Dodaj do ulubionych

nie myslalam ze kiedys tego doswiadcze

IP: *.* 14.07.02, 10:13
Poznalismy się w czerwcu 2001 roku. W kwietniu 2002 okazalo się ze jestem w ciazy. Pod koniec maja zaczelismy zalatwiac slub i przyjecie weselne. Kiedy ustalilismy miejsce, zarazerwowalismy termin slubu na 3 sierpień u Urzedzie we Wielkiej Wsi. Kiedy bylam w 3 miesiacu ciazy – 22 czerwca 2002, poltora miesiaca przed slubem, oznajmil mi ze nie chce mieć dziecka, ze nie dojrzal do tego żeby mieć dziec i nie ma zamiaru brac slubu . Kiedy to uslyszalam zamarlam, nie moglam uwierzyc w to co slysze i skad ten zwrot, ponieważ od roku znajomosci był to pierwszy sygnal. Nie byliśmy pokloceni. Pomyslalam: jak on sobie to wyobraza ze może teraz odejsc? Roztrzeslam się, zaczelam plakac, pytac co się nagle stalo. Jednak nie uslyszalam nic pokrzepiajacego, raczej poplynely z jego ust najbardziej gorzkie slowa w zyciu jakie kiedykolwiek uslyszalam. Powiedzial, ze co do mojej ciazy, to mogę ja usunac. Ze nie zyjemy w sredniowieczu i mogę to zrobic, i ostrzegl mnie zebym zrobila to z glowa bo jest to obecnie karane. A ja dalej nie wierzylam ze to się dzieje naprawde. Strasznie plakalam, nie moglam się uspokoic, nie moglam pojac, ze może to mowic do mnie, która zna już rok , a nie miesiac, z która widywal się codziennie. Szlochajac zaczelam prosić o wyjasnienia tego czego zupelnie nie rozumialam, zaczelam rozpaczliwie probowac znalesc w nim choc odrobine ciepla, żeby mnie uspokoil, ze nie mogę się denerwowac. Na nic takiego nie można było liczyc, był coraz bardziej zimny, krzyczal, mowil ze wyskoczy przez okno jak się nie odsune od drzwi, ze chce natychmiast isc. Powiedzialam zeby ze mna zostal bo boje się sama zostac, ze sobie cos zrobie. Odparl, ze na pewno nic sobie nie zrobie, ze mam na to zbyt silny instynkt samozachowawczy i ze swietnie sobie poradze, ze jestem silna i ze mam silna psychike. Krzyczal, zebym mu dala spokoj, ze natychmias chce wyjsc, zebym mu tego wszystkiego nie utrudniala. Nie wierzylam ze wlasnie proponuje mi usuniecie ciazy, najbardziej przerazila mnie oschlosc i zimjno tego czlowieka, bo takich cech w nim nigdy się wczesniej nie dopatrzylam. Drmatyczna dla mnie rozmowa trwala około godzine, powiedzial na koniec ze zadzwoni do mnie za pare dni zapytac jaka podjelam decyzje co do usuniecia ciazy. Dodal ze on dzieckiem po urodzeniu nie będzie się zajmowal. I ze jak nie usune ciazy to tez sobie jakos bardzo dobrze poradze. A ze on ma przeczucie ze dziecka i slubu nie chce. A co do chwili obecnej, to to ze na USG na zdjeciu widac zarodek, swiadomosc tylko ze ma być cos czego jeszcze nie ma- ze to do niego nie przemawia. Zabral pierscionek zareczynowy, który mu zwrocilam. Plakalam i plakalam, wreszcie poszedl do domu.Swiat sie dla mnie zawalil, powoli docieraly do mnie jego slowa. Pytalam siebie co teraz, co dalej. Wbrew jego twierdzeniom, nie wytrzymalam.Cztery godziny po tym, dostalam krwawienia i bole brzucha. Kolezanka zawiozla mnie do szpitala i trafilam na oddzial ginekologiczno-polozniczy w szpitalu im Zeromskiego z zagrozeniem poronieniem. Slowa które powiedzial, jego zachowanie, cale ponizenie z jakim mnie potraktowal, spowodowaly u mnie stres, ktorego nie moglam zniesc. Ze szpitala wyszlam lacznie po 2 tygodniach, przez ten czas nie odwiedzil mnie w szpitalu. Moja ciaza jest dla mnie dlugim rejsem do portu przeznaczenia, przaez krajobraz pelen dolin i wzniesien. Mam wrazenie, ze grunt osunal mi się spod nog. Zdana jestem tylko na siebie, zawiodlam się na nim i jego rodzinie, w szpitalu sama, w domu po wyjsciu sama. 25 letni mezczyzna zachowywal się jak by miał 13 lat. Po wyjsciu ze szpitala, nie powiedzial ze mu przykro z tego powodu co się stalo, nie przeprosil, był raczej zadowolony z siebie sadzac po zachowaniu. Potrzebowalam wiele wiele ciepla i spokoju. Lekarze powiedzieli, ze musze się uspokoic, ze to podstawa leczenia, ze bez spokoju trafie do nich na oddzial z powrotem.Nie wiem co będzie dalej ze mna, uciekam od wszystkiego i zamknelam się w sobie. Mam termin na 1 styczen 2003, boje sie przyszlosci, ale jednoczesnie moj bejbiszonek trzyma mnie przy zyciu. Pozdrawiam wszystkie mamy i tatusiow.
Obserwuj wątek
    • Gość: iwo1 Re: nie myslalam ze kiedys tego doswiadcze IP: *.* 14.07.02, 10:59
      Rena myślę sobie że lepiej że tak sie stało przed ślubem ,zastanów się czy napewno chciałabyś się wiązać z takim typem?Czy warto marnować sobie życie przy boku faceta który na to nie zasługuje?Nie wydaje mi się ,myśl o maleństwie ,otocz go miłością a tego kolesia wykreśl z swojego życia i zapomnij że kiedykolwiek istniał -dla twojego i dziecka dobra.Pozdrawiam i życzę Ci wszystkiego dobrego"a po burzy nadchodzi dzień ,a po deszczu słońce..."iwona
    • Gość: kasjana Re: nie myslalam ze kiedys tego doswiadcze IP: *.* 14.07.02, 13:12
      Naprawdę przeżyłaś szok. Nikomu nie życzyłabym tego. Jedynie co przychodzi mi do głowy to zdanie, które napisała już moja poprzedniczka. Dobrze, że to jeszcze przed ślubem.Ale to żadne pocieszenie. Zostałaś skrzywdzona ty i twoje dziecko. Musisz być silna. Ty nie zostałaś tak całkiem sama. Masz kogoś bardzo blisko. I to teraz jest najważniejsze.Dbaj o siebie. Zobaczysz, że potrafisz jeszcze nie jedno znieść. Oby tylko twoja droga zaczęła prostować się i wszystkie nieprzyjemne chwile były już poza tobą. I pisz. Wyżalaj się tutaj. Tu zawsze znajdziesz zrozumienie. Będę sie modlić.
    • Gość: Rena27 Re: nie myslalam ze kiedys tego doswiadcze IP: *.* 17.07.02, 09:39
      Dziekuje za slowa wsparcia na forum i priv.Pomimo smutku który mnie otacza, nie zalamuje się dzieki dziecku, to prawda ze ciaza dodaje kobiecie sily, a przedwczorajsze zdarzenie daje mi do myslenia, bo poczulam w brzuszku jak cos się poruszylo, no i mysle o tym wciąż i czekam na jeszcze. No bo to był zaledwie 15 tydzien. Wczoraj zaczal się tydzien 16 i musze powiedziec, ze ciaza zaczyna być widoczna. Musze się wybrac na zakupy po cos do ubrania.Co do Kamila, tak ma na imie, to nie daje znakow zycia i teraz ciesze się z tego bo nie musze się stresowac. Naturalnie wyczekuje czy i jak często zadzwoni lub przyjedzie, ale po tym czasie kiedy się nie odzywa, a to już 2 tygodnie, to wyczekuje tego tylko z przyczyn poznawczych jego osoby i stwarzam sobie jego obraz.Powroce do przeszlosci: Sama zbieram owoce, i dzis widze ze zwiazek nie rokowal specjalnie nadziei. To raczej ja pokladalam nadzieje w K. Roznilo nas wiele, ale na to nie zwracalam uwagi. A było tak: jest mlodszy ode mnie o 2,5 roku – zarzekalam się ze wiek w zwiazku nie ma znaczenia, a co do niego to uwazalam ze jest rozsadnym czlowiekiem. Co do mnie, to wychowywala mnie babcia do 13 r z, potem mama. Zycie mnie nie rozpieszczalo, ale nie o tym chce powiedziec. Ale ciagle dazylam do tego co zamierzylam. Studia, praca podczas studiow, praca, praca, udalo mi się kupic mieszkanie, mam dobry samochod, mam jednoosobowa firme. Ale nie jest lekko, bo o wszystko zabiegalam ze wszystkich sil. Do wszystkiego doszlam sama, od matki nie dostalam nic, nawet wsparcia psychicznego w trudnych chwilach w zyciu.Co do K., to roznilo nas wszystko. Nie chcial się ksztalcic, nie zrobil matury po technikum, pracuje w sklepie jako sprzedawca, nie ma planow na przyszlosc dalsza i blizsza. Przepraszam , zapomnialam. Chce mieć motor i samochod, najlepiej ponad 200 pod maska, może być Camaroo, nawet 20 letni, nawet za 15 tys zl. Acha, i za pieniadzo, które ja mialabym wziasc na kredyt gotowkowy, bo on nie ma zdolnosci kredytowej. A ja już mam kredyt na swoje mieszkanie, i n a auto i mowie, ale przeciez musze splacic swoje najpierw itd. Mieszaklismy razem pol roku ile razy pytalam po jakims czasie czy się dolozy do czynszu i oplat, ani razu nie dal mi nawet 50 zl na czynsz, nie mowiac o wyposazeniu, np. wspolnie kupionego lozka do sypialni, nie poczul nawet checi dolozenia się. Ale niewazne. Wtedy tego nie widzialam, albo godzilam się na to myslac, ze tak to ma być. No i nigdy nie patrzylam na zasobnosc portwela mezczyzny. Liczylo się dla mnie tylko to jaki jest tu , w sercu, czy jest dobry. I twierdzilam ze jest dobry, jak lwica mogla bym go bronic przed atakami i bywalo ze bronilam. A ze ktos powiedzial ze do siebie nie pasujemy, ze jestesmy przeciwienstwami, ze on jest dla mnie za spokojny, to nie bralam tego do siebie, bo widzialam w nim zalety. Te zalety to chyba były moje odczucia rodzicielskie, taki był inny niż ja, zawsze luzik, co ma być to będzie, co nie przyjdzie samo to po co o to zabiegac. Duzo by pisac – pieniadze - nie to jest najwazniejsze. Chyba mi to wtedy nie przeszkadzalo, bo nie zwracalam uwagi na to ze nie ma honoru żeby mi doc na swoje utrzymanie. Ble, ble, ble – brzydze się tym.Co do mnie, to taka już jestem, ze zle mi w zyciu jak stoje w miejscu lub się cofam. Chce się rozwijac, poznawac ludzi, uczyc się wciąż, realizowac cele, stawiac sobie wyzwania, dazyc do czegos. On taki nie był, to co lubil to dobrze zjesc i siedziec przed telewizorem, nie miał znajomych i nie lubil nigdzie wychodzic. Ale, uwaga, i to mi nie przeszkadzalo, myslalam, ciz, trzeba się ustatkowac. Szkoda, ze nie lubil czytac, ostatnio przeczytal ksiazke chyba z 5 lat temu domyslam się. No poza kolorowymi gazetami o motorach.No i kwestia wiary. Ja nie biegam co tydzien do kosciola, ale pojde jak czuje potrzebe. Niewazne. Ale szanuje i nie szydze z czyjejs wiary. Nie przekonuje raczej o istnieniu szatana niż Boga. Nie mogę... Jak sobie przypomne na poczatku naszej znajomosci jego teze o nieistnieniu Boga, wyglaszane bez zwracania uwagi na rozmowce. A przeciez otrzymal wszystkie sakramenty, był ochrzczony, i był tez bierzmowany. Opowiadal jak się klocil zawsze z ksiedziem w szkole na religii i istnienie Boga. Naprawde MILCZENIE JEST ZLOTEM. No i zaczely się tez problemy przy zalatwianiu slubu, a dokladnie chodzi o koscielny. Bylam już w ciazy i plakalam plakalam, jakos nie moglam pogodzzic się z mysla ze ciagle nie wyraza zgody na koscielny. No i było wtedy zle. A ja w ciazy na poczatku mialam ogromne zmiany nastroju. Uogolniajac, albo spalam, alebo plakalam. Hi, hi, ale od poczatku czwartego miesiaca, czuje się pieknie i pomimo tego co mnie spotkalo nie mam nawet jak uronic lezki. No i jeszcze jedna rzecz, kolejna przeslanka o tym, ze to nie był facet dla mnie, co moglam zauwazyc wczesniej. Mianowicie, zanim mnie poznal, to spotykal się przez chyba 5 lat z pewna dziewczyna w jego wieku. No i zerwal z nia po 5 latach, na miesiac przed poznaniem mnie (uwaga, to on mnie podrywal, dlaczego się umowilam na ta cholerna kawe...). No wiec, po ok. miesiacu naszej znajomosci, ta dziewczyna probowala się targnac na swoje zycie, najadla się tabletek i zadzwonila do niego ze się chce pozegnac, ze go kocha itp. Domyslil się co zrobila, a zrobila to już drugi raz ponoc, i pojechal do niej do domu, drzwi były otwarte, zadzwonil na pogotowie, przyjechala karetka. Odratowali ja, plukanie zoladka, lezala na detoksie ok. tydzien. Duzo się wtedy dzialo, oj duzo. Bardzo to wszyscy przezyli, on, jego rodzina i ja. I znowu podszedl do sprawy praktycznie... Nawet jej nie odwiedzal, był tylko pierwsze dwa dni u niej w szpitalu, a potem pojechal na zaplanowany urlop. Pamietam wysylala mu codziennie sms: Kocham Cie, pamietaj o tym zawsze... Może i dlatego do dzis nie lubie do niego dzwonic, nie kontaktuje się z nim teraz, bo pamietam jego reakcje, jego brak pokory, po tym jak czytal te smsy od niej wysylane ze szpitala, ze nie był ich wart. Wydedukowal sobie, ze ona jest chora psychicznie i ze ma gleboka depresje i ze musi zerwac wszystkie kontakty z nia skoro nie będą razem, bo tak to jej samobojcze proby będą się powtarzac. Nie winie go za to co się stalo, ale chodzil z ta dziewczyna 5 lat, pomieszkiwal z nia. Powiedzial mi jednak, ze on nigdy z nia nie planowal zycia ani rodziny. Rozstali się jakis czas po tym jak matka tej dziewczyny (wychowywala corke sama), powiedziala mu ze mogli by się pobrac i ze one im zostawi mieszkanie. Z jego opowiesci wywnioskowalam, ze bardzo mu się to nie spodobalo, zerwal z nia wkrotce potem. Zrobil jej cos strasznego, bo zawracal jej glowe 5 lat, na pewno chciala zalozyc rodzine.Dzis widze pewne analogie, ze nic się nie zmienil. Podobnie było ze mna, zaszlam w ciaze i tez uciekl. Zyje na poziomie intelektualnym dziecka, komputerek, telewizowek. Niech to szlak trafi jak mnie to denerwuje ze nie widzialam tego wczesniej.Jest jeszcze wiele wiele, ale nie sposób się rozpamietywac. Czasem rzeczy nieprawdopodobne.Chyba już skoncze na dzis. Duzo się rozpisalam. Mój okruszek w brzuszku nadal nie chce się ujawnic, ale będę czekac cierpliwie. Acha, mogę tak pisac i pisac bo leze caly czas w lozku zgodnie z zaleceniem doktorka, ale mam na kolanach notebook, i jest mi bardzo milo ze mogę się wygadac mamusie i tatusiowie.
      • Gość: dzadzyk Re: nie myslalam ze kiedys tego doswiadcze IP: *.* 17.07.02, 14:29
        Dobra, ja co prawda kobietą nie jestem :o) ale się wypowiem. Mam nadzieję, że dyskutantki to zrozumieją.To trochę twarde i nie na miejscu, ale dobrze się stało, że gość odszedł od Ciebie. Facet, który nie potrafi wziąć na siebie konsekwencji swoich czynów i odpowiedzialności za dziecko, które przecież spłodził, nie byłby podporą ani dla Ciebie, ani dla malucha. Najpewniej byłoby odwrotnie
      • Gość: KP Re: nie myslalam ze kiedys tego doswiadcze IP: *.* 17.07.02, 16:12
        Powiem Ci jedno: Będzie dobrze. Zosiczek
    • Gość: cebulka Re: nie myslalam ze kiedys tego doswiadcze IP: *.* 17.07.02, 12:05
      Współczuję Ci sytuacji w której się znalazłas cały czas myślę o Tobie i będe Cię wspierać duchowo. Pamiętaj,że dzidzuś którego urodzisz zmieni Twój świat na kolorowo.Uważam, że poród to coś najpiękniejszego w życiu. Skup się na swoim dziecku które przyniesie Ci życiu wiele szczęśia i miłości." Zyj tak, by Twoje dziecko myśląc o miłości i uczciwości myślało o TOBIE"/H. Jackson Brown/Pozdrawiam.Ryna27 napisała/ł:> Poznalismy się w czerwcu 2001 roku. > W kwietniu 2002 okazalo się ze jestem w ciazy. Pod koniec maja zaczelismy zalatwiac slub i przyjecie weselne. Kiedy ustalilismy miejsce, zarazerwowalismy termin slubu na 3 sierpień u Urzedzie we Wielkiej Wsi. Kiedy bylam w 3 miesiacu ciazy - 22 czerwca 2002, poltora miesiaca przed slubem, oznajmil mi ze nie chce mieć dziecka, ze nie dojrzal do tego żeby mieć dziec i nie ma zamiaru brac slubu . Kiedy to uslyszalam zamarlam, nie moglam uwierzyc w to co slysze i skad ten zwrot, ponieważ od roku znajomosci był to pierwszy sygnal. Nie byliśmy pokloceni. > Pomyslalam: jak on sobie to wyobraza ze może teraz odejsc? > Roztrzeslam się, zaczelam plakac, pytac co się nagle stalo. Jednak nie uslyszalam nic pokrzepiajacego, raczej poplynely z jego ust najbardziej gorzkie slowa w zyciu jakie kiedykolwiek uslyszalam. Powiedzial, ze co do mojej ciazy, to mogę ja usunac. Ze nie zyjemy w sredniowieczu i mogę to zrobic, i ostrzegl mnie zebym zrobila to z glowa bo jest to obecnie karane. A ja dalej nie wierzylam ze to się dzieje naprawde. Strasznie plakalam, nie moglam się uspokoic, nie moglam pojac, ze może to mowic do mnie, która zna już rok , a nie miesiac, z która widywal się codziennie. Szlochajac zaczelam prosić o wyjasnienia tego czego zupelnie nie rozumialam, zaczelam rozpaczliwie probowac znalesc w nim choc odrobine ciepla, żeby mnie uspokoil, ze nie mogę się denerwowac. Na nic takiego nie można było liczyc, był coraz bardziej zimny, krzyczal, mowil ze wyskoczy przez okno jak się nie odsune od drzwi, ze chce natychmiast isc. Powiedzialam zeby ze mna zostal bo boje się sama zostac, ze sobie cos zrobie. Odparl, ze na pewno nic sobie nie zrobie, ze mam na to zbyt silny instynkt samozachowawczy i ze swietnie sobie poradze, ze jestem silna i ze mam silna psychike. Krzyczal, zebym mu dala spokoj, ze natychmias chce wyjsc, zebym mu tego wszystkiego nie utrudniala. Nie wierzylam ze wlasnie proponuje mi usuniecie ciazy, najbardziej przerazila mnie oschlosc i zimjno tego czlowieka, bo takich cech w nim nigdy się wczesniej nie dopatrzylam. > Drmatyczna dla mnie rozmowa trwala około godzine, powiedzial na koniec ze zadzwoni do mnie za pare dni zapytac jaka podjelam decyzje co do usuniecia ciazy. Dodal ze on dzieckiem po urodzeniu nie będzie się zajmowal. I ze jak nie usune ciazy to tez sobie jakos bardzo dobrze poradze. A ze on ma przeczucie ze dziecka i slubu nie chce. A co do chwili obecnej, to to ze na USG na zdjeciu widac zarodek, swiadomosc tylko ze ma być cos czego jeszcze nie ma- ze to do niego nie przemawia. Zabral pierscionek zareczynowy, który mu zwrocilam. Plakalam i plakalam, wreszcie poszedl do domu.> Swiat sie dla mnie zawalil, powoli docieraly do mnie jego slowa. Pytalam siebie co teraz, co dalej. > Wbrew jego twierdzeniom, nie wytrzymalam.> Cztery godziny po tym, dostalam krwawienia i bole brzucha. Kolezanka zawiozla mnie do szpitala i trafilam na oddzial ginekologiczno-polozniczy w szpitalu im Zeromskiego z zagrozeniem poronieniem. Slowa które powiedzial, jego zachowanie, cale ponizenie z jakim mnie potraktowal, spowodowaly u mnie stres, ktorego nie moglam zniesc. Ze szpitala wyszlam lacznie po 2 tygodniach, przez ten czas nie odwiedzil mnie w szpitalu. > Moja ciaza jest dla mnie dlugim rejsem do portu przeznaczenia, przaez krajobraz pelen dolin i wzniesien. Mam wrazenie, ze grunt osunal mi się spod nog. Zdana jestem tylko na siebie, zawiodlam się na nim i jego rodzinie, w szpitalu sama, w domu po wyjsciu sama. > 25 letni mezczyzna zachowywal się jak by miał 13 lat. Po wyjsciu ze szpitala, nie powiedzial ze mu przykro z tego powodu co się stalo, nie przeprosil, był raczej zadowolony z siebie sadzac po zachowaniu. Potrzebowalam wiele wiele ciepla i spokoju. Lekarze powiedzieli, ze musze się uspokoic, ze to podstawa leczenia, ze bez spokoju trafie do nich na oddzial z powrotem.> Nie wiem co będzie dalej ze mna, uciekam od wszystkiego i zamknelam się w sobie. > Mam termin na 1 styczen 2003, boje sie przyszlosci, ale jednoczesnie moj bejbiszonek trzyma mnie przy zyciu. > Pozdrawiam wszystkie mamy i tatusiow.
    • Gość: słonik Re: nie myslalam ze kiedys tego doswiadcze IP: *.* 17.07.02, 12:14
      Rena27-jestem w szoku - ale głowa do góry, jeszcze dla Ciebie zaświeci słoneczko i dla Twojego dzidziusia. Kolesiem to już nie zawracaj sobie głowy- nawet lepiej, że teraz wyszedł jego prawdziwy charakterek i brak odpowiedzialności- lepiej teraz niż np. za 10 lat. Z tego co piszesz jesteś silną kobietą i wiesz czego chcesz od życia - dziecko jeszcze bardziej utwierdzi Cię w przekonaniu, że mimo wszystko jesteś szczęściarą. Trzymaj się mocno i dbaj o brzuszek- Pozdrowienia - anola
    • Gość: agatalesnik Re: nie myslalam ze kiedys tego doswiadcze IP: *.* 18.07.02, 09:02
      hej!! wiem, że jest ci bardzo ciężko, ale naprawdę dobrze, ze to się stało teraz. ja zostałam porzucona z dwójką maluchów po nastu latach bycia razem, bo małżonek w wieku lat trzydziestu paru doszedł do wniosku, ze pragnie życia przy boku innej, a kiedy ona została z własnym mężem postanowił być sam. wiem jak to boli. ale mija. napewno spotkasz kogoś kto będzie tylko dla ciebie. a ty dla niego. masz dla kogo się starać, tak jak ja. wierze, że dasz sobie radę , jak my wszystkie zostawione, bo napewno damy sobie radę - a jaki mamy wybór, czy ktoś z nich nas pyta o zdanie?! musimy dać radę!! najważniejsze to zaakceptować sytuacje i czekać na maluszka. napewno wszystko będzie OK!!! :hello: trzymam kciuki i chętnie pokoresponduje na priva. pozdrowionka!! trzymam kciuki
    • Gość: agacz2905 Re: nie myslalam ze kiedys tego doswiadcze IP: *.* 26.07.02, 13:32
      Moja droga!!!Radzę Ci z całego serca: jak najdalej od tego gówniarza. Jakąś strasznie zawziętą na męski ród feministką nie jestem, sama od ponad 3 lat mam bardzo dobrego męża, na którego mogę liczyć w każdej sprawie. Ale to, że ojciec Twojego dziecka jest beznadziejnym, tchórzliwym, egocentrycznym gówniarzem - to po prostu bije z Twojego listu po oczach. Jeszcze jako panna miałam podobną sytuację, wszystko było cacy dopóki nie spanikowałam, bo zdawało mi się, że mogę być w ciąży. Mądreńki, odpowiedzialny, bardziej papieski od wszystkich katolików razem wziętych "luby" zwiał ode mnie, tylko się zakurzyło :lol: Okazało się po fakcie, że to nie była ciąża, tylko...cysta jajnika (zresztą kolejna w moim zyciu)Zachowanie mojego ówczesnego chłopaka bardzo mnie bolało, i to bardzo długo. Mój mąż wiele czasu ze mną przegadał (jeszcze jako nie-mąż), żebym to wszystko potrafiła przeboleć.A Twoja sytuacja....cóż, Twoja ciaża jest faktem, tym bardziej możesz czuć się zrozpaczona i podwójnie odrzucona. jednak....to w słabości siła się doskonali, nie ma tego złego, co by na dobre nie wyszło. Trzymaj się dziewczyno, bo masz dla kogo żyć (ale to na pewno sama wiesz).jesteś mądrą, wrażliwą i raczej dojrzałą emocjonalnie dziewczyną.Życzę Ci dużo zdrowia, sił, optymizmu życiowego i Prawdziwej Miłości.Dopóki ta Miłość nie nadejdzie, pamiętaj, że bycie samotną mamą w obecnych czasach to nie trąd, tylko powód do największego szacunku dla kobiety, która jest dla swego dziecka jedynym rodzicem. Serdeczne pozdrowienia.:hello:Agnieszka, mama Szymka
    • Gość: Renata27 Re: nie myslalam ze kiedys tego doswiadcze IP: *.* 27.07.02, 07:56
      Tak bardzo chcialabym gdzies wyjechac, gdziekolwiek.Już bie mogę wytrzymac w domu, budze się wczesnie, noce mam raczej niespokojne bo przez sen nie opuszcza mnie przez ostatnie dni smutek, ciagle smutek. Znajomi powyjezdzali i teraz czuje się okropnie, jestem ciagle sama. Również na zyczenie bo unikam ludzi i znajomych, ale jest mi z tym zle, bo z jednej strony tesknie za towarzystwem, a z drugiej zamykam się w czterech scianach. Ostatni tydzien mialam dobry, usmiechalam się, zapomnialam o problemach, widzialam tylko dobre strony. Ale od 2 dni znowu się zaczelo, może to dlatego ze nadszedl weekend ...A dzis rano wszystko się spietrzylo i jest okropnie, wiec ten list tez taki jest.Poza tym bardzo się boje o dziecko, czy będzie zdrowe, przeciez przez najwazniejsze pierwsze 3 miesiace, dla mnie to był najgorszy czas w zyciu, caly czas plakalam i się denerwowalam tym wszystkim co już kiedys napisalam. Wiec boje się czy będzie zdrowe, po drugie czy sobie poradze z noworodkiem, jak wszystko ulozy się szczesliwie, bo będę zapewne sama, a samotnosci nigdy dobrze nie znosilam. Dzis mam same czarne mysli. Nie mam do kogo się odezwac, do kogos do kogo bym chciala żeby mnie wysluchal, nie mowie o kolezankach. Jest we mnie ogromny smutek, chce mi się caly czas plakac nad tym wszystkim, nad swoim losem, nad nieporadnoscia nad tym co będzie. Poza tym praca mi się wogole nie kreci i nie wiem co to będzie, poza tym mam jeszcze inny WIELKI problem, ale to jest tak powazne ze wypieram z mysli bo jak bym jeszcze o tym zaczela myslec to było by po mnie.PS Wlasnie odladam – jest 8.10 sobota na TV4 program o uchatkach przyrodniczy i się zdolowalam jak w przyrodzie samce sa wyrodne, jeden samiec ukradl samicy wlasnie co narodzone dziecko, zabral je po walce z samica i uciekl. Potem ITD. ITD. Nie będę tego opowiadac przeciez...Teraz mam za swoje, widac u ludzi tez sa takie egzemplarze.Już minie 4 tygodnie niedlugo a ten strzęp się nie odezwal, ale podtrzymuje , i dobrze, nie chce go widziec. Ale smutno mi ze musze tego doswiadczac , kiedy jestem w ciazy a ojcem jest taka stanowcz, uparta, zatwardziala kanalia. Ubolewam tez nad tym ze już bezpowrotnie przeminal mój poprzedni zwiazek, zakinczony dawno temu, najlepszy na swiecie i nie mode sobie wybaczyc ze tak się wtedy zachowalam. Pierwsza milosc jest wieczna.Przedwczoraj lekaz zrobil mi usg, bo najpierw sluchal tym urzadzeniem tetna no i nie mogl znalesc, mowil wprawdzie ze to będzie proba bo w 16/17 tygodniu nie musi jeszcze być slychac, no ale powiedzialam mu ze upadlam na schodach i walnelam pupa to chcial zrobic usg. Na usg wyszlo ze się rusza okruszek i ma bijace serduszko. Potem mi wydrukowal zdjecie. Czy możliwe jest zebym wypatrzyla ze zdjecia w tym okresie czy to boy czy girl, bo ja cos tam wypatrzylam i to b. Wyraznie, tylko czy to możliwe żeby było widac...Renata i Okruszek
      • Gość: agacz2905 Re: nie myslalam ze kiedys tego doswiadcze IP: *.* 27.07.02, 09:03
        Reniu, jak najbardziej możliwe, ze coś juz tam wypatrzyłaś, ale się tym zbytnio nie sugeruj, bo nie jesteś lekarzem?? Jak przeczytałam Twój post teraz, to jest mi naprawdę bardzo Cię żal, cholernie mi przykro, ze czujesz się tak jak się czujesz, że ciążę przechodzisz samotnie...czy to znaczy, że mieszkasz całkiem sama?? nie masz gdzieś obok siebie jakiejś rodziny?? Nie umiem Ci niestety pomóc, wiem tylko co to depresja i tym bardziej mi przykro, bo coś mi się widzi, że masz depresję. Idź do lekarza, moze niech Ci przepisze lek przeciwlękowy Tranxene, ja brałam w ciąży jedną tabletkę dziennie (najmniejsza skuteczna dawka), był lepszy sen, lęki i zmory odchodziły wtedy ode mnie, synka urodziłam bardzo zdrowego i naprawdę mu nie zaszkodziłam, o ile ja mam usposobienie i temperament Osła Kłapouchego, to mój syn jest z pewnością rozbrykanym Tygryskiem :lol: Kończac, jeśli mogłabym Ci w czymkowiek pomóc, pisz do mnie na priva.:hello: Agnieszka, mama Szymka
        • Gość: Renata27 Re: nie myslalam ze kiedys tego doswiadcze IP: *.* 30.07.02, 22:06
          Czesc Agnieszko, mamo Szymka o temperamencie Tygryska.Teraz ze mna juz dobrze, samo z siebie nagle sie poprawolosmileMimo braku szkodliwosci to nie bralabym tranxyne bo mam zawsze pewne obawy. Cudownie ze masz juz Szymka, ja tez juz mam tylko w brzuszkusmile
          • Gość: agacz2905 Re: nie myslalam ze kiedys tego doswiadcze IP: *.* 02.08.02, 07:29
            Bardzo się cieszę, że Ci się poprawiło. Mój Tygrysek ma już półtora roku, więc to kawaler całą gębą. Jeśli w czymkolwiek będę mogła Ci pomóc, to na pewno zawsze będe chciała to zrobić. Jeśli dobrze zrozumiałam, będziesz miała synka (albo tak myślisz??). Jak będzie miał na imię?? Pamiętaj, że imię Tygrysek jest już zajęte :-)Pozdrawiam bardzo.Agnieszka :hello:
            • Gość: Renata27 Re: nie myslalam ze kiedys tego doswiadcze IP: *.* 22.09.02, 18:07
              Dziewczyny, jestescie Kochane i mozna na Was liczyc, na dobre slowo, konstruktywne mysleniePomoglyscie mi, nawet nie wiecie jak bardzo i dziekuje Wam za wsparcie, zaczelam siebie cenic w relacji z K.Moje zycie biegnie dalej, u mnie wszystko sie kreci wokol dziecka, mysli i czyny. Za tydzien zacznie sie siódmy miesiąc, więc nawet zleciało... od czerwca 3 miesiąc.Chciałabym Wam napisać, że wtedy od końca czerwca, K. sie nie odezwał, nawet nie zadzwonił czy żyje. I tak do przedwczoraj. A było tak: 0k 20.00 dzwoni komorka, bylam u kolezanki, dzwoni nr zastrzezony, z rozpedu odebralam, rozesmiana, bo rozmawialysmy wesolo i slysze "Czesc, tu Kamil"(cholera)"Czesc""Bedziesz dzis pozniej w domu, to zadzwonie? i o ktorej""Narazie nie ma mnie, bede pozniej, nie wiem moze ok. 21.""Wiem ze Cie nie ma bo stoje pod drzwiami, to zadzwonie"Nie wiedzialam, czy jechac do domu, czy spedzic gdzies czas byle sie nie natknac na niego pod domem.W koncu pojechalam do domu, po 21 telefon, czy sie mozemy spotkac i tak w kolo Macieju."Nie mam czasu sie spotkac, nawet na 5 minut, nawet w sobote i niedziele - bo te mam dla siebie. Czuje sie dobrze, dziekuje.Przy aucie nie potrzebuje pomocy, poradze sobie, przyjelam do wiadomosci co trzeba zrobic przed zima"Tak mniej wiecej wygladala kwadransowa rozmowa, nie dowiedzialam sie czego chce, tzn co chce powiedziec jak sie chce spotkac. O dziecku nie wspomnial slowem.Ten telefon mocno wyprowadzil mnie z rownowagi, jak mial czelnosc zadzwonic po 3 mies. Nie wierze w jego dobre intencje, moze sie dowiedzial ze bedzie odpowiedzialny finansowo za utrzymanie dziecka po urodzeniu, pewnie mama, bratowa, albo szef (odwiedzil mnie z zona 3 dni wczesniej) mu nagadali zeby sie mna zainteresowal albo cus.Zdecydowalam, ze sie z nim nie spotkam, po tym jak zostawil mnie 3 miesiace temu w 3 miesiacu ciazy. Dlaczego mam leciec na jego kiwniecie palcem, jak sie nagle chce spotkac. Kolezanka mowi, ze powinnam sie umowic i pogadac, dowiedziec sie czego chce, ale wywoluje to we mnie taka agresje ze sie boje spotkac.Nie wiem co bedzie dalej, do porodu zostaly mi jeszcze dlugie 3 miesiace i przywyklam do spokojnego choc smutnego zycia w pustym mieszkaniu, bez czekania na jego powrot, telefon, gest.To by bylo na tyle, wiecie juz co o mnie. A co u Was? W porządku? No to dobrze ze w porzadku.Pa moje powierniczki, zycze wiele pomyslnosci.
              • Gość: agacz2905 Re: nie myslalam ze kiedys tego doswiadcze IP: *.* 24.09.02, 16:53
                Reniu!! To ja, Agnieszka z Rzeszowa, mama już obecnie ponad 20 m. łobuza Szymonka :) U mnie wszystko o.k., za mną stres przeniesienia służbowego na inne stanowisko pracy, przede mną - wieczność cała, czyli znienawidzona przeze mnie jesień i zima...piszę tak, bo zawsze czas mi się nieznośnie dłuży... Życzę Ci duuuużo zdrowia w te jesienne i zimowe wieczory - dla Ciebie i Maleństwa :love: No właśnie, jak Mu dasz na imię?? Byle nie Tygrysek :lol: Przyjmij wyrazy mojego szczerego podziwu, ja w ciąży po prostu wisiałam emocjonalnie na moim mężu i biedak nie miał dnia spokoju od moich obaw i lęku. Jeśli tylko będziesz chciała pogadać, albo cokolwiek - pisz. Pozdrawiam Cię, życzę duuuużo słoneczka :hello: Agnieszka
      • Gość: nat Re: nie myslalam ze kiedys tego doswiadcze IP: *.* 30.07.02, 13:32
        Jezzzzu...jak ja Ciebie rozumiem!!!!obecnie mam 9-cio miesięcznego synka i tydzień temu wyprowadziłam sie od takiego jednego padalca (ojciec dziecka).Ciągle sobie tłumaczyłam, że dobrze będzie dla dziecka jeśli będziemy razem, że dziecko potrzebuje ojca. ALE TO NIE PRAWDA!! Ja podczas ciąży chodziłam zdenerwowana i płakałam, po porodzie też nie był dla mnie żadną podporą. Właściwie to sama zajmowałam się dzieckiem i je utrzymywałam. Jak był potrzebny to tylko słyszałam "nie mam na paliwo","wymyśl coś","nie mam pieniędzy". Atmosfera "rodzinna" była taka, że cały czas żyłam w stresie co bardzo odbija się na dziecku. Skutki tego wszystkiego ponosiło dziecko i ono najbardziej cierpiało. Było nerwowe, ciągle płakało.Od kiedy się wyprowadziłam jest bardzo spokojne, a i ja jestem lepszą matką. Całą swoją uwagę skupiam na dziecku i sobie, a nie na tym czy hrabiemu obiad będzie smakował i czy ma czystą koszulę.Nie ty jedna sama będziesz wychowywać dziecko, a z czasem napewno znajdziesz tego jedynego księcia z bajki, który będzie się wami opiekował. Więc nie marnuj czasu na takiego -za przeproszeniem- gównozjada. Nigdy nie stworzy Ci rodziny, a i dziecko nie będzie w nim miało oparcia.Dbaj o siebie, dziecko i nie unikaj kontaktu z przyjaciółmi.Pa.
        • Gość: Renata27 Re: nie myslalam ze kiedys tego doswiadcze IP: *.* 30.07.02, 21:20
          Ten gownozjad malo mnie dzis obchodzi i ciesze sie ze sie odczepil na dobre i jak przyjdzie co do czego to nie bede miala dla niego litosci.Lebiej raczej ze nie mieszkasz z nim, przynajmniej sie nie meczysz jego obecnoscia.A co robisz na codzien, sama sie zajmujesz dzieckiem, pomaga Ci ktos?
      • Gość: csad2114 Re: nie myslalam ze kiedys tego doswiadcze IP: *.* 30.07.02, 15:48
        Nie jestes jedyna. Ja jestem w podobnej sytuacji. W tej chwili w 21 tygodniu ciazy. Z ojcem dziecka znamy sie od ponad 10 lat, od 9 bylismy razem, a ostatnie 4 laty mieszkalismy razem. Obydwoje jeszcze studiowalismy, wiec o slubie nie bylo mowy. On co prawda przed dwoma laty skonczyl swoje studia doktoranckie, ale jakos nie mogl sie zdecydowac na zalegalizowanie naszego zwiazku. Odkad dowiedzial sie o ciazy, atmosfera bardzo sie ochlodzila. Okazuje sie, ze niektorzy panowie nawet w wieku 39 lat nadal nie sa dorosli. W tej chwili mieszkamy osobno. Szukam jekiegos odpowiedniego mieszkania dla nas dwojga, gdyz na ewentualna zmiane sytuacji przestalam juz liczyc. Dodam, ze mieszkam w Austrii (cala rodzina jest w Polsce), do zakonczenia studiow zostalo mi kilka miesiecy, ale najprawdopodobniej wszystko sie przedluzy, gdyz ojciec dziecka nie kwapi sie do pomocy. Do tej pory nawet odmawia uznania ojcostwa. Wiem co czujesz, gdyz przez dluzszy czas bylo mi podobnie. Sprobuj sie uspokoic, choc glupio to brzmi. Moje malenstwo, jakos dobrze znosi ten caly stres, jak do tej pory wszystkie badania byly w porzadku. Doszlam do wniosku, ze dzieci sa jednak dosc odporne, choc usiluje sie jak najmniej denerwowac. Na szczescie mam kilku dobrych przyjaciol, ktorzy cierpliwie wysluchuja moje zale i pomagaja mi jak tylko moga. Glowa do gory, o wiele gorzej i tak juz nie moze byc! Pozdrawiam!
        • Gość: Renata27 Re: nie myslalam ze kiedys tego doswiadcze IP: *.* 30.07.02, 21:13
          Agnieszko, ja juz powoli dochodze do normy. Ciesze sie bo tez mam bardzo dobre badania, pochwale sie: cytologia 1 grupa, czystosc b.dobra, morfologia i mocz b. dobre.Wszystkie mysli koncentruje na dziecku i ostatnio dostalam powera, chce mi sie nawet pracowac i robie to z zaangazowaniem, nie to co ostatnie miesiace. Wiem ze hormony sie uspokoily i tez dlatego czuje sie lepiej, ale wytlumaczylam sobie ta sytuacje. O K. nie chce slyszec, myslec, odraza mnie, nie mam dla niego szacunku i nie tesknie za nim, nie zaluje go, nie chce z nim obcowac, rozmawiac, wyjechac, NIE CHCE GO NIGDY WIDZIEC NA OCZY!!!!!A ja jestem od dzis w 18 tygodniu.Co do Twojej sytuacji teraz to sie wkurzylam na dobre, to jakas zbiorowa epidemia. Ale dranstwo, niech sie smazy w piekle, albo nie, nie wie co straci i to dla niego kara ze nie zostanie adresatem pierwszego bezzebnego usmiechu.Odezwij sie czasem do mnie.
          • Gość: csad2114 Re: nie myslalam ze kiedys tego doswiadcze IP: *.* 01.08.02, 13:34
            Czesc! Ciesze sie, ze juz sie lepiej czujesz, a przede wszystkim z tego, ze badanie wypadlo pozytywnie. Ja tez doszlam do wniosku, ze nie warto sie tym wszystkim denerwowac, jak ktos jest glupi, to i tak mu nic nie pomoze. Wczoraj zaczelam 22 tydzien, nastepne badanie mam za tydzien. Jak do tej pory wszystko w porzadku. Moze wreszcie bede mogla zobaczyc, czy to ona, czy on. Ostatnio (w 18 tygodniu) nia mozny bylo okreslic plci, gdyz malenstwo wykonywalo intensywne cwiczenia gimnastyczne zaslaniajac to co najwazniejsze. Trzymaj sie dzielnie i nie przepracowywuj! Pozdrawiam! Agnieszka
    • Gość: Justyna1212 Re: nie myslalam ze kiedys tego doswiadcze IP: *.* 02.08.02, 13:30
      Jak dobrze słyszeć (czytać raczej), że cieszysz się ciążą. Że mimo tego,co przezyłaś cieszysz się, że będziesz mamą!!!To cudowne. Ogromnie życie Cię doświadczyło, lecz najważniejsze jest zdrowie. Tak myślę. Jesteś zdrowa, dobrze,że nie wyszłaś za niego, możesz być szczęśliwa bez tej kreatury. Będziesz mamą, może być Ci ciężko, lecz uśmiech i miłość dziecka wszystko Ci wynagrodzi. Właśnie: może nie ma tego złego co by na dobre nie wyszło. Nie ma co gdybać jak by było gdyby... Pisz nam jak sobie radzisz. Gdzie mieszkasz?
    • Gość: izolda Re: nie myslalam ze kiedys tego doswiadcze IP: *.* 02.08.02, 23:20
      Jesteś wspaniałą kobietą!!! Mądrą, inteligentną i masz w sobie wiele, wiele ciepła i miłości. Przyda się ona maleństwu. Ciesz się życiem i dzidzią - bo ona już jest i kochasz ją ponad wszystko. Jak się urodzi i ujrzysz jego (lub jej) śliczną twarzyczkę, uznasz, że było warte wszystkich poświęceń, a jak pierwszy raz się do Ciebie uśmiechnie, będziesz najszczęśliwszą kobietą. Dbaj o tą kruszynkę bo to najbliższy człowiek dla Ciebie - ten jedyny który kiedyś będzie dla Ciebie podporą. Nie bój się Go - dasz sobie radę z malutkim człowieczkiem a On będzie Ci się odwdzięczał za trud najpiekniej jak potrafi. Tylko głowa do góry - będziesz najwspanialszą matką dla swego dzidziusia. Juz nią jesteś - czy to nie cudowne?I nie myśl żle o życiu - przyniesie dla Ciebie jeszcze mnóstwo ciepłych, radosnych chwil.Pozdrawiam Ciebie i Twój brzuszek. Iza
    • Gość: kakaks Re: nie myslalam ze kiedys tego doswiadcze IP: *.* 12.08.02, 20:54
      Bardzo mi przykro. Gnojki są na świecie. Myślałam, żę tylko ja na takiego trafiłam... A tu taka niespodzianka. Nie denerwuj się. Są 28-letni niedojrzali chłopcy również. I 40-letni też...Bądź silna i zajmuj się teraz tylko dzidziusiem, niech nie przeżywa stresów, niech Twój brzuszek będzie dla niego(niej) najwspanialszym schronieniem. Ka i ERni (też bez taty)P.S. Dla mnie zachowanie Twojego ex jest niezrozumiałe. Czowiek do którego nie powinnaś się nigdy więcej odezwać. On zawsze będzie taki.
    • Gość: Ania_mama_2Budrysow Re: nie myslalam ze kiedys tego doswiadcze IP: *.* 21.08.02, 15:50
      Tak sobie myśle i myśleJak można tak sie zakochć ignoryjąc rzeczywistość?I wymyśliłam, że każda z samotnych mam krzyknie OJ MOŻNA, MOŻNA.Dobrze, że już dochodzisz do siebie. Wiesz co jest najpiękniejsze w całej tej sytuacji? Przez najbliższe 20lat a może dłużej już nie bedziesz sama. I choć każda z nas czasem czuje sie potwornie samotna i wyje w wannie to tak na prawdę mamy ogromne szczęście. Znam parę samotnych bezdzietnych kobiet. Im jest zapewne jeszcze tródniej jak przychodzi smutek za drugim człowiekiem.Pisałaś trochę o swoim nie łatwym dzieciństwie. Na pewno wynikły z tego głud miłości miał olbrzymi wpływ na to, że nie dostrzegałaś prawdy. W sumie powinnaś być wdzieczna K., że odszedł bo inaczej ciągnęła byś "tę walizę" przez wiele lat, utrzymywała go i skakała wkoło niego, a jednocześnie narastał by w tobie bunt, że nie dostajesz nic w zamian.Za jakiś czas(podobno zwykle trwa to około 2 lat) bedziesz gotowa do nowego związku. Ale wtedy, błagam Cię, bądź wymagająca. Mężczyźni, ci prawdziwi a nie PiotruśPan, wolą kobiety wymagające. Jeśli znów zaczniesz dawać samą siebie nie oczekując nic w zamian znów trafisz na PiotrusiaPana.Ja jestem samotną matką od 7 lat. Sama odeszłam od mojego PiotrusiaPana. Teraz ostrożnie sąduje mężczyzn. I jak na razie nie trafiłam na godnego partnera. Nie zamierzam się spieszyć bo wiem, że o wiele gorsza jest samotność "we dwoje" od samotności samodzielnej. Ja mogę spotkać jeszcze tego jedynego, kobiety tkwiące w toksycznym związku takiej szansy praktycznie nie mają wcaleKażda sytuacja ma też te dobre strony. Prawda?Rusauka
    • Gość: mynia Re: nie myslalam ze kiedys tego doswiadcze IP: *.* 26.08.02, 12:00
      Bardzo Ci współczuję ale faktem jest,że każda z nas nie jest w stanie przewidzieć co zrobi nasz kochany mężczyzna: rzuci, zdradzi etc. Zadna z nas, czy ta porzucona czy zdradzona - w życiu nie myślałaby że spotka ją coś takiego i dlaczego WŁAŚNIE JĄ.Dołączę się do opinii,że moze lepiej,że nie wyszłaś za tego człowieka za mąż bo Wasze życie byłoby chyba koszmarem a może ... jak urodzisz dziecko wszystko się zmieni. Tego nie wiemy ani Ty ani ja. Pozostaję Ci być tylko i wyłącznie egoistką ... myśl o sobie, nie o Nim, myśl o swoim dziecku, bo teraz tylko Ono jest ważne.Pozdrawiam i życzę szczęśliwego rozwiązania. Panmiętaj ... czas leczy rany - stare powiedzenie ale i sprawdzone.
    • Gość: oladrab Re: nie myslalam ze kiedys tego doswiadcze IP: *.* 29.08.02, 09:58
      Kochana Reno, chcę powiedzieć, zebyś zsobie pomyślała , ze z Was dwojga to Ty jesteś w szcześliwszej sytuacji - będziesz miała dziecko, krew ze swojej krwi, juz do konca życia kogoś, kogo będziesz kochać i kto zostanie po Tobie na tym świecie. A on? Należy mu tylko współczuć, ze nie wie, co stracił. Byc moze z kim innym nie bedzie mógł mieć dzieci, a kiedyś moze dojrzeje i zapragnie zostawić po sobie tu jakiś ślad i kiszka. To zwykła głupota. To Ty masz przed sobą najpiekniejsze chwile spędzone z maluchem, zabawy, ksiązeczki, sanki. pomysl o tym. Jasne ze kobieta u boku kochjącego faceta rozkwita, ale jak powiada mój madry mąż " takiego kwiatu pełen świat", czyli nikt nie jest jedyny i żyć bez niego nie można. Jest dużo bab i facetów na Ziemi. Z kimś takim jak opisywany pan na pewno nie chciałabyś spędzać dnia i nocy. Dbaj o siebie i bądź egoistką.
    • Gość: magusia Re: nie myslalam ze kiedys tego doswiadcze IP: *.* 24.09.02, 20:00
      Droga Reno!Jesteś wspaniałą kobietą. W tak trudnym dla Ciebie okresie potrafiłaś przeciwstawić się losowym zawirowaniom i wybrać to najważniejsze!Podziwiam Cię bo zdaję sobie sprawę jak bardzo Ci ciężko. Twój mężczyzna okazał się nieodpowiedzialnym chłoptasiem, a jego zachowanie przypomina reakcje znane z czasopism dla nastolatków. Życzę Ci z całego serca aby Twoje życie pełne było miłości i ciepła.Pozdrawiam malutkie dzieciątko!Ps. Jeśli tylko będziesz chciała napisz na priv.
