuszna decyzja.Człowiek,ktory wyrządza Ci taką
      krzywdę,kiedy jestes bezbronna i niemal całkowicie od niego zależna to
      ZWYRODNIALEC!!!Uczucie,które on żywi do Ciebie,to na pewno nie jest miłość,bo
      miłość nie jest plugawa i nie niszczy tego,co piękne i wartościowe.Jeszcze nie
      otrząsnełam się z tego ,co mnie spotkało i nie wiem czy potrafię Ci pomóc.Mój
      Synek ma teraz 4-y miesiące,z czego zaledwie dwa tygodnie spędziliśmy powiedzmy
      jako rodzina(tydzień leżłam w szpitalu).Potrafię sobie wyobrażić z czym się
      teraz borykasz.Mnie to co się stało odebrało na parę tygodni całą radość z
      macierzyństwa.Byłam jak sparaliżowana,czułam się jak zombie, wyprana z chęci do
      życia.Funkcjonowałam pomiędzy jawą a snem.Ciągle nie mogę uwierzyć w to ,co się
      stało.A jednak...Nadal się boję,tego co mnie czeka,ale każdego dnia jestem ciut
      silniejsza.Myślę,że powinnaś pozwolić komuś sobie pomóc.Pierwszy krok to
      przełamanie wstydu,że Ciebie to spotkało i być może,że ktoś pomyśli,że to Twoja
      wina.Nie ma w tym twojej winy.W kazdym cywilizowanym społeczeństwie kobieta w
      ciąży jest pod szczególną ochroną.Tylko ktoś pozbawiony uczuć wyższych robi coś
      tak strasznego!Dlatego przestań się łudzić i na niego liczyć.Ani TY ani wasze
      dziecko nie jesteście dla niego ważni.Musisz się odciąć od tego co było grubą
      kreską!Musisz!!!To bardzo boli ,bo pomimo tego ,co zrobił pewnie nadal go
      kochasz.Pozwól mu być najlepszym ojcem,ale wyrzuć go ze swojego
      życia.Zasługujesz ze swoim Maleństwem na prawdziwe szczęście,a nie na jakieś
      wyszarpane ochłapy,które łaskawie Ci rzuci.Postaraj się od niego
      uniezależnić.Jeśli to możliwe wróć do pracy-mnie to bardzo pomogło.Na nim
      przecież nie zaczęło się Twoje życie i niech się na nim nie skończy.Musisz się
      przede wszystkim sama szanować i nie możesz dopuścić do tego,żeby taka kanalia
      decydowała o Twoim szczęściu.Jeżeli sama się o siebie nie zatroszczysz to nie
      zrobi tego nikt.Życzę Ci odwagi i siły wewnętrznej.Jeżeli będziesz potrzebowała
      wsparcia-napisz,pomogę Ci.Pamiętaj,nie jesteś sama.Na pewno istnieje chociaż
      jedna bliska Ci osoba,której ,jeżeli tylko pozwolisz,Twój los nie będzie
      obojętny.Całym sercem jestem z Tobą!Bądż dzielna!














      • madzik744 Re: Zdradził, gdy ja rodziłam 08.12.06, 08:16
        Dzięki za Twój list. Przeszłaś podobny koszmar i nadal go przechodzisz, bo czym
        są 4 miesiące? Gorąco Cię pozdrawiam.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka