właśnie eks zrobił w 'balona'. Zawracał mi głowę wczoraj i przedwczoraj, że
weźie Stasia na działkę ok. 60 km od Warszawy. Próbował mmnei zmusić, abym
dojechała tam w sobotę i została z nim i jego rodzicami oraz Stasiem,
oczywiście do niedzieli popołudniu. Odmówiłam, ponieważ nie sądzę, aby
spędzanie czasu z eksem i jego rodzicami tworząc złudzenie sielanki, było
normalne. Poprosiłam, aby odwiózł Stasia w pt wieczorem do mnei do Warszawy
albo ja w sobotę rano przyjadę i odwiezie nas razem, bo sobei nie wyobrażam
tłuc się w upał z dzieckiem pociągiem. I wiecie co? Stwierdził, że w ogóle
rezygnuje z zabrania dziecka na działkę w lesie. Na złość mnie

.
Co dziś robicie?