atilka
08.10.07, 15:30
Wiem, zę nie wchodzi sie dwa razy do tej samej rzeki, ale serce nie
sługa...
Chciałabym spróbowac oststni raz, i zaryzykowałabym bez wachania
powrót do niego,ale mamy synka. I własnie z jego powodu bardzo sie
nad tym zastanawiam. Mój eks mieszka 300 km od nas, musiałabym
zrezygnowac z pracy i przeprowadzić się do niego, czyli powierzyc
nasze życie w jego ręce. A ja mu nie ufam, boję się, ze znowu nam
sie nie ułoży, a ja zostanę sama w obcym miesice, bez pracy. Dlatego
postanowiłam narazie nie podejmowac żadnych decyzji, dopóki nie
stwierdzę, że mozna na nim polegać. ALe najbardziej boję się , że
mój synek bardzo sie przywiąze do niego (bo widujemy się dosyć
często), a jak sie nam nie ułozy, bedzie cierpiał jeszcze bardziej
(ma teraz 2 latka), bo tato nie bedzie miał juz dla niego tyle
czasu. Gdybym była pewna, że może byc dobrze to wróciłabym, bo myslę
że miłości miedzy nami nigdy nie brakowało, ale brakuje z jego
strony odpowiedzialności. Zawsze to na mnie spoczywał obowiazek
zapewnienia bytu synkowi, on jak ma to daje pieniądze (i nie mało),
ale jak nie ma to " krasc nie będzie". Chyba pójde po poradę do
psychologa i zapytam sie jak postepować żeby nie skrzywdzic synka.
CZasami, mysle że to nie ma sensu, że powiem mu, ze to definitywny
koniec, ale potem przypomninam sobie, że przez ten czas co nie
bylismy razem, najbardziej, żałowałam że nie dałam mu szansy, kiedy
o to prosił.