Dodaj do ulubionych

czas dla siebie?

IP: *.* 12.02.03, 20:06
Witajcie :}.Mam maly problem i nadzieje, ze mi pomozecie.Wrocilam na studia, teraz mam mase zajec. Zostawiajac Jule na ten czas, mam wyrzuty sumienia.Nie wiem dlaczego, ale wydaje mi sie, ze powinnam caly czas byc z nia.Mam tez problem z czasem tylko dla siebie-te samo poczucie winy.Nie mowiac juz o zakupach, na dziecko moge wydac cala kase, na siebie szkoda mi paru zlotych. Moze to poczucie winy, ze pozbawilam ja ojca?Ale z drugiej strony, on nie szuka kontaktu, i co z niego za ojciec. Jak sobie z tym radzilyscie?
Obserwuj wątek
    • Gość: hopeful Re: czas dla siebie? IP: *.* 13.02.03, 12:27
      Cześć Mysiopes :)Nie przejmuj się, wszystkie mamy tak mają a te samodzielne w jeszcze większym stopniu. Musisz jednak pamiętać, że dbając o swój rozwój, o swój wygląd, o to byś sama była szczęśliwa i zadowolona, dbasz również o Julkę.Julka chce na pewno mieć wykształconą, zadbaną, szczęśliwą i uśmiechniętą mamę a nie poświęcającą się samotną Matkę Polkę, która cały czas jest ofiarą losu, wszystkiego sobie odmawia itp.Julka musi mieć właściwy obraz kobiety :)Tak więc, postaraj się pozbyć wyrzutów sumienia a poza tym żadna z mam celowo nie pozbawia dziecka ojca, czasami mimo dobrych chęci tak po prostu wychodzi.Ściskam.
      • Gość: bubu Re: czas dla siebie? IP: *.* 13.02.03, 13:33
        Oj jak dobrze było usłyszeć takie słowa. Ja również nigdy nie mogę pozbyć się wyżutów sumiemnia jak zostawiam Kubusia pod opieką babci a sama lecę coś załatwić czy na zakupy. Jak słyszę w sklepie płacz dziecka zawsze wydaje mi się że to on.
    • Gość: Bożena Re: czas dla siebie? IP: *.* 13.02.03, 15:22
      Ja pracuje, studiuje. Ostatnio w czasie sesji Marysia rzadko mnie widziała. Ale za to jak jesteśmy razem - wióra lecą. Też mam ciągłe poczucie winy, że tak mało czasu z nią spędzam. Ale wyglądam teraz lepiej niż przed ciążą ;-) , dalej uwielbiam robić spontaniczne zakupy dla siebie i Marysi ;-) . Spotykam się ze znajomymi, mam "przyjaciela" ;-) i to trzeba wszystko razem pogodzić. No i zaniedbuje pracę przez To nasze kochane Forum ;). Kocham żyć - zawsze w miarę moich możliwości - a no wiem do tej pory jeszcze na nartach nie byłam, ale chyba w tą sobotę mi się uda rozpocząć sezon :lol:Troche ostatnio zabiegana Skrzynia
    • Gość: Bysiaczek Re: czas dla siebie? IP: *.* 17.02.03, 22:26
      Gdzieś ktoś kiedyś powiedział, ze szczęśliwe dzieci to takie, które mają szczęśliwe mamy. To co Ci pomoże czuć się dobrze, jest też dobre dla dziecka.Ja w dni powszednie spędzam z synkiem pół godziny rano, a po południu trzy razy w tygodniu około 3 godz, a 2 razy w tygodniu nawet się z nim nie widzę po południu (albo tylko pół do godziny). W weekend - cała niedziela i pół soboty. MAŁO. Boli. Ale nie da rady inaczej - życie samotnej, pracującej matki, mieszkającej pod Warszawą takie jest. Niestety w związku z powyższym nie ma już mowy na własne "chciejstwa" - na konie, basen czy siatkę nie chodzę, bo pozbawiłabym się kontaktu z dzieckiem w następne dwa wieczory. Tylko te pół soboty (i to nie zawsze) mogę poświęcić na zakupy, czy też jakieś inne przyjemności. Czasami uda mi się wyrwać do kina. NA całe szczęście uwielbiam czytać.Ale by czuć się dobrze od czasu do czasu chodzę do kosmetyczki i fryzjera, najgorsze co mogłabym zrobić, to stać się obrzydliwą/niezadbaną w swoich własnych oczach.Tak więc mogło by być dużo lepiej, ale i tak nie jest źle. NAjbardziej brak mi kontaktów towarzyskich, no ale coż, jak się mieszka samotnie na zadupiu....... Ale jak już jestem w domu z małym, to spędzam ten czas z nim. Nic w tym czasie nie robię innego (oprócz ewentualnie przygotowania sobie posiłku). Bawimy się, obserwuję go, towarzyszę mu, dużo czytamy i oglądamy książeczki. Łażę za nim (albo odwrotnie), pieszczoszki, przewalanki, etc.Mój psychoterapeuta twierdzi, że oczywiście ilość czasu poświęconego dziecku jest istotna, ale w sytuacji, gdy nie ma możliwości zostania w domu, tym ważniejsza staje się wyłączność i intensywność kontaktu z dzieckiem. Tak więc mały chodzi ze mną do łazienki by towarzyszyć mi jak się myję, albo gramoli się na moje łóżko, gdy się przebieram. Kojec istnieje tylko wtedy, gdy muszę zejść do spiżarni albo pralni.Cieszmy się tym wszytkim, co mamy w zasiegu i co przynosi nam radość i ulgę. Nikt nie lubi nieszczęśliwych ponuraków, nasze dzieci też.Pozdrawiam serdecznie,Chalsia

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka