Dodaj do ulubionych

te mlode i mlodsze

12.12.06, 22:26
wydaje mi sie,ze mlode i bardzo mlode matki potrafia jednak-jakby nie bylo
czesciej 'robic cos kosztem swoich dziecki'-wyjsc sobie, zabwaic sie,
zapomniec
starszym przychodzi to trudniej
studiuje
mam 2 miesieczna corke
i jak mi bog mily: potrafie o niej na smierc zapomniec, nawet tak bardzo nie
tesknie
a przeciez jestem taka mloda, nie-samotna,ale mloda,za mloda na to dziecko, a
jednak
potrafie sie wyrwac i komentarze typu: a dziecko? zostawiasz na tak dluugo
dziecko, nie tesknisz, robisz to jego kosztem-wywoluja u mnie smiech
umiem myslec o sobie
Obserwuj wątek
    • mrs_ka Re: te mlode i mlodsze 12.12.06, 23:12
      oczekujesz gratulacji? Bo nie wiem, co jest myślą przewodnią Twojego postu.
      Owszem, istnieje mądry egoizm rodzicielski, który wyraźnie stawia granice między
      moim JA i JA mojego dziecka, ale on jest własnie dlatego mądry, bo nie jest
      celem sam w sobie, tylko za cel stawia sobie umożliwienie rodzicowi i dziecku
      pełnego, indywidualnego rozwoju.
      To, o czym Ty piszesz wpisuje się raczej w klasyczny nurt przypadków "urodziłam
      młodo dziecko i łapczywie łapię teraz życie pragnąc udowodnić otoczeniu, że
      niczego przez to nie straciłam". To się jednak nazywa niedojrzałością, z tym, że
      to nie wywołuje u mnie śmiechu.
      Przepraszam za gorycz, ale naprawdę nie Jesteś jedyną młodą matką, której
      analiza rzeczywistości wygląda w ten sposób. Nie Jesteś też jedyną, która czyni
      z tego sztandar. Mam jednak wątpliwości, czy istotnie jest to chwalebne.
      W mojej krytyce nie chodzi bynajmniej o zamykanie kobiet w domach i wiązanie
      przy dzieciach, ale o kładzenie akcentów, po których łatwo poznać, co w istocie
      przez nas przemawia.

      a.
    • martina.15 Re: te mlode i mlodsze 12.12.06, 23:55
      mam 19 lat, 10miesieczna corke i choc staram sie nie tesknic niesamowicie to
      never ever nie zapomne o niej! i mimo ze moi rodzice staraja sie zapewnic mi
      miejsce w drugim pokoju gdy przyjezdza next to wolimy siedziec przy niej,
      rozmawiac szeptem, ale ona jest czescia mnie...

      zalezy od podejscia, bo ja juz mam dwie noce bez Hanusi a mamy niesamotne od 4
      lat na przyklad nie zostawiaja ani na noc dzieciecia...
      • lacrimula Re: te mlode i mlodsze 15.12.06, 22:31
        Martina, trochę nie na temat ale zobaczyłam zdjęcia twojej córci i musze ci
        powiedziec że jest przekochana! Kochana malutka, naprawdę uroczasmile Widac jak
        jesteście ze sobą blisko-i mam nadzieję że ułożysz sobie życie z kimś kto
        szczerze pokocha Ciebie i tą perełkę, jesteś taka młoda, życie przed Tobą! A
        Twój eks...bez komentarza, szkoda gadaćuncertain
        Myślę ze kiedys go niezle piknie, co stracił.
        Powodzenia!
    • anetina Re: te mlode i mlodsze 13.12.06, 07:44
      zgadzam się z Mrs_ka

      n/t
    • megan26 Re: te mlode i mlodsze 13.12.06, 09:41
      Kochajmy ludzi tak szybko odchodzą.... Moja córcia ma 6 lat i bardzo rzadko ja
      zostawiam moim zdaniem dziecko to nie zabawka którą moża zostawić i przyjść
      kiedy znowu mamusi zachce się pobawić, szczególnie takie maleństwo jak twoje
      potrzebuje twojej stałaj opieki i miłości,pomyśl czzasami o dziecku a nie o
      sobie i pamiętaj nigdy nie wiadomo co nas czeka nastepnego dnia więc dajmy
      miłość i cieszmy sie nią !!!!!!!!!!
    • mamasama1 Re: te mlode i mlodsze 13.12.06, 09:52
      Nie rozumiem. Jakim cudem mozna wyjśc zabawić się i zapomniec o 2 miesięcznym
      dziecku. Owszem, mozna wyjśc zająć sie sobą, ale zapomniec, i zostawiać takiego
      malucha. Gdy taki brzdąc jest takim skarbem, taki bezbronny? Pamiętam jak moj
      synek był malutki nie miałam ochoty zostawić go nawet na parę godzin... Bałam
      się... NIe zatraciłam siebie przez to, brałam małego ze soba, spotykałam sie ze
      znajomymi, jeżdziliśmy sobie po mieście, ale był ze mną... Potem stopniowo
      wydłużałam kresy naszej rozłaki. Pierwszy raz pojechał z dziadkami na wakacje
      jak miał rok a ja płakałam jak bóbr... Ale też chcąc być z nim jaknajdłuzej
      miałam 3 lata wychowawczego. Czy w zwiazku z tym jestem kura domowa, zaniedbaną,
      zapatrzoną w swoje dziecko? nie, jestem 30 letnią atrakcyjną mamą, lubię
      sprawiać sobie przyjemnosci, spotkam się z przyjaciółmi, daję swojemu dziecku
      mnóstwo miłosci i autonomicznosci. Jestem przede wszystkim matką i kobieta. Mam
      wrażenie że jesteś strasznie niedojrzała... Smutne to... Oby zicko kiedyś tego
      nie wypomiało ci, chce żebyś jednak potrafiła znaleźć kompromis pomiędzy sobą a
      dzieckiem. I prosze Cię - nie chwal się tym co piszesz.
    • anetina Re: te mlode i mlodsze 13.12.06, 10:22
      jesteś w końcu z partnerem czy nie !?
      najpierw piszesz, że dostajesz alimentów 400 zł (to ma byc mało !!!)
      a dziecko określasz swołem bekarcik
      ehhh


      ps. odebrałaś mu prawko ?
      • mamasama1 Re: te mlode i mlodsze 13.12.06, 10:27
        No własnie - ja też sie pogubiłam już... Ciesz się z tych 400 zł, ja nie dostaję
        nic, albo prawie nic - w zależnosci od nastroju byłego i sądu...
      • anetina Re: te mlode i mlodsze 13.12.06, 10:30

        > a dziecko określasz swołem bekarcik


        miało być słowem bękarcika
        • mamasama1 Re: te mlode i mlodsze 13.12.06, 10:43
          Nie chcę wypowiadać ostrych słów ale pachnie mi tu egoizmem
          • anetina Re: te mlode i mlodsze 13.12.06, 10:53
            na upartego można powiedzieć nie egoizm, lecz kompletny brak uczuć do dziecka
            dziewczyna po prostu nie dorosła do statusu bycia mamą

            obyś tylko Karolina nie miała z tego powodu problemów
            i obyś nie straciła w ten sposób dziecka

            czego mimo wszystko ci nie życzę
    • patssi Re: te mlode i mlodsze 13.12.06, 13:58
      hmmm..no cóź-widać,że wiele brakuje Ci jeszcze by móc nazwać Cię matką,a co
      jeszcze mamą lub mamusią...
      ja mam 22 urodziłam Bulaska 2 czerwca w połowie sesji na 4 rok studiów-tydzień
      po porodzie jechałam na egzamin i zanim wsiadłam do taxówki dzwoniłam do domu
      już 2-3 razy choć wiedziałam,że Bunia jest w dobrych rękach i ma zapas mleka na
      3 godziny!!
      prawie płakałam z tęsknoty...
      po zdanym egzaminie pędziłam do domu,a gdy miałam ją na rękach puls dopiero mi
      zwalniał smile

      i tak jeszcze 4 razy..
      nie było mowy bym zostawiała ją ad hoc-dla własnej przyjemności i to nie
      dlatego ,że czułam pręgierz slepej odpowiedzialności,ale miłości-
      ciepłej,jedynej i naszej...

      hehe..do dziś to czuję i chcę czuc zawsze...

      pati i bulaska
      www.photoblog.pl/balbusiabaranowska/
      • anetina ładnie to opisałaś n/t 13.12.06, 14:04



      • olutek_m Re: te mlode i mlodsze 13.12.06, 14:11
        Patrycja, pięknie to napisałaś. Mam dokładnie takie samo zdanie.
    • anetina pytanie - dlaczego jesteś na SM? masz partnera 13.12.06, 14:20

    • adsa_21 Re: te mlode i mlodsze 14.12.06, 09:42
      urodzilam majac 19 lat. Bylam bardzo mloda
      Owszem, wychodzilam czasem na imprezki, do kina.
      Ale synek zawsze byl i jest najwazniejszy.
      Dla Ciebie dziecko chyba nie jest skoro o nim zapominaszsad((
    • lilith76 Re: te mlode i mlodsze 14.12.06, 13:27
      Jedne kobiety najpierw korzystają z życia, a potem rezygnują z antykoncpecji...
      Gdy przeżyło się za trzy kobiety, to "rezygnacja" dla dziecka to nic wielkiego.
    • malutka_08 Re: te mlode i mlodsze 16.12.06, 01:00
      Karolinko, a założymy się, że za rok będziesz się śmiała z tego co napisałaś? Czasem to przywiązanie matki przychodzi trochę później, ale z każdym dniem jest coraz większe. Nawet się nie obejrzysz kiedy pewnego dnia będąc gdzieś tam Twoje myśli będą szybować uparcie do tego malucha. W sumie sam fakt,że o tym piszesz już o czymś świadczy? wink I nie mam tu na myśli, że utracisz siebie. Nie bój się tego. Jesteście tak samo ważne.
      • kini_m Re: te mlode i mlodsze 16.12.06, 16:31
        karolinka1116 napisała:

        > wydaje mi sie,ze mlode i bardzo mlode matki potrafia jednak-jakby nie bylo
        > czesciej 'robic cos kosztem swoich dziecki'-wyjsc sobie, zabwaic sie,
        > zapomniec
        > starszym przychodzi to trudniej
        > studiuje
        > mam 2 miesieczna corke
        > i jak mi bog mily: potrafie o niej na smierc zapomniec, nawet tak bardzo nie
        > tesknie
        > a przeciez jestem taka mloda, nie-samotna,ale mloda,za mloda na to dziecko, a
        > jednak potrafie sie wyrwac i komentarze typu: a dziecko? zostawiasz na tak
        > dluugo dziecko, nie tesknisz, robisz to jego kosztem-wywoluja u mnie smiech
        > umiem myslec o sobie

        Karolinko, no cóż... doświadczyłaś tutaj jedynie tego, że nie trafiłaś w główny prezentowany tutaj nurt podejścia do dziecka.
        Duża część tutejszych osób traktuje dziecko jako przywiązane do matki nierozerwalną więzią - czyli przedmiotowo. I w głowie im się nie śni, że można inaczej. Dla osób które Ci tutaj odpisały - inaczej znaczy wrogo. Zostałaś praktycznie zaatakowana za swoją szczerą wypowiedź.
        Nie powinnaś sie niczego wstydzić.
        Wstydzic powinny się osoby które, usiłują udowodnić Ci że do czegoś niedojrzałaś. Kolejny raz widzę jak Mrs_ka i jej poplecznictwo uznaje swoje podejście za jedynie słuszne.
        A do pozostałych pań: Drogie Panie, nie dam funta kłaków za pewność, że nigdy nie zapomniałyście o własnym dziecku. Ba, powiem więcej... rozwalając własne rodziny przedkładałyście własny egoizm, własne egoistyczne wyobrazenie o rodzinie ponad -ogólnie mówiąc- tzw: dobro dziecka.

        Karolinka, nie przejmuj się. Nie ma nic niewłaściwego w Twoim poście. Po prostu jedynie trafiłaś ze swym postem pod niewłaściwy adres.
        3maj się i nie przejmuj tu zasłyszanymi wrogimi opiniami.
        Pozdrawiam.
        _________________
        Bądź jak zegar słoneczny. Odmierzaj tylko pogodne godziny...
        • patssi do kini_m 16.12.06, 16:47
          hheh...niedojrzała nawet do seksu,bo skoro tak, to powinna się liczyć,że
          zostanie mamą teraz czy później....
          ja mam pełną rodzinę..i nie pieprz(za przeproszeniem) bzdur,że odwiedzające to
          forum kobitki jak ty to mówisz rozwaliły swoje rodziny,bo większość z nich
          została opuszczonasad

          jak ma takie przemyślenia autorka postu to nich opowiada je swoim koleżaneczkom-
          może dla nich będzie to powód do śmiechu...

          acha..mogę Ci zaświadczyć przed całym światem,że nigdy,przenigny nie
          zapomniałam o swojej Balbince smile

          pozdrawiam wszystki samotne kobitki-
          pamiętajcie,normalność wszyskkiego to pojęcie względnesmile)
          całusy-pattsi
        • kai_30 Re: te mlode i mlodsze 16.12.06, 17:07
          Kini, po raz kolejny - nie wiem, co bierzesz, ale pomyśl o zmniejszeniu dawki.

          Twoim zdaniem matka, która potrafi zostawić w domu dwumiesięczne niemowlę i
          dobrze się w tym czasie bawić jest OK? Natomiast kobiety, którym się to nie
          mieści w głowie, traktują je przedmiotowo? A nie odwrotnie przypadkiem? Dla mnie
          (i nie tylko) przedmiotowym traktowaniem dziecka może się "pochwalić" właśnie
          autorka wątku - urodziła sobie dzidzię, i fajnie, ale jak ma ochotę sobie
          poszaleć, odkłada malucha na bok, jak zabawkę, która jej się już znudzila.

          Zauważ, że nie mówimy tu o dzieciach dużych, w wieku przedszkolnym czy szkolnym.
          Mówimy o niemowlęciu! Taki maluch JEST nierozerwalnie związany z matką, jeśli
          jej brakuje, świat mu się wali. Niby skąd u dzieci z domu dziecka choroba
          sieroca? Dlaczego kobietom na całym świecie przysługuje urlop macierzyński, a
          ojciec może wziąć jego część dopiero od pewnego wieku dziecka? Tak se te wredne
          feministki rozbijające rodziny wymyśliły?

          Nie można zjeść ciastka, i mieć ciastka. Nie można urodzić dziecka i żyć
          beztrosko jak wcześniej. Cały świat się zmienia, a początkowe poświęcenie się
          dziecku procentuje później - taki maluch nabiera pewności, że mama jest zawsze
          obok. Dziecko pozbawione oparcia matki, jej obecności, gdy tego potrzebuje, tej
          pewności nie jest w stanie w sobie wyrobić.
          • kini_m Re: te mlode i mlodsze 16.12.06, 19:12
            patssi napisała:
            > i nie pieprz(za przeproszeniem) bzdur,że odwiedzające to forum kobitki jak ty
            > to mówisz rozwaliły swoje rodziny,bo większość z nich została opuszczonasad

            Odwiedzające to forum kobitki dziela się na dwa rodzaje:
            a) te które wiedzą, że się przyczyniły do rozwalenia rodziny,
            b) te które się zarzekają, że wszystko to wina exa (tu także: "moja wina że nie przejrzałam prędzej na oczy")

            > acha..mogę Ci zaświadczyć przed całym światem,że nigdy,przenigny nie
            > zapomniałam o swojej Balbince smile

            Jakoś dziwinie najmniej wierzę, tym którzy najgłośniej się w życiu zarzekają że nie uczynili czegoś co bywa powszechne.
            Zaś Twoje słowa skierowane do Karolinki: "wiele brakuje Ci jeszcze by móc nazwać Cię matką" - pokazują jak niską moralnością się posługujesz, traktując w ten sposób jakąkolwiek osobę. Jak przeprosisz adresta Twoich słów, za taką wypowiedź, to wtedy zacznę mieć o Tobie poważne mniemanie. I może zacznę ufać w Twoje słowa. Na razie sama niszczysz szacunek do siebie.

            kai_30 napisała:
            > Twoim zdaniem matka, która potrafi zostawić w domu dwumiesięczne niemowlę i
            > dobrze się w tym czasie bawić jest OK?

            Bez przesądzania - zadam tu porównanwcze pytanie:
            A czy matka zostawiająca w żłobku dziecko wydzierające się w rozpaczy że nie chce być opuszczane - jest dobrą matką????
            Wiem jedno - akurat to drugie dziecko na pewno nie przeżywa tego momentu rozłąki z rodzicem lżej, od dziecka Karolinki. Ale takiego przypadku już zapewne źle nie ocenisz bo... bo... bo... (argumentów nie musisz wymieniać).

            > Natomiast kobiety, którym się to nie mieści w głowie, traktują je
            > przedmiotowo?

            Oczywiście, że tak bywa.
            Kobieta która nie potrafi zrozumieć że siła macierzyństwa (instynkt, myślenie o dziecku) powinno służyć dziecku - traktuje dziecko przedmiotowo.
            Od razu wyjasniam, że widzę iż u dużej części kobiet to raczej dziecko służy realizacji macierzyństwa (a nie: macierzyństwo dziecku), że to dziecko ma zaspokajać poczucie wartości matki, zaspokajać realizację jej poglądów o dziecku. To widać chociażby po ilości zacietrzewienia tu często czytanej - gdzie widać że rządzi już tylko sam instynkt, a mądra miłość (z odrobiną dystansu do siebie, założeniem - "a może czasem się mylę") - jest w odwrocie.

            > A nie odwrotnie przypadkiem? Dla mnie (i nie tylko)
            > przedmiotowym traktowaniem dziecka może się "pochwalić" właśnie
            > autorka wątku - urodziła sobie dzidzię, i fajnie, ale jak ma ochotę sobie
            > poszaleć, odkłada malucha na bok, jak zabawkę, która jej się już znudzila.
            > Zauważ, że nie mówimy tu o dzieciach dużych, w wieku przedszkolnym czy
            > szkolnym. Mówimy o niemowlęciu!

            Poszaleć ma prawo każda z Was.
            Jeśli nie potrafisz odejść na jakiś moment od dziecka, aby dać sobie chwile szaleństwa - to jest jakiś problem z Tobą. Ty kochasz toksyczną miłością.
            W tym względzie Karolinka jest mądrzejsza od Ciebie.

            > Taki maluch JEST nierozerwalnie związany z matką, jeśli
            > jej brakuje, świat mu się wali. Niby skąd u dzieci z domu dziecka choroba
            > sieroca?

            Czyżby odejście matki na kilka chwil (godzin, a nawet kilka dni) - oznaczało chorobę sierocą???

            > Dlaczego kobietom na całym świecie przysługuje urlop macierzyński, a
            > ojciec może wziąć jego część dopiero od pewnego wieku dziecka? Tak se te
            > wredne feministki rozbijające rodziny wymyśliły?

            Jakie feministki???????
            Prawo -niestety lub stety- ustanawiają w wiekszości faceci. Być może tym wszystkim fjutom siedzącym w ławach ustawodawcy po prostu wygodniej jest zwalić rodzicielstwo w wiekszości do poziomu macierzyństwa, a nie ojcostwa.
            Zapewne tak wygodniej obu stronom: - ONE realizują swoje instynkty, - ONI zwalają ze swoich barków główną opiekę i to jeszcze zgodnie z prawem. To wcale nie musi mieć wiele wspólnego z tzw dobrem dziecka.
            Poza tym fakt urlopu macierzyńskiego należałoby odczytywać nieco inaczej - zmienia się tendencja do jego udzielania - na korzyść ojców. Dawniej ojciec nie mógł w ogóle wziąć macierzyńskiego. A mam nadzieję że w końcu nastąpi równouprawnienie całkowite w tym względzie. I przy odrobinie wyobraźni powinnaś się domyśleć, że będą sytuacje które bezwzględnie to w pełni uzasadniają. Wtedy będę mógł powiedzieć że prawo w tym względzie chroni dziecko.

            > Nie można zjeść ciastka, i mieć ciastka. Nie można urodzić dziecka i żyć
            > beztrosko jak wcześniej.

            Tu się mylisz.
            Po urodzeniu naszej córki, wcale z exią nie zrezygnowaliśmy z dotychczasowego życia. Nadal korzystalismy z tego co dotychczas nas cieszyło, bawiło.
            Myślę że właśnie dzięki temu zaczęła wyrastać na całkiem rezolutne dziecko.
            Bo miała rodziców, którzy cieszyli się tym, co dotychczas sprawiało im radość.
            Filozofia o zjadaniu i posiadaniu ciastka - jest tutaj nadużyciem.
            W momencie urodzenia dziecka życie się wzbogaca, a życie trzeba DOSTOSOWAĆ, co wcale nie znaczy że z czegokolwiek rezygnować.
            (A iluż to rodziców - także spośród Was pali papierosy szkodzące w oczywisty sposób dziecku?!!! Lepiej niech mówią, ze nie palą przy dziecku - bo to śmieszne wymówka.)

            > Cały świat się zmienia, a początkowe poświęcenie się dziecku procentuje
            > później

            Gó.. prawda.
            Pełne poświęcanie się dziecku w przypadku mojej teściowej w praktyce zaowocowało toksyczną miłością do exi i w kosekwencji rozpadem mojej rodziny. (Nawet fizycznie sam rozpad nastapił wtedy gdy za nami na wakacje pojechali teściowie, bez mojej wiedzy).
            Tak ogromnie, bez żadnego dystansu, poświęcający się rodzic kiedyś będzie oczekiwał spłaty tego poświecenia od dziecka. (Notabene jest to naturalne - bo w tradycji dzieci miało się po to, aby mógł się kto zaopiekować na starość.) Niestety spłata tego poświecenia zdarza się często zbyt prędko - np gdy dziecko zaczyna być dorosłe, a rodzic jeszcze w pełni sił. Wtedy mówimy o toksycznej miłości.
            Przypomnę, że własciwie wychowane dziecko - to takie które, będzie potrafiło stanowczo przeciwstawić się wychowującemu je rodzicowi.

            Poświęcanie się dziecku zbyt często procentuje później jedynie jako toksyczne uzależnienie dziecka. Czyli że procentuje - ale dla rodzica.
            Dla dziecka procentuje miłość - a to coś znacznie innego niż poświecanie się.
            W mądrej miłości panuje swego rodzaju równowaga - pomiędzy potrzebami wszystkich uczestników tej miłości. W tej równowadze musi też być miejsce na własne, egoistyczne potrzeby matki. Oczywiście w zdrowej ilości, ale jednak egoistyczne.

            > taki maluch nabiera pewności, że mama jest zawsze
            > obok. Dziecko pozbawione oparcia matki, jej obecności, gdy tego potrzebuje,
            > tej pewności nie jest w stanie w sobie wyrobić.

            Z tym generalnie się zgadzam.
            Nie zgadzam się jednak z wyłącznym użyciem tu słowa - matka. To dotyczy nie mniej także opieki sprawowanej przez ojca.
            Moja córka straciła wiele pewności siebie, od kiedy jej matka ją porwała.
            Także niejedna dziewczyna nieraz opisuje tu jakie negatywne skutki u dziecka wywołuje brak ojca, gdy go zabraknie.
            _________________
            Bądź jak zegar słoneczny. Odmierzaj tylko pogodne godziny...
            • kai_30 Re: te mlode i mlodsze 16.12.06, 21:38
              o maryjo...

              Kini, nie chce mi się ustosunkowywać do całego tego elaboratu.

              Jeśli nie widzisz różnicy między zostawieniem dwumiesięcznego dziecka, żeby
              sobie pobalować (i to notorycznie, nei jednorazowo), a zostawianiem dziecka
              starszego (tak małego niemowlęcia nie przyjmą w żadnym żłobku), bo matka musi
              zarabiać na życie, to nie chce mi się tłumaczyć tej różnicy. Podobnie, jeśli
              Twoim zdaniem wszyscy specjaliści od rozwoju dzieci się mylą, bo to nie maluchy
              potrzebują bliskości, tylko matki egoistycznie trzymają noworodki i małe
              niemowlęta przy sobie, to szkoda mojej klawiatury.

              Trzymaj się swojej wizji, na szczęście nikomu już tym krzywdy nie zrobisz.

              Aha, jeszcze jedno. Do pracy wracałam za każdym razem ok. miesiąca po porodzie -
              bo na mnie spoczywał ciężar utrzymania rodziny. Na szczęście mój zawód pozwalał
              mi karmić dziecko piersią wtedy, kiedy tego chciało, czyli na początku mniej
              więcej co dwie godziny. Więc nie byłam matką-wariatką uwiązaną do dziecka przez
              24h na dobę. Ale nie wyobrażam sobie zostawiania dwumiesięcznego dziecka
              karmionego piersią tylko z tego powodu, że ja się chcę zabawić. Zdążyłam się
              wybawić przed ciążą, bawiłam się również później, jak odstawiłam dzieci od
              piersi i były one dość dojrzałe, żeby się pogodzić z moją nieobecnością. Ale
              Twoim zdaniem karmienie piersią to też jakiś wymysł zapewne godzący w dobro
              dziecka i związku? tongue_out
              • kini_m Re: te mlode i mlodsze 17.12.06, 11:06
                o józefie....
                > Jeśli nie widzisz różnicy między zostawieniem dwumiesięcznego dziecka, żeby
                > sobie pobalować, a zostawianiem dziecka starszego (tak małego niemowlęcia nie
                > przyjmą w żadnym żłobku), bo matka musi zarabiać na życie, to nie chce mi się
                > tłumaczyć tej różnicy.

                Droga Kai, pozostawianie ciut starszego jest o wiele bardziej niebezpieczne - bo takie starsze dziecko ma już znacznie większe możliwości aby zrobić sobie samemu nieumyślnie krzywdę.
                Nie musisz mi mówić o znaczeniu rodziców w życiu dziecka - od najmłodszych chwil życia. Właśnie dlatego będę starał się o odebranie córki własnej exi. Bo przy mnie będzie miała możliwość szerokiego kontaktu z OBOJGIEM rodziców. Przy niezrównowazonej emocjonalnie matce - tylko z jednym rodzicem.
                _________________
                Bądź jak zegar słoneczny. Odmierzaj tylko pogodne godziny...
                • kai_30 Re: te mlode i mlodsze 17.12.06, 11:11
                  kini_m napisał:

                  >
                  > Droga Kai, pozostawianie ciut starszego jest o wiele bardziej niebezpieczne - b
                  > o takie starsze dziecko ma już znacznie większe możliwości aby zrobić sobie sam
                  > emu nieumyślnie krzywdę.

                  W żłobku??? Chyba nie pisałam o zostawianiu dzieci samych?

                  Co do robienia sobie krzywdy - chyba nie słyszałeś o tzw śmierci łóżeczkowej,
                  przypadkach zadławień u noworodków i niemowląt nie umiejących jeszcze unosić
                  główki itd itp.

                  Reszty mi się komentować nie chce.
                  • kini_m Re: te mlode i mlodsze 17.12.06, 11:49
                    kai_30 napisała:
                    > Co do robienia sobie krzywdy - chyba nie słyszałeś o tzw śmierci łóżeczkowej,
                    > przypadkach zadławień u noworodków i niemowląt nie umiejących jeszcze unosić
                    > główki itd itp.

                    Oj, chyba jako kobieta masz w tym względzie słabsze informacje niz mężczyzna.
                    Śmierć łóżeczkowa jest już w pewnej części przepadana. Niestety te hipotezy przyczyn, które podajesz pozostają nadal tylko hipotezami.
                    Natomiast stwierdzono że znacznie większym prawdopodobieństwem takiej smierci jest oddziaływanie rodzica - na przykład spanie dziecka przy rodzicu palaczu, bo oddychając nadal wydziela z płuc toksyczny dla dziecka oddech palacza.
                    _________________
                    Bądź jak zegar słoneczny. Odmierzaj tylko pogodne godziny...
                    • kai_30 Re: te mlode i mlodsze 17.12.06, 12:16
                      kini_m napisał:

                      > kai_30 napisała:
                      > > Co do robienia sobie krzywdy - chyba nie słyszałeś o tzw śmierci łóżeczko
                      > wej,
                      > > przypadkach zadławień u noworodków i niemowląt nie umiejących jeszcze uno
                      > sić
                      > > główki itd itp.
                      >
                      > Oj, chyba jako kobieta masz w tym względzie słabsze informacje niz mężczyzna.
                      > Śmierć łóżeczkowa jest już w pewnej części przepadana. Niestety te hipotezy prz
                      > yczyn, które podajesz pozostają nadal tylko hipotezami.

                      Krótki kurs czytania ze zrozumieniem i nie doszukiwania się hipotez tam, gdzie
                      ich nie ma:

                      > > Co do robienia sobie krzywdy - chyba nie słyszałeś o tzw śmierci łóżeczko
                      > wej,
                      > > przypadkach zadławień u noworodków i niemowląt nie umiejących jeszcze uno
                      > sić
                      > > główki itd itp. - to nie jest równoznaczne z "przypadki śmierci łóżeczkowej
                      wynikającej z zadławienia i nieumiejętności unoszenia główki". To oznacza tylko,
                      że wymieniłam przykładowe, możliwe przypadki zagrożeń małych niemowląt. O ich
                      hipotetycznych przyczynach nie napisałam ani słowa.

                      Co do palenia i jego wpływu na niemowlę - w pełni się zgadzam. NAtomiast nie
                      nazwałabym tego "oddziaływaniem rodzica", tylko raczej nieodpowiedzialnością i
                      narażaniem dziecka na zgubne skutki nałogu (niekoniecznie rodzica).
                      • kini_m Re: te mlode i mlodsze 17.12.06, 12:39
                        kai_30 napisała:
                        > Co do palenia i jego wpływu na niemowlę - w pełni się zgadzam. NAtomiast nie
                        > nazwałabym tego "oddziaływaniem rodzica", tylko raczej nieodpowiedzialnością i
                        > narażaniem dziecka na zgubne skutki nałogu (niekoniecznie rodzica).

                        Mowa była o śmierci łóżeczkowej... więc raczej tylko rodzic sypia z własnym niemowlakiem.
                        Ostatecznie to zawsze niodpowiedzialnośc rodzica, nawet jeśli pali ktoś inny - to rodzic odpowiada za to, czy dopuszcza palące osoby w pobliże dziecka (przynajmniej małego dziecka).
                        _________________
                        Bądź jak zegar słoneczny. Odmierzaj tylko pogodne godziny...
                        • patssi do kini 17.12.06, 13:18
                          chyba sama piszesz te książki,które czytasz..

                          chyba wykorzystam Cię jako studium przypadku w pracy mgr

                          hahhahaha

                          www.balbusiabaranowska.photoblog.pl/
                          • kai_30 Re: do kini 17.12.06, 15:13
                            patssi - kini jest facetem. Dobrze znanym na tym forum - z raczej niezbyt dobrej
                            strony wink Zresztą, reklamuje się sam, nic dodać, nic ująć wink
                            • patssi Re: do kini 17.12.06, 16:03
                              a to przepraszam!to w sumie mu schlebiłam go do grona żeńskiego-heheh smile
                              a gada,że wiemy mniej niż mężczyźni-tzn.on nie wie nic..
                              wkurzają mnie te jego wyimaginowane teorie z palca wyssane....
                              np.ta o śmierci łóżeczkowej...
                              dramat smile)

                              pozdrawiam Cię kai_30
                              • kini_m Re: do kini 17.12.06, 16:10
                                Patssi, ile Ty masz lat?
                                17 ?
                                Bo w tym wieku dziewczyny jeszcze myślą, że mają monopol na wiedzę o dzieciach.
                                _________________
                                Bądź jak zegar słoneczny. Odmierzaj tylko pogodne godziny...
                                • patssi Re: do kini 17.12.06, 17:05
                                  22 i konczę studia - pedagogikę

                                  skończ już może...

                                  papa
                                  • kini_m Re: do kini 17.12.06, 17:18
                                    Więc teraz rozumiem skąd mamy i nadal będziemy mieć tak beznadziejne wychowanie w szkołach. Wędrują tam nie dość że przemądrzali, to jeszcze agresywni pedagodzy. Zero kultury.
                                    Więc z Tobą już kończę dyskusję.
                                    PS: tylko nie idź pracować do szkoły, pleaseeeeee

                                    _________________
                                    Bądź jak zegar słoneczny. Odmierzaj tylko pogodne godziny...
                                    • patssi Re: do kini 17.12.06, 17:52
                                      widać Twoje wąskie horyzonty....

                                      pedagogika dzieli się na różne działy...
                                      ja będę pedagogiem ustawicznym -nie będę tłumaczyła kto to jest....

                                      agresywni?
                                      przemądrzali....

                                      zacznij od siebie,bo masz na tym forum same negatywne opinie
                                      papa
                                      • kini_m Re: do kini 17.12.06, 19:10
                                        Oh, złotko...
                                        To że się nie wpisuję w głóny nurt ujadania na facetów i traktowania dziecka jak własności nierozerwalnej od matki, to wiesz.... nie znaczy że wszyscy (także: na tym forum) są jednomyślni z Tobą.
                                        Moja Droga Pedegogiczko... czy przeprosiłaś już Karolinkę za obrażliwy zwrot jakiego pod jej adresem użyłaś. To że takie postawy znajdują tu poklask wśród części osób, świadczy jedynie o psychologi tłumu.
                                        Takie poczucie wspólnoty (zyskiwanie opini) napewno mi nie imponuje. Ale już tym osobom, którym czegoś mądrego w życiu brakuje.
                                        To Twój wybór, Złotko.
                                        _________________
                                        Bądź jak zegar słoneczny. Odmierzaj tylko pogodne godziny...
            • tautolog Re: te mlode i mlodsze 16.12.06, 22:03
            • tautolog Re: Karolinko 16.12.06, 22:36
              idź za radą Kiniego, wielce cenionego i szlachetnego głosu tego forum,
              prawdziwego guru, niezrównanego iluminarza słowa, pogromcy głupoty, jedynej
              internetowej latarni, permanentnie świecącej blaskiem mądrości wśród wirtualnych
              tłuków.
              To mędrzec, którego piardnięcie Albert Schwitzer tłumaczyłby jako cudowną woń
              intelektu.
              To naukowiec, którego wykładów na temat fizyki ciekłej plazmy Albert Einstain
              słuchałby jak świnia grzmotu.
              Osobiście jednakże najbardziej cenię w nim dwie rzeczy: narcyzm - jest w sobie
              tak cudownie zakochany jak bąk w kobylej du.pie i umiejętności bokserskie w
              sparingach z kobietami, których pozazdrościłby prawdziwy champion w tej
              kategorii Mike Tyson.
              • chalsia ROTFL :-DDDD 16.12.06, 22:43
                absolutnie świetne.
                Chalsia
              • kai_30 Re: Karolinko 16.12.06, 23:13
                Tautolog, czy ja już mówiłam, że uwielbiam Cię za te teksty do kiniaczka? big_grinbig_grinbig_grin

                Boskie big_grinbig_grinbig_grin
        • anetina Re: te mlode i mlodsze 18.12.06, 09:08
          kini_m napisał:

          > Karolinko, no cóż... doświadczyłaś tutaj jedynie tego, że nie trafiłaś w
          główny
          > prezentowany tutaj nurt podejścia do dziecka.
          > Duża część tutejszych osób traktuje dziecko jako przywiązane do matki
          nierozerw
          > alną więzią - czyli przedmiotowo. I w głowie im się nie śni, że można
          inaczej.


          nikt tu nie traktuje dziecka przedmiotowo
          dziecko jest indywidualnym człowiekiem

          i zadna z nas przez to nie czuję się przywiązana do dziecka tak mocno, aby
          gdzieś sie odsunąć

          tylko praktycznie każda z nas pracuje, utrzymuje dom sama
          wieczór na zabawę, musiałabym to zrobić za dnia, kiedy ten czas wolę spędzić z
          dzieckiem na zabawie, na spacerze, na rozmowie

          i to nas różni od Karolinki big_grin
          że my jestesmy w stanie być odpowiedzialne za te nasze małe istoty
          cokolwiek sie robi, robi sie to dla nich

          praca, zakupy, dom - to wszystko jest z myslą dla dziecka

          miałam w swoim życiu czas, że nawet nie miałam grosza przy duszy
          nie miałam za co nawet jedzenia kupić
          ale dla Małego zawsze było

          \


          > Dla osób które Ci tutaj odpisały - inaczej znaczy wrogo.


          nie wrogo
          tylko matka nie może zrozumiec "matki"
          ja nie zrozumiem osób, które są nieodpowiedzialne



          Zostałaś praktycznie z
          > aatakowana za swoją szczerą wypowiedź.
          > Nie powinnaś sie niczego wstydzić.



          nie ma czego się Karolinka wstydzić
          wychodzi
          zostawia dziecko
          zapomina o nim

          dzieci takich rodziców wiesz, ile jest na ulicach czy w domu dziecka !?
          a gdyby ojca dziecka nie było !?
          2-miesięczne dziecko miałoby zostać samo w dopmu, bo mamusia zqapomniała o
          nim !?

          szczerze, ja potępiam tego typu osoby
          z moich wypowiedzi mozna to przeczytać jasno

          dla mnie to nie są rodzice
          tak samo jak nie sa rodzice, którzy posuwają sie dalej do "opieki" nad dzieckiem






          > Wstydzic powinny się osoby które, usiłują udowodnić Ci że do czegoś
          niedojrzała> ś.



          bo niedojrzała dziewczynka do macierzyństwa




          Kolejny raz widzę jak Mrs_ka i jej poplecznictwo uznaje swoje podejście za j
          > edynie słuszne.
          > A do pozostałych pań: Drogie Panie, nie dam funta kłaków za pewność, że nigdy
          n
          > ie zapomniałyście o własnym dziecku.


          nie zapominam o dziecku

          ps. a masz kłai !? gdzie !?



          Ba, powiem więcej... rozwalając własne rodziny przedkładałyście własny egoizm,
          własne egoistyczne wyobrazenie o rodzinie > ponad -ogólnie mówiąc- tzw: dobro
          dziecka.
          >



          no rzeczywiście byłyśmy egoistyczne odchodząc od mężów, partnerw
          niech dalej bija, piją, męczą
          niech dalej toprturują i dzieciaka

          tylko po to, żeby nie rozwalać rodziny


          Kini_m stuknij się w swoją główkę, jeśli ją jeszcze masz
          podaj na forum dziewczynę, która odeszła od wspaniałego faceta, który był
          wspaniałym mężem i ojcem !?

          podaj mi chociaż jednego





          > Karolinka, nie przejmuj się. Nie ma nic niewłaściwego w Twoim poście. Po
          prostu
          > jedynie trafiłaś ze swym postem pod niewłaściwy adres.





          wszystko jest niewłaściwe w jej poście

          chyba zalezę dzisiaj komuś pod skórę
          a pal to licho
          • mrs_ka Re: te mlode i mlodsze 18.12.06, 09:31
            Anetina, i po co się śćwiczasz?

            Toksyczna jest ta, która opiekuje się noworodkiem. Ta, która zostawia
            dwumiesięczne dziecko samo w mądry sposób kształtuje własna odrębność jako matki
            i pozwala dziecku na psychiczne wyzwolenie się. Nie widzisz tego?

            Mąz, który bije żonę wzmacnia tym samym jej integralność, bo na przyszły raz
            żona zainwestuje w porządniejszy klej do protez i integralnosć jej szczęki zyska.

            Idąc dalej: Szanowni Panstwo, naprawdę wierzycie w to, że zdrada jest godna
            potepienia? Bzdura. Dzięki zdradzie dochodzą do głosu uczucia pierwotne i
            czyste, które w sposób cudowny oczyszczają sytuację i komunikują żonie, że jest
            starą rurą, sorry gregory, umarł król niech żyje król. Mężczyzna przeżywa w ten
            sposób duchowe katharsis, które jest ze wszech miar godne podziwu, bo naszym
            celem- jako ludzi- jest ciągłe poszukiwanie prawdy o sobie samym.
            Nie zapominajmy, że te prawdy podlegają ciągłej dynamice, więc fakt powiedzenia
            komuś "i nie opuszczę cię aż do śmierci" naprawdę nic nie znaczy, wiec
            przestańcie się czepiać do cholery, facet niekiedy musi inaczej się udusi.

            Jesteście po prostu gupie i ograniczone kuchty, że pereł nowatorskich mysli nie
            widzicie i patrzycie na świat w tak prymitywny sposób.

            howgh

            a.

            ps. i na koniec uzupełnienie definicji: śmierć łóżeczkowa dlatego się tak
            nazywa, bo ma miejsce w łóżeczku i bliskość rodzica może mieć na nią bezpośredni
            wpływ. Buahaha. Chyba wpiszę sobie to w sygnaturkęsmile)))
            • kini_m Re: te mlode i mlodsze 18.12.06, 09:58
              mrs_ka napisała:
              > Nie zapominajmy, że te prawdy podlegają ciągłej dynamice, więc fakt
              > powiedzenia komuś "i nie opuszczę cię aż do śmierci" naprawdę nic nie znaczy,
              > wiec przestańcie się czepiać do cholery, facet niekiedy musi inaczej się
              > udusi.

              No Ty najwyraźniej podlegasz tej dynamice, jesteś wiena swojemu pierwszemu jak Penelopa? smile))))))))))
              I na tym skończyłbm z Tobą dyskusję.
              EOT dla Ciebie - mrs_ka.
              _________________
              Bądź jak zegar słoneczny. Odmierzaj tylko pogodne godziny...
              • mrs_ka Re: te mlode i mlodsze 18.12.06, 10:10
                ale wiesz, Tombaczku, ja nie dorabiam dupie uszu. I nigdy nie dorabiałam. Jak
                pisał Norwid "białe niech białe, czarne- czarne znaczy". Świństwo ma być nazwane
                świństwem po imieniu, a odpowiedzialność zań wzięta. Ty za to masz na koncie
                piękny topik o relatywizmie w ocenie zdrady, które nas tu piszące powalił na
                łopatki, bo takich idiotyzmów nigdy wczesniej nie czytałyśmy. Godny pamięci był
                tez bełkot na temat tego, że sprawca przemocy jest w istocie jej ofiarą.
                Dyskusji ze mną nie masz co kończyć, to nie jest dyskusja. Z założenia nie
                dyskutuję ze świrami o elementarnych brakach, mogę ich tylko karcić.

                a.
                • kini_m Re: te mlode i mlodsze 18.12.06, 10:57
                  mrs_ka napisała:
                  > [...coś tam napisała...]

                  Buhahahaha......
                • virtual_moth Re: te mlode i mlodsze 18.12.06, 13:29
                  mrs_ka napisała:

                  > Z założenia nie
                  > dyskutuję ze świrami o elementarnych brakach, mogę ich tylko karcić.

                  Hahahaha, pięknesmile
          • kini_m Re: te mlode i mlodsze 18.12.06, 10:51
            anetina napisała:
            > nikt tu nie traktuje dziecka przedmiotowo
            > dziecko jest indywidualnym człowiekiem

            Taaa....?
            To zwłaszcza "widać" po poparciu jakie zyskują tu matki odgradzające dzieci od ojców (na przykładzie mojej exi). Jeśli nie rozumiesz kontekstu to wytłumaczę - taka matka kompletnie jest ślepa na potrzebę ojca dla dziecka. A to jest właśnie przedmiotowe traktowanie.
            Jak tylko Marianna1952 lub Jula próbowały skrytykować tak postepującą exię, to zostały przez was zaszczute. Więc te przedmiotowość w traktowaniu dziecka (a dokładniej - podporządkowywanie potrzeb dziecka widzimisię matki) widać na niejednym kroku.

            > i zadna z nas przez to nie czuję się przywiązana do dziecka tak mocno, aby
            > gdzieś sie odsunąć

            Jakie odsunąć????
            Chwilowe danie sobie odpoczynku od opieki nad dzieckiem - co w tym krytykujesz.
            Powiem jasno - ja sam poświęcałem o wiele więcej cierpliwości córce, niż matka mojej córki (to jest potwierdzone w sprawozdaniach kuratora). Więc byłem z córką na każdy m kroku. Ale nie jestem tak zadufany aby, nie akceptować innych sytuacji.
            Kryterium oceny powinno być - ewentualna szkoda dla dziecka, a nie samo postępowanie rodzica. I w tym ujęciu oddanie wrzeszczącego z rozpaczy nieco starszego dziecka do złobka/przedszkola jest chyba znacznie gorszym przezyciem niz to co zdarza się Karolince.

            > tylko praktycznie każda z nas pracuje, utrzymuje dom sama

            Sama.........?
            Nie bierzecie alimentów???????????

            > i to nas różni od Karolinki big_grin
            > że my jestesmy w stanie być odpowiedzialne za te nasze małe istoty

            Jak na razie to tylko zaczęliście ją jedynie nazywać nieodpowiedzialną. Ale nikt nie wykazał jej nieopowiedzialności. A gorsze skutki przeżywa dziecko w przytoczonej przeze mnie sytuacji - której same nie krytykujecie.

            > cokolwiek sie robi, robi sie to dla nich

            No ta masz poważny problem, jeśli nie potrafisz w zyciu znaleźć także miejsca na realizację własnych indywidualnych potrzeb. To jest wstęp do toksycznej miłości.

            > nie wrogo
            > tylko matka nie może zrozumiec "matki"
            > ja nie zrozumiem osób, które są nieodpowiedzialne

            A ja nadal pytam: Gdzie ta nieodpowiedzialność?
            Wykaż jej skutki ponad inne normalne sytuacje.

            > dzieci takich rodziców wiesz, ile jest na ulicach czy w domu dziecka !?
            > a gdyby ojca dziecka nie było !?
            > 2-miesięczne dziecko miałoby zostać samo w dopmu, bo mamusia zqapomniała o
            > nim !?

            Od kiedy chwilowe zapomnienie o dziecku oznacza wylądowanie dziecka w domu dziecka?
            Jak pójdziesz sobie do kina, będąc mamą - to czy też nie możesz oglądnąć filmu i zrelaksować się na jakiś czas od opieki nad dzieckiem????
            Jedna sprawa to właściwa opieka nad dzieckiem.
            A druga to obsesje na punkcie dziecka.
            Chwilowy relaks od opieki nad dzieckiem to jeszcze nie oznacza niewłaściwej opieki nad dzieckiem.

            > dla mnie to nie są rodzice
            > tak samo jak nie sa rodzice, którzy posuwają sie dalej do "opieki" nad
            > dzieckiem

            No to juz jest całkiem frywolne definiowanie - rodzicielstwa.
            Wobec tego - jak dla mnie - ty nie jesteś godna bycia matką, bo nie zapewniłaś dziecku wychowania przy ojcu. A co tam.... definiujmy sobie wszyscy do woli znaczenie rodzicielstwa.
            Tylko że moja droga, rodziciem się jest i już od momentu urodzenia dziecka. Koniec, kropka. Cała definicja.

            > bo niedojrzała dziewczynka do macierzyństwa

            Jak na razie nikt tego nie wykazał. Prezentowany jest tutaj tylko ogólnikowo jakiś światopogląd, ale nadal brak wykazania negatywnych skutków rzekomej nieodpowiedzialności.

            > no rzeczywiście byłyśmy egoistyczne odchodząc od mężów, partnerw
            > niech dalej bija, piją, męczą
            > niech dalej toprturują i dzieciaka

            A poszłaś na terapię z mężem?????

            > podaj na forum dziewczynę, która odeszła od wspaniałego faceta, który był
            > wspaniałym mężem i ojcem !?

            Nie powiesz mi że facet, z którym szłyście do łóżka nie był wspaniały. No chyba że jesteście masochistkami.
            A w jaki sposób zagwarantujesz, że aktualni Wasi faceci z czasem nie okażą sie takimi samymi "nieudacznikami" jak poprzedni exowie.
            To bardzo błędna ścieżka myślenia.
            Najprawdopodobniej coś się dziewczynom zmienia (np wychodzą braki wychowawcze), a facet okazuje się dla nowej osobowości dziewczyny juz niedopasowanym modelem. I czas wymienić go na nowy. Przy okazji można zacząć mu grać na nerwach do utraty cierpliwości (sztuka opanowana przez kobiety perfekcyjnie, a żaden człowiek na świecie nie ma nieskończonej cierpliwości) - i wtedy oskarżyć go o stosowanie przemocy. Bajka stara jak świat.

            > podaj mi chociaż jednego

            Owszem, są tu dziewczyny które umiały przyznać że w istotny sposób przyczyniły się do rozwalenia stosunków z exem. (Więc nie tacy do końca źli exowie byli.)
            I te dziewczyny tutaj pamiętam, podziwiam i szczególnie szanuję.
            Nie będę podawał przykładów - bo wątpię czy by chciały abym się na nie powoływał. O ile czytasz skrupulatnie forum, to powinnaś sama pamiętać.
            _________________
            Bądź jak zegar słoneczny. Odmierzaj tylko pogodne godziny...
            • anetina Re: te mlode i mlodsze 18.12.06, 11:20
              kini_m napisał:

              > To zwłaszcza "widać" po poparciu jakie zyskują tu matki odgradzające dzieci
              od
              > ojców (na przykładzie mojej exi). Jeśli nie rozumiesz kontekstu to
              wytłumaczę -
              > taka matka kompletnie jest ślepa na potrzebę ojca dla dziecka. A to jest
              właśn
              > ie przedmiotowe traktowanie.


              ale ja się wypowiadam w "imieniu" dziewczyn z forum
              która z nas odgradza dziecko od dobrego i kochającego ojca ?
              wymień chociaz jedną





              >

              > Chwilowe danie sobie odpoczynku od opieki nad dzieckiem - co w tym
              krytykujesz.



              a co oznacza chwilowe?
              na pewno nie dwa dni zapominania o dziecku




              I w tym ujęciu oddanie wrzeszczącego z rozpaczy nieco starszego
              > dziecka do złobka/przedszkola jest chyba znacznie gorszym przezyciem niz to
              co
              > zdarza się Karolince.



              żłobek i przedszkole sa ostatecznym wyjściem dla dziecka
              matka pracująca, rodzice pracujący
              dziecko gdzieś musi spędzić dzień


              >
              > > tylko praktycznie każda z nas pracuje, utrzymuje dom sama
              >
              > Sama.........?
              > Nie bierzecie alimentów???????????




              nie biorę alimentów
              nie biorę też zasiłków
              nie dostaję nawet zasiłku rodzinnego na dziecko, jeśli cię to bardzo interesuje





              > Jak na razie to tylko zaczęliście ją jedynie nazywać nieodpowiedzialną. Ale
              nik
              > t nie wykazał jej nieopowiedzialności.


              jak nie została wykazana jej nieodpowiedzialność?
              a zostawianie dziecka?
              zapominanie o dziecku?
              to już świadczy o nieodpowiedzialności

              inaczej by brzmiało, gdyby napisała, ze jest zmęczona dzieckiem, które non stop
              płacze, ma kolki
              więc chce od dziecka odpocząć




              A gorsze skutki przeżywa dziecko w przyt
              > oczonej przeze mnie sytuacji - której same nie krytykujecie.
              >



              czyli jakiej sytuacji ???





              > No ta masz poważny problem, jeśli nie potrafisz w zyciu znaleźć także miejsca
              n
              > a realizację własnych indywidualnych potrzeb. To jest wstęp do toksycznej
              miłoś
              > ci.



              własnie, ze nie
              potrafię rozdziellić siebie od dziecka
              tylko że matka pracująca inaczej patrzy na dziecko
              po 8-11 godzinach pracy chcemy mieć czas dla dziecka




              > A ja nadal pytam: Gdzie ta nieodpowiedzialność?
              > Wykaż jej skutki ponad inne normalne sytuacje.



              napisałam ci wyżej



              > Od kiedy chwilowe zapomnienie o dziecku oznacza wylądowanie dziecka w domu
              dzie
              > cka?


              jakie chwilowe?
              jaki od razu dom dziecka?



              > Jak pójdziesz sobie do kina, będąc mamą - to czy też nie możesz oglądnąć
              filmu
              > i zrelaksować się na jakiś czas od opieki nad dzieckiem????



              w moim przypadku nie mam czasu obejrzeć film w telewizji
              a gdzie jeszcze kino

              i ja bynajmniej z tego powodu nie płączę
              bo wolę z dzieckiem poczytać, pobawić się
              wolę spędzić wolny czas aktywnie z rodziną
              a nie bawić się
              miałam czas się wyszaleć


              > Jedna sprawa to właściwa opieka nad dzieckiem.
              > A druga to obsesje na punkcie dziecka.



              a co rozumiesz pod słowami obsesja na punkcie dziecka?





              > Chwilowy relaks od opieki nad dzieckiem to jeszcze nie oznacza niewłaściwej
              opi
              > eki nad dzieckiem.




              ale gdzie masz napisane chwilowy relaks???????//



              No to juz jest całkiem frywolne definiowanie - rodzicielstwa.
              > Wobec tego - jak dla mnie - ty nie jesteś godna bycia matką, bo nie
              zapewniłaś
              > dziecku wychowania przy ojcu.


              akurat z tego powodu to ja się cieszę, ze dziecko nie wychowuje się przy ojcu
              pamiętaj jedno, człowiek nie zawsze pokazuje drugiej, kim jest naprawdę
              miałam tego pecha, że eks nie dał mi się tak do końca poznać
              miałam jednak szczęście, że w odpowiednim czasie jednak się odkrył
              i mam to szczęście, ze się z nami nie kontaktuje
              i nie wtrąca się nam w życie



              > Tylko że moja droga, rodziciem się jest i już od momentu urodzenia dziecka.


              rodzicem ...
              może i jest się rodzicem

              jak ja to piszę, eks jest "ojcem"
              nie tatą

              Mały nie ma taty
              chciaż jest ktoś, kto kocha Małego jak syna
              który pocieszy go, gdy się przewróci
              który utula do snu
              komu Mały może opowiedzieć, co się działo w przedszkolu
              który widzi, jak dziecko rośnie i się zmienia
              to jest dla mnie rodzic, tata, mama

              a nie ktoś, kto urodził albo kto zapłodnił dziewczynę


              > > bo niedojrzała dziewczynka do macierzyństwa
              >
              > Jak na razie nikt tego nie wykazał. Prezentowany jest tutaj tylko ogólnikowo
              ja
              > kiś światopogląd, ale nadal brak wykazania negatywnych skutków rzekomej
              nieodpo
              > wiedzialności.


              niech się zachowuje dalej tak, to zobaczy tego skutki


              > > no rzeczywiście byłyśmy egoistyczne odchodząc od mężów, partnerw
              > > niech dalej bija, piją, męczą
              > > niech dalej toprturują i dzieciaka
              >
              > A poszłaś na terapię z mężem?????


              nie miałam męża
              i jaką terapię?
              musieliby mu mózg zmienić




              > > podaj na forum dziewczynę, która odeszła od wspaniałego faceta, który był
              >
              > > wspaniałym mężem i ojcem !?


              > Nie powiesz mi że facet, z którym szłyście do łóżka nie był wspaniały. No
              chyba
              > że jesteście masochistkami.


              był wspaniały, kochany
              ale ja ci kazałam wskazać ojca, nie faceta
              a to jest różnica




              > A w jaki sposób zagwarantujesz, że aktualni Wasi faceci z czasem nie okażą
              sie
              > takimi samymi "nieudacznikami" jak poprzedni exowie.



              tu ja mam akurat gwarancje


              > Najprawdopodobniej coś się dziewczynom zmienia (np wychodzą braki
              wychowawcze),
              > a facet okazuje się dla nowej osobowości dziewczyny juz niedopasowanym
              modelem
              > . I czas wymienić go na nowy. Przy okazji można zacząć mu grać na nerwach do
              ut
              > raty cierpliwości (sztuka opanowana przez kobiety perfekcyjnie, a żaden
              człowie
              > k na świecie nie ma nieskończonej cierpliwości) - i wtedy oskarżyć go o
              stosowa
              > nie przemocy. Bajka stara jak świat.



              jakie braki wychowawcze?
              jakie stosowanie przemocy?




              > > podaj mi chociaż jednego
              >
              > Owszem, są tu dziewczyny które umiały przyznać że w istotny sposób
              przyczyniły
              > się do rozwalenia stosunków z exem. (Więc nie tacy do końca źli exowie byli.)



              jest różnica rozwalenie stosunków z eksem
              ale ja akurat się pytam o "ojców"





              > I te dziewczyny tutaj pamiętam, podziwiam i szczególnie szanuję.
              > Nie będę podawał przykładów - bo wątpię czy by chciały abym się na nie
              powoływa
              > ł.



              bo nie ma big_grin
              • kini_m Re: te mlode i mlodsze 18.12.06, 12:44
                anetina napisała:

                > ale ja się wypowiadam w "imieniu" dziewczyn z forum
                > która z nas odgradza dziecko od dobrego i kochającego ojca ?
                > wymień chociaz jedną

                Jeśli złapiesz jeden przypadek (np. moja exię) na gorącym uczynku, to naiwnością jest myślenie, że to tylko ten jeden przypadek.
                Najkrócej: takie podejrzenie mam do każdej, która zachowuje się tak agresywnie w wypowiedziach o exie jak moja była Pani.
                Cóż... to tylko podejrzenie, które można by zweryfikować dopiero po rozmowie z exem. Ale to podejrzenie wynika z prostej analogi zbieżnych osobowości i zachowań jak u mojej byłej Pani.
                Ja osobiście dodatkowo to dostrzegam po tym, która z osób opowiada opierając się o emocje i interpretacje, a która opowiada przytaczając suche fakty. To wyraźnie da się zauwazyć w wypowiedziach. Ten drugi typ jest bardziej wiarygodny, ten pierwszy mniej wiarygodny.

                > a co oznacza chwilowe?
                > na pewno nie dwa dni zapominania o dziecku

                No właśnie: ile czasu zapomnienia?
                Karolinka jeszcze tego nie powiedziała, a już ją wszyscy osądzili jakby zapomniała o niemowlaku na dwa dni.
                Zresztą - czy jest jakaś granica od której można mówić, że odejście mamy od dziecka jest karygodne.
                A jakby pojechała w służbowa podróż na dwa dni to by było - ok?
                A jeśli wyjechała dla relaksu na dwa dni - to nie ok?

                > żłobek i przedszkole sa ostatecznym wyjściem dla dziecka
                > matka pracująca, rodzice pracujący
                > dziecko gdzieś musi spędzić dzień

                A jak mamy rozumieć ostateczność??? Każdy mam inne kryteria.
                A która tu pisała że zostawiła malutkie dziecko u dziadków na dłuższy czas i pojechała zarabiać na życie daleko do wielkiego miasta? (dziadkowie nie dadzą rady w pełni zastąpić, tak jak i opiekunka w żłobku - bliskości rodzica)
                To jest ostateczność????
                Ja bym nie opuścił dziecka dla zdobycia lepszego statusu. Zaiwaniałbym do pracy za gorszą pensję, bo praca jest wszędzie, nawet w zapadłej dziurze. Ale moje dziecko miałoby mnie dla siebie tyle ile ono potrzebuje.
                Jak dla mnie osobiście - tamten przypadek nie był ostatecznością. A jeśli nie ma innej możliwości, to znosiłbym dalsze obelgi, wyzwiska, wyrywanie mi włosów z głowy, skopanie mnie przez exię na ulicy, co chwilowe szantażowanie - ale robiłbym wszystko dla utrzymania jedności rodziny.
                Wiesz dlaczego?
                Bo żadnej z tych trudnych scen (fundowanych przez exię) dziecko nie przeżywało tak bardzo, jak oddawania do żłobka.
                Więc jeśli słyszę - rozejść się dla dobra dziecka - to w 90% przypadków jest to nadużycie kobiety, dla usprawiedliwienia nie radzenia sobie z kłopotami partnerskimi (bo u nas - to exia traktowała tak jak wyżej wspomniałem).
                Oczywiście nie przeczę, że są ciężkie przpadki. Ale ilość ciężkich przypadków w odróżnieniu od zwykłych kłótni (które z czasem nie obejdą się w 90% rodzin) - jest napewno istotną różnicą. A dobrze wiesz że psychika u wielu kobiet - jak raz powie sobie NIE, to później już nic nie ma ochoty ratować, choćby on jeszcze próbował się starać. To nader częste przypadki, żeby nie zdawać sobie z nich sprawy.


                > nie biorę alimentów, nie biorę też zasiłków
                > nie dostaję nawet zasiłku rodzinnego na dziecko, jeśli cię to bardzo
                > interesuje

                Wyjątek.

                > jak nie została wykazana jej nieodpowiedzialność?
                > a zostawianie dziecka?
                > zapominanie o dziecku?
                > to już świadczy o nieodpowiedzialności

                Skutki proszę podać, negatywne dla dziecka!
                A najpierw jak długo zostawiła dziecko i czy są jakieś kryteria długości pozostawienia dziecka, aby móc to negatywnie ocenić?

                > inaczej by brzmiało, gdyby napisała, ze jest zmęczona dzieckiem, które non
                > stop płacze, ma kolki
                > więc chce od dziecka odpocząć

                Owszem - inaczej by brzmiało.
                Ale ostaecznie oceniajmy fakty, a nie brzmienie. A faktów znamy zbyt mało.
                Jeśli ja miałbym wszystko oceniać po brzmieniu - to o połowie dziewczyn bym musiał powiedzieć: "zapewne utrudniasz kontakt z dzieckiem ojcu, bo tak brzmią twoje wypowiedzi". Ale niestety - oceniam tylko fakty.

                > > A gorsze skutki przeżywa dziecko w przyt
                > > oczonej przeze mnie sytuacji - której same nie krytykujecie.
                > czyli jakiej sytuacji ???

                Oddawania do żłobka/przedszkola.
                Widziałem jak bezdusznie exia oddawała wyjącą z tęsknoty córkę do żłobka.
                Zrobiłem swego czasu błąd, że na to pozwoliłem, że nie znalazłem innego sposobu. Tu się mogę bić w piersi.
                Jeśli tylko mam możliwość - to więcej nie zafunduję kolejnego takiego przeżycia córce. Choćbym miał... nie wiem co zrobić.

                > własnie, ze nie
                > potrafię rozdziellić siebie od dziecka

                Z jednej strony Ciebie rozumiem. Wszak ja też nie umiem zapomnieć o córce.
                Ale z drugiej - wiem że najlepsza droga do uczenia się szacunku autonomi małego człowieka wiedzie chyba jednak poprzez odrobinę zdrowego egoizmu, realizację osobistych celów.
                Ja znajdywałem to w taki sposób, że razem z córką spędzaliśmy czas w tym co ja lubię (rajdy, imprezy, zawody plenerowe). Przy okazji jestem rodzicem, który ma co przekazać dziecku z własnego życia.

                > jakie chwilowe?
                > jaki od razu dom dziecka?

                Chwilowe czy długotrwałe?
                Brak tu informacji - więc nie można ocenić sytuacji, więc nie ma się czego czepiać. O domu dziecka Ty sama zaczęłaś snuć sugestie.

                > w moim przypadku nie mam czasu obejrzeć film w telewizji
                > a gdzie jeszcze kino
                > i ja bynajmniej z tego powodu nie płączę
                > bo wolę z dzieckiem poczytać, pobawić się
                > wolę spędzić wolny czas aktywnie z rodziną
                > a nie bawić się

                Brrrr... pracoholiczka, a przy tym nie umie zapewnić sobie czasem czasu wolnego wyłącznie dla siebie. Nie jestem pewien czy to do końca zdrowe, chwalebne.
                Ale - ok, może być. Ja też wszędzie i zawsze z córką. Jeśli tylko sąd odbierze miejsce zamieszkania córki matce.

                > miałam czas się wyszaleć

                Dziecko wcale niekoniecznie oznacza koniec szaleństw.
                Z dzieckiem można razem poszaleć, i to jeszcze do kwadratu.

                > a co rozumiesz pod słowami obsesja na punkcie dziecka?

                Nie widzenia świata poza dzieckiem. Choć kurna, muszę przyznać że ja też...
                Ale wiem że przyjdzie moment, gdy ono zacznie miec odmienne zdanie i trzeba będzie to uszanować choćby mi się to nie podobało (o ile będą to bezpieczne wybory - bez naginania interpretacji bezpieczeństwa). Tę pępowinę psychiczną niestety trzeba odcinać i to jest rolą dorosłego. Bo inaczej kiedyś rodzic nie pozwoli uwolnić się dziecku. Oczywiście rodzic sam o tym nie będzie wiedział (np moja teściowa) i zapierał się że przecież szanuje dziecko. Dlatego tej autonomi dziecka lepiej uczyć się czym prędzej.

                > > Chwilowy relaks od opieki nad dzieckiem to jeszcze nie oznacza niewłaściw
                > > ej opieki nad dzieckiem.
                > ale gdzie masz napisane chwilowy relaks???????//

                A gdzie masz dłuższy niż chwilowy????

                > akurat z tego powodu to ja się cieszę, ze dziecko nie wychowuje się przy ojcu
                > pamiętaj jedno, człowiek nie zawsze pokazuje drugiej, kim jest naprawdę
                > miałam tego pecha, że eks nie dał mi się tak do końca poznać

                Znajomy obrazek.

                > miałam jednak szczęście, że w odpowiednim czasie jednak się odkrył
                > i mam to szczęście, ze się z nami nie kontaktuje
                > i nie wtrąca się nam w życie

                Jednak nie będę do końca pewien tego wyboru. Nie będę go wcale indywidualnie oceniał, nie znając szczegółów.
                Moja opinia jest generalna i w skrócie będzie się zawierała w pytaniu:
                A chcieliście ratowac rodzinę? A poszliście na terapią?
                (Ja moge przyznać że chciałem, ale na terapie nie poszlismy - bo wtedy nie znałem czegos takiego jak terapia rodzinna. Po rozejściu exia juz nie dała szans na zrealizowanie takiej propozycji.)

                > > A poszłaś na terapię z mężem?????
                > nie miałam męża
                Haha, dobrze wiesz o co chodzi.

                > i jaką terapię?
                > musieliby mu mózg zmienić

                Skąd jesteś taka pewna że tylko jemu??? To zarozumialstwo.

                > był wspaniały, kochany
                >
                • kini_m Re: te mlode i mlodsze 18.12.06, 12:45
                  anetina napisała:
                  > był wspaniały, kochany
                  > ale ja ci kazałam wskazać ojca, nie faceta
                  > a to jest różnica

                  No co prawda jest różnica.
                  Tylko że wspaniały, kochany facet. A jednocześnie okropny ojciec???
                  - coś mi tu nie gra....
                  No ale... wszak mam własne podobne doświadczenia. Więc jakoś muszę zrozumieć.

                  > > A w jaki sposób zagwarantujesz, że aktualni Wasi faceci z czasem nie okaż
                  > > ą sie takimi samymi "nieudacznikami" jak poprzedni exowie.
                  > tu ja mam akurat gwarancje

                  ilu letnia ta gwarancja?
                  Podaj firmę to też tam kupię partnerkę smile))))

                  > jakie braki wychowawcze?

                  Wszak sama powiedziałaś o swoim - że pewne negatywne rzeczy dopiero później poznałaś. To działa także do drugiej płci.

                  > jest różnica rozwalenie stosunków z eksem
                  > ale ja akurat się pytam o "ojców"

                  Zdaje się że Pela chwali nieraz swego exa za udział w życiu dziecka.

                  > bo nie ma big_grin

                  Zonk.
                  _________________
                  Bądź jak zegar słoneczny. Odmierzaj tylko pogodne godziny...
                  • jane795 Re: te mlode i mlodsze 18.12.06, 13:09
                    Anetina,kochana czy Ty nie masz co robic tylko dyskutowac z trollem
                    forumowym??? nie szkoda Ci palców???Uważasz,że na tym pieknym świecie jest
                    osoba,która mogłaby zmienic jego zdanie?przekonac go do swoich racji?Zmienic
                    go? Wiesz co,"zapodaj" lepiej jakiś fajny wątek o świetach o dzieciach a tego
                    osobnika zostaw bo dyskusja z Tobą tylko go pozytywnie nakręca i chyba podnieca
                    i robi miejsce na pokazywanie publicznie jego chorych poglądów i
                    opinii.Pozdrawiam serdecznie
                    Bogna mama Sylwii
                    P.S.Muszę sie pochwalic moja Sylwia wygrała zawody pływackie wczoraj w pięknym
                    stylu i bezkonkurancyjnie,jestem taka dumna!!Godziny spędzane na
                    basenie,jeżdżenia na basen zaowocowało...nie wiem,która z nas sie wiecej
                    cieszyła...
                    • anetina Re: te mlode i mlodsze 18.12.06, 13:35
                      właśnie, ze nie mam co robić
                      nudzi mi się dzisiaj w pracy

                      poza tym M. mi wyjechał na 3 dni
                      buuuuuuuuuuuuuuuuu
                      • kini_m Re: te mlode i mlodsze 18.12.06, 14:24
                        Eeee tam, Anetina....
                        Widać że po udzieleniu się przedmówczyń straciłaś klasę w wypowiedziach więc nie wiem czy jest sens odpowiadać na Twój ostatni nonszlancki ton.
                        Jakby nie było, innych prawda w oczy kole.
                        Wiem, wiem... to zawsze rozdrażnia najbardziej.
                        Oj, chciałoby się poukładać świat tylko z popleczników....
                        _________________
                        Bądź jak zegar słoneczny. Odmierzaj tylko pogodne godziny...
                        • anetina Re: te mlode i mlodsze 18.12.06, 14:27
                          jakbyś umiał czytać, to nie było do ciebie big_grin
                          • kini_m Re: te mlode i mlodsze 18.12.06, 17:04
                            anetina napisała:

                            > nie potrafisz rozróżnić bycia egoistyczną matką od kochającej matki

                            Granica jest tu bardzo cienka.
                            Ja dostrzegam ja tam, gdzie jest pewna równowaga pomiędzy realizacją potrzeb własnych dziecka a potrzeb własnych rodzica. (Oczywiście gdy mamy normalne warunki, gdy nie trzeba np zacisnąć pasa.) Wyłączne skupienie się na dziecku - to wg mnie nie jest właściwa postawa na dłuższą metę. Jak pokazałem na swoim przykładzie - ja staram się łączyć cele dziecka ze swoimi celami. Ono miało i będzie mieć mnie blisko dla siebie, a ja będę jednocześnie zajmował się tym co lubię, a w czym może także doskonale uczestniczyć dziecko.

                            > nie potrafisz też przyjąć do siebie, ze ktos inny może mieć odmienne zdanie

                            To raczej większość dziewczyn tego nie potrafi.
                            Dowodem na to jest cały ten wątek.
                            Wszystkie nie akceptują podejścia Karolinki, choć nie została stwierdzona żadna szkoda dla dziecka. To nie tylko brak akceptacji, ale nawet nadużycia w wymyślaniu nieodpowiedzialności matki.