    • Gość: kasiapro1 Re: nie myslalam ze kiedys tego doswiadcze IP: *.* 27.09.02, 16:16
      Kochana, trzymaj sie !Bedziesz mama!To dar ,ktorego nie kazdy moze dostapic.Pamietaj,ze nie jestes pierwsza i ostatnia oszukana przez faceta.To gowniarz i na pewno nie jest wart zeby ktos powiedzial do niego tato.POczytaj forum,tu jest wiecej takich dziewczyn.Zawsze mozesz popisac do kogos,chociaz to nie to samo,ale...Powodzenia
    • Gość: Juan_Sanchez_Villa_Lobos_Ramirez Re: nie myslalam ze kiedys tego doswiadcze IP: *.* 03.10.02, 14:52
      Kiedyś obejrzałem filmik o susuwaniu ciąży. Pokazano skutki aborcji na trzymiesiacznym (chyba jeszcze powinienem napisać) zarodku. Poryczałem sie i złapałem dolinę na bardzo długo. I ja jestem facetem? to zaczyna być wstyd. jak można komukolwiek doradzać coś takiego. TO gorsze od morderstwa. To co zrobił, to poprostu skur.....syństwo. Dobrze, ze chcesz urodzic tego dzieciaka, a tego idiotę załatw w sądzie. Facet jest bez szans (szczególnie na prokobiecy system sądowy). Zostaw go bez niczego, załatw go tak, żeby poczuł to, co Ty poczułaś. pzdr i powdzonka
    • Gość: Renata27 Re: nie myslalam ze kiedys tego doswiadcze IP: *.* 03.11.02, 22:25
      Czesc Wszystkie Mamunie!Przez ostatnie dni wszystko wydaje mi sie takie mile, niepowtarzalne i swojskie, czuje ze od srodka rozpiera mnie szczescie. Do tego przed godzina w radio uslyszalam Gipsy King dawno nieslyszane i dawaj w tany! O jeju! Troche sie uskakalam z tym moim osmiomiesiecznym brzuszatkiem. :lol:A facetem sie nie przejmuje ani troche (no moze tylko strzelaja wokol wtedy pioruny) :wahoo:Noo.. byl u mnie w pracy kiedys, powiedzial, ze ma jakas wade wzroku i zaczyna tracic wzrok i byc moze bedzie niewidomy (ciekawe czy to taktyka co do lozenia na dziecko) i sie zapytal jak sie czuje (no tak - po czterech miesiacach ciszy)Facet to jednak wyjatkowo proste urzadzenie.Troche mi sie popsuł wlasnie humor.Dzis byłam na wizytacji oddzialu polozniczego na Ujastku i w szpitalu im. Zeromskiego w Krakowie, widzialam tam przekochane dwa malenstwa w inkubatorach, takie malutkie, czerwoniutkie, najslodsze na swiecie i juz sie nie moge doczekac mojej kruszynki. Kruszynka kopie mame ile wlezie, ma sily sporooo... Bylam u lekarza, mojego gienia :love: i pomimo zarzekan - kiedy powiedzial mi ze jest wszystko z dzieckiem w porzadku z usg, ze ma piekne serducho, z dwoma komorami, pokazal zoladek, watrobe. Ojej ale bylam happy i potem mowi "a plec znamy?"nie nie znamy, a chcemy znac?, hmm, chyba nie, a widac dzis?a widac...:bounce: :bounce: :bounce: :bounce: :bounce:Uff, i tak sie dowiedzialam, bardzo mnie to zblizylo, poczulam ze to juz tak niedlugo. Juz wkrotce bedziemy RAZEM.Czuje sie dobrze, spuchłam na 24 kilo na plus (ojej), krzyze troche sie uspokoily. Pozdrawiam, caluje Was wszystkie, ale naj naj bardziej sle calusy do agacz2905 :love: :love: :love:PozdrawiamRenata
      • Gość: AgnieszkaLO Re: nie myslalam ze kiedys tego doswiadcze IP: *.* 04.11.02, 10:09
        Cześć, dzisiaj dopiero przeczytałam Twoją historię od lipca do listopada. Chce tylko życzyc Tobie i Maleństwu wiele miłości (a z ostatniego postu wynika, że będziecie jej mieli całe morze). Trzymam kciuki i czekam na kolejne relacje i na powitanie z Maleństwem.Ag
      • Gość: agacz2905 Re: nie myslalam ze kiedys tego doswiadcze IP: *.* 05.11.02, 23:06
        cześć Reniu :love:Dzięki za całusy i w ogóle. Cieszę się, że kipisz miłością do swojego dziecka, bo tak odebrałam Twój post. Hihihi, i mimo późnej pory mam pomysł: jak Twój były facecik już straci całkiem wzrok, to niech się nie martwi!! My tu na forum jesteśmy na tyle faaaajne, że zrobimy na niego zrzutkę, prawda dziewczyny?? Poza tym jak już urodzisz Juniora, to Junior na pewno od dnia narodzin przejmie obowiązki alimentacyjne względem kochanego tatusia. Prawda Junior?? :lol: A tak poważnie: chyba sama najlepiej wiesz, że nie warto się palantem przejmować. Pozdrawiam Ciebie, dzidzię i wszystkie zaglądające tu eMamy też.:hello: Agnieszka, mama Szymka
    • Gość: KasiaR Re: nie myslalam ze kiedys tego doswiadcze IP: *.* 06.11.02, 09:36
      Wiem, że mówię banał, ale - olej tego dupka! Pomyśl sobie, że lepiej, że to spotkało Cię przed ślubem niż po - byłoby Ci znacznie trudniej. 25-letni faceci to smarkacze! Brak mi słów! Przeczytaj mój post na tym forum pt. "Bycie samotną mamą jest OK!". Na prawdę można sobie poradzić!I jeszcze kolejny banał - gdy rodzi się dziecko - ono dla kobiety jest najważniejsze, a miłość do mężczyzny, który tak Cię skrzywdził, i jego gorzkie słowa przestaną mieć dla Ciebie jakiekolwiek znaczenie.Jeśli mogłabym Ci coś doradzić - lepiej gdyby ojciec Twojego Dzieciątka nie uznawał go w USC. Nie wiadomo co takiemu idiocie strzeli kiedyś do głowy (czasem facetom przychodzi miłość ojcowska gdy zobaczą Dzidziusia).I jeszcze jedna rada - jeśli masz dobrą przyjaciókę, fajną siostrę lub Mamę, z którą masz dobry kontakt - poproś którąś z nich, żeby były przy Tobie w czasie porodu. Jestem pewna, że świetnie sobie poradzisz. Dzidziusiek doda Ci mnóstwa sił - zobaczysz sama. Będę trzymała kciuki w styczniu.p.s. Będzie chłopiec czy dziewczynka? Wybrałaś już imiona?
    • Gość: mamazuczka Re: nie myslalam ze kiedys tego doswiadcze IP: *.* 06.11.02, 13:13
      Kotuchna, Kochanie,trzymaj się mocno. Nie daj się! Myśl o Maluszku, który na pewno da Ci duuuużo radości i satysfakcji. Trzymamy z Żuczkiem kciuki za Ciebie i Twoje Maleństwo!!!Wiem, jest Ci ciężko. Jezu! Jak czytałam Twojego posta, to stanął mi obrazek z mojego życia:" zaczelam rozpaczliwie probowac znalesc w nim choc odrobine ciepla, żeby mnie uspokoil, ze nie mogę się denerwowac. Na nic takiego nie można było liczyc, był coraz bardziej zimny, krzyczal, mowil ze wyskoczy przez okno jak się nie odsune od drzwi, ze chce natychmiast isc. Mowil ze mam silny instynkt samozachowawczy i ze swietnie sobie poradze, ze jestem silna i ze mam silna psychike. Krzyczal, zebym mu dala spokoj, ze natychmias chce wyjsc, zebym mu tego wszystkiego nie utrudniala. "Ja tego wszystkiego wysłuchiwałam w 8 i 9 miesiącu, gdy mieszkaliśmy u niego i gdy czepiał się mnie o jakieś głupstwa. Robił wtedy straszne awantury i przedstawienia typu "wyskoczę przez okno" itp. A ja tylko ryczałam i nie wiedziałam o co tak naprawdę tu chodzi, bo przecież nie można się tak zachowywać tylko dlatego, że wracając z pracy spóźniłam się o 10-15 min.!!! nosząc przed sobą wielki brzuch!!!Kotuś, nie wiem co Ci radzić. Czujesz się osamotniona. A co z Twoją rodziną? Z rodzicami, dziadkami, ciociami? Może rodzeństwem bliższym lub dalszym? Czy możesz rozmawiać z kimś na ten temat? Bo ja chodziłam do mojej chrzestnej jak już czułam, że psychicznie nie wytrzymam. Wypłakiwałam się, planowałam co zrobię w najbliższych dniach i obiecywałam sobie że nie będę brała sobie do serca jego terroru.Powiem Ci jedną rzecz z własnego doświadczenia.Dziecko dodaje siły! DUUUUZZZZZOOOO SIŁY! Może nie na samym początku, bo wiadomo - nowe doświadczenie, nowy człowieczek, nowe problemy, nowe depresje [sic!! miałam cholerną depresję jak Żuk miał ok. 2 m-cy], płacz dziecka, lekarze, szczepienia itp. Jednym słowem dużo nowych obowiązków, z którymi trzeba się po prostu zżyć i przyjąć jako normalkę. (Ja wtedy nie byłam taka mądra i często z sobą walczyłam tracąc niepotrzebnie siły).Ale jak wyjdziesz nieco "na prostą" [a będzie to w wieku ok.3-7 m-cy po porodzie - przynajmniej tak było u mnie], to zobaczysz, ile masz siły, o której istnieniu nie wiedziałaś i o jaką siebie nawet nie podejrzewałaś.Wiem co mówię, a mówię to z WŁASNEGO doświadczenia!Nie będę Ci mydlić oczu, że będzie łatwo. Ale zobaczysz, że staniesz się naprawdę silna! Teraz już wierzę kobietom, które czasami mówią że i z dwójką i z trójką dzieci same sobie dadzą radę. Bo to jest prawda. Nachodzi człowieka jakaś taka siła i determinacja. I trwa, i trwa i trwa i trwa.....Całujemy Was mocnoBrygida i Żuczek (18 m-cy)ps. daj znać jak urodzisz.Trzymamy za Was kciuki.
    • Gość: mamazuczka Re: nie myslalam ze kiedys tego doswiadcze IP: *.* 06.11.02, 15:29
      To jeszcze raz ja.Zgadzam się z moją poprzedniczką co do kwewstii uznania dziecka przez ojca.Zastanów się nad tym poważnie.Czy na pewno chciałabyś, by uznał dziecko?Warianty są takie:POZWOLISZ MU UZNAC [jeśli będzie chciał]* będzie płacił marne grosze alimentów* ale będzie mógł decydować [czytaj: mieszać] w Twoim dwuosobowym stadle do momentu osiągnięcia pełnoletności przez dziecko* gdy będzie stary, zniedołężniały albo skończy w rynsztoku to może mu się przypomni "jego" dziecko i może będzie chciał być przez nie utrzymywany [a skoro jest bez ambicji, to co stałoby temu na przeszkodzie?]. Dzieci mają obowiązek alimentacyjny w stosunku do swoich rodziców aż do ich śmierci!* będzie mieć nazwisko ojca [czytaj: inne niż Ty]. Może być to dla dziecka problemem w przedszkolu/szkole (bo na studiach i w życiu dorosłym to raczej już nie) - ALE!! Ale możesz ujednolicić swoje nazwisko z nazwiskiem dziecka (na mocy art. 1 ust.1 w zw. z art.2 ust. 1 Ustawy z dnia 15.11.1956 r. o zmianie imion i nazwisk). Nosiłabyś wówczas 2-członwe nazwisko.NIE POZWOLISZ UZNAĆ DZIECKA* nie dostaniesz nędznych alimentów [nędzne bo nędzne, ale zawsze coś]* dziecko może się w przyszłości zapytać, dlaczego tatuś nie dał mu swojego nazwiska [czytaj: "czy mnie nie kochał?"]To mi przychodzi do głowy.Brygida i Żuczek
      • Gość: eBeata do Renaty i Brygidy IP: *.* 07.11.02, 09:19
        Renatko, sprawa z nazwiskiem wygląda trochę inaczej niż napisała Brygida.Obojętnie czy ojciec dziecko uzna czy nie, czy widnieje w papierach czy nie, wybór nazwiska zależy wyłącznie od matki. Mój mały ma w papierach ojca biologicznego a nazwisko moje /należy umieścić tylko taki punkt we wniosku/.Brygidko,> * dziecko może się w przyszłości zapytać, dlaczego tatuś nie dał mu swojego nazwiska [czytaj: "czy mnie nie kochał?"] - tak jak pisałam wybór nazwiska należy do kobiety. W tym przypadku raczej dziecko zapyta - dlaczego nie chciałaś abym nosił nazwisko ojca? Z odpowiedzią nie powinno być problemu, prawda?Ja dałam synkowi swoje nazwisko z trzech powodów:1. Mniej problemów w przedszkolu, szkole i papierach ;-)2. Gdy w przyszłości wyjdę za mąż mały będzie mógł tak jak ja zmienić nazwisko bez procesu adopcyjnego /tylko zmiana nazwiska - tatuś dalej płaci alimenty i jest ojcem pod względem prawnym/3. Nie chciałabym w przyszłości usłyszeć - dlaczego noszę nazwisko rodziny z którą nic mnie nie łączy. To nie ich kocham, należę do Was.Renatko, to są trudne decyzje. Podejmujemy je w końcu za dziecko nie wiedząc co będzie w przyszłości.W każdym razie moje zdanie jest takie - gnój gnojem ale jest ojcem. Tak jak on do dziecka tak i dziecko do niego ma prawo. Dlatego moim zdaniem powinien istnieć przynajmniej w papierach i jeżeli ewidentnie nie szkodzi dziecku mieć do Niego dostęp. Dzieci i tak później ojców osądzą. Nas też.Pozdrowienia dla maluszka i Żuczka.Beata
        • Gość: Renata27 Re: do Renaty i Brygidy- ASPEKT PRAWNY OJCOWSTWA IP: *.* 07.11.02, 10:02
          Dziewczyny, napisałam Wam taki długi post i go przed chilą wcięło, jestem załamana...buuuuuuuu buuuuuuuuu...
        • Gość: Renata27 Re: do Renaty i Brygidy- ASPEKT PRAWNY OJCOWSTWA IP: *.* 07.11.02, 10:19
          Dziewczyny, pisałam przez godzinę post, ważne rzeczy wyłuszczyłam wreszcie problem, napisałam prawie wszystko co mnie męczyło, i wcięło to wszystko, nie ma nigdzie, nie wysłało sie!!! Chyba będę miała już zły dzień. Nie mam siły tego powtarzać słwo w słowo co napisałam, ale byłam zadowolona z mojego listu i nie wiem czy napiszę znowu równie jasno , aż mi się gorąco zrobiło. buuuuu... przepraszam.Spróbuje z pracy około 15 napisaćPozdrawiam WasDużo słoneczka na buzi, bo za oknem już nie ma :hello:
          • Gość: eBeata Re: do Renaty27 IP: *.* 07.11.02, 11:40
            Reniu, jak wcina to spróbuj przewinąć pasek w dół. Jak nie pomoże to strzałką w prawo!Mi też czasami wcina, ale w ten sposób odzyskałam kilka postów.
    • Gość: Renata27 Re: nie myslalam ze kiedys tego doswiadcze IP: *.* 07.11.02, 00:49
      Czesc Kochane,dziekuje za Wasze odpowiedzi, sprawiają mi dużą radość. Dziś zwróciłyście moją uwag na coś , co się zbliża i co wypieram z głowy i odkładam, chodzi o uznanie dziecka przez "ojca".To smutne, bo nie wiem na co się nastawiać, nie wiem, czy będzie zgrywał sierotę i chorowitka. Wiem, że jest zdrowy jak byk, do tego obleśnie gruby jak na moj gust, żre codziennie w pracy pizzę i mu dupa tylko rośnie. Uff ale mi ulżyło. Znajomy powiedział: "Renia po co Ci facet, taki i to z nadwagą"... on zawsze mnie pociesza i mozna sie posmiac, takie fajne bzdety zawsze mówi . Bede musiala stawic czola temu. Myslalam, że po narodzinach pójde sama do urzędu i zarejestruję dziecko.Kupię wyprawkę, nazbieram paragonów i przy wnoszeniu sprawy o ustalenie, odebranie praw i alimenty, zazadam jednoczesnie jej zwrotu w polowie.Ale zaczelam sie bac ze moge dostac smiesznie niskie alimenty, bo on cos wykreci np z tymi oczami lub czymkolwiek, a wtedy bedzie ojcem , a to bylaby dla mnie porazka, taki prostak nie zasluguje na to zeby uslyszec "tato", marzę o prawdziwej rodzinie, ale mysle ze nie mam na nia szans (z przyczyn osobistych, to juz za mna) Przepraszam, dokoncze innym razem, jestem zmeczona i nie wiem co pisze. Jutro napisze duzo i wszystko, dzis jeszcze chce Was pozdrowic najcieplej na swiecie.Renata
      • Gość: Ika Re: nie myslalam ze kiedys tego doswiadcze IP: *.* 08.11.02, 00:31
        W kwestii formalnej dodam tylko, że aby taki "tatuś" wam nie mieszał w późniejszym życiorysie, przy składaniu pozwu o uznanie ojcostwa i alimenty mozna jednocześnie wnieść o odebranie "tatusiowi" władzy rodzicielskiej. Nie odbierze mu to prawa do kontaktów z dzieckiem, tylko odbierze prawo do współdecydowania.Ja tak zrobiłam - a jaki będzie efekt, zobaczymy... Sprawa trwa....
    • Gość: do Re: nie myslalam ze kiedys tego doswiadcze IP: *.* 11.11.02, 03:39
      wiesz jak czytam twoj list to mnie szlag trafia, ze takie smiecie jak twoj ,,byly,, chodza po swiecie!!!!!to jest jakis chwast po prostu!!!!!!1 degenerat, chory psychicznie mutant...dziekuj bogu ze to sie tak skonczylo, a dzidzius moze miec innego tatusia....nawet nie kus sie na to zeby dac mu nazwisko po tym skur,,,,,, bo szkoda dzieckawiem ze ci ciezko, bo w koncu wydawalo cie sie ze jest najblizsza osoba, a tu....noz w plecy...ale teraz musisz sie pozbierac i myslec tylko o dzidziusiu, i nie stresowac sie tym dupkiem.....wymaz go z pamieci..........i pamietaj ze to juz taki chu..... ze kazda skrzywdzi, pewno ma jakies urazy i kompleksy.i probuje przez to ranic innych co mu daje poczucie ,,spelnienia,,ehh tak sie wkurzylam,ze nie moge do tej pory zrozumiec tego swiata.....ale nie przejmuj sie i wiedz ze w naturze zawsze jest rownowaga....a tego kutassa dosiegnie reka boska, pozd, i sorry za slowka
      • Gość: do Re: nie myslalam ze kiedys tego doswiadcze IP: *.* 11.11.02, 04:10
        widze ze jest duzo lepiej, trzymam kciuki, i mam nadzieje ze bedzie wszystko po twojej myslia z tego ,, ślepca,, zedrzyj co sie da, niech poczuje grubellopa
      • Gość: Renata27 Re: nie myslalam ze kiedys tego doswiadcze IP: *.* 11.11.02, 21:36
        Dorotka, dzieki za żywiołowe słowa, jakby płynęły z moich ust.Nazwiska jego oczywiście nie dam mojej kruszynce, nie dam jej nic co się wywodzi od niego. ładuje baterie zeby wreszcie napisac to co mi zjadła amba pare dni temu przy wysyłaniu, może wreszcie jutro to uczynie.Ja z moim ojcem tak mialam ze go widzialam raptem ze 4 razy w zyciu, nosilam jego nazwisko. Efekt byl taki, ze jak mialam 20 lat, zmienilam je na panienskie mamy (czyli mojej kochanej ŚP Babci).Pa Renata
        • Gość: do Re: nie myslalam ze kiedys tego doswiadcze IP: *.* 11.11.02, 22:59
          z niecierpliwoscia czekam na ciag dalszy twojej opowiesci.....serdecznie pozdrawiam!!
    • Gość: Renata27 Re: nie myslalam ze kiedys tego doswiadcze - urodzilam, czas isc zarejestrowac... ale czy samej? IP: *.* 01.02.03, 19:52
      Czesc dziewczynywracam do mojego watku, rozpoczetego pol roku temu. Pragne tez doniesc, ze urodzilam zdrowa córeczkę Gabrielkę 13 stycznia 2003, 12 dni po terminie. Jestesmy w domu juz ponad dwa tygodnie i radzimy sobie calkiem niezle, myslalam ze bedzie gorzej, bo bardzo balam sie depresji poporodowej, ale nie wystąpila jak narazie takowa.Nie pisałam póżniej co u mnie, bo i nic sie nie dzialo, cala ciaze przeszlam w sumie sama, nie liczac garstki serdecznych przyjaciol, ktorym dziekuje ze ze mna byli. Ojciec w sumie od lipca przepadl bez wiesci, nie liczac spotkania w pazdzierniku bodajze, kiedy pisalam wam, ze przyjechal do mnie do pracy na rozmowe, ze traci on wzrok, ma jakas wade i pocieszal mnie ze dobrze dla mnie ze zostalam sama bo "mialabym byc moze slepca na pokladzie"... (no comment)...i tak lecialy kolejne miesiace juz mocno widocznej ciazy, mieszkalam sama, bylo mi oczywiscie smutno jak nie wiem ale co tam - przezylam. No i jeszcze w grudniu przed swietami postanowilam do tego buraka zadzwonic... powiedzialam ze jestem w ciazy w 9 mies i chce kupowac wyprawke i chce od niego kase , bo wszystko drogie itp... Naprawde bylam pewna ze mi da i sie spotka ze mna (odrazu mowie ze nie liczylam na nic ponadto i nie kocham go) , no ale wiecie - uslyszalam, ze on nie ma obowiazku. szkada nerwow - tylko znow sie pobeczalam, potem byly swieta, oczywiscie nawet nie zadzwonil , choc termin byl na 1 stycznia 2003r. No i przyszedl czas porodu, wreszcie 13.1. Gabrysia wskoczyla w moje ramiona. Dzis mamy 1 luty i jeszcze Jej nie bylam zarejestrowac...Wciaz rozwazam to czy sad mi nie zarzuci ze nie powiadomilam ojczulka o fakcie rejestracji w urzedzie, jak bedzie sprawa o alimenty. Wszystko sprawdzilam na dziesiata strone pod wzgledem prawnym , bo wiem np ze jak pojde z nim to m in on nabedzie praw rodzicielskich, czego nie chce, uwazam ze nie zasluguje. Nazwisko oczywiscie musi miec moje bez dyskusji.I teraz przejde do meritumTo co teraz pisze, mialam zrobic juz od rana. Chcialam Was bowiem pytac czy isc samej rejestrowac, czy dzwonic do niego, ponizyc sie jak w grudniu, i poinformowac o rejestracji.W kazdym razie chyba sciagnelam go myslami bo wieczorem zadzwonil sobie jak niby nic, z gratulacjami, zapytaniem jak sie czujemy, jak na imie, czy zdrowa "napewno tak jak ma taka mame zdrowa i ładną" - no jednym slowem gowniarz rozmawial ze mna jakby nic sie niestalo. zapytal czy moze przyjsc, ale za kilka dni bo jest teraz przeziebiony i nas zobaczyc. powiedzialam ze nie jestem malpa w zoo do ogladania i jak chce przyjsc to niech przyniesie kase. przytaknal.skonczylam rozmowe, ma jakos zadzwonic w tygodniuPoradzcie- czy isc w pon samej zarejestrowac coreczke- czy jak sie zjawi wposcic go do mieszkania- czy wytargac za te dlugie kudly i o sciane- co robic zeby bylo dobrze dla mnie i dla Gabrysi, przeciez ona jest najwazniejsza- ps. pozew do sadu juz napisalam, czeka na zlozenielicze na wasze doswiadczenie zycioweRenata
      • Gość: marzanna Re: nie myslalam ze kiedys tego doswiadcze - urodzilam, czas isc zarejestrowac... ale czy samej? IP: *.* 02.02.03, 02:06
        Witaj, Renatko! GRATULACJE! Z powodu dzidzi! To wspaniałe, że po tym co przeszliście mozesz sią teraz nią cieszyc. Dopiero teraz przeczytałam Twoją historie...O Boże, jacy oni są schematyczni...> >. Chcialam Was bowiem pytac czy isc samej rejestrowac, czy dzwonic do niego, ponizyc sie jak w grudniu, i poinformowac o rejestracji.> ja nie prosiłam ojca dziecka na rejestrację. Tym bardziej, że(zdradze Ci trick, bardzo ważny, ale to tajemnica!)DYSPONUJĄC PEŁNYM AKTEM URODZENIA DZIECKA DOKONANYM TYLKO PRZEZ CIEBIE, BEZ JEGO UZNANIA, MOZESZ DZIDZIE BEZ POBLEMU(tzn bez tatusia)WPISAC SOBIE DO PASZPORTU co tez uczynilam. I Tobie radze. Nie poniosłam za to żadnych konsekwencji na sprawie o uznanie ojcostwa i alimeny.Oczywiście o tym paszporcie on nic nie wie Jeśli hccesz go rowniez podac o alimenty, to automatycznie, gdy przyzna sie do ojcostwa na sali sądowej(bo nie zaprosisz go do USC), uzyska takie prawa. To jednak nie znaczy wiele, prócz wspomnianego przez inna mamę ryzyka, że na starość Twoje dziecko być może będzie musiało drania utrzymywać. A nie znaczy wiele, bo i tak od Ciebie będzie zależał kszałt jego z dzieckiem relacji. Jak zechcesz, to nie będzie go widywał. I tyle. To tzw prokobiece sądownictwo . > W kazdym razie chyba sciagnelam go myslami bo wieczorem zadzwonil sobie jak niby nic, z gratulacjami, zapytaniem jak sie czujemy, jak na imie, czy zdrowa "napewno tak jak ma taka mame zdrowa i ładną" - no jednym slowem gowniarz rozmawial ze mna jakby nic sie niestalo. zapytal czy moze przyjsc, ale za kilka dni bo jest teraz przeziebiony i nas zobaczyc. powiedzialam ze nie jestem malpa w zoo do ogladania i jak chce przyjsc to niech przyniesie kase. przytaknal. Twardo stawiasz sprawę, nie dziwię się.> Poradzcie> - czy isc w pon samej zarejestrowac coreczke TAK> - czy jak sie zjawi wposcic go do mieszkaniaJak uwazasz. Jeśli Cię to stresuje, nie rób tego. Ja miałam silne przekonanie, że ojciec mego dziecka nie zasłużył na to, by je obejrzeć. ale to inna historia...> - czy wytargac za te dlugie kudly i o sciane Nie denerwuj się, przede wszystkim. Nie psuj sobie kontaktów z dzieckiem myślami o nim.> - co robic zeby bylo dobrze dla mnie i dla Gabrysi, przeciez ona jest najwazniejsza> - ps. pozew do sadu juz napisalam, czeka na zlozenieWpisz dziecko do paszportu, złóż pozew.Jak uważasz to za słuszne i nie szkodzące Wam, pozwól mu na kontakty. Jak nie to pogoń(ale raczej bez przemocy, nie przemęczaj się w połogu). Pozdrawiam Was serdecznie
        • Gość: Zocha Re: nie myslalam ze kiedys tego doswiadcze - urodzilam, czas isc zarejestrowac... ale czy samej? - d IP: *.* 02.02.03, 11:18
          Renato,kwestie prawne są bardzo ważne i nie możesz ich w najmnieszym stopniu zaniedbać.Po pierwsze - idź jak najszybciej zarejestrować dziecko. Twoja córka jak dotąd prawnie po prostu nie istnieje :(. Obecność ojca przy tym nie jest konieczna [a z tego co piszesz o planach wobec niego raczej zbędna - bo nie o takie skutki Ci chodzi]. Gdy pójdziesz ją rejestrowac sama Gabrysia jako imię ojca będzie miała wpisane imię wskazane przez Ciebie, nazwisko będzie miała Twoje, tak samo automatycznie nawisko ojca bedzie takie samo jak Twoje. Na akcie urodzenia [ale tylko zupełnym - czyli takim, do którego niewiele osób na dostep] będzie napisane, że imie i nazwisko ojca wpisano na wniosek matki. [takie sa przepisu ustawy o aktach stanu cywilnego].Po ustaleniach w sądzie - czyli albo uznaniu, albo ustaleniu ojcostwa - akt urodzenia Gabrysi będzie zmieniony - tj. zostaną wpisane dane zgodne z tymi zmianami. jesli więc podasz jego prawdziwe imie np. Rupertuser ;) to nazwisko będzie Twoje np. Nowak. Po decyzji Sądu imię pozostanie, a nazwisko bedzie wpisane prawdziwe. Zupełnie czym innym jest władza rodzicielska [czyli decydowanie o dziecku].Ojciec Gabrysi może mieć władzę jeżeli:- uzna dziewczynkę przed kierownikiem Urzędu Stanu Cywilnego, jeśli np pójdziecie razem zarejestrować córkę [wtedy od razu bedzie miał władzę rodzicielską] albo-jeśli uzna ją przed sądem za Twoją zgodą i Ty zgodzisz się, by miał władzę rodzicielską - możesz jednak wyraźnie podac, że się na to nie godzisz - tj. godzisz się na uznanie jej za córkę Xińskiego, ale nie godzisz się, by miał władzę rodzicielską i jego nazwisko.Takie uznawanie bardzo często ma miejsce przed sądem, gdy jest sprawa o ustalenie ojcostwa, a pozwany tatuś staje i mówi "tak jestem ojcem, chcę uznać dziecko". Jest to o wiele szybsze i mniej kosztowne.Renato - sprawa alimentów i władzy rodzicielskiej są zupełnie z sobą niezwiązane. Alimenty należą się dziecku bez względu na to, czy tatus ma nad nim władzę. Gdybym była w takiej sytuacji - zarejestrowałabym córkę w USC, złożyła pozew o ustalenie ojcostwa i alimenty oraz zwrot wydatków na moje utrzymanie 3 miesiące w czasie ciąży i wyprawkę.Gabrysia MUSI być zarejestrowana !!!!! Do pozwu trzeba dołączyć odpis zupełny z aktu urodzenia [nie odpis skrócony]ZochaPs. Bardzo Cię polubiłam czytając starsze posty, nie wiedziałam jdnak, że tak smutne były poczatki Twej ciąży. Życzę Tobie i Gabrysi wiele szczęścia i zdrowia. W razie pytań pisz na priva.Z.
          • Gość: Renata27 Re: nie myslalam ze kiedys tego doswiadcze - do Zochy IP: *.* 02.02.03, 12:40
            Napisałam do Ciebie na priva
            • Gość: Zocha Re: nie myslalam ze kiedys tego doswiadcze - do Renaty IP: *.* 02.02.03, 13:31
              Odpisałam.Zocha
        • Gość: Renata27 Re: nie myslalam ze kiedys tego doswiadcze - do Kirke IP: *.* 02.02.03, 21:04
          Kirke,czytając Twój post odnalazłam rownież pewne analogie zachowań naszych partnerów. Myślę , że cechy takie jak brak odpowiedzialności za własne czyny, niedojrzałosć emocjonalna są po prostu charakterystyczne dla takich typów. Jutro idę z ranca rejestrowac, sama naturalnie.Mogę napisać na priva do Ciebie?
      • Gość: stynka Re: nie myslalam ze kiedys tego doswiadcze - urodzilam, czas isc zarejestrowac... ale czy samej? IP: *.* 03.02.03, 00:26
        Renatko kochana!Przede wszystkim serdeczne gratulacje dla Ciebie i Gabuni oraz życzenia zdrówka i szczęścia przez całe życie (no i jeszcze wszystkiego, co tylko będzie Wam potrzebne! a i tego, co niepotrzebne, też ;-) w końcu od nadmiaru głowa nie boli!)Fajnie, że zaczęłaś sie znowu odzywać. Martwiłam się, że milczysz, bo i na gadułce wysłałam Ci wiadomość i nie dałaś znaku życia. Cieszę się, że wszystko poszło gładko i że wiesz już, jak to jest mamusią pełną gębą :sol:.Co do rejestracji dziecka, to leć sama i nie zawracaj sobie głowy "tatusiem". Nie taki diabeł straszny. Sama rejestrowałam, to wiem :-). Na ewentualne późniejsze decyzje będzie jeszcze czas :-). I sąd. Ale o tym na razie nie myśl, tylko rozkoszuj się byciem z córcią. Ech, jak ja bym chciała jeszcze raz to przeżyć!Całuski gorąceod stynki i Jacha-od-trzech-dni-dwulatka:bic:
        • Gość: tas Re: nie myslalam ze kiedys tego doswiadcze - urodzilam, czas isc zarejestrowac... ale czy samej? IP: *.* 03.02.03, 09:30
          Renato! Gratulacje dla Ciebie dzielnej Mamy i dla Gabuni - ukochanej Córeczkismile Niech Mała rosnie zdrowo! A Ty renato rozkoszuj się macieżyństwemsmileOj Stynka, a też bym chętnie jeszcze raz to wszystko przeżyła. Dzieci tak rosną szybkosad Staśko z niemowlaczka juz sie przeistoczył w dorosłego, starego, mężczyznesmile)))) Tak o sobie mOwismile))))

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka