witam, jestem juz po rozwodzie. Glupio powiedziec, ale sie ciesze. Nikt mi
juz nie bed eublizal, ani molestowal psychicznie. NIe mieszkam z mezem od
lipca a juz widze rozniece- tzn wracam do siebie, usmiecham sie itd.
Te kotre sa tu czesto wiedza, ze klocilam sie o kontakty ojca z synem.
wlasciwie o to zeby odbywaly sie u mnie. Ex stwierdzil, ze kazda sobota i
niedziela to za maLO, ale na pytanie dlaczego przyjezdza na 2-3 godz nie
odpowiedzial. Zada odwiedzin w kazda srode (u mnie), w kazda sobote i
niedziele od 10-18 (u niego tzn w innym miescie). Wyrok zostal odroczony do
22 maja wiec dalej sie stresuje. Mam nadzieje, ze orzeczenia lekarskie synka,
ze jest chory na astme pomoga. Jak myslicie ile dostanie odwiedzin, bo nie
bede ukrywac, ze jego zadanie calkowiecie uniemozliwiaja mi jakiekolwiek
proby rozpoczecia nowego zycia. Dzisiaj oczywiscie tez byl tylko 2 godz, ale
przywiozl malemu koszulke wiec to go chyba tlumaczy