                            > powiem ci też jedno, dużo gadasz
                            > ale najwidoczniej nie jesteś idealnym ojcem, jeśli nic nie robisz, aby
                            > naprawić stosunki w "swojej rodzinie"
                            > bo dla mnie to ty nic nie robisz, tylko gadasz

                            Więc proszę:
                            - dla bycia wspólną rodziną rezygnacja z kariery zgodnej z moim ulubionym kierunkiem wykształcenia, którą miałem zapewnioną we własnym miejscu zamieszkania (tak, przez nią straciłem dobrą przyszłość zawodową, możliwe że już nieodwracalnie)
                            - w domu przejęcie obowiązków aby mogła się swobodnie uczyć (jej pozostawiłem zaledwie część kucharzenia, zaś my z córką świetnie się bawiliśmy razem robiąc pranie, myjąc naczynia, obierając ziemniaki, porządkując - w tym całą garderobę mamy którą wwalała za łóżko),
                            - namawianie wielomiesięczne exi na wspólną wizytę o psychologa
                            (po wielu miesiącach się zgodziła tylko po to żeby pójść i powiedzieć że nie jest niczym zainteresowana)
                            - uginanie się pod jej ciągłymi szantażami, rezygnacja z własnej rozrywki
                            (na kompie nie mam nawet saperka)
                            - po rozpadzie proponowanie profesjonalnej mediacji (odmówiła)
                            - po rozpadzie nadal starania o dobre stosunki (obdarowywanie prezentami)
                            Może coś jeszcze zaproponujesz?
                            Ale na klęczkach przed nią nie będę się kajał, bo nie mam za co.
                            Chociaż jeślby dała CHOĆ JEDEN SYGNAŁ że będzie warto to zrobić, to może i bym to zrobił. Ale nie pod dyktat kobiety, która zamirza rządzić dzieckiem. Nie pod dyktat ślepca.
                            Bo ja o rodzinę dbałem od początku, nie twierdzę że rewelacyjnie, bo był okres kiedy nie mogłem uwierzyć, że ona staje się tak okropna i wpadałem w depresję. Ale ja się z tego wyciągnęłem i byłem coraz lepszy. A ona coraz gorsza.

                            > to, co ty lubisz
                            > a dziecko lubiło z tobą spędzać w ten sposób czas !?
                            > to jest najważniejsze
                            > nie twój sposób spędzania czasu, a czas spędzania dziecka z tobą
                            > to jest całkowita różnica

                            Trzeba było być przy nas, to byś zobaczyła.
                            No Ty już nie wiesz co wymyśleć, żeby przyszyć jakąś łatę.
                            Powoli myślę że szkoda gadać.

                            > > Widziałem jak bezdusznie exia oddawała wyjącą z tęsknoty córkę do żłobka.
                            > a co była miała zrobić?

                            Usiąść razem i coś wymyśleć. Ale ona - nie. Mała ma iść do żłobka i tyle!
                            Później się okazało, że można także znaleźć opiekunkę.
                            Ale co się dziecko napłakało...

                            > czy pracoholiczka ???
                            > jest to zdrowe
                            > a w dodatku mój syn ma tylko korzyści z tego big_grin

                            Rozstanie z rodzicem dla małego dziecka raczej jest wątpliwą korzyścią.

                            > > Ale - ok, może być. Ja też wszędzie i zawsze z córką. Jeśli tylko sąd
                            > > odbierze miejsce zamieszkania córki matce.
                            > jak odbierze ...
                            > a jak nie, to pal licho córkę
                            > i to jest to twoje zdrowe podejścia
                            > szkoda słów

                            Spoko, spoko... pożyjemy, zobaczymy.
                            Zawsze też mogę zacząć się uczyć skrajnej determinacji od kobiet.

                            > > (Ja moge przyznać że chciałem, ale na terapie nie poszlismy - bo wtedy nie
                            > > znałem czegos takiego jak terapia rodzinna. Po rozejściu exia juz nie dała
                            > > szans na zrealizowanie takiej propozycji.)
                            > wtedy ...
                            > czyli kiedy?

                            Nie znałem tego w momencie gdy ostatni raz miała przebłysk ratowania naszej sytuacji. Wtedy poszliśmy do zwykłego psychologa (właściwie do dwóch). Ale to okazało się stratą czasu. Dziś twierdzę że od razu nalezy iść do specjalisty terapeuty zajmującego się problemami rodzinnymi.
                            Nie powiem że jestem w 100% pewny sposobu tej pomocy. Ale tego sposobu nie zdążyliśmy zrealizować. I choćby dlatego będę go proponował. Może to by pomogło - czyli ktoś, kto ma właściwy "warsztat pracy" w tym konkretnym celu. Może... może...

                            > tego sie nie da wytłumaczyć takiemu facetowi jak ty big_grin
                            Nonszalancja. No comment.

                            > > > jakie braki wychowawcze?
                            > > Wszak sama powiedziałaś o swoim - że pewne negatywne rzeczy dopiero później
                            > > poznałaś.
                            > ale cechy eksa, nie swoje
                            Oczywiście. Drugiego partnera. Zazwyczaj mówimy w tym kontekście.

                            > wiesz, co to jest czytanie ze zrozumieniem !?
                            Nonszalancja. No comment.

                            > i ja się pochwalę: NIE MA EKSA W ŻYCIU MOIM ANI DZIECKA

                            Marna pochwałasad
                            _________________
                            Bądź jak zegar słoneczny. Odmierzaj tylko pogodne godziny...
                            • kai_30 Re: te mlode i mlodsze 18.12.06, 17:16
                              kini_m napisał:


                              > Rozstanie z rodzicem dla małego dziecka raczej jest wątpliwą korzyścią.

                              Się może zdecyduj, co? Cały czas przekonujesz, że jest odwrotnie, że autorka
                              wątku postępuje słusznie, a tu taki zwrot??


                              > Powoli myślę że szkoda gadać.
                              >

                              I to jest jedyny wniosek, pod którym się w pełni podpisuję - brawo! Obyś tylko
                              dał się do tego przekonać i wytrwał!


                              >
                              • kini_m Re: te mlode i mlodsze 18.12.06, 17:31
                                kai_30 napisała:
                                > > Rozstanie z rodzicem dla małego dziecka raczej jest wątpliwą korzyścią.

                                > Się może zdecyduj, co? Cały czas przekonujesz, że jest odwrotnie, że autorka
                                > wątku postępuje słusznie, a tu taki zwrot??

                                Kai, dobrze czytasz, ale słabo konotujesz.
                                Korzyścią nie jest (tak jak powiedziałem Anetinie), bo każde małe dziecko chce być przy rodzicu.
                                Ale czy od razu warte jest krytykowania? (tak jak to uczyniłyście z Karolinką) - Ja w to wątpię.
                                Zwłaszcza że nikt nie wie na jak długo Karolinka opuszczała/zapominała o swoim dziecku.

                                Pomiędzy niekorzyścią a krytyka jest jeszcze duża róznica.
                                _________________
                                Bądź jak zegar słoneczny. Odmierzaj tylko pogodne godziny...
                                • anetina Re: te mlode i mlodsze 19.12.06, 08:42
                                  kini_m napisał:

                                  > Korzyścią nie jest (tak jak powiedziałem Anetinie), bo każde małe dziecko
                                  chce
                                  > być przy rodzicu.

                                  własnie, każde chce byc
                                  a Karolinka zostawia dziecko, zapomina o nim, bo idzie się pobawić big_grin
                              • kini_m Re: te mlode i mlodsze 18.12.06, 18:26
                                kai_30 napisała:
                                > I to jest jedyny wniosek, pod którym się w pełni podpisuję - brawo! Obyś tylko
                                > dał się do tego przekonać i wytrwał!

                                Boli Kai, co?
                                Ujawniać czasem ciemną stronę samodzielnej.
                                Na szczęscie wiem że to tylko czasem, i wbrew częstej tu tendencji jest tu wiele fajnych i wspaniałomyślnych dziewczyn. Nie biorących udziału w takich nagonkach jak Ty.
                                Wiem, wiem... że jak trudno przełknąć coś gorzkiego, to najlepiej chciałoby się wyrzucić to poza nawias dyskusji. Po tym rozpoznaje się ludzi bez klasy.
                                _________________
                                Bądź jak zegar słoneczny. Odmierzaj tylko pogodne godziny...
                            • anetina Re: te mlode i mlodsze 19.12.06, 08:35
                              kini_m napisał:

                              Więc proszę:
                              - dla bycia wspólną rodziną rezygnacja z kariery zgodnej z moim ulubionym
                              kierunkiem wykształcenia, którą miałem zapewnioną we
                              własnym miejscu zamieszkania (tak, przez nią straciłem dobrą przyszłość
                              zawodową, możliwe że już nieodwracalnie)


                              chciałeś mieć rodzinę?
                              musiałeś się więc przeprowadzić - trzeba było się nie żenić big_grin

                              a tak poważnie trzeba znaleźc kompromis
                              u mnie to M. musiał przeprowadzić się 350 km, aby być z nami
                              ja mam tu pracę, dziecko ma tu cały swój świat
                              jemu jest łatwiej zacząć od nowa tutaj



                              - w domu przejęcie obowiązków aby mogła się swobodnie uczyć (jej pozostawiłem
                              zaledwie część kucharzenia, zaś my z córką świetnie
                              się bawiliśmy razem robiąc pranie, myjąc naczynia, obierając ziemniaki,
                              porządkując - w tym całą garderobę mamy którą wwalała za
                              łóżko),


                              normalne życie
                              nie wiem, jaki ty tu masz kompromis
                              kobiety robią to codziennie i jakos nie mają o to pretensji
                              a jak już facet zrobi obiad, wstawi pranie - wypomina to przez cały rok


                              - namawianie wielomiesięczne exi na wspólną wizytę o psychologa
                              (po wielu miesiącach się zgodziła tylko po to żeby pójść i powiedzieć że nie
                              jest niczym zainteresowana)



                              psycholog ci nie pomoże w takich sprawach



                              - uginanie się pod jej ciągłymi szantażami, rezygnacja z własnej rozrywki
                              (na kompie nie mam nawet saperka)



                              ja tez nie mam
                              i co z tego
                              ja nawet w domu nie włączam komputerów
                              M. też nie
                              my mamy co robic w domu, a nie siedzieć przed komputerem



                              - po rozpadzie proponowanie profesjonalnej mediacji (odmówiła)



                              a po co?




                              - po rozpadzie nadal starania o dobre stosunki (obdarowywanie prezentami)


                              ja bym kazała ci się wypchać prezentami
                              jakby eks do mnie przyszedł z prezentami, zaczęłabym się smiać
                              dlaczego wy faceci myslicie, że wszystko mozna kupic





                              Ale na klęczkach przed nią nie będę się kajał, bo nie mam za co.



                              żałosny widok



                              Chociaż jeślby dała CHOĆ JEDEN SYGNAŁ że będzie warto to zrobić, to może i bym
                              to zrobił. Ale nie pod dyktat kobiety, która
                              zamirza rządzić dzieckiem. Nie pod dyktat ślepca.
                              Bo ja o rodzinę dbałem od początku, nie twierdzę że rewelacyjnie, bo był okres
                              kiedy nie mogłem uwierzyć, że ona staje się tak
                              okropna i wpadałem w depresję. Ale ja się z tego wyciągnęłem i byłem coraz
                              lepszy. A ona coraz gorsza.




                              ona musiała się więc z toba męczyć
                              wolała odejść
                              żaden psycholog tu nie pomoże
                              straciła zaufanie do ciebie
                              nie wspominając o miłości

                              więc co ty chcesz od niej?
                              jak nie chce ci dac dziecka, widocznie ma powód


                              ja bym swojemu eksowi dziecka nie dała
                              nawet chociażby na spacer


                              Mała ma iść do żłobka i tyle!
                              > Później się okazało, że można także znaleźć opiekunkę.
                              > Ale co się dziecko napłakało...


                              szczerze, żłobek jest lepszym wyjściem
                              chociaż są indywidualne przypadki

                              ale ja bym wolała dziecko puścic do żłobka niz miałoby zostac z opiekunką




                              > Rozstanie z rodzicem dla małego dziecka raczej jest wątpliwą korzyścią.

                              to zdanie niby dotyczy się tego, że zostawiam dziecko w przedszkolu, bo ide do
                              pracy

                              rzeczywiście lepiej, żeby Karolinka zostawiała dziecko, bo idzie się pobawić


                              zobacz, co piszesz
                              właśnie sobioe odpowiedziałeś na pytanie, dlaczego mamy jakieś ale do autorki
                              tego wątku



                              > > i ja się pochwalę: NIE MA EKSA W ŻYCIU MOIM ANI DZIECKA
                              >
                              > Marna pochwałasad


                              u nas jest to właśnie wielka pochwała
                              jestem wdzięczna eksowi, ze nie jest w naszym życiu

                              nie zrozumiesz tego
                              tak samo jak i nie zrozumiesz tego, co ja przeszłam ani wiele dziewczyn z tego
                              forum
                              to jest trudne dla ciebie
                  • pelagaa Re: te mlode i mlodsze 18.12.06, 13:16
                    > Zdaje się że Pela chwali nieraz swego exa za udział w życiu dziecka.

                    Nie przypominam sobie abym chwalila olanie dziecka przez ojca, co mialo miejsce
                    w naszym przypadku, wraz z zalozeniem przez exa nowej rodziny, a bylo to jakies
                    3 lata temu, a moze juz wiecej...
                    Cos ci sie kiniaczku pozajaczkowalo.
                  • anetina Re: te mlode i mlodsze 18.12.06, 13:34
                    kini_m napisał:

                    > Tylko że wspaniały, kochany facet. A jednocześnie okropny ojciec???
                    > - coś mi tu nie gra....



                    a kto napisał okropny ojciec !?
                    jak facet może być ojcem, jeśli nawet nie zna dziecka
                    i nie zamierza poznać




                    > > > A w jaki sposób zagwarantujesz, że aktualni Wasi faceci z czasem ni
                    > e okaż
                    > > > ą sie takimi samymi "nieudacznikami" jak poprzedni exowie.
                    > > tu ja mam akurat gwarancje
                    >
                    > ilu letnia ta gwarancja?
                    > Podaj firmę to też tam kupię partnerkę smile))))
                    >


                    tego sie nie da wytłumaczyć takiemu facetowi jak ty big_grin




                    > > jakie braki wychowawcze?
                    >
                    > Wszak sama powiedziałaś o swoim - że pewne negatywne rzeczy dopiero później
                    poz
                    > nałaś.


                    ale cechy eksa, nie swoje
                    wiesz, co to jest czytanie ze zrozumieniem !?




                    > > jest różnica rozwalenie stosunków z eksem
                    > > ale ja akurat się pytam o "ojców"
                    >
                    > Zdaje się że Pela chwali nieraz swego exa za udział w życiu dziecka.
                    >
                    > > bo nie ma big_grin



                    i ja się pochwalę: NIE MA EKSA W ŻYCIU MOIM ANI DZIECKA
                • anetina Re: te mlode i mlodsze 18.12.06, 13:31
                  nie potrafisz rozróżnić bycia egoistyczną matką od kochającej matki
                  nie potrafisz też przyjąć do siebie, ze ktos inny może mieć odmienne zdanie

                  powiem ci też jedno, dużo gadasz
                  ale najwidoczniej nie jesteś idealnym ojcem, jeśli nic nie robisz, aby naprawić
                  stosunki w "swojej rodzinie"
                  bo dla mnie to ty nic nie robisz
                  tylko gadasz






                  > Ja znajdywałem to w taki sposób, że razem z córką spędzaliśmy czas w tym co
                  ja
                  > lubię (rajdy, imprezy, zawody plenerowe). Przy okazji jestem rodzicem, który
                  ma
                  > co przekazać dziecku z własnego życia.


                  to, co ty lubisz
                  a dziecko lubiło z tobą spędzać w ten sposób czas !?
                  to jest najważniejsze
                  nie twój sposób spędzania czasu, a czas spędzania dziecka z tobą
                  to jest całkowita różnica




                  > Widziałem jak bezdusznie exia oddawała wyjącą z tęsknoty córkę do żłobka.
                  > Zrobiłem swego czasu błąd, że na to pozwoliłem, że nie znalazłem innego
                  sposobu



                  a co była miała zrobić?

                  mój Mały też chodzi do przedszkola
                  ale jakoś nie płacze z tego powodu
                  to jest normalna kolej rzeczy
                  mama pracuje, dziecko musi spędzić gdzieś ten czas







                  > Brrrr... pracoholiczka, a przy tym nie umie zapewnić sobie czasem czasu
                  wolnego
                  > wyłącznie dla siebie.



                  czy pracoholiczka ???
                  tak
                  kocham swoją pracę
                  ale 8 godzin w biurze
                  trochę dodatkowej
                  i koniec
                  czas w domu jest czasem dla dziecka



                  Nie jestem pewien czy to do końca zdrowe, chwalebne.



                  jest to zdrowe

                  a w dodatku mój syn ma tylko korzyści z tego big_grin




                  > Ale - ok, może być. Ja też wszędzie i zawsze z córką. Jeśli tylko sąd
                  odbierze
                  > miejsce zamieszkania córki matce.



                  jak odbierze ...
                  a jak nie, to pal licho córkę

                  i to jest to twoje zdrowe podejścia
                  szkoda słów










                  > Moja opinia jest generalna i w skrócie będzie się zawierała w pytaniu:
                  > A chcieliście ratowac rodzinę? A poszliście na terapią?




                  chcieliśmy
                  ale eks na to swoją postawą już nie pozwolił
                  terapia nic nie pomoże, jeśli ja jestem tu, a eks ... ciort wie

                  ja ci już kiedyś zadałam pytanie, dotyczace mojego eksa
                  tak bardzo dociekałeś o moją sytuację, że kazałam ci samego go odnaleźć się i
                  zapytać
                  oraz nas pogodzić



                  ale cieszę się, że mój eks chociaz miał w porządku charakter
                  w przeciwieństwie do ciebie
                  współczuje twojej byłej



                  > (Ja moge przyznać że chciałem, ale na terapie nie poszlismy - bo wtedy nie
                  znał
                  > em czegos takiego jak terapia rodzinna. Po rozejściu exia juz nie dała szans
                  na
                  > zrealizowanie takiej propozycji.)



                  wtedy ...
                  czyli kiedy?

                  nam proponujesz, a sam nie wiesz, co to jest
                  oj nie ładnie
    • kra25 Re: te mlode i mlodsze 16.12.06, 18:01
      dziewczyno dziecko to nie zabawka!
      • patssi brawo kra :))do kini_m 16.12.06, 21:35
        brawo kra smile))
        nie przeproszę kochana,ponieważ nie będę świadczyła przeciwko sobie,mało tego
        przeciwko milionom kobiet.Nie jestem zawisłą matką polką,ale nie mam dziecka od
        wczoraj i wiem co mówię.

        Wybacz,ale nie zależy mi na Twoim szacunku i zaufaniu.KROPKA !!!

        pozdrawiam
    • jane795 Re: te mlode i mlodsze 17.12.06, 23:43
      Moi drodzy ja nie rozumiem po co jeszcze dyskutujecie z Kinim????? To typowy
      troll internetowy,który zawsze wyskakuje i bedzie wyskakiwał może jak ustaną
      dyskusje z nim to zniknie????? Tautolog cudownie go podsumował pozostaje teraz
      tylko czekać na odpowiedz Kiniego..a ja w swojej naiwności nawet kiedyś nie
      myślałam,że tacy ludzie jak Kini wogóle istnieją...Żeby do tego stopnia byc
      zapatrzonym w siebie?????Pozdrawiam Bogna mama Sylwii
    • indianar splodzic dziecko nie wytarczy byc rodzicem! 18.12.06, 00:51
      widac nie doroslas do roli matki, nie wiem co chcesz udowodnic swoja
      wypowiedzia ale napewno nic madrego.
      Mam dziecko i to nie znaczy ze nie wyjde nie raz sobie gdzies na impreze.
      Ale twoja wypowiedz swiadczy o tym ze lubisz sie bawic i to chyba az za bardzo.
      Widac ze jestes mloda bo dopiero jestes na etapie wyszumienia sie, a co do
      twojego dziecka to wspolczuje mu takiej matki jak lata po imprezach zamiast byc
      przy dziecku.
      Piszesz ze starszym przychodzi to trudniej, a nie pomyslalas dlaczego?
      zaraz ci powiem!
      bo te starsze maja bardziej w glowach poukladane.
      Dla ciebie rada!Zamiast wdychac nikotyne na imprezach lepiej zadbaj by dziecko
      mialo zdrowy pokarm z piersi mamy.Przynajmniej tyle zrob dla niej.
      • karolinka1116 Re: splodzic dziecko nie wytarczy byc rodzicem! 18.12.06, 14:37
        przeczytalam tylke jeden post-ten:

        oczekujesz gratulacji? Bo nie wiem, co jest myślą przewodnią Twojego postu.
        Owszem, istnieje mądry egoizm rodzicielski, który wyraźnie stawia granice między
        moim JA i JA mojego dziecka, ale on jest własnie dlatego mądry, bo nie jest
        celem sam w sobie, tylko za cel stawia sobie umożliwienie rodzicowi i dziecku
        pełnego, indywidualnego rozwoju.
        To, o czym Ty piszesz wpisuje się raczej w klasyczny nurt przypadków "urodziłam
        młodo dziecko i łapczywie łapię teraz życie pragnąc udowodnić otoczeniu, że
        niczego przez to nie straciłam". To się jednak nazywa niedojrzałością, z tym, że
        to nie wywołuje u mnie śmiechu.
        Przepraszam za gorycz, ale naprawdę nie Jesteś jedyną młodą matką, której
        analiza rzeczywistości wygląda w ten sposób. Nie Jesteś też jedyną, która czyni
        z tego sztandar. Mam jednak wątpliwości, czy istotnie jest to chwalebne.
        W mojej krytyce nie chodzi bynajmniej o zamykanie kobiet w domach i wiązanie
        przy dzieciach, ale o kładzenie

        tak, stosuje egozim rodzicielski
        i tak: za wszelka cene udiowadniam,ze nic nie stracilam-
        bo studiujaca mama mi nie pasujesad, mimo ze moje kolzenaki niedlugo zamierzaja
        zdecydowac sie na dziecko-powaznie-szok
        tak naprawde robie, co robilam,a nawet wiecej, nadal nie udzielam sie
        towarzysko, ale..
        czesciej wychodze niz przed ciaza: kursy, zajecia, nie zrobione prawko, mysli o
        drugim kierunku.. raczej temu sie poswiecam
        i jak nigdy wczesniej; duuuzo sie ucze
        z tatusiem dziecka smiejemy sie, ze pierwszym slowem dzidzi bedzie: mama, ale
        to on zostanie tak nazwanysmile

        btw: nawet nie wiedzilalam ze to ja zlaozylam ten temat.. takie zapostowany
        • anetina Re: splodzic dziecko nie wytarczy byc rodzicem! 19.12.06, 07:41
          karolinka1116 napisała:

          > tak, stosuje egozim rodzicielski
          > i tak: za wszelka cene udiowadniam,ze nic nie stracilam-


          będąc matką nic się nie traci
          chyba ze miałaś kompletnie inny sposób na życie
          to rzeczywiście, dziecko może ci pomieszało plany

          ale człowiek jets tak stworzomny, że automatycznie dostosowuje się do warunków
          u ciebie jest inaczej


          > bo studiujaca mama mi nie pasujesad, mimo ze moje kolzenaki niedlugo
          zamierzaja
          > zdecydowac sie na dziecko-powaznie-szok



          dlaczego szok !!??


          > tak naprawde robie, co robilam,a nawet wiecej, nadal nie udzielam sie
          > towarzysko, ale..
          > czesciej wychodze niz przed ciaza: kursy, zajecia, nie zrobione prawko, mysli
          o
          >
          > drugim kierunku.. raczej temu sie poswiecam
          > i jak nigdy wczesniej; duuuzo sie ucze



          za to cię nikt nie gani
          dziecko jest motorem do działania
          prawko, szkoła robisz to dla siebie, dla swojej rodziny



          > z tatusiem dziecka smiejemy sie, ze pierwszym slowem dzidzi bedzie: mama, ale
          > to on zostanie tak nazwanysmile




          i nie szkoda ci tego ???

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka