ja zrobilam...

IP: *.* 28.10.02, 14:04
MOze to troche dziwnie zabrzemi - przezywallm to samo 4 miesiace temu. Bylo mi strasznie zle, budzilam sie i horror sie zaczynal. Wszystko co robil On denerwowalo mnie, slowem u mnie mega foch...a On pytal dlaczego? Postanowilam cos zmienic i odeszlam. I teraz tego strasznie zaluje, potwornie za nim tesknie. Pomieszkalam troche sama i zaczelo mi brakowac czegos, Kogos. A On juz nie chce ze mna byc. Chce rozwodu. Ma juz dosyc męczenia sie ze mna.A ja...kiedys niezalezna, samodzielna, walczaca teraz sie kurcze i w nocy placze do poduszki. I dopiero teraz jestem samotna.Musisz sama podjac decyzje - moze wystarczy jak troche pomieszkacie osobno? Nie zrobilabym juz tego poraz drugisad
    • Gość edziecko: kakus Re: ja zrobilam... IP: *.* 28.10.02, 14:08
      O przepraszam chcialam odpowiedziec na post "Samotne z wyboru"... i jakos mi nie wyszlo.Moze dlatego ze to moja pierwsza wypowiedz na tym forum, mimo ze jestem z Wami od miesiecy, pierwszy raz sie uaktywnilam, przepraszam za spowodowanie balaganu
      • Gość edziecko: Rosa* Re: ja zrobilam... IP: *.* 28.10.02, 17:31
        Kaku!Przeczytałam Twój post i- chociaż nie prosiłaś o radę i może nie powinnam się wypowiadać- poruszył mnie i postanowiłam odpowiedzieć. Zawsze to smutne kiedy jedno z dwojga nie jest do końca przekonane i kocha druga stronę.Jeśli NAPRAWDĘ go kochasz ( a jak rozumiem- już się upewniłaś)- to walcz. Metod jest wiele i nie ma siły na zakochaną i zdeterminowaną kobietęsmile1. Metoda Dziecko. Jeśli macie dziecko to nadal jest szansa.2. Metoda Rozmowa. Domyślam się, że było wiele rozmów. Zawsze jednak możesz wyciągnąc dodatkowe argumenty w postaci przeprowadzenia dyskusji innymi sposobami. Np,. Jeżeli do tej pory prosiłaś i blagałaś- spróbuj rzeczowo i chłodno. Jeśli było rzeczowo i chłodno- spróbuj z emocjami. W razie czego zawsze możesz powiedzieć, że chcesz się upewnić czy naprawdę wszsyko stracone i zaciągnij Jego i siebie do terapeuty. Skuteczne są też listy i maile, zwłaszcza jeśli do tej pory nie wykorzystywałaś tej drogi komunikacji. Wszystko, co może Go zaskoczyć jest dozwolone. Nie znam waszej sytuacji, ale te metody zazwyczaj się sprawdzają. AHA. Jeśli grałaś w Waszym związku rolę egoistki- spróbuj altruistycznie, np. Powolaj się na Jego dobro i powiedz, że chcesz walczyć dla Niego- żeby za kilka lat czy miesięcy nie żałował. Godna polecenia jest w tym wypadku samokrytyka + obietnice, które oczywiście będziesz musiała spełnić. Jeśli byłaś właśnie altruistką- można powiedzieć, że robisz to dla siebie. Zeby umożliwił Ci i ułatwil decyzję, którą podejmiesz po jeszcze jednej próbie bycia.3. Metoda Rodzina. Kontrowersyjna. Polega na apelowaniu ( w sposób dyskretny i za Jego plecami) do Jego rodziny z prośbą o wsparcie. Jeśłi Wasze układy byly dobre i rodzina (zwłaszcza Teściowa) Cię lubi- masz szansę. Jeśli nie- musisz ich przekonać, że żałujesz + wiele komplementów pod adresem męza/ partnera + rzeczowe omówienie własnych win. Konserwatywne podejście rodziny męża do instytucji małżeństwa działa dodatkowo na Twoją korzyść.UWAGI: Jeśli w sprawę zdązyła się już zaangażować inna kobieta- możesz być na straconej pozycji. W innym przypadku może być to jedynie wariant Gry pod tytułem : "walcz o mnie". To znaczy- być może o to chodzi Twojemu męzowi. Jeżeli Twój facet jest zdeterminowany do rozwiązania tego związku i potraktował Twoją wyprowadzkę jako świetny pretekst do wyplątania się z więzów- daj sobie z nim spokój i uznaj, że zrobiłaś wszystko. Jeśli nie- warto się upokorzyć i walczyć choćby po to, żeby zyskać przeświadczenie, że próbowalaś i dałaś z siebie maksimum Twoich możliwości. To zawsze ułatwia życie.Pozdrawiam serdecznie- ania
        • Gość edziecko: kakus Re: ja zrobilam... IP: *.* 29.10.02, 10:05
          Aniu Serdecznie dziekuje za odpowiedz - bardzo milo mi sie zrobilosmileNajsieszniejsze w calej tej sytuacji jest to ze sama sie o to prosilam, nawet nie wiem co chcialam przez to osiagnac.moj maz twierdzi ze juz tyle razy dawal mi sygnaly ze mam sie zmienic, ze chce mieszkac z pogodna zawsze usmiechnieta osoba , a nie wiecznie smutna i zaplakana. Denerwowalo Go ze wiecznie siedze w domu, ze nie mam przyjaciol i znajomych. a ja w calej tej swojej depresji nawet nie chcialam wychodzic, potrafilam caly dzien przelezec jak mimoza ogladajc seriale brazylijskie. Co gorsze zaczynam myslec ze ja nie potrafie mieszkac z druga osoba. Mozliwe ze jestem zla kobietasad. Zaluje tylo ze dzieckie nie mamy. A jego rodzina mnie uwielbia! i juz delikanie Mezowi sugerowali ze zle robi. Dziwne przeciez to ja najbardziej namieszalam! Caly czas sie ludze ze jeszcze razem bedziemy szczesliwi.I moze teraz bedzie lepiej jak dam mu spokoj, niech sie zastanowi, przemysli. Licze na czas.
          • Gość edziecko: Rosa* Re: ja zrobilam... IP: *.* 29.10.02, 15:35
            No to i mnie miło się zrobiło, że Tobie miło się zrobiło...Pozdrawiam i życzę powodzenia i determinacji. Jakby co możesz pisać na priva. Jeśli mieszkasz w Wawie znam świetnych specjalistów od terapii małżeńskiej. Mojemu małżeństwu wprawdzie to nie pomogło (choć to już inna historia), ale mogę ręczyć za ich kompetencję. A z deprechą tak czy siak trzeba walczyćania
Pełna wersja