Dodaj do ulubionych

padam ze śmiechu:-))))))

26.01.07, 17:17
Ex dziś zabrał nasze dziecko z przedszkola do siebie na weekend. Właśnie
dzwonił, zeby poinformować iż dojechali.
Pyta czy przyjade, odpowiadam ze nie bo mam inne plany.
Wszystko by było ok, gdyby nie jego stwierdzenie ze dziś w nocy przyjedzie
sprawdzić czy jestem w domu.Godzej dla mnie jak mnie nie bedzie to i tak mnie
znajdzie.
Tia....wg niego jestem jego własnością, mało ważne że rozwód zniósł ową
własność.
Normalnie się uśmiałam.

Obserwuj wątek
    • problemproblem Re: padam ze śmiechu:-)))))) 26.01.07, 17:47
      smile)) Faktycznie zabawne teksty jak na eks smile))
    • arwena_11 Re: padam ze śmiechu:-)))))) 26.01.07, 17:50
      Ma poczucie humoru chłopsmile)
      Powiedz mu ze jedziesz do mnie na działke, i udawaj ze cię nie ma. Ciekawe czy
      bedzie szukał w lesie??
      Powiedz ze jedziesz z mami a samochód zostawiasz. A swoją drogą to może
      zgarniesz Kubę na przyszły weekend do nas? Co ty na to?
      • maria_rosa Re: arwena 27.01.07, 08:51
        Pewnie, że tak.
        Kuba się strasznie ucieszy.
        Zdzwonymy się kochana.
    • mlodytatus Re: padam ze śmiechu:-)))))) 26.01.07, 18:03
      a jakie masz plany? wink
    • mamaice Re: padam ze śmiechu:-)))))) 26.01.07, 18:39
      Dobre ! smile Musi Cie chyba kochac jeszcze skoro takie teksty wali "smile))Moj ex
      tez odebral syna z przedszkola tez na weekend i tez zadzwonil ! haha z pytaniem
      czy ta niebieska czapka to naszego malego hehe i jeszcze mi mowil ze synek sie
      bardzo ucieszyl na jego widok ,jessus wink)) To ja na to ze o.k. to dobrze nie?
      Czy oni maja nie pokolei w glowach poukladane , ide sobie zrobic maseczke i sie
      zrelaksowac ! Pozdrawiam wszystkie samotne
    • mira59 Re: padam ze śmiechu:-)))))) 26.01.07, 23:02
      Maria rosa - jaką "WŁASNOŚĆ"??? On ma dobrze poukładane "pod sufitem"?
      Tzn.wydawało mi się,że nie do końca,a teraz utwierdzam się w tym
      przekonaniu.Człowiek nie jest niczyją własnością.On kiedyś może to zrozumie?
      Czego Tobie życzę!
      Pozdrawiam.
    • chalsia Re: padam ze śmiechu:-)))))) 26.01.07, 23:45
      a jak w nocy przyjedzie sprawdzić czy jesteś w domu, to dziecko śpiące samo
      zostawi ?
      Chalsia
      • maria_rosa Re: padam ze śmiechu:-)))))) 27.01.07, 08:42
        Istotnie ma pod czaszką coś nie tak.
        Próbowałam kilka razy namówić go na wizytę u psychologa, nawet sama mu
        znalazłam.Niestety on jest normalny, wszyscy inni nie.

        Kiedyś się go bardzo bałam, bo to czy groził realizował w realu.Dziś już się
        nie boję ale jakiś wewnętrzny strach jeszcze pozostał.

        Halsia, on mieszka z rodzicami.Jeśli kiedyś wpadał na kontrolę to syn zostawał
        z jego mamą.
        • magdmaz Re: padam ze śmiechu:-)))))) 27.01.07, 09:35
          Mario-roso.
          Miło, że Cię to śmieszy.
          Mnie to przeraża. Bo mój też tak ma.
          I też on jest zdrowy, a cała reszta powinna sie leczyć.
          A ponieważ walczę o jakiś tam margines niezależności, to jestem... POTWORNIE
          wredna.
          • maria_rosa Re: magdmaz 27.01.07, 10:00
            Szczerze ci przyznam, ze niedawno zaczełam o to samo walczyć. Wcześniej
            niestety robiłam wszystko pod dyktando byłego, wszystko też tak aby nie robił
            awantur przy dziecku, kosztem siebie rzecz jasna.
            Wszystkiego nie zmienię ot tak, ale rozpoczełam tą walkę zatem nie mogę jej
            skończyć do czasu gdy nie odzyskam swojego ja.
            Tak jak wczesniej podkreślałam robiłam wszystko dla dobra dziecka, wytrzymałam
            prawie 6 lat.Uważam, że jak na moją cierpliwość to zwyczajnie za długo.



            • magdmaz Re: magdmaz 27.01.07, 10:23
              Hm.
              Ja tyle nie wytrzymałam - to znaczy od ślubu to i owszem, nawet siedem lat, ale
              starsze z dzieci miało 5,5. Więc jesteś lepsza. Ale już byłam na skraju.
              Wiesz, mój były mąż oburzał się, że idąc do ubikacji zamykam drzwi na zamek. Bo
              on by chciał sobie popatrzeć, jak siusiam, a ja nie powinnam mieć przed nim
              tajemnic, ostatecznie jesteśmy małżeństwem...
              No więc teraz z wielkimi oporami wpuszczam go za próg - w końcu mój dom to też
              dom JEGO dzieci - bo zaraz zacznie grzebać po szafkach: "o! ale fajne! słuchaj,
              a możesz mi to dać? Mogę skorzystać na chwilę z komputera? Jak to działa? Ale
              sobie fajne kupiłaś...."
              Nie ma szans, ŻADNYCH, żebym exa przenocowała w chałupie. NIE MA MOWY. Tak samo
              jestem baaardzo niekulturalna przez telefon, o ile chce gadać o czymkolwiek, co
              nie dotyczy dzieci. Bo jeśli dam palec - weźmie rękę.
              Wiesz, to trochę boli, że nie może być "normalnie". Ze z człowiekiem, którego
              kiedys się kochało, nie da się żyć w jakiejś przyjaźni czy kooperacji. Ale tyle
              rzeczy "boli" i tak mało spraw jest "normalnie" - że to już wszystko jedno.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka