Dodaj do ulubionych

koniec???????

05.05.07, 23:27
nie wiem od czego zacząć.kilka dni ciszy,życia obok siebie.dziś
popiwkował,ato dodaje mu werwy...zadzwoniłam do teściowej,powiedziałam jak
jest,on oczywiście zrobił z siebie ofiare,że pracuje cały dzień,a ja tylko
marudze.czulam,że teściowa jest po mojej stronie,tłumaczyła mu spokojnie,ze
tak sie nie robi itp.-oczywście efekt jak groch o ściane.stwierdził że ma
dosyć tego,że ciagle coś od iego chce(np.żeby zajął sie dziećmi),i powiedział
że to koniec.jak łatwo można przekreślić 12latsad((((nie twierdze że jestem
święta-chyba nikt nie jest,ale-skoro wszystkim remontuje mieszkania a nasze
aż sie prosi-to kto by nie marudził,jeszcze pare piw chlapnie i czuje sie
panem świata.ja nie chce żyć w stresie i myśleć czy mi nie zrobi krzywdy.Co
mnie zaskoczyło to jego śłowa:"mam dzieci i zobowiąże sie",oby sie na
słowach nie skończyło.mamy mnóstwo znajomych i wszyscy dziwią sie ,że on ma
taki luz,zero obowiązków-a on uważa że ma źle!niech więc sobie polepszy-ja
tylko chciałam,żeby nam i dzieciom było dobrze,żeby czuły się w domu jak w
azylu,żeby chociaż niedziela byla dla nas-wspólna.cóż chyba chciałam za
dużo.ciągle mam mętlik w głowie,i tu chyba nikt mi nie pomoże...z jednej
strony chciałabym ratować to małżenstwo-ale tego muszą chcieć 2 osoby..z
drugiej-chce spokoju
Obserwuj wątek
    • evie22 Re: koniec??????? 05.05.07, 23:29
      przepraszam zanieskładne pismo-mam nadzieję,że coś wyczytacie
    • evie22 Re: koniec??????? 05.05.07, 23:33
      aaaaaaaaa,jeszcze wyryczał mi że se pójdzie a jutro może do mnie
      przyjść "pierwszy lepszy"!!!za kogo on mnie ma?????Była dla mnie pierwszym(i to
      był chyba błąd)w życiu nie mia łam,żadnych skoków,ani flirtow,chociaż były
      okazje!co to za durne myślenie?!już kolejka za drzwiami sie ustaiwia !
      • hagond Re: koniec??????? 06.05.07, 08:13
        evie22, ja rozumiem, że chciałabyś, żeby było dobrze, lepiej, tak jak kiedyś i w
        ogóle cudnie, ale przez te lata i Ty się zmieniłaś i on się zmienił. Bo taka
        jest kolej rzeczy. Czy gdybyś spotkała go dzisiaj i obejrzała taki występ,
        chciałabyś z nim być? Zdecydowałabyś się na wspólne życie? Czy jest coś (poza
        pewnie miłymi wspomnieniami), co Cię do niego pcha? Czy, gdyby nie było dzieci
        (często wiele żab łykamy, tłumacząc to sobie ich dobrem), chciałabyś się szarpać
        z tym facetem kolejne 12 lat?
        Ja przez długi czas myliłam miłość z gorączkowym pragnieniem udowodnienia sobie,
        jemu, całemu światu, że jeszcze będzie nam ze sobą dobrze. Im był dla mnie
        gorszy, tym bardziej wyobrażałam sobie, że będę czarodziejką, która go zmieni,
        naprawi, ozdrowi.
        • evie22 Re: koniec??????? 06.05.07, 09:35
          boże,hagond dlaczego masz rację??????sad((((chyba nie można ratować takiego
          związku,nawet dla dzieci,bo one nie będą się czuły dobrze w takiej rodziniesad(
          • hagond Re: koniec??????? 06.05.07, 10:07
            Tylko żeby nie było na mnie. Wcale nie twierdzę, że musisz się z nim rozstać
            itd. Nie znam Cię, nie wiem, co jest dla Ciebie ważne. Są kobiety, które
            potrafią tak żyć - ja już nie.
            • aniamamamary Re: koniec??????? 06.05.07, 11:34
              hmm..zaglądam na to forum dopiero od kilku dni i zaczynam nabierać przekonania
              że sama powinnam coś zmienić we własnym myśleniu.. oszukuję się że będę
              szczęsliwa z Nim i naszą córeczką.. nie jestem jego żoną (kłócimy się czesto o
              to które z nas nie chciało ślubu, teraz widzę że ja na pewno nie chciałam
              wychodzić za mąż licząc na to że facet najpierw się "nieco zmieni",bałam się ze
              nigdy nie wyprowadzi sie z domu i bedziemy zawsze mieszkać z jego rodzicam)a
              teraz błagam go żeby się ze mną jednak ożenił (mieszkam z naszą 7-miesięczną
              córeczką i obecnie z moją mamą która pomaga mi przy małej bo ja studiuję)..wiem
              że to głupie ale tłumaczę sobie że to dla dobra dziecka..Tymczasem nic się nie
              zmieniło.. Nic?! ach, zmieniło się, już nie szalejemy za sobą, kłocimy się
              niemal za każdym razem gdy sie spotykam, nie potrafimy dojść do porozumienia w
              sprawach dotyczących nas.. i wszystkiemu winna jestem ja..do tego boję sie go..
              tak, boję sie.. boję sie że zabiere mi dziecko (można powiedzieć ze mi grozi
              jezeli nie zgadzam sie z nim).. jeszce nie wiem jak będzie.. na pewno gdyby
              tylko starczyło mi odwagi-dałabym sobie spokój z nim, z zadręczaniem się i
              wmawianiem sobie ze jak bedziemy razem to wszystko sie ułoży...
      • sauber1 Re: koniec??????? 07.05.07, 01:14
        evie22 napisała:

        > aaaaaaaaa,jeszcze wyryczał mi że se pójdzie a jutro może do mnie
        > przyjść "pierwszy lepszy"!!!za kogo on mnie ma?????Była dla mnie pierwszym(i
        to
        > był chyba błąd)w życiu nie mia łam,żadnych skoków,ani flirtow,chociaż były
        > okazje!co to za durne myślenie?!już kolejka za drzwiami sie ustaiwia !

        Nie ważne czy Ty kradniesz , czy Ciebie kradną, ważne że jesteś w to zamieszana.
        Życie jest takie proste i piękne, ale bywa czasem różne, dziwne i koszmarne.
        Czasu nie wrócisz, a sztuką jest tak przeżyć by nie żałować straconych dni, czy
        wszystko od Nas tylko zależy? Czasem mały błąd potrafi być tak dokuczliwy.
        Nielicznym udaje sie w porę powiedzieć słowo NIE!!!
    • misiador123 Re: koniec??????? 06.05.07, 15:56
      Czytając Wasze posty cieszę się że mam to już za sobą i że nie traciłam czasu z
      nim mając nadzieję że się coś zmieni...Oczywiście dostał szansę ale po trzech
      miesiącach (gdy jej nie wykorzystał)powiedziałam sobie:dosyć!Wiedziałam że nie
      bedzie mi lekko,ale z perspektywy czasu to była najlepsza decyzja jaką mogłam
      podjąć.Moje dziecko ma szczęśliwą,uśmiechniętą,zadowoloną z życia mamę i nie
      jest świadkiem kłótni i przegadywania się.Mam nadzieję że podejmiesz właściwą
      dla siebie decyzję.Ty najlepiej znasz swojego męża i wiesz czy jest jeszcze dla
      was szansa.Powodzenia!!!
      • evie22 :((( 07.05.07, 07:08
        Zaplanowałam sobie na dzisiejszy dzień rozmowę z moimi rodzicami,nie będzie
        lekkosadmama jest chora na serce,strasznie przeżywa wszystkie wydarzenia-nie
        wiem jak zareaguje,nie wiem czy powiedzieć jej wszystko,czy stopniowo
        dozować.Wczoraj spotkałam się ze szwagierką(siostrą męża),powiedziała,że mogę
        na nią liczyć,teściowa też.Intensywnie muszę szukać jakiegoś mieszkania.Będę
        czasem tu zaglądac i informować co i jak.Chcę też złożyć pozew rozwodowy

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